Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Wejście do Ministerstwa
AutorWiadomość
Wejście do Ministerstwa [odnośnik]25.06.15 20:58
First topic message reminder :

Wejście do Ministerstwa

Każdy czarodziej, mimo że bez problemu korzystający z magii, musi dostać się w jakiś sposób do pracy. Większość przenosi się za pomocą Sieci Fiuu wprost do Ministerstwa; szczególnie lubują się w tym spóźnialscy, jednak przez możliwość przeciążenia w godzinach szczytu - przed rozpoczęciem zmiany i po jej zakończeniu - część czarodziejów zmuszona jest korzystać z innych form wejścia. Najczęściej używają tego ukrytego pod postacią publicznych toalet na kilku ulicach, teleportując się w jego pobliże lub zażywając porannej dawki ruchu w postaci spaceru. Pomimo różnych lokalizacji 'toaletowych wejść' tworzą się niewielkie kolejki, co stanowi wprost idealną okazję do poznania nowych osób z innych departamentów, skomplementowania sukienki koleżanki, czy też krótką wymianę zdań z kolegą z przeciwnej strony korytarza. Po przejściu przez toalety trafia się do długiego korytarza, gdzie ochrona sprawdza różdżki pracownikom, przez co kolejka tylko się powiększa - dlatego oddając się w niej plotkom lepiej uważać, kogo ma się wokół siebie.

Ministerstwo Magii jest chronione potężnymi zaklęciami, uniemożliwiającymi bezpośrednią teleportację do jego wnętrza.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]21.12.19 21:56
Jeszcze przez chwilę uważnie zerwanemu plakatowi i treściom, jakie w sobie zawierał, by następnie przenieść wzrok na twarz swojej drogiej matki chrzestnej. Dawno jej nie widziała; co prawda nigdy nie unikała spotkań z nią, wręcz przeciwna, usiłowała dbać o ich relację, ale ostatnimi czasy nie miała czasu na nic innego, co nie było pracą albo zadaniami wyznaczonymi w Zakonie Feniksa. Przez narastający konflikt dbała głównie o siebie i swoje obowiązki, kiedy mogła zwyczajnie napisać list, zapukać do drzwi, zapytać. Miała o to do siebie żal, ale była również świadoma, że wszystkich srok za ogon nie złapie.
Sądziła, że całe zamieszanie z plakatami to jakiś ponury żart, przecież do tej pory demonstracje tego typu, a przecież zdarzały się podobne, były raczej traktowane z dystansem, ale okazało się, że racji w tym nie miała żadnej. Przyjrzała się twarzy cioci, kiedy opowiadała; wychwyciła w jej rysach rozżalenie i coraz głębsze zdenerwowanie, wręcz przechodzące w nerwowość i frustrację. Wyłapywała szczegóły z relacji, chcąc połączyć je z możliwie jak najbliższym wydarzeniem – może był tylko próbą odwrócenia uwagi od ważniejszych spraw, zbiorowiska pikietujących mugolaków albo protestujących pracowników Ministerstwa, których zwolniono. Zmarszczyła brwi w zamyśleniu. Nic jednak nie wpadło jej do głowy.
Spokojnie, ciociu, bez zbędnych nerwów. Ministerstwo źle na nie reaguje. To musi być jakaś pomyłka, ale dla pewności zapytam cię o kilka rzeczy, bo jeśli będziemy chciały to wyjaśnić, muszę wiedzieć, na czym stoimy – powiedziała już bez śmiechu, a z zawodową powagą. – Opowiedz mi, co robiłaś przed dotarciem na miejsce protestu. Bo rozumiem, że tylko obok przechodziłaś, prawda? – wsunęła dłoń pod jej ramię i łagodnie zwróciła w stronę windy. Tylko na jednym piętrze mogła to wyjaśnić – dokładnie na tym, na którym pracowała. – Co wtedy widziałaś? Kogoś znajomego? Może kobietę podobną do ciebie? Opowiedz wszystko od początku.
Zanim weszły do windy, Jackie poczekała, aż ciocia dokończy to, co zaczęła, bo niemądrym było wchodzić z podobną historią do zapchanego wehikułu, nawet jeśli jechał tylko na drugie piętro. Wsiadły razem, podróż nie trwała długo i wysiadły, gdy tylko głęboki, kobiecy głos obwieścił miejsce destynacji. Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
Nie dziwię się, że wujek nie znalazł winnego. Teraz wszyscy się ukrywają, zwłaszcza czarodzieje posiadający zdolności do robienia ruchomych zdjęć. Dobrze im za to płacą, a przy tym są bezpieczni, jeśli taki fotograf zidentyfikowany został jako „brudnokrwisty” – ostatnie słowo burknęła ze złością, wzrokiem błądząc za kolejnymi drzwiami. – Mam znajomą w sekretariacie przy naszym Biurze. Powinna powiedzieć nam więcej.



pora, żebyś ty powstał i biegł, chociaż ty nie wiesz,
gdzie jest cel i brzeg,
ty widzisz tylko, że
ogień świat pali
Jackie H. M. Rineheart
Zawód : zbrodniarz wojenny
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
our souls speak
as loud as
the thunder upon
our heads

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Wejście do Ministerstwa - Page 4 OUREPPN
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]22.12.19 16:50
Wzięła głęboki wdech, próbując wziąć słowa Jackie do serca. Miała rację, nie powinna wpadać do ministerstwa jak burza z piorunami, szczególnie, że sama tam pracowała. Poza tym sytuacja polityczna była coraz bardziej napięta i Samantha czasem odnosiła wrażenie, że każdego dnia i tak może zostać zwolniona – nowy minister był podejrzany. - Oczywiście, że to pomyłka! - Znowu się uniosła, wznosząc ręce do nieba, bo teraz chyba tylko Merlin mógł jej pomóc odzyskać spokój. Przez całe życie starała się być przykładną obywatelką, a teraz doczekała się takich rzeczy? Miała ochotę splunąć na ten przeklęty budynek albo lepiej na drukarnię, która postanowiła wydrukować te okropne plakaty. - Pomożesz mi? - Spytała po chwili z lekka zdezorientowana, ale szybko doszła do wniosku, że Kieran postąpiłby dokładnie tak samo. Jednak jabłko nie pada daleko od jabłoni. - Dziękuję, przyda mi się wsparcie - stwierdziła, zmuszając się na lekki uśmiech. Z takim sojusznikiem powinna szybko to załatwić. - Wracałam z pracy. Chciałam zajść do sklepu z kapeluszami, bo widziałam tam ostatnio przepiękną tiarę, akurat taką jakiej mi zawsze brakowało. Nie miałam pojęcia, że tam odbywa się jakaś demonstracja. Po prostu przeszłam obok, nawet nie zwracając na nią zbytniej uwagi, chyba byłam zbyt skupiona na pracy, bo jak zwykle miałam mnóstwo zadań do wypełnienia - pokręciła głową niezadowolona na myśl o tym stosie papierów, który czekał na nią na biurku. - Nikogo tam nie widziałam - dodała, będąc trochę na siebie zła, że nie zapamiętała większej ilości szczegółów. Weszła za Jackie do windy, coraz bardziej doceniając jej obecność. Dobrze znała to piętro, praktycznie się na nim wychowała, na pewno pomoże jej wyprostować tę sprawę. - Jackie, nie wiem jak ci się odwdzięczę! Chodźmy szybko do tej sekretarki, chcę już to załatwić i o wszystkim zapomnieć - powiedziała, szybko odzyskując swoją pewność siebie. Gdyby tylko ludzki wzrok mógł zabijać...
Samantha Bott
Zawód : amnezjatorka
Wiek : 47
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
You and I know strange corners of life.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7502-samantha-bott https://www.morsmordre.net/t7799-poczta-samanthy#218019 https://www.morsmordre.net/t7806-pani-bott#218328 https://www.morsmordre.net/f264-gniazdo https://www.morsmordre.net/t7808-samantha-bott
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]30.12.19 9:21
17.03 - 25.03


Zlecenie od Alpharda było jednym z najbardziej intratnych, jakie Daniel otrzymał w ostatnim miesiącu, więc Wroński niezwłocznie przystąpił do pracy. Miał znaleźć haki na sędziego Wizengamotu, Jamesa McLaggen, bądź jego rodzinę. Sędzia i jego syn pracowali w Ministerstwie Magii, a wszyscy McLaggenowie mieszkali w Dolinie Godryka, więc Wroński zaczął regularnie pojawiać się w obu miejscach. Lata praktyki dały mu wprawę w ukrywaniu się, wtapianiu w tłum i śledzeniu oraz obserwowaniu swoich zleceń (wolał myśleć o przedmiotach obserwacji jak o obiektach, zleceniach, a nie ludziach). Alphard zażądał pełnej dyskrecji i zaopatrzył go w pokaźną sumkę na poczet wydatków niezbędnych do wykonania zlecenia, więc Wroński zaopatrzył się również w kilka peleryn niewidek. Dzięki nim, nie musiał zastanawiać się, czy stary sędzia lub jego roztargniony syn nie będą nazbyt spostrzegawczy oraz martwić o to, czy powinien zgolić swoje charakterystyczne wąsy. W końcu nadchodziła wiosna, pogoda poprawiała się i nie mógł już bezustannie kryć twarzy pod kapturem (właśnie dzięki płaszczom, wolał pracować zimą). Praca nauczyła go, że ludzie są nieprzewidywalni - na przykład w styczniu pewien zapatrzony w nieletnią dzierlatkę adorator przerwał swoją schadzkę po to, by oskarżyć Daniela o gapienie się w jego towarzyszkę. O ile do niektórych zleceń podchodził z pewnym przymrużeniem oka, wiedząc, że klienci wynajmują go jednorazowo, to Alphard był stałym klientem i szlachcicem. Wroński postanowił dołożyć starań, by wykonać zlecenie szybko i sprawnie, wiedząc, że uszczęśliwiony klient sypnie monetą oraz poleci go swoim kolegom.

Zaczął od pracy teoretycznej w zaciszu własnego domu. Zaopatrzył się w aktualne i archiwalne numery "Walczącego Maga" i "Proroka Codziennego" (pfe) i znalazł w nich wszelkie wzmianki o aktualnych sędziach Wizengamotu i sytuacji politycznej w Ministerstwie. Wywnioskował z nich, że James McLaggen miał raczej tolerancyjne poglądy, ale nie wychylał się z nimi specjalnie. Jeśli w ministerialnych wyrokach sprzyjał mugolakom i poprzedniej władzy, to nie demonstrował tego zbyt otwarcie w życiu prywatnym. Zgodnie ze zmartwieniami Alpharda, który zapewne odrobił to samo zadanie domowe, Wroński nie znalazł żadnych oczywistych haków na sędziego ani nawet nieoczywistych tropów - nawet po wycieczce do biblioteki i szperaniu w archiwach! Wydawało się, że McLaggen spędził swoje całe życie jako nudny i szanowany sędzia - oddany swojej pracy, wydający wyroki zgodnie z prawem a nie prywatnymi poglądami, a po godzinach spełniający się w roli męża i ojca. Daniel aż wzdrygał się z niedowierzaniem, gdy wertował kolejne strony i sporządzał notatki. Sam pochodził z rodziny związanej ze sobą tylko interesami. Matka poślubiła ojca aby wyemigrować z Polski do Wielkiej Brytanii. Stary Wroński traktował synów młodszego syna jak spadkobiercę interesu, a żonę i dzieci jak gęby do wyżywienia. Wszyscy mieli swoje sprawy, swoje hobby, a McLaggenowie zupełnie odbiegali od wzorca wytyczonego Danielowi. Wydawali się zżytą i kochającą rodziną, która spędzała ze sobą wszystkie wolne chwile i od lat żyła w Dolinie Godryka. Nieprawdopodobne zdawało mu się również to, że stary McLaggen oddzielał od siebie życie profesjonalne i prywatne - wydając wyroki zgodnie z prawem, a nie osobistymi poglądami, nigdy nie biorąc łapówek i wzbudzając respekt w gazetach oraz wśród swoich współpracowników. Nawet jego syn objął posadę w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof w Urzędzie Łączności z Mugolami dzięki wspaniałym ocenom oraz własnym badaniom z dziedziny mugoloznastwa, a nie dzięki protekcji ojca.
Rodzina jak z obrazka - ale gdzie tkwiły rysy, jak mogła popękać farba na tej idealnej fasadzie?

Każda szczęśliwa rodzina była do siebie podobna, a nieszczęśliwa - nieszczęśliwa na swój sposób. Daniel gorąco wierzył, że tych nieszczęśliwych było więcej i pozostawało mu tylko odkryć, na czym polegało nieszczęście McLaggenów oraz jakie haki mógł na nich zdobyć.

Po pracy teoretycznej, przeszedł do obserwowania McLaggena Seniora oraz Juniora pod wejściem do Ministerstwa. Chciał poznać nawyki obu panów oraz rozeznać, z kim zadają się po pracy. Oboje wychodzili z niej o różnych od siebie, choć regularnych porach i często otaczali się serdecznymi znajomymi. Z obserwacji Daniela wynikało, że i ojciec i syn byli lubiani, choć stary McLaggen z nikim specjalnie się nie spoufalał. Młody z kolei obracał się w gronie, które wyglądało na zaufanych przyjaciół.

Nie mogąc doszukać się żadnych oczywistych tropów w Ministerstwie, Wroński zaczął obserwować całą rodzinę w Dolinie Godryka. Żona McLaggena zmarła kilka lat temu i sędzia wciąż chodził na jej grób. Mieszkał z synem i synową oraz dwójką kilkuletnich wnuków. Był w przyjacielskich stosunkach z sąsiadami i wydawało się, że jest powszechnie znany.
Wroński dopadł na cmentarzu starszawą sąsiadkę sędziego, która mogłaby wiedzieć na jego temat najwięcej. Staruszka była łatwym celem do zagajenia i rozmowy, chętnie się rozgadała i trochę plotkowała. Ku rozczarowaniu Dana, mówiła o sędzim w samych superlatywach. Profilaktycznie rzucił na nią Oblivate, lękając się, by nie rozgadała nikomu o tajemniczym przybyszu, rozpytującym o mieszkańców Doliny.

Najwięcej dało mu obserwowanie rodziny, gdy sędzia był nieobecny. Podpatrując zachowanie młodego McLaggena i jego żony na ulicach Doliny oraz pod domem, wyczuł pewien dystans pomiędzy parą. Gdy ojciec nie patrzył, młody McLaggen wydawał się zazdrosny i porywczy, a w dodatku jego małżonka była przy nadziei. Wrońskiemu podsunęło to pewien pomysł...

Pożyczył od kolegi aparat fotograficzny, znajomy nauczył go również obsługiwać to dziwaczne urządzenie. Następnie użył peleryny niewidki i przez cały dzień śledził panią McLaggen. Całymi dniami siedziała sama w domu i zajmowała się dziećmi, gdy mąż i teść byli w pracy (pewnie strasznie się nudziła?), ale chodziła również na spacery po Dolinie i chętnie gawędziła z sąsiadami. Szczególnie chętnie z jednym, barczystym brunetem, młodszym od jej męża. Ich rozmowy zdawały się niewinne, ale były przesycone serdecznością i podsunęły Wrońskiemu pewien szalony pomysł.
Przechodząc obok pary, ukryty pod peleryną niewidką i z zatkanym nosem, rzucił pod ich stopy buteleczkę amortencji. Dawkę i sposób rozbicia eliksiru skonsultował z zaufanym alchemikiem, trucicielem z Nokturnu. Nie była na tyle duża, by sąsiad i żona McLaggena Juniora rzucili się na siebie, ale wprawiła ich w dezorientację (uniemożliwiającą zorientowanie się w sytuacji) i na tyle dobry humor, że zaczęli robić do siebie maślane oczy, poklepywać się po ramieniu, a sąsiad skradł nawet żonie kilka całusów w policzek. Przed rzuceniem się sobie w ramiona uchroniło ich chyba tylko to, że stali na publicznej ulicy.
Skryty pod peleryną Wroński zaczaił się nieopodal, bezpieczny od miłosnych oparów i zrobił im kilkanaście zdjęć, kadrując je tak, by były jak najbardziej wymowne. Następnie, w "trosce" o cnotę pani McLaggen, odstraszył jej adoratora kilkoma upiorogackami. Oszołomiona kobieta udała się do domu, sąsiad umknął w swoją stronę, a Daniel odczekał aż opary wyparują i szybko posprzątał wszelkie ślady rozbitej fioleczki.

Miał nadzieję, że Alphard doceni jego kreatywność i że przewidywania na temat porywczego charakteru McLaggena Juniora okażą się trafne. Rano udał się pod Ministerstwo Magii z kopertą, zaadresowaną na nazwisko syna McLaggena i wrzucił ją do skrzynki na listy, z której korespondencja trafi dziś na jego biurko. Po południu uda się pod dom w Dolinie Godryka, znów pod peleryną niewidką i znów z aparatem. Gorąco liczył na to, że stanie się świadkiem jakiejś ciekawej sceny zazdrości - i że problemy w domu sędziego okażą się na tyle spore, by zaowocować ciekawymi fotografiami lub zachwiać stabilnym nastrojem McLaggena Seniora. Może ojciec spróbuje rozdzielić skłócone małżeństwo i oberwie od własnego syna? Może nerwy zaszkodzą ciąży pani McLaggen? Może zazdrosny mąż zrobi coś jeszcze głupszego? A może fotografie będzie można pokazać odpowiednim osobom, które jeszcze bardziej namieszają w życiu rodziny McLaggenów? Zadowolony z siebie Wroński liczył na to, że stworzył kompromitację tam, gdzie nie można było znaleźć żadnych haków. W dodatku pozostał niezauważony, a Alpharda nijak nie da się powiązać z całą sprawą, która jest przecież tylko rodzinnym dramatem. Nie ma w końcu idealnych rodzin, a przynajmniej nie będzie od dzisiaj. Wieczorem Wroński uda się na Grimmauld Place osobiście i w wyciszonym pokoju zda Blackowi sprawę z całego fermentu, przyjmując zapłatę za dobrze wykonane zadanie lub wysłuchując kolejnych instrukcji. Podejrzewał, że sprawa śledzenia sędziów Wizengamotu jest długoterminowa i związana z obecnym zamieszaniem w polityce, co tylko go cieszyło - widział w końcu w tym zleceniu perspektywy stałego i dobrego zarobku.

~1230 słów


Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]10.01.20 1:42
20.03

Popołudnie upływało Wrońskiemu na obserwowaniu wychodzących z Ministerstwa i poszukiwaniu twarzy starego lub młodego McLaggena - od kilku dni, na polecenie lorda Blacka, Daniel obserwował problematycznego sędziego Wizengamotu i jego pierworodnego syna. Z kim się zadają, w jakim są nastroju, wszystko, co mogłoby się przydać. Zadanie wymagało bezwzględnej dyskrecji, więc Daniel krył się w cieniu kamienic, z kapturem naciągniętym na głowę. Teraz musiał jednak przejść pod światło latarni, chcąc złapać lepszy widok na młodego McLaggena i towarzyszącą mu blondynkę. Kim była, bo na pewno nie jego żoną?
Obserwowany nagle odwrócił lekko głowę, a Daniel znalazł się na torze jego spojrzenia. Cholera. W tym świetle McLaggen mógłby bez trudu rozpoznać jego charakterystyczne wąsy, a już parę dni temu Wroński dał się złapać spojrzeniu śledzonego. Nie mógł zaryzykować drugi raz, więc zrobił pierwsze, co przyszło mu do głowy - wyciągnął ramię i stanowczym szarpnięciem zatrzymał jednego z młodzików wychodzących z Ministerstwa. Rozpędzony chłopak musiał przystanąć, zasłaniając tym samym Wrońskiego przed polem widzenia McLaggena.
-Cśś. O nic nie pytaj, i udawaj chwilę, że ze mną rozmawiasz. - szepnął Daniel, lustrując wzrokiem bladego bruneta. Hmpf, wydawał się wyjątkowo młody. Zanim zdążył wszcząć alarm lub odejść, Wroński wcisnął mu w dłoń kilka monet, chcąc zrekompensować mu poświęcony czas. Trzy, dwa, jeden... potrzebowali jeszcze tylko kilkunastu sekund, aż McLaggen zniknie za rogiem. Tyle, że wtedy Daniel nadal będzie musiał go śledzić, a jak na złość, nie spodziewał się dzisiaj niczego interesującego i nie wziął z domu peleryny niewidki. Chyba, że... we dwóch byłoby trochę łatwiej, ale Wroński pracował solo , zazwyczaj nie ufając żadnym wspólnikom. Co okazywało się problematyczne akurat w przypadku tego zlecenia, bo najłatwiej byłoby obserwować McLaggenów zyskawszy dostęp do Ministerstwa - jako petent, Wroński pozostałby tylko w publicznych miejscach, a potrzebował dojścia za kulisy. Jaka szkoda, że zerwał kontakt z dawnymi kolegami i nie miał w tych murach nikomu znajomego!
Wciągnął oddech, zezując w stronę syna sędziego, który skręcał już za róg.
-Okej, to tyle. - zapewnił, puszczając chłopaka.


Self-made man




Ostatnio zmieniony przez Daniel Wroński dnia 19.01.20 8:04, w całości zmieniany 1 raz
Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]10.01.20 21:46
Wychodził z Ministerstwa. Po ośmiu godzinach pracy miał ochotę całkowicie zapomnieć o tym miejscu, skupiając się na bardziej interesujących go zadaniach, jednak nie mógł się oddać nim od razu. Odziany w płaszcz młodzieniec kierował się w stronę okolicznego, magicznego sklepiku, w którym musiał załatwić drobne sprawunki.
Akurat poprawiał rozwichrzonego loczka, który postanowił mu wpaść do oka (wcale nie jak jakaś dziewucha, wcale!), kiedy czyjeś ramię zgarnęło go z ulicy. Zamyślony Sheridan w pierwszej chwili otwarł szeroko oczy, odruchowo sięgając dłonią w stronę różdżki. Nim jednak zdążył to zrobić, Wroński kazał mu ze sobą rozmawiać i wcisnął w jego dłoń monety. Dudley zmarszczył brwi, próbując ocenić sytuację, jednak ponieważ kompletnie się tego wszystkiego nie spodziewał, jego umysł (zwykle całkiem bystry) potrzebował chwili na przetrawienie tego, co właśnie miało miejsce.
Co? – wyrwało się Sheridanowi. Głos chłopaka brzmiał dość groźnie. To znaczy, groźnie jak na głos niskiego dziewiętnastolatka z całkiem dziewiczą buzią. – Czemu pan mi mówi co mam robić? Nie chcę pana brudnych pieniędzy! – powiedział urażony, natychmiast oddając drobne Wrońskiemu. Miał co jeść, a jeśli chciał wspinać się w ministerialnej hierarchii, nie mógł zadawać się z szemranymi typami. A Daniel, z tym swoim wąsem, zdecydowanie na takiego wyglądał.
Dudley zrobił krok w tył – nie podobało mu się, że nieznajomy przyciągnął go tak blisko siebie. Czuł się co najmniej osaczony.
Tyle? – spytał wrogo. – A co pan niby robi pod Ministerstwem? To chyba nie miejsce dla takich jak pan – burknął, kątem oka sprawdzając, czy nie obserwuje go jakiś ważny urzędnik. Nikt nie może przecież pomyśleć, że Dudley zadaje się z kimś takim!
Mężczyzna w żadnym razie nie wyglądał zachęcająco, dlatego Sheridan, w razie czego, był gotowy, aby chwycić za różdżkę. Koleś wyglądał groźnie, ale Dudley miał przeczucie, że jego siła polega raczej na mocy pięści, niż zdolnościach magicznych, dlatego był wręcz przekonany, że w razie czego po prosto rozłoży go na łopatki. W tym przecież zawsze był dobry.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]10.01.20 22:23
Śledzony człowiek zniknął za rogiem, więc młodzieniec nie był już potrzebny Wrońskiemu - który zdawał sobie zresztą sprawę z ryzyka, jakie niesie za sobą zaczepienie na ulicy zupełnie przypadkowej osoby. Dopiero teraz ocenił nieznajomego wzrokiem. Butny głos kontrastował z młodym wiekiem i chłopięcą buzią. Co ten smarkacz mógł robić w Ministerstwie?
-Pstro. - parsknął pod nosem. Brunecik spełnił swoją rolę, więc Wroński nie miał zamiaru mu się tłumaczyć. -Nie chcesz napiwku, to nie. - wzruszył ramionami i schował drobne do kieszeni, nie mając zamiaru oferować ich drugi raz. Wyciągnął je z pewnej desperacji, aby zagrać na chciwości chłopaka, albo po prostu go skołować. Efekt zaskoczenia zadziałał, monety nie były już potrzebne, a Daniel chętnie przepuści je na alkohol. Żadne pieniądze nie były brudne, jeśli nie miało się ich za wiele.
Uniósł brwi na dźwięk tej inwigilacji. Nie mógł powstrzymać rozbawionego uśmiechu pod wąsem. Czy chłopaczek naprawdę myślał, że będzie mu się tłumaczył?
-Chodzić nie wolno? Ministerstwo to miejsce dla każdego petenta albo dla pracownika służb bezpieczeństwa - chyba, że wie pan lepiej, panie z ważną funkcją? - zadrwił, bo sam pracował w Ministerstwie i wiedział, że absolwenci Hogwartu nie mają jak tam liczyć na ważną funkcję. Trzeba było sobie zapracować, przejść przez próbę ognia, a raczej próbę upokorzeń. Chyba, że było się bratankiem nowego Ministra Magii, ale ten chłopiec nie wyglądał na Malfoya, nie ze swoimi ciemnymi włosami. Za to Wroński wyglądał na... nikogo, ale bez zająknięcia zainsynuował, że pracuje w Departamencie Prawa Czarodziejów. Spędził tam wystarczająco wiele czasu, by przekonująco kłamać.
-Proszę nie oceniać książki po okładce ani nie przeszkadzać mi w obowiązkach zawodowych. Żegnam. - skinął młodzikowi głową i spróbował go wyminąć, aby udać się dalej, za synem sędziego i jego tajemniczą towarzyszką. Po raz pierwszy widział go w damskim towarzystwie, okazja była zbyt dobra aby ją przepuścić.


Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]10.01.20 23:18
Napiwek za nie wiadomo co to nie napiwek. To łapówka! – miał ochotę wytknąć mężczyźnie Sheridan, jednak chyba nie miał na tyle śmiałości, by posunąć się do takich słów. Spojrzenie Dudleya było jednak ostre i butne, zdradzało, że chłopak w żadnym razie nie ma zamiaru dać się przestraszyć starszemu mężczyźnie.
Złożył ręce na piersi. Słowa z ust Wrońskiego wypływały płynnie i bez większego zawahania, toteż Sheridan nie był w stanie mu bezpośrednio zarzucić kłamstwa, jednak nieznajomy nie wziął pod uwagę jednego. Rozmawiał z pracownikiem technicznym. A taki, chcąc nie chcąc, kojarzył większość z pracowników Ministerstwa, nawet jeśli nie znał ich bliżej. W końcu niemal codziennie bywał na każdym możliwym piętrze, to naprawiając usterki, to wynosząc śmieci, albo sprzątając z podłogi wylaną kawę.
Chodzić wolno, ale łapówka to już przestępstwo! – warknął. To znaczy… chyba. Albo wykroczenie. Nigdy nie znał się zbyt dobrze na prawie. – Taki wąs bym zapamiętał, szanowny panie. Tak mi się wydaje, że z pana taki policjant, jak ze mnie Elfrik Gorliwy. – Zadarł podbródek, jakby chcąc zrównać się wzrostem z Danielem. Bezskutecznie.
Jeśli Wroński kłamał to… najwyżej mu się oberwie. Chyba go nie zwolnią? Przecież nie wziął pieniędzy i zachowywał się jak na porządnego obywatela przystało! Przy tym naprawdę nie pamiętał, by tego człowieka widział wcześniej, a nie wydawało mu się, by w czyichkolwiek obowiązkach mogło być kręcenie się przy Ministerstwie, zamiast siedzenie w jego murach. A jeśli złapie jakiegoś szpiega… jeśli nieznajomy był mugolakiem, którego zadaniem jest inwigilacja Ministerstwa… To byłaby dopiero nagroda!
Gdy Wroński spróbował go wyminąć, Dudley natychmiast zaszedł mu drogę, nie pozwalając mężczyźnie podążyć za jego celem (o którym, rzecz jasna, nie miał pojęcia).
W dzisiejszych czasach to nieuniknione. Albo udowodni mi pan, że ma pan powód tu być, albo zaraz wezwę kogoś z ministerstwa! – zagroził, wkładając dłoń do kieszeni i w razie czego zaciskając ją na różdżce. Naprawdę, niech ten wąsaty koleś sobie nie myśli!


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]10.01.20 23:36
Chciał już pognać do przodu, ale odbił się od ściany - to jest, od młodego ulicznego bohatera. Cholera jasna. Przecież nawet nie robił nic podejrzanego! Może nieco przesadził z tymi pieniędzmi?
-Jaka łapówka, napiwek! Nie obrażaj mnie takimi posądzeniami...paniczu! - warknął, przewracając oczyma. Że też ostatnio trafiali mu się samozwańczy, praworządni bohaterowie - Philippa przeprowadzająca przez Nokturn mugola, mecenas sztuki posądzający go o nieczyste zainteresowanie młodą artystką, tamta okropna policjantka... Ugh, zima wciąż przynosiła irytujące spotkania.
-No nie wiem, wydajesz się całkiem gorliwy. - uśmiechnął się pod wąsem (czuł, że na potrzeby śledztwa powinien go zgolić... ale za bardzo lubił swój zarost! Będzie musiał przemyśleć ten dylemat w domu), spoglądając na Dudleya z góry.
-Nie policjant, tylko metamorfomag z wiedźmiej straży, ignorancie. Doceniam obywatelskie intencje, ale zaraz ucieknie mi śledzony cel, a ciebie oskarżę o utrudnianie śledztwa, tego chcesz? - zagroził, spoglądając na młodzika z niezachwianą pewnością siebie. Kłamstwo trzymało się kupy i nawet miało w sobie element prawdy, a wymyślał już bardziej skomplikowane historyjki aby poradzić sobie w pracy.
-Chyba, że chcesz sobie dorobić i mi pomóc? Szepnąłbym wtedy o tobie dobre słowo. - zaoferował spontanicznie, zanim zdążył tego pożałować. Jego cel się oddalał i - co gorsza - mógł rozpoznać zbyt charakterystyczny wąs. Daniel uwielbiał pracować solo, ale akurat w tym przypadku przyda mu się dodatkowa para oczu. W dodatku lord Alphard płacił niezwykle hojnie i Wroński dostał od niego pokaźną zaliczkę na poczet nieprzewidzianych wydatków, takich, jak rekrutacja obserwatora. Entuzjazm chłopaka można przekuć na jego korzyść i przecież nie musi wiedzieć, kogo śledzi. Syn McLaggena nie był tak znany jak stary sędzia, a Dan zawsze może udać, że to jego blond towarzyszka jest celem śledztwa.
-To jak? Pomagaj, albo spadaj. - zażądał, znów usiłując wyminąć chłopaka. Jeśli pracował w Ministerstwie to powinien przywyknąć do takiej obcesowości starszych rangą - chyba, że od czasów Dana na kursie zmieniła się cała kultura pracy.

zastraszam Dudleya! (autorytet wiedźmiego strażnika) poziom II


Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]10.01.20 23:36
The member 'Daniel Wroński' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 27
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]11.01.20 12:44
Wyprostował się dumnie, słysząc słowo panicz. Może i nie miał szlacheckiego pochodzenia, ale w tym jednym Wroński miał racje. Dudley był paniczem, szczególnie dla niego!
Napiwek! – parsknął Dudley. – Widziałem co to było! – powiedział, powstrzymując się przed tupnięciem.
Czy ten facet naprawdę nie wiedział, czego się dopuścił? Sheridan, bezustannie pragnąc awansu, naprawdę starał się dbać o swoją reputacje. A Wroński w ciągu chwili mógł mu ją zniszczyć! Nie po to przez rok harował, myjąc podłogi, aby w ciągu kilku minut wciągnąć się w jakąś nieczystą rozgrywkę tego nieprzyjemnego typa.
Spojrzał na nieznajomego, unosząc brwi. Ten człowiek najwyraźniej nawet nie wiedział, kim był Elfrik. Nie dość, że sam był spod ciemnej gwiazdy to jeszcze w szkole nie słuchał. Co za…! Historia magii była przecież p o d s t a w ą. Bez niej nikt nie mógł uchodzić za wykształconego człowieka. Tak przynajmniej zakładał Dudley, kopiując przy tym poglądy swojej matki. W historii trwała zaklęta teraźniejszość i przyszłość, dlatego każdy powinien ją znać i mieć jej świadomość. Stojący przed nim mężczyzna najwyraźniej jednak jej nie miał.
Zmarszczył brwi i przechylił głowę. Następnie w oczach chłopaka pojawiło się przerażenie. Metamorfomag! Czemu…. Czemu on o tym nie pomyślał! Niech to szlag! Przecież wiedźmia straż brała tylko takich. Chłopak zrobił krok w tył.
N… nie… oczywiście, że nie – powiedział, jąkając się i nerwowo dotykając dłonią szyi. – Ja… prze… przepraszam, panie władzo – dodał, nieco ciszej. Ze spojrzenia chłopaka jak ręką odjął zniknęła pewność siebie i butność.
Przygryzł wargę, słysząc propozycję nieznajomego. Była kusząca… ale przecież Daniel korzystał tylko ze słów. Nie udowodnił mu, kim jest w sposób namacalny i niezaprzeczalny. Chłopak zawahał się więc, choć widać było, że propozycja Wrońskiego naprawdę go kusi.
Ja… a w czym miałbym pomóc? – spytał ostrożnie. – Kto jest śledzony? – dodał wręcz teatralnym szeptem, zbliżając się do Daniela i ostrożnie rozglądając się po okolicy. Tak, by nikt tego nie zauważył. Przynajmniej w swoim mniemaniu. Sheridan nigdy nie był najlepszy w ukrywaniu się.


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.



Ostatnio zmieniony przez Dudley Sheridan dnia 12.01.20 12:42, w całości zmieniany 1 raz
Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]12.01.20 8:00
Na szczęście dla Dudleya, Wroński wziął go za sekretarza lub czyjegoś asystenta. Ze swoją delikatną aparycją i przemądrzałym tonem, młodzieniec pasował na kogoś (nie)spełnionego w pracy biurowej. Gdyby Daniel wiedział, że ma do czynienia ze zwykłym sprzątaczem, to najpewniej brutalnie wyśmiałby jego ambicje i całkowicie zignorował groźby.
Z drugiej strony, taki sprzątacz może być o wiele skuteczniejszymi oczyma w Ministerstwie niż przywiązany do biurka sekretarz...
Historia magii była dla niego całkowicie bezużyteczna. Wykłady w Hogwarcie wiały nudą, więc Wroński zwykle odrabiał pod ławką zadania domowe na inne przedmioty. Nie znosił marnowania czasu, a jeszcze bardziej nie znosił życia przeszłością. Gdyby zbyt często wspominał własne dzieciństwo i wczesną młodość, życie na Nokturnie byłoby nie do zniesienia. Dlaczego inaczej miałoby być z dziejami świetności czarodziejów? Chociaż sam gardził mugolami, to daleko mu było do arystokracji, która upatrywała wartości w zamierzchłych czasach, ignorując możliwości roztaczane przez współczesność. Elrik, Elfrik, wszystko jedno. Ważne, że Daniel wykazał się praktycznym sprytem, a wzmianka o metamorfomagii podziałała.
Nie okazywał satysfakcji, widząc nagłe speszenie chłopaka. Przez lata nauczył się grać na cudzych nerwach i zastraszać, a także zachowywać pokerową twarz w podobnych sytuacjach. Z młodzieńca można było za to czytać jak z otwartej księgi. Jego strach pokazał Danielowi, że może spokojnie iść dalej i mieć intruza z głowy. Wahanie dało do zrozumienia, że brunet może być skory do współpracy, ale że będzie dalej zadawał za dużo pytań. Na szczęście Wroński był dobry w improwizacji, a śledztwo już i tak trochę wymykało mu się z rąk.
-Nie tutaj, chodź. - szepnął, pociągając Dudleya za rękaw. -Nie szkodzi, opóźniłeś mój pościg, ale może będziesz miał okazję mi to zrekompensować. W którym departamencie pracujesz, hm? - skoro sam został zinwigilowany, teraz jego kolej, by podpytać chłopaka o jego obowiązki. Będzie musiał do tego dostosować historyjkę o ściganym.. a raczej ściganej. Miał zamiar powiedzieć półprawdę i nie przyznawać się, że śledztwo dotyczy McLaggena.
-Blondynka w beżowym płaszczu, widzisz? - przeszli za róg, a Dan pokazał Dudleyowi podbródkiem oddalającą się parę - jasnowłosa kobieta, idąca ramię w ramię z McLaggenem, była już dobre kilkadziesiąt metrów dalej. -Musiałem się tobą zasłonić, wtedy, pod Ministerstwem. Te wąsy są okropne, ale niezbędne, udaję jej znajomego z... podejrzanych miejsc. Nie mogę ci mówić za wiele, dla dobra śledztwa.

kłamstwo II


Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]12.01.20 13:02
Daniel zdecydowanie miał racje. Dudley, wędrując regularnie po wszystkich poziomach Ministerstwa, doskonale wiedział, co działo się w różnych jego zakamarkach. Znał wiele krążących plotek i kojarzył niemal każdą twarz. Na dodatek, mógł dostać się niemal wszędzie, w każdej chwili. W końcu personelu technicznego zawsze było za mało i niemal każdy korytarz, gdyby tylko mógł, regularnie krzyczałby o mycie zapaskudzonych podłóg albo ścieranie grubej warstwy kurzu. W Ministerstwie nie brakowało w końcu rzeźb czy obrazów, a sprzątanie ich zajmowało naprawdę ogrom czasu.
Dudley zdawał sobie jednak sprawę z tego, że jego funkcja, choć niewątpliwie istotna, wcale poważana nie jest. Wroński mógł więc być wiedźmim strażnikiem, ale chłopak nie miał zamiaru tłumaczyć mu się dokładnie z wykonywanej funkcji.
Ruszył za mężczyzną (a może kobietą? W końcu metamorfomagia pozwalała na wiele). Regularnie spoglądał jednak na niego kątem oka.
Oczywiście panie… eee… jak się pan właściwie nazywa? Ja jestem Sheridan – przedstawił się czystokrwistym nazwiskiem swojego ojca. – Dudley Sheridan. A rzucają mnie do różnych miejsc, chyba sprawdzają, jak sobie daję radę – wyjaśnił.
Młody wiek sprawiał, że Daniel spokojnie mógł wziąć go za stażystę i Dudley właśnie na to liczył. Z resztą, nie skłamał tak do końca. Naprawdę przebywał regularnie na każdym możliwym piętrze, bo na każdym brakowało personelu, a Sheridan, jako najmłodszy z ekipy, musiał się sprawdzić. A że sprawdzał się prawie od roku… cóż, chyba po prostu nie szło mu najlepiej, chociaż wolał tego nie przyznawać nawet sam przed sobą.
Kiwnął głową. Oczywiście, że widział. Miał młode, zdrowe oczy, to chyba było widać… prawda?
Rozumiem – powiedział szeptem. – Co mam zrobić? Może powinniśmy ustalić jakiś tajny sygnał? Albo kod, nazwę? Operacja płaszcz na przykład… nie, to zbyt oczywiste. – Umysł Sheridana pracował na pełnych obrotach. Naprawdę chciał pomóc wiedźmiemu strażnikowi. Wolał, aby mężczyzna nie zgłosił niesubordynacji i przeszkadzania w śledztwie, a przecież na czymś takim mógł tylko zyskać. Jeśli Wroński będzie zadowolony z jego pracy… kto wie, może Dudley nawet dostanie awans?


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]12.01.20 23:37
-Ronan Wood. - rzucił krótko, używając swojego stałego fałszywego nazwiska. Woodowie byli czystokrwistą rodziną, ale niewielu z nich mieszkało w Londynie - Daniel miał styczność tylko z pewnym wspólnikiem swojego ojca, który handlował nielegalnymi ingrediencjami. Było to jednak na tyle dawno, że wątpił, by nazwisko starego Wooda mogło wzbudzić podejrzenia, a swojego podawać nie zamierzał.
-Miło cię poznać, Sheridan. - zwrócił się do chłopaka po imieniu, ale uprzejmie, bo od czasu do czasu pozwalał sobie na grzeczność względem przydatnych osób. Utemperowany Dudley zrobił się o wiele znośniejszy niż przed chwilą i Daniel stracił na moment czujność. Nie przeszło mu nawet przez myśl, że smarkacz zręcznie zataił przed nim prawdziwy charakter swojej pracy - bo faktycznie wziął go za stażystę. Podobnie jak reszta Wrońskich, Daniel miał raczej konserwatywne poglądy, wzorem zamożnych Polaków wierząc w podziały klasowe i w mantrę, że ludzie inteligentni zachodzą wysoko. Pomimo irytującego sposobu bycia, Sheridan wypowiadał się ładnie i składnie, z elokwencją, jakiej Wroński nie spodziewałby się od sprzątacza.
...Choć przecież dziwnie wiele ich łączyło, choć Daniel też pracował nieco poniżej swoich zdolności, nazwiska i kwalifikacji. Dawno temu poświęcił własny talent na rzecz pracy czysto fizycznej, na rzecz łatwego dorabiania, na rzecz szybkiej niezależności. Wyglądało przynajmniej na to, że Dudley miał ambitniejszy i bardziej dalekosiężny plan na własną przyszłość. Ale nawet on lubił skróty, inaczej nie ruszyłby tak chętnie za podejrzanym wiedźmim strażnikiem.
-Miej oczy szeroko otwarte, mordę w kubeł i ruszaj za nimi. - szepnął, tracąc cierpliwość do gadaniny Sheridana. -Zaczekam... tutaj, w kawiarni. Wróć za pół godziny i podaj mi adres, chcę wiedzieć, gdzie weszła ta blondynka. - zerknął na szyld jednej z kawiarni, którą właśnie mijali i podjął szybką decyzję. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie żałował zaufania, które właśnie położył w tym chłopaku. Ale okazja spadła mu w sumie z nieba, no i obserwowanie pary czarodziejów przez kwadrans nie było chyba takie skomplikowane?



Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]13.01.20 19:26
Jak na poważnego mężczyznę przystało, skinął głową słysząc miano Wooda.
Mi pana też, panie Wood – powiedział, starając się, aby jego głos brzmiał poważnie i męsko. Może i był młody, według miary niektórych nawet bardzo młody, ale mimo wszystko, był dorosłym człowiekiem. Jako taki chciał być z resztą traktowany. Może i ojciec wciąż pomagał mu finansowo, ale przecież zajmował się sobą sam! Nawet jeśli pranie i prasowanie koszul od roku szło mu z trudem.
Nie podobało mu się jednak, że wiedźmi strażnik nie ustala z nim dokładnych detali sprawy. Wyjaśnił sobie jednak, że to przez pośpiech. Nie mieli czasu, akcja już trwała. Jeśli kiedyś jednak zdarzy się kolejna, Wood na pewno poda mu nazwę operacji i tajne sygnały, które może wykorzystać w trakcie. Tak, tak musiałoby być!
Hej, a może nawet nadawałby się na wiedźmiego strażnika? To wymagające, ambitne zajęcia, które jednocześnie niosło za sobą pewną tajemnicę i poczucie grozy. W oczach Dudleya sprawiało to, że wyglądało o wiele bardziej prestiżowo od zajęcia aurorów, którzy przecież byli tylko przeszkolonym plebsem, niepotrafiącym porządnie wykonywać swojej roboty. Jak na przykład ta cała Bones. Wiedział, że życzenie niemiłych rzeczy osobom zmarłym jest niemile widziane, ale nie mógł się pozbyć z głowie myśli, że jej śmierć była zbawieniem dla rodziny. Nawet jeśli teraz tego nie widzą.
Robi się – powiedział, powstrzymując się od salutowania. – Idę za nią! W razie czego prześlę patronusa! Albo ee… tajną sowę! – obiecał, orientując się, że srebrna, gająca łasica mogłaby zwrócić uwagę wszystkich wokół.
Ruszył za blondynką z zaciętą miną, gotów ją śledzić tak długo, aż to będzie konieczne. Starał się utrzymywać dystans i nie gapić na nią bezustannie, ale chyba nie wychodziło mu to najlepiej. Nie zauważał tego jednak. Nie znał się na śledzeniu ludzi. Wroński mógł więc zauważyć, jak ledwo wyrośnięty z lat nastoletnich młodzieniec wodzi wzrokiem za piękną blondynką i idzie za nią niemal krok w krok. Na szczęście w nieszczęściu, z racji na młody wiek nie wyglądał na zagrożenie i ktoś prędzej wziąłby go za zadurzonego chłopaczka, niż poważnego szpiega.

| zt x2


.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Dudley Sheridan
Zawód : Młodszy archiwista i genealog ds. rejestracji w MM
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wejście do Ministerstwa - Page 4 EdI3Em4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/t7936-barberus#226451 https://www.morsmordre.net/t7939-ja-tu-tylko-sprzatam#226459 https://www.morsmordre.net/f103-pokatna-87-4 https://www.morsmordre.net/t7938-skrytka-nr-1880#226453 https://www.morsmordre.net/t7937-dudley-sheridan#226452
Re: Wejście do Ministerstwa [odnośnik]15.01.20 1:19
| kontynuacja parszywki Samanthy

Wiele miał na swojej głowie, ale nie aż tak wiele, aby nie zauważyć wiszących w atrium plakatów, na których został uwieczniony wizerunek dobrze mu znanej czarownicy. Zatrzymał się przed jednym z nich, gotów natychmiast zerwać podobny paszkwil, ale w ostatniej chwili powstrzymał się z tym zamysłem, zabierając z powrotem rękę. Proszono o zgłoszenie się każdego, kto zna przedstawioną na fotografii czarownicę do Urzędu Łączności z Goblinami z powodu jej uczestnictwa w demonstracji Komitetu Goblinów Bojowych.  Czarodziej-gumochłon, jakże piękny przydomek zyskała Samantha Bott, choć jej personalia miały zostać dopiero służbom ujawnione poprzez zgłoszenie. Ostatnim, czego potrzebowała pracownica Ministerstwa Magii, to zatarg z prawem za rządów konserwatywnego Malfoya wspieranego przez czarnoksiężników. Cała sprawa mocno go zaalarmowało i po powrocie do gabinetu zamierzał jak najszybciej posłać do rudowłosej list. Żywym krokiem skierował się w stronę wind, by po jej zatrzymaniu się na odpowiednim piętrze równie szybko ruszyć w stronę Biura Aurorów. Ledwo przekroczył próg biura, wchodząc do jednego z tych reprezentacyjnych pomieszczeń, a ujrzał burzę rudych włosów w towarzystwie swojej córki. Przystanął przy nich szybko, całą uwagę skupiając na uwikłanej w gobelinową aferę czarownicę. Szczęście w nieszczęściu, że nie zarzucano jej niczego gorszego.
Niech zgadnę, to wynik kolejnego pomysłu Malcolma, co? – oczywiście, że powodem wszystkich nieszczęść tak utalentowanej czarownicy musiał być jej mąż. Nawet jeśli małżeński staż Samanthy wynosił już ponad dwadzieścia lat, a nawet bliżej mu już było do trzydziestu, to Kieran nie zamierzał przestać ubolewać nad tym, jak tragicznego wyboru dokonała jego przyjaciółka. W końcu nabrał wystarczająco rozumu, aby nie dzielić się swoim marudzeniem przy każdym ich spotkaniu, ale tym razem nie mógł się powstrzymać. – Postanowił uwiecznić cię na tle demonstracji goblinów, bo to przecież takie oryginalne – on już miał zarysowany własny przebieg zdarzeń, nawet jeśli mocno niedorzeczny, bo nawet Bott miał prawdopodobnie wystarczająco oleju w głowie, aby nie robić aż takich głupot. Dlatego ostatecznie machnął niedbale dłonią, dając jasny znak, że jego słowa nie są istotne, ot marudził dla samego marudzenia.
Słyszał jak Jackie przekazuje szczegóły sekretarce, dzięki czemu sam zapoznał się z całą sprawą. Nawet przez chwilę nie wątpił w niewinność Samanthy. Zdecydował się wyręczyć córkę i samemu podpisać oświadczenie, które pracownica biurowa właśnie przygotowywała. Podpis samego szefa biura aurorów będzie prezentował się bardzo poważnie, dodając wiarygodności prawdomówności oskarżanej niesłusznie czarownicy. – Jackie, leć do sali odpraw, Hopkirk właśnie przydziela ludzi do nowych spraw. Ja z Samanthą udamy się potem do Wydziału Istot i załatwimy sprawę do końca.



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Wejście do Ministerstwa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach