Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Źródło

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Źródło - Page 40 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime20.12.17 21:10

First topic message reminder :

Źródło

Wyspa Azkabanu przeszła ostatnim czasem wiele, od wybuchu anomalii i opanowaniu ją przez złe czarnoksięskie moce aż do ostatecznego oczyszczenia tego miejsca białą magią Zakonu Feniksa. Nierówności terenu popękały, w wielu miejscach wypuszczając strumienie jasnej, mieniącej się wody ocenianej przez czarodziejów nie tylko jako zdatną do picia: białe moce, które w całości przeniknęły w ziemię Azkabanu, nadały jej leczniczych właściwości. Przywraca siły, usuwa zatrucia, przyśpiesza gojenie się ran. Najzdrowsza jest woda spływająca bezpośrednio ze skał - te, które połączą się z gruntem i rzekami uciekają do obmywającego wyspę morza przeważnie są już zanieczyszczone. Zdobycie jej wymaga zanurzenia się w rzece i podpłynięcia pod niewielki wodospad lub wspięcia się na wyboiste skały. W pobliżu największego ze źródeł pojawia się dużo ptaków, a w powietrzu błądzą cząstki białej magii przypominające ogromne świetliki; przeważnie w okolicy jest cicho i spokojnie.



[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 16.07.19 20:07, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jamie McKinnon
Jamie McKinnon

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7499-jamie-mckinnon https://www.morsmordre.net/t7507-listy-do-j https://www.morsmordre.net/t7506-jamie-mckinnon https://www.morsmordre.net/f285-dolina-godryka-popielniczka https://www.morsmordre.net/t7514-skrytka-bankowa-nr-1818 https://www.morsmordre.net/t7508-jamie-mckinnon
Zawód : ścigająca Harpii
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Jeśli plan "A" nie działa, pamiętaj, że alfabet ma jeszcze 25 liter!
OPCM : 15
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime22.02.20 13:13

Wyglądało na to, że wszystko potoczyło się pomyślnie. Dzięki temu, czego dokonali i dzięki czynnościom wykonanym teraz, na polecenie Harolda Longbottoma udało im się sprowadzić feniksa i co za tym idzie, przywrócić Gabriela do życia. To wszystko nadal napełniało ją pewnym szokiem i zaskoczeniem, że to naprawdę było możliwe. Że Gabriel, przed chwilą wyglądający jak zimny trup, otworzył oczy i był tu z nimi. Cała ta noc była naprawdę szalona, począwszy od momentu, kiedy Harold Longbottom wezwał ich wszystkich i lakonicznie wyłożył sprawę, każąc zdobyć flet oraz włosy jednorożca, by ocalić przedwcześnie odebrane życie. Jamie nigdy nie myślała, że będzie mogła uczestniczyć w czymś takim, że spotka tak niesamowite magiczne istoty jak jednorożec i feniks, i potem będzie świadkiem czegoś, co zakrawało na cud. Przy okazji dowiedzieli się też wielu ważnych rzeczy, które, jak przeczuwała, zaważą na tym, jak będą wyglądały ich kolejne tygodnie. Czuła, że Zakon tego tak nie pozostawi, a ona od dziś miała być jego pełnoprawną częścią.
Wszyscy musieli być gotowi na to, co przyniosą nadchodzące dni, tygodnie i miesiące, skoro ministerstwo i stojący za kulisami rycerze Walpurgii szykowali się już do otwartej wojny ze światem, który uważali za gorszy i niegodny. Że planowali przeciągnąć olbrzymy na swoją stronę, czemu Zakon musiał jakoś przeciwdziałać. Ale żadne z nich jeszcze nie wiedziało, co przyniosą najbliższe dni. Teraz Oazę wypełniała atmosfera magii i radości z powodu ocalenia towarzysza.
Jamie zerkała po twarzach towarzyszy, zastanawiając się, jak oni to przeżywali i czy myśleli już o tym, co nadejdzie, czy radowali się jeszcze chwilą obecną i tym, co udało się dokonać dzisiaj.
Po wszystkim zaczęła też odczuwać zmęczenie. To była długa noc, pełna wrażeń, nie zawsze miłych i pozytywnych. Zaczęła marzyć już tylko o tym, by wrócić do domu i położyć się spać. Musiała mieć siły na to, co dopiero nadejdzie.
Pożegnała się z towarzyszami. Gabrielem miał się kto zająć, miał obok siebie siostrę, kogoś, kto znał go najlepiej i mógł mu najskuteczniej pomóc z uporaniem się z niewątpliwie trudnymi przeżyciami. Nie wiedziała w jaki sposób, ale przecież wcześniej umarł, a teraz ożył. Jamie nie chciała przerywać rodzeństwu tych chwil, i kiedy inni też zaczęli się zbierać, i ona opuściła Oazę, zamierzając powrócić do Doliny Godryka, gdzie mieszkała. Wiedziała jednak, że nie będzie mogła nawet wspomnieć rodzinie o czymkolwiek, co wiedziała, więc musiała też wymyślić przekonującą wymówkę dla swojego późnego powrotu. Ale z tym sobie poradzi.

| zt.








Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime28.02.20 22:58

Ostrożnie rozprostował palce i poruszył ręką. Otworzył usta z wrażenia, bo już nie bolało!
Pomachał ręką żwawiej, uśmiechając się coraz szerzej. A potem zarzucił (już zdrowe) ramiona na Just i mocno ją przytulił!
-Już chyba dobrze, dziękuję, dziękuję! - pisnął, cofając się w końcu o krok. Just była taka zdolna! Obrzucił ją wdzięcznym spojrzeniem i spoważniał, przechodząc w tryb rodzicielski.
-A teraz odpocznij, razem z bratem! Od ilu godzin jesteś na nogach? - nie powie jej, że wygląda jak siedem nieszczęść, bo dziewczyny odbierają takie słowa jako "jesteś nieatrakcyjna" (ciekawe czemu?!) a przecież była bardzo atrakcyjna, tylko zmęczona. Uśmiechnął się pokrzepiająco.
-Cieszę się, że byłem tego świadkiem, to prawdziwy cud. Do zobaczenia, Just! - zapewnił gorliwie, pomachał uprzejmie i pyk - już go nie było, oddalił się szybko dając im prywatność i nie mogąc doczekać się ciepłego łóżeczka!

/zt było wspaniale! <3




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Elizabeth Dearborn
Elizabeth Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8855-elizabeth-cornelia-dearborn#263872 https://www.morsmordre.net/t8860-vivaldi#264039 https://www.morsmordre.net/t8858-ladybug#264029 https://www.morsmordre.net/t8863-przedpokoj#264132 https://www.morsmordre.net/t8916-skrytka-nr-2089#266537 https://www.morsmordre.net/t8861-lizzie-dearborn#264115
Zawód : uzdrowicielka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie pragniemy
czterech stron świata
gdyż piąta z nich
znajduje się w naszym sercu
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime13.10.20 0:35

26 lipca


Oaza była małą społecznością. Ona przeniosła się tutaj niedawno, sprowadzona wraz z matką przez brata. Wiedziała, że Cedric zrobił to, by obie były przy nim, bezpieczne. I bardzo była mu bardzo wdzięczna, ale chciała też dać temu miejscu coś od siebie. Ludzi, którzy potrzebowali pomocy było tu mnóstwo. Czasami wystarczyło zrobić trochę więcej zupy, żeby kogoś poczęstować. Nie mieli zbyt dużo, ale Lizzie się starała dawać od siebie tyle, ile mogła. Chociaż do wbijania gwoździ się nie nadawała i w tym akurat prosiła o pomoc (najczęściej przystojnych panów).
Ale dzieci z Oazy bardzo ją lubiły. Bardzo często do niej przychodziły, bo zwyczajnie lubiła się z nimi bawić. Lubiła z nimi biegać, grać w chowanego. Kiedy któremuś pod jej obecnością rozbiło się kolano, szybko je zaleczała prostym zaklęciem. To właśnie dzięki znajomościom z tymi małymi ptaszkami Oazy, dowiedziała się, że ktoś potrzebuje pomocy. Otarła lekko dłonie o fartuch, w którym ciągle chodziła. Był po prostu wygodny, miał kieszenie w przeciwieństwie do wszystkich jej spódnic. Dziewczynka z sąsiedztwa, lekko ubrudzona błotem na policzku, przybiegła do niej, mówiąc, że do Oazy przyszła ranna dziewczyna, która nie wyglądała najlepiej. Liz od razu wyszła ze swojej chatki, chwilowo porzucając swoje zadania na dzisiaj (gotowanie gulaszu na naprawdę małej ilości mięska. O dziwo nie było tu wcale aż tak dużo jedzenia.)
Źródło to ciekawe miejsce. Prawie sam środek wyspy, coś zawsze sprawiało, że tutaj wszyscy czuli się lepiej. Fizycznie i psychicznie. Gdyby była ranna, to byłoby naprawdę dobre miejsce do przyjścia. Może nawet pomyślałaby o nim zaraz po zwykłym pójściu do medyka. Na ramieniu przewiesiła swoją brązową torbę, pełną różnych składników i rzeczy potrzebnych w takich przypadków. Rozglądała się powoli po najbliższym otoczeniu, próbując znaleźć osobę, o którą mogło chodzić wzrokiem. Może ją zawoła? Dużo osób z Oazy wiedziało, że Lizzie jest medykiem.




I still get a little scared of something new but i feel a little safer when I'm with you. Falling doesn't feel so bad when I know you've fallen this way too.
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime13.10.20 20:31

Bywała już w gorszym stanie. Miejsca, w których zeszła jej skóra, piekły niemiłosiernie, a noga z zerwanym ścięgnem  skutecznie utrudniała jej chodzenie, jednak zdarzało jej się czuć gorzej. Bardziej paskudnie. Teraz jednak czuła jedynie pozostałe po bitwie otępienie i ból. Chyba po części dlatego, ze jej umysł jeszcze nie potrafił się zdecydować. Cieszyła się z okupionej ranami wygranej, czy jednak uznawała, ze śmierć człowieka, który zmarł przez jej własny urok, była za wysokim koszem? Na razie odpychała od siebie te myśl, chcąc zając się nią najpóźniej, jak tylko się dało.
Marcella chciała spędzić jeszcze chwilę w Londynie, rozmawiając ze swoim dawnym znajomym. Gwen, z uszkodzona nogą, wolała jednak wracać jak najprędzej, toteż udało się dlań załatwić transport. Gdy jednak dotarła do Oazy, miała wrażenie, ze wszystkie miejsca, w których przebywali medycy były przepełnione. Uzdrowiciele pracowali ze wszystkich sił. Mieli zmęczone twarze i ostatnim, czego potrzebowali, była kolejna głupia dziewucha pomagająca innym w zabawie w wojnę. Nie miała serca im przeszkadzać, dlatego przemknęła tylko, szukając kogoś chociaż trochę mniej zmęczonego.
Ale nie znalazła. Chodząc, dotarła do samego serca wyspy, nie mając już sil, aby pójść gdzieś dalej. Szum wodospadu, szum źródła otoczonego ptactwem, miał zaś w sobie coś upajającego. Kojącego ból i kołaczące serce. Usiadła więc na jednym z głazów, odciążając nogę. Westchnęła, czując dziwną ulgę, choć wciąż była przecież dość mocno poharatana. Rozprostowała ramiona, sprawdziła, czy jej różdżka dobrze leży w kieszeni. Leżała.
Zaczeka – postanowiła. Nie umierała, nic jej nie będzie, jeśli przez chwile pocierpi. Niech uzdrowiciele zajmą się bardziej rannymi. Niech odpoczną. Najwyżej jak tylko odzyska trochę sil, pójdzie po jakiś uzdrawiający eliksir albo sama sobie jakiś uwarzy. To wystarczy do czasu, aż ktoś będzie mogli jej poświecić chwile.
Wtem dostrzegła ruch. Następnie brązowe włosy siostry Cerdica. Spojrzała na nią, odruchowo starając się maskować ból i źle samopoczucie. Hej, nic mi nie jest, co u ciebie? Żalenie się niemal obcej dziewczynie nie miało przecież większego sensu. Wokół było wystarczająco cierpienia.
Lizzie, cześć! – powiedziała do dziewczyny, siląc się na entuzjazm, jednak chyba trzeba byłoby być głuchym i ślepym, aby nie zauważyć, jak zmęczona i poharatana jest rudowłosa. Jej głos był nienaturalnie ochrypnięty, co wyłączając sztuczny ton mogło już być alarmujące. Uświadomiła to sobie dopiero po chwili, biorąc głęboki oddech. Odruchowo spróbowała dotknąć dłonią włosów w nerwowym geście, jednak skrzywiła się w połowie ruchu. Ta cholerna klątwa, nie miała skory na połowie ręki. Choć krew już stężała, ze zranień wciąż wyciekała żółtawa posoka.
Po chwili wiec przestała udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku i spoważniałą:
Jesteś uzdrowicielką, prawda? – spytała. – Masz chwilę? Wszyscy w Oazie byli zajęci i… i no… nie chciałam im przeszkadzać, bo właściwie… chyba nic takiego mi nie jest. – Pokiwała głową sama do siebie.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Dearborn
Elizabeth Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8855-elizabeth-cornelia-dearborn#263872 https://www.morsmordre.net/t8860-vivaldi#264039 https://www.morsmordre.net/t8858-ladybug#264029 https://www.morsmordre.net/t8863-przedpokoj#264132 https://www.morsmordre.net/t8916-skrytka-nr-2089#266537 https://www.morsmordre.net/t8861-lizzie-dearborn#264115
Zawód : uzdrowicielka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie pragniemy
czterech stron świata
gdyż piąta z nich
znajduje się w naszym sercu
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime21.10.20 23:26

Przybiegła tu specjalnie dla niej, więc ten uśmiech nie był nawet potrzebny. Choć naprawdę doceniała, że dziewczyna chce zrobić dobrą minę do złej gry. Pokazywała, że pomimo bólu radzi sobie, co Lizzie uważała za godne podziwu. Z resztą, co nie spotykała tutaj ludzi, byli niesamowici i mieli tak wiele rzeczy do powiedzenia. Czasami przy leczeniu pozwalała sobie pogadać trochę dłużej z niemal każdym, wsłuchując się w ich przygody. Były często niebezpieczne i szalone, dlatego sama wolała traktować je w kategorii nie rób tego w domu, ale i tak lubiła słuchać. Po prostu opowieści. Widząc stan dziewczyny po prostu westchnęła i sama pokazała jej swój lekki dołeczek w prawym policzku. Wsunęła dłonie w kieszenie w swojej spódnicy, które mieściły się tylko pod beżowym fartuchem. - Cześć, Gwen. Ptaszki mi doniosły o Twoim wielkim powrocie. - Przyznała, spoglądając na dziewczynę z lekką przykrością. Ręka musiała ją bardzo boleć, w uszkodzonej skórze zagnieździła się ropa, co Lizzie mogła dostrzec z daleka. - Tak, jestem. Pomogę Ci, nie martw się. I nie ruszaj ręką. Będziesz tylko nadwerężać sobie skórę, zostaną blizny. Byłoby szkoda, masz taką ładną skórę.
Widać było, że się przygotowała. Miała ze sobą specyfik łagodzący w małej fiolce. Nie miał on magicznych właściwości uzdrawiających, ale delikatnie chłodził rany, sprawiając, że leczenie tych poważniejszych było nieco mniej nieprzyjemne i bolesne. A z pewnością oczyszczanie tej ręki będzie bolesne. Najlepiej będzie zacząć tutaj. - Mogę dotknąć? I opowiedz mi dokładnie co Ci się przytrafiło. - Lizzie miała bardzo łagodny głos i bardzo szybko przysiadła na trawie tuż przy Gwen. Lipcowa ziemia nie była już na tyle zimna, by miała z tym jakikolwiek problem. Zaraz po tym poklepała miejsce obok siebie, by dziewczyna również trochę odpoczęła. Wyglądała jakby tego potrzebowała.
Elizabeth mogła się też spodziewać, że jej kruszyna nie pozwoli jej na długo się opuścić. Zanim nawet zaczęła oglądać Gwen, od strony jej chatki przybiegł on - majestatyczny pies, który przystanął grzecznie przy swojej pani. Najwyraźniej mama musiała pójść odwiedzić Cedrica, a Bach nie lubił zostawać sam. Wywąchanie Lizzie w Oazie nie było dla niego problemem.




I still get a little scared of something new but i feel a little safer when I'm with you. Falling doesn't feel so bad when I know you've fallen this way too.
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime22.10.20 14:58

Nie miała pojęcia, że ktoś w ogóle zauważył jej powrót do Oazy, chociaż nigdy nie była mistrzem ukrywania. Ostatnio poruszała się chyba jakby nieco sprawniej niż zwykle, miała wrażenie, że lepiej panowała nad swoim ciałem, jednak na pewno nie mogło to mieć miejsca, gdy kulała na jedną nogę. Wydawało jej się jednak, że wszyscy byli zbyt zapracowani, aby w ogóle rzucić na nią okiem.
Była jednak na tyle zmęczona i na tyle słabo znała Lizzie, że słysząc jej pytanie, oczy dziewczyny zabłyszczały:
Rozmawiasz z ptakami? – Pochyliła się ciekawsko w jej stronę: – Tak się da? – Kiedyś chyba słyszała o czarodziejach, którzy posiadają moc komunikowania się ze zwierzętami, ale w szkole mówiło się o tym niewiele, a ona nigdy nikogo takiego nie spotkała. A przynajmniej nic jej nie było o tym wiadomo. To był chyba naprawdę rzadki dar, jeśli w ogóle istniał. Zmęczony umysł jednak nie łączył metafor najlepiej.
Miała wrażenie, że ręka naprawdę nie jest największym problemem. Z bliznami czy nie, może bolała, ale była dalej sprawna. Większym problemem była noga, przez którą kulała i nie mogła w razie czego ani sprawnie walczyć, ani uciekać. To był priorytet. Skinęła jednak głową na słowa Lizzie.
Nie ruszam. – Wiedziała, że uzdrowicieli należy się słuchać, a relacja z Kerry skutecznie uczyła ją, że nie ma co się kłócić z zaangażowana pielęgniarką… co łatwo było przenieść na magicznych lekarzy. Chociaż akurat panny Tonks chyba bała się bardziej, niż Lizzie. – Ale noga… Chyba mam zerwane ścięgno. Dostałam w nią, nie mogę na nią stanąć – wyjaśniła, pokazują o którą jej chodzi.
Widząc fiolkę w rękach kobiety wyciągnęła ręce. Nie miała zamiaru się przeciwstawiać czy protestować, skoro uzdrowicielka już tutaj była:
Mhm. Ja… byłam z Marcellą w Londynie. Miałyśmy zabezpieczyć miejsce, aby… aby no wiesz. Zaatakowali nas funkcjonariusze, Lizzie, ale z nimi… jakoś sobie poradziłyśmy. Jeden chyba uciekł, ale drugi wylądował na ziemi Ale nim zdążyłyśmy cokolwiek zrobić, pojawili się kolejni i… i… jak do niego podeszłyśmy, to on… on chyba się wykrwawił. Od mojego lamino, rozumiesz? – mówiła, a jej głos drżał z emocji, chociaż daleka była od płaczu: – Ja… chyba powinnam czuć coś więcej, ten człowiek z g i n ą ł przez na… przeze mnie. Ale… Lizzie, ja… tylu ludzi już zginęło, co jeśli on był jednym z tych, który też zabijał? On… zabiłby nas tez, był na to gotowy, ale… och, ja sama nie wiem, co powinnam czuć – wyznała. Musiała. Czuła potrzebę mówienia o tym, usłyszenia, że wcale nie jest potworem. Albo że jest. Nie ważne.
To naprawdę wcale nie było proste. Wiedziała, na co się pisała, idąc z Marcellą. To było niebezpieczne i była gotowa użyć różdżki. Nie bez powodu uczyła się uroków. Wojna nigdy nie była ładna, a jako dziecko wychowane w takich a nie innych czasach zdawała sobie z tego sprawę od dawna. Jednocześnie jednak do tej pory wydawało jej się, że to ją jakimś cudem ominie. Że ona nie będzie musiała tego zrobić. A jednak trzymając różdżkę miała w dłoni broń, która mogła zabić sprawniej, niż pistolet. Ba, każdy wokół niej taką miał. To była potężna siła, która wzburzała w Gwen dreszcze.
W głowie malarki dudniły pytania. Czy mężczyzna, który zmarł, był na pewno złym człowiekiem? Czy wspierał Malfory’a z powodu swoich poglądów? A może został tylko do tego zmuszony? Może tak zarabiał na chleb? Paskudnie, ale… niektórzy nie mieli przecież wyboru. Co, jeśli miał rodzinę, dzieci? Gwen absolutnie nie dziwiła się, ze niektórzy w kraju mogą mieć ich za rebeliantów, za terrorystów; druga strona jednak robiła przecież to samo. W jaki sposób mieli to jednak zwyciężyć? Czy zło nie potęgowało zła? Bo czy dobre i szlachetne idee usprawiedliwiały jej działanie? Jednocześnie wiedziała, że wycofanie się w cień może zmienić sytuacje jedynie na gorszą. Jeśli nikt nie będzie przeciwstawiał się jawnemu mordowaniu innych to w jaki sposób mogli kogokolwiek uratować? Jak ktokolwiek z jej ludzi mógł przetrwać?




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Dearborn
Elizabeth Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8855-elizabeth-cornelia-dearborn#263872 https://www.morsmordre.net/t8860-vivaldi#264039 https://www.morsmordre.net/t8858-ladybug#264029 https://www.morsmordre.net/t8863-przedpokoj#264132 https://www.morsmordre.net/t8916-skrytka-nr-2089#266537 https://www.morsmordre.net/t8861-lizzie-dearborn#264115
Zawód : uzdrowicielka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie pragniemy
czterech stron świata
gdyż piąta z nich
znajduje się w naszym sercu
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime28.11.20 23:25

Nie spodziewała się, że jej słowa, będące trochę metaforą, a trochę żartem Gwen potraktuje tak poważnie. Lizzie uśmiechnęła się tylko z rozbawieniem, nieco zaskoczonym, ale jednak rozbawieniem i w końcu pokręciła głową. Wprawdzie wiedziała, że istnieją czarodzieje zwierzęcouści, jednak byli dosyć rzadcy i zawsze wydawało jej się, że ktoś tak wyjątkowy nie byłby zwykłą, prostą panienką mieszkającą w Oazie Harolda. - Nie, chodziło mi o dzieciaki. Czasami się nimi opiekuję. - Wyjaśniła. Ptaszki były metaforyczne, jej wydawało się to oczywiste, ale pomimo łagodnej persony Gwendolyn, w sumie się nie znały. Nie mogła być pewna czy dziewczyna zna jej poczucie humoru. Właściwie powinna szybko domyślić się, że wcale nie...
- Jeśli pozwolisz, mogłabym to sprawdzić? - spytała. Starała się robić to zawsze, jeśli tylko osoba była w stanie jej odpowiedzieć. Wiedziała, że nie każdy może chcieć być dotykany przez obcą osobę, nawet jeśli Lizzie zawsze zachowywała przy leczeniu bardzo profesjonalną postawę, spokojne spojrzenie i nigdy nie pozwalała na głupie komentarze. Wręcz je potępiała. Chciała, by każdy czuł się przy swoim uzdrowicielu na tyle swobodnie by rozumieć, że ta osoba naprawdę nie boi się ciała drugiej osoby. Co więcej - doskonale zna jego działanie i nie ocenia.
Wprawdzie jej chodziło o nieco inne wyjaśnienie, ale wysłuchała opowieści dziewczyny do końca, tak by poczuła komfort psychiczny, aczkolwiek naprawdę wolałaby więcej dowiedzieć się o jej ranach, wtedy będzie miała o wiele większą łatwość leczenia. - Rozumiem. - Badała nogę rudowłosej, jednak jej wzrok wydawał się trochę smutny. Nie wiedziała co jej powiedzieć. Chociaż doświadczyła tego, jak ktoś ginął na jej oczach, nawet na jej kolanach, nigdy nie była przyczyną czyjejś śmierci. Nie wiedziała też co jej powiedzieć. Zostali postawieni w takiej sytuacji, że nie było innego wyjścia niż walczyć. Cedric jednak nigdy o tym nie mówił. Czasami przychodził z rękawami umazanymi błotem, sadzą i krwią, ale nigdy nie pokazywał swoich dylematów. A może chował podobne do tych, które miała Gwen? - Co się działo później? Pamiętasz jakie dokładnie zaklęcia rzucili? I jaki ból czujesz i jak długo.
Uśmiechnęła się łagodnie, jednocześnie unosząc dłoń by lekko pogłaskać dziewczynę po ramieniu. Chciała okazać jej zrozumienie, troskę i ciepło. Na pewno tego potrzebowała w takiej trudnej sytuacji, jednak nie znały się na tyle, by mogła pocieszyć ją w lepszy sposób. - Pamiętaj, że nie jesteś w tym sama.

Obrażenia do wyleczenie:
113/206, -20 (26 tłuczone, 7 oparzenia, 12 psychiczne, 15 szarpane, 15 duszenie się)




I still get a little scared of something new but i feel a little safer when I'm with you. Falling doesn't feel so bad when I know you've fallen this way too.
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitime30.12.20 17:48

Och. Dzieci. Jednak tylko dzieci. Ptaszki byłyby bardziej magiczne i Gwen nie zdziwiłaby się, gdyby nagle okazało się, że w Oazie mieszka mówiący gatunek, ale najwyraźniej w zmęczeniu pokładała za dużą wiarę w magię i jej możliwości. Choć cuda się przecież zdarzały, szczególnie w świecie pełnym czarów. To, co można było zrobić za pomocą różdżki wciąż fascynowało Gwen. Zaczerwieniła się delikatnie, orientując się w popełnionym błędzie.
Ja czasem... czasem też – powiedziała z wahaniem. Lizzie na pewno poświęcała dzieciom więcej czasu, niż ona sama. Gwen w końcu nie mieszkała w Oazie, a gdy już tu przebywała zwykle miała ręce pełne roboty. Ważenie eliksirów, sprzątanie, przynoszenie leków, pomoc w domowych sprawunkach... Naprawdę nie miała wiele czasu, aby po prostu poznać ludzi, z którymi się widywała. Żałowała tego, ale jednocześnie nie mogła dać sobie sekundy, aby zwolnić. To chyba by sprawiło, że cała iluzja świata, którą próbowała sobie wytworzyć w umyśle, runęłaby niczym domek z kart.
Widząc, że Lizzie zbliża się do jej nogi Gwen kiwnęła głową i spróbowała ustawić się tak, aby uzdrowicielce było trochę wygodniej. Nie wiedziała, czy to coś dało, ale w razie czego czekała na jej dalsze polecenia. Nauczyła się już, że kogo jak kogo, ale magicznych lekarzy lepiej słuchać.
Rany? Gwen nie myślała o ranach, choć czuła je bezustannie. Na szczęśce monolog pozwolił wyrzucić z siebie trochę nadmiernych emocji, a proste „rozumiem” było chyba bardziej cenne, niż ciemnowłosej się wydawało.
Przełknęła z trudem ślinę:
Nie do końca. Nie... nie wszystkie znałam, Lizzie. Niektóre... to chyba była czarna magia, to, widzisz to? Ten czar nie zachowywał się normalnie – powiedziała, wskazując swoje ramiona. Czarna magia uderzała podstępnie, nie dając wyraźnych sygnałów co to tego, z czym przyjdzie się mierzyć atakowanemu. Dotknęła dłonią głowy, próbując przypomnieć sobie jak choćby mniej więcej brzmiały inkantacje: – Je... jedno brzmiało podobnie jak to niewybaczalne, do... do tortur. Ale to nie było to, potem... potem mnie swędziało. I jeszcze pamiętam... pamiętam inne, przez nie się dusiłam. I teraz bolą mnie płuca – powiedziała. – Brzmiało jako... jakoś... plumo? Plumanos? Nie wiem, Lizzie.
Zamilkła, zapominając o dokładnym opisaniu bólu. Wzięła kilka głębokich oddechów, usilnie próbując uspokoić emocje. Nie mogła dać się im pożreć. Powinna być silnym Zakonnikiem, tacy jak wszyscy inni. Bertie też był przecież tylko cukiernikiem, a przecież stał na froncie i... i ona też mogła, i właściwie powinna i...

Stop. Nie może o nim myśleć, bo to skończy się tylko jeszcze gorzej. Robiła ile tylko się dało, starała się wybierać dobrze i choć nie zawsze się udawało, to czy nie taka była natura ludzka? Upadali i popełniali błędy, ona również. Właściwie ona częściej niż inni, ale naprawdę się starała. A może to nic nie znaczyło? Wszak dobrymi chęciami piekło jest wysłane.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 45
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitimeToday at 15:34

|20 września, po przeprowadzkach, po zawieruchach

Zimny wiatr ledwie co kołysał zesztywniałą od zaschniętej krwi szatą. Gdzieniegdzie w zagięciach materiału uchował się kurz i resztki gruzu. W normalnych okolicznościach Skamander wyrzuciłby ubranie, kupił nowe, lecz wiedział, że teraz nie było go na to stać. Będzie musiał poprosić kogoś o naprawę i podsuniecie pomysłu na wywabienie plam po krwi. Tym na razie się nie przejmował - martwiło go to, że nie do końca czuł jak stawia kroki, że jego ciało kołysało nim samym mocniej niż zawiewający wiatr materiałem płaszcza. A może to wiatr kołysał nim...
- Ludzie mogą dziwnie na ciebie patrzeć - zaczął przechodząc nad jednym z większych pęknięć w ziemi bardziej zamaszystym krokiem. Zbliżył się do zbiornika, do którego przelewała się nienaturalnie skrząca woda zsuwająca się wąskim wodospadem ze skalnej szczeliny - Na ostatnim spotkaniu powiedziałem, że nie przeżyłeś. Twoja siostra mi o wszystkim opowiedziała, o całym zajściu w którym zaginąłeś. Potem, potem kilkukrotnie robiłem zwiad po okolicy, kiedy nie znalazłem nic - uznałem, że tak będzie lepiej - bardziej opowiadał, przestrzegał przed zachowaniem innych niż się usprawiedliwiał. To nie było w jego stylu. Podniósł przepasający jego tors materiał torby i uniósł odkładając ciążący mu od samego rana balastu. Niemalże westchną z ulgą. Zaczął zsuwać z ramion nie mniej ciężką szatę i leniwie zabrał się za rozpinanie guzików koszuli. Chciał się doprowadzić do porządku. Potrzebował. - Zajdź do Vincenta, jak tylko będziesz mógł. Powinieneś. Przynajmniej przed tym, jak zechcesz spotkać się z Judith - spojrzał na niego uważniej, być może trochę przezornie - to zdecydowanie lepiej brzmiało niż podejrzliwie. Nie wiedział co planował - Wiele też się zmieniło, jeżeli chodzi o Londyn. Zdecydowanie nie sprzedasz ani nie dostaniesz się do swojego mieszkania. Jeżeli czegoś potrzebujesz to powiem ci gdzie znajdziesz to w Oazie ale nie nastawiaj się na nazbyt wiele - to jak wyglądał szpital polowy dawało do myślenia o tym, jak prezentowała się dziś całe to miejsce - wszystkiego niemalże brakowało, a prowizoryczne rozwiązania były w cenie.
Po cierpiętniczym (bo wymagającym nie małej gimnastyki) procesie odrzucania kolejnych zniczonych, okrwawionych warstw Anthony zsunął się do zimnej, lecz wciąż cieplejszej od towarzystwa Dementorów rzeki.

|Turlam k6 na paranoję




What kind of monster do you think I am...?


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Źródło - Page 40 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Źródło - Page 40 Empty
PisanieTemat: Re: Źródło [odnośnikŹródło - Page 40 I_icon_minitimeToday at 15:34

The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4


Powrót do góry Go down
 

Źródło

Powrót do góry 
Strona 40 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21