Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Bertie Bott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Bertie Bott   25.12.17 19:24

1. Na start banalnie - jaki jest ulubiony kolor Twojej postaci?
Kolory żywe, pełne “głębii”, odcienie morskie, wszelkiego rodzaju błękity, im więcej pigmentu tym lepiej. O dziwo wcale nie muszą być “pstrokate”, jak możnaby podejrzewać znając młodego cukiernika, wystarczy że będą wyraziste.

2. Wykonaj "w imieniu" swojej postaci test MBTI. Jaki otrzymałeś wynik? Czy się z nim zgadzasz? Dlaczego?
Działacz.

”Nie interesuje mnie jak zarabiasz na życie. Chcę wiedzieć, za czym tęsknisz i o czym ośmielasz się marzyć, wychodząc na spotkanie tęsknocie swego serca. Nie interesuje mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy dla miłości, dla marzenia, dla przygody życia zaryzykujesz, że wezmą cię za głupca.”
Oriah Mountain Dreamer

Już wstęp złapał mnie za serce i wszystko o czym myślałam to było “OMG to jest idealne”. Bert to totalnie typ podążający za marzeniami, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Wiadomo, że świat go czasem sprowadza na ziemię, jednak 21 lat nie wystarczyło żeby przestał znowu z niej odlatywać. Jest w stanie oddać wiele za coś, w co inni nie będą wierzyli lub co nazwą głupotą: może nawet głupotą być, on jednak nazwie to przygodą, marzeniem. Może nawet miłością.
Opis:
 
Tak. Bert jest bardzo emocjonalny, czasem nawet za bardzo, szczególnie przy kłótniach z bliskimi osobami. Dalej: dusza towarzystwa owszem, BB dziwnie się czuje kiedy jest zmuszony do tego, żeby siedzieć samemu, w dni wolne mało kiedy siedzi w Ruderze, choć jego dom jest miejscem bardzo otwartym do którego każdy jego znajomy zawsze może czuć się zaproszony więc nawet jeśli Bert zostanie u siebie, zazwyczaj ktoś u niego jest. I najpewniej jest karmiony. To jednak nie zmienia faktu, że między dużą ilością znajomych, Bert oddałby serce, duszę, a potem wskoczyłby w ogień za kilkoma najważniejszymi osobami w swoim życiu, kilkorgiem najlepszych przyjaciół, ale przede wszystkim za rodziną która stanowi dla niego największą możliwą wartość - tu znajduję odniesienie do pociągu do więzi emocjonalnych i społecznych.
Opis:
 

“Wizjonerska natura” brzmiała mi trochę na wyrost, dopóki nie doczytałam, że wszystko działa głównie przez pryzmat emocji. W gruncie rzeczy nawet i to do Berta pasuje, jednak jest to coś całkowicie nieświadomego, ukrytego po prostu za przekonaniem co do tego, że nie ma rzeczy niemożliwych i swego rodzaju kreatywnością (niektórzy by stwierdzili, że marnowaną na wypieki, skoro jednak on te wypieki kocha i chętnie się nimi dzieli, chyba marnowanie to jednak nie jest!).
Wszystko, co Bertie robi, robi z sercem i pełnią energii, a energii akurat nigdy mu nie brakowało: to fakt. Za “lidera” jednak raczej nikt by go nie wziął. Nawet w dziedzinie w której czuje się najpewniej - pieczeniu - woli stawiać na pracę zespołową i zachęcać innych. Może narzucić termin, czy inną bzdurę, jednak reszta po prostu się dzieje pomiędzy całą grupą. Bott po prostu nie ma zbyt dominującej osobowości, nie wzbudza posłuchu czy respektu potrzebnego naturalnym liderom, zbyt wyraźnie wiecznie błądzi z głową w chmurach by ktoś zaryzykował powierzenie mu odpowiedzialnego stanowiska.
Choć tak - gdyby takie szaleństwo kiedykolwiek miało miejsce, Bert najpewniej by się załamał pod nawałem nudnych obowiązków.

Opis:
 

Bert dość łatwo się otwiera i nie widzi w tym nic złego. Nawet gdyby chciał coś ukryć, z twarzy Bertiego można wyczytywać jego emocje jak z otwartej księgi, nie potrafi chłopak kłamać, aktor z niego nędzny chyba, że gra ma być czysto ostentacyjna. Próby krycia się z czymkolwiek nie miałyby więc u niego większych szans: a on i z reguły nawet takiej potrzeby nie ma. To chyba z kolei sprawia, że ludzie dość szybko otwierają się przed nim, dość sporo osób chętnie opowiada mu o sobie i Bertie zawsze był z tego zadowolony, lubił słuchać. Co może być dziwne jak na tak naturalną gadułę.

Opis:
 

JESTEM JAK IRON MAN!




3. Jakie marzenie miała Twoja postać w dzieciństwie? Jak widziała swoją przyszłość?
Codziennie inaczej. Jednego dnia Bertie był superbohaterem, innego dnia odkrywcą, kolejnego aktorem, dziennikarzem, aurorem. Nawet, kiedy dorósł się to mocno nie zmieniło, nawet teraz Bertie nie czuje się w pełni dobrze w swoim zawodzie. Uwielbia Słodką Próżności, odnajduje się tam, jednak nie czuje by było to jego miejsce na stałe.
Patrząc nie tylko pod względem zawodowym, Bertie zawsze widział swoją przyszłość w jasnych barwach. Marzył o podróżach i przygodach, o zabawie i właściwie to też nadal się nie zmieniło. Młody Bott od zawsze wierzył w swoje szczęście, wierzył w to, że kiedyś czeka go po prostu dobre życie. Na pewno nie sądził, że może czekać go udział w walce, jednak to że świat okazał się nie tylko radosny nie zmienia faktu, że Bertie uważa iż większość jego dziecięcych marzeń się spełniła.


4. Jak wyglądało pierwsze zauroczenie Twojej postaci? Jeżeli jeszcze nie miało miejsca - jak myślisz, jak będzie wyglądać?
Bert się po prostu zakochał. Na zabój. Oczywiście z początku bardzo niewinnie, miał w końcu tylko jedenaście lat, jednak szczerze, a uczucie towarzyszyło mu wiele, wiele lat. Była to znajomość burzliwa, pełna emocji, kłótni, problemów tworzonych przez obie strony, rzucania talerzami, krzyków i tych czułych chwil dla których warto było znów do siebie wracać. Trochę było to to czego Bertie potrzebował: ciągłe emocje, ciągle coś się działo, jednocześnie poczucie że obojgu na sobie zależy. Rzecz jasna było to silnie przeplecione młodzieńczym buntem i nadmiarem energii w przypadku obojga małolatów, stąd po części wiele głupot i dramatów dookoła.
Pierwsze zauroczenie Bertiego trwało osiem lat i miało skończyć się zaręczynami, świat jednak wywinął mu psikusa. I choć było to przykre doznanie, Bertie dobrze wspomina ten czas.


5. Co o Twojej postaci mówi jej różdżka i w jaki sposób objawiają się u niej te cechy charakteru?
Dość giętka, 16 cali, świerk i sierść psidwaka.
Dokładnie taka sama, jak ta która wybrała go w wieku jedenastu lat - mimo, iż zmieniał ją całkiem niedawno. Giętkość odnosi się rzecz jasna do swoistej elastyczności właściciela: Bertie przede wszystkim przyjmuje życie jakim jest i świetnie dostosowuje się do nowych sytuacji, szybko znajduje sposób w jaki powinien je odbierać, przyjmuje je do swojego świata na chwilę lub na stałe i po prostu sobie radzi, często nie zadając pytań. Druga rzecz to kwestia poglądów, w dużej mierze są przemyślane i jest co do nich pewien, nie ma jednak zamkniętego umysłu i zawsze słucha cudzego zdania - jeśli nie obraża ono jego bliskich rzecz jasna. Rozpatruje argumenty drugiej osoby, zmienienie jego podejścia do niektórych spraw może nie tyle jest proste, co jest wykonalne jeśli wskaże mu się kąt patrzenia, jakiego do tej pory nie widział, a jaki może zgrywać się z jego osobowością i wartościami jakie wyznaje.
Szesnaście cali z kolei to całkiem sporo, choć mieści się jeszcze w ogólnie przyjętej średniej. Patrząc na to z dość oczywistego punktu widzenia: Bertie jest dosyć wysoką osobą. Prócz tego? Cóż, może różdżka dostrzegła w nim potencjał, czy predyspozycje? Trudno powiedzieć.
Świerk jest drewnem dobrym do pojedynków w których Bertie bez wątpienia ma szczęście i jednocześnie radzi sobie całkiem dobrze. Lubi je jako sport i konkurencję, choć samo zadawanie bólu zdecydowanie go nie bawi. Jest to także drewno dla osób pewnych siebie i śmiałych, cechujących się poczuciem humoru - musiało więc wybrać wesołka, który czasem zbyt mało myśli, zbyt wiele robi, jednak uważa że świat od czasu do czasu potrzebuje uśmiechu, cokolwiek by się nie działo. No i cóż… czary sprawiające psikusy?
Podobno sierść psidwaka jako rdzeń dobrze świadczy o właścicielu - cokolwiek to oznacza. Trafia w ręce osób lojalnych, a choć na Bertiego można pod wieloma względami marudzić, akurat tą cechą zdecydowanie może się szczycić. Bliscy ludzie są dla niego najwyższą wartością, dla rodziny i przyjaciół zrobi absolutnie wszystko. Łatwo także nawiązuje nowe znajomości, jest otwarty i z entuzjazmem wpuszcza kolejne i kolejne osoby do swojego sercca.


6. Czy Twoja postać wciąż posiada swoją pierwszą różdżkę? Jeżeli nie - w jakich okolicznościach ją straciła? Jeżeli tak - czy ma do niej sentyment?
Od niedawna nie. Do tej pory Bertie uważał, że jest do swojej różdżki przywiązany, dostrzegał silną więź między czarodziejem i różdżką, z resztą teraz także nie nazwałby jej byle patykiem, jednak… Cóż, strata go nie obeszła. Była oczywista.
Bertie stracił różdżkę w wyniku odsieczy, został pojmany, w trakcie przetrzymywania odebrano mu różdżkę. Kiedy magiczna teleportacja go uwolniła, boleśnie odczuł brak możliwości czarowania. Kupienie nowej różdżki było czymś oczywistym, nowa jest niemal dokładnie taka sama jak poprzednia, różni się tylko wizualnymi detalami, Bertie nie myśli o poprzedniej, a cieszy się że żyje, konieczność wymiany przedmiotu okazała się w żaden sposób nie problematyczna.


7. Psidwak czy kuguchar?
Raczej psidwak, choć tak na prawdę jedyną słuszną odpowiedzią jest WSZYSTKO. Bertie uwielbia zwierzęta. Roger jest jego kompanem i przyjacielem, a to że kica i je marchewki jest tylko plusem. Jak i to, że nie potrafi marudzić na głupotę właściciela. Podobnie sowa Berta, Jerry, czarodzieje często nie przywiązują się do sów, jednak Jerry w stu procentach jest pełnoprawną częścią ekipy.
Bertie bez wątpienia znajdzie w sercu miejsce dla każdego zwierzęcia, gdyby miał wybierać między tymi dwoma pewnie wybrałby psidwaka, bo stereotyp tego czworonoga bardziej odporne jego osobowości. Jako osoba towarzyska,


8. Czy bogin Twojej postaci ulegał zmianom na przestrzeni lat? Jeżeli tak - dlaczego? Jakie wcześniej przyjmował formy?
Tak, nawet kilkakrotnie. Bertie jako dziecko obdarzone bardzo bujną wyobraźnią i patologicznymi kuzynami wysłuchał za dziecka wielu opowieści w związku z którymi w wieku ośmiu lat zaczął panicznie bać się klaunów. Wcześniej bardziej przerażał go żaboskrzek, potwór składający się z żabiego skrzeku o którym opowiedział mu właśnie jeden z kuzynów. W międzyczasie pojawiały się jeszcze inne rzeczy aż do czasu, kiedy chłopiec nie dorósł na tyle by zrozumieć, że to wszystko tylko głupie opowieści głupich dzieciaków. W sumie to teraz lubi klaunów, nie boi się ich, jednak raczej też nie wzbudzają w nim nadmiernego zaufania. Z o żaboskrzeku sam prawił opowieści swego czasu, żeby sprawdzić czy inne dzieciaki też się na niego nabiorą.
Obecnie? W sumie trudno powiedzieć, co by go przerażało tak na prawdę, Bertie raczej wyrósł z lęków przed potworami, choć zdecydowanie nie jest herosem i dałoby się napędzić mu pietra gdyby odpowiednio go nakręcić, na Nokturnie nie czułby się pewnie, choć niewątpliwie zgrywałby kozaka jak tylko by mógł (nędzny aktor), choć byle bandzior czy truchło też nie przeraża go na tyle by powiedzieć, że jest jego lękiem, raczej ulega temu co wystraszyłoby w większym lub mniejszym stopniu każdego, kto ceni swoje życie.
Nie ma się zresztą nad czym zastanawiać, Bertie nie widuje boginów często, dziś zdecydowanie byłaby to jakaś bliska osoba - nieżyjąca. Rodzina, czy przyjaciele są tym, co jest dla Bertiego najcenniejsze, skoczyłby za nimi w ogień, a nawet w stado klaunów. Od chwili zniknięcia siostry ich obecność i bezpieczeństwo przestało być dla niego oczywiste, a w miarę postępów politycznych i społecznych szaleństw jakie można było obserwować przez ostatnie miesiące, coraz częściej kiedy myśli o lęku, myśli właśnie o bliskich sobie osobach.


9. W jaki sposób Twoja postać odreagowuje stres?
Śmieje się. Zachowuje głupio. Robi wszystko na przekór, ucieka - nie dosłownie, nigdzie nie biegnie, a emocjonalnie, odcina się w jakiś sposób od tego, co go przeraża, stara się to odrealnić w swoich myślach, nadać temu inny wymiar. Tak jak bogina przegania się śmiechem - choć zapewne ten pełen stresu tylko by go podkarmił. Bert nie jest mistrzem radzenia sobie z emocjami i to jest najlepszy dowód. Jeśli może, po prostu idzie się napić, to sposób na rozluźnienie, poukładanie myśli, chociaż na chwilę, a tak poza tymi wszystkimi wymówkami - po prostu kolejna ucieczka. Innym razem idzie do bliskich osób, bo te przypominają mu o tym, że świat jest dobry i pełen dobra, pełen szczęścia, które tylko trzeba dostrzec. Czasami wymyśla jakiś głupi żart, lub całą ich serię. Czasami śmieje się więcej, jakoś tak bardziej szuka zaczepki - w jakiś sposób usiłuje odciągnąć własne myśli od źródła stresu, udowodnić sobie że nic tak na prawdę się nie zmieniło, było źle, jednak za chwilę znów będzie w porządku - bo wszystko musi kończyć się dobrze. Jeśli nie jest dobrze to jeszcze nie koniec.

10. Twoja postać jest skowronkiem - lubi wcześnie wstawać i zasypiać, czy sową - późno chodzi spać i późno wstaje?
Bertie jest zdecydowanie bardziej aktywny i kreatywny nocą, noc napełnia go energią do czynienia głupot i innych ważnych rzeczy. Niestety jednak cukiernia otwiera się codziennie o siódmej trzydzieści! Oczywiście nie codziennie pracuje i nie codziennie jest na sam ranek, jednak bardzo cierpi, kiedy zmuszony jest chwilowo zmienić swój tryb życia. Wstanie z łóżka o takiej porze jest dla niego bardzo ciężkim zadaniem - choć tyle w tym dobrego, że zwykle w ciągu kilkunastu minut jego organizm i tak dociera do naturalnego poziomu energii i miłości do świata, by nikt nawet nie spostrzegł, iż młody cukiernik w nocy wyczyniał jakieś szalone rzeczy (na przykład ratował świat, lub wymyślał nowatorskie magiczne słodycze) i spał zaledwie trzy godziny.
No, ale żeby odpowiedzieć na pytanie - Bott zdecydowanie jest sową, do skowronkowania zmusza go bieda i fakt, że na prawdę lubi swoją pracę.


11. Jak Twoja postać reaguje na krytykę - zarówno ze strony nieznajomych, jak i bliskich osób?
Bliscy go znają i Bertie zna siebie - jest świadom swoich wad, może właściwie to nie dzieli cech na wady i zalety, zwykle się śmieje, bo i krytyka w kierunku do niego zwykle jest jakąś formą naśmiewania się z ofermowatego głupka. Jeśli chodzi o coś bardziej poważnego, zwykle się zastanawia, często jest mu głupio, bo skoro bliscy są na niego źli, a nie po prostu poirytowani, coś musi być na rzeczy. Zależy od sytuacji - jest świadom tego, jaki jest, z większością swoich cech się pogodził, chyba nawet siebie całkiem lubi, jednak raczej nie reaguje na krytykę złością, przyjmuje ją, jest nawet gotów nad sobą pod niektórymi względami popracować, jeśli przyzna krytykantowi rację!
A obcy? Nie znają go. Mogą krytykować konkretne zachowania, nie tłumaczą ich i nie usprawiedliwiają tym, jaki jest więc właściwie ich krytyka może być bardziej szczera. Bott zwraca na to uwagę, choć zwykle stara się łagodzić sytuację - co poradzić, lubi sprawiać dobre wrażenie, łagodzić spory lub zamazywać swoją niezdarność społeczną. Zależy rzecz jasna od konkretnej sytuacji, jak wszystko z resztą, jeśli jednak krytyka jest słuszna, Bertie mimo to uśmiechnie się i postara na nowo zachęcić do siebie drugą osobę.


12. Jakie jest ulubione miejsce Twojej postaci i dlaczego?
Kuchnia? Trudno powiedzieć. Bertie jest bardzo przywiązany do Rudery, ma ją zaledwie kilka miesięcy, jednak bardzo się tam zadomowił, jest przekonany że się tam zestarzeje. Słodka Próżności bez wątpienia jednak także znalazłaby się na liście jego ulubionych miejsc. Podobnie dom rodzinny. Właściwie to każde miejsce, które kojarzy mu się z ciepłem i przyjazną atmosferą, chyba to jest jakaś cecha wspólna. Bertie jak na bardzo energiczną i ekspresyjną osobą, jest niesamowitym domatorem, który bardzo ceni sobie znajome miejsca, znajome twarze, uśmiechy bliskich. I kuchnia to w sumie nie żart, to tam zwykle Bertie przyjmuje gości, chętnie ich karmi, w wolnej chwili piecze nowe wypieki, obiad na kolejny dzień, grzańca by umilić sobie wieczór, lub bawi się w szalonego eksperymentatora i zastanawia się, jakie słodycze jeszcze mogą uświetnić ten ewidentnie niedocukrzony jeszcze wystarczająco świat.

13. Czy Twoja postać ma jakieś rytuały - coś, co robi każdego dnia, np. przed wyjściem z domu lub pójściem spać? Jakie?
Bertie ma swoje, często nierealne teorie na niektóre tematy, może opowiadanie o nich mogłoby być takim rytuałem? Wierzy, że rozmawianie z nożami, chochlami czy naczyniami pomaga zrobić dobry obiad, a żadne ciasto nie wyjdzie kiedy piecze się bez pozytywnych uczuć. Zawsze przed gotowaniem czy pieczeniem wyciąga wszystko, czego będzie potrzebował, to chhyba jednak po prostu zakodowany zwyczaj. A może można nazwać to rytuałem?
No i zawsze żegna się z Rogerem kiedy wychodzi z domu i zagląda do niego choć na chwilę, kiedy do domu wraca, to chyba najbardziej rytualna rzecz jaką robi. Prócz tego chyba trudno doszukiwać się w jego życiu czy zachowaniu jakichś stałych zwyczajów, czy punktów codzienności.


14. Co przyczyniło się do tego, że Twoja postać posiada takie a nie inne poglądy polityczne?
Chyba życie, wychowanie, jego osobowość? Bertie wychowywał się w rodzinie półkrwi, znał wielu mugoli, ma w rodzinie osoby o różnym stopniu czystości krwi, ma w rodzinie samych mugoli. Nie widzi wielkiej różnicy między jednymi i drugimi, choć dostrzega przyczyny dla których warto ukrywać ich świat. Nie raz miał szansę obserwować, jak reagują przerażeni ludzie, którzy nie wiedzą co dzieje się dookoła, zarówno czarodzieje jak i mugole, bardzo często reagują agresją chcąc się bronić nawet, kiedy tak naprawdę nie mają przed czym. Nie wiedzą tego.
Możliwe, że te, jak i wiele innych poglądów po części wpoiła mu rodzina, rodzice zawsze usiłowali tłuc mu do głowy, że ludzie są różni, trzeba do nich podchodzić empatycznie i próbować patrzeć na świat ich oczami. W tym ostatnim Bertie mistrzem nie jest, nie zawsze też może poszczycić się wybitnym uczuciem, miłość do świata ma w sobie jednak wielką i chyba nie da się stwierdzić, czy jest dla niego naturalna, czy spojona.
Dodatkowo szkoła, nowe znajomości, przynależność do Domu Gryfa, wszystkie osoby z którymi się spierał lub zgadzał. Bertie ma dość otwarty umysł, jego obecne przemyślenia to prawdopodobnie wynik nie tylko, co uformowało się w nim naturalnie, ale zestawienie tego z wieloma dyskusjami, sprzeczkami, rozmowami i wszelkiej maści kształtującymi światopogląd sytuacjami. Trudno wskazać większy konkret, niż po prostu osobowość i otoczenie.


15. Dlaczego amortencja Twojej postaci ma akurat taki zapach?
Bertie ma w sobie tę odrobinkę romantyzmu i jego amortencja pachnie jak perfumy, których używała jego pierwsza miłość. Miłość ta była burzliwa i dość nietypowa, w zamian bardzo długotrwała. I choć nie tak dawno przekonał się, że zdecydowanie należy do rzeczy minionych, jest jego wspomnieniem, wspaniałym jednak zdecydowanie nie do ożywienia, jest to wspomnienie piękne i bardzo przyjemne. Czy raczej cała masa wspomnień. Bertie przeżył w życiu bardzo wiele dobrych rzeczy, jednak bycie zakochanym uważa za jedno ze swoich najlepszych doświadczeń. Do dziś z resztą poszukuje równie silnego uczucia - choć bez wątpienia dziś wyglądałoby ono całkowicie inaczej.

16. Czy Twoja postać dobrze wspomina szkołę? Dlaczego? Jeżeli była uczniem Hogwartu lub Beauxbatons - czy uważała, że pasuje do swojego domu?
Tak. Szkoła dla Bertiego była wspaniałym czasem: mieszkał w dormitorium z osobami, które uwielbiał, miał dziewczynę która nie pozwalała mu się nudzić, poznał już wtedy swojego obecnie najlepszego przyjaciela - Titusa. Dookoła było mnóstwo możliwości, a świat wydawał się taki nieograniczony! Wszystko się dało, trzeba było tylko pokombinować, a Bertie kombinował bardzo chętnie. Wszędzie go było pełno, chętnie płatał ludziom psikusy, wygłupiał się, znajdował kolejnych przyjaciół, czasami także i wrogów, na okrągło coś się działo - jak nie wspominać dobrze takiego miejsca?
Bertie uwielbiał szkolne duchy, obrazy, był fanem meczów quidditcha, bez ustanku usiłował się dostać do drużyny, choć nigdy mu się to oczywiście nie udało. Bawił się w szkole doskonale, a i nie mogło być dla niego lepszego miejsca, niż Gryffindor, pasował tam doskonale, znalazł wiele bratnich dusz, spędził siedem niesamowitych lat i gdyby mógł, chętnie wydłużyłby te chwile beztroski.


17. Jak w mimice Twojej postaci odbija się jej zażenowanie?
Skrzywieniem. Po Bertiem generalnie widać wszystkie emocje jak na tacy, nie potrafi ich ukrywać, odbijają się w jego oczach, mięśniach mimicznych, gestach. Na zażenowanie reaguje więc skrzywieniem, zaciśnięciem ust, czasem lekkim wycofaniem. Czasem dodatkowo na jego twarzy pojawia się lekko zniekształcony uśmiech, coś jak to było tak beznadziejne, że powinniśmy udawać, że nigdy się nie stało. Należy jednak podkreślić, iż Bertie jest człowiekiem którego bardzo trudno jest zarówno zawstydzić, jak i zażenować.

18. Czy Twoja postać ma zwierzęta? Czy miała je w przeszłości? Jeżeli tak - jakie? Jaki jest jej stosunek do zwierząt?
Bertie ma królika - Rogera oraz sowę, Jerry’ego. Zwierzęta to jego kompani, często do nich mówi i nie widzi w tym nic dziwnego, spędza z nimi czas, wygłupia się, zaczepia, byłby w stanie bez większego problemu opisać osobowość każdego z nich, jak i osobowość każdego zwierzaka jakiego miał do tej pory. Lubi ich towarzystwo, uważa że są szczere i mają wielkie serca. Chyba też jeśli wie, że jego znajomi nie lubią ogółu zwierząt, sam ufa im odrobinkę mniej, choć jeszcze nie skreśla. Ostatecznie jedynie bezpośredniej agresji wobec zwierząt nie toleruje, podobnie z resztą jak agresji w stosunku do jakiejkolwiek bezbronnej istoty, lub nieuzasadnionej agresji w stosunku do kogoś, kto bronić się może.
Wierzy, że w zwierzętach jest mnóstwo jakiegoś rodzaju pozytywnej energii.
Nie jest mistrzem obchodzenia się ze wszystkimi, jednak radzi sobie z typowymi domowymi zwierzątkami i te zazwyczaj podchodzą do niego bardzo entuzjastycznie.
W domu Bertiego właściwie zawsze były zwierzęta, sowy rodziców, kot mamy (choć ten był już stary kiedy pojawił się Bertie i długo życia w towarzystwie żywotnego bachorka nie zniósł), jakieś rybki w akwarium, cokolwiek i chyba Bertie nie wyobraża sobie, że w jego domu mogłoby nie być jakiegoś zwierzęcia. Od czasu do czasu myśli o czymś jeszcze.


19. Czy Twoja postać dba o swój wygląd? Jak najczęściej się prezentuje? Jaką ma postawę, fryzurę, ubiór? Czy przykłada do niego wagę?
Niby tak, niby nie. W sumie to Bertie dużo nie robi, żeby dobrze wyglądać, nie spędza godzin na zakupach, nie dobiera koszul na trzy godziny przed wyjściem, jednak ostatecznie zawsze jakoś pilnuje swojej prezencji, zawsze jest ogolony, włosy ma przycięte na długość jaka mu odpowiada, nie można więc powiedzieć, że nie robi kompletnie nic. Kiedy wygląda dobrze, także czuje się pewniej.
Choć kiedy wygląda głupio, jego pewność siebie nie maleje, jedynie nabija się z tego więcej, są to jednak raczej jednorazowe sytuacje, nie norma.
Zazwyczaj raczej wtapia się w tłum, ma bardzo przeciętne ubrania, nic z najwyższej półki, jednak też raczej nie jakieś najgorsze staroci, w większości całkiem nieźle dopasowane. Lubi dżinsy i bardzo podoba mu się obecna moda na nie, generalnie zdecydowanie preferuje mugolskie ubrania, które wydają mu się wygodniejsze i bardziej swobodne. Fryzura chyba jest całkiem zwyczajna, po prostu dość krótkie, podcinane raz na miesiąc czy dwa włosy. Czasami zazdrości metamorfomagom możliwości zmian w każdej chwili, kilkakrotnie myślał o jakimś zaroście, nie miał jednak cierpliwości do czekania na niego.


20. Jakie złe wspomnienia wywołują spotkania z dementorami u Twojej postaci? Jeżeli nigdy nie miała z nimi do czynienia - jak myślisz, jakie by one były?
Wspomnienia z chwil niedługo po zaginięciu siostry, kiedy trzeba było powiedzieć o tym rodzicom, wspierać ich. Długo właśnie to były jego najbardziej traumatyczne wspomnienia: patrzenie na matkę, która zawsze była silną, twardo stąpającą po ziemi,trzymającą całą rodzinę w kupie kobietą: w tej chwili nagle stała się słaba i bezsilna, całkowicie załamana. Podobnie z ojcem, który zawsze był lekkoduchem, radosnym, wspaniałym, śmiesznym ojcem dla swoich pociech, idolem dla syna, w tej chwili nadal usiłował być silny, jednak od tej pory już nigdy nie był w pełni sobą. To jednak przeszłość, bardzo koszmarne wspomnienia, jednak życie toczy się dalej i dostarcza nowych koszmarów. Obecnie możliwe, że myślałby o Odsieczy - o człowieku, którego prawie udało mu się uratować, złapać nad przepaścią, jednak nie miał już czasu by wyciągnąć go z wyspy, człowieka który w końcu mimo jego (i oczywiście pozostałych) starań i tak umarł. Możliwe, że Bertie myślałby także o innych, o człowieku porzuconym w tunelu pełnym gazu, o kolejnych osobach które umierały dookoła mimo, że przecież przyszli im pomóc. Tę chwilę z całego tego koszmaru zapamiętał najmocniej, najbardziej wgryzła mu się w pamięć, czasami nadal o tym myśli, choć zawsze starał się odrzucać to co złe, kiedy już nie jest w stanie nic poradzić. Zawsze uważał, że jeśli nie jest dobrze to nie może być koniec. Nadal tak twierdzi - odsiecz jednak została zakończona, a Bott nie jest wcale pewien, czy jest dobrze.

21. O czym śni Twoja postać? Czy śpi spokojnie, może ma koszmary, a może nigdy nie potrafi zapamiętać swoich sennych wizji?
Bertie zawsze miał cudaczne sny. Raz gonił go ciasteczkowy potwór, innym razem wszyscy żyli i wykonywali swoje zwykłe czynności, jednak z jakiejś przyczyny byli kompletnie nadzy, w kolejnym śnie Roger był wielkości dorosłego człowieka i pertraktował z nim na temat własnego pokoju, bo jest już duży i należy mu się prywatność. Nic niezwykłego właściwie.
Jakiś czas po Odsieczy, czy raczej po powrocie do dom - owszem, miał koszmary. Usiłował zmusić się do normalnego funkcjonowania i upchać koszmary gdzieś w tył swojego umysłu, świad jednak podsuwał mu nowe. W maju Bertie odrobinę stracił poczucie bezpieczeństwa, które do tej pory było bardzo silnie wpisane w jego charakter. Obecnie jednak zaczyna znów sobie radzić. Koszmary ustały, a może już ich nie pamięta po przebudzeniu. Dawno właściwie nie miał zwyczajnego snu, te jednak najpewniej wrócą, kiedy i on odrobinę odreaguje..


22. Czy Twoja postać posiada jakieś charakterystyczne odruchy, mimowolne gesty, nerwowe tiki? Jeśli tak - jakie? W jakich sytuacjach się objawiają?
Zastanawiam się, czy uśmiech i gestykulacja się liczą. Bertie raczej nie ma tików nerwowych, wbrew całej jego wrażliwości, na swój sposób jest chyba dość wytrzymały, lub bardzo dobry w odkładaniu gdzieś na tylne półki umysłu tego, co złe. Gesty, nawyki - ma kilka gestów, które robi podobnie, jak ojciec. Ostentacyjne rozkładanie rąk, przeczesywanie włosów i niektóre z uśmiechów to dokładna kopia zachowań jego ojca, które mały Bertie naśladował i jakie teraz stały się jego gestami i nawykami, na co jedynie niektórzy obserwatorzy czasami zwracają uwagę.
Prócz tego właśnie żywa gestykulacja i uśmiechy chyba można wpisać jako jakiegoś rodzaju odruchy, których nie potrafi i nie chce się pozbyć. Ręce Botta żyją swoim życiem, jego twarz ma uśmiech na każdą okazję.


23. Jak na przestrzeni lat zmieniała się relacja Twojej postaci z najbliższą rodziną? Co było tego powodem?
Nie bardzo się zmieniła. Botty to rodzinne potwory. Wszystkie nawet, jak się do tego nie przyznają. Bertie zawsze tę swoją wielką, szaloną rodzinę kochał i był w stosunku do niej bardzo otwarty. Chętnie uczestniczył we wszelkiej maści rodzinnych spotkaniach, utrzymywał kontakt z kuzynami, czy wujami. Oczywiście rodzice i siostra zawsze byli na pierwszym miejscu i to też się nie zmieniło, trochę nawet mimo zaginięcia siostry: nadal nie dał spokoju, nadal sobie nie odpuścił i wciąż wyczekuje szansy znalezienia jej.
Wracając jednak do pytania: niewiele się zmieniło. W naturalny sposób Bertie stał się bardziej opiekuńczy względem rodziców, jak to zazwyczaj się dzieje kiedy dziecko dorasta, rodzina nadal się z niego nabija, mama nadal usiłuje go wychowywać i podkreśla, jaki to jest niereformowalny. Możliwe, że rodzice są trochę bardziej opiekuńczy i zmartwieni, boją się czasem, że i drugie dziecko im zniknie. Możliwe że powody jakichkolwiek zmian były dwa: jego wyjście na swoje, zakup własnego domu oraz zniknięcie jego siostry. Rodzice musieli sobie uświadomić, że to wieczne dziecko trochę dorosło, jednocześnie zaczęli się bać o to, że nie poradzi sobie z życiem, że stanie się z nim coś, jak z Aną. Zawsze byli jednak bardzo opiekuńczy, a on zawsze poświęcał im uwagę, nadal zagląda do nich względnie często. Oboje nadal są dla niego niewątpliwym wzorem, kimś niesamowicie cennym.


24. Jaki alkohol najbardziej lubi Twoja postać i dlaczego? A może w ogóle nie lubi pić?
Proste piwo, najlepiej pszeniczne. Choć gdy jest zimno, Bertie chętnie popija grzańce zarówno z piwa jak i z wina, rozgrzewa się nimi i się w nich rozsmakowuje. I nie przejmuje się, kiedy ktoś twierdzi, że to dla bab, grunt że jest pyszne i ciepłe. I ma alkohol.
Generalnie Bott alkoholu raczej nie odmawia, traktuje go jak sposób na rozkręcenie zabawy, sposób spędzenia czasu czy sposób na nadmiar stresu. Mimo to nie pije dużo jakoś wybitnie często, raczej od czasu do czasu, częściej wypije jedno piwo wieczorem, czy naleje sobie grzańca.
Innymi typami też nie pogardzi, przepada za smakiem whisky, choć zdecydowanie woli tę o bardziej wyrazistym, słodowym smaku. Nie lubi słodkiego wina, więc pod tym względem trudniej go zadowolić, generalnie mimo pociągu do słodyczy, Bott nie szaleje za nadmiarem cukru w alkoholu i wyjątkiem od tej zasady są jedynie domowe nalewki.


25. Jaki jest stosunek Twojej postaci do innych klas społecznych oraz osób o innej czystości krwi?
Właściwie to Bertie nie ma pojęcia, jakiej czystości krwi jest spora część jego bliskich znajomych. Jeśli nie było to istotne w jakichś okolicznościach (na przykład jeśli ktoś nie miał powodu bać się policji antymugolskiej), lub jeśli nie wyszło to w jakiejś rozmowie, po prostu nie zadawał tego pytania. Nie jest to dla niego w jakikolwiek sposób istotne, Bertie z równym entuzjazmem zaprzyjaźni się z mugolakiem, jak ze szlachcicem. Sam jest zaledwie półkrwi i zawsze bardzo mu się to podobało - to, że ma dostęp do OBU światów, a przecież oba są niesamowite i pełne wspaniałych rzeczy. Zawsze lubił obserwować rozmowy osób mugolskiego pochodzenia z czarodziejami czystej krwi, nieraz okazują się one w pewnym momencie całkiem zabawne.
Wiele uparcie i otwarcie  promugolskich osób dyskryminuje szlachtę, bo Bertiego zawsze bawiło. Jasne, wielu szlachcicom współczuje straconego, czy utrudnionego dzieciństwa, to by było jednak na tyle, każdą osobę stara się odbierać osobno, każdemu daje taką samą szansę, bo dobro jego zdaniem kryje się głębiej, niż w genach rodziców.


26. Co czyta Twoja postać przed snem? A może wcale nie czyta, a robi coś innego?
Bertie raczej wchodzi do pokoju, mówi dobranoc zwierzakom, gasi światło i pada do łóżka. Jest bardzo energiczną osobą, której trudno jest skupić uwagę na czymś na dłużej - dlatego czytanie wychodzi mu powoli, łapie jakąś książkę, idzie coś zrobić, porzuca ją, wraca na kilka stron i tak dalej. Na pewno nie czyta przed snem, bo zwariowałby chyba z braku dodatkowego zajęcia, jeśli jest na tyle senny i zmęczony by usnąć z kolei - to po prostu usypia.
Nie ma też żadnych rytuałów pod tym względem prócz higienicznych czy związanych ze zwierzakami, Bott stara się zapełniać sobie całe dnie, często siedzi nad zajęciem jakie sobie znajdzie do późnej nocy i kiedy pada do łóżka, w sekundę po prostu przestaje istnieć.


27. Jak wyobrażasz sobie swoją postać za dwadzieścia lat?
Żona, przynajmniej dwójka dzieci, najpewniej bliźniaków, fasolkowe królestwo. Za dwadzieścia lat zapewne nie będzie już śladu po wojnie, patrząc z perspektywy Botta zakładam, że świat wróci do szeroko przyjętej normy, czarodzieje nadal będą w ukryciu, a podział związany z czystością krwi będzie miał tylko mniejsze i mniejsze znaczenie. Bertie będzie dalej produkował słodycze, bez wątpienia nadal będzie mieszkał w Ruderze, choć dom będzie miał inny charakter, kiedy zamiast współlokatorów będzie w nim po prostu rodzina (i duch). Nadal będzie to miejsce otwarte na gości, Bertie wciąż będzie rozdawał jedzenie. Ah, jedynie w salonie Rudery bez wątpienia stanie tron w kształcie fasolki.
Wracając do samego Bertiego, on bez wątpienia zawsze będzie sobą, wiecznym dzieckiem, będzie wpajał swoim dzieciom miłość do świata, w sumie to te dzieci powinny być już nastoletnie, więc same będą już sprawiały problemy, a Bertie będzie udawał oburzonego, żeby ukochana żona się na niego nie wściekała, że popiera złe zachowania i psoty dzieciaków. Żonę będzie wielbił i nosił na rękach, bo jak już Bertie na prawdę się zakocha to zdecydowanie jego ukochana spokoju nie zazna. Zapewne jakieś blizny po wojnie mu zostaną, zostaną jednak zepchnięte tam, gdzie zamykane są wszystkie minione problemy Berta oraz te problemy z którymi aktualnie Bott nie może nic zrobić, gdzieś do tyłu, gdzieś gdzie nie będą zbyt widoczne. Widzę więc dla niego radosne życie kogoś, kto z pełnią entuzjazmu będzie odbudowywał ten świat i pomagał mu pamiętać o tym, że dobro istnieje, a uśmiech jest istotny. Jednak jak będzie naprawdę - tylko Wielki Mors raczy wiedzieć.


28. Czy Twoja postać posiada przedmiot - może pamiątkę - do którego ma wielki sentyment? Jeśli tak, czym on jest?
Lusterko dwukierunkowe, które dostał od starszej siostry jeszcze w szkole. Jest to pamiątka słodko słona, po zaginięciu siostry przedmiot przestał działać, Bertie jednak jeszcze nie raz usiłował w ciemności szkła dostrzec twarz Anny. Mimo, iż trop z niego raczej nędzny i przedmiot stał się bezużyteczny, sentymentalność Bertiego nie pozwala mu tak po prostu go wyrzucić. Nadal leży w szafce obok jego łóżka, Bott nadal od czasu do czasu na nie zerka, nigdy nie myśli o tym, by się go pozbyć, czasami mówi do niego, zadaje pytania. Bertie zapewne ciężko zniósłby utratę tego przedmiotu.

29. Podaj jedną decyzję, która miała największy wpływ na to, kim obecnie jest Twoja postać. Czy Twoja postać podjęłaby ją ponownie, znając już konsekwencje?
Mało było takich istotnych decyzji w życiu młodego cukiernika. Praca? Ona na pewno do pewnego stopnia go definiuje, w jakiś sposób się z nią “zrósł”, choć pewnie jako kelner nie bardzo by się różnił od obecnego siebie. Praca w cukierni nadała jego życiu kierunek, trochę konkretu, sprawiła że skupił się w końcu na jednym zajęciu na dłużej, odkrył swoją pasję, w jakiś sposób też na niego wpłynęła, być może bez tego nadal skakałby od zlecenia do zlecenia, od zawodu na chwilę do innej chwilowej pracy, jak było to zaraz po szkole, kiedy usilnie szukał miejsca dla siebie.
Generalnie największa decyzja jaką podjął to wstąpienie do Zakonu Feniksa. Nic oryginalnego jak na Zakonnika zapewne, choć ta decyzja była dla niego czymś bardziej niż oczywistym, Bertie już od dawna denerwował się stagnacją, bezczynnością, zapewne gdyby nie wstąpił do Zakonu, na własną rękę próbowałby coś zrobić. Bez wątpienia byłoby to impulsywne, niezaplanowane, prawdopodobnie źle by się skończyło. Bott raczej nie jest strategiem, nie jest dobry w planowaniu, zdecydowanie woli działać więc szeregowy członek organizacji to pozycja dla niego.
Dzisiaj Bertie zdecydowanie zadecydowałby tak samo, nie byłoby innej odpowiedzi, niż tak, przekonania Botta się nie zmieniły, podobnie jak jego niechęć do nic-nie-robienia. Bertie jest mistrzem odpychania problemów na które nie może nic poradzić, jednak kiedy czuje że da się działać, ba - że powinno się działać, sytuacja ma się całkowicie inaczej. Zakon na niego wpłynął i niewątpliwie jeszcze wpłynie, Bertie jednak zgadza się na to w pełni - i wierzy, że w końcu osiągną swój cel.


30. Co dokładnie sądzi Twoja postać o czarnej magii?
Bert nigdy nie był jej ciekaw. Możliwe, że trochę się jej boi, odbiera jako coś bardzo destrukcyjnego dla czarodzieja władającego nią. Wierzy, że osoba władająca czarną magią z czasem wpuszcza w swoje serce coś bardzo mrocznego, sama potrzeba krzywdzenia ludzi z którą wiążą się te zaklęcia go odrzuca. Nawet teraz, kiedy uważa przemoc za konieczną w czasie walki i w razie potrzeby posuwa się do brutalnych zaklęć, nie wyobraża sobie sięgnąć po tę dziedzinę. Rzucanie okrutnych czarów nie jest dla niego łatwe, wbija się w jego duszę, pozostawia w niej niepewność i nieufność względem siebie i tego, co rozumie przez “bycie dobrym człowiekiem”. Nie pozwoliłby sobie na cokolwiek więcej i raczej nie ufałby osobie o której by wiedział, że tą magią się posługuje.

31. Czy Twoja postać przeklina? Jeżeli tak - jakich wulgaryzmów używa najczęściej?
Niezbyt często. Bertie raczej się nie denerwuje, trudno go zirytować, a bez silnych emocji nie ma potrzeby używania wulgaryzmów. Ekspresję wypowiedzi nadaje tonem  czy gestykulacją i najwidoczniej to wystarcza.
Zdenerwowany nadużywa słowa “cholera”, choć trudno nazwać je przekleństwem, cholernymi też określa rzeczy problematyczne. Czasami zarzuci jakimiś wrzodami Merlina, jednak o cos cięższego kalibru zdecydowanie u niego ciężej. Musi być pod wpływem bardzo silnych, najpewniej negatywnych emocji.


32. Co najbardziej lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Bertie nie wie jak to się dzieje, ale się dzieje, nie ma problemu w tym żeby od słowa do słowa obcą osobę przeciągnąć na swoją stronę, znaleźć znajomych, zjednać sobie innych. Dla osoby towarzyskiej jest to bardzo przydatna cecha i Bertie szczególnie za nią w sobie przepada.

33. Czego najbardziej nie lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Bertie ma wielkie serce, a w nim trzyma mnóstwo bliskich osób. Czasami jednak jest dramatyczną ciamajdą pod względem empatii, od małego dzieciaka dokuczał innym, czasami nie mając do końca świadomości że sprawia im przykrość - i w mniejszej, łagodniejszej formie zostało mu to do dzisiaj. Jest absolutnie pozbawiony wyczucia, szczególnie kiedy jego umysł nakieruje się jakąś konkretną myśl.
Czasami też prędzej działa niż pomyśli, zbyt łatwo się ekscytuje i chce JUŻ, wszystko na zaraz przez co czasami rzeczy nie wychodzą mu takie jak powinny. Chyba głównie to - BB ma całkiem niezłą samoocenę i trzeba przyznać, jest postacią która całkiem samego siebie lubi - mimo niewątpliwych wad nad którymi może i się stara, ale nie do końca potrafi pracować.


34. Jaki charakter pisma posiada Twoja postać? Czy przykuwa uwagę do tego, jak pisze, a może czyni to niedbale?
Bertie stawia duże litery, z obszernymi kółkami w o, C itp, kropki nad i są u niego kółkami, z kolei, często łączy lutery (na przykład tt w nazwisku zawsze pisze z jedną poziomą kreską), linie proste stawia raczej pionowo, czasami przechyla na prawo, nie owalne litery zazwyczaj wydają się dość małe przy owalnych. Między wyrazami pozostawia dość spore odstępy - tak, zawsze zapisywał całe arkusze papieru na byle notatkach.

35. Czy Twoja postać posiada poczucie humoru? Jeżeli tak - jak byś je krótko opisał?
Tak… Bertie lubi się śmiać. Po prostu. Jego empatia z kolei ogranicza się pod tym względem dość mocno, czasami Bott rozproszony milionem myśli i pomysłów niekoniecznie myśli o konsekwencjach albo negatywnych stronach swoich żartów. Nie zawsze też rozumie że nie wszyscy dzielą jego poczucie humoru.
Tak czy inaczej bardzo lubi dokuczać innym, zaczepiac ich, w jakiś głupi sposób zazwyczaj. Robi psikusy, szczególnie kiedy chce odreagować ciężki okres, ucieka w głupie psztyczki. No i właśnie, jego poczucie humoru zdecydowanie nie jest wyrafinowane, na pewno jednak może się pochwalić kreatywnością w tworzeniu swoich psikusów - z których zapewne nigdy nie wyrośnie.
Prócz tego cóż, całkiem łatwo go rozbawić. BB to wesoły człowiek który szuka w życiu radości, a smutki spycha w głębokie odmęty podświadomości. Opowiedz mu dowcip, dostaniesz dwa w zamian, a cieszył się będzie przy tym niezmiernie.


36. Jak myślisz, jakie wrażenie sprawia Twoja postać na obcych - swoją postawą, mimiką, tym, co mówi i w jaki sposób?
Zależnie od sytuacji. Po Bertiem od razu widać kilka rzeczy: że jest otwarty, przyjaźnie nastawiony do wszystkiego co się rusza, w sumie do tego co się nie rusza też, po cóż ta dyskryminacja. Jest wesoły, a jego emocje są szczere. Dzięki temu nie miał nigdy problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, uchodzi za osobę towarzyską, całą swoją postawą, swego rodzaju ekspresją zachęca do kontaktu. Czasami zapewne sprawia jednak - z powodu tych samych cech, zbytniej otwartości, wesołości, w zamian - nieporadności w stresowych, czy przykrych sytuacjach - na ignoranta, lub głupca. Pod wieloma względami jest to postać którą łatwo całkiem całkiem nieźle poznać już po pierwszym kontakcie.

37. Jaki jest stosunek Twojej postaci do dzieci? Jeżeli nie posiada własnych - czy chciałaby je mieć: teraz, kiedyś?
Nietrudno się domyśleć, że Bert z dziećmi doskonale się dogaduje. Nie ma z tym problemu, niezależnie od ich wieku, uwielbia się z nimi wygłupiać, czasami bawi go to, że to tacy mali ludzie którzy dopiero uczą się podstawowych rzeczy, lubi się temu przyglądać. W skrócie: Bott ma do dzieci wielkie serce i zdecydowanie chce kiedyś mieć. Nie należy go jednak pytać o płeć ani o ilość, zapewne już jedno dziecko w jego rękach byłoby katastrofą - czyż to nie jest człowiek katastrofa? - na dłuższą metę, on jednak chciałby niewątpliwie więcej. Ile? Trudno powiedzieć, niech się w każdym razie w Ruderze zmieszczą, bo z tego wspaniałego domu nie ma zamiaru się wyprowadzać.

38. Jaki Twoja postać ma głos - niski, wysoki, chrypliwy, lekko piskliwy? Mówi w sposób znudzony, wiecznie obojętny, czy może śpiewająco? Nie boi się mówić głośno czy może eterycznie szepcze - nawet wtedy, gdy nikt jej nie podsłuchuje?
Bertie wyraźnie moduluje głos, prawi opowieści, czasem mówi głośno, może zbyt głośno, jest w tym nieskrępowany, jeśli szepcze, zazwyczaj w sposób dość teatralny. Czasami nie do końca jest świadom tego, jak głośno mówi i nieświadomie ściąga uwagę osób dookoła, wystarczy jednak zwrócić mu uwagę, by zaczął mówić ciszej, choć wciąż nieskrępowany, z równie wielką pasją odczuwalną w tonie wypowiedzi. Dodatkowo bardzo żywo gestykuluje kiedy tylko wkręci się mocniej w rozmowę - czyli prawie zawsze - co niekiedy bywa wręcz niebezpieczne w zestawieniu z jego ekspresyjnym sposobem bycia i gapowatością. Jego dłonie żywo dosłownie prawią osobną opowieść z wprawą prawdziwego pantomima, choć co dziwne kiedy Bertie ze świadomością obserwuje swoje ręce i takie pokazywanie wychodzi mu zdecydowanie gorzej. Gestykulowanie jest u niego czymś zdecydowanie podświadomym, jednocześnie jednak czymś nad czym chłopak nie może zapanować, kiedy tylko przestaje o tym myśleć, jego ręce znów idą w ruch.

39. Jeżeli Twoja postać mogłaby zmienić jedną rzecz ze swojej przeszłości, zapobiec jakiemuś wydarzeniu, podjąć inaczej jakąś decyzję - co by to było?
Zaginięcie siostry. Wtedy nie mógł zrobić, przewidzieć, domyślić się niczego - i wciąż sobie z tego powodu psuje w brodę. Gdyby wtedy wiedział na co się zanosi, z całym swoim uporem, z całą namolnością jaką w sobie ma zatrzymałby Annę, w jakiś sposób zatrzymałby ją, pomógł jej. Oczywiście jest to czysta abstrakcja, nie ma konkretnej rzeczy jaką mógłby wtedy zrobić, błędy i zaniedbania pojawiły się dużo wcześniej, rozdzieliła ich także szkoła, jego próby zdałyby się zapewne na nic, Bertie jest jednak typem który nie potrafi mieć nadziei i zapewne gdyby mógł się cofać w czasie, próbowałby tego w nieskończoność i próbował robić cokolwiek by nie dopuścić do zaginięcia Anny - musiałby. Niezależnie od ilości porażek.

40. Jak myślisz - jak zginie twoja postać?
To właściwie nie jest łatwe pytanie, jeśli o Berta chodzi. Pierwsze o czym pomyślałam to, że któregoś razu potknie się na schodach i po prostu skręci kark - ot, głupota ale przy tej ilości wypadków, jakiej młody Bott ulega, wydaje się całkiem sensowna. Tylko to się kłóci z jego życiowym szczęściem. Podobnie jak bardziej dramatyczne śmierci w walce czy cokolwiek tego typu, Bert w końcu sam pcha się w wiele niebezpiecznych sytuacji, nie zawsze mierząc swoje siły na zamiary. Myślę jednak, że jego szczęście nie pozwoli mu zginąć, na pewno nie raz się solidnie poturbuje ale umrze w podeszłym wieku siedząc na swoim tronie w kształcie fasolki i opowiadając wnukom głupie dowcipy które będą go bardzo bawić. Bez wątpienia umrze, kiedy w końcu przyzna, że chodził po tym świecie już zbyt długo, będzie spokojny i uśmiechnięty, będzie wspominał najwspanialsze chwile swojego życia i z ciekawością po prostu ruszy ku światłu na końcu tunelu.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Czarownica
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Jestem gazetą
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bertie Bott   26.12.17 14:16

Bertie Bott
Idź śmiało przez życie,
I byczą miej minkę.
Łap szczęście za ogon
I duś jak cytrynkę.

Gratulujemy zdobycia osiągnięcia:

ZŁOTY MYŚLICIEL


Powrót do góry Go down
 

Bertie Bott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Złote myśli-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18