Wydarzenia


Ekipa forum
Jadalnia
AutorWiadomość
Jadalnia [odnośnik]15.11.17 11:23
First topic message reminder :

Jadalnia

Wspólna dla całej rodziny jadalnia ma swoje położenie na parterze. Można ją zauważyć już od progu, po wyjściu z głównego holu oraz dotarciu na sam koniec korytarza. Pomieszczenie jest ogromne, utrzymane w ciemnych barwach - szerokie i wysokie okna rzadko są odsłaniane, głównie podczas wizyt gości. Grube, zadbane szyby ukazują wtedy tyły domostwa - pokryte zielenią pola oraz gołe, szare drzewa. Na ścianach wyłożonych ciemnoszarą tapetą widnieją obrazy umieszczone w złotych ramach; część z nich jest ruchoma. Centralną kompozycję jadalni stanowi naturalnie długi, dębowy stół, potrafiący magicznie pomieścić każdą ilość biesiadników. Jest także wiecznie nakryty, po środku nieustannie palą się rzędy świec. Ciemna zastawa oraz serwety są idealnie widoczne na tle jasnoszarego obrusu. Stojące przy blatach krzesła pasujące barwą obicia do nakrycia stołu są zaskakująco wygodne.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jadalnia - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Jadalnia [odnośnik]28.06.21 17:27
Nie trzeba być magipsychiatrą, by wyczuć, że niektóre tematy były trudne dla swojego rozmówcy, jednakże Perseus nie robił tego ze względu na sadystyczną potrzebę popsucia samopoczucia kuzynki, wyprowadzenia jej z równowagi i doprowadzenia jej do łez. Wręcz przeciwnie, zjawił się tu i kontynuował bolesną wymianę zdań właśnie po to, aby w przyszłości oszczędzić lady Burke płaczu spowodowanego rozczarowaniem. Wiedział, że nie może wpłynąć na decyzję Edgara (choć może, gdyby rzucił wprost oskarżenie o powiązaniach lorda Carrowa z rebeliantami i Zakonem Feniksa udałoby mu się wprowadzić chociaż cień wątpliwości co do słuszności ślubu Primrose z Aresem? Było to jednak zbyt niebezpieczne, bowiem w ten sposób wydałby Sproutów, a przecież właśnie przed tym starał się ich chronić i miał naiwną nadzieję, że spotkanie z Castorem sprawi, że nieco przemówi im do rozsądku), ale może przynajmniej ostrzec krewniaczkę, wyjawić jej kim tak naprawdę jest jej przyszły mąż i w ten sposób uchronić ją chociaż częściowo od cierpienia.
Milczał więc, czekając aż Primrose wyrzuci z siebie wszystko, co leżało jej na sercu, jednakże z każdym kolejnym słowem jego twarz przybierała coraz bardziej pochmurnego wyrazu. Spodziewał się, że kuzynka nie będzie zadowolona z takiego obrotu spraw, bowiem zawsze jawiła się Perseusowi jako kobieta, która poradziłaby sobie w życiu bez mężczyzny u boku, a mimo to odczuwał ogromny smutek na myśl, że prawdopodobnie nie uda jej się stworzyć szczęśliwego związku. A może to jego własne uczucia wzięły nad nim górę i nie potrafił ocenić sytuacji racjonalnie? — Przykro mi, Primrose. Z drugiej strony jednak rad jestem, że nie żywisz do lorda Carrowa płomiennych uczuć, bowiem to, co zaraz ci powiem złamałoby ci serce — a może już łamało, ale kobieta skrzętnie ukrywała to przed zmęczonymi oczami magipsychiatry? Perseus jednak nie zamierzał śpieszyć się z wyjaśnieniami, upił kolejny łyk trunku, jakby dając tym znak, że kolejne słowa nie przejdą mu przez gardło na trzeźwo. — Okłamał cię, droga kuzynko. Nie wiem, czy jego nagły wyjazd jest prawdą, ale w wieczór koncertu był  u dawnej kochanki. — rzekł wreszcie z bólem wymalowanym na twarzy. Wszakże jemu samemu nie przychodziło to łatwo, początkowa satysfakcja z przedstawienia lorda Aresa w złym świetle prysnęła niczym mydlana bańka, pozostawiając po sobie jedynie nieprzyjemne uczucie. — Nie wiń tej dziewczyny, Primrose. Ją również oszukał. — czuł się zobowiązany do usprawiedliwienia Aurory, nawet jeżeli jemu samemu jej zachowanie wydało się nielogicznie ze względu na jej autodestruktywne skłonności — Przepraszam, jeżeli sprawiłem ci przykrość, ale uznałem, że musisz wiedzieć, że nie możesz polegać na tym człowieku.
Sam chciałby wiedzieć przed ślubem, że osoba, z którą spędzi resztę życia jest niegodna zaufania. Miał tylko nadzieję, że nie zranił tym Primrose zbyt mocno oraz że nie będzie dociekać kim była kochanka Carrowa. Perseus zresztą nie zamierzał jej wydać żadnego nazwiska, miejsca, czy innej informacji, która mogłaby zaprowadzić ją do panny Sprout.
Nieodwzajemnioną miłością. — uśmiechnął się, ale czarne oczy, w których grał blask świec, zdradzały, że wcale nie było mu do śmiechu.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]29.06.21 19:17
Widziała jak Perseus bił się z myślami, jak obserwował każdy jej ruch, wyłapywał każde słowo a raczej wahanie przy ich wypowiadaniu. Słysząc, że Ares ją okłamał w istotnej sprawie wyprostowała się uważnie, chcąc dobrze zrozumieć to co mówił młody czarodziej.
W dniu koncertu pojechał do dawnej kochanki. - Co za ironia losu. Pokręciła z powątpiewaniem głową. Ledwo parę tygodni wcześniej to ona mówiła Evandrze, że Tristan ma kochankę, a teraz okazuje się, że Ares przekłada byłą kochankę nad narzeczoną. Zaczyna ją poniewierać nie czyniąc jej własną żoną. Nie miał na tyle godności aby wstrzymać się ze zdradami. Kto wie, może wcale nie była taką byłą kochanką skoro postawił ją wyżej nad narzeczoną. Utkwiła szarozielone spojrzenie w pobladłej i udręczonej twarzy kuzyna. Sięgnęła przez stół po jego dłoń aby ją uścisnąć i tym samym dodać mu otuchy, choć coś jej w tej opowieści nie pasowało. Widziała troskę i oddanie, w końcu kiedy ona mówiła Evandrze o zdradach Tristana też kierowała się myślą, że sama wolałaby znać prawdę. Oto jej życzenie się spełniło.
-Dziękuję Perseusie. - Powiedziała ciepło, choć w środku kipiała i miała ochotę śmiać się szyderczo. Pytała go wtedy na spacerze, pytała Aresa czy jest jakiś duch przeszłości, który może wypłynąć, który powinna znać aby jej nie zaskoczył, odparł że nie powinna się tym przejmować bo wszystkie swoje sprawy załatwił. Kłamca zawsze pozostanie kłamcą - musiała przygotować się na to, że ich życie małżeńskie będzie budowane na kłamstwach. Ares położył pierwszy kamień pod fundamenty ich związku. Nie była zła, że pojechał do innej kobiety, była zła, że ją okłamał. -Lord Carrow może mieć kochanek na pęczki, byle nie rzutowało to na moją opinię.
Odparła chłodno. Już jakiś czas temu zaczęła wyzbywać się romantycznych uniesień jakie towarzyszyły jej kiedy była nastolatką. Romanse, które zapełniały jej półki zostały zastąpione książkami naukowymi i choć czasami zdarzało się jej marzyć, tak pozostawało to w strefie snów i chwil słabości, których nie miała zamiaru ujawniać.-Bardziej mnie ciekawi, kuzynie, skąd to wiesz?
Ares raczej starał się unikać aby ktoś wyłapał, że widuje się z inną kobietą. Inaczej salony od dawna by huczały z tego powodu, więc pytanie brzmiało skąd jej kuzyn o tym wiedział. I skąd ta pewność, że tą drugą kobietę też okłamywał? Może doskonale wiedziała w co się pakuje, skoro nazwał ją byłą kochanką jej narzeczonego. W tym momencie skrzat wniósł deser, na którego widok lady Burke się ucieszyła. Gorzkie wieści musiała sobie czymś osłodzić. W takich chwilach jak ten zaskakiwał ją jej własny chłód i spokój; była Burkiem, a ci nie wyrażali swoich emocji głośno i nigdy publicznie. Choć ciętego języka zdarzało im sie używać dość często.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 5 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]01.07.21 11:14
Nie był z siebie dumny. Wyznanie Primrose prawdy wcale nie przyniosło mu ulgi, zamiast tego pojawiło się więcej pytań i wątpliwości. Poczuł się podle, że być może sam właśnie pchnął Aurorę ku paszczy lwa, mimo, że nie padło jeszcze ani jedno nazwisko, żadna nazwa miejscowości, ani inna informacja, która mogłaby doprowadzić kuzynkę do panny z Doliny Godryka. Nie tak sobie wyobrażał wizytę w Durham. To on powinien teraz dodawać otuchy lady Burke, to on powinien ściskać jej dłoń, on powinien być tym rozsądnym i opanowanym. Tymczasem potrafił jedynie patrzeć na światło załamujące się na sztućcach przed nim, zbyt rozgoryczony, smutny i przerażony, by spojrzeć na Primrose.
W końcu jednak zebrał się na odwagę i przeniósł na nią zbolałe, zmęczone spojrzenie. Chyba sama nie wierzyła w to, co mówiła. Przyszło mu już leczyć kilka dam cierpiących na rzekomą histerię, którą zapoczątkowały zdrady małżonków. Każda unosiła się dumą, każda zapierała się, że to nie ma żadnego wpływu, że jest im to obojętne, że żadna inna kobieta, która pojawia się w życiu jej partnera, nie odbierze jej niczego, nie zachwieje jej pozycji. — Nie musisz udawać, że przyjmujesz to z klasą, przynajmniej nie przy mnie. Masz prawo być wściekła, zawiedziona i smutna.
Sam chciałby wierzyć, że Aurora nie pozwoliła Aresowi na nic więcej niż rozmowę. Z drugiej jednak strony, to wyjaśniałoby, dlaczego była taka zdystansowana wobec Perseusa.
Poszedłem...To bez znaczenia, Prim! — pokręcił głową. Z jednej strony chciał, aby znała całą prawdę, z drugiej strony nie mógł niczego więcej powiedzieć; było to zbyt niebezpieczne dla niego i dla Aurory oraz jej bliskich oraz mogło postawić Perseusa w roli zdrajcy. A przecież, w przeciwieństwie do lorda Aresa, on nikogo nie zdradził, chciał być jedynie uczciwy wobec kuzynki. — Nie mam żadnego powodu, aby cię okłamywać. — poza tym, że chciał zaszkodzić Carrowowi. Przeniósł wzrok na Primrose, nie mogąc przyzwyczaić się do tego, jak ciepła była jej dłoń w stosunku do jego lodowatej skóry. Tak często marzł, że zapomniał już jakie to uczucie.
Deser? Nawet nie zwrócił na niego uwagi. Całkowicie stracił apetyt.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]01.07.21 13:32
Spojrzała z ukosa na kuzyna, który był bardziej zmartwiony całą sytuacją niż ona. Primrose bowiem była wściekła, a to zupełnie inny stan emocjonalny niż ten, którego oczekiwał Perseus. Nie miała zamiaru histeryzować, zaprzeczać, wpadać w panikę i mówić, że nigdy by jej tego nie zrobił; na jakiej podstawie? Zła mogła być za kłamstwa Aresa, na to, że postawił ją w takiej sytuacji gdzie nie wiedziała czy wątpić w słowa kuzyna i bronić wiarołomnego narzeczonego czy dać wiarę w każde zdanie jakie wypowiedział lord Black.
-Zapewniam, że jestem wściekła, kuzynie. – uśmiechnęła się, ale nie objął on chłodnych teraz oczu, które zdawało się że przybrały wręcz stalowy kolor. – Nie mam zamiaru jednak z tego powodu dramatyzować.
Puściła dłoń czarodzieja sięgając po kieliszek wina, ta rozmowa zdecydowanie potrzebowała opary alkoholu. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż jej kręgosłupa, uczcie świadczące, że czuła niepokój i rezygnacje. Czego miała się spodziewać? Liczyła po cichu na to, że Ares jednak się do niej przekona, być może była zbyt chłodna i zdystansowana, a on potrzebował krwistej, gorącej przyszłej panny młodej, która rozpali jego członki, a zamiast tego otrzymał dumną i chłodną Primrose, która tak łatwo nie poddawała się gorącym uczuciom. Już nie. –To ma duże znaczenie, Persi. – Spojrzała na niego znacząco zakręcając od niechcenia kieliszkiem w dłoni. – Wysuwasz poważne oskarżenia wobec lorda Carrow i oczekujesz, że co ja z tym zrobię?
Czy mogła coś z tym zrobić? Na pewno nie zrobi awantury, nie leżało to w jej naturze, a żeby robić awanturę musiało jej zależeć, a w tej chwili nie zależało lady Burke w ogóle. Mogła za to wykorzystać aby postawić Aresowi konkretne zasady ich małżeństwa, które raczej będzie wydmuszką, zwykłą fasadą na czas spotkań z socjetą, by za zamkniętymi drzwiami Sandal Castle rozpaść się w drobny mak. –Szpiegowałeś go? Jeżeli tak, to skąd ta myśl, żeby śledzić jego poczynania. I nie zasłaniaj się troską, bo to samo mogą powiedzieć Edgar, Xavier, Craig i Charon a żaden nie szpieguje Carrowa, choć trzech ostatnich nie darzy go zbytnią… estymą.
Rozumiała czym kierował się kuzyn, że chciał dobrze i nie skrzywdziłby Primrose, ale gdyby dotarło to do uszu Aresa, mógłby oczekiwać satysfakcji… pytanie czy by to zrobił.
-Wiem, że nie chcesz mnie okłamywać i jestem przekonana, że to co mówisz może być prawdą. Chciałabym znać podłoże tej wiedzy. – Tak jak Prim poszła konfrontować rewelacje na temat Tristana z Francisem nim w ogóle powiedziała cokolwiek Wandzie.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 5 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]02.07.21 1:10
A więc była wściekła. To dobrze; wiele ludzi uważało, że gniew był niszczącym uczuciem, ale Perseus był odmiennego zdania. Uważał złość za coś dobrego, naturalnego, za mechanizm obronny psychiki, niedającej się tak łatwo zranić. Pokiwał więc głową z uznaniem dla jej szczerości i jednoczesnego spokoju przy tak silnych emocjach. Działanie pod ich wpływem nigdy nie jawiło się lordowi Blackowi jako rozsądne. Nie planował jednak mówić jej, jak powinna postąpić. Nie była już nastoletnią trzpiotką, a dorosłą damą, która sama umiała sobie poradzić z niewiernym partnerem. — Chciałem jedynie przestrzec cię przed tym, abyś w przyszłości nie sparzyła się obdarzając tego człowieka zbyt wielkim zaufaniem. To, co zrobisz z tym dalej, jest tylko i wyłącznie twoją decyzją. — odparł najbardziej neutralnie jak było to tylko możliwe. — Nie zamierzałem was poróżnić.
Zaczynał żałować, że jej powiedział o wszystkim. Była zbyt dociekliwa, zbyt rozgoryczona, zbyt... szukająca odpowiedzi, wytłumaczenia jego zachowania. Ale czasem odpowiedź była prostsza, niż można się spodziewać; wierność jednej kobiecie wydawała się wielu lordom zwyczajnie nieatrakcyjna.
Nie, Primrose. Dowiedziałem się o całej sprawie zupełnie przypadkiem, załatwiając swoje prywatne sprawy — rzekł nieco zaskoczony jej podejrzeniami, wyraźnie akcentując przedostatnie słowo. Perseus nie miał czasu się wyspać, a co dopiero marnować go na śledzenie narzeczonego kuzynki. Ponadto w dniu koncertu miał dyżur w Mungu, co mogło potwierdzić co najmniej kilkanaście osób z personelu oraz niektórzy bardziej świadomi pacjenci.
Poruszył się niespokojny. Powinien powiedzieć jej prawdę, lecz tym samym zaryzykować bezpieczeństwem swojej ukochanej, czy uprzeć się, że nie wyjawi swojego informatora i tym samym wyjść na mało wiarygodnego? W obu przypadkach stawka była wysoka, a ewentualne straty zdawały się przewyższać zyski. Patrzył więc na Primrose zbolałym wzrokiem, strapionym spojrzeniem świadczącym o tym, że wewnątrz walczy ze sobą, rozdarty pomiędzy tym, co dobre i tym, co słuszne w tej sytuacji. W końcu jednak postanowił uchylić nieco rąbka tajemnicy, podać kuzynce fakty w małych dawkach, celowo unikając tego, co — jego zdaniem — mogłoby pomóc zidentyfikować Aurorę. — Wiem to od samej zainteresowanej. Przykro mi, ale nie mogę niczego więcej powiedzieć. Obiecałem. Czy to wystarczy, Primrose?
Chciał jeszcze dodać, że zaręcza, że panna Sprout nie jest mściwa, że jej słowa nie są odpowiedzią na zakończony romans i że rozmawiając z nią odniósł wrażenie, że wciąż czuła coś do Aresa. Inaczej nie broniłaby go, nie martwiłaby się o jego zdrowie, nie byłaby taka dobra.
A potem sięgnął ponownie po kieliszek i wypił całą jego zawartość. Alkohol przytępiał zmysły, koił ból, dawał zapomnienie. Innymi słowy wszystko to, czego Perseus potrzebował w tym momencie.
Przepraszam. Chciałem dobrze, przysięgam.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]02.07.21 12:49
Patrzyła na kuzyna z uwagą nie rozumiejąc co właśnie się dzieje. Informuje ją, że narzeczony wybrał odwiedziny u byłej kochanki – raczej obecnej – niż uczestniczenie w wydarzeniu jaki miał miejsce na Nokturnie. Zasłania się choroba i unika jej osoby jakby była trędowata. Mógłby chociaż zachowywać pozory, ale najwidoczniej uznał to za zbędne.
Normalnie w tej sytuacji zwróciła by się do Wrońskiego, on na pewno wiele wiedział, pytanie czy nie uzna aby znów okłamać Primrose. Zrobił to w końcu dwa razy bez mrugnięcia okiem, mógłby i trzeci raz. Zawiodła się na nim srodze, ale może teraz by miał szanse odkupić swoje winy. Nie omieszka napisać do niego kilka słów, by wybadać sytuację. Nadal nie miała żadnych dowodów na poparcie słów kuzyna. Nie podał imienia, nie powiedział nic co by mogło ją naprowadzić, co mogłaby zweryfikować. Zasiał w jej głowie ziarno i uważał, że to wystarczy. I bez tego wiedziała, że musi uważać na Aresa, jego zachowanie mówiło samo za siebie. Nie chciała tłumaczyć Aresa, była daleka od tego. Niech sam siebie tłumaczy; bardziej zależało jej na tym aby to jej reputacja nie była poddana w wątpliwość.
Perseus wyglądał jakby siedział na mękach. Z jednej strony nie chciała go dręczyć i pozwolić mu spędzić resztę wieczoru w spokoju, ale z drugiej strony sam zaczął. Czego się spodziewał po kuzynce? Płaczu, lamentu, wielkich łez i podziękowań za informację bez dociekania ich źródła. To było oskarżenie. Jeżeli przekaże je Aresowi, a ten poczuje się urażony to pojedynek murowany, a to może spowodować, że słowa Perseusa będą poddane w wątpliwość i to jemu zostanie przyklejona łatka kłamcy, a do tego nie mogła dopuścić.
-Nie przepraszaj, miałeś dobre intencje. – Odparła, ale nie zmieniało to faktu, że kuzyn rozgrzebał coś i nie chciał ponosić konsekwencji z tego powodu. –Skoro znasz ją, to pochodzi ona z naszego środowiska? – Jeżeli to była któraś z kobiet z socjety musiała wiedzieć, która śmieje się jej w twarz, ale większość tych co znała były obecne na koncercie, więc musiał być to ktoś mniej znaczący albo nie rzucający się w oczy lub kobieta z poza ich kręgu. –Chociaż tyle mi powiedz, żebym wiedziała czy idąc na sabat nie spotkam się totalną pogardą.
Jeżeli byłaby to kobieta z poza ich środowiska to nie miało znaczenia, niech Carrow spędza z nią tyle czasu ile chce, byle nie oczekiwał, że ona będzie kochankę gościć na herbatkach w Sandal Castle. Niech weźmie go sobie całego, jeżeli Ares nie da jej choćby zachęty aby miała o niego walczyć, to nie miała zamiaru kruszyć kopii, wolała ją zachować na inny cel. Liczyło się to aby sojusz Burke-Carrow przyniósł chlubę i dumę obydwu rodom. Na zewnątrz mieli być nieskazitelni, a w środku mogli być zarobaczeni niczym jabłko. Hipokryzja, wiedziała o tym, ale pewnych rzeczy na raz nie dało się przeskoczyć. Liczyła, że Oriana będzie żyła już w takim świecie, w którym będzie mogła powiedzieć, że danego kandydata nie uznaje i jej decyzja zostanie uszanowana.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 5 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]04.07.21 22:37
Chciał powiedzieć, że Aurora nie stanowi dla Primrose żadnego zagrożenia, ale byłoby to kłamstwem. Jej związek z Aresem nie był efektem kaprysu, który trwał kilku tygodni, a tkwili w nim kilka lat, LAT, z czego połowę z nich przeżyli mieszkając ze sobą w jednym domu, prawie jakby byli małżeństwem. Nie mieli dzieci, więc co mogłoby ich razem trzymać przez tak długi czas, jeżeli nie szczere uczucie? Nie, to nie mogła być miłość. Gdyby Carrow naprawdę kochał jasnowłosą, to nigdy by jej nie zdradził, a w czasie ich romansu Perseus nie widywałby go w Wenus, za każdym razem z inną kobietą lekkich obyczajów. I choć na samą myśl o tym, że ukochana żyła z kiś innym boleśnie chwytała go za serce, chwytała za gardło i uniemożliwiała rozmowę. Musiał jednak wziąć się w garść; nie przyszedł tu skarżyć się na swój los, choć wcześniej zwierzył się Prim ze swojego zmartwienia. — Nie musisz obawiać się jej obecności ani na sabacie, ani na żadnych innych wydarzeniach związanych z socjetą. To kolejna panna z prowincji, która uległa lordowskim kłamstwom. — wyjaśnił pokrótce, znów starając się dobierać słowa tak, by nie wypowiedzieć niczego, co mogłoby wskazać na dziewczynę z Doliny Godryka — W jej interesie nie będzie leżało upublicznienie relacji, jaka łączyła ją z Aresem. Zaufaj mi, Primrose. — znał swoją przyjaciółkę i wiedział, do czego panna Sprout byłaby zdolna, albo — w tym przypadku — niezdolna. Nie była kimś, kto obmyśla plan zemsty, podkłada nogi, złorzeczy, co w ostatecznym rozrachunku wcale nie było to pozytywną cechą. Naiwnie wierząc w ideały dawała się raz za razem wykorzystywać i ranić.
Martwił się również o krewniaczkę która była jej zupełnym przeciwieństwem; stąpająca twardo po ziemi, pozbawiona złudzeń i do bólu skupiająca się na realnych sprawach. Zawsze budziła tym w Perseusie podziw pomieszany ze strachem. Lady Burke bez wątpienia była silną kobietą, z którą nie chciałby zadzierać. Z drugiej strony, rzeczywistość była zbyt okrutna i przygnębiająca. Jak radziła sobie bez ideałów, za którymi mogłaby podążać? — Boję się, że okryje cię hańbą. I... i wiesz co? Gdybyś nie była moją kuzynką i nie traktowałbym cię jak siostry, sam prosiłbym Edgara o twoją... Przepraszam, zmęczenie i alkohol to nie jest najlepsze połączenie...


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]05.07.21 21:46
Informacja, że kochanka narzeczonego nie należy do socjety trochę ją uspokoiła. To znaczyło, że Primrose miała czas aby przygotować się na ewentualne nieprzyjemności z tym związane. Z prowincji czy nie, panna mogła być bardzo ambitna i chcieć usidlić Aresa. Ważne dla lady Burke było to, aby nie mąciła zbytnio, aby nie sprawiała, że lord Carrow będzie w ciągłej opozycji do swojej małżonki zapominając o swoich powinnościach jako szlachcic. Innymi słowy, kochanka miała być dla przyszłego męża Primrose, zabawką, ucieczką na chwilę od obowiązków, ale nie stałym elementem wpływającym na ich życie, na jego decyzje i zachowanie. Takiej kobiety pozbyła by się z jego otoczenia od razu. Zapłaciła jej sowicie aby opuściła kraj, zamieszkała gdzieś indziej i nigdy się nie kontaktowała z Aresem. Ufała kuzynowi, ale tej kobiecie nie mogła. Nie znała jej, nie wiedziała jak dobrze sam kuzyn ją zna i co ona mu powiedziała. Przecież mógł przejąć się jej losem, uwierzyć na słowo kiedy kłamała jak z nut. Kobieta dążąca do celu potrafiła być bardziej bezwzględna i okrutna niż niejeden mężczyzna.
Uśmiechnęła się ciepło do Perseusa dając tym samym znać, że przyjęła jego słowa i nie będzie dalej drążyć tematu. Czarodziej wyglądał jakby zaraz miał wyzionąć ducha. Chciał chronić je obydwie, z tego co zrozumiała, obydwie kobiety skrzywdzone przez Aresa Carrow. Niestety, nie mógł ich chronić tak samo.
-Dziękuję kuzynie, za twoje słowa i oddanie. -Powiedziała ponownie sięgając po jego dłoń przez stół. -Wiem, że nie było ci łatwo to wszystko powiedzieć.
Rozumiała trud przekazywania takich wieści, w końcu sama była też ich posłańcem dla swojej przyjaciółki. Należało teraz odpuścić, a uzbrojona w taką wiedzę wiedziała co robić dalej i jakie poczynić kroki. Kolejne słowa mężczyzny wprawiły ją w lekkie osłupienie, po czym pokręciła głową.
-Nie martw się, mój drogi. Ares Carrow nie okryje mnie hańbą. - Tego była niemalże pewna. Nie ryzykował by gniewu jej brata, ani swojego nestora, a gdyby nawet wykazałby się albo wielką głupotą albo ogromną odwagą. Sama nie wiedziała co lepsze. -Nosisz w sobie zbyt dużo trosk, Perseusie. - Patrzyła uważnie na twarz kuzyna. Nie uszło jej uwadze co powiedział wcześniej, ale chciała najpierw zakończyć jeden temat nim przejdzie do kolejnego. -Niespełniona miłość… - Powiedziała cicho, a jej głos prawie zawibrował w jadalni. -Jestem kiepska w dawaniu rad, jak zresztą wiesz, marny ze mnie pocieszyciel, ale potrafię słuchać. Jeżeli potrzebujesz zrzucić jakieś troski, podzielić się dręczącą myślą, to jestem obok i chętnie wysłucham wszystkiego co masz do powiedzenia. Chociaż tyle mogę dla ciebie zrobić.
Uścisnęła dłoń kuzyna chcąc podkreślić prawdziwość i moc tych słów. Burke zawsze powtarzali, że rodzina jest najważniejsza i to ona staje na pierwszym miejscu. W żyłach Perseusa płynęła krew rodu Burke ze strony matki, był członkiem rodziny i zrobi wszystko aby go chronić jeżeli zajdzie taka potrzeba.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 5 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]08.07.21 20:12
Był wyczerpany cała tą sytuacją, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Chociaż ze wszystkich sił starał się to ukryć (szczególnie ten drugi rodzaj zmęczenia, pierwszy był zrozumiały i służyć mu w ostatnim okresie jako świetna wymówka), tak zmęczone spojrzenie zaczerwionych od ciągłego pocierania oczu oraz skulonej postawy, sugerującej, że chciałby zniknąć, stać się jak najmniejszy. To nie był jego wieczór, to właściwie nie był jego dzień. Czas. Czuł się zamknięty w ciemnym pokoju bez wyjścia. — N-nie mógłbym p-pozwolić, żebyś zmarnowała sobie życie z tym człowiekiem... — zaplótł swe chłodne palce z palcami kuzynki, ponownie nie mogąc się nadziwić temu, jak ciepła jej skóra jest w porównaniu z jego własną. Prawdę powiedziawszy, niewiele miał ostatnio okazji na dotyk drugiej osoby. — To znaczy... Och... Nie chciałbym, żebyś mu zaufała, a następnie tylko na tym straciła.
A więc jednak w emocjach związanych ze zdradą Aresa nie zapomniała o jego własnych zmartwieniach. Uznał za rozczulające to, że chciała, aby podzielił się z nią ciężarem swoich trosk, jednakże Perseus tylko pokręcił głową. Wystarczająco dużo złożył na jej barki, informując ją o poczynaniach jej narzeczonego, nie chciał więc dokładać lady Burke jeszcze więcej. Powiedział tylko tyle, ile uznał za konieczne, by zrozumiała prawdziwy powód jego podłego nastroju. Nic ponad to.
I wtedy, jak na zawołanie, do jadalni wszedł służący, informując zebranych o rannym Edgarze. Na twarzy Perseusa wykwitł grymas ogromnego zmartwienia, zaraz jednak spoważniał. Stał się taki, jaki musiał być w Mungu; chłodny, profesjonalny, utrzymujący pozory. — Zajmę się nim. — oświadczył wstając od stołu. Myślał o lordzie Burke jak o kolejnym pacjencie, który trafił w jego ręce. Tak było lepiej, silne emocje związane z leczeniem kogoś bliskiego były wrogiem każdego Uzdrowiciela.
Spojrzał tylko raz jeszcze na kobietę siedzącą obok niego.
Cieszę się, że jesteś — wyznał z ciepłym uśmiechem, po czym pochylił się nad kuzynką i złożył delikatny pocałunek na jej czole. — Jeszcze wszystko się ułoży, Primrose. Musi.
A później bez pożegnania wyszedł z jadalni i pozwolił zaprowadzić się służącemu do rannego Edgara. Miał tylko cichą nadzieję, że kuzynka wybaczy mu małe faux pas; czasami trzeba było zapomnieć o zasadach savoir vivre i zająć się sprawami bardziej pilnymi. Musiał jednak przyznać przed samym sobą, że opuścił jadalnię z ulgą.

| zt x2


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]09.07.21 9:45
Święta w Durham
Wieczór24.12.1957

Płatki śniegu wirowały w powietrzu delikatnie niczym baletnice na scenie Le Fantasmagorie. Każdy miał swój taniec, każdy o innym wzorze opadał delikatnie na zimową kołdrę jaka okryła hrabstwo Durham tego szczególnego dnia. Zamek wydawał się zaklęty, jak ten z baśni, którą ostatnio Primrose czytała bliźniaczkom na dobranoc. W kominkach wesoło trzaskał ogień, a delikatny zapach cynamonu, pomarańczy i gałązek jałowca unosił się po wnętrzach posiadłości rodu Burke. Kolory czerwieni i zieleni dominowały w tym okresie tworząc istnie bajkową atmosferę, która udzielała się też mieszkańcom tego miejsca.
Durham Castle wydawał się chłodny, oddalony i zdystansowany tak samo jak jego właściciele, ale mało kto wiedział, że za spokojną fasadą kryły się prawdziwe emocje, gorące i spalające jak popiół tak jak ogień trawi drewno. Przez cały dzień dało się wyczuć podekscytowanie zbliżającym się wieczorem. W holu stanęła piękna choinka przyozdobiona bombkami i mieniącą się na czubku gwiazdą. Kolejna, mniejsza stanęła w salonie i jeszcze jedna w jadalni, która była właśnie szykowana do przyjęcia rodziny na  świątecznej kolacji, którą zajmowała się w tym roku Primrose.
Siostra lorda nestora wiedząc, że są to jej ostatnie święta w Durham wyprosiła u lady doyenne by to właśnie ona mogła zająć się świątecznym posiłkiem. Nie wiedziała, że w połowie grudnia plany zmienią się całkowicie, a ona zasiądzie do stołu ponownie jako panna na wydaniu. Planów jednak z tego powodu nie zmieniono i mogła dalej nadzorować przygotowania do świąt.
Od paru dni Primrose planowała menu na ten dzień, konsultowała wszystko z gospodynią oraz kucharką, która widziała przejęcie młodej lady i delikatnie podsuwała swoje sugestie co można przygotować. Mogła poszczycić się dużym doświadczeniem i stażem w swojej pracy. W tym roku rodzina była podzielona rodzice nestora święta spędzali z rodziną Slughornów, więc w zamku pozostali jedynie Edgar, Adeline wraz z dziećmi, Xavier z rodziną, Craig oraz Primrose co akurat starej kucharce odpowiadało, bo miała mniej do gotowania.
W końcu kobiety ustaliły, że na stole świątecznym pojawi się zupa krem z owoców morza, nie zabranie pieczonego łososia w cytrynach, halibuta w ziołach oraz sarniny marynowanej przez dwa dni w sosie winnym podawanej z purée z fasoli z rozmarynem i jabłkiem. Na deser zaś świąteczny pudding, a całości miały dopełniać wszelkiej maści trunki oraz napoje zdatne do picia dla młodszych Burków.
Specjalnie na ten wieczór nałożyła czarno-kremową suknię, o eleganckim ale prostym kroju. Jasny materiał mienił się lekkim opalem w oprawie głębokiej czarni, gdzie szeroki pas zdobił i podkreślał smukłą talię kobiety, a zdobiony drobnymi koralikami dodawał tylko szyku, a szerokie rękawy dopełniały elegancji i lekkiej ekstrawagancji kreacji. Czarne włosy puściła luzem spinając je jedynie z tyłu ozdobną spinką w kształcie ćmy, której skrzydełka zrobione z szafirów odbijały światło w pomieszczeniu. Primrose zmieniała się, a wraz z nią ulegał przeobrażeniu styl jaki nosiła. Wcześniejsze wełniane spódnice, koronkowe koszulki i delikatne broszki zostały zastąpione bardziej szlachetnymi materiałami, krojem prostym acz lekko nowoczesnym. Nie było tajemnicą dla domowników, że gorsety nakładała jak już została zmuszona, a spodnie pozwalała sobie nosić w domowym zaciszu. Delikatnie acz stanowczo zaczynała przekraczać sztywne granice pokazując, że świat się nie zawalił.
Jako jedna z pierwszych wkroczyła do przystrojonej jadalni. Na stole pyszniła się rodzinna zastawa czekając na pierwszych gości tego wieczora.
Otoczona zapachem jaśminu i paczuli Primrose obeszła stół sprawdzając czy wszystko jest na swoim miejscu, a w oczekiwaniu na domowników podeszła do okna by zapatrzeć się na zimową scenerię.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 5 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]28.07.21 2:14
Atmosfera w zamku była wyjątkowo radosna. Edgar mógłby przysiąc, że ledwie się obudził, a już docierały do niego zapachy świątecznych dań. Nie miał wątpliwości, że i w tym roku stół będzie się uginał od różnorakich potraw: zup, pieczeni, ciast, tortów, i wielu innych, których nawet nie potrafił odpowiednio nazwać. Służba z pewnością polerowała już świąteczną zastawę i kryształowe kieliszki, a elegancki obrus cierpliwie czekał aż położą go na długim drewnianym stole. Wszystkie czynności tego dnia były powtarzalne, ale wyjątkowo w ogóle mu to nie przeszkadzało – te coroczne rytuały miały swój urok, bez których Edgar prawdopodobnie czułby się nieswojo.
Mimo wszystko nie byłby sobą, gdyby nie zaszedł jeszcze do swojego gabinetu. Odkąd wróciła mu pamięć i bystrość umysłu próbował nadrobić wszystkie niedostatki poprzednich miesięcy. Odpisywał na listy, poprawiał obliczenia, umawiał się na spotkania, przepraszał za wcześniejsze niedociągnięcia. W wigilię zamierzał poświęcić temu dosłownie godzinę, ale ta jak zwykle nieco się wydłużyła – dopiero tajemniczy liścik na biurku oderwał go od pracy. No tak, urodziny. Nigdy nie przywiązywał do nich większej wagi, być może dlatego, że zawsze były przyćmiewane przez Gwiazdkę. Trzydzieści pięć lat. Ledwie dziesięć lat temu uznałby ten wiek za niemalże emerycki, ale czuł się naprawdę dobrze i miał jeszcze wiele planów na przyszłość: tę bliższą i tę dalszą. Schował kartkę urodzinową do szuflady i udał się do garderoby, żeby przebrać się w coś bardziej odpowiedniego na dzisiejszą okazję.
Ubrany niezbyt wystawnie, ale elegancko, w czarny garnitur ze srebrnymi wstawkami na kołnierzu i mankietach, wszedł do bogato przystrojonej jadalni. – Prim – przywitał się z siostrą, stając obok niej przy oknie. Zimowa pogoda dzisiaj rozpieszczała, a biały puch dodawał ogrodowi uroku. Edgar nie przypominał sobie, by w zeszłym roku zaszczyciła ich w grudniu taka ładna pogoda – raczej była nieprzyjemna szara ciapa, której tak szczerze nienawidził. – Aż dziwne, że jeszcze nie ma bliźniaczek – stwierdził, bo zdawał sobie sprawę, że jego córki najchętniej przeskoczyłyby obowiązek kolacji, by od razu zająć się prezentami. Mały Marius też zdawał się już rozumieć jak to wszystko działa. – Jak się czujesz? – Zapytał po chwili, zdobywając się na wyjątkowo rzadką oznakę troski, ale obawiał się, że nieprzyjemna sytuacja z Carrowem mogła odcisnąć na niej swoje piętno. Nie chciał, by ten incydent jakkolwiek wpłynął na jej przyszłość – i tak widział ją w jasnych barwach.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Jadalnia [odnośnik]30.07.21 19:16
Święta były czasem kiedy zamek Durham na chwilę tracił swój ponury urok. Nie całkiem oczywiście, ale jednak. Ozdoby wigilijne rozjaśniły korytarze, a przede wszystkim dużą jadalnie gdzie mieli dzisiaj razem zasiąść do stołu. Xavier lubił ten czas, kiedy całą rodziną mogli razem usiąść do wigilijnej kolacji. Mimo wszystkiemu co się mówiło o rodzie Burke, byli oni bardzo rodzinni.
W tym roku organizacja wigilii spadła na Primrose, a może spadła to źle powiedziane. Prim zajęła się organizacją na własną prośbę. Zdaniem Xava było to dobre, miał nadzieję, że dzięki temu jej myśli będą zajęte czymś innym. I choć osobiście uważał, że zerwanie zaręczyn z tym koniolubem Carrowem było dobrym posunięciem ze strony Edgara, tak zdawał sobie doskonale sprawę, że Primrose na pewno przeżyła to wszystko na swój sposób. Nawet jeśli nie dawała tego po sobie poznać kiedy przebywali w swoim towarzystwie. Jego kuzynka była silną kobietą i wiedział, że na pewno sobie z tym poradzi.
Pogoda była dzisiaj idealna. Śnieg za oknem nadawał jeszcze lepszej atmosfery. Wszyscy już byli prawie gotowi. Charlotte dopinała ostatnie elementy biżuterii pasującą do jej czarno-czerwonej sukni, a chwilę później do ich sypialni zostały wprowadzone przez guwernantkę bliźniaki. Cornel miał na sobie elegancki, mały garniturek, bo uparł się, że on chce dzisiaj wyglądać jak tata elegancko. Miał nawet krawat i chusteczkę w butonierce, a włosy sam sobie ułożył, trochę nieporadnie, ale się starał. Mała Melody miała na sobie za to czerwoną sukieneczkę z motywem maków wyszytych czarną nitką, a włoski zrobione w piękne blond loki lekko spięte z tyłu, zdaniem taty wyglądała ślicznie. Sam Xavier jak zawsze miał na sobie idealnie dopasowany garnitur w odcieni ciemnego granatu i do tego ubrał białą koszulę oraz krawat z lekkim motywem maku. Spinki i wszystkie inne dodatki idealnie do siebie pasowały jak to zwykle u niego bywało.
Kiedy już wszyscy byli gotowi wyszli z sypialni Xaviera i Charlotte i skierowali się prosto do jadalni, gdzie miała się dzisiaj odbyć uczta. Do pomieszczenia pierwsze weszły bliźniaki, a rodzice zaraz za nimi. Xavier pokiwał głową z uśmiechem widząc te wszystkie niesamowite ozdoby, a po chwili przeniósł spojrzenie na kuzyna i kuzynkę. Mała Melody od razu potuptała do Prim.
- Ciociu wyglądasz pięknie, wujku bardzo gustowny ubiór! – powiedziała wlepiając niebieskie oczęta w ulubioną ciocię z zachwytem, a potem na chwilę na wuja – Czy moja sukienka jest odpowiednia na dzisiejszą uroczystość ciociu? – spytała po chwili i okręciła się by się zaprezentować.
- Mel nie powinnaś aż tak wychodzić przed szereg. – skarcił cicho siostrę Cornel, uroczo na swój sposób skracając jej imię. – Dobry wieczór wuju, ciociu. – dodał patrząc na Edgara i Prim.
- Cicho, nie ciebie pytałam! – furknęła dziewczynka i znów spojrzała na ciocię.
Xavier słysząc swoje dzieci pokręcił głową i już miał się odezwać kiedy uprzedziła go żona.
- No już już dzieci. Melody nie napastuj tak cioci, a ty Cornel nie strofuj siostry. – powiedziała Charlotte karcąc dzieci niby to łagodnym, ale stanowczym spojrzeniem.
- Dobry wieczór. Ozdoby są piękne, wszystko jest świetnie przygotowane. Jak się dzisiaj czujecie? – Xavier stanął przy kuzynostwie uśmiechając się do nich łagodnie.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Jadalnia [odnośnik]02.08.21 2:20
Nieswojo czuła się z większą niż zazwyczaj podczas organizacji rodzinnych uroczystości, ilością wolnego czasu oraz pewnym rozleniwieniem, na które mogła sobie dzisiaj pozwolić. W latach ubiegłych często to właśnie ona nadzorowała przygotowania do rodzinnej kolacji, aby mieć pewność, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. W tym roku obowiązek przygotowań z jej ramion zdjęła Primrose i chociaż natura Adeline nakazywała jej zerkać gdzieś z boku, obiecała sobie, że nie będzie wchodziła w drogę swojej szwagierce. Uznała, że ostatnim czego potrzebowała brunetka to Adeline, kontrolująca każdy jej ruch i poddająca osądowi każdą, podjętą decyzję. Zamiast tego, Adele poświęciła całą swoją uwagę dzieciom. Spędziła sporo czasu na budzeniu, jeszcze zaspanego Mariusa, w którego energia wstąpiła dopiero, gdy uświadomił sobie, jaki dzisiaj mieli dzień. Adeline uwielbiała święta w Durham, być może kochała je nawet bardziej niż te, które zapisały się w jej pamięci w Pallas Manor. Oczywiście nigdy nie miała przyznać tego głośno, ale panująca tu atmosfera miała dużo więcej wspólne z rodzinną atmosferą. Crouchowie lubili wystawne kolacje i świąteczna uroczystość nie była wyjątkiem od tej reguły.
W końcu przyszedł czas by i lady doyenne zaszczyciła swoją obecnością resztę rodziny. Na dzisiejszy wieczór wraz z dziewczynkami wybrała czarną, gładką suknię z długim rękawem i dopasowanym gorsetem, na którym znajdowały się maki, a te wyglądały, jakby zostały świeżo zerwane i przytwierdzone do materiału. Srebrne włosy zaczesane gładko na boki, spinały się u nasady głowy w elegancki kok, w który również zostały wpięte ozdobne maki. Całości dopełniała srebrna biżuteria z czerwonymi kamieniami szlachetnymi – czyli makowa dama w pełnej okazałości. Towarzyszył jej niezwykle przystojny dżentelmen ubrany w elegancki garnitur, czyli najmłodszy z trójki dzieci nestorskiej pary, Marius. Trzymał matkę za rękę, ale szybko stracił zainteresowanie jej obecnością, kiedy weszli do jadalni, w której znajdowała się już znaczna część rodziny, w tym dzieci Xaviera oraz Charlotte. Oczy chłopca przeskakiwały między dekoracjami a twarzami zebranych. – Dobry wieczór - krótkie słowa serdecznego powitania opuściły pokryte szminką usta, które następnie wygięły się w delikatnym uśmiechu. – Cudownie to wszystko zorganizowałaś, Primrose – pierwsze słowa skierowała w stronę szwagierki, która była główną organizatorką dzisiejszego spotkania.
Adeline Burke
Zawód : Arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
part of her mystery
is how she is calm
in the storm and
anxious in the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Re: Jadalnia [odnośnik]03.08.21 21:50
Wreszcie pojawiły się one.
Dwie burze.
Wbiegły wspólnie, trzymając się kurczowo za ręce — Ariana i Oriana, a może Oriana i Ariana, dziś nikt nie mógł być tego w stu procentach pewien. Przemykały bowiem korytarzami i krużgankami Durham Castle niestrudzone od samego rana. Po kryjomu wpadły do gabinetu ojca, gdzie podłożyły urodzinowe kartki, wybiegały potem w swych płaszczykach na dziedziniec, by łapać na wystawione języki idealnie skrojone płatki świeżego śniegu. Wreszcie dołączył do nich i mały Marius, któremu poprawiły czapkę oraz szalik, by mały nie zaziębił się przypadkiem, a potem wzięły za ręce — po jednej z identycznych sióstr na jedną stronę czterolatka. Miały już całe osiem lat, były więc we własnym mniemaniu zarówno dorosłe, jak i odpowiedzialne. Z tej właśnie odpowiedzialności odprowadziły małego odpowiednio wcześnie do mamy, by wraz z nią przygotować się odpowiednio do nadchodzącej uroczystości.
Nie mogły powstrzymać ekscytacji, którą przecież bardzo dobrze wyczuwali nie tylko rodzice, ale też inni mieszkańcy Durham Castle. Dziś wyjątkowo połowę włosów miały puszczone luźno, druga zaś spleciona została w dwa, bliźniacze warkocze, które okoliły głowy dziewczynek. W warkocze te wpięto srebrne spinki w kształcie kwitnących maków oraz makowych liści. Jakby dla podkreślenia rodzinnej jedności oraz tego, że dziewczynki upierały się, iż są całkiem dorosłe, miały na sobie odpowiednio mniejsze repliki sukni matki, w odwróconych barwach. Założony po raz pierwszy gorset nie utrudniał oddychania, a czerń tradycyjnie czerwonych kwiatów mogła przyciągać uzasadnioną uwagę. Dopiero jednak gdy zatrzymały się niemal w centrum jadalni — przez to też w centrum uwagi — i skrzyżowały spojrzenia z drugą parą bliźniąt, uśmiechając się przy tym trochę zawadiacko, skłoniły się. Jednocześnie, wciąż trzymając się za ręce.
— Dobry wieczór! — oznajmiły wesoło, choć na skraju języków miały pytanie o to, kiedy będzie można już otworzyć prezenty. Jednakże ekscytacja ekscytacją, obecność niemal całej rodziny (brak wujka Craiga odnotowany został prędko w pamięci Oriany; musiała spytać go, czy nie zatrzymała go zjawa kucharki) prędko ostudziła rozkapryszone zamiary, ponieważ w pierwszej kolejności przeszły bliźniaczki do swego ojca, by przytulić się do niego mocno, wyraźnie stęsknione jego uwagi. — Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tato!
Oczywiście podrzucona kartka nie mogła zastąpić życzeń przekazywanych osobiście oraz fizycznej ojcowskiej obecności. Dziewczynki odkleiły się jednak od ojca, choć niechętnie, nie chcąc wprowadzać go w zakłopotanie. Burkowie pełni byli miłości, lecz im więcej lat przebywali na tym świecie, tym trudniej momentami było z jej okazywaniem.
Tymczasem bliźniaczki miały jeszcze jedną rzecz do powiedzenia. W tym celu odwróciły się na pięcie w kierunku zachwycająco pięknej Primrose.
— Ciociu, to będą najpiękniejsze święta!


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]08.08.21 23:45
Pojawił się, jak to w sumie nie zdarzało się często, odrobinkę spóźniony.
Nic nie mógł poradzić na fakt, że zasiedział się nad pisanymi przez siebie listami. Wypadało przecież rozesłać życzenia bożonarodzeniowe kilku ważnym osobom. Sam otrzymał także kilka wiadomości, a za te wypadało przecież podziękować. Blanche miała wyraźnie dosyć latania we i we wte, zapewne gdyby pod ręką był gdzieś Zachary, zaraz przekazałby przyjacielowi niezadowolone słowa sowy. Prawdopodobnie Shafiq i tak nasłuchał się po tym, jak Blanche zaniosła przeznaczony dla niego list... ale co Craig mógł poradzić? Była sową pocztową, nie robiła tego pierwszy raz. Da sobie przecież radę.
W jadalni zjawił się więc właściwie jako jeden z ostatnich. Pomimo spóźnienia nie pozwolił sobie jednak na to, aby pokazać się w nieodpowiednim wydaniu. Na ten wieczór wybrał dopasowaną, smoliście czarną szatę z dodatkami w jego ulubionym kolorze - szmaragdowej zieleni. Poprawiając poszetkę w kieszonce, nie mógł nie pomyśleć o tym, że cały ten komplet bardzo gustownie prezentowałby się do pary z ogromnym szmaragdem, który wcale nie aż tak dawno sprezentował lady Aquili Black. U niej na szyi, rzecz jasna, a z samą lady u jego boku. Westchnął cicho, po raz ostatni przeglądając się w lustrze w swojej komnacie. To jeszcze nie ten rok, nie te święta.
Oby przyszłe.
Tegoroczna wigilia zorganizowana miała być przez Primrose, co Craig jednocześnie odbierał za pewnik, że wszystko będzie przygotowane perfekcyjnie. Mowa była przecież w końcu o Prim, w kwestiach organizacyjnych ta kobieta nie miała sobie równych. Gdy więc mężczyzna w końcu pojawił się w jadalni, z radością dostrzegł, że się nie pomylił. Nawet pomimo tego, że jego kuzynka przeżywała ciężko ostatnie wydarzenia, dała z siebie wszystko. Tak jak zawsze. Wszyscy tu byli dla niej, tak, jak ona była dla nich. Wszyscy razem dawali sobie wzajemnie siłę.
- Moja droga, przeszłaś sama siebie, naprawdę - to właśnie do Primrose odezwał się w pierwszej kolejności, dopiero potem witając się z Edgarem, Adeline, a także ściskając rękę brata. Na sam koniec nie mogło zabraknąć powitania najmłodszych - Co za urokliwy obrazek. Uważam, że powinniśmy uwiecznić te święta na fotografii, co o tym myślicie? - zaproponował, odwracając się do starszych członków rodziny, po tym, jak młodsi już się oddalili.

Opętanie (58)


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Jadalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach