Wydarzenia


Ekipa forum
Szklarnia
AutorWiadomość
Szklarnia [odnośnik]15.11.17 11:29
First topic message reminder :

Szklarnia

Szklarnia została dobudowana stosunkowo niedawno - przynajmniej w porównaniu do czasu istnienia samego zamku. Znajduje się pod jego prawym skrzydłem, przy najwyższej wieży. Otoczona grubym murem, wybudowana z jasnego kamienia oraz grubego szkła; nie prezentuje się tak bogato jak oranżeria mieszcząca się na drugim końcu rezydencji. I tak przeznaczona jest jedynie dla członków rodziny, skrzętnie chowana przed oczami osób niepowołanych. W środku bowiem hodowane są rozmaite rośliny, nie tylko te przyjazne czy legalne. Najważniejsze jednak, że szklarnia jest źródłem najlepszych alchemicznych ingrediencji.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szklarnia - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Szklarnia [odnośnik]05.07.21 13:36
Zdążył już poznać wszystkich członków rodziny Burke i wejść z nimi w mniejsze lub większe interakcje. Nawet młodociani lordowie i damy, jak Oriana czy dzieciaki Xaviera, też wyjątkowo mu podpasowały i choć z reguły był zbyt zaabsorbowany degustacją alkoholi wszelakiej maści z Xavierem, w akompaniamencie śmiechów i odległych planów, zawsze znalazłby czas, aby z młodzieżą zamienić kilka słów. Evan był jeszcze za mały, skończył dopiero rok…. jak ten czas szybko leciał, umykał im między palcami i nawet nie zdążyli się obejrzeć, a nowonarodzony potomek Tristana miał już jeden rok życia za sobą, w bardzo trudnych czasach z resztą. Niemniej jednak, Mathieu miał plany, po czerwcowym ślubie z Isabellą mieli postarać się o ich dziecko, bo Mathieu chciał, aby między jego potomkiem – obojętnie jakiej płci by nie był, a Evanem była jak najmniejsza różnica wieku. Niestety, los miał dla nich inne plany.
Oriana od razu odpowiedziała na jego pytanie. Xavier wyszedł po niego, a on poszedł do niego. Standardowa sytuacja, której Mathieu w zasadzie mógł się spodziewać. Dawno było powiedziane, że jak Rosier zjawia się w Durham, ma się czuć jak u siebie i nie musi czekać na oficjalne zaproszenie, dlatego po prostu spytał, gdzie jest Xavier. Widać Lord Burke miał sklerozę, ale do tego obaj powinni przywyknąć.
- Tak to właśnie jest z tym Twoim wujkiem….. – westchnął cicho i pokiwał głowa. Oriana na pewno wiedziała o co mu chodzi. Xav miał sporo na głowie, często zapominał o wielu rzeczach, ale to naturalne. Mathieu niejednokrotnie musiał zapisywać sobie najistotniejsze informacje, bo mając na głowie tak wiele rzeczy do zrobienia, nie dało się pamiętać o wszystkim..
- Róże? – spytał, przekręcając lekko głowę w bok. To najpiękniejszy symbol jaki znał, jego własna rodzina z dumą prezentowała go na każdym z emblematów. Sam Mathieu miał na palcu sygnet, którego ornament składał się w piękny kwiat. W ich rodzinie to kobiety pielęgnowały róże, robiły to osobiście, nigdy nie wyręczały się służbą czy skrzatami domowymi. O rodzinny symbol dbały z najwyższą starannością. – Nie znam się na roślinach, moja droga. – powiedział do niej, nachylając się nad kwiatem. Kilka pąków rwało się, aby wypuścić piękne kwiatki. – Ale o różach co nieco wiem. – dodał po chwili i kucnął obok krzewu. Zadbana roślina dawała piękne kwiaty, a pielęgnowanie jej było istotną kwestią. Mathieu widział jak robiła to jego matka, kiedy stała się Lady Rosier nabyła prawa i obowiązku doglądania rodzinnych kwiatów – Moja mama, lady Diana, zawsze pilnowała najsilniejszego pędu, który piął się ponad. Ale spójrz, na każdej głównej odnodze pojawiają się nowe, mniejsze, które mogą osłabić główny kwiat. Do czasu, kiedy najpiękniejszy z kwiatów nie osiągnie swojego najpiękniejszego dnia, odcina nowe pędy, a dopiero później, kiedy kwiat przekwitnie, pozwala mu się rozrosnąć. – powiedział spokojnym tonem, w trakcie mówienia pokazując na nowe pędy. Wszystko zależało od tego po co były hodowane ów kwiaty, miały cieszyć oko licznymi kwiatkami czy może zachwycać kilkoma pięknymi, niezwykłymi okazami. – Czyim pomysłem była róża? – spytał, przesuwając spojrzenie na Orianę.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Szklarnia [odnośnik]09.07.21 21:51
Nieporozumienia zdarzały się we wszystkich warstwach społecznych, a szlachta w tym jednym przypadku nie była chlubnym wyjątkiem. Oriana z kolei wierzyła w powtarzaną jej przez niezliczoną ilość osób mantrę, która głosiła, że nic nie dzieje się bez wyraźnej przyczyny. Niektórzy nazywali to prawem przyczyny i skutku, czytała kiedyś w "Runach małych i dużych", które dostała niegdyś od dziadka Burke, że z prawem tym połączona była nawet runa Pertho. Bez luk w pamięci wuja lord Rosier mógłby nie zjawić się w szklarni albo zjawić się wtedy, gdy Xavier wciąż sprawował aktywną pieczę nad Orianą.
Moment, w którym mogliby poprowadzić nawet składną konwersację wobec prywatności ofiarowywanej przez szklarnię, nigdy by nie zaistniał. Minęliby się — Różany Lord i Makowa Lady — jak wiele razy wcześniej, może wymienili stosowne uprzejmości i tyle.
— Wujkowie i tata są ostatnimi czasy bardzo zajęci... — potrzeba usprawiedliwienia krewnych była silniejsza od lekcji płynącej z rodzinnego motta. Ale Oriana miała jeszcze trochę czasu, by wyuczyć się częstszego korzystania z uszu niż języka. Mathieu mógł na temat "zajętości" lordów Burke wiedzieć znacznie więcej od dziewczynki, która tylko przekazywała wyniki swych obserwacji. Nie trzeba było zresztą posiadać sokolego wzroku, by dojrzeć, że coraz rzadziej można było minąć się z lordami na zamkowych korytarzach, a gdy już zjawiali się na dłużej, zazwyczaj spędzali dnie pozamykani we własnych gabinetach.
Kobiety mogły się domyślać, cóż działo się w głowach mężów i braci.
Dzieci snuły niestworzone historie, łatając wyobraźnią dziury pozostawione przez dorosłych.
Na pytanie mężczyzny dziewczynka skinęła głową w milczeniu. Wyraźnie wyczekiwała odpowiedzi na własne pytanie, lecz nie zamierzała w żadnym wypadku popędzać — dorosłego, nie—krewnego, lorda—przyjaciela Durham. Choć początkowo słowa lorda Rosier wydawały się być rozczarowujące, wiedza, że zna się akurat na różach, wprawiła kąciki delikatnie sinych ust dziewczynki w ruch. Wargi rozchyliły się w radosnym uśmiechu, a spojrzenie powłóczyło za kucającym mężczyzną.
— Czyli... — przekrzywiona na bok głowa pozwoliła ciemnobrązowemu, grubemu warkoczowi prześlizgnąć się z ramienia tak, że spadł wprost na materiał przodu jej sukienki. Zamyślenie przemknęło po twarzy dziewczynki, która kontynuowała chwilę później. — Te małe pędy szkodzą dużemu kwiatowi? Myśleliśmy, że to dobrze, że wyrastają, że to świadczy o zdrowiu krzewu...
Drobna dłoń zacisnęła się w piąstkę i przycisnęła do warg, zaś brwi ściągnęły się do środka w minie sugerującej nie mniej nie więcej niż poważne przemyślenia rozgrywające się pod białymi ścianami dziecięcej czaszki. Kilka chwil milczenia, delikatnie kwaskowaty smak rozczarowania na języku, kolejne spojrzenie podniesione na cierpliwego Różanego Lorda.
— Po części mój... Moja siostra bliźniaczka Ariana bardzo lubi róże... Może lord wie, mamy w tym miesiącu urodziny i pomyślałam, że byłoby naprawdę wspaniale, gdybym mogła wyhodować dla niej najpiękniejszy kwiat... Bo czytałam ostatnio taką książkę, w której było napisane, że z płatków róży można zrobić wiele specyfików, na przykład wodę! I że gdy spryska się pościel taką wodą, to prościej jest zapaść w sen... — przejęcie, z którym Oriana tłumaczyła całą zawiłość różanego planu, mogło złapać za serce. Dziecięca logika bardzo często była zaskakująco prosta. Oriana chciała uszczęśliwić siostrę, przy okazji sprawdzając, czy kolejna część wiedzy zamknięta w starych kartach może być faktycznie przydatna, czy można ją włożyć między bajki. — A wujek Xavier powiedział, że mi pomoże. Chciałam to zrobić bez ogrodnika, bo to miał być taki... prawdziwy prezent! I dlatego też jest w szklarni, na zewnątrz nie rozkwitłaby w grudniu...


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Szklarnia [odnośnik]12.07.21 13:54
Na całe szczęście Mathieu w Durham Castle czuł się na tyle swobodnie, że oczekiwanie na Xaviera lub mijanie się z nim na korytarzu nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu. Istotnym było to, że znalazł kompana do rozmowy, nawet jeśli była to sześcioletnia dziewczynka. W zasadzie nie mieli okazji do rozmów, bo wielu stwierdziłoby o czym może rozmawiać dorosły Lord z tak młodą damą, ale Mathieu jakoś nie widział specjalnie problemu w konwersacji z tak młodą osobą. Miał szczęście trafiać na niesamowicie sympatyczne dzieci, które miały coś więcej do powiedzenia pomimo swojego wieku. Oriana miała osiem lat i masę wzorców do naśladowania, była Burkem z krwi i kości, nic dziwnego, że od najmłodszych lat wiedziała jak postąpić i jak się zachować, aby godnie reprezentować swój Ród.
- Krzew prowadzi się zależnie od tego co chcemy osiągnąć. – wyjaśnił jej. W zasadzie miała rację, duża ilość małych pędów świadczyła o tym, że krzew jest zdrowy i się rozwija. Nie zawsze jednak sprzyjało to wyglądowi kwiatów, które w późniejszym czasie miały się urodzić. Mathieu obserwował jak Oriana analizuje to, co właśnie do niej powiedział. Musiała sobie wszystko przemyśleć, co było zupełnie naturalne. – Jeśli chcesz mieć dużo kwiatów, ale małych, możesz pozwolić jej na rozrost pędów. Czasem jednak łodygi mogą okazać się zbyt słabe, aby utrzymać kwiat i złamią się. – wyjaśnił jej. Może i nie znał się na roślinach i wszystkim co z nimi związane, ale widział jak jego matka pielęgnowała róże. Czasem opowiadała mu o tym nawet, co i z jakiego powodu się robi. To było dawno temu, jeszcze za młodzieńczych lat, o których powoli zapominał, dając się nieść na fali tych wszystkich nowych rzeczy, które spotykały go w doczesnym życiu. – Ale…. Jeśli chcesz jeden piękny i niezwykły kwiat, trzeba odcinać nowo powstałe pędy. – dodał jeszcze. Były dwie możliwości i tylko od Oriany zależało, którą stroną pójdzie. Przyjrzał się również roślinie, o której mówili. Kucnął obok dziewczynki i pokazał jej trzy główne pędy, które rozchodziły się od samej ziemi.
- Myślę, że do Waszych urodzin uda Ci się wyhodować nawet trzy piękne kwiaty. To jest pęd główny…. Ten jest najsilniejszy, z niego możesz uzyskać kwiat. – powiedział, wskazując jej na dość szeroki pęd, który odrastał od głównego. To z niego powstawało wszystko, to właśnie te pędy dawały najwięcej możliwości. – Szklarnia to odpowiednie miejsce. – przyznał, uśmiechając się lekko. Przekręcił głowę w bok i spojrzał na Orianę z uśmiechem.
- Powiem wujkowi Xavierowi, żeby zabrał Cię pewnego dnia do Château Rose, z przyjemnością pokażę Ci nasze Rosarium, spodoba Ci się. - mruknął, znów posyłając Orianie uśmiech. Miał nadzieję, że ten pomysł jej się spodoba i będzie chciała odwiedzić Różany Zamek.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Szklarnia [odnośnik]28.07.21 18:43
Czyż to nie było jedno z dobrodziejstw przyjaźni, że Mathieu czuł się tak komfortowo w Durham? Oriana sama pragnęła, by jej przyjaciółka osiągnęła kiedyś podobny stan ducha. Co prawda Lysandra, Mała Sroka, nie była lady z urodzenia, została ją tylko w bujnej wyobraźni Makowej Panny, która widziała ją tańcząca wraz z nią w sali balowej, tam, gdzie niemal przed miesiącem spotkały się ze zjawą kucharki... Ale marzenia przecież były główną siłą małych istot! Tak jak marzenie o wyhodowaniu ślicznej róży na prezent urodzinowy dla bliźniaczki.
— Tak jak partnerkę w tańcu? — spytała prędko, przekrzywiając głowę w kierunku lewego ramienia. Samo użycie słowa "prowadzenie" miało przecież tyle znaczeń! Oriana znała ich kilka, lecz o prowadzeniu krzewu słyszała po raz pierwszy. — Czy jak szpadę przy pchnięciu? A może jak konia na uździe?
Biedny Mathieu — mógł nie spodziewać się podobnego wodospadu pytań, lecz jego dzisiejsza rozmówczyni, pomimo pochodzenia z rodu, który w swej dewizie głosił wzmożone checi słuchania nad mówieniem, miał wciąż do czynienia z ośmioletnią dziewczynką. Ponadto pech, lub szczęście chciało, że nie była to dziewczynka o byle jakich zdolnościach poznawczych — umysł Oriany zawsze parł do przodu w zrozumieniu świata, prędko łączył ze sobą elementy, które zostawiali jej dorośli. Nie zawsze poprawnie, lecz i to można było z czasem skorygować.
Słuchała jednak dalej; z pełnią powagi wymalowanych na twarzy o rysach dziecięcych, lecz o niezaprzeczalnym szlachectwie. Właściwie samo jej burzowe spojrzenie mogło rodzić prędkie skojarzenia do sposobu, którym obdarzał swą uwagą sam lord nestor, a jednocześnie ojciec Oriany. W gestach przemawiała jednak łagodna, choć nieco chłodna powściągliwość lady doyenne, coś w sposobie poruszania się dziewczynki na wskroś przypominało Croucha, a dalej jednak z nutką posępności, którą emanowało Durham.
Przez moment podzieleni zostali przez ciszę. Nie była ona jednak ani ciężka, ani niezręczna. Stanowiła bowiem typową szklarniową okoliczność, Oriana zaś odnosiła pierwsze, nieśmiałe wrażenia, że lord Rosier jest czarodziejem niezwykle mądrym i dobrym; wzbudził jej zaufanie.
— Mówił lord przed chwilą o tym, że gałęzie mogą się przeciążyć. Czy jakbym chciała wyhodować jeden, piękny kwiat... Czy to się nie stanie? — prawdziwe przejęcie zamknęło się w ostrożnie formułowanej hipotezie, zakończonej pytaniem. Samo spojrzenie, które posłała Rosierowi z dołu mogło wystarczyć do zauważenia, że sprawa tego krzaku naprawdę jest dla niej priorytetowa. Zbliżyła się prędko do pędu, który został wskazany jako najsilniejszy. Musiała bardzo się skupić, by zapamiętać wszystkie informacje, które przekazywał jej przyjaciel... tak naprawdę chyba całego już rodu, bo bardzo prosto przyszło Mathieu wygrać względy Oriany. Ale to ona przecież musiała przekazać treść wykładu wujkowi, gdy oderwie się wreszcie od swych obowiązków i przyjmie gościa tak, jak należy.
Obietnica wizyty nie w samym tylko Château Rose, a w dodatku w Rosarium pojawiła się niespodziewanie, lecz natychmiast odgoniła wszystkie smutki i obawy, które zaczęły zbierać się nad głową dziewczynki. Ta uśmiechnęła się szeroko, otwierając nieco szerzej oczy w wyrazie prawdziwego zdumienia. Prędko jednak postanowiła wrócić do szlacheckiego opanowania, choć pełen wesołości uśmiech wciąż czaił się w drżących kącikach ust.
— To byłby prawdziwy zaszczyt, lordzie Rosier! Jeżeli wujek i tato wyrażą zgodę na taką podróż z przyjemnością odwiedzę Kent — mówiąc to chwyciła w palce rąbki sukienki, by dygnąć przed nim w podziękowaniu za tak hojną ofertę. To był naprawdę szczęśliwy dzień!


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Szklarnia [odnośnik]28.07.21 23:47
Młoda Lady Burke była wyraźnie zainteresowana tak wieloma tematami, lubiła zadawać wiele pytań i chciała zdobywać nową wiedzę. Mathieu nie do końca przekonany był, czy w odpowiedni sposób tłumaczy jej cały proces, wszak jedynie widział go podczas gdy matka pielęgnowała róże Rosierów własnymi rękami. Był dobrym obserwatorem i szybko wyciągał wnioski, jednak roślinność była dla niego wodą nieznaną i nie wiedział w jaki sposób powinien się w tej wodzie poruszać. Mężczyźni o dumnym nazwisku Rosier nie zajmowali się pielęgnacją czerwonych kwiatów róż, to zadanie kobiet, którego nie mogła wykonać byle służąca czy domowy skrzat. Mathieu wiedział, jak poważnie jego matka podchodzi do sprawy dbania o róże, z jaką starannością i dbałością o każdy szczegół wykonuje swoje zadanie. Mógł przekazać Lady Orianie swoje spostrzeżenia, ale jeśli chodziło o zgłębianie się w temat, na pewno skieruje ją do swej matki. Diana uwielbiała dzieci i z całą pewnością odpowie na wszystkie jej pytania.
- Hmmmm… Chyba najbardziej, z Twoich porównań pasowałoby prowadzenie szpady. – stwierdził po chwili namysłu. Chyba odrobinę zapomniał, że ma do czynienia z dzieckiem, które na każde pytanie znajdzie dziesięć kolejnych. – Wtedy całą siłę i energię, musisz włożyć w rękę, w której trzymasz szpadę, prawda? Aby cios był silny i mocny. Oczywiście, reszta mięśni też pracuje w odpowiedni sposób, ale to właśnie ta ręka ze szpadą wykonuje największą pracę. – wyjaśnił, mając nadzieję, że jego odpowiedź będzie dla Oriany satysfakcjonująca i nie będzie zadawała kolejnych pytań. Nie do końca był na nie przygotowany, w zasadzie… Mathieu nie bardzo znał się na dzieciach, ostatnim, z jakim rozmawiał był Heath, ale tamto spotkanie było zwykłym przypadkiem. Evan nie mówił, był jeszcze na to zbyt mały, więc Mat doświadczenia jako tako nie posiadał.
- Pęd, który będzie trzymał kwiat, będzie rósł razem z nim. – mruknął, obserwując kwiat róży. Z całą pewnością Diana zrobiłaby to lepiej od niego i w kilku słowach wyjaśniła Orianie o co chodzi. Mathieu opierał się bardziej na ewentualnym domniemaniu, bo jedynie był obserwatorem całego procesu i przy okazji niespecjalnie zainteresowanym tym faktem. W głowie miał smoki, a nie róże i to od dziecka.
Zażyłość pomiędzy ich rodami sprawiała, że Rosier bez oporów zapraszał Lordów i Lady Burke do Różanego Zamku, bądź co bądź, w Durham czuł się jak u siebie i nic nie stało na przeszkodzie, aby ich współpraca rozwijała się coraz bardziej. Xavier był mu niezmiernie bliski, a równie bliska stawała się Primrose. Ta przyjaźń między ich rodami z pewnością będzie obfitowała w wielkie osiągnięcia i wszyscy na tym skorzystają.
- Moja matka, Lady Diana pokaże Ci wtedy jak dbać o róże. Wie o tym o wiele, wiele więcej niż ja. – dodał jeszcze, słysząc podekscytowanie w jej głosie. Cieszył się, że przyjęła to tak sympatycznie i na pewno – pewnego dnia – zjawi się w jego domu, aby pooglądać piękne kwiaty, zapoznać się z nimi i zobaczyć, gdzie mieszkają Rosierowie. Będzie musiał porozmawiać z Xavierem, aby uroczej młodej damie zrobić taką… małą niespodziankę w formie wycieczki.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Szklarnia [odnośnik]29.07.21 18:02
Gdy świat dopiero zaczynał stawać otworem, zbrodnią byłoby z tego nie skorzystać. Dlatego też można było odnieść wrażenie, że Oriana potrafiła mówić oraz interesować się wszystkim i niczym jednocześnie. Po samych pytaniach, które wystosowała w kierunku mimo wszystko nieprzygotowanego na starcie z dziecięcą ciekawością lorda Rosier, widać było cały przekrój zdobywanego dopiero wykształcenia. Czy znalazłaby się inna mała lady, która poruszyłaby tak wiele skrajnych tematów w rozmowie? Pewnie tak. Ale czy zrobiłaby to w sposób równie ujmujący co Oriana? Z tym mógłby być problem.
Jak na dłoni widać było bowiem, że wiedziała o czym mówi, a przywołane przykłady nie były tylko figurami retorycznymi, na których miała opierać swój wizerunek. W takim przypadku byłby to pewnie kolos na glinianych nogach, zaś Oriana chciała prezentować się w pełni majestatu przysługującemu panom Durham z urodzenia. Dlatego też jej oczy zaiskrzyły radośnie z powodu porównania, które wybrał Mathieu. Szermierka należała do ścisłej czołówki jej ulubionych zajęć, choć obawiała się, że niedługo może przestać mieć czas na aktywne ćwiczenia.
— Teraz już wszystko rozumiem — zapewnienie było chyba delikatnie niespodziewane, jednak pewność, z którą zostało wypowiedziane musiało rozwiać ewentualne wątpliwości. Zresztą, lord Rosier miał zadatki na całkiem wprawnego nauczyciela. Jeżeli potraktowałby swój talent odrobiną ciężkiej pracy, z pewnością dałby radę urosnąć do naukowego autorytetu. Kto wie, może za kilka lat, gdy w bladych dłoniach Oriany odnajdzie się wreszcie różdżka, będzie kolejnym Burke, który będzie stawiał pierwsze kroki w czarnej magii przy jego asyście?
A może do tej pory dorośli uporają się ze złośliwymi mugolami i nie będzie już potrzeby rzucać groźnych zaklęć?
— To tak jak z czytaniem książek. Można skupić się na jednej i pamiętać wszystkie detale, albo czytać jednocześnie kilka i niewiele z nich wynieść... — zamyślone mruknięcie mogło być równie dobrze rzucone w przestrzeń, bez konkretnego adresata. Lewa dłoń Oriany znalazła się jednak na jej podbródku, który potarła kilkukrotnie. Nie miała powodu, by podważać informacje, które w swej łaskawości darował jej Rosier. Ba, była bardzo szczęśliwa z tego, że trafiła na tak dobrego lorda.
Może jej przyszły mąż też porozmawia z nią o różach?
— Proszę pozdrowić lady Dianę. Musi być naprawdę mądrą panią, skoro jej wiedza przeszła również na lorda. Mój lord ojciec na przykład nie wie nic o różach, może poza tym, że mają różne barwy, ale to dlatego, że zajmowanie się kwiatami uważa za dobre dla ogrodników i kobiet. Namówienie wuja Xaviera do pomocy też nie było proste... A jakie jest lorda zdanie? Czym wypada się interesować?


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Szklarnia [odnośnik]31.07.21 13:08
Pamiętał jak sam był dzieckiem, jak wybujała była jego fantazja, jak intensywne były jego myśli. Za dziecka brakowało mu pokory, szukał rozrywek, pasji, poznawania nowych rzeczy, nie mógł usiedzieć na miejscu. Był kompletnym przeciwieństwem brata, który twardo stąpał po ziemi i zawsze próbował być głosem rozsądku w jego głowie. Niestety, to częściej Mathieu namawiał go do rzeczy, których robić obaj nie powinni. Ucieczka służącemu w Rezerwacie i bieg prosto na klify, aby obejrzeć smoki? A może wyimaginowane palenie wiosek mugoli, smokiem zbudowanym z piasku i muszelek? Zabawne. Mathieu ściągał Tristana na złą drogę za dziecka, a teraz to Mathieu podążał jego śladami, podziwiając jak wspaniałym czarodziejem jest. Powinniśmy się cieszyć z tego, co dawał nam los, a jeśli dzieci były zainteresowane światem, nie było w tym nic złego.
- Bardzo trafne porównanie, Oriano. – powiedział po chwili namysłu, kiedy dziewczynka porównała to do czytania książek. Lepiej skupić się na jednym, niż na kilku na raz, nie poświęcając im odpowiedniej, należytej uwagi. W życiu było wiele takich porównań i można było je zastosować do wszystkiego. Przede wszystkim – mogli czerpać wiedzę i spostrzeżenia z otaczającego ich świata, a Oriana Burke na pewno będzie to robić. Była bystrą, młodą kobietą pochodzącą z wspaniałego rodu. Miała wokół siebie niezliczoną ilość przykładów zachowania, z których będzie mogła czerpać odpowiednie wzorce. Wystarczyło spojrzeć na zawziętość Primrose, jej skupienie i skrupulatność w dążeniu do celu. Takie cechy powinno mieć więcej dam, a Oriana miała to szczęście, że mogła doglądać Primrose i inne kobiety z ich znamienitego domu.
- Następnym razem, jak wuj Xavier nie będzie chciał Ci pomóc, napisz do mnie list, przekonam go. – powiedział, puszczając jej oczko. Jemu Xavier nie odmówi, a Mathieu przecież zawsze dla żartu choćby mógł mu utrudnić życie, chociażby tworząc małe przymierze z Orianą. To się Xavier zdziwi, nie szkodzi. Trzeba było sobie radzić bez względu na sytuacje. – Nie jest tak, że jedną rzeczą wypada się interesować, a inną nie. Szczególnie, kiedy nosi się nazwisko Burke. – powiedział jej, całkiem poważnie. Primrose trenowała Czarną Magię, chociaż kompletnie nie wypadało to Lady Durham. Czy to jednak kogoś interesowało? Nie. Łamanie zasad i reguł to ich domena, w pewnym sensie. – Jeśli jest coś, co interesuje Cię bardzo mocno, powinnaś się tym zajmować, bez względu na to, co mówi ktoś inny. – dodał jeszcze i uśmiechnął się do dziewczynki. Bądź co bądź, trzeba było na własną rękę prowadzić swój los, nikt poza nami samymi nie był za niego odpowiedzialny.
Zapewne ta rozmowa trwałaby dalej, gdyby nie to, że przyszedł służący i poprosił Mathieu do gabinetu Xaviera.
- Muszę już iść, ale powiem Xavierowi, żeby przyjechał z Tobą do Chateau Rose. – powiedział i pożegnał się z młodą damą, na odchodne w progu szklarni obracając się jeszcze raz w jej stronę.

Zt.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Szklarnia [odnośnik]02.08.21 17:44
Niepewny, ale szczęśliwy uśmiech zatańczył w kącikach ust małej lady. Gdyby podobny komplement, a raczej potwierdzenie poprawności toku myślenia, zostało wystosowane z ust któregoś z wujków, prawdopodobnie uśmiechnęłaby się najszerzej, jak tylko potrafiła i rzuciła na szyję temu, który uraczył ją dobrym słowem. W chwilowym spotkaniu z lordem Rosier jednak reprezentowała cały ród, musiała zatem zachowywać się godnie i ostrożnie, jak na damę przystało. W pewnym momencie dorastania bowiem wiek przestanie stanowić taryfy ulgowej. Zacznie być obciążeniem, dodatkowym powodem do rzucania pokątnie karcących spojrzeń. Znacznie lepiej było przyzwyczajać dziecko do roli, którą miało pełnić w przyszłości od najmłodszych lat. Burke'owska dyplomacja nie miała być bowiem kwiecista i piękna, a przede wszystkim skuteczna. Panowie Durham mieli wizerunek do podtrzymania.
Właściwie to pochmurność Burke'ów stanowiła naprawdę ciekawy temat do przemyśleń. Oriana jeszcze nie wiedziała, jaką opinię o jej rodzinie wygłaszają inne rody; dla niej wszyscy domownicy byli niezwykle ciepli i czuli, zawsze służyli pomocą. Nie stanowili wcale małomównego zgromadzenia, które tylko ciężarem spojrzeń rzucanych tu i ówdzie wyrażało swe (zazwyczaj negatywne) emocje. Oszczędna ekspresywność była jednak faktem, do tego stopnia, że zaraziła i małą Orianę. Zresztą, nie była dzieckiem szczególnie głośnym, czy rozkapryszonym. Pasowała do murów tego zamku, tak samo jak pasowała jej babcia, ciotka i wszystkie pokolenia lady Burke, którym poświęcone były kwitnące krwistą czerwienią maki.
— Mógłby lord to dla mnie zrobić? — spytała, przenosząc skrzące od zachwytu spojrzenie na twarz przemawiającego lorda. Och, jaki on był cudowny! Nie dość, że poświęcił chwilę na odpowiadanie na jej pytania, to jeszcze zaprosił do swej rezydencji, Rosarium i proponował dalszą pomoc! Blade policzki Oriany zróżowiały na moment, dziecięce serduszko podjęło szybszy rytm, a ona sama uznała, że całe to spotkanie było tak niesamowicie ekscytujące, że będzie musiała pytać wuja Xaviera, kiedy przypadają następne odwiedziny lorda Rosier w Durham.
I słuchała jego słów dalej. Z wymalowaną na zarumienionej twarzyczce zaciętością, bo usłyszenie takich słów od kogoś spoza najbliższego kręgu było czymś niezwykłym i wartym zapamiętania. Przytaknęła kilkukrotnie, poruszając przy tym głową, bo lord Rosier mówił wszystko to, co działo się w jej sercu. O czym marzyła, może jeszcze nieświadomie, od czasu, w którym pierwsza klarowna myśl przemknęła przez jej umysł. Była głodna wiedzy, głodna świata... Kiedyś może będzie i głodna chwały oraz potęgi. Ale przede wszystkim była arystokratką, przyszłością swego rodu, którego siła była jej siłą.
— Jeszcze raz dziękuję, sir — dodała na pożegnanie, a gdy Mathieu opuścił szklarnię, spędziła kolejne chwile na dalszym pielęgnowaniu krzewu. Oraz najsilniejszego kwiatu, który dzięki dobrym radom wprost z Kent, miał stać się najpiękniejszą różą w Durham.

| z/t


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Szklarnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach