Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salonik
AutorWiadomość
Salonik [odnośnik]15.11.17 11:26
First topic message reminder :

Salonik

Jedno z najciemniejszych pomieszczeń w zamku. Mniejszy salonik, przeznaczony na nieformalne spotkania, głównie w gronie rodziny. Panujący tu półmrok rozświetla cała masa świec - znajdujących się na szafkach oraz lewitujących pod sufitem. Okna prawie zawsze przykryte są jedwabnymi, ciemnoszarymi kotarami. Meble - w głównej mierze szafki oraz regały wykonane są z mahoniu. Na brązowoszarych ścianach spoczywają lustra w srebrnych ramach i obrazy przedstawiające przodków rodu Burke. W centrum mieszczą się sofy, fotele i stolik kawowy - wszystko wykonane jest z ciemnego drewna dominującego w całym saloniku. Pod przeciwległą ścianą znaleźć można wypełniony po brzegi barek. Panele zaś są całkowicie odkryte, pozbawione dywanów. Służba mocno pracuje na utrzymanie podłogi w nienagannym stanie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salonik - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Salonik [odnośnik]16.12.21 23:24
Młodziutki Anselm Burke nie miał się za dziecko, a za młodego mężczyznę. Młodego ducha - śmierć zamroziła go w czasie, a pomimo upływających wieków nie był zdolny wydorośleć. Jego rodzice ruszyli dalej, młodszy brat został którymś z kolei lordem Burke i Anselm przez jakiś czas usiłował bawić się z jego kolejnymi potomkami, aż stracił już rachubę. Wszyscy odchodzili, wszyscy przemijali, a egzystencja w zamku stawała się coraz bardziej samotna. Nowe twarze i pokolenia nie budziły takich emocji i przywiązania, jak dawni bliscy - a oni wszyscy mieli szczęście odejść śmiercią łagodną i przewidywalną, każdy z nich przeszedł na drugą stronę. Stały i niezmienny okazał się jedynie Hogwart. Zamek stał w Szkocji nadal, edukacja czarodziejów trwała, a w niebijącym i niematerialnym sercu ducha wspomnienia ze szkoły były najbardziej żywe. Śmierć zamroziła w nim wszelkie pragnienia - a marzeniem, jakie miał podczas niefortunnego polowania był powrót do Hogwartu, do przyjaciół, do ekscytujących przygód i ciekawych lekcji.
Chłonął każde słowo astronoma, przekonując się, że w istocie nic się nie zmieniło. Jayden ostrożnie dobierał tematy - nie mówił o King's Cross i nowej kolei, ani o zniknięciu centaurów z Zakazanego Lasu. Wybrał obrazy ciepła i bezpieczeństwa, do których duch mógł się odnieść. Aż...
-Sam? - duch zamrugał, nie rozumiejąc. Nie opuszczał Durham od tak dawna, że zapomniał, dokąd jeszcze miałby pofrunąć.
-Pamiętam. - spojrzał na astronoma szeroko otwartymi oczyma. -Pamiętam... tyle duchów. Byłem wtedy ich ciekaw, ich historii, ale nie miałem śmiałości z nimi porozmawiać. Myślałem, że to tylko duchy... związane z Hogwartem? - bąknął nieśmiało, mając na myśli dawnych profesorów lub osoby, które zmarły na terenie zamku. W zadziwiającej jak na młodego panicza skromności zapomniał, że sam był związany z Hogwartem. Chyba nawet bardziej niż z nowymi - i tak odległymi - pokoleniami mieszkańców Durham.
-Jest pan profesorem? - czas przeszły mieszał się z teraźniejszym dla kogoś, kto był w tym czasie zawieszony. -I... ale jak to, myśli pan, że mógłbym tam przybyć? Tak po prostu? Ja... nigdy nie trenowałem sztuki teleportacji, jako duch. Powietrze to mój żywioł, ale chyba... myśli pan, że mógłbym się nauczyć?


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Salonik - Page 4 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salonik [odnośnik]17.12.21 12:41
« Próbujmy przystosować się do życia, bo ono do nas się nie przystosuje »
Mimo iż w salonie nie był już sam, a siedział przed nim duch, Jayden rzucił niewerbalne Lumos, aby chociaż zobaczyć to, co działo się wewnątrz zdecydowanie zbyt zaciemnionego na jego gusta pomieszczenia. Sięgnął również po notatki, jakie zostały zapisane podczas przerwanego spotkania z lady Burke, by ocenić, iż nie miał spełnić jej wymogów. O ile oczywiście kobieta nie zamierzała przychylić się do jego słów o powstrzymaniu wygórowanych wymagań. Być może za miesiąc miałby znaleźć trochę czasu, dyby nie przeszkadzały jej jego metody. W końcu istota wychowania człowieka wszechstronnego była ważna zarówno dla profesora, jak i dla matki, lecz zamierzali dotrzeć do tego dwiema różnymi drogami. Ona za pomocą przymusu, on za pomocą wolniejszych, delikatniejszych kroków. Do problemów wychowania i nauczania przyczyniały się w końcu wznoszone na piedestał bardzo nieaktualne, ale wciąż żywe w wielu domach, pisma takie, jak w Idealna rodzina, Ideologia brytyjska. Na większości półek matki oraz ojcowie posiadali opasłe tomiszcza twierdzące, iż surowość oraz wymóg były okazywaniem dbałości, dobroci wobec krnąbrnych dzieci i należało je bezsprzecznie stosować. Jayden walczył i odnosił się do nich w wielu swoich artykułach i na pewno miał do nich jeszcze wracać w późniejszym okresie. W czasie długoletniej pracy naukowej oraz nauczycielskiej wciąż podejmował między innymi zagadnienia nauki i nauczania, problemy wychowawcze, w szczególności zaś problematykę wykształcenia klasowego oraz dzielenia dzieci na kategorie pod względem zdolności. Sprawdzał je, rozwijał i uzupełniał. Ulepszał we własnym zakresie oraz własnych klasach i nie można było zaprzeczyć, iż się one sprawdzały. Jego studenci — nawet ci, których określano mianem leniwych — uczyli się, dostawali dobre oceny oraz osiągali nierzadko spektakularne wyniki po odpowiednim poświęceniu im uwagi.
Dlaczego więc wciąż stosowano wiele siły oraz teorii nad cierpliwość i praktykę? Ciężko było mu to zrozumieć, lecz zdecydowanie myślał o wydaniu pracy naukowej na ten temat opisującej własne doświadczenia w bliższej tudzież nieco dalszej przyszłości. Zbyt zajęty dniem aktualnym nie mógł przewidywać aż tak daleko, co miał wówczas robić. Na ten też moment znajdował się w posiadłości Burke'ów, rozprawiając z młodym duchem o Hogwarcie. Czy szkoła zmieniła się tak bardzo od jego śmierci? - Zazwyczaj tak - potwierdził słowa chłopca, gdy mówił o zjawach przynależnych do starodawnych, szkockich murów. - Są jednak uroczystości, na które zapraszane są również duchy spoza zamku. I tak. Jestem. - Kolejne potwierdzenie, gdy padło pytanie o jego pozycję oraz zawód. - Nie znam się na duchach, ale jedno wiem — nie dowiesz się, jak nie spróbujesz. Masz całą wieczność na próbę, a do tego... Co masz też do stracenia? - spytał, lecz nie dodał niczego więcej, gdyż przy drzwiach do saloniku rozległo się szuranie oznajmiające przybycie kogoś posiadającego materialne ciało.

zt Jayden


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : 43
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Salonik [odnośnik]17.12.21 17:59
-Dużo jest takich uroczystości? - zainteresował się. Nie czuł się gotowy na porzucenie Durham, swojego domu, ale okazjonalna wycieczka do Hogwartu mogłaby nadać jego nieżyciu kolorytu. Jakże potrzebnego urozmaicenia. Kontaktu z młodością. Uśmiechał się coraz szerzej, wspominając bale, które pamiętał z czasów, kiedy żył. Piękne dziewczęta, suknie sunące po parkiecie, szkocka kapela, dostojny dyrektor, uśmiechnięci profesorowie i roześmiani koledzy. Tamci ludzie już przeminęli, ale może niektórzy z nich zostali duchami? Nigdy tego nie sprawdzał... Nigdy go tam nie było, zostawił Hogwart za sobą z chwilą śmierci i nie ruszał się nigdzie, jak na ducha Durham przystało. Nie wiedział, czy każdy duch ma tak samo, ale od innych arystokratów słyszał, że rezydentura w Durham Castle była ich powinnością, że powinni cieszyć się z możliwości czuwania nad kolejnymi pokoleniami swojej rodziny, że ten zamek to ich jedyna mała ojczyzna. Nie mógł jednak wyzbyć się tęsknoty za Hogwartem. Gorączkowe wyczekiwanie na rozpoczęcie roku szkolnego pozostało w nim z chwilą śmierci i już nigdy nie mógł się go pozbyć, niczym uporczywego ciernia. Teraz... teraz po raz pierwszy zrozumiał, że faktycznie miał szansę wrócić.
-Ma pan rację, panie profesorze... - wybąkał, rozpromieniając się. -Poćwiczę teleportację. Faktycznie, mam całą wieczność. Z powietrzem też najpierw mi nie szło, a teraz potrafię zrobić mały wir i rozrzucać karty książek... - pochwalił się i już chciał zademonstrować umiejętności w praktyce, gdy zamarł, słysząc kroki służącego. Nie chciał, by ktokolwiek podsłuchał jego rozmowę z astronomem - chciał, by dzisiejsze plany były tylko jego, by nie rozniosły się wśród innych duchów zanim osiągnie sukces. Może opowie komuś zaufanemu, komuś, kto potrafi się teleportować - ale na swoich warunkach.
-Dziękuję i - mam nadzieję - do zobaczenia w zamku! - rzucił pośpiesznie do Jaydena i rozpłynął się w powietrzu.
Przy drzwiach stał służący, kamerdyner, z przepraszającym, uprzejmym uśmiechem.
-Proszę wybaczyć, ale lady Burke dopadła migrena. Prosiła przekazać, że odezwie się listownie. - oznajmił. -Pozwoli pan, że zaprowadzę pana do wyjścia. - oznajmił, gestem zapraszając Jaydena do podążenia za sobą. Nikt obcy nie powinien kręcić się w Durham Castle bez odpowiedniej eskorty.

/zt


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Salonik - Page 4 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salonik [odnośnik]05.02.22 19:50
10.03.1958

Minął już tydzień. Najcięższy w jego życiu tydzień i wcale nie zapowiadało się aby miało być lepiej. Pogrzeb już się odbył. Był duży, pojawiło się wiele osób. Nie tylko od nich z rodziny, ale również i od strony Nott’ów, w końcu to z tej rodziny pochodziła jego małżonka. Myślał, że po pogrzebie będzie mu jakoś łatwiej, ale wcale tak nie było. Wręcz przeciwnie, było tylko gorzej. Najchętniej zamknąłby się w swoim gabinecie i z niego nie wychodził, albo siedział w pracy. I pewnie nikt nie miałby mu tego za złe, ale wiedział, że nie do końca może. Miał dzieci, dwójkę maluchów, które tęskniły za mamą. Xavier zdawał sobie sprawę, że nie był typowym arystokratycznym ojcem. Nie przypomniał sobie aby jego ojciec spędzał z nim tyle czasu co on ze swoimi dziećmi. W innych rodzinach byłoby nie do przyjęcia takie zachowanie. Całe szczęście mógł liczyć na to, że to co dzieje się w ich domu, zostaje w ich domu.
Cornel i Melody potrzebowali jego wsparcia. Wsparcia, którego nie dadzą im opiekunki, tylko ojciec. Spędzał więc z nimi każdą wolną chwilę. Pogoda była coraz lepsza więc wychodził z nimi na spacery, zajmował je nauką, robił co mógłby nie myślały o mamie.
Dzisiaj spędził z nimi cały dzień. Wspólne śniadanie, a potem razem się uczyli, poszli na bardzo długi spacer, następnie przepytał ich z kilku rzeczy, a na koniec, przed snem chwilę się z nimi pobawił. Teraz siedział na fotelu i czekał aż zasną. Cornel szybko zasypiał, miał to po nim. Mała Melody jednak kręciła się przez dłuższą chwilę. W efekcie końcowym Xavier wyszedł z ich pokoju po godzinie. Był zmęczony i bolała go głowa. Musiał pobyć sam, odpocząć, tak, potrzebował być chwilę sam.
Wyszedł z sypialni bliźniaków i odpaliwszy papierosa ruszył spokojnie przed siebie. Tak naprawdę nie miał konkretnego celu, ale nogi w efekcie końcowym zaprowadziły go do saloniku. Cóż za cudowny zbieg okoliczności. Barek był tam pięknie zapełniony, a on zdecydowanie chciał się napić. Wyciągnął z szafki szklankę, a po chwili z barku wyfrunęła butelką porządnej ognistej. Napełnił szklankę, po czym usiadł wygodnie w fotelu. Podwinął rękawy swetra, który miał na sobie i odpalając kolejnego papierosa oparł głowę o zagłówek. Westchnął cicho, po czym upił łyka alkoholu.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Salonik [odnośnik]06.02.22 16:07
Klimatyczna, smutna muzyczka

Początek roku nie był dla nich łaskawy. Burke'owie zmagali się co rusz z nowymi przeciwnościami losu, które rozdzierały nie tylko serca, ale i dusze wszystkich mieszkańców Durham. Craig starał się nie być ciężarem dla rodziny, ukrywając to jak bardzo poparzona ręka oraz krążąca w jego żyłach czarna magia wpływają na jego samopoczucie - te starania zwiększyły się jeszcze bardziej w ostatnich dniach. Bo dziś to nie on był tym, który cierpiał najbardziej. Xavier mógł tego nie wiedzieć, ale uważne oczy brata śledziły jego ruchy. Odprowadzały go wzrokiem, gdy młodszy Burke opuszczał pokoje wspólne, zerkały na niego czujnie gdy razem pracowali w palarni. Tuż po śmierci Charlotty nie czuł się psychicznie na siłach, aby porozmawiać szczerze z Xavierem. Sam był wstrząśnięty jej odejściem, poza tym znał brata bardzo dobrze. Wiedział, że obaj odchorowywali rany na duszy preferując raczej samotność. Craig robił jednak wszystko, aby młodszy Burke wiedział, że może liczyć na swojego brata. Był milczącą, wspierającą obecnością. Poświęcał także więcej uwagi bratankom, zdejmując nieco ciężaru z barków ojca pogrążonego w żałobie. Takie chwile były z resztą dobre zarówno dla niego, jak i dla dzieciaków - odwracały uwagę od smutku, pozwalając odzyskać wszystkim namiastkę normalności. Craig powoli wstawał na nogi i wiedział, że obecnie teraz nadeszła jego kolej - aby wspomóc brata.
Wedle instrukcji, kiedy tylko Xavier opuścił pokój swoich latorośli, jeden ze skrzatów doniósł o tym starszemu z braci. Nadeszła chwila, gdy Craig uznał, że powinni porozmawiać. Dla niego samego świadomość, że zawsze miał obok rodzinę, był w najczarniejszej godzinie prawdziwym wybawieniem. I nawet jeśli każdy z lordów Durham zawsze o tym wiedział, czasem potrzeba było także po prostu to usłyszeć. Mężczyzna podążył więc w kierunku salonu, pragnąc dołączyć do brata.
Osobiście czuł się lepiej, głównie fizycznie. Powoli wracały mu siły, tego dnia pierwszy raz zrezygnował nawet z temblaka. Ręka wciąż była odrętwiała, sztywna i obca, ale potrzebował tego. Potrzebował odrobiny powrotu do normalności, więc kiedy rano założył szatę i nie musiał się martwić o zawiązane na karku usztywnienie, momentalnie poczuł się lepiej. I bardzo chciał część tej siły przekazać dziś bratu.
Po cichu i niespiesznie pchnął ciemne, drewniane drzwi i wkroczył do pokoju, zastając Xaviera rozpartego w fotelu i ze szklanicą alkoholu w dłoni. Bez słowa podszedł do barku i samemu także nalał sobie szczodrą porcję ognistej, zasiadając na kanapie obok fotelu brata. Spojrzał na mężczyznę z troską wyzierającą z oczu. Jestem tutaj.
- Xavier - wypowiedział jego imię chcąc nadać własnemu głosowi ciepłą barwę. Pochylił się także, zaciskając rękę na jego ramieniu. Nie pytał go, jak się czuje. Wiedział, że był rozbity. Załamany. Ale od małego byli nauczeni, by tego nie okazywać.

Rzut na opętanie


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Salonik [odnośnik]06.02.22 16:07
The member 'Craig Burke' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 36
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salonik - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salonik [odnośnik]07.02.22 10:57
Siedział tak z lekko przymkniętymi oczyma i rozkoszował się ciszą, przerywaną tylko cichymi trzaskami dochodzącymi z kominka. Co chwilę upijał małego łyka alkoholu. Powinien się ograniczyć. Co prawda nie pił na umór i nie doprowadzał się do tragicznego stanu, ale wiedział, że jak tak dalej pójdzie to jeszcze chwila i nie będzie mógł się położyć spać bez dwóch szklanek ognistej. Zaciągnął się papierosem, a słysząc ciche skrzypnięcie drzwi otworzył oczy. Widząc starszego brata wchodzącego do pomieszczenia uniósł lekko brew ku górze, ale się nie odezwał. Obserwował go w milczeniu jak przechodzi przez salonik, a potem napełnia sobie szklankę alkoholem.
Patrzył na niego w milczeniu przez dłuższą chwilę. Zauważył, że dzisiaj wyjątkowo Craig nie miał temblaka. Czyżby czuł się już lepiej? Dobrze pamiętał jak dwa miesiące temu wrócił do domu w ciężkim stanie, a potem odbyli średnio przyjemną rozmowę. Potem Craig wycofał się i choć jemu jako młodszemu bratu to ciążyło, to jednak choroba żony przyćmiła problemy brata. Na początku czuł się z tym trochę niezręcznie, ale potem dotarło do niego, że oni, Burke'owi, najlepiej radzili sobie z takimi rzeczami w samotności. Z resztą Craig by dorosłym mężczyzną. Teraz jednak, kiedy wydarzyło się to wszystko, chyba jak nigdy to on potrzebował jego wsparcia. Widział jak brat zajmuje jego dzieci, aby nie myślały o mamie i był mu za to bardzo wdzięczny.
- Craig... - skinął delikatnie głową patrząc na niego, po czym przeniósł spojrzenie na jego dłoń - Jak ręka? Już trochę lepiej? Bo wyglądasz lepiej. - uniósł brew ku górze i uśmiechnął się łagodnie, chociaż w tym uśmiechu nie było ani krzty wesołości.
Przy dzieciach starał się jeszcze grać, by nie dać po sobie poznać smutku i rozpaczy. Przy bracie nie musiał i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dobrze było chociaż na chwilę zrzucić z siebie maskę, którą jutro będzie musiał założyć od nowa. Było mu źle i smutno, ale nikt oprócz domowników nie musiał tego widzieć.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Salonik [odnośnik]07.02.22 12:32
Słysząc pytanie brata, Craig zerknął na swoją rękę. W tym momencie wyglądała tak, jakby wszystko było z nią w całkowitym porządku. Rękaw szaty skrywał jednak okropną bliznę, źródło jego mizernego stanu. Powoli puścił ramię brata, samemu sięgając po papierośnicę skrytą w kieszeni na piersi i zapalił. - Dużo lepiej. Powoli wracam do siebie, dziękuję - odpowiedział, kilkukrotnie zaciskając i rozluźniając kontuzjowaną rękę. Zaciągnął się szorstkim dymem, drapiącym w gardło nieprzyjemnie niczym rozpacz i bezsilność, które odczuwał.
Starał się robić wszystko, co tylko mógł, aby zapewnić rodzinie bezpieczeństwo i szczęście. Do niedawna ryzykował życie, zdrowie. Chciał być tarczą, oddzielającą bezpieczne, swojskie choć nieco mroczne wnętrze Durham, a nieprzyjazny, okrutny i brudny świat na zewnątrz. Każdą krzywdę wyrządzoną rodzinie odbierał jako osobistą porażkę... Były jednak takie sytuacje, kiedy był zwyczajnie bezsilny. Czy gdyby zauważono chorobę Charlotty, dałoby się ją uratować? Gdyby leczenie podjęto wcześniej. Czy ktoś bardziej uzdolniony niż ich nadworni medycy, potrafiłby wyrwać ją z objęć śmierci? Czy gdyby postarali się mocniej, dwoje dzieci wciąż miałoby matkę?
- Xavier - Craig powtórzył jego imię. Może rozproszenie się stanem starszego brata pomagało mu na chwilę, ale musieli się skupić na cierpieniu młodszego. Na dźwiganiu tego ciężaru we dwójkę - Jeśli tylko czegoś potrzebujesz... wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć - Nawet gdyby Xavier - dorosły mężczyzna, a do tego przecież szlachcic - pragnął zapłakać, Craig tylko nadstawiłby mu swoje ramię. Nie był tak rygorystyczny jak ojciec. Nie oceniał. Nie prawił kazań. Nie próbował pocieszać na siłę.
Wszyscy oni przeżyli szok, cierpieli... ale strata Charlotty miała jeszcze bardziej wzmocnić ich więzi. Zawsze prędzej czy później wychodzili z takich sytuacji.
- Wypijmy za jej pamięć - zaproponował. Uniósł przy tym swoją szklankę, alkohol zakręcił się przez chwilę w szkle. Nie był do końca pewien, czy to był dobry sposób - próby skupienia się na wspominaniu dobrych cech osoby, która odeszła, prędzej czy później i tak spełzały na niczym. W końcu rozpacz i tak wlewała się w serce, uwydatniając tylko jeszcze bardziej pustkę, która pozostała, a którą wcześniej wypełniała miłość. Ale mimo wszystko musieli próbować - zapamiętać Charlottę silną, piękną i zdrową, z czasów sprzed choroby. Za wszelką cenę nie można było pozwolić, aby obraz złożonej słabością lady Burke całkowicie zawładnął Xavierem. Wtedy nie miałby skąd czerpać sił dla swoich dzieci, a one potrzebowały go teraz najbardziej. - Za piękną Charlottę.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Salonik [odnośnik]08.02.22 14:32
Pokiwał głową na słowa brata. Cieszył się, że ten dochodził do siebie. Minęły już dwa miesiące od tej felernej nocy kiedy Craig wrócił do domu w pół żywy. Wtedy był przerażony jego stanem, szczerze zaskoczony i zaniepokojony słowami brata. Z czasem to minęło. Nie powiedział mu tego nigdy, ale nie wydawało mu się aby Czarny Pan użył wtedy zaklęcia niewybaczalnego. Gdyby to zrobił Craig'a nie było by już z nimi, a przecież siedział obok niego. Oczywiście nie miał prawa wiedzieć o demonie, który towarzyszył jego bratu na każdym kroku.
- To dobrze. Z dnia na dzień pewnie będzie teraz lepiej. - odparł spokojnie, po czym upił łyk alkoholu.
Przynajmniej u niego. Xavier nie przewidywał aby w najbliższych dniach on miał się poczuć lepiej. Co prawda siedzenie i użalanie się nad swoim żywotem wcale nie było wyjściem z tej całej sytuacji, ale aktualnie nie miał najmniejszej ochoty na nic innego. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek będzie się tak czuł. Owszem, wiedział, że ludzie nie żyją wiecznie, ale przewidywał, że spędzi z Charlottą wiele wspólnych, pięknych lat i na starość będą sobie spacerować po ogrodach Durham pod rączkę. Wtedy by było inaczej, nie zależnie które z nich zmarłoby pierwsze. Przeżyliby razem wiele lat i byliby gotowi na śmierć. Teraz jednak nie był na to gotowy. Spędzili razem za mało czasu, a on teraz odczuwał wręcz fizyczny ból, który był nie do zniesienia, który sprawiał, że nie miał ochoty podnosić się rano z łóżka.
Słysząc kolejne słowa brata pokręcił głową i opróżnił swoją szklankę jednym łykiem, a butelka po chwili podleciała do niego i na nowo ją napełniła.
- To czego potrzebuje jest niestety nieosiągalne niestety. - powiedział cicho i zaciągnął się papierosem, tym samym kończąc go, a niedopałek wyrzucając do kominka. - Ale dziękuję Craig. Wiem, że mogę na ciebie i na was wszystkich liczyć. - dodał po chwili starając się chociaż trochę uśmiechnąć, niestety nic z tego nie wyszło.
Uniósł lekko szklankę na toast. Tak, jego żona była piękna. Była najpiękniejszą kobietą na świecie i nikt ani nic nigdy nie zmieni jego zdania. Nawet kiedy leżała słaba w łóżku, a jej skóra była pokryta tymi okropnymi łukami, on nie zwracał na nie uwagi. Nie było opcji aby kiedykolwiek zapomniał jej twarzy. Zawsze będzie żywa w jego pamięci.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Salonik [odnośnik]29.03.22 0:48
W chwilach takich jak te, człowieka brało zwątpienie - po co w ogóle marnować siły, czas, uwagę, po co poświęcać się, skoro to wszystko było takie kruche? Niczym metaforyczne budowanie domku z kart. Aby postawić takową budowlę, potrzeba było niemożliwie wręcz ogromnych pokładów cierpliwości, sił i samozaparcia. Tymczasem wystarczył jeden nieuważny ruch, jeden drobny podmuch powietrza i wszystko rozsypywało się doszczętnie. Czy naprawdę ta chwila radości po udanym postawieniu ostatniej karty była warta całego tego wysiłku?
Ta aluzja dotyczyła właściwie każdego aspektu ich życia - budowania związków, wychowywania dzieci, rodzinnego biznesu, osobistego honoru. Wszystko to mogło prędko lec w ruinie, starczyło kilka drobnych błędów, szczypta pecha, odrobina nieuwagi. W tym momencie ciężko było chwytać się jakiekolwiek iskry optymizmu. Życie Charlotty zostało zdmuchnięte przez chorobę niemal tak łatwo, jak zdmuchnąć można było płomień świecy. Craig mógł pocieszać się jedynie myślą, że obecność lady Burke odcisnęła na mieszkańcach Durham swój ślad, a także że kobieta nie odeszła tak całkowicie. Jej dzieci posiadały w sobie jej część, znajome spojrzenie oczu, podobne zarysowanie ust i kształt nosa. Obecnie mogło to tylko potęgować ból straty u Xaviera, z czasem jednak wszyscy będą doceniać te drobne szczegóły.
Gorzki alkohol popłynął ognistą rzeką w dół gardła, gdy Craig wypił wcześniej zaproponowany przez siebie toast. W całej tej sytuacji najgorsze było to, że nie mieli się na kimś zemścić. Sprawcą tej sytuacji nie był w końcu człowiek. Zawiniła choroba, coś na co żaden z nich nie miał wpływu. Odcinało to niemal całkowicie możliwość wyładowania swojej frustracji i bólu na winowajcy, bo go zwyczajnie nie było. Nawet potraktowanie zaklęciem torturującym niekompetentnych uzdrowicieli nie sprawiało żadnej satysfakcji.
Craig rozważał, czy powinien zaproponować bratu jakąś ostrzejszą używkę - chociażby po to, aby substancja na krótki moment uwolniła udręczony umysł od poczucia bezsilności oraz obezwładniającego bólu. Bardzo szybko pomysł ten jednak odrzucił. Nie raz obaj widzieli jak łatwo było popaść w uzależnienie, jak prędko można było zatracić się w pozornej, sztucznej wolności.
- Wysypiasz się chociaż? - spojrzał na brata uważnie, nalewając sobie i jemu kolejną szklankę. Świat zawsze był odrobinę mniej nieprzyjazny, gdy w nocy umysł nie był dręczony przez koszmary. Dziś starszy z braci przechowywał w swojej komnacie stale uzupełniany zapas eliksiru słodkiego snu. Gdyby nie on, Craig prawdopodobnie mieszkałby dziś na oddziale zamkniętym. Albo przynajmniej w oddzielnym, zabezpieczonym skrzydle zamku.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Salonik [odnośnik]04.04.22 20:23
Złocisty płyn lekko falował w jego szklanicy. Przyglądał mu się w milczeniu przez dłuższą chwilę.
Tyle cierpienia, tyle smutku i rozpaczy. I po co to wszystko? Odchylił lekko głowę opierając ją o fotel i przymknął oczy. Teraz żył w ciągłym poczuciu bezsensu. Jaki był sens tego, że się rano podniósł? Po co miał iść do pracy? Po co w ogóle wychodzić skoro w domu nie przywita go piękny uśmiech czerwonych ust, spojrzenie błękitnych i przenikliwych oczu. Tego mu brakowało najbardziej. Jej uśmiechu, jej spojrzenia i jej dotyku. Nie miał pojęcia, aż do tej pory nie potrafił sobie nawet wyobrazić, że taki ból w ogóle istnieje. Fizyczny, nie do zniesienie, na który żaden lek przeciwbólowy nie pomoże. Nawet alkohol był tylko chwilową odskocznią, używką, której działania zniknie z czasem, a ból i tak powróci.
- Coś tam śpię, ale nie za dużo. - odpowiedział na pytanie, które zawisło w powietrzu. - Melody za to prawie w ogóle nie sypia. Cornel mówi, że płacze w nocy, ale sama się do tego nie przyznaje. Stara się być silna...to trochę strasznie, nie uważasz? Że takie małe dzieci, niewinne istotki, muszą być silne i nie okazywać emocji przy innych, tylko dlatego, że pochodzą z rodziny szlachetnej? - spojrzał na brata unosząc brew ku górze.
Skinął mu głową w geście podziękowania, za kolejną dolewkę alkoholu i upil łyk, po czym odstawił szklankę na stolik. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni papierośnice, a po chwili wsadził w usta papierosa, którego odpalił i zaciągnął się porządnie.
- Myślałeś kiedy jakby to było gdybyśmy się urodzili w takiej normalnej rodzinie, w sensie wiesz, nie szlacheckiej? - spytał spokojnie.
Nastrój był taki, a nie inny, że wzięło go na jakieś dziwne filozofie. Sam osobiście nigdy się nad tym nie zastanawiał. Zawsze uważał, że miał duże szczęście, że urodził się jako Burke. Nigdy nie narzekał na swoje życie, które zawsze, mimo wszystko uważał za udane i szczęśliwe. No może nie w tym momencie, z wiadomego powodu, ale po za tym to tak. Dopiero jakoś sytuacja i, kto wiem, może i wiek, sprawiły, że zaczął się zastanawiać, co by było gdyby.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Salonik [odnośnik]05.04.22 0:24
Tak było zawsze w rodzinie Burke - uczono ich wstrzemięźliwości. Nawet rodowe motto traktowało o bezsensownym kłapaniu ozorem. Uszu używaj częściej niż języka. Nie gadaj tyle, zachowaj wszystko dla siebie, nie zdradź swoich słabości wrogom. Nasłuchuj, dowiedz się więcej, poznaj sekrety rywali, wykorzystaj je gdy nadejdzie pora. Nie, nie do końca popierał fakt, że dziewczynce która właśnie straciła matkę, nakazywano milczenie i znoszenie swojego bólu w ciszy. Melody i tak miała jednak szczęście w nieszczęściu. Miała Xaviera i Cornela, którzy mogli przymykać nieco oko na te twarde zasady. Miała wuja, który zawsze gotów był ją wesprzeć, ciotkę, która była prawdziwym wzorem do naśladowania. Koniec końców każdy Burke uczył się, jak radzić sobie ze swoimi troskami. Melody także się tego nauczy.
Pytanie brata wprawiło Craiga w pewne zdumienie, ale także i w zadumę. Czy myślał jak to by było nie urodzić się w rodzinie szlacheckiej? Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiał. Status społeczny był nieodłączną częścią jego życia - nawet błądząc uliczkami Nokrutnu czy odwiedzając najpodlejsze spelunki w porcie zawsze miał poczucie wyższości nad każdym, kto go otaczał. Tak samo w kwestii lat spędzonych we Francji - choć nie powtarzał sobie każdego dnia Jestem szlachcicem, i tak czuł się lepszy niż wszystkie te panienki i nadęci, bufonowaci kawalerzy, których spotykał na ulicach Paryża. Jak by to było, gdyby pozbawić go tej części jego jestestwa?
- Nie - odezwał się więc do brata, odpowiadając mu zgodnie z tym jak się czuł - Nasze nazwisko, a także ciężar oczekiwań, które we mnie pokładano, zawsze siedziały mi gdzieś z tyłu głowy. - czy umiałby sobie w tym momencie wyobrazić taki scenariusz? Craig, syn miejscowego piekarza? Albo wytwórcy mioteł? Może podrzędnego urzędnika z ministerstwa? Jak w ogóle miałby zacząć sobie wyobrażać takie życie? Egzystencję pozbawioną nie tylko narzuconych z góry zakazów i nakazów, które dziś znał na pamięć, ale także całkowicie wypraną z czarnej magii? Na tę myśl czuł się nieswojo. Z drugiej strony, gdy jego wzrok padał na lewą rękę i przed oczami stawało mu okropne poparzenie, parszywy ślad po wypaleniu mrocznego znaku, uznawał, że może nie byłoby aż tak źle.
- A ty potrafisz sobie coś takiego wyobrazić? - zapytał przyglądając się uważnie bratu, chociaż nie sądził, by podobne rozważania w ogóle miały jakiś sens. Gdyby ich losy potoczyły się zupełnie inaczej, zmianie mogłyby ulec wszystkie kwestie, nie tylko te wybrane. Mogliby nawet nie być braćmi. Spotkanie i ślub z Charlottą również nie koniecznie mogły być mu pisane. Może Xavier smakowałby miłości innej kobiety, a może pozostałby kawalerem, jak to miało miejsce w przypadku Craiga.
Starszy z braci nie lubił takich rozważań. Aspekty możliwości, przeznaczenia i losu uważał za niezwykle zagmatwane i niezrozumiałe. Potępiał wróżby i próby odczytania jutra. Wierzył za to głęboko w to, że przyszłość kształtowali swoimi czynami. Śmierć Charlotty była zaś zbiegiem nieszczęśliwych okoliczności - chorobą, osłabieniem organizmu oraz niekompetencją leczącego ją uzdrowiciela. - Chciałbyś być prostym człowiekiem z gminu?


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Salonik [odnośnik]06.04.22 22:12
Nie ważne jak bardzo nie podobało mu się to, że jego córka nie mogła otwarcie zapłakać, a oficjalnie jedynie czernią i przygnębieniem mogła okazać swój smutek, wiedział, że tak być musi. Byli szlachtą, a to łączyło się z wieloma przywilejami, ale też przede wszystkim obowiązkami. Jego dzieci mimo młodego wieku doskonale zdawały sobie z tego sprawę, tym samym napawając ojca dumą. Musieli to przetrwać, nie było innego wyjścia, ale dadzą radę, tak jak zawsze.
- To prawda, ciężar nazwiska...ale też przywilej jego noszenia. - pokiwał lekko głową i lekko się uśmiechnął - Wiesz, że raz, jak byłem mały, nie pamiętam ile miałem, może z 11, może 12 lat, wymknąłem się w wakacje z zamku? Zwiałem z jakiś zajęć z guwernantkom i poszedłem do miasta. Chciałem zobaczyć jarmark czy coś, nie pamiętam już dokładnie...myślałem, że będę anonimowy, ale nic z tych rzeczy. Tacy jak my, nawet jako dzieci nie jesteśmy anonimowi. Ojciec mnie wtedy porządnie zrugał, ale było warto. - uśmiechnął się pod nosem, rozbawiony samym wspomnieniem tamtego dnia.
Czy potrafił to sobie wyobrazić? Kiedyś myślał, że tak. Zastanawiał się jak by to było wieść normalne, nudne życie poczciwego chłopaka. Kim byłby jego ojciec? Czym zajmowałaby się jego rodzina? Kiedy sobie to wyobrażał tym bardziej wiedział, że to nie dla niego.
- Nie. - pokręcił głową popijając whiskey - Miałbym sobie tego odmawiać? - wskazał na szklankę trzymaną w dłoni - albo tego? - rozejrzał się po pomieszczeniu, w którym się znajdowali. - Jestem tym kim jestem i zawsze będę z tego dumny. Nie ważne, że czasami nasze życie ma swoje wady, na szczęście zalet jest o wiele więcej niż wad. - uśmiechnął się łagodnie patrząc na brata. - Gdybym był prostym człowiekiem z gminu nigdy nie osiągnąłbym tego co osiągnąłem. Nie miałbym wspaniałej i pięknej żony jaką była Charlotta, nie miałbym takich mądrych dzieci... nie miałbym tak oddanej rodziny jaką mam. - skinął głową w kierunku Craiga.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Salonik [odnośnik]07.04.22 11:18
Dobrze było słyszeć, że Xavierowi odrobinę poprawił się humor. No, może "poprawa humoru" to nie było idealne określenie. Na krótką chwilę oderwał się jednak myślami od swojej żałoby, a to już był plus. Rozmowa o rodzinie i rozważania na temat ich pozycji w świecie mogły prowadzić czasem do zaskakujących konkluzji. Craig, podobnie jak jego młodszy brat, nie wyobrażał sobie dziś, że mógłby należeć do prostego pospólstwa. Nawet gdy próbował zobaczyć siebie w roli prostego sprzedawcy lub specjalisty od run, wracającego na noc do swojego niewielkiego mieszkanka, ledwo wiążącego koniec z końcem... po prostu nie potrafił. Nazwisko Burke i wszystko co się z nim wiązało, wsiąkło tak głęboko w jestestwo mężczyzny, że nie potrafiłby dziś być kimś innym. Owszem, zawsze mógł próbować udawać, tylko jak długo? I po co właściwie?
- Pamiętam to - odezwał się, gdy Xavier skończył opowiadać swoją historię. Zwykle to Craig był tym, który sprawiał więcej problemów, we dwójkę z siostrą stanowili duo, które regularnie przyprawiało seniorów Burke o bóle głowy. Xavier był grzeczniejszy. Starszy z braci pamiętał, jak któregoś słonecznego popołudnia służba w zamku w końcu zorientowała się, że brakuje im jednego dziedzica. Ojciec był wściekły, kiedy dotarły do niego słuchy, że młodszy syn sam szwęda się po mieście. - Też planowaliśmy się tam wymknąć - dodał, mając na myśli siebie i oczywiście siostrę - Ale po twoim wyskoku bardziej nas pilnowali i nie udało się.
Upił łyk na moment pogrążając się w rozmyślaniach. Nie, oczywiście że nie było opcji, aby być anonimowym. Narodziny dziedzica, szczególnie męskiego, były w rodzinach szlacheckich prawdziwym świętem. Okoliczni mieszkańcy dobrze wiedzieli zatem jaki jest skład rodu, który włada ich włościami. Dzieciaki może bywały mniej charakterystyczne - również dlatego, że nie były jeszcze tak w stu procentach przesiąknięte tą charakterystyczną manierą danej rodziny - ale nie było mowy o anonimowości.
- Cieszą mnie twoje słowa - wyznał spoglądając znów na brata. Ich życie nie było usłane różami, wbrew temu co myśleli o nich pospolici wieśniacy. Albo wręcz przeciwnie - było, ale pośród miękkich płatków bardzo łatwo można było natknąć się na ostre, bolesne kolce. Craig nie zamieniłby jednak takiego życia na żadne inne i rad był, że Xavier uważa podobnie. Skinął mu głową w podzięce za słowa o oddanej rodzinie. - Wypijmy za nazwisko Burke - zaproponował kolejny toast, unosząc lekko swoją szklankę. Oczywiście że byli oddani. Nie bez powodu właśnie tym wyróżniali się na tle innych. Gdy jedno upadało, drugie trwało obok aby podać dłoń i wesprzeć swoją siłą. Razem przetrwają każdą burzę, jaką los postanowi cisnąć w ich stronę.

zt x2


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Salonik
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach