Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Główny pokój
AutorWiadomość
Główny pokój [odnośnik]21.01.18 12:20
First topic message reminder :

Główny pokój

Pomieszczenie pełniące rolę salonu, jadalni, ale też pracowni. Meble są stare i zużyte, kanapa i jakiś fotel pod oknem. Do tego stolik zawalony rupieciami. Dużo półek z książkami, między nimi ustawione małe statywy na fiolki, w których są trzymane wspomnienia. W najdalszym i najciemniejszym rogu pomieszczenia stoi myślodsiewnia. Są tu drzwi, które prowadzą do sypialni. Z korytarza, do którego się wchodzi od razu po wejściu do domu, można przejść również do malutkiej kuchni i łazienki. W pokoju jest też kominek, który może pełnić rolę środka transportu. Z tego pomieszczenia można wyjść również na balkon.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774

Re: Główny pokój [odnośnik]10.04.21 23:33
Nie miałem dumy, nie miałem honoru. Jeżeli ucieczka oznaczała przetrwanie to uciekałem. Robiłem tak w przeszłości, zrobiłbym tak i dziś. Chciałem by zrobiła to też i ona. To było proste. Nie zdawałem sobie jednak sprawy z tego, że jedynie dla mnie. Skrzywiłem się słysząc o klatce. Czy ona sama się w niej nie zamykała..? Nie ograniczała...? Jeżeli chciała wolności to zamierzałem jej w przeciągu tego tygodnia pokazać czym ta jest. Brak pętających ciało zobowiązań, łańcuchów oczekiwań, krat ograniczeń. Zrobiło mi się jej żal. Że przez ten cały czas znała tylko port. Być może właśnie w tym dopatrywałem się też powodu dla którego nie wyobrażała sobie życia poza nim, dla którego pozwalała się nieświadomie tak ciasno spętać w tym wszystkim. Ale ja jej pokażę jak oddychać pełną piersią. Chociaż tyle mogłem dla niej zrobić.
Im więcej o tym myślałem, tym bardziej byłem rozdrażniony. Musiałem się poruszać. Zacząłem więc chodzić po niewielkim mieszkaniu w tę z powrotem rozmasowując nerwowo kark. Musiałem zająć rękę. czułem jak w każdej chwili mogłem w niekontrolowany sposób przeciągnąć nią po całej długości najbliżej znajdującej się półki po to tylko by roztrzaskać jej zawartość pod swoimi stopami. Zbliżała się pełnia. Nie miałem co do tego żadnych wątpliwości, a moje spięte od klątwy ciało aż krzyczało, warczało. Ramsey, Keat, Rycerze, Zakon... Myślisz, że jak ucieknę, to mnie nie znajdą?
- A mają powód by cię szukać...? - wszystko zależało od tego ile wiedziała. Musiała zdawać sobie z tego sprawę. A gdyby tak zapomniała o wszystkim...? Zmrużyłem oczy, lecz o niczym nie powiedziałem. Machnąłem ręką. Nie ważne. Chciałem to już zostawić, nie brnąć w to dalej nie chcąc się z nią pokłócić. Miałem tydzień na to by ją przekonać. Przekonać ją do tego, że ucieczka to nic złego. Uśmiechnąłem się blado. Jej warunkach. Podziwiałem ją, że była wstanie powiedzieć na głos znajdując się pomiędzy dwiema siłami, które jednak mogły ją bez problemu zdusić. Chciałem jej powiedzieć, że nie musi być taka dumna. Dla mnie i bez tego miała wartość. Bez niewinności, obłudnej cnotliwości, brutalną świadomością tego jak wygląda życie, bez dumy i odwagi - będąc taką wciąż miałaby dla mnie znaczenie.
- Jutro rozejrzę się za transportem. Dam ci znać jak ustalę konkrety - zapowiedziałem częściowo zadowolony, częściowo zaniepokojony, częściowo zdenerwowany. Nie chciałem dłużej drażnić przeklętej krwi w sobie. Pożegnałem ją i wyszedłem z jej mieszkania tak samo jak wszedłem. Tej nocy miałem o czym myśleć. Prawdopodobnie nie ja jeden.

|zt x2?


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Główny pokój [odnośnik]04.07.22 19:30
| 04 kwietnia '58

Próbowała nie dopuszczać do siebie wspomnień, które wiązały się z tym pomieszczeniem. Z tym mieszkaniem. To było tak dawno, była wtedy taka inna. A teraz złamana, skulona, wystraszona chociaż jak zwykle próbowała pokazać, że wcale nie. Udawała starą Huxley, której wszystko wisiało i powiewało, jak to lubiła mówić. Dla której liczyły się pieniądze, własna dupa i wieczorny kufel piwa, po ciężkiej pracy. Nie pamiętała już tego życia. Ostatnie wspomnienia do Tower. Ostatnie miejsce gdzie spotkała trzy najważniejsze dla siebie kobiety. A w tym pokoju ostatni raz widziała się z Matthew. Merlin raczył wiedzieć gdzie teraz jest, czy żyje. Tęskniła, ale wiedziała, że to już przeszłość. Teraz miała inne priorytety. Długo jej tu nie było i wiedziała, że dużo się zmieniło. Czuła to. Z czasem przyjdzie jej się przekonać jak bardzo. Musiała stanąć po którejś stron, o tym mówiła Philippa. Może w końcu do tego dojrzała?
Wzruszyła lekko ramionami idąc dobrze sobie znanymi ulicami. Do własnego domu dotarła by z zamkniętymi oczami, znała wszystkie skróty i tajne przejścia. Zostawiła tam tyle cennych rzeczy, drżała na samą myśl, że ktoś mógłby położyć na to swoje łapy.
Specjalnie nie pisała Kinie kiedy ma zamiar pojawić się w Londynie. Da jej znać gdy już zbierze wszystkie swoje rzeczy, zabezpieczy potrzebne i zniszczy to, co powinno zostać zniszczone. Pragnęła oczyścić swój umysł z myśli, odesłać je do myślodsiewni i spojrzeć na całą sytuację z innej perspektywy. Do tego potrzebowała samotności. Sa-mo-tno-ści.
Nie wiedziała ile tak stała w miejscu, gdy dostrzegła znajomą postać kręcącą się pod drzwiami jej kamienicy. Rozejrzała się, odetchnęła z ulgą, ponieważ nikogo nie dostrzegła. Drugie odetchnięcie było pełne zdenerwowania. Cały plan legł w gruzach.
- Co ty tu robisz? – mruknęła podchodząc bliżej.
Dawno nie widziała tej twarzy. Nawet nie potrafiła sobie przypomnieć kiedy. Znały się dobrze, uczyły się w jednej szkole, w jednym domu więc już od dzieciaka trzymały się wspólnie. Potem wspólnie też wylądowały na ulicy, dzieliły jedną profesję, z której Kina wycofała się wcześniej a Rain w niej trwała. Teraz, oprócz tego, że Kina żyła, to nie miała pojęcia co się z nią działo. Ale nic dziwnego, każda z nich potrafiła o siebie zadbać. Do tego zobowiązywało nazwisko. No i Rain miała wystarczająco swoich własnych problemów. Skoro jej kuzynka stała tu na własnych nogach, ze wszystkimi kończynami i głową na karku, to cokolwiek się z nią w międzyczasie działo, radziła sobie dobrze.
- Dobrze cię widzieć – dodała szybko, żeby jednak nie brzmieć na takiego gbura. – Ostało się jakieś spokojne miejsce? Zabiorę z mieszkania parę rzeczy i do ciebie dołączę.
Trochę się zastanawiała jak zabierze myślodsiewnie, natomiast uparcie odpychała od siebie te myśli spychając ten problem na samo dno swojego umysłu. Zacznie się tym przejmować gdy faktycznie stanie naprzeciwko artefaktu i nie będzie wiedziała jak się za to zabrać. Gdzieś miała starą księgę na jej temat. Może znajdzie tam odpowiednie informacje?
Zbliżyła się w stronę drzwi wejściowych do kamienicy i ponownie nerwowo rozejrzała. Czy na pewno nikt ich nie obserwuje?


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Główny pokój [odnośnik]22.07.22 15:33
Fighting over the way something was said
Well, I'm still here like a cheap threat
No care, no care in the world

Niby obiecała kuzynce, że niczego z jej mieszkania nie podbierze, ale to nie oznaczało, że nie mogła zajrzeć do portu. Ostatecznie, w obecnych czasach i po tylu tygodniach, chata równie dobrze mogła stać pusta, oskubana do ostatniego okruszka. Gdyby bywała tu ostatnio częściej i wyczaiła jakieś opuszczone mieszkanie, na pewno nie miałaby żadnych skrupułów. No ale to akurat należało do Rain - solidarność, czy tam jej szczątki, nakazywały omijać szerokim łukiem, a jak trzeba to przypilnować. I tak miała się wieczorem spotkać z informatorem, rozeznać w ostatnich zleceniach od klientów, do portu było jej zwyczajnie po drodze.
Rain wykazała się sprytem, nie informując Kiny o dacie swojego przybycia. Inny człowiek nazwałby to może brakiem zaufania, ale Kinie powiewało to, na ile kuzynka tak naprawdę jej ufa. Mogła złapać za wyciągniętą pomocną dłoń, ale wcale nie musiała. Zrozumiałaby, sama nie należała do przesadnie ufnych osób, rodzina czy nie rodzina. Były Huxleykami, chcąc nie chcąc. Ani nie była z tego nazwiska dumna ani nie chciała czuć wobec niego żadnych zobowiązań.
Rozglądała się akurat po terenie, szukając słabych punktów, czegoś, co pomogłoby jej zrozumieć, czy powinna spodziewać się dodatkowych zabezpieczeń, gdy na horyzoncie pojawiła się znajoma grzywa ciemnych włosów. O wilku mowa.
- Stoję. Spaceruję - rzuciła bez zawahania i nieco arogancko, wciskając ręce do kieszeni obszernego płaszcza ze spranymi łokciami w rękawach. Przyjrzała się też Rain krytycznie, bo ślady uwięzienia przylgnęły do niej jak brodawki. Schudła, wymizerniała, przede wszystkim oczy jakoś jej tak przygasły, choć nigdy nie była specjalnie optymistyczna. Takimi ukształtowało je życie. - Powiedziałabym, że dobrze wyglądasz, ale nie będę wciskać ci kitu. Tak czy siak, dobrze cię widzieć. - Teraz nawet nie kłamała, choć nie powstrzymała się przed wzruszeniem ramion.
Powinny się przytulić? Gdzie tam. Niemniej jednak wyciągnęła kościstą dłoń do uścisku i dała się owionąć znanym zapachem. Jakieś pozostałości perfum, port. Można by udawać, że się nic nie zmieniło, chociaż wiadomo, że z każdym rokiem tak naprawdę było coraz gorzej.
- Na Crimson Street jest w porządku. Same męty, władze rzadko tam zaglądają. Mam swoje własne mieszkanko - To właściwie było dużo powiedziane, mieszkała przecież w pokojach piwnicznych, ale fakt faktem, należały one do niej i tylko do niej. - Możesz się u mnie zatrzymać, skoro się wynosisz z portu. Nie dziwię ci się, bo zszedł na psy. - Zwłaszcza od czasu cholernego jarmarku i obławy Parszywego, po których policja nagle zaczęła interesować się tym miejscem bardziej.
Dostrzegła zaniepokojone spojrzenie Rain, więc uśmiechnęła się pokrętnie, gładząc dłonią kieszeń, w której skrywała sztylet w skórzanej pochwie.
- Nikt nas nie śledzi, zdążyłam się tu już trochę rozejrzeć. Paranoja ci została z kicia, czy masz inne powody? - spytała nieco ostrzej. Jeśli coś nad nią wisiało, to musiała Kinę o tym uprzedzić.


Real life's nasty. It's cruel. It doesn't care about heroes and happy endings and the way things should be. In real life bad things happen. People die. Fights are lost.

Evil often wins
Kina Huxley
Zawód : Najemniczka
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Wariatem jest,
kto liczy na łagodność wilka,
na zdrowie konia,
na miłość młodego chłopca
i na przysięgi nierządnicy.
OPCM : 6 +5
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
whore
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11111-kina-huxley https://www.morsmordre.net/t11158-szczurolap#343501 https://www.morsmordre.net/t11157-nie-podobasz-mi-sie#343479 https://www.morsmordre.net/f418-borough-of-enfield-crimson-street-48-nora https://www.morsmordre.net/t11163-skrzynia-pod-lozkiem#343535 https://www.morsmordre.net/t11159-kina-huxley#343508

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Główny pokój
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach