Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cele

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 13 ... 25  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Cele   20.12.17 21:10

Cele

Przeraźliwie zimne i przytłaczające. W wielu z nich nie ma nawet wąskiej na szerokość nadgarstka szczeliny, przez którą osadzony więzień może zobaczyć rozciągający się aż po horyzont widok — ciemne, zawsze obecne wokół więzienia burzowe chmury i wzburzone morze. Choć wewnątrz więźniowie przykuci są do ściany łańcuchami, raczej nie są zbyt ruchliwi, skurczeni w przytulnym, bezpiecznym kącie. Wewnątrz nie ma ani ławki, ani pryczy.



[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 12.07.18 14:23, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   21.12.17 18:40

25 czerwca

Jesteś więźniem Azkabanu.
Od twojego osadzenia minęły dokładnie 64 długie dni, które ciągnąc się dla ciebie w nieskończoność zmieniały się w 1 539 godzin, a potem 92 340 minut, lecz mimo prób zachowania świadomego umysłu zupełnie straciłeś poczucie czasu. Od tamtej pory doświadczyłeś wielu przedziwnych snów, które powoli przeradzały się w koszmary, aż wreszcie prawie całkiem przestałeś spać, bo wizje, które cię nawiedzały były straszniejsze od wszystkiego, co do tej pory znałeś. Jesteś słaby — brak snu otępiał twój umysł, przyzwyczajony do głodu nie odczuwałeś potrzeby jedzenia, lecz przełożyło się to na Twoje siły witalne. Twój wzrok przywykł już do ciemności, również świetnie rozpoznawałeś wszystkie dźwięki jakie odbijały się echem od murów najstraszliwszego w dziejach czarodziejów więzienia. Każdy szmer, każdy szelest wzmagał twoją czujność. Wiedziałeś, kiedy milczący towarzysz z celi obok się porusza, choć dzielił was gruby, kamienny mur, wiedziałeś kiedy zbliżają się dementorzy i kiedy prowadzą kolejnego więźnia, choć nigdy nie widziałeś tego na własne oczy. Za ich sprawką byłeś apatyczny, nieobecny. Ciemność panująca w celi i surowość tego miejsca wykształciły u ciebie  zdolności radzenia sobie z trudną sytuacją, ale gdyby ktoś spytał cię o nazwisko zająknąłbyś się. Wraz z upływem czasu robiłeś się coraz bardziej strachliwy. Nawet jeśli kiedykolwiek miałeś nadzieję na to, że stąd wyjdziesz, zaczynała cię opuszczać. Nic nie wskazywało na to, żeby twoja beznadziejna sytuacja miała się zmienić. Dzień zlewał się z nocą, przez szczelinę w murze widziałeś tylko burzowe chmury, raz po raz rozjaśniane przez błyskawice i wodę, która wznosiła się wzburzona i pieniła, słyszałeś szum fal i grzmoty.

| Na dodanie pierwszego posta masz czas do 25.12. Później czas będzie krótszy.
Żywotność: 93/226 (-30)


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   22.12.17 12:19

Najprościej było po prostu leżeć. Leżeć, pozwalając by umysł błądził, choć niezbyt daleko - ale i tak nie miał dokąd uciec, a nawet gdyby miał, prawdopodobnie nie starczyłoby mu na to odwagi. Dochodzące z każdej strony szmery i szepty, wyłapywane przez przeczulony od zbyt długiej ciszy słuch, napawały niepokojem, zasiewały paranoję w i tak przepełnione nieustannym lękiem czarne serce. Nie był w stanie zliczyć dni. Wszystko zlało się w jedność - czarna cela, cisza, zimno. Bywały momenty, że nie był w stanie odróżnić dołu od góry. Przybierał przedziwne pozycje, trwał w nich, póki zwiotczałe mięśnie nie zaczynały palić żywym ogniem, usiłując odzyskać jakiekolwiek poczucie równowagi i określić, gdzie się znajduje. Gdzie była brudna, mokra i obślizgła podłoga, a gdzie sufit - który można było określić dokładnie takimi samymi epitetami? Krople padające na ziemię doprowadzały swoją jednostajnością niemal do szału. Próbował je łapać - łapać i powstrzymać przed spadaniem, by zatrzymać ten okropny dźwięk, wwiercający się w uczy niczym bolesny gwóźdź. Ale ilekroć udawało mu się blokować kapanie w jednym miejscu, skraplająca się woda, niczym żywy, złośliwy organizm, zaraz zmieniała miejsce i wszystko zaczynało się od nowa. A on miał ochotę krzyczeć, krzyczeć i rwać sobie skórę z ramion, nie miał jednak odwagi przerwać panującej w więzieniu ciszy.
Sponiewierana kupa szmat, porzucona w kącie i zapomniana - tak właśnie spędzał większość czasu. To chyba było najłagodniejsze określenie, które można było wynaleźć, by go w tej chwili opisać. Dumny członek rodu Burke, leżał w tej chwili, niczym śmieć - skulony w kącie swojej celi. Zastygły w bezruchu, niczym marmur - poszczególne części jego ciała miały z resztą temperaturę wcale niewiele różniącą się od kamiennej rzeźby. Powoli tracił pamięć o tym, jak wyglądał świat zewnętrzny. Mroczna aura celi wydzierała mu wspomnienia, jedno po drugi. Zapominał już twarze, zapominał jakie ciepło dawało słońce, zapominał jak miękka była sierść jego kotów... Jedyną prawdziwie realną rzeczą, w tym stale zmieniającym się obłędzie, było znamię na lewym przedramieniu. W chwilach największej rozpaczy, w których miał ochotę bić głową o mur, póki nie będzie czuł już niczego, łapał prawą dłonią za znak - choć sprawiało mu to głównie większy ból, na kilka chwil wracała mu również świadomość. Bardzo szybko jednak ponownie gasła, przytłoczona aurą dementorów, a on osuwał się znów w letarg, sprawiając wrażenie osoby, której dusza już dawno została wyssana przez posępnych strażników tego więzienia.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   23.12.17 23:41

Z letargu wyrwał cię dziwny odgłos niosący się echem po wieży Azkabanu, a wraz z nią po korytarzach, które wokół ciągnęły się od jej centrum. Odgłos przypominał huk, choć niezbyt mocny, potem nastąpiła cisza, a potem kilka mniejszych trzasków, podobnych do kamieni obijających się o ścianę urwiska. I znów cisza. Długo nie zmieniało się nic, ale wiedziałeś, że coś jest nie tak. Odgłosy wiezienia zdążyłeś już poznać, mogłeś podejrzewać, że dzieje się coś dziwnego. W celi obok również coś się stało. Milczący do tej pory więzień opuścił swoje legowisko ulokowane w kącie przy ścianie, która was dzieliła. Czasem mogłeś usłyszeć chrobotanie, czasem skrzypienie, jakby rysował coś na ścianie, ale chociaż próbowałeś nawiązać z nim kontakt nigdy ci nie odpowiedział. Tym razem jednak spacerował po celi, a jego kroki — dziwnie ciężkie i niespokojne, inne niż zwykle, niosły się po ścianach wkoło. Do twoich uszu dobiegł w końcu trzask metalu. Mężczyzna z celi obok zawiesił się na nich, szarpiąc je tak, jakby próbował je otworzyć. Zaczął krzyczeć, tak głośno, że nie mogłeś już wytrzymać — od dawna towarzyszyła ci całkowita cisza, to, przez co przechodziły teraz twoje uszy było katorgą.
— Kamień, zimno, pięty, dół, kamień, zimno, pięty, dół, kamień, zimno, pięty, dół— powtarzał coraz głośniej, szarpiąc się z kratami; po raz pierwszy odkąd tu jesteś mogłeś usłyszeć jego chrapliwy, niski głos. Wydawał się być czymś przerażony. — Otwórz, otwórz. Kamień, zimno, pięty, dół. Otwórz, otwórz— dukał, szarpiąc się z żelastwem, ale to nie przynosiło żadnych rezultatów.
Powietrze w twojej własnej celi dziwnie zgęstniało.

| Na odpis masz 48h.
Żywotność: 93/226 (-30)


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   25.12.17 2:55

Wpatrywał się tępo w ścianę - jak zawsze. Nie mrugając, niemal aż do momentu, w którym gałki oczne stawały się tak suche, że zaczynały piec i boleć, jakby posypane drobinkami piasku. Śledził uważnie wzrokiem każdą krzywiznę w kamieniu, zapamiętywał a potem odtwarzał. Dla kogoś, kto dopiero wszedłby do celi, zapewne byłoby zbyt ciemno by cokolwiek dostrzec. Ale dla niego światła było w sam raz! Choć zdawałoby się, że nie spędził tu wcale dużo czasu, jeśli porównać go do innych więźniów, którzy zostali osadzeni w Azkabanie, już znał dokładnie niemal każdą rysę wyrytą w kamieniu. Czasem nawet tworzył własne - jeśli tylko udawało mu się wynaleźć na ziemi jakiś odłamek kamienia, którym skrobał po ścianie. Nowe zadrapanie też trzeba było zapamiętać - w ten sposób wynajdywał sobie rozrywkę.
Ale tym razem jego zabawa została przerwana. Craig drgnął, huk nie dotarł do jego umysłu od razu, nawet mimo wyczulonego słuchu. Bardziej odczuł go przez skórę - kamienie minimalnie zadrżały. Mężczyzna poderwał w tym momencie głowę. Niby ogar myśliwski, który podchwyci trop. Wzrok swój skierował od razu z miejsce, w którym, jak sądził, było wyjście z jego celi. Ściana wyglądała identycznie jak wszystkie inne, pamiętał jednak, którędy wepchnięto go do środka.
Zastygł w bezruchu, trwając tak, niczym rzeźba, i nasłuchując. Po huku i kilku głuchych trzaskach przez jakiś czas panowała cichsza - a mimo to Craig wciąż wyciągał szyję, nasłuchując. Do zmiany pozycji zmusiły go dopiero hałasy zdecydowanie bliższe. Na początku jedynie jęknął, próbując jakoś zignorować hałasy zza ściany. Niepokój chwycił go za gardło, lodowata ręka strachu zacisnęła się na jego sercu. Długo jednak nie zniósł tych wrzasków i pobrzękiwania metalu.
- Zamknij się, zamknij się, zamknij się, zamknij się, zamknij się, zamknijsię, ZAMKNIJ SIĘ! - ryknął, zakrywając uszy dłońmi. Jego własny krzyk sprawił mu prawie tak samo wielki ból jak szamotanina zza ściany. - Czy ty wiesz kim ja jestem, kim ja jestem, kimjajestem! Zamknij się! Zamknij...!
Głos uwziął mu w gardle. Jęknął cicho, szczelniej zakrył uszy rękami a potem wcisnął się w kąt przy ścianie przeciwległej od tej, zza której dochodziły głosy. Skulił się w kulkę tak ciasną, jak to się tylko dało.
Strach.
Strach.
Zimno.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   26.12.17 13:21

Sąsiad z celi obok nie przejął się rozkazami wydawanymi przez Craiga. Nie tylko się nie zamknął, nie przestał trzaskać metalowymi kratami, szarpiąc nimi coraz gwałtowniej, zdawał się go zupełnie nie słyszeć, a jeśli cokolwiek do niego docierało zupełnie to ignorował. W jego głosie coraz silniej brzmiał strach lub coś mu podobnego, czego Craig nie potrafił wyczuć. Nie znał go, do tej pory milczał, miał problem z rozpoznaniem emocji jakie przejawiał. Cokolwiek to było budziło jednak niepokój, burzyło znany Burke'owi rytm Azkabanu.
— Kamień, zimno, pięty, dół, kamień, zimno, pięty, dół, kamień, zimno, pięty, dół, otwórz, otwórz, pomocy, już, otwórz, kamień, zimno, pięty, dół, kamień, zimno, pięty, dół, kamień, zimno, pięty, dół!— krzyczał coraz głośniej, walcząc z materią, aż w końcu z jego gardła wydostał się głęboki, głośny krzyk, po którym wszystko ucichło. Jego echo długo niosło się po kamiennych murach dalej, wydawało się nawet, że pomknęło w górę wieży, jednak nikt na to nie odpowiedział. Nastąpiła głucha cisza. Nie zwiastowała jednak nic dobrego. Tkwiący w ciemnym kącie Craig nie mógł dostrzec, czy przy kratach, które zaczęły lekko drżeć coś się działo. Usłyszał jednak ciche skrzypienie starego, zaśniedziałego metalu, poczuł ciepło, które przenikało przez wypłowiałe, parciane więzienne łachy. Kąt, w którym ukrył się Craig zrobił się letni, a w końcu ciepły i gorący. Kamień, zaczynał grzać jego ciało, a wreszcie parzyć.
Śmiech — usłyszał śmiech, szatański, chaotyczny, niepohamowany i dochodził gdzieś z oddali.

|  Na odpis masz 48h. Możesz spróbować dojrzeć, co dzieje się przy kratach, rzucasz kością k100, do tego zostanie doliczony bonus z biegłości spostrzegawczość. Możesz się również podnieść i podejść lub wykonać każdą inną czynność. Jeśli zdecydujesz się nie robić nic, nie musisz rzucać kością.
Żywotność: 93/226 (-30)




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 28.12.17 17:21, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   27.12.17 15:36

Choćby nie wiedział, jak mocno się starał, jak bardzo próbował ignorować wwiercający się bełkot więźnia zza ściany, nic to nie dawało. Przygryzł wargę do krwi, poczuł metaliczny smak na języku, ale nie zmieniło się nic. Wrzaski i hałasy zamiast się uspokoić, tak jak im kazał, jeszcze wezbrały na sile. I kiedy Craig był już pewien, że jego czaszka po prostu pęknie, jak rozłupane na pół jajko, wszystko ucichło.
Zadrżał, chowając się jeszcze głębiej w kącie - w jedynej przestrzeni, która dawała mu w ostatnich miesiącach namiastkę, prymitywną imitację bezpieczeństwa. Schował się, bo chociaż nastała cisza, chociaż krzyki i powtarzane w kółko słowa szaleńca zza ściany ucichły... nie ustał ból. Teraz jednak w jego uszy wwiercała się cisza. Boleśnie, niemal z mocą większą niż wcześniejsze wrzaski. Mężczyzna zaczął dygotać, powietrze zgęstniało, napierając na niego ciężarem, tłamsząc, niemal odbierając zdolność oddychania. Zaczął się krztusić - a przez te wszystkie doznania nie od razu zauważył, że miejsce, w którym przesiadywał zaczęło się... ocieplać?
W miejscu takim jak to każda ociupinka ciepła była na wagę złota - ciepło dawało życie, było przeciwnikiem dementorów, ich zaprzeczeniem, dawało siłę. Ciepło równało się przyjemności.
Dawało nadzieję.
A przynajmniej tak powinno być. Mężczyzna jęknął ze strachu, odsuwając się od gorącego kamienia. Tutaj wszystko toczyło się wedle swojego rytmu - bezsenność, koszmary, zimno, samotność, omamy, głód, otępienie. To była teraz jego codzienność, to było normalne. Gorąca ściana, choć z daleka dawała przyjemne ciepło, była obca. Tak samo jak te wrzaski. Czy to on już stracił zupełnie rozum, czy też Azkaban stanął na głowie?
Na czworakach podczołgał się do krat, próbując dostrzec cokolwiek. Diabelski chichot niemal znów go spłoszył, niczym dzikie, zaszczute zwierzę Craig prawie ponownie się cofnął, pragnąc skryć się w cieniu w swoim znajomym kącie, w schronieniu. Te przedziwne zjawiska niemal przerażały go bardziej, niż dementorzy.

Spostrzegawczość poziom II




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   27.12.17 15:36

The member 'Craig Burke' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 73


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   28.12.17 17:41

Ktoś skutecznie przerwał ciszę. Śmiech zdawał się jednak cichnąć powoli, zupełnie jakby właściciel głosu się oddalał. Historie związane z Azkabanem nie były Craigowi obce, wiedział, że do tej pory nikomu nie udało się stąd uciec. Nie mógł jednak wiedzieć na czym polega specyfika tego miejsca, jak wielkie jest to więzienie, ile liczy cel, czy korytarze, które pamiętał dokądś prowadzą i kto (czy w ogóle ktoś) w nim przebywał poza dementorami i więźniami. Odkąd został ujęty przez aurorów i przekazany szefowi biura, Jordanowi Rogersowi, który doprowadził go do więzienia, nie widział innych ludzkich twarzy. Był oszołomiony kiedy tu dotarł, nie był pewien, czy dostał się tu za pomocą świstoklika, czy jakiegoś przejścia, nie pamiętał przebytej od wejścia drogi, choć może gdyby znalazł się w tym samym miejscu mógłby je rozpoznać. Śmiech w tym miejscu był zdecydowanie złą wróżbą — to wiedział jednak na pewno, nikt tu z obecnych i już od pewnego czasu nieobecnych nie miał zbyt wielu powodów do radości. Każdy taki był szybko wyłapywany przez dementorów i go pozbawiany, żywiły się ludzkim szczęściem. Tych jednak również nigdzie nie było.
Craig doczołgał się do wejścia, dotarł do stalowych krat, przez które niewiele było widać. Dziwnie drgnęły, wydawały się nietrwałe i rozgrzane, szybko się jednak cofnął, spłoszony echem niosącym się po ścianach. Mimo ciemności, mógł dostrzec ciemniejszą posokę na kamieniu tuż przed wejściem. Wytężając wzrok mógł dojrzeć, że ciagnie się wolno z lewej strony. Zza jego pleców coraz silniej biło ciepło, przed nim, dochodzący z korytarza, nadciągał chłód.

|  Na odpis masz 48h.
Żywotność: 93/226 (-30)


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   30.12.17 23:20

Skazany był na tkwienie w niewiedzy. W niewiedzy, strachu i niepewności. Serce powoli zaczynało zwiększać swój bieg, napędzane adrenaliną i tą odrobiną paniki, której doznał gdy rozległ się śmiech. Rechot trwał krótko - nie miał pojęcia czy to dobrze, czy źle. Gdyby miał zgadywać, prawdopodobnie powiedziałby, że to po prostu kolejny więzień. Nowy skazaniec, zesłany w to zapomniane przez ludzi miejsce, najprawdopodobniej już chory na umyśle. Bo wbrew pozorom, w Azkabanie opłacało się być szalonym. Bo choć i na wariatów i na tych normalnych spadał koszmar więzienia, znikała radość a mrok zakradał się do duszy, by w ostateczności uwić sobie w niej lodowate leże, szaleństwo działało jak swego rodzaju tarcza. Nie dało się upaść niżej, a smutek i ból nie dotykały cię aż tak dotkliwie. W chwilach przytomności umysłu, zdarzało się że Craig nawet oddawał się przemyśleniom na ten temat - jak korzystne byłoby stracenie rozumu? I chociaż starał się odpychać tę myśl jak najdalej od siebie (nie mógł przecież zawieść rodziny ani Czarnego Pana, wciąż liczył na to, że nie zostanie tutaj aż do śmierci), z dnia na dzień wydawała mu się coraz bardziej kusząca.
To jednak nie mógł być tylko nowy więzień. Takowy nie wywołałby mu magicznie w celi niemal płonącej ściany! I chociaż żar idący od kamieni z daleka przyjemnie grzał mu plecy, Craig z coraz większą zawziętością sunął ku kratom. Krew zastanowiła go dopiero po dłuższej chwili. Połączył to też z faktem, że jego towarzysz z celi obok wykazywał się taką paniką a później zamilkł. Czyżby to była jego krew?
Nagle z głuchym warkotem zaatakował metal - chociaż wiedział, że kraty nie ustąpiłyby, nawet gdyby jego siły nie były nadszarpnięte głodówką i brakiem snu. Ochrypły krzyk wyrwał się z jego gardła, kiedy ciało zderzyło się z twardą powierzchnią. Podobna rzecz zdarzyła się pierwszy raz, ale jeśli jego domysły były prawidłowe, on mógł być następny! Mógł zostać zaszlachtowany, krzycząc najpierw z przerażenia jakieś nieskładne wyrazy. Nie chciał, żeby jego krew splamiła mury tego więzienia, nie chciał, nie chciał, niechciał niechciałniechciałniechciał...!




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   01.01.18 22:55

Choć do tej pory kraty trzymające Burke'a w celi były zimne i twarde, teraz wydawały się ciepłe i dość plastyczne. Kiedy szarpał nimi, nie łudząc się, że ustąpią, stopniowo zaczynały się wyginać, jakby niespodziewanie został obdarzony niecodzienną siłą, zdolną nawet do wyginania metalu. To jednak nie była prawda, a to, co się działo z kratami miało zupełnie inną przyczynę.
Gdyby w środku było nieco jaśniej, mógłby zobaczyć, że nawet kolor kamienia nieco się zmienił; był rozgrzany, jakby stał w ogniu, choć to przecież niemożliwe. Do tej pory Azkaban kojarzył się ze smutkiem i przerażającym zimnem roztaczanym przez dementorów. Ciepło zza jego pleców rozprzestrzeniało się, ale było niepokojące. Nie przypominało czegoś, co zachęcało do ogrzania się przy nim, niosło ze sobą instynktowne poczucie niebezpieczeństwa. Czuł je już pod stopami, podobnie jak krew, która wdarła się z korytarza pod jego stopy.
Kraty ustępowały, rozszerzały się. Między nimi mogłoby przecisnąć się dziecko.
Rozległy się nierytmiczne kroki. Rozbrzmiewały gdzieś daleko, wydawały się być stawiane przez kulawego, a może rannego? Towarzyszyło im lekkie szuranie i trudny do rozpoznania szmer, a może szept? Niewątpliwie, zbliżały się.

|  Na odpis masz 48h.
Żywotność: 93/226 (-30)


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   02.01.18 2:27

Na początku myślał, że tylko się mu przywidziało. Musiało mu się przywidzieć. Nie był raczej w stanie wykrzesać z siebie aż tyle siły, prawda? Żeby powyginać kraty? Musiałby mieć przecież siłę co najmniej tę, dorównującą olbrzymom. A z tego co jeszcze kojarzył, nie miał nigdy nawet styczności z kreaturą tego pokroju, więc nie - nie mógł się nagle magicznie nabawić aż takiej siły. Ale jednak - kraty wyginały się, choć nieco topornie.
W tym momencie też przystanął. Czy on już całkiem oszalał? Czy to przedziwne gorąco, które czuł za plecami, nie było tylko wytworem jego wyobraźni? Czyżby kamień tak bardzo mroził, że aż parzył? Ból jest bólem, nie ważne jakie ma źródło. Jego umysł musiał być tak wymęczony, tak spragniony jakichkolwiek bodźców - przedziwne odgłosy, drący się współwięzień, dziwna posoka na podłodze korytarza, gorąca ściana. Wymyślił to wszystko, żeby uciec od bezczynności, od rozpaczy, żeby skupić się na czymś innym? Ale jak daleko powinien posuwać się w tym szaleństwie? Czy może powinien cofnąć się pod ścianę, tak jak zwykle, skulić się i spróbować zapomnieć?
Chwycił się prawą ręką za lewe przedramię. Ścisnął mocno.
Połamane paznokcie zostawiły na skórze krwawe ślady.
Ale wizja nie zniknęła. Tkwiła nadal przed jego oczami. Za plecami nadal czuł niepokojące ciepło, po korytarzu wciąż powoli sączyła się krew. Kiedy Craig podjął decyzję i ponownie spróbował swoich sił, ośmielony szczeliną, która powstała, niemal poślizgnął się na posoce. W ostatniej chwili złapał się mocniej krat, dając radę ustać na nogach.
Czymkolwiek było to szaleństwo, zamierzał się w nie zagłębić.
Naparł ponownie z całej siły. Metal wyginał się powoli, ale żar buchający zza pleców dodawał mu animuszu - jednocześnie ogrzewając jego zziębnięte ciało, ale także napawając niepokojem, zgrozą wręcz. Słyszał te kroki, te szepty. Czymkolwiek były, nie zamierzał stawiać im czoła zamknięty w klatce jak dzikie zwierzę.
Najbardziej niebezpieczne zwierzę to te, które nie ma już dokąd uciekać.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   02.01.18 22:21

Cisza w Azkabanie, która do tej pory przerywana była tylko jękami i nieszczęśliwym szlochem jego więźniów zmieniła się. Przerwały ją ciche szmery i szelesty, dobiegające zewsząd ledwie słyszalne szepty. Choć Burke był słaby i zmęczony, a jego zmysły płatały mu figla, spróbował wygiąć plastyczny metal bardziej i z powodzeniem rozchylił go na szerokość, która umożliwiała mu przejście na drugą stronę. Jeśli zdecyduje się przecisnąć i uciec ze swojej celi znajdzie się na długim korytarzu.
Przed nim wciąż rozciągać się będzie kamienna, wilgotna i lodowata ściana o chropowatej fakturze, niemożliwa do sforsowania w żaden sposób. Jeśli spojrzy w lewo, w celi obok ujrzy leżącą postać z zawieszonymi na kratach wychudzonymi, kościstymi rękami. Zwrócone twarzą do ziemi ciało wypluwało krwistą posokę, która spływała powoli w stronę celi Burke'a, i dalej, wzdłuż innych więziennych pomieszczeń. Sąsiad nie poruszał się, a jeśli jeszcze oddychał to ledwie, lecz może jeśli żył, miał coś do powiedzenia? Za nim, w głębi korytarza rozciągała się bezbrzeżna ciemność. Wydawała się gęsta jak smoła, zatruta, ciężka i oblepiająca. Korytarz na prawo nie wydawał się wcale lepszy. Cienkie szczeliny rozciągające się w co drugiej celi wpuszczały niewiele światła, zaledwie tyle, by dostrzec fragmenty kamiennej, śliskiej podłogi. Pozbawiony różdżki i umiejętności magii bezróżdzkowej Craig był zdany tylko na siebie w tym wielkim i mrożącym krew w żyłach miejscu. Był odziany w więzienne łachy, w obdartych, materiałowych butach jak żebrak, nie różniąc się wyglądem od innych uwięzionych w celach — o ile jacykolwiek inni byli.
Z prawej strony, bez wątpienia, ktoś był, kroczył ku niemu ciągle i zbliżał się. Burke mógł już słyszeć jego chrapliwe pomruki.
— Ty — wychrypiał z obcym akcentem. Wszystko wskazywało na to, że w ciemności dojrzał ruch, a może i samego Craiga. — Ty, ty, ty!— Głos niósł się w kierunku Burke'a. Nie mógł oszacować, jak daleko się go znajdował, póki co — nie widział go i nie wiedział jak szybko się przemieszcza.

|  Na odpis masz 48h.
Żywotność: 93/226 (-30)


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   05.01.18 1:11

Dłonie ślizgały się na ciepłym metalu, a żylaste, zastygłe mięśnie napinały się do granic możliwości, aż eksplodował w nich ból. Utrzymując się jednej kurczowej myśli, Craig wciąż jednak siłował się z kratami.  Niezależnie, czy było to tylko jego przywidzenie, czy też jakimś cudownym, niemożliwym sposobem nietykalność Azkabanu została w jakiś sposób naruszona, zbezczeszczona... napierał, choć miał wrażenie, że jego kości trzeszczą coraz mocniej, niemal krusząc się, łamiąc jak zapałki. Kiedy jednak w końcu kraty rozszerzyły się na tyle, że bez większego trudu dałby się radę przecisnąć, zawahał się. Odstąpił od szczeliny dwa kroki, puszczając metal. Dotarło do niego co właściwie chciał zrobić. Uciec... ale uciec dokąd? Ilekroć próbował dostrzec cokolwiek na mrocznym, kamiennym, zimnym korytarzu, widział tylko pustkę. Głuchą, przerażającą, prowadzącą donikąd. Teraz przerażała jeszcze mocniej - coś w mroku nocy naruszyło spokój jego celi. Czemu więc miałoby zostawić resztę więzienia w spokoju? Krew lejąca się po podłodze kamiennego korytarza była tego najlepszym dowodem. Niebezpieczeństwo czaiło się nie tylko w jego celi, ale również poza nią. Pytanie tylko... gdzie miał większe szanse?
Gdzie miał jakiekolwiek szanse?
W końcowym rozrachunku wynik był jednak łatwy do przewidzenia. Mężczyzna postanowił wyrwać się ze  swojego więzienia. Drapieżnik, nie ważne czy oszalały czy zdrów, nie będzie w stanie w nieskończoność znosić krat, a ptak zawsze musi rozprostować skrzydła, choćby były to sekundy przed jego śmiercią - wszystko jest lepsze, niż powolne gnicie w zapomnianym przez ludzi kamiennym grobowcu! Craig przecisnął się więc przez wygiętą przez siebie szparę. Niezgrabnie, niemal upadając na ziemię, zataczając się - musiał przytrzymać się przeciwległej ściany, by ustać na nogach. Wydostał się! Naprawdę wyszedł z celi! Ha, ha! Nikt go teraz nie dotknie! Już nikt!
Miał ochotę zacząć śmiać się w głos. Właściwie już miał zamiar to zrobić, jednakże poraził go chłód kamienia. Po tym, jak jego ciało nagrzało się od jego własnej celi, zimno lodowatych murów Azkabanu ponownie wdarło się w jego skórę. Oderwał więc dłonie tak szybko, jak tylko poczuł pewniej grunt pod nogami. Zagryzł też wargi by z jego gardła nie wydostał się żaden dźwięk.
Jego wzrok prześlizgnął się po sąsiednich celach. Widział tego nieszczęśnika a także wylewającą się z niego krew. Zdarzało się mu już oglądanie trupów, to oczywiste. Ale jednak na widok tego konkretnego, przeszedł go mroźny dreszcz. Nie mógł się ruszyć z miejsca. Patrzył niemal jak zahipnotyzowany. I to właśnie w tym momencie do jego uszu dotarł dźwięk. Nie musiał nawet dostrzegać zagrożenia. Kiedy tylko usłyszał kroki a także czyjś głos...
natychmiast rzucił się do ucieczki w przeciwległym kierunku.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cele   05.01.18 15:20

Burke wykorzystał pozostałe siły do tego, by wygiąć kraty, przez które przedostał się na drugą stronę, wychodząc ze swojej celi. Nie był jednak wolny — wciąż znajdował się w najstraszniejszym i najlepiej strzeżonym więzieniu wszech czasów. Mógł się cieszyć, osiągnął niewielki sukces, wydostając się na korytarz, lecz nie wiedział jaką drogę, i w którym kierunku ma do pokonania, a także, czy wyjście stąd jest w ogóle możliwe. Wybrał całkowitą ciemność. Pragnąc uciec jak najdalej od kogoś lub czegoś wbiegł w mrok. Nie musiał go spowalniać, lecz biegł całkowicie na oślep, nie rozeznając się w kierunku, odległości od ściany, jeszcze nie dostrzegając tego, co znajdowało się przed nim. Dopiero po chwili jego oczy przyzwyczaiły się do ciemności, a wystarczająca spostrzegawczość pozwoliła mu dostrzec zarys malującej się przed nim, ciemnej i mrocznej drogi. Korytarz cały czas biegł prosto, nie mógł dostrzec jego końca, wszystko schodziło się w jedną, ciemną plamę. Po prawej stronie wciąż miał ścianę, po lewej,kraty z pustymi celami pozbawionymi okien. Im dalej przed siebie, tym chłodniej.
Postać, która zmierzała w jego kierunku zerwała się równo z nim. Póki się nie odwrócił, nie mógł widzieć, że miała na sobie takie same ubrania jak on, była podobnego wzrostu, choć znacznie bardziej wychudzona. Łysiejąca głowa zaświeciła w słabym blasku światła, kiedy mijał celę, w której znajdował się wcześniej Craig.
Spøkelse!— krzyknął za nim więzień w języku, którego Craig nie znał. Nie dawał za wygraną. — Ty, ty! To twoja sprawka! Umrzesz! Daj, daj mi ją!— wołał za nim.

Mapka:
 

| ST umknięcia goniącemu więźniowi wynosi 50, do rzutu doliczyć należy statystykę uniku. Craig może wykonać również każdą inną akcję, której skuteczność oceni Mistrz Gry.
Na odpis masz 48h.
Żywotność Craiga: 93/226 (-30)
Żywotność więźnia: 65/200 (-40)


Powrót do góry Go down
 

Cele

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 25Idź do strony : 1, 2, 3 ... 13 ... 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Azkaban-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18