Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 [Sen] Śluby więzienne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: [Sen] Śluby więzienne   26.12.17 1:42

Któregoś dnia na podłodze w swojej celi znalazł list.
Zamknął oczy, otworzył oczy - i oto był. Dokładnie na środku kamiennej, zimnej podłogi leżał podłużny rulonik, wykonany z najpiękniejszej papeterii, przewiązany bladoróżową wstążką. Musiało minąć kilka dłuższych chwil, zanim mężczyzna zdał sobie sprawę, że list nie jest przywidzeniem. Nie spał od wielu dni, ilekroć zamykał oczy, widział pod powiekami najgorsze z możliwych koszmarów, przyprawiającego go o gęsią skórkę. Wolał już nie spać, byle by tylko nie oglądać tych okropieństw. Miało to jednak poważne konsekwencje, jeśli chodzi o jego samopoczucie oraz zdrowie. Już nie raz miał zwidy, kiedyś wydawało mu się że tuż u drzwi celi stoi jego siostra i macha mu przed nosem kluczem - to było bardzo w jej stylu, drażnić się z nim, denerwować, dopiec i wbić sójkę w bok, zanim faktycznie by mu pomogła. Innym razem jego wymęczone, przekrwione oczy ukazały mu obraz suto zastawionego stołu, rozstawionego przy przeciwległej ścianie. Długo potem krwawił z rozciętego czoła (kto by się spodziewał, że takie drobne rozcięcie może tak długo sikać krwią?).
Tym razem jednak wzrok go nie zwodził. Kiedy mężczyzna pochylił się nad rulonikiem, jego palce wyczuły delikatną frakturę papieru oraz jedwabistą gładkość wstążki. Ba! Do jego nosa doleciał łagodny, słodki zapach kobiecych perfum. Znał tę woń. I nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek ją poczuje.
Nieco drżącymi, wychudłymi palcami rozwinął pergamin, jednocześnie bojąc się, że pobrudzi delikatny, lśniącobiały papier. A potem zmarszczył lekko brwi, wyraźnie skonsternowany. To było zaproszenie. Zaproszenie na ślub! Ba! Na jego ślub!
W popłochu rozejrzał się po celi - była całkowicie pusta. Na Merlina, przecież jeśli miał się żenić, musiał jakoś wyglądać! A tu ani ubrania, ani nawet okazji by się umyć! Kiedy w ogóle miał się odbyć ten ślub? Craig pospiesznie znów zerknął na pergamin, napotkał jednak kolejny problem - chociaż atrament pięknie, czarno na białym, informował go o dacie ceremonii, mężczyzna nie wiedział, jaki jest dziś dzień! Przez siedzenie w tym przeklętym więzieniu zupełnie stracił rachubę czasu!




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Estelle Slughorn
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4587-estelle-slughorn-budowa#98562 https://www.morsmordre.net/t4635-volare https://www.morsmordre.net/t4599-niepokorna-slughornowna#98986 https://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka https://www.morsmordre.net/t4632-estelle-slughorn
alchemik w św. Mungu
24
Szlachetna
Panna
better never means better for everyone. it always means worse for some.
1
10
11
12
1
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: [Sen] Śluby więzienne   27.12.17 20:15

Ach, sama nie wiedziała jak to się stało, że przegapiła datę własnego ślubu. W zasadzie - nie pamiętała, że takowy w ogóle miał się odbyć. Budząc się rankiem w komnacie, która nie przypominała jej własnej, zauważyła list z wyznaczoną godziną przyjścia osób, dbających o jej wygląd i pierścień zaręczynowy z ogromnym kamieniem symbolizujący przyszły ród. Zaskoczona, bo przecież nie pamiętała, w którym momencie ktokolwiek włożył na jej palec pierścionek, podniosła się z łoża i biegiem skierowała do wyjścia z komnaty, lecz po otworzeniu drzwi już frunęła na smoku - swoim cudownym środku transportu - trzymając się kurczowo wianka z kwiatów na jego łbie i wzdłuż grzbietu. Biała suknia z szermezy, zdobiona koronką i kryształkami, odsłaniająca kawałek pleców falowała na wietrze, podobnie jak jej puszczone luzem, poskręcane w loki włosy.
Miejsce ślubu wydawało jej się dziwne, choć nie czuła niepokoju; wchodząc przez drzwi i z gracją godną damy kierując się oświetlonym świecami korytarzem do wskazanego miejsca. Z tłumioną ekscytacją weszła do pomieszczenia, które przybrane było kwiatami, ale poza nią i osobą udzielającą ceremonii nie było tu nikogo. Wprawdzie jako dziewczynka marzyła o potajemnym ślubie, hen daleko od wścibskich oczu, ale tam widziała zupełnie inne miejsce. Altanę w lesie, na plaży, czy gdziekolwiek indziej, a nie kawałek pomieszczenia z wyżłobioną w ścianie dziurą. Zniecierpliwiona ujęła w dłoń podany jej bukiecik kwiatów i pozwoliła, by jakaś nieznajoma osoba naciągnęła na jej twarz welon, a gdy drzwi otworzyły się znowu, zwróciła się w ich kierunku - widok ubranego w garnitur i ostrzyżonego Craiga spowodował, że wbrew ustaleniom mistrza ceremonii podbiegła do mężczyzny, po drodze gubiąc biały pantofelek.
- Nareszcie jesteś. - Odezwała się, łapiąc go za dłoń. Odwrócony porządek całej ceremonii w ogóle nie zwrócił jej uwagi: już od rana cały ten dzień był absurdalny.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: [Sen] Śluby więzienne   29.12.17 11:09

Craig już zaczynał mieć wrażenie, ze cały ten liścik jest najzwyklejszą w świecie ściemą i że ktoś postanowił sobie z niego zadrwić. Jakby już nie miał dość zmartwień, siedząc w tym zapomnianym przez los i ludzi miejscu, w ciemnicy bez wody i pożywienia. Bardzo szybko jednak okazało się, że tak samo jak rulonik, sam ślub również nie jest fikcją. Gdy bowiem zupełnie zdezorientowany i zszokowany Craig podszedł do krat u wyjścia, te otworzyły się przed nim bez najmniejszego skrzypnięcia. A kiedy tylko przekroczył próg i wyszedł na korytarz - jego łachmany, pozostałości po stroju w którym wrzucono go do celi, zniknęły. Zamiast tego miał na sobie odświętną szatę, stosowną na uroczyste przyjęcia i rodzinne ceremonie. I chociaż nie da się zaprzeczyć że trochę wisiało to wszystko na jego wychudłym ciele, i tak prezentował się godnie - w szczególnie że jego twarz i włosy również zostały w przedziwny sposób doprowadzone do porządku. Wciąż jednak były elementy, które w niemalże bolesny sposób przypominały mu o tym, że wciąż był w Azkabanie.
Po pierwsze - jego nadgarstki skute były magicznymi kajdankami. Zimne w dotyku, nie ważne jak długo miały by kontakt ze skórą, nie nagrzewały się, cały czas nieprzyjemnie chłodząc jego ręce. No i po drugie - gdy ruszył korytarzem, towarzyszyła mu świta w postaci dwójki dementorów. Co ciekawe - ich obecności nie odczuwał, tak jak za zwyczaj. Nie wysysali całej radości ze świata, nie łamał karku ze strachu pod ich niewidzącymi spojrzeniami, nie odczuwał nawet lodowatego zimna, które powinno im towarzyszyć. Byli po prostu nieco posępnymi, brzydkimi towarzyszami. Craig przez chwilę nawet zastanawiał się czemu tak było. Zdecydowanie by preferował, żeby tak było przez cały jego pobyt w Azkabanie, ale niestety podejrzewał, że to tylko aura dzisiejszej ceremonii łagodziła efekty ich obecności.
Kiedy przeszedł przez kolejne drzwi, jego oczom ukazał się widok, który na długo miał zapamiętać. Zdecydowanie najpiękniejszy, jaki mógł ujrzeć - pomimo faktu, że znajdowali się w magicznym więzieniu dla największych kryminalistów. Estelle swoją obecnością promieniała tak jasno, że nie dostrzegał już żadnych negatywów obecnej sytuacji - ani dementorów, ani kajdanek. A że na sali nie było też nikogo z ich rodzin, kiedy tylko się do niego zbliżyła, ujął ją w swoje ramiona i ukradł jej długi, czuły pocałunek.
- Wyglądasz najpiękniej, Kopciuszku - szepnął, patrząc jej w oczy.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Estelle Slughorn
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4587-estelle-slughorn-budowa#98562 https://www.morsmordre.net/t4635-volare https://www.morsmordre.net/t4599-niepokorna-slughornowna#98986 https://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka https://www.morsmordre.net/t4632-estelle-slughorn
alchemik w św. Mungu
24
Szlachetna
Panna
better never means better for everyone. it always means worse for some.
1
10
11
12
1
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: [Sen] Śluby więzienne   04.01.18 0:07

W istocie, pomimo miejsca, w którym się znajdowali, obecność lady Slughorn w dziwny sposób rozjaśniała całe pomieszczenie i sprawiała, że wszystko wydawało się po prostu znośne, lepsze i przyjemne. Była niemal pewna, że czarne zakapturzone istoty nie były teraz tak groźne, jak o nich mówiono i po czasie ich obecności nawet nie dostrzegała. A może w ogóle ich już nie było? To jednak nie interesowało jej tak, jak przyszły mąż. Wieszając się na szyi Craiga, ucałowała go i gdy odsunęła się z szerokim uśmiechem ujęła obie jego dłonie w swoje chłodne, blade palce. Wydawałoby się, że choroba ponownie weszła w stan uśpienia, bo cera dziewczęcia stała się zdrowsza i błyszcząca, nie tak blada, jak dotychczas, a sińce pod oczami zniknęły całkowicie. Wrócił też naturalny błysk w ciemnych oczach, bez problemu zauważalny, kiedy przyglądała się jego twarzy z uwagą.
- Mam nadzieję, że się nie rozmyśliłeś. - W końcu nie chciałaby, żeby pan młody uciekł sprzed prowizorycznego ołtarza, z powrotem do swojej celi, czy innej kryjówki w labiryncie korytarzy. Wolała więc spytać już teraz, nim zbliżyli się do mistrza ceremonii - uścisk dłoni nieznacznie zacieśnił się, jakby faktycznie obawiała się jego reakcji. Gdy jednak zapewnił, że wszystko w porządku, ruszyła z gracją w kierunku ołtarza, wciąż ujmując rękę mężczyzny.
Zdawało się, że nie dostrzega znacznej różnicy w wystroju i samym miejscu: cela nagle zniknęła, oni zaś znaleźli się na świeżym powietrzu, na otwartej przestrzeni, w tamtej altanie. Nie zmienili się jedynie towarzysze, choć ich głowy przyozdobiły kolorowe wianki z kwiatów i krawaty w barwach rodowych pary młodej. Braku rodzin również nie zauważyła i nie przejęła się ich nieobecnością, widząc tylko i wyłącznie jego. Ceremonia zaczęła się, ale nie trwała tyle co zwykle, omijając zbędne partie i przechodząc niemal od razu do sakramentalnego tak oraz przysięgi, którą mieli sobie teraz złożyć.


Powrót do góry Go down
 

[Sen] Śluby więzienne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18