Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Poczekalnia
AutorWiadomość
Poczekalnia [odnośnik]02.07.15 20:20
First topic message reminder :

Poczekalnia

Poczekalnia na czwartym piętrze Ministerstwa Magii, które zajmuje Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami została utworzona z myślą o petentach, którzy to mieli tłumnie nawiedzać podległe biura. Zamysł faktycznie był szczytny, wykonanie jednak nieco gorsze. Całkiem szeroki korytarz wyłożono wyblakłym dywanem, pod ścianami upchnięto zaś po rzędzie krzeseł przerwanych od czasu do czasu stoliczkiem, na którym osoby chcące wpisać się na jedną z list bądź załatwić inną niezwykle ważną sprawę w departamencie, miały zapewne stawiać filiżanki z herbatą. Obecnie stoją tam jednak jedynie puste wazony na kwiaty. Na końcu korytarza, na ścianie wisi płaskorzeźba przedstawiająca uroczo wyglądającego cherubina, pieszczotliwie ochrzczony przez pracowników Złotoustym Johnem. Każdy petent winien na początku udać się do niego i wyjawić cel swojej wizyty. Następnie John niezwykle niskim, jakby zapijaczonym głosem wywarkuje numer w kolejce, który wzywa, gdy przychodzi kolej na daną osobę. Jedno z zaklęć ożywiających płaskorzeźbę nie wyszło, stąd cherubin zamiast uroczego, miłego i pełnego szacunku młodzieńca został starym, zapijaczonym zgredem.
Ustawione bezmyślnie stoliki skutecznie uniemożliwiają przejście szerokim przecież korytarzem więcej niż jednej osobie. Na szczęście nie stanowi to dużego problemu. Niezwykłe pomysły list dla wilkołaków, animagów, a także rzeszy magicznych stworzeń nie spotkały się z ciepłym przyjęciem w magicznym świecie. W efekcie niewiele osób odwiedza czwarte piętro ministerstwa, a jeszcze mniej marnuje swój cenny czas w coraz brzydszej poczekalni.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Poczekalnia [odnośnik]15.08.16 18:37
Niecierpliwił się, ale to w tej sytuacji nie było niczym zaskakującym. Patrzył na tego mężczyznę, pozwalając sobie w końcu na to, żeby powoli prześlizgnąć się po jego sylwetce z góry do dołu. Zastanawiał się, czy Remigiusz mówił poważnie, czy tylko robił sobie z niego żarty. Nie cierpiał marnować czasu, a miał wrażenie, że właśnie to robił petent. Marnował jego cenny czas. Ale stojąc na korytarzu Ministerstwa nie pozostawało mu już nic innego jak go wysłuchać.
— Słucham pana, panie... Fibres — zawahał się, ale całkiem niezłą pamięć do nazwisk, choć o wiele gorszą niż do twarzy. Mimo to życzył sobie właśnie zapomnieć o tym, co teraz widział. — Zgłaszał pan to już magicznej policji? I co, po prostu nie zareagowali? Zwykle takie rzeczy z automatu trafiają do odpowiedniego wydziału — mruknął zamyślony, bo skoro ci odmówili pomocy temu człowiekowi, a żadna notka do niego nie dotarła (nie mógłby przeoczyć?) to coś było na rzeczy. Tylko co?
Spojrzał na rozerwany rękaw i zmarszczył brwi. Mężczyzna nie żartował, coś bez wątpienia go zaatakowało, choć trudno było mu sobie wyobrazić smoka z tak niewielką szczęką Co najwyżej smoczusia. Rana wyglądała paskudnie i nie chciała się zagoić.
— Powinien ktoś na to rzucić okiem. Ktoś kto zna się na magii leczniczej — polecił mu i uniósł wzrok na jego twarz. Już chciał go zaprosić do gabinetu, by spisać wszystko, kiedy sprawa się wyjaśniła.
PIES! PIES TEŚCIOWEJ!
— Pies?— powtórzył głucho, nie wiedząc, czy ma się śmiać czy go od razu wyrzucić. — Czy Pan cały czas mówi o psie? Pan sobie chyba żartuje.



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Poczekalnia - Page 2 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Poczekalnia [odnośnik]16.08.16 16:51
- No nie potrafi się sir tym zająć? Na dole mówili, że pan żeś specjalista, a nie tchórzliwa oferma! - rzucił oburzony, podciągając swoje spodnie prawie pod pachy. Wytarł kąciki ust o koszulkę. Kogo tu chwalili, skoro nie potrafi poradzić sobie z upierdliwym psem i teściową? Wypuścił ciężko powietrze, zerkając na zebranych.
- Trafiły do pana - warknął jakby to nie było już oczywiste. Remigiusz jednak nie wspominał im, że Smoczyca to tylko imię, bo chciał za wszelką cenę pozbyć się namolnej teściowej, która jakby mogła to weszłaby im nawet do sypialni. I robiła to wbrew pozorom, przestawiając tam wszystkie meble jakby to było jej miejsce do odpoczynku. Może jakby Remigiusz porozmawiał o całym incydencie z Ramseyem w jego biurze, potraktowałby go o wiele poważniej. Zapłaciłby mu mięsem z owcy albo cielaka. Pewnie zapomniał, co to smak wsi, gdy pracuje w zatłoczonym Londynie! Machnął ręką na Mulcibera, odwracając się do niego plecami i człapiąc powoli do schodów.
- Dzień tylko zmarnowałem, a niewydojona Astoria będzie teraz stroiła fochy - mamrotał pod nosem, nie czekając aż Ramsey w ogóle się odezwie. Żołądek dociskał mu się do kręgosłupa, potrzebował chlebka ze smalczykiem i pomidorkiem i cebulą. Może tylko duchy mu zostały... Jakby  poprosił jednego, żeby przestraszył, a potem wygonił teściową...
- Żegnam! - tym razem krzyknął wyraźnie zaznaczając swoje niezadowolenie. Cóż to za wysiłek dla bezwzględnego i chłodnego kata? A on się tylko męczy i męczy... Och, co on pocznie... Najpierw wydoi Astorię, a potem... Co za tragiczny dzień!

zt


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Poczekalnia - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Poczekalnia [odnośnik]17.08.16 18:21
Żaden z niego "sir", ale nie chciał się już wdawać w jakiekolwiek dyskusje z tym człowiekiem. Jego cholernym obowiązkiem było mu pomóc lub udzielić jakichkolwiek informacji, więc to robił — mniej lub jeszcze mniej chętnie. Westchnął jedynie ciężko, patrząc na mężczyznę i powoli obniżył głowę, przez co patrzył na niego pod zupełnie innym kątem. Jakby to ktoś powiedział, nieco "z byka". Ale Mulcibera trudno było wyprowadzić z równowagi. Miał do siebie duży dystans i trzeba było posiadać niezwykły talent, aby wzbudzić w nim bezmyślną złość.
— Przykro mi, ale bycie ofermą zwalnia mnie z obowiązku wkroczenia do akcji. Jeszcze bym kogoś skrzywdził — mruknął beznamiętnie i wysilił się na lekki uśmiech w jego kierunku. W ogóle nie przeszkadzało mu zamieszanie, które robił wątpliwego szacunku jegomość. Ośmieszał się jedynie i marnował jego czas, więc cofnął się z zamiarem odejścia, gdy ten znów się odezwał. — Zabijanie psów i ich właścicieli to nie broszka Ministerstwa Magii — odpowiedział rzeczowym tonem, po czym nachylil się w jego stronę i dodał konspiracyjnym szeptem. — Zawsze może pan spróbować rozstawić pułapki na niedźwiedzie w domu. W końcu się złapie.
Uśmiech mu się poszerzył, kiedy ten się w końcu odwrócił poirytowany i ruszył w kierunku drzwi. Beznadziejny przypadek, ale na szczęście już miał go z głowy. Co on sobie w ogóle wyobrażał? Naprawdę sądził, że ta kwestia miała wagę urzędniczą? Nie dziwił się, że policja go wyśmiała i nie pozwoliła zrobić niczego innego. To był głupiec, prostak. Ale może w końcu zrobi coś dla siebie i pozbędzie się problemu idąc za jego radą. Zębate pułapki powinny załatwić sprawę raz na zawsze.
Przeczesał więc włosy palcami i sam skierował się do swojego gabinetu, nie patrząc już na innych petentów, bo jedyne o czym myślał to aby się przebrać.

/zt



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Poczekalnia - Page 2 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Poczekalnia [odnośnik]13.12.16 20:47
Wybierz sobie datę, Perseuszu!

Czytała uważnie wskazówki w liście. Wykraść przydatne akta z IV piętra Ministerstwa Magii. Jak mieli to do diabła zrobić? Otrzymała zdjęcie kobiety, która pracowała w Departamencie Dezinformacji. Szaty ministerstwa pojawiły się w kominku, a Freya dalej miała zdezorientowaną minę. Nie była pewna, czy uda jej się zmienić w kogoś. Ćwiczyła wieczorami, ale przecież kolor oczu pozostawał zawsze ten sam. To nie było takie proste jak Perseusz mógł sobie wyobrażać. Skąd mieli mieć pewność, że ich plan jest dopracowany? Pod wpływem emocji jej metamorfomagia mogła szwankować, a ta umiejętność nigdy nie zastąpi eliksiru wielosokowego. Po wielu dniach ćwiczeń wysłała w końcu odpowiedź, że jest gotowa, ale wiedziała, że kłamie. Wcale nie była gotowa. Brakowało jej odwagi. Patrzyła na swoje odbicie w lustrze, powtarzając, że Czarnemu Panu się nie odmawia.
Weszła do Ministerstwa Magii jako petent do biura Ramseya Mulcibera. Ramsey wybaczy jej to drobne kłamstwo, działali przecież w tym samym imieniu. Z racji tego, że biuro Mulcibera znajdowało się na IV piętrze, mogła uniknąć ciekawskich spojrzeń. W toalecie zmieniła się w inną kobietę, upychając swoje stare ciuchy do torebki. Kilka poprawek w makijażu i była gotowa, łudząco podobna do urzędniczki, ale wciąż zdradzało ją wiele rzeczy. Metamorfomagia nie była tak idealna jak eliksir wielosokowy, a mimo wszystko zaskakiwała swoją skutecznością. Nie mogła patrzeć na siebie w lustrze. Upchnęła różdżkę w rękaw, chcąc być gotową na każdą niefortunną sytuację. Wypuściła nerwowo powietrze, dotykając dłońmi policzków. Bała się, w głowie słyszała uspokajające słowa brata, ale to niewiele dawało. Wyszła pewnym krokiem z łazienki w zmienionej postaci. Zauważając znajomą posturę, schowała niesforny kosmyk za ucho. Włosy miała spięte w ciasny kok i aż sama dławiła się tą formalną postawą.
- Panie Avery, mam nadzieję, że nie czekał pan długo - powiedziała sztywnym tonem, licząc, że nie zostaną złapani. Czarny Pan im zaufał, nie mogli tego zepsuć. - Proszę za mną - prowadziła go w stronę drzwi, za którymi miały kryć się rzekome akta.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Poczekalnia [odnośnik]15.12.16 22:15
| niech więc będzie 15 marca!

Dzień jak co dzień, chciałoby się rzec, lecz szara rutyna w paru punktach odbiegała od codzienności. Przybył do Ministerstwa bladym świtem, wypełnił obowiązki biurokratyczne w odpowiednich departamentach, uzupełnił raport z ostatniej misji, w której z wielkim żalem stwierdził, że Florean Fortescue niestety nie używa klątwy Imperiusa, by zmuszać klientów do kompulsywnych zakupów w lodziarni na Pokątnej i odebrał szczegóły kolejnego zadania, na pożegnanie racząc mijaną przy każdej wizycie pracownicę służb administracyjnych ujmującym uśmiechem. Nie zawsze jednak kierował się w przeciwną stronę korytarza, nie zawsze jechał windą na czwarte piętro - nie zawsze wykradał tajne akta z Ministerstwa.
Zaledwie parę minut deliberował nad tajemniczą zawartością dokumentacji, którą mieli zdobyć, nim stwierdził, jakże przewrotnie, że wszystko ma swój cel, nawet jeśli chwilowo nie dostrzegali szerszej perspektywy. Wyciągnął z kieszeni srebrny zegarek, by spojrzeć przelotnie na przesuwające się leniwie wskazówki. Umówiona godzina była już blisko. Dotarł na miejsce, przystanął nieopodal drzwi, za którymi miała znajdować się archiwistka; miał już w głowie parę planów na to, jak zachęcić ją do współpracy i jak dopasować dostępne środki do stopnia jej kooperatywności. Ciszę przerwał miarowy stukot obcasów o wypolerowaną posadzkę, już czas. Obrzucił Freyę uważnym, lecz nienachalnym spojrzeniem, po raz kolejny, wbrew temu, co odmalowywało się na jego twarzy, niemo zachwycić się nieuchwytną istotą metamorfomagii. Dolohov w nowym wydaniu, w nowych ubraniach wyglądała idealnie do nadanej jej roli, gdyby nie jasne oczy, najprawdopodobniej sam ominąłby ją spojrzeniem, zamiast rozpoznać.
- Zaledwie parę chwil, proszę się nie frasować - odpowiedział miękko, zatrzymując dla siebie myśl, że dobrze przygotowała się do swojego zadania. Sztywny ton i umyślne porzucenie przysługującego mu tytułu lordowskiego były typowymi przymiotami urzędniczymi. Skinął głową, podążając z nią ramię w ramię we wskazanym kierunku. Zatrzymał się w miejscu, by otworzyć drzwi i gestem zaprosić ją do środka, ustępując pierwszeństwa. Był przecież dżentelmenem, a ona kobietą - urzędniczką.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Poczekalnia [odnośnik]17.12.16 22:13
Zalana wątpliwościami, nie wiedziała, czy ich plan wypali. We dwójkę próbowali okraść Ministerstwo, a Perseus nawet nie zakrywał twarzy. Freyę chroniła metamorfomagia, ale czy w sytuacji granicznej będzie potrafiła udawać kogoś innego? Powtarzała kolejne punkty planu, myląc ich kolejność. Denerwowała się. Nigdy nie była w terenie, częściej uzdrawiała takich chojraków. Nokturn wiele ją nauczył, ale czy wystarczająco? Tu nie chodziło tylko o przeżycie i kombinowanie, ale zrealizowanie planu, aby uniknąć gniewu Czarnego Pana. Kobieca ciekawość domagała się wyjaśnień i szczegółów. Czy wykradają coś naprawdę cennego? Co może kryć się na IV piętrze? Czego chce Czarny Pan?
Wiedziała, że może nie doczekać wyjaśnień. Mieli to zrobić, a nie zadawać bezsensowne pytania. Czarny Pan nie wysłuchałby ich jęków, wątpliwości. Nie wdałby się z nimi w dyskusję, czy warto czy też nie. Freya świadoma swojego zadania była w gotowości, cały czas czując różdżkę na wysokości talii. Na szczęście żaden znajomy nie porwał Perseusza z miejsca spotkania. Freya byłaby niepoważna, gdyby zaczęła szeptać "pss, to ja". Zachowanie służbowego tonu stanowiło jedno z najważniejszych wymagań. Mieli dobrze odegrać rolę i wykraść archiwa po cichu; bez krzykliwych tytułów w gazetach. Gdy otworzyli drzwi, Freya wyprostowała się jak struna i zaczęła mówić głośniej.
- Panie Avery, to bardzo poważna sprawa, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc - przejęcie w głosie było wyraźnie słyszalne. Freya chciała odegrać teatrzyk przed archiwistką jakoby stało się naprawdę coś strasznego i szybko potrzebowali akt. Była gotowa ją zahipnotyzować, żeby wskazała konkretnie miejsce, gdzie się znajdują. Czy będą do tego zmuszeni? Archiwistka siedziała przy biurku, stemplując jakieś pergaminy. Freya poczuła ciepło i ścisk w żołądku. Położyła dłoń na talii, czekając na moment, aż będzie musiała wyciągnąć różdżkę. Nie spuszczała archiwistki z oczu, mając nadzieję, że Perseusz rozejrzy się po archiwum i oceni, czy są naprawdę tylko we trójkę.
- Wiedźmia Straż prosi dostęp do akt - rzuciła służbowym tonem, ale wiedziała, że zaraz zaczną się pytania o pozwolenia, pisma, datę stempla i wszystkie formalności, których nienawidziła. Czy archiwistka wpuści ich bez żadnych wątpliwości, wierząc w czyste intencje? Czekała na znak Perseusza. Nie była pewna, czy powinna ją hipnotyzować, czarować grą aktorską czy bezceremonialne wejść w głąb archiwum i liczyć na cud znalezienia odpowiedniej teczki. Freya w zaklęciach nie była dobra, a widząc skutki pojedynków, wolała załatwiać sprawy inaczej.


Gość
Anonymous
Gość
Re: Poczekalnia [odnośnik]18.12.16 2:42
Czuł się bezkarny i może w tym właśnie była rzecz. Nie do końca bezpieczny, nie do końca nieroztropny, wszak ostrożnie wyznaczał swoje kolejne kroki, starając się przewidzieć możliwe konsekwencje każdego działania i zawczasu im zapobiec. Ale miał przecież moc sprawczą, może jeszcze nie aż tak oczywistą i nie aż tak niepojętą, lecz zmierzał właśnie w tym kierunku, bez zawahań i bez półśrodków, korzystając ze wszystkich swoich przymiotów i święcie wierząc w to, że jest to właściwa droga. Czy istniała jakakolwiek inna? Znał luki Ministerstwa, znał nieudolność instytucji, która tylko w nieobeznanych oczach wzbudzała bezwzględny szacunek - dom marionetek, które otrzymały zbyt wielką władzę, lecz wciąż były podatne na pociągnięcia niewidocznych sznurków, domek z kart, który, jak i wszystkie inne, musiał kiedyś runąć.
Zacisnął usta w wąską linię. Chociaż umawiali się na teatrzyk, nie sądził, by głośne wypowiadanie dobrze znanego nazwiska jeszcze na korytarzu było dobrym pomysłem. W jego planie archiwistka miała niczego nie pamiętać pod koniec spotkania, obojętnym więc było to, co mieli mówić w jej towarzystwie, ciężko jednak było wziąć odpowiedzialność za wszystkie ewentualne osoby znajdujące się na korytarzu i stanowiące potencjalne ryzyko w przypadku wszczęcia śledztwa w sprawie zaginionych akt. Przedstawienie trwało jednak dalej, dlatego spokojnym gestem zamknął drzwi, by obdarzyć archiwistkę ujmującym uśmiechem. Znał ją, widywali się całkiem często, szczególnie wtedy, gdy w ręce Perseusa trafiała niezwykle interesująca sprawa wymagająca przerycia tony papierów. Lubił jej szmaragdową sukienkę o prostym, uwydatniającym subtelne kształty kroju, lecz niestety, tym razem odziana była w grafitowe i mniej wdzięczne odzienie. Kwiecisty zapach perfum nie zmienił się jednak ani odrobinę. Delikatne rumieńce oblewające jej lica również.
- Pani Prince, wygląda dziś pani czarująco - odezwał się miękkim tonem, jakby dla kontry w stosunku do chłodnej w obyciu urzędniczki, z którą przybył. Szybkim krokiem przemierzył odległość dzielącą go od biurka, sięgnął do wewnętrznej kieszeni szaty, jakby chciał wyciągnąć z niej pergamin z odpowiednim upoważnieniem, dokładnie tak, jak to robił dziesiątki razy, lecz wtem... zamarł bez ruchu, wsłuchując się w słowa Freyi i nie dowierzając własnym uszom. Pomyliła się. Miała powołać się na odpowiedni departament, dlaczego więc, na gacie Merlina, powoływała się na Wiedźmią Straż, podważając sens całego przedsięwzięcia? Dlaczego miałaby prosić w jego imieniu o dokumentację, o którą równie dobrze mógł poprosić sam? Jasne brwi kobiety zmarszczyły się nieznacznie, najwyraźniej pomyślała dokładnie o tym samym - było już za późno na ograniczanie zniszczeń, należało przedsięwziąć bardziej radykalne kroki, niebazujące na jej chęci współpracy, jak najsprawniej. - Cindy - zwrócił się do niej poufale, nieco przyciszonym głosem, pochylając się nieznacznie nad biurkiem, za którym wciąż tkwiła. Znajomy, słodki zapach otulił go po raz kolejny. - potrzebuję twojej pomocy - i udzielisz mi jej - czy tego chcesz, czy nie. Dłoń tkwiąca w wewnętrznej kieszeni zamiast pergaminu dobyła cisową różdżkę, która z cichym świstem przecięła powietrze. - Imperius - zlepek spółgłosek gładko spłynął z jego ust, gdy utkwił koniec różdżki w kobiecie zbyt zaskoczonej, by wydukać chociażby jedno słowo, o samoobronie nie wspominając. Chociaż dźwięki rozbrzmiewające w jego strunach głosowych były ledwie słyszalne i brzmiały raczej jak czuła pieszczota niż inkantacja zaklęcia niewybaczalnego, nie brakowało w nich determinacji, która przepełniała całe ciało Avery'ego. Nie mógł zawieść. Nie on. Nie jego.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Poczekalnia [odnośnik]18.12.16 2:42
The member 'Perseus Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 79
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Poczekalnia [odnośnik]22.12.16 22:04
Grafitowa, urzędnicza szata. Srebrzysta narzutka, utkana niby z włosia jednorożca, choć w rzeczywistości była to jedynie tania podróbka, kupiona gdzieś w małym sklepiku na Pokątnej - kameralnej, taniej parodii tej wyniosłej Malkin. Gołębia apaszka, na której zakwitały jaśniejsze plamki, niczym promyki słońca, przebijającego się przez ciężkie chmury. A do tego czerwona szminka, bardzo nie na miejscu, bardzo kontrowersyjna, lecz któż mógłby ją tutaj skarcić za ten estetyczny wybryk? Burgundową pomadkę nałożyła przecież na usta dopiero w toalecie na końcu IV piętra, a tutaj, w tym zakurzonym, przestronnym pomieszczeniu nie towarzyszył jej nikt. I nikt ważny jej nie odwiedzał. Po grube woluminy lub ciężkie foldery wysyłano tutaj zazwyczaj stażystów, a ci nie zwracali na nią uwagi, nawet gdyby rozpięła szatę o dwa guziki za daleko.
Istniał jednak wyjątek od tej reguły, wyjątek nęcący, zachwycający, wywołujące ostre rumieńce na ziemistej - zbyt mało słońca? - cerze Cindy. Nie wierzyła w swoje szczęście; w los, który zesłał jej narrację rodem z najwspanialszych romansów, przewyższających nawet te ekscytujące historyjki o romansach Celestyny Warbeck albo podbojach niewinnej Belle. Bo oto na nią, zwykłą archiwistkę, o mysich włosach i pospolitym nazwisku, zwrócił uwagę sam Avery. Pojawiał się tutaj regularnie, acz zawsze niespodziewanie, a każde spotkanie Cindy wspominała z cichym westchnieniem.
Tym razem także go oczekiwała - czy rozpoznał szarość i czerwień, kolory rodu? a jeśli tak, czy uznał to za pretensjonalne i głupiutkie? - ale mina Prince nieco zrzedła, gdy próg pustego archiwum przekroczyła także jakaś zaaferowana, przejęta czymś dzierlatka. Cindy zerknęła na nią zza wysokiego kontuaru z wyraźną niechęcią, która już po pierwszych zdaniach urzędniczki zmieniła się w szalone zdziwienie. Popatrzyła to na nieznajomą, to na Perseusa - dziś jego oczy wydawały się jeszcze większe, a te rozszerzone źrenice...to na pewno znak zainteresowania jej skromną osobą - wyraźnie zdezorientowana i jedynie obecność Avery'ego na razie hamowała niechęć. - Zamiast prosić niech pani po prostu pokaże mi pozwolenie na dostęp do akt - rzuciła tylko chłodno do kobiety, lecz wystarczyło, by lord Avery wypowiedział miękko jej imię, by ponownie odwróciła się w jego stronę. Lekki uśmiech mimowolnie wykwitł na czerwonych ustach, gdy Perseus pochylał się w jej stronę. Prosząc o pomoc. Zapewne w unicestwieniu tej lafiryndy. Już-już Prince układała piękne słowa, lecz zanim zdążyła dopytać o szczegóły tej pomocy, stało się coś dziwnego. Świat dookoła się wytłumił, uprzyjemnił, złagodził, ocieplił, przy jednoczesnym stłumieniu wszelkich bodźców, nie będących głosem Avery'ego. Cindy nie mogła oderwać wzroku od mężczyzny, lecz w jej oczach zamiast zadurzenia zalśniła zadziwiająca, uprzejma pustka.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Poczekalnia - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Poczekalnia [odnośnik]23.12.16 13:12
Jego myśli galopowały jak szalone - z jakiegoś powodu wolałby uniknąć przymuszania do swojej woli uroczej archiwistki, która była zdecydowanie najciekawszym punktem na mapie czwartego poziomu Ministerstwa i która przy każdej jego wizycie coraz chętniej przychylała się jego prośbom, niezauważalnie, lecz systematycznie przesuwając granice cal za calem. Wykorzystywał swoją charyzmę, żerował na jej słabości z ujmującym uśmiechem, dając jej myśleć, że wykonuje najważniejszą z możliwych prac i że bez jej pomocy przepadłby z kretesem. Mile łechtał jej ego, raz na jakiś czas rzucał niby od niechcenia komplement, który udowadniał, że zwracał uwagę na te drobne szczegóły, które przemykały niezauważone przez resztę, że zwracał uwagę na nią, na srebrzyste tony w jej garderobie i czerwień otulającą pełne wargi. Pustka w jej sarnich oczach odzwierciedlała pustkę w jego sercu. Zabębnił palcami o blat biurka, o które opierał dłonie, po czym wyprostował plecy, by pewny odniesionego sukcesu, malującego się na twarzy Cindy, zwrócić się w kierunku Dolohov.
- Stań przy drzwiach. Jeśli ktoś będzie chciał wejść, graj na zwłokę - zakomenderował, przedstawiając jej nową rolę, którą miała odegrać w zaktualizowanym planie. Metamorfomag czy nie, w tym momencie na jej miejscu mógłby stać dosłownie ktokolwiek. Na końcu języka powstrzymywał zabarwione nutą rozczarowania słowa o zmarnowanym potencjale, by ponownie skupić swoją uwagę na siedzącej jak trusia archiwistce.
- Potrzebuję akt, utajonych dokumentów Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami - wiesz których, Cindy, wiesz doskonale. W tonie Avery’ego brakowało już słodyczy, jaką raczył ją jeszcze przed paroma chwilami. Stalowoszare tęczówki błyskały chłodem uważnego spojrzenia, którym prześlizgiwał się po ubezwłasnowolnionej blondynce, już nie dostrzegając w niej człowieka, a jedynie środek dotarcia do celu. Wyciągnął z kieszeni srebrny zegarek, by kontrolnie zerknąć na wskazówki; ostatnio robił to coraz częściej, nie do końca świadomie. - Bezzwłocznie - dodał w ponaglającej manierze, lecz bez nieuprzejmego zniecierpliwienia w głosie. Wiedział, że będzie dokładnie tak, jak tego chciał i przynosiło to jego myślom komfort, na który nie mógł sobie pozwolić jeszcze parę chwil temu.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Poczekalnia [odnośnik]23.12.16 13:40
Mięciutka pustka, otulająca umysł Cindy, nie sprowokowała ją do szarpaniny ani niepokoju. Zapewne ktoś bardziej zaznajomiony z czarną magią - albo po prostu ktoś czujniej obserwujący niedawne niebezpieczne wydarzenia - szarpałby się dłużej, próbując uwolnić się z więzów Imperiusa, świadom tego, że właśnie ktoś spętał wolną wolę potężnym zaklęciem, lecz Prince poddała się mu właściwie bez oporów. Podświadomie wierzyła, że Perseus nie może zrobić jej krzywdy i tylko to przeświadczenie dryfowało na morzu bezosobowości, niczym ostatnia kra, oderwana niegdyś od góry lodowej zwanej samoświadomością.
Głos Avery'ego zabrzmiał w jej uszach czysto i wyraźnie. Nie dopytywała, skinęła tylko głową i chwiejnie wstała z krzesła. Drewniane nogi zaszurały o parkiet a w chwilę potem do tego naturalnego odgłosu dołączył stukot obcasów. Cindy ruszyła wzdłuż półek, omiatając beznamiętnym wzrokiem kolejne oznaczenia - jasne wyłącznie dla wykwalifikowanego personelu - po czym zniknęła w jednej z bocznych alejek. Jedynie stukot otwieranych szuflad i pomruk odblokowującego zaklęcia docierał zza wysokich półek pełnych ksiąg i folderów.
Z jednym z nich - wyjątkowo czystym, świeżym, nie zabarwionym żółtawą starością - Cindy powróciła do biurka, niemalże słaniając się pod ciężarem zawiązanych czerwoną taśmą papierzysk. Położyła je dokładnie na blacie, nie ocierając z czoła kropli potu. Będącej wynikiem wysiłku fizycznego czy pierwszych prób przezwyciężenia zaklęcia?
- Utajnione akta departamentu - powiedziała mechanicznie, mrugając dziwnie powoli, lecz był ta to jedyna fizyczna oznaka przebywania pod urokiem Perseusa.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Poczekalnia - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Poczekalnia [odnośnik]23.12.16 14:42
Podążył jej tropem, by wyminąć biurko i zagłębić się nieco w labirynt wysokich regałów, których każda półka oznaczona była inną serią symboli. Ruchom Cindy brakowało charakterystycznej dla niej gracji, biodra nie kołysały się na boki, a obcasy stukały miarowo w rytm mechanicznie stawianych kroków; cała ponętność blondynki wyparowała bezpowrotnie, ugruntowując jej czysto przedmiotową rolę, gdy zniknęła w zagłębiu odbiegającej daleko alejki. Nie szedł za nią, nie istniała absolutnie żadna potrzeba, by śledzić jej poszukiwania i nadzorować działania. Wychylił się zza regału, by upewnić się czy Freya nie ma żadnego problemu ze staniem na straży - zdecydowanie więcej pseudozaufania pokładał w archiwistce niż swojej towarzyszce. Zdawało mu się, że słyszy odgłos kroków na korytarzu, podświadomie spiął mięśnie, szykując się na ewentualną konfrontację, ta jednak nie nastąpiła, a dźwięk niosący się echem od ścian na zewnątrz archiwum wyminął pomieszczenie i szybko ucichł. Wrócił do punktu wyjścia, do miejsca urzędowania Prince, by niczym pokorny petent czekać na jej szybki powrót, sugestia jak najszybszego działania ograniczyła do minimum biurokratyczne procedury, które od zawsze sprawiały, że praca w Ministerstwie uczyła go cierpliwości, na nowo i na nowo, bez końca.
Uśmiechnął się krótko na widok opasłej teczki, która wylądowała na litym drewnie, po czym spojrzał na kobietę, ta jednak nie podchwyciła kontaktu z jasnobłękitnymi tęczówkami. Wyciągnął rękę przed siebie, by ulokować palec wskazujący pod jej podbródkiem i delikatnym gestem unieść go nieco, by odnaleźć jej pozbawione blasku oczy.
- Bądź tak miła i zrób mi ich kopię, a potem odnieś je na miejsce - kontynuował koncert życzeń i chociaż oparł się biodrami o brzeg biurka w dość nonszalanckiej porze, jakby czekanie na efekty spotkania, było niewiarygodnie nużące, gdzieś z tyłu głowy brzęczała mu myśl, że w krótkim czasie może napotkać opór z jej strony - lub że do archiwum zawędruje ktoś jeszcze w poszukiwaniu akt. Dopóki to nie nastąpiło, pragnął wykorzystać jej umiejętności gryzipiórka, który nie miał sobie równych w sprawnym powielaniu dokumentacji. Musieli się streszczać. - Och i Cindy? Potrzebuję również informacji o zabezpieczeniach rezerwatu Wicklow Mountains - dodał na zakończenie, postanawiając upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i przy okazji wizyty na odpowiednim piętrze przygotować się lepiej do zadania, które czekało go na przestrzeni tygodnia.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Poczekalnia [odnośnik]23.12.16 15:14
Dopóki niebieskie oczy Cindy wpatrywały się beznamiętnie w sploty drogiego materiału, okrywającego klatkę piersiową Perseusa, wszystko było pod kontrolą i dopiero w momencie, w którym mężczyzna pieszczotliwie uniósł jej głowę do góry, w jasnych tęczówkach kobiety coś zalśniło. Jakby opór, niechęć, podszyte odrobiną strachu. Czym innym było przeniesienie dokumentów w obrębie jednego pomieszczenia i po prostu przetransportowanie ich z ciasnej, zabezpieczonej autoryzacyjnym zaklęciem szuflady, oznaczonej także klauzulą ścisłej tajności, a czym innym wykonanie skomplikowanego archiwistycznego zaklęcia, mającego powielić sklasyfikowane materiały. Wymagało to większego zaangażowania od jedynie fizycznej pracy, a co za tym idzie, wypowiedziany przez Avery'ego rozkaz niemile załaskotał spętaną świadomość kobiety. Zamrugała gwałtownie a czerwone usta zadrżały gdzieś na granicy płaczu i wybełkotania sprzeciwu...który jednak nie nadszedł, chociaż twarz Prince dziwnie stężała w grymasie już nie ckliwej obojętności a dziecięcego niepokoju. Nie była jednak na tyle silna, by wyrwać się spod władzy Perseusa i po chwili już wykonywała specyficzny gest różdżką a tuż obok prawdziwego folderu zmaterializował się identyczny, może nieco bledszy i pozbawiony pieczęci - kolejna ochrona przed wykorzystaniem nieautoryzowanych danych? - gruby plik dokumentów. Cindy nieporadnie schowała różdżkę do kieszeni szarej szaty, trzykrotnie zawadzając o srebrny guzik, i wyprostowała się ponownie, tym razem wbijając pusty wzrok gdzieś przez mężczyznę. Gdy padł kolejny rozkaz, jej twarz ponownie przesłoniła chmura niespokojnej dezorientacji i dokładny obserwator mógłby zauważyć krwiste pęknięcie na białku lewego oka a także spowolnienie kroków, które jednak posłusznie wykonała, uprzednio zabierając ze stolika utajnione dokumenty. Ruszyła tą samą ścieżką, nie zmieniając drogi ani o cal - najkrótsza, bezzwłoczna - by odłożyć ciężki plik do odpowiedniej szuflady i zabezpieczyć ją ponownie zaklęciem. To swobodne wykonanie swych zwykłych obowiązków zdawało się nieco uspokoić bezwładną kobietę, dlatego gdy powróciła do biurka i zasiadła za nim, jej dłonie już nie drżały. Pewnie sięgnęła do najniższej szafki biureczka - w związku z wiosennymi zmianami, teczka dotycząca rezerwatu jednorożców była pod ręką - i wyciągnęła ją na dębowy blat, przesuwając ją z wysiłkiem na stronę Perseusa. Bez podnoszenia wzroku i najmniejszego zbędnego gestu.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Poczekalnia - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Poczekalnia [odnośnik]24.12.16 10:30
Czekał cierpliwie na efekty swoich namów, chociaż podszepty zdrowego rozsądku przemieniały się już w donośnie rozbrzmiewające syreny alarmowe, gdy w jasnych oczach oprócz mętnej warstwy wpojonej poddańczości zalśniło coś na kształt refleksji i oporu, subtelnego, zbyt wątłego, by jednoznacznie wyłamać się spod naporów woli Avery’ego, na którego korzyść przemawiała głęboko zakorzeniona determinacja. Spojrzał na materializującą się na biurku stertę akt, przesunął smukłymi palcami po jasnej okładce teczki, by po raz ostatni empirycznie sprawdzić skuteczność zaklęć Cindy, nim zgiął je niemalże bestialsko na pół i schował do wewnętrznej kieszeni szaty, która sztywnością materiału i obszernością kroju była w stanie wystarczająco zamaskować (dając przy tym zaledwie złudzenie umiarkowanego zyskania na masie) nadprogramowy bagaż na czas przebywania połowy korytarza czwartego piętra, by wślizgnąć się do gabinetu Mulcibera i bezpiecznie skorzystać z sieci Fiuu podpiętej do jego kominka. Po chwili przyciągnął w swoim kierunku również cieniutki folder zawierający informacje o rezerwacie, który także schował w czeluściach swojej szaty. Pozostawała już tylko jedna rzecz do zrobienia - Cindy musiała owiać słodka mgła zapomnienia. Była niespokojna, na jej czole perliły się krople potu, a oczy unikały jak tylko mogły jego spojrzenia, a dłonie drżały lekko przy kolejnych mechanicznych gestach. Usta Avery’ego zacisnęły się w wąską linię, chociaż nie czuł żalu w stosunku do przyjemnej w obyciu archiwistki, głos w jego głowie oświadczał, że to, co zamierza zrobić, jest prawdziwem gestem miłosierdzia, niewiedza wszak miała przynieść Cindy niewyobrażalne ukojenie myśli. Dobył różdżkę po raz kolejny, by przytknąć ją do skroni blondynki.
- Obliviate - szepnął miękko, pragnąc wymazać z jej pamięci wspomnienia ostatnich parunastu minut, siebie i Freyę w archiwum, wszystko, co mogłoby być problematyczne i wiązało się z jego osobą.


stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Perseus Avery
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Re: Poczekalnia [odnośnik]24.12.16 10:30
The member 'Perseus Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 76
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Poczekalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach