Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Oranżeria
AutorWiadomość
Oranżeria [odnośnik]15.11.17 11:28
First topic message reminder :

Oranżeria

Ogromna oranżeria jest osobnym, szklanym budynkiem znajdującym się po lewej stronie zamku. Jest niezwykle wysoka, wykonana z grubego, wzmacnianego magią szkła, rama zaś stworzona została z ciemnego metalu. W środku dodano kamienne elementy, zwłaszcza filary, podłogę oraz ławki. Oprócz najróżniejszych roślin, w tym tych najbardziej egzotycznych, oranżeria mieści również niewielkie oczko wodne, kilka fontann oraz wspaniałych rzeźb. Bez względu na porę roku we wnętrzu budynku zawsze jest ciepło, powietrze zaś wilgotne, stanowiąc w ten sposób idealne warunki dla roślinności.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Oranżeria - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Oranżeria [odnośnik]11.04.22 9:41
Primrose znajdowała lekturę Horyzontów Zaklęć zawsze za zajmującą i niezwykle ciekawą. Teorie i badania jakie były przedstawiane na jego łamach zwykle należały do porywających i zmuszających do myślenia. Poszerzały horyzonty. Rzeczony paszkwil, który uderzał bezpośrednio w część społeczeństwa magicznego sprawił, że nie potrafiła spojrzeć na okładkę czasopisma inaczej jak z oburzeniem.
Czarownicę zaś, uważała za pismo, które było nośnikiem niezwykle ważnym bo docierającym do większej ilości kobiet i w tej chwili uważała, że powinno się go wciągnąć w całą sytuację. Co by zrobili mężczyźni gdyby okazało się, że nagle ich matki, żony, siostry i córki odmówiły współpracy? Odłożyły różdżki, przestały korzystać z magii, bo przecież ta im szkodzi?
Ściągnęła mocno brwi słuchając łagodnych słów przyjaciółki, która chciała ukoić jej nerwy, wyjaśnić, że na pewno Ramsey Mulciber nie miał nic zdrożnego na myśli, ale artykuł temu przeczył. Gdyby go napisał człowiek mniej znany, o mniejszej wiedzy czy wpływie na społeczność magiczną może by się tak nie uniosła, ale to był Ramsey Mulciber. Sprawa w jej opinii była bardzo poważna.
-To był w pełni świadomie napisany tekst, który miał uchodzić za naukowy, a brzmi jakby został napisany przez początkującego naukowca, który zapomniał go pokazać komuś bardziej… obytemu.- Odparła nim jeszcze przeczytała przyjaciółce odpowiedź od Mulcibera. Teraz zaś trzymając jego odpowiedź w dłoni aż się w niej gotowało. Miała ochotę zgnieść list i rzucić im w kąt. Zamiast tego oddychała mocno i głęboko nie chcąc wpaść w furię. Treść wiadomości miała być uprzejma, ale de facto obraża ją głęboko i wskazywała na pogardę człowieka, który kreślił rzeczone słowa.
Zerknęła na Evandrę przysłaniającą usta chusteczką. Wyciągnęła różdżkę aby wypowiedzieć zaklęcie czyszczące. Blat stolika od razu zalśnił czystością. -Jawnie wskazuje, że właśnie działam w przypływie histerii spowodowanej zerwanymi zaręczynami. Przecież kobieta nie może myśleć racjonalnie, kierują nią emocje. - Westchnęła cicho i przymknęła oczy chcąc uspokoić swoje oburzenie. -Tak, teraz jestem w emocjach, spowodowanymi bzdurami jakie czytam. - Ponownie zerknęła na treść listu i pokręciła głową. -Zobacz… Najpierw pisze to co pisze, a następnie stwierdza, że przysłużyłam się społeczności magicznej więc zaprasza mnie do ścisłego grona. Edgar zapewne wie więcej na ten temat. Z jednej strony dostaję pstryczka w nos, a potem? - Podała list przyjaciółce gdyby chciała doczytać sama jego treść. -Oczywiście, że się z nim spotkam i porozmawiam. Nie zostawię tego. - Postąpiła parę kroków. Wściekłość mijała, spokojne myśli napływały kiedy lady Burke odzyskiwała swoją równowagę. Kobieca pozycja tak niepewna, a jednocześnie silna na innych filarach zaczynała się właśnie chwiać. -Czasami ciężko mi zrozumieć mężczyzn. Chyba nie potrafię wyłapać tego co mówią, co chcą przekazać. Mam problem z odczytaniem ich intencji. Nie mówię tu tylko o panu Mulciberze, ale chociażby taki Mathieu Rosier. O co mu chodzi? - Primrose ostatnimi czasy wciąż zachodziła w głowę co się wokół niej dzieje. Miała już wszystko ułożone i zaplanowane, wiedziała co ma zrobić, na czym się skupić, aż tu nagle znów lord Rosier postanowił zamieszać w jej świecie. -Najpierw wyraźnie daje mi znać, że nie jest zainteresowany moją osobą, a nie tak dawno temu zadaje mi pytanie: “Czy nie chciałabym od niego więcej?” ale czego? Co takiego chce mi zaoferować? Co takiego mi dać? I jeszcze wpatrywał się we mnie tak intensywnie, że aż czułam się nieswojo i niepewnie. O co chodzi mężczyznom? - Potarła czoło gestem, który często miewał Edgar kiedy nad czymś mocno się zastanawiał.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Oranżeria - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Oranżeria [odnośnik]13.04.22 13:32
Próbując złapać głębszy oddech i uspokoić rozkołatane serce, słuchała dalszych słów Primrose, na głos potwierdzając obawy Evandry. Za każdym razem, kiedy ktoś rzucał oskarżeniami o histerię coś w niej płonęło, burzyła się na nieprofesjonalną opinię, która padała zawsze wtedy, gdy czarodziejowi brakowało argumentów w prowadzonym sporze. Sama czuła się usprawiedliwiona, czasem pozwalając sobie na popadanie skrajność, zasłaniając się przed samą sobą rodowym szaleństwem, lecz nie u każdej kobiety płynęła w żyłach krew Lestrange’ów, a prawo do uczuć miał przecież każdy.
- Jak mężczyźni nie są emocjonalni, to ja jestem Helga Hufflepuff - mruknęła pod nosem, nie rozumiejąc też co ma znaczyć atak przesłonięty zaproszeniem do ścisłego grona. - Uważaj, bo jeszcze się okaże, że badają tam nowe sposoby na leczenie ataków histerii - Pozwoliła sobie upuszczenie kropli goryczy do tej przelewającej się z wolna czary. - Sądzisz, że rozmowa cokolwiek zmieni? - dopytywała, nieco powątpiewając w skuteczność tego planu. - Artykuł poszedł już do druku, a skoro pan Mulciber wierzy, że na jego łamach zawarł samą prawdę, osób mu podobnych może być wielu… - Aż ponownie ją zemdliło na samą myśl, nie widząc jasnego sposobu jak rozwiązać tę sytuację. Czarodziei można było zmusić do słuchania, wystarczy przecież użyć odpowiednich słów, kilku gestów czy uśmiechów, by skupić na sobie całą uwagę. Niestety do zmiany podejścia do raz obranego toku myślenia nie można było już tak łatwo nakłonić. Wystarczyło jedno spojrzenie na Primrose, by dostrzec malującą się na jej twarzy determinację, świadczącą o tym, że w głowie układa już swój misterny plan.
”Choćby taki Mathieu Rosier”, na dźwięk tych słów Evandra zamarła, przyglądając się czujnie przyjaciółce. Usadowiła się na powrót na ogrodowym krześle, odsuwając od siebie spodeczek z filiżanką. W błękitnych oczach półwili wciąż jeszcze błyszczały wywołane kaszlem łzy. Nie dalej jak przed dwoma miesiącami słuchała słów szwagra o sentymencie wiążącym go z lady Calypso Carrow, by następnie otrzymać dramatyczny list od nielubianej szlachcianki, zarzucającej jej niecne maczanie palców w podjętej przez Mathieu decyzji. Oczywiście, że była jej ona na rękę, któż to widział, by Rosier i Carrow łączyli się w pożal się Merlinie związek, zwłaszcza mając na uwadze dość burzliwą przeszłość szwagra w kwestii miłosnej, ale nie posunęłaby się do tego, by wymóc na nim zmianę zdania - czy aby na pewno? Mathieu po powrocie z morskiej wyprawy wyznał lady doyenne powód tej decyzji, zasłaniając się logicznymi rachunkami o nieopłacalności podobnego małżeństwa. Każdego innego dnia przyjęłaby to wytłumaczenie za rozsądne, lecz stan, w jakim widziała go przed wyprawą, nakazywał wątpić w tak rychłą poprawę.
- Oh Prim… - zaczęła wolno, zaraz urywając z westchnieniem. Cóż miała jej powiedzieć? Żeby przestała interesować się Mathieu, by odrzuciła chaotyczne zaloty, porzuciła nadzieję, iż może z tego wykiełkować coś pięknego? Tak bardzo pragnęła szczęścia przyjaciółki, tak bardzo chciała dostrzec wreszcie na twarzy szwagra radosny uśmiech i jakże wspaniale byłoby mieć ich oboje pod jednym, wspólnym dachem. Zbyt wiele wątpliwości kotłowało się w umyśle Evandry, na przód wybijał się strach, który nie chciał dla tych dwojga bolesnego zawodu. - Chciałabym powiedzieć, byś ufała swemu sercu - mówiła ostrożnie, wpatrując się w piegowatą twarz przyjaciółki nieco zmartwionym spojrzeniem. Jak uczyć o miłości kogoś, kto nie słucha serca, kierując się wyłącznie rozsądkiem? - Mathieu to bardzo dobry czarodziej, bliski przyjaciel, powiernik sekretów. - Uśmiechnęła się nieznacznie, już widząc oczami wyobraźni chwilę, w której we troje zakradają się do kuchni na kanapki z wieprzowiną. - Jak każdy z nas, nosi na swych barkach brzemię obowiązków oraz oczekiwań, czasem błędnie podejmując decyzje w oparciu o zaufanie osób jego niegodnych. Ciężar porażki tylko dokłada mu trudu. Może ci się wydawać, że jego słowa są niezrozumiałe i zbyt chaotyczne, poproś więc, by się przed tobą otworzył. Niech wie, że może mieć w tobie oparcie, oczywiście pod warunkiem, że sama chcesz go wesprzeć. - Niegdyś sama pytała Mathieu o opinię względem Primrose, wyraźnie wtedy zaznaczył, iż łączą go z nią wyłącznie relacje ucznia i nauczyciela. Doświadczenie pokazało jednak, że lord Rosier ze swoją decyzyjnością mierzyć może się z najbardziej kapryśną panną dobierającą rękawiczki na podwieczorek (w myślach Evandry wcale nie pojawiła się sylwetka kochanej kuzynki Cordelii), należało się więc przygotować, że tych zmian może być jeszcze więcej. - Nie chcę jednak, byś rezygnowała z własnych oczekiwań i bezpieczeństwa. Jeśli Mathieu jest tak zdeterminowany, by oferować ci “więcej”, każ mu się postarać, by mieć pewność, że nie jest chorągiewką. - W kwestii tak kluczowej, jaką jest małżeństwo, należało powziąć odpowiednie przygotowania i upewnić się, że za kilka miesięcy oczekiwania i zamiary pozostaną niezmienne. Evandra uśmiechnęła się nieco szerzej, wierząc że zarówno Primrose nie będzie musiała martwić się na zapas, jak i Mathieu otrzyma szansę, by się wykazać.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Oranżeria [odnośnik]13.04.22 19:23
Działanie zmienia świat, aktywne i wskazywanie, że nie godzimy się na dane postępowanie. Primrose Burke już się nauczyła, że nie wystarczy tupnięcie nóżką i powołanie się na miano rodowe. To otwierało wiele drzwi, ale za nimi w parze nie zawsze szedł szacunek jakim chciałaby być obdarzana. Postukała palcem w blat stolika, przy którym jeszcze przed chwilą siedziała zbierając myśli.
-Nawet jeżeli nie zmienię jego zdania, to powinien usłyszeć głos, który się z tym nie zgadza. Inaczej będzie żył w przeświadczeniu, że każdy czytelnik się z nim zgadza albo nie ma odwagi wejść z nim w polemikę. - Wskazała na list od Ramseya. -Pan Mulciber poza opinię odmienną od tej, którą sam reprezentuje.
Zamyśliła się przez chwilę i uśmiechnęła pod nosem bo obydwie doskonale wiedziały, że emocje potrafią targać mężczyznami o wiele silniej niż kobietami. Nie panowali nad nimi tak jakby sobie tego życzyli również ulegając pasją i namiętnością. Nie mówili o tym wprost zasłaniając swoje zachowanie momentem słabości, który zdarza się raz na jakiś czas. Widziała je żyjąc głównie z chłopcami, którzy na równi płakali jak dziewczynki, ale z czasem zaczęto im mówić, że muszą dusić w sobie emocje, że powinni się hamować. To zaś powodowało w nich frustrację i lęk, że ktoś odkryje iż odczuwają coś więcej niż stonowaną radość czy wściekłość; gdzie tam ostatnia ponoć im pasowała.
Trudno jej było samej zrozumieć emocje, które kierowały życiem każdego czarodzieja. O wiele lepiej rozumiała stare zapiski, układy numerologiczne. Uczucia nie dało się wpisać w żaden schemat, nawet zachowania ludzkie, które były nimi kierowane.
Westchnienie ze strony przyjaciółki nie zwiastowało niczego pozytywnego.
-Tak, wiem. Powinnam dać sobie spokój. - Mruknęła pod nosem. Nie było sensu zaprzątać sobie głowy osobą lorda Rosiera. Zapewne źle zinterpretowała jego intencje, kiedy chciał ją upewnić w swojej przyjaźni. Nie wiedziała jak brzmiała treść ostatniej rozmowy Evandry z Mathieu, ani że w ogóle miała miejsce. Podejrzewała jedynie, że ten ma na oku inną panną. Piękniejsza, wyższą, smuklejszą i bardziej przystającą do niego samego. Lady Burke wyróżniała się na tle innych panien i nikt nie śmiał mówił, że jest chodzącą pięknością, a przecież takiej partnerki szukali przeważnie lordowie. Nikt nie chciał szpetnych dzieci. -Sercu? - Uniosła w górę brwi na powrót siadając na swoim miejscu. -Ja mam problem, żeby czasami zaufać rozumowi. - Odparła z nutą ironii w głosie. Nie przerywała wywodu przyjaciółki, która postanowiła przedstawić osobę lorda Rosiera ze swojej perspektywy. Trochę go tłumaczyła? Ale z czego? Z tego, że nie był zainteresowany osobą lady Burke kiedy ta wyglądała jego osoby, na każdym spotkaniu towarzyskim, gdy czytała listy jakie słał? Nie jego winą było iż młoda czarownica uległa jego czarowi. -Nie obawiam się obowiązków czy ciężarów jakie się z nimi wiążą. Jestem ich w pełni świadoma i sama nieraz odczuwam jak przygniatają do ziemi i nie pozwalają oddychać. - Spojrzała uważnie na przyjaciółkę. -Myślisz, że może mieć jakieś plany względem mnie czy to znów moja wyobraźnia płata mi figle?
Zdecydowanie wolałaby wiedzieć co kryło się za tymi słowami, jak miała je interpretować. Przez dłuższą chwilę milczała wsłuchując się w szum wody, w spokojne dźwięki jakie ją otaczały w oranżerii.
-Tak zrobię. - Pokiwała głową, a nie miała problemu aby rozmawiać z mężczyzną o własnych oczekiwaniach. Zrobiła to przed Carrowem, ale nie uszanował jej szczerości wybierając kłamstwo i obłudę. Myślała, że doceni fakt iż jego przyszła małżonka charakteryzuje się rozwagą i całkiem zdrowym rozsądkiem. Srogo się zawiodła. Westchnęła teraz ona, ciężko i przeciągle. -Dlaczego to musi być takie trudne? Relacje z drugą osobą.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Oranżeria - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Oranżeria [odnośnik]13.04.22 21:00
Zerknęła przelotnie na wskazywany przez Primrose pergamin, odnajdując na nim odręczne pismo Mulcibera. Wciąż miała mieszane skojarzenia, nie potrafiąc jasno określić czy jest zaskoczona czy raczej zawiedziona postawą przyjaciela Tristana.
- Koniecznie opowiedz mi o przebiegu tej konwersacji. Jestem bardzo ciekawa jak Ramsey do tego podejdzie, mając na uwadze zarówno twoją płeć, jak i wysunięte argumenty. - Uniosła jasną brew, pozostając nadal sceptyczną, zarówno względem artykułu, listu, jak i zapowiedzianego spotkania. - Jeśli będziesz potrzebować pomocy oraz wsparcia, nie wahaj się do mnie zwrócić. Chętnie powiem mu co o tym wszystkim myślę.
Mathieu nie wspomniał szwagierce o swych zamiarach względem lady Burke, zapewne chcąc najpierw samemu rozeznać się we własnych uczuciach, nim podejmie zdecydowanie kroki. Trudno więc jej było jednoznacznie określić czy skierowane do Primrose słowa związane były z romantycznym uniesieniem serca, czy też czymś zupełnie innym. Evandra wolała być jednak ostrożna, a i ostrożność zaleciła przyjaciółce.
Przechyliła głowę, uśmiechając się łagodnie nad trapiącą ją kwestią. Dlaczego to wszystko było takiego trudne? - Ponieważ tkwimy w rozdarciu między tym, czego pragniemy, a tym, czego się od nas oczekuje, wszak te dwie kwestie nie zawsze idą ze sobą w parze - powiedziała z tłoczącą się w głosie mglistą nostalgią. - Nie chcę przysparzać ci rozterek, droga Prim, lecz nie ma też co niepotrzebnie się nad tym głowić. Jeśli potrzebujesz jasnych deklaracji, poproś o nie. - Natura płynącej w jej żyłach krwi rodu Burke była silnie pragmatyczna, trudno szukać wśród niej romantyzmu, lecz nie było to niemożliwe. Mathieu zaś zdawał się wierzyć, że każda młoda dama oczekuje owianych tajemnicą wyznań, lecz sprawiał także wrażenie, że przy jasno postawionej sprawie ośmieli się bardziej. Oby tych dwoje doszło do porozumienia.
O własnych pragnieniach uczyła się w ostatnich miesiącach z wielką namiętnością. Nie bez powodu na myśl przyszły jej od razu dwie sylwetki, które doprowadzały półwilę do skrajnych emocji. Na własne życzenie zamknęła się w sobie z przemyśleniami, bojąc się komukolwiek wspomnieć o pożądaniu, jak i strachu, jakie targały nią od dawna.
- Odnośnie trudności w zawieraniu relacji, pamiętasz, jak rozmawiałyśmy o madame Mericourt, że chcę spróbować nawiązać z nią nić porozumienia? - zagaiła ostrożnie, nie wiedząc jak ubrać w słowa ich ostatnie spotkanie. - Z początkiem lutego zaprosiłam ją do Château Rose na małą pogawędkę. Wciąż doszukuje się we mnie zazdrości, sądzi, że moja chęć kontaktu to niecny plan, by ją zdyskredytować i pogrążyć. - W ostrych słowach rzucała oskarżeniami, czekając tylko na potwierdzenie, że jedynym celem Evandry jest ośmieszenie jej oraz pozbawienie pracy. Czy nie dała jej dostatecznie wiele powodów, by rozwiać te wątpliwości? - Nie wiem czy mi uwierzyła, finalnie opuściła pałac, zresztą na moją własną prośbę. - Tuż po tym, jak ogarnął ją wstyd po pozwoleniu sobie na odsłonięcie słabości. Na policzkach lady Rosier pojawił się subtelny rumieniec, wspomnienie tamtego wieczoru pozostawało w jej pamięci żywe, lecz nie zamierzała wprowadzać Primrose w szczegóły. - Od tamtej pory nie zamieniłyśmy ze sobą słowa, a już wkrótce przyjdzie nam się spotkać na uroczystości wręczenia odznaczeń honorowych w Londynie i sytuacja może być… napięta. Sądzisz, że powinnam wyciągnąć do niej rękę? A może odepchnąć to wszystko w niepamięć, uznać za niebyłe? - Utkwiła wyczekujący wzrok w przyjaciółce, szczerze potrzebując porady. To lady Burke poleciła jej, by nie wszczynać kłótni, nie wywoływać wojny z kochanką męża, że lepiej im będzie żyć w zgodzie. Tyle że dziś cała sprawa przybrała (nie)oczekiwany obrót i w głowie doyenne pozostał wyłącznie mętlik.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Oranżeria [odnośnik]14.04.22 9:02
-Im więcej głosów usłyszy tym lepiej. - Odparła choć zdawała sobie sprawę w jakim świecie żyje, a większość kobiet z jej środowiska akceptowała swój los i nie zadawała pytań, nie drążyła niewygodnych tematów. Nie mogła się poddawać, to by oznaczało, że sama nie wierzy we własne słowa. Uśmiechnęła się z wdzięcznością do Evandry dziękując jej tym samym za wsparcie jakiego potrzebowała.
Lady Burke swego czasu zachwycała się romantycznymi uniesieniami w powieściach. Ostatnio uznała, że należy zagłuszyć takiego porywy i słuchać się rozumu oraz rozsądku. Rozwaga nie zaś romantyczność, działanie a nie wzdychanie. Zdecydowanie czarownica należała do tych, które nie spodziewają się i nie oczekują od mężczyzn wielkich słów, a realnego działania. W takich sytuacjach czuła się pewnie i wiedziała co robić, jak się zachować. -W czasach jak te bywają momenty kiedy trudno określić czego się już od nas oczekuje. - Mruknęła pod nosem, a potem wyprostowała się gwałtownie. -Choć nie. Pan Mulciber wyraźnie wskazał czego się oczekuje. - Pokręciła głową nadal nie mogąc w pełni pojąc co nim kierowało kiedy układał ten artykuł. Tym bardziej chciała się z nim spotkać i porozmawiać. Korespondencja listowna nie była aż tak satysfakcjonująca jak dyskusja, która mogła o wiele więcej wyjaśnić. -Masz rację, powinnam zapytać. I tak zapewne zrobię, ale to już po ceremonii…
Sięgnęła po filiżankę z herbatą, która wciąż była ciepła dzięki magii sprawiającej, że napój nie ostygł. Zwolniła ruchy kiedy przyjaciółka zaczęła mówić o kochance swojego męża. To Primrose przyniosła jej wieści, była posłańcem nowin i to w sytuacji, w której lady Rosier była w wielkiej rozsypce. Z perspektywy czasu stwierdziła, że dobrze się stało, że tego dnia wszystko jej wyznała. Nie potrafiła tego nazwać, ale zdawało się jej, że widzi delikatną przemianę w czarownicy. Coś uległo zmianie, nie wiedziała co i jak, ale była pewna wydarzeń, o których nie miała pojęcia. -Nie dziwię się takiej reakcji. Jest ona naturalna, Madame czuje się zagrożona. Sekret wypłynął, a ty masz w towarzystwie wyższą pozycję od niej. - Odparła spokojnie i upiła łyk z filiżanki. Kochanka lorda Rosiera miała możliwość porozumienia się z jego małżonką, jeżeli z tego nie skorzysta to Primrose uzna, że jednak pomyliła się co do tej kobiety i nie jest ona aż tak inteligentna i przebiegła jaką się zdaje być. Układ z lady doyenne, wzajemne porozumienie mogłoby jej wyjść tylko na dobre, ale to była jej decyzja i konsekwencje jakie poniesie. -Już wyciągnęłaś do niej dłoń. - Odstawiła filiżankę na stolik opierając się wygodniej o krzesło. Pozwalała sobie na swobodę w ruchach, podobnie jak lady doyenne, wiedząc, że nie spotka się z oburzeniem ze strony swojej towarzyszki. -Nie ma sensu ponownie powtarzać gestu, który został wykonany. Wszystko zależy od Madame czy go przyjmie. - Szarozielone spojrzenie spotkało się z błękitem lady Rosier. -Ruch teraz jest po jej stronie. Tak uważam, nie chcę ci narzucać swojego zdania. Nie było mnie przy waszej rozmowie więc mogę jedynie na podstawie relacji wyrazić swoją opinię. Jeżeli uważasz, że ponowne wyciągnięcie ręki zadziała na korzyść, zrób to. Jeżeli zaś chłodna obojętność wydaje się bardziej wskazana, to tym bardziej. Możesz też zobaczyć co się wydarzy na samej ceremonii, choć nie spodziewam się po niej żadnego skandalu. Jest to kobieta, która świetnie się dopasowuje i potrafi być niezwykle elastyczną. - To tyle co zdołała zauważyć sama Primrose kiedy poznała osobiście czarownicę. -Jak się z tym wszystkim czujesz? - To była kwestia, która ją interesowała. Przyjaciółka nie miała łatwo, a troska o jej stan i samopoczucie stało na pierwszym miejscu.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Oranżeria - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Oranżeria [odnośnik]15.04.22 14:03
Lady Burke miała rację, czasem naprawdę trudno było określić czego się od nich oczekiwało, zwłaszcza gdy otrzymywane wytyczne nie zawsze sformułowane były wprost. W przypadku Mathieu Evandra odnosiła wrażenie, że szwagier nadal poszukuje swojego miejsca oraz celu na nadciągającą przyszłość. Czy obecność Primrose pomoże mu nakreślić wyraźniejsze ramy?
- Od mężczyzn oczekuje się siły i dominacji. Prawdę mówiąc nawet nie dziwię się, że Ramsey pokusił się na taki tekst. Jeśli chce uznania otoczenia, musi pisać to, co uważa, że się przyjmie. - Sama była przecież jedną z tych, które głośno wyrażały swoją aprobatę dla kwestii, z jakimi nie do końca się zgadzała. Związana była jednak węzłem małżeńskim z czarodziejem, będącym prawą ręką Czarnego Pana i za nic nie mogła dopuścić do tego, by misternie upleciona wokół nich otoczka jedności oraz zgodności, upadła przez tak drobne zawahanie. Także i Mathieu dopasować się musiał do wymagań, oddania interesom rodziny, wspólnej misji oraz przykazaniu o zdobyciu małżonki. Czy trafił wreszcie na odpowiednią kandydatkę, która zakończy jego poszukiwania? - Przykre jest tylko to, że wysuwa tak krzywdzące dla czarownic opinie. - Uśmiechnęła się ciepło do przyjaciółki na dźwięk zgody i powziętego planu o wyjaśnienie sprawy z Mathieu. Nie pozostało jej nic innego, jak czekać na efekt.
Zasłuchawszy się w opinii Primrose nie mogła uciec od uporczywego wrażenia, iż powinna powiedzieć przyjaciółce o wszystkich aspektach relacji z madame Mericourt, wszak bez posiadania pełni informacji trudno było się odnieść i służyć jakąkolwiek radą. Przez wzgląd na niewinne i nadal nieuświadomione serce przyjaciółki, nie było to najlepsze rozwiązanie, więc należało rozważyć zaproponowane możliwości.
- Oh tak, jest zdecydowanie elastyczna - stwierdziła, mówiąc bardziej do siebie, niż do Primrose, a myślami krążyła tylko wokół krótkiego spotkania w parnej ptaszarni, kiedy przywarta do barowego stolika poddawała się zręcznym palcom Deirdre. Nie, elastyczności nie mogła jej odmówić. - Zwyczajnie zaskoczyło mnie, że osoba tak sprytna i o silnym charakterze, dążyć będzie do wojny. - Choć wiedząc o jej przynależności do bliskich popleczników Czarnego Pana, wcale nie powinno to dziwić. - Muszę oddać jej jednak honor, stale podkreśla, że nie chce wchodzić między mnie a Tristana, mówi o tym jak bardzo mnie kocha i jest oddany. - W ustach Evandry nie wybrzmiewało przekonanie, ani żadna inna emocja, sugerując, że wielokrotnie pochylała się nad tematem i zdążyła się do niego zdystansować. - Jednocześnie twierdzi, że pełen jest pasji i żaru, które okazałyby się niebezpieczne, jakby skupił je wyłącznie na mnie, więc wspaniałomyślnie przyjmuje na siebie to brzemię. - Ta kwestia nadal pozostawała tajemnicą, wspierana przez nieodparte wrażenie, że oboje wciąż wzbraniają się przed odsłonięciem prawdziwych oblicz. Wystawiany na deskach opery spektakl, na który ukochany zabrał ją w dzień zakochanych, bardzo wymownie nakreślił chęć przekroczenia pewnej granicy. Wywołane przejmującą historią pożądanie uświadomiło Evandrze jak bardzo tego potrzebuje, życia w zgodzie z własnym szaleństwem, nawet jeśli świat miał go nie zaakceptować. Powstałe w wyniku spotkania z Deirdre komplikacje nie ułatwiały podjęcia decyzji. - Momentami odnoszę wrażenie, że chciałaby zobaczyć moją złość, bym zwróciła się do Tristana z pretensjami, zupełnie jakby nie mogła się zdecydować czy odpowiada jej pozycja, jaka jej przypadła. - A może zwyczajnie chciała ją sprowokować? Splamić honor doyenne, odrzeć z niewinności i woalki dobroci oraz uprzejmości. Cóż, to jedno już jej się udało. - Sama już nie wiem, Prim. Nie chcę się jej pozbywać, nie ogarnia mnie zazdrość o dzielenie się mężczyzną, który nigdy nie miał zamiaru dotrzymywać złożonej przysięgi. Boli fakt, że podczas gdy on korzysta z pełni życia, ja… - urwała wpół zdania, zawiesiwszy spojrzenie na zgaszonej zieleni tęczówek lady Burke - ... nadal tkwię w miejscu, nie wiedząc jak sięgnąć po to, czego chcę.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Oranżeria [odnośnik]16.04.22 16:30
Nie znała w pełni osoby Madame. Nie była świadkiem ich spotkania i nietypowej rozmowy jaką toczyły. Być może by się zarumieniła, a swoje skrępowanie schowała za filiżanką herbaty.
-Nie znamy de facto jak wygląda dokładnie relacja Madame z Tristanem. - Mogły sie jedynie domyślać co się działo za zamkniętymi drzwiami kiedy ta dwójka była sama. Być może rzeczywiście ta kobieta chroniła Evandrę. Nie takie historie miały miejsce. Co było kłamstwem, a co prawdą w ustach czarownicy, a może wszystko miało to ziarno prawdy absolutnej okraszone tym co sama kochanka uważała za prawdę i szczerze w nią wierzyła.
-Oczywiście, że będzie przyjmować postawę obronną. Jest zagrożona. A najlepszą formą jest taka. Wręcz spodziewa się, że zaatakujesz, bo zapewne większość kobiet tak by właśnie zrobiła. - Zachowanie Madame było dla niej dość naturalne i oczywiste. Zwierzę w poczuciu zagrożenia też się stroszy i syczy w obawie o własne życie czy też swoich młodych. Naturalna kolej rzeczy, z którą ciężko walczyć. -Zachowujesz się inaczej niż sobie założyła. - Primrose złożyła dłonie na swoich udach przez chwile się w nie wpatrując. -Gdybym to była ja. Gdybym musiała zmierzyć się z kochanką męża, to przedstawiłam bym razem swoją pozycję i moje oczekiwania i nie dążyłabym do tego aby mnie polubiła czy upewniała się co o mnie myśli i czy przyjmie wyciągniętą dłoń. - Spojrzała uważnie na przyjaciółkę. -Dałaś jej szansę. To czy z niej skorzysta zależy już od Madame.
Kolejne słowa lady Rosier napawały smutkiem, ale niosły ze sobą również okrutną prawdę, o której sama pół wila wcześniej wspomniała. Oczekiwania otoczenia, a nasze własne pragnienia często stały w sprzeczności ze sobą. -Być może tobie się jedynie wydaje, że korzysta z życia w pełni? Korzysta w taki sposób jaki sama byś chciała, ale nie oznacza to, że sama jest z tego zadowolona. - Odparła Primrose, która sama zaczęła powoli stawiać kroki ku temu aby czerpać z życia tak jak ona chce, bez oglądania się ciągle na stare zasady, które nie pasowały do świata zmieniającego się na ich oczach. -Co cię powstrzymuje? Twój strach, lęk przed nieznanym? Opinia innych? Z jednej strony masz lepszą pozycję do zmian niż ja. Jesteś lady doyenne, osobą, która może dyktować zasady i warunki. Poza tym, jesteś lady doyenne Rosier. Już to połączenie wkłada ci w dłonie władzę i możliwości. Pytanie, jak to wykorzystasz?
Czy podpuszczała trochę przyjaciółkę? Być może. Ale widziała w niej siłę i niezłomność, która tylko czekała aż zostanie uwolniona.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Oranżeria - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Oranżeria [odnośnik]21.04.22 21:30
”Jeszcze nic nie wiesz”, wybrzmiały w jej głowie słowa Deirdre, będące potwierdzeniem dla wniosku Primrose. Nie miała wszak pojęcia jakie były szczegóły zawiązanej między nimi relacji i musiała przyznać, że zżerała ją okrutna ciekawość, drążąc w brzuchu dziurę niecierpliwości. Chciała poznać odpowiedź, wsunąć palce między drzwi i zerknąć choć na moment, liznąć tajemnicy, która była dla niej niedostępna. Przez moment miała nadzieję, że coś się w tej kwestii zmieni, że uda jej się porozumieć z madame Mericourt, uszczknąć rąbka, zaspokoić ciekawość. Evandra przeniosła wzrok na fontannę, ponownie burząc taflę wody palcami.
- Nie potrzebuję, by wszyscy mnie lubili. - Ale Deirdre by mogła… - Skoro jej nie zaatakowałam, mając ku temu okazję, to już chyba tego nie zrobię, prawda? - Wywróciła oczami, strzepując chłodne krople z opuszków. To nic, że podczas ich pierwszego spotkania w istocie zaatakowała kochankę męża, ale nie taki był przecież plan; to w reakcji na bezczelną prowokację odpowiedziała otwartym ogniem. Wszystko wskazywało na to, że czarownica pragnęła dalszych prowokacji, jakby życie w zgodzie było sprzeczne z jej naturą. Evandra zamyśliła się nad kolejnymi, zaobserwowanymi zachowaniami kobiety, dochodząc do wniosku, że przez życie w ciągłym strachu i potrzebie walki o swoje, w braku akceptacji i wzajemności, czarownica ta nie była w stanie zachowywać się inaczej, bo nikt jej tego nie nauczył, nie pokazał, że można coś zmienić. Tylko czy półwila naprawdę miała czas oraz chęć, by zagłębiać się w taką relację? Czy nie dość miała w życiu skomplikowanych spraw, jak i tych, które przynosiły jej radość, by zaprzątać sobie głowę dodatkowymi problemami?
Kwestia korzystania z życia na własnych zasadach mogła być przez nie inaczej postrzegana. Evandra wiedziała, czego chce - sięgnąć niemożliwego, tego, co zakazane, tego, co skrywane za sekretnym woalem. Chciała spełniać się i trwać w pragnieniu, odkrywać i nadal szukać, poznać siebie, być świadomą własnych możliwości. Otrzymała od Tristana nie jeden sygnał, dowód sympatii, zgodności zamiarów, przecież nic nie stało na przeszkodzie, by zwyczajnie po to sięgnąć, a jednak wciąż wzbraniała się przez świadomość, że nie należy tylko do niej - i nigdy nie będzie - więc dlaczego ograniczać swój wybór?
- Nawet doyenne nie może wszystkiego, zwłaszcza kiedy szlachetność tych działań może zostać poddana w wątpliwość. - Miała świadomość, że nie mówiąc przyjaciółce wprost o swoich zamiarach, nie dojdą w pełni do porozumienia, ale na to miał jeszcze przyjść czas. - Tytuł to nie tylko możliwości czy władza, niesie ze sobą więcej obowiązków i wyrzeczeń, niż mogłoby się wydawać. Może i to lepsza pozycja do zmian, lecz jednocześnie każde, najdrobniejsze nawet potknięcie, niesie za sobą większe, zdwojone konsekwencje - westchnęła ciężko, niejako pogodzona z losem. Uniosła wzrok na przyjaciółkę i nagle wygięła kąciki ust w uśmiechu, jakby tym gestem chciała odepchnąć cały smętny nastrój, w jaki je wprowadziła. - Kiedy tylko podejmę decyzję, na pewno od razu ci o tym powiem.

| zt x2



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Oranżeria
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach