Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Ogrody   27.12.17 14:02

First topic message reminder :

Ogrody

Ogrody Fawleyów cechują się naprawdę niezwykłą urodą i rozmiarami. Nie bez powodu wiele uroczystości rodzinnych odbywa się właśnie tutaj, pod gołym niebem, na tle pięknych krajobrazów Krainy Jezior. Bliżej dworu nie brakuje sztucznych sadzawek i oczek wodnych, które, w odróżnieniu od naturalnych jezior, są stale pielęgnowane przez skrzaty tak jak otaczające je ogrody pełne kwiatów, alejek i urokliwych zakątków sprzyjających twórczemu natchnieniu. Można znaleźć tu także posągi znanych artystów oraz piękne zaczarowane iluzje świateł, które nawet wieczorami nadają ogrodom niezwykły klimat.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Zawód : Malarka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 12
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ogrody   10.10.18 14:04

Było jej przykro, że to ona musiała przekazać kuzynce męża i dawnej przyjaciółce z lat szkolnych tak przykre wieści. To nie powinno tak wyglądać, jej powrót do kraju nie powinien odbyć się w taki sposób. Powinna wracać do miejsca pełnego radości i piękna, do swojego domu, a przybyła do miejsca naznaczonego tragizmem ostatnich wydarzeń. Choć można było powiedzieć, że i tak mieli wiele szczęścia – wszyscy żyli, dwór wciąż istniał, a ogrody miały dużą szansę się odrodzić, jeśli tylko pogoda znowu nie spłata im jakiegoś okropnego figla. Jej ojciec dobrze znał się na rzeczy, jak większość Flintów od lat zajmował się rodowym interesem zielarskim i co za tym idzie, posiadał wybitną wiedzę z zakresu magicznej (i nie tylko) flory. Ale nawet on nie mógł w jednej chwili naprawić tego, co zniszczyły anomalie, choć był dobrej myśli.
- Wyglądało dużo gorzej niż teraz – powiedziała cicho w odpowiedzi na jej słowa. – Ale tak wygląda wiele miejsc w Anglii, niektóre nawet jeszcze gorzej. Ojciec powiedział, że na wszystko trzeba czasu. – Cressida może rzadko opuszczała dwór, ale przecież były ptaki, które przynosiły jej wieści. Ponadto wiele słyszała też od swoich krewnych i to nie tylko Flintów. Wiele miejsc ucierpiało, nawet lasy Charnwood i wiele, wiele innych. – Pozostaje mi tylko pozazdrościć ci, że cały ten czas spędziłaś we Francji, z dala od tego wszystkiego.
Cressida podejrzewała, że gdyby tylko Blaithin znała pełny obraz sytuacji, wolałaby tam zostać i być bezpieczną. A nawet Cressida, będąca w Anglii cały czas, nie wiedziała wszystkiego, była przecież tylko kobietą, trzymaną z dala od poważnych spraw, na przykład od polityki. Ale nawet ona wyczuwała zmieniające się nastroje i sama martwiła się tym wszystkim, co się działo, a co mogło potencjalnie zagrozić jej i jej bliskim, co sprawiało, że mimo swojej ignorancji i braku wiedzy na niektóre tematy była zaniepokojona.
- To anomalie. To one są winne wszystkiemu złemu, co wydarzyło się tutaj i w wielu innych miejscach – rzekła Cressie z przekonaniem, wciąż ściskając dłoń dawno niewidzianej krewnej męża, która w przeciwieństwie do niej po szkole nie wróciła do Anglii, a wiodła beztroskie, obfitujące w artystyczne doznania życie we Francji. Cressida natomiast wróciła i pokornie wypełniła obowiązek, wychodząc za mąż. Choć podejrzewała, że gdyby jej ojciec zwlekał z jej wydaniem dłużej, do umowy z Fawleyami mogłoby nie dojść. Ale jesienią 1954 roku, kiedy zaręczano ją z Williamem, nikt jeszcze nie śnił o tym, co przyniesie rok 1956. Nikt nie spodziewał się, że świat zacznie wywracać się do góry nogami i nawet między do tej pory zgodnymi rodami będą tworzyć się rozłamy.
- Boję się anomalii – przyznała, kiedy Blaithin zauważyła jej niepokój. – Nigdy niczego nie bałam się tak mocno – może poza utratą bliskich. Tylko to przerażało ją bardziej: myśl, że miałaby utracić dzieci, męża, rodziców, rodzeństwo lub innych bliskich. Bała się też utraty więzi z nimi. Zawsze bała się tego, że okaże się niedostatecznie dobra i zawiedzie swój ród, który nie będzie chciał podtrzymywać z nią więzi, więc nawet po ślubie przestrzegała odpowiednich zasad oraz szanowała i respektowała zdanie swego ojca.
- Ale masz rację, to nie jest najprzyjemniejszy temat. Przepraszam, że twój powrót wygląda właśnie tak, powinnaś zastać o miejsce w pełni jego chwały, nie musząc obawiać się zagrożeń niesionych przez coś tak fundamentalnego dla wszystkich czarodziejów, jak magia. Jak wiele słyszałaś we Francji o tym, co się tu dzieje od maja? – zapytała, idąc wraz z nią jedną z ogrodowych ścieżek. – Mam jednak nadzieję, że twoje życie tam było spokojne, bezpieczne, szczęśliwe i pełne artystycznych uniesień. Och, aż zatęskniłam za Beauxbatons!
Zamyśliła się na moment. Naprawdę brakowało jej tych czasów, spędziła w szkole przyjemne osiem lat, nawet jeśli na początku trudno było jej się przystosować. Była leśnym Flintem, który trafił w zupełnie inne środowisko.
- Myślę, że spora część ludzi stara się po prostu normalnie żyć, ja w każdym razie się staram. Nam, kobietom, obce są polityczne sprawy i inne tego typu problemy. To na barkach mężczyzn spoczywa największa odpowiedzialność – odpowiedziała. Cressida przypuszczała, że duża część młodych dziewcząt żyła tak jak ona, starając się chwytać dobrych chwil i trzymać z daleka od niebezpieczeństw. Nie interesowało jej zbytnio, jak sobie z tym radzili ludzie niższych stanów. Sama nie zamierzała się narażać i unikała nawet czarowania. – Nadal tworzę. Trudno mi sobie wyobrazić, bym miała tego nie robić, skoro sztuka pozwala mi oderwać się od tego wszystkiego. Większość tej rodziny wciąż tworzy – dodała; Fawleyowie byli artystami, trudno było sobie wyobrazić, by w jednej chwili odrzucili sztukę, którą tak kochali. – Myślę, że na pewno znajdziesz młode damy, które chętnie skorzystają z wiedzy, którą zdobyłaś we Francji. Sama chętnie nauczyłabym się lepiej grać, mam wrażenie, że dzieci lubią, kiedy to robię. – Przez jej twarz przemknął ledwo zauważalny cień; o dzieci bała się najbardziej w kontekście anomalii. – Jeśli chcesz, to później, kiedy już się rozgościsz, chętnie pokażę ci swoje najnowsze prace – zaproponowała jeszcze.




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
Blaithin Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6537-blaithin-fawley#166787 https://www.morsmordre.net/t6543-galahad#166862 https://www.morsmordre.net/t6542-b-e-fawley#166859 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t6545-skrytka-bankowa-nr-1654#166865 https://www.morsmordre.net/t6544-blaithin-e-fawley#166863
Zawód : kuratorka i krytyk muzyczny
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Cofnęłabym się tysiąc razy i straciła go tysiąc razy, żeby tylko usłyszeć jego snute opowieści albo tylko głos. Albo nawet bez tego. Jedynie wiedzieć, że gdzieś tutaj jest. Żywy.
OPCM : 12
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ogrody   16.10.18 22:32

Nie tylko poruszony temat burzył jej nastrój. To całokształt i okazane słabe stanowisko Cressidy w tej kwestii. Kącik ust Blaithin drgnął, kiedy powstrzymała się od komentarza. Zerknęła na kobietę. Miała przed sobą piękną, młodą niewiastę w swoim rozkwicie. Wspaniałą żonę, wspaniałą matkę, wspaniałą malarkę. Jako artystka potrafiłą zrozumieć jej wrażliwość na świat i nadchodzące zmiany. Sama też poddawała się zrywom swoich emocji nie raz. Nie raz padała też ich ofiarą. Tak, jak w tym momencie żona jej kuzyna. Przytrzymała ją za ramię, szukając jej spojrzenia i spróbowała jasno przekazać jej swoje myśli.
Nie bój się magii, Cressie. Jeśli boisz się magii, to tak, jakbyś bała się siebie. Magia wróci do normy. Żeby tak się stało, najpierw trzeba jej użyć. Naprawić wszystkie szkody.
Tak samo było z tym ogrodem. Wyglądał tak, ponieważ nikt nie odważył się tego zmienić. Anomalie, anomalie, anomalie. Tyle razy to słowo padło w tak krótkiej wymianie zdań. Brzmiało jak dobra wymówka na poddanie się aktualnemu stanowi rzeczy. Blaithin nie było tu, kiedy te szalały. Prawdopodobnie nie była w stanie, mimo swojej empatii, zrozumieć tego, co czuła Cressida, kiedy o nich mówiła, ale Blaithin oceniała ten problem z wielu perspektyw. Była zdania, że strach przed nieznanym był największą zbrodnią, jakiej mógł się dopuścić czarodziej. Bez próby zrozumienia i rozwiązania problemów, nie byłoby postępów.
Ja wolę iść pewnie i dumnie, wiedząc, że jeśli coś miałoby potoczyć się źle, przynajmniej próbowałam coś zmienić. Postawić się swoim obawom. Bez tego stoimy w miejscu i bez celu. Pomimo, że kobiety uczy się powściągliwości, to nigdy nie uważałam, żeby ta była jednoznaczna z biernością.
Objęła spojrzeniem raz jeszcze całą przestrzeń, kręcąc głową na boki, nie zgadzając się z kuzynką, jak zwykła nazywać krócej żonę kuzyna. To nie anomalie czyniły największe zło. To niepewność i strach, jakie wzbudzały w ludziach czyniły największe krzywdy.
To nie anomalii tak naprawdę się boisz. Boisz się o dzieci, o męża, o rodzinę, o siebie. I to jest dobry strach. To jest strach, który potrafi napędzać. W obronie czegoś. Tak. Oczywiście. Nie powinniśmy kusić losu. Odważni to nie synonim głupich. Ale nie możesz żyć w wiecznym lęku przed czymś, przed czym i tak nie uciekniesz, bo zostanie z ciebie tylko kłębek nerwów. Taki przykład chcesz dać swoim dzieciom? Właśnie dla nich, nie bój się.
Nie miała już nastroju rozmawiać o Beauxbatons. W zasadzie straciła chęci do jakiejkolwiek rozmowy. Próbowała przekazać kuzynce jakąś mądrość i choć podskórnie wiedziała, że ma rację, że zachowanie zimnej krwi w takich okolicznościach to najlepsza decyzja, wolałaby z tymi samymi słowami zwrócić się do kogoś obcego, nie bliskich. Miała nadzieję o tym nie uczyć ważnych dla niej osób. Przymknęła powieki. Ona też żyła w strachu. Jej strach nie miał nic wspólnego z anomaliami, jej był nawet gorszy, bo bała się czegoś, na co już nie miała wpływu, a ten strach kontrolował teraz jej życie. Może właśnie dlatego z takim uporem i gorliwością tłumaczyła tą kwestie Cressie.
Myślę, Cressido, że jestem już zmęczona. Skończymy tą rozmowę jutro? Muszę przywitać nestora. Odprowadzisz mnie do niego, a później do moich komnat? Może chociaż w nich nic się nie zmieniło?





Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia.


Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Zawód : Malarka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 12
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ogrody   17.10.18 13:03

Cressida nigdy nie była silna i odważna. Była tylko młodą dziewczyną, istotą z natury słabszą i swoją słabość akceptującą jako nieodłączną część bycia szlachcianką. Mimo surowości i wymagań ojca dorastała pod kloszem chroniona przed złem świata, więc nigdy nie wykształciła w sobie niezłomności i odporności na trudy życia. Siła jawiła jej się jako domena mężczyzn, to oni mieli opiekować się kobietami, być tymi odważnymi i przecierającymi szlaki. Ona kryła się za plecami najpierw ojca i brata, potem męża, a jej dotychczasowe życie było pozbawione traum, które mogłyby ją wzmocnić. Była więc tchórzliwym, delikatnym dziewczątkiem które bało się, że jej świat mógłby runąć. Wrażliwą artystyczną duszą, która poza ochronnym kloszem szybko by zginęła. Nie była silna i niezależna, a siła jaką miała płynęła z rodziny. To dla bliskich mimo strachu każdego ranka wstawała z łóżka i pragnęła wierzyć, że wszystko jakoś się ułoży. Rodzina była dla niej wartością najwyższą, ale byli nią już nie tylko Flintowie, wśród których się wychowała, ale również mąż i dzieci, oraz rodzina małżonka.
- Nie boję się normalnej magii, boję się tego, co robią z nią anomalie – wyjaśniła cicho. Magia była częścią jej życia odkąd sięgała pamięcią, była czarownicą o czystej, szlachetnej krwi. Ale anomalie wymykały się jej pojęciu i niosły zagrożenie. – Tamtej nocy pierwszego maja moja mama została ciężko ranna, kiedy anomalia wyrwała ją z własnego łóżka i wyrzuciła w lesie – dodała, wciąż pamiętając tamte niepokojące dni. – A takich historii podobno było znacznie więcej. Widzisz też, jak wyglądają ogrody po tym, co się tu działo w maju i czerwcu.
Jej samej nic się nie stało, poza tym, że miała okropne koszmary i obudziła się zlana zimnym potem, zza ścian słysząc głośny płacz swoich dzieci, a za oknem widząc niebo rozjarzone błyskawicami. Potem wszystko wywróciło się do góry nogami, i choć początkowo czarowała, to kiedy pewnego dnia zraniła ją anomalia ze strachu praktycznie zrezygnowała z różdżki, woląc polegać na mocy skrzatów.
- Nie wiem, jak można to naprawić. Cały czas miałam nadzieję, że ministerstwo coś zrobi, żeby uspokoić magię, ale jak dotąd... cóż, nie widać efektów – westchnęła. Zbyt tchórzliwa by próbować choć pomyśleć o zmierzeniu się z niebezpieczną mocą, o której nie miała pojęcia, czekała na to, aż zrobią z nią coś ci, którzy wręcz mieli obowiązek to zrobić, by zapewnić społeczeństwu spokój. Była osóbką życiowo bierną, nie wyłamującą się ze schematów i nauczoną tego, że działanie i ryzykowanie to domena mężczyzn, a rolą kobiet jest dbanie o domowe ognisko, dzieci oraz ewentualnie rozwijanie się artystycznie.
Dlatego była nieco skonsternowana tak odważnymi słowami Blaithin, choć zrzucała je na karb tego, że krewna męża jeszcze nie wie, co działo się w kraju od maja i gdyby wiedziała, lepiej pojęłaby strach Cressidy. A może była to też kwestia tego, że lady Fawley wiodła bardziej wyzwolony żywot we Francji? Cressida jako Flintówna otrzymała konserwatywne wychowanie, którego trzymała się nawet po ślubie.
Słysząc jej kolejne słowa, zarumieniła się pod piegami. Najpierw powoli uniosła wzrok na twarz Blaithin, a potem spuściła głowę, nagle zawstydzona. Ale kuzynka męża miała rację – Cressida najbardziej bała się o rodzinę i o siebie. O bliskich i o cały swój świat. Bała się, że mogłaby stracić to, co dla niej najważniejsze. Że coś mogło się stać jej dzieciom, mężowi, rodzinie i jej samej. Każdego dnia czuła strach i pochłaniała kolejne filiżanki uspokajających ziółek, które przynosiły jej skrzaty. Rzeczywiście często bywała kłębkiem nerwów, choć starała się przed strachem uciekać w sztukę, i skupiać się na tym, co w jej życiu było dobre.
- Nie jestem zbyt odważna – przyznała z zawstydzeniem, wciąż czerwona na twarzy. – Zbyt mocno kocham moich bliskich, by nie bać się tego, że może im się coś stać. Moje dzieci... one miały zaledwie dwa miesiące, kiedy to się zaczęło, i boję się, że to wszystko... źle na nie wpłynie.
Przygryzła niespokojnie wargę. Zamiast toczyć rozmowę o anomaliach i lękach wolałaby rozmawiać o Beauxbatons, Francji i innych przyjemnych sprawach. Gdyby wszystko wyglądało tak jak należy pewnie by tak było. Spędziłyby sporą część dnia w ogrodach, skrzaty mogłyby im podać podwieczorek pośród kwiatów i przez cały czas nadrabiałyby zaległości w swoich relacjach, nie przejmując się niczym. Ani anomaliami, ani zagrożeniem, ani żadnymi politycznymi zawiłościami.
- No dobrze – przytaknęła, czując, że i Blaithin nie chce rozmawiać na trudne tematy. – Zaprowadzę cię. W twoich komnatach nic się nie zmieniło, tak mi się wydaje, bo nie byłam tam pod twoją nieobecność. Kiedy mieszkałaś tu dłużej po raz ostatni? W wakacje między kolejnymi latami szkoły? – zapytała. Kiedy wyszła za Williama i zamieszkała tutaj, Blaithin nie było, mieszkała we Francji. Musiało więc minąć sporo czasu, odkąd była tu po raz ostatni na dłużej niż kilkudniowe odwiedziny. Teraz wracała do domu, i choć jej komnaty pozostawały takie jak dawniej, to w kraju zmieniło się bardzo wiele, co napawało Cressie obawami, i obawiała się też o to, jak krewna męża się tu odnajdzie po życiu, jakie wiodła we Francji.
Ruszyły w stronę dworku, przemierzając kolejne partie ogrodów, aż w końcu mogły wejść do posiadłości, gdzie tak jak do tej pory ściany wciąż były obwieszone obrazami.




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
Blaithin Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6537-blaithin-fawley#166787 https://www.morsmordre.net/t6543-galahad#166862 https://www.morsmordre.net/t6542-b-e-fawley#166859 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t6545-skrytka-bankowa-nr-1654#166865 https://www.morsmordre.net/t6544-blaithin-e-fawley#166863
Zawód : kuratorka i krytyk muzyczny
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Cofnęłabym się tysiąc razy i straciła go tysiąc razy, żeby tylko usłyszeć jego snute opowieści albo tylko głos. Albo nawet bez tego. Jedynie wiedzieć, że gdzieś tutaj jest. Żywy.
OPCM : 12
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ogrody   06.12.18 18:20

Westchnęła. Strach żony jej kuzyna był bardzo realny. Na tyle, że pozwoliła sobie zbliżyć się do niej i objąć jej drobne ciało. Przymknęła powieki. Powrót do Anglii, objętej stanem wojennym i anomaliami, ścinającymi za sobą ogromne żniwa, nie był być może najbardziej trafnym wyborem. Mimo wszystko wsparcie, jakiego mogła udzielić rodzinie, wynagradzał wszelkie nieprzyjemności, jakie spotkały ją w pierwszych chwilach od powrotu do rodzimych stron. Starała się już nie obejmować spojrzeniem tych ogrodów, nie komentować ich stanu, nie podejmować się głębszej rozmowy na temat anomalii, jeśli Cressida okazywała się wrażliwa w tej kwestii.
Rozumiem — przyznała spokojnie — nie mam dzieci, o które mogłabym się troszczyć, jak ty. Moja najbliższa rodzina to moi rodzice. To o połowę mniej zmartwień niż te, które spoczywają na Twoich barkach.
Odsuwając się, uśmiechnęła się do kuzynki pokrzepiająco i nie podsuwała już więcej tego tematu. Dużą pomocą okazała się zmiana wątku przez panią Fawley. Blaithin poddała się jej bardzo ulegle. Przerzuciła spojrzenie na skromną posiadłość Fawleyów, przywodząc na myśl wspomnienie swoich komnat z przed trzech lat, kiedy jeszcze zajmowała tu swoje miejsce w Ambleside. Lady Fawley się nie myliła. ostatnie wakacje, jakie Blaith spędziłą w tych murach miały miejsce pomiędzy latami nauki w Beauxbatons. Nawet ostatni sezon letni spędziła we Francji, na wyjeździe z Lysanderem, bądź na krótkich wizytach w Anglii. Angli, która istotnie, nie przypominała już w niczym tej, która była blisko jej serca. Bezpiecznej, pełnej perspektyw i słodkich obietnic. Dziś znanych Blaithin jako te niespełnione, odbijające się piętnem na duszy. Anglia niosła ze sobą wiele bólu, zawodów i straty. W Anglii jedyne co pozostało dobre, to więzy krwi. Przyjaciele, ale i co do nich Blaith nie miała pewności. Uśmiechnęła się słabo, nosząc w sobie nadzieję, że może chociaż jej bezpieczna przystań w domu napełni jej serce większym przekonaniem i energią. Nie mogła dać się jej ulotnić już w pierwszej godzinie swojego przyjazdu.
Taak. Zbyt dawno temu... — przyznała potwierdzająco dla słów rudej — Mam wrażenie, jakby od tamtego czasu minęły całe wieki, a nie trzy, można powiedzieć cztery lata. Tak wiele się zmieniło od wtedy. Nie tylko tu w Ambleside. We mnie. U ciebie też. Mąż, dzieci. Opowiedz mi w drodze jak to jest w tej nowej roli.

| zt





Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia.


Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Zawód : Malarka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 12
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ogrody   07.12.18 18:12

Cressida pozwoliła się objąć i odwzajemniła uścisk, obejmując kuzynkę męża i dawną szkolną przyjaciółkę. Naprawdę żałowała, że jej powrót do kraju musiał tak wyglądać i być przykrym zaskoczeniem zamiast pełnym radości znalezieniem się w domu, w którym spędziła swoje dzieciństwo. Ale mimo wszystko cieszyła się na jej widok, bo nie widziały się dość dawno. William również wyglądał na zadowolonego. Nie miał własnego rodzeństwa, więc pozostawało mu rozpieszczać kuzynki. I żonę, odkąd ją miał. Dla niepewnej siebie Cressidy bycie adorowaną przez narzeczonego, a potem męża długo było zaskakujące, tak samo jak to, jak William zabiegał o jej względy i prosił ją do tańca na wydarzeniach towarzyskich jeszcze zanim ich zaręczono. Nie wiedziała o tym, ale to on dążył do tego, by poślubić właśnie ją, a jego rodzice załatwili jedynie stronę formalną rodowego układu, prosząc jej ojca o rękę najmłodszej córki. Tej, co do której miał obawy, że trudno będzie mu ją dobrze i odpowiednio szybko wydać. To jej siostrze prognozowano szybkie zamążpójście i szczęśliwsze życie, bo zawsze była tą lepszą i piękniejszą, tą bardziej kochaną przez ich ojca. A tymczasem to Cressida pierwsza wyszła za mąż i szybciej doczekała dzieci, ale tym silniejszy był ciężar obaw, które musiała dźwigać na swoich barkach w obecnych czasach. Ale nie chciała już rozmawiać o niczym przygnębiającym.
Zamiast tego z uśmiechem poprowadziła Blaithin w stronę dworku. Wiedziała, gdzie mniej więcej znajdowały się jej dawne komnaty, więc mogły szybko przejść przez obwieszone obrazami korytarze, jednocześnie rozmawiając i zaczynając powoli nadrabiać zaległości po tych paru latach rozłąki. Do opowiedzenia i nadrobienia było sporo, w życiu obydwóch z nich sporo się zmieniło. Przede wszystkim, Cressida nie była już lady Flint, tylko lady Fawley. Nie była już panną, tylko żoną i nawet matką. Choć w szkole żadna z nich o tym nie śniła, w dorosłości przyszło jej poślubić starszego kuzyna szkolnej koleżanki. Z wypełnionego ptasimi szeptami lasu Flintów wyszła na tętniące sztuką salony Fawleyów, co było sporą zmianą – i prawdę mówiąc do dziś nie zawsze czuła się w nowym otoczeniu w stu procentach idealnie. Zbyt dużo było w niej nieśmiałej, zahukanej Flintówny z leśnych ostępów Charnwood.
Ale mimo to, idąc przez dworek w towarzystwie Blaithin w kierunku jej starych komnat, zaczęła mówić o swojej nowej życiowej roli, co jakiś czas płoniąc się rumieńcem rozlewającym się na nakrapianych piegami policzkach, ilekroć zahaczała o kwestie związane ze swoim mężem, o którym jednak wypowiadała się bardzo ciepło i pozytywnie. Byli nie tylko małżeństwem, ale również dobrymi przyjaciółmi. Może nawet kimś więcej?

| zt.




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
 

Ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Cumberland, Ambleside, dwór Fawleyów-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18