Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Korytarz wschodni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Korytarz wschodni - Page 17 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime30.01.18 22:36

First topic message reminder :

Korytarz wschodni

Długi, zdający się nie mieć końca korytarz jest ciemny, nieoświetlany ani światłem z zewnątrz, ani żadną pochodnią w środku budynku. Wilgoć zdaje się oblepiać  nie tylko ściany, ale również i powietrze. Wiejący dodatkowo przez całą długość korytarza wiatr wzmaga tylko wszechobecne w całym więzieniu uczucie chłodu. Wzdłuż ciągną się zamknięte drewnianymi, solidnymi drzwiami cele, z których czasem usłyszeć można krzyki oszalałych dawno więźniów.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 31.03.18 23:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Korytarz wschodni - Page 17 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime17.05.19 21:54

The member 'Jackie Rineheart' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 5

--------------------------------

#2 'Anomalie - Azkaban' :
Korytarz wschodni - Page 17 Tarcza


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I was once told that
walking through a doorway
could cause someone to forget
even the most precious
memories they had
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 24
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Korytarz wschodni - Page 17 JN1mj4G

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime18.05.19 0:45

Biegł przed siebie, zostawiając milknący dźwięk przesuwających się cegieł za plecami. Była blisko, a jednak wciąż za daleko przed nim, żeby po prostu wyciągnąć rękę i ją pochwycić. Nigdy nie był wielkim fanem biegania - a przynajmniej miał takie przeczucie - jednak nie chodziło tu o to za czym przepadał czy też nie. Zmusił się do jeszcze większego wysiłku, biorąc zakręt i... trafiając stopą w pustkę. Zrozumiał to o moment za późno, by móc jeszcze jakkolwiek zareagować. Spadał, lecz lot trwał zbyt krótko by zdążył machnąć różdżką i wymówić inkantację zaklęcia. Liny wpiły się w materiał ubrań tym samym z gwałtownym szarpnięciem zatrzymując Alexandra w powietrzu. Spróbował poruszyć się, lecz lepkie nici utrudniały mu przemieszczanie się. Urywany oddech wyrywał się raz po raz z piersi uzdrowiciela, kiedy rozglądając się dookoła szukał wyjścia z tego impasu.
Lecz zamiast niego dostrzegł wpierw błysk metalu, a później - wielkie monstrum ciągnące w jego stronę. Ponieważ zdecydowanie nie był to pająk. Selwyn wyraźnie widział jak w miejscu, gdzie powinna znajdować się głowa stworzenia był dziecięcy korpusik. Ile ten chłopiec mógł mieć lat - dziesięć? Wspomnienia z poprzedniej wizyty w Azkabanie uderzyły w niego ze wzmożoną mocą, przywołując mgliste obrazy dziecka bawiącego się zwłokami. Mówiącego o runach, duszy i smokach. Składającego sobie nowe ciało.
Ben. Jeżeli anomalia, czy cokolwiek innego to było, posiądzie jego ciało...
Wolał nawet nie myśleć o tym, co byłoby dalej. Dlatego oderwał wzrok od potwora, który uniósł w jego stronę odnóże. Dlatego zamiast próbować zrobić unik szarpnął się i wyciągnął ramię, zaciskając palce na zsuwającej się z pajęczyny bransoletce.




jestem na nieobecności


- I'm made of ivory, I'm a cannibal.

- What have you done? You're not a weapon, are you?
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
Susanne Lovegood

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
W moich snach, na zakręcie
Płaczą ludzie deszczem
Nie wiem jak, niepojęte
Ich twarze stają się
OPCM : 20
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 30
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Korytarz wschodni - Page 17 YwRlnu0

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime18.05.19 10:38

Wytężany wzrok uparcie próbował dostrzec w ciemności dziewczynkę lub jakikolwiek szczegół otoczenia - Susanne nie zwalniała po przekroczeniu wejścia, nie oglądając się na cegły wypełniające wcześniej utworzoną wyrwę - bez wahania podążała za Emmą. Jedynie powątpiewające spojrzenie przesunęło się po ścieżce prowadzącej w lewo. Może nie miała pewności, czy goni zjawę, czy rzeczywistą postać, lecz nie mogła zwyczajnie dać jej odejść, a jeszcze nim kobietę pochłonęła kolejna fala ciemności, pamiętała, że dzieci miały Zakonników prowadzić - dlatego przyspieszyła, skręcając w prawo, lecz podopiecznej nie zdołała już dostrzec. Teraz myśli rozpraszały się powoli, umykały, zostawiając tylko ogólne fakty - próbowała powtarzać je sobie, skupiać się na celu, ale doskwierające pragnienie i głód skutecznie wchodziły w paradę, utrudniając zadanie. Zmarszczyła brwi, słysząc wesołe odgłosy - ach, Wunjo - wykopała z pamięci z niemałym trudem. Radość. Runa radości. Próbowała nie dać sobie zapomnieć.
Jasna dłoń sięgnęła do drzwi, zbadała opuszkami ich fakturę, kiedy Zakonniczka przysłuchiwała się i odczytywała wyryte w drewnie słowa. Powiodła spojrzeniem po świetle, uciekającym przez dziury - zajrzała przez jedną, chcąc zobaczyć, co znajduje się po drugiej stronie, równocześnie sięgając już do klamki z zamiarem pchnięcia drzwi, lecz natrafiła na opór, w dosyć oczywisty sposób informujący o problemie. Zacisnęła usta, przymykając oczy na długość oddechu. Czy płacić miała już na wejściu, czy wystarczyło dać znać o gotowości zapłaty? Czy jasna decyzja była potwierdzeniem? Nie miała czasu na wahanie, musiała się tam dostać. Postanowiła spróbować najbardziej oczywistym sposobem, nim ucieknie się do innych, o których dodatkowo musiała myśleć - choć dwa pomysły już kręciły się po świadomości. Najpierw zapukała, dwukrotnym uderzeniem prowokując dźwięki. Może powinna być oczywista, poinformować o swoich zamiarach - nie wiedziała. Nie mogła, dopóki nie sprawdziła.
- Chcę wejść - powiedziała pewnie, niezrażona mówieniem do... drzwi. Bez większych przeszkód byłaby w stanie uwierzyć, że są żywym organizmem. Strażnikiem. Czymkolwiek. - Alohomora - wymamrotała, decydując się na proste zaklęcie.

| podglądam przez dziurę w drzwiach, potem rzucam zaklęcie - ale jeśli mogę tylko jedno z tych rzeczy, to rzucam zaklęcie




unosi nas wiatr, unosi nas mgła

beznamiętnie gra na czas
unosi się wiatr, unoszę się ja
pędzę z prądem, z biegiem lat

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Korytarz wschodni - Page 17 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime18.05.19 10:38

The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 3

--------------------------------

#2 'Anomalie - Azkaban' :
Korytarz wschodni - Page 17 Tarcza


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
Lucinda Selwyn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Korytarz wschodni - Page 17 673856320697547516asLyo4xF

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime18.05.19 11:15

Lucinda wiedziała, że decyzja o przejściu przez wejście oznaczone tą runą było ryzykowne. Właściwie z każdym wejściem był podobnie. Nie zdążyła powiedzieć im o wszystkim, nie zdążyła złożyć w całość tego co ciągle krzątało się w jej głowie. Teraz mieli już dwa priorytety. Odnaleźć Emmę i uratować Bena, który z każdą chwilą miał tracić swoje siły i z każdą chwilą coraz mocniej narażał się na niebezpieczeństwo. Blondynka wiedziała, że nie zdołają mu pomóc siedząc i tylko się przyglądając. Zresztą… każdy z nich wiedział, że misja, którą przyjdzie im wypełnić będzie wymagała poświecenia. Teraz mieli się poświęcić dla siebie nawzajem. - Emma! - krzyknęła widząc jak dziewczynka znika przy kolejnym zakręcie. Chociaż ton Selwyn był pewny to dziewczyna nic sobie z tego nie robiła. Światło padające na ściany sprawiały, że mieniło jej się w oczach od krwawej czerwieni. Szła dalej licząc, że gdzieś za rogiem ujrzy Emmę, ale tak się nie stało.
Z letargu poszukiwań wyrwał ją dotyk rąk. Kiedy spojrzała w dół dostrzegła, że schody nie składają się ze zwykłych stopni, a z ludzkich dłoni, które coraz bardziej chciały się do niej dostać.
Blondynka przyśpieszyła kroku chcąc uniknąć tego kontaktu, ale te wydawały się być bardziej nachalne i tego zmienić już nie mogła. Wiedziała, że z każdym kolejnym krokiem w dół będzie musiała dać z siebie więcej siły, a ta mogła być jej przecież potrzebna za chwile.
Lucinda dotarła do wejścia prowadzącego prawdopodobnie na piętro. Na wejściem napisane było, że przyjdzie jej za to zapłacić, ale blondynka nie widziała innego wyjścia tym bardziej, że do jej uszu dochodziły odgłosy zbliżającego się rydwanu… baranów? Tak naprawdę nawet nie chciała wiedzieć z czym przyjdzie jej się mierzyć i po prostu przeszła przez wejście nie zastanawiając się nad ceną, którą przyjdzie jej zapłacić. - Emma! - krzyknęła w głąb choć podejrzewała, że dziewczynki tutaj tak naprawdę nie ma.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : łowca czarnoksiężników... znaczy auror!
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I am sometimes a fox and sometimes a lion. The whole secret of government lies in knowing when to be the one or the other.
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 17
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Korytarz wschodni - Page 17 Giphy

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitime18.05.19 11:18

Gnałem za Emmą po schodach - dziewczyna pozostawałą jednak nieuchwytna, a może wcale jej tam nie było. Żałowałem, że nie przyłożyłem się bardziej do powtórzenia run; musiały wystarczyć mi wskazówki przekazane przez Lucindę i zapamiętanie symbolu, który widniał nad przejściem.
Korytarz zmieniał się, powietrze dziwnie gęstniało, stawiając opór moim ruchom. Parłem przed siebie - do czasu, aż coś szarpnęło mnie w okolicy kostek, ciągnąc za sobą głęboko w wodę. Było to dziwaczne stworzenie, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Próbowałem zranić je zaklęciem, wyrwać się - bezskutecznie. W płucach powoli zaczynało brakować powietrza. I na całe szczęście - lub nie - stworzenie wyrzuciło mnie na zimne, twarde podłoże. Zachłannie nabrałem tchu, szybko podnosząc się na nogi. Szybkim ruchem głowy omiotłem pomieszczenie; znajdowałem się w eleganckiej komnacie, porośniętej roślinnością. Szukałem znaków. Symboli. Emmy. Kamienia. Ale kreatura wyskoczyła z wody zaraz za mną, i gdy tylko ledwie podniosłem się na nogi, rzuciła się w moim kierunku.
I dokładnie w tym samym czasie ujrzałem kamień. Staczał się prosto na posadzkę pokrytą mętną wodą - lub Merlin wiedział czym konkretnie. Nie było tu czasu na rozważania, działałem instynktownie, mobilizując każdy mięsień i cały swój refleks do tego, by złapać runę, która zdawałą się być na wyciągnięcie ręki. Chciałem wywinąć się stworzeniu, które szybko niwelowało dystans między nami. Adrenalina pulsowała w moim ciele. Musiało się udać.





While you were hanging yourself on someone else's words, dying to believe in what you heard, I was staring straight into the shining sun.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Korytarz wschodni - Page 17 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitimeYesterday at 17:25

Bertie znalazł się na polanie na której poza nim znajdowała się trójka ludzi i trójka zwierząt - niedźwiedź, wilk i łoś. Kobieta stojąca najdalej wyciągała dłonie ku górze trzymając w nich złoty naszyjnik. Łoś spoglądał w jego kierunku niezmiennie, Wilk zerknął na niego wyszczerzając kły. Kobieta, o sennym monotonnym głosie patrzyła na niego bez emocji nie opuszczając dłoni.
- Nikt nie wie, co zabrane zostanie. Wszystko zależy od tego, kto wymianie się poddaje. Decyzję musisz podjąć teraz panie, za chwilę nikt już nie zostanie na polanie. - odezwała się, nie zmieniając tonu głosu. Wilk odwrócił spojrzenie od Botta, dwójka pozostałych jeźdźców ruszyła w kierunku zwierząt. Żadne inne pytanie Botta nie doczekało się odpowiedzi.

Jackie była pewna, podjęła jej decyzję. I gdy ptaszysko wydało dźwięk, który dla wilka oznaczał start machnęła różdżką. Czuła jak anomalia w której się znajdowała zachwiała się, naparła mocniej na nią, jak magia wymyka się spod kontroli mknie w jej kierunku i nagle umyka. Jakby przestraszona czymś większym i silniejszym. Jej urok jednak był nieudany. Uczucie rozerwania, jakby przez kilka chwil była jednocześnie w miejscu w którym była i w którym chciała być. Finalnie zostając na swoim miejscu. Upadła, udo rozorało długie, pociągłe przecięcie z którego potoczyła się krew. Potężnych rozmiarów mężczyzna odchylił się do tyłu i zaśmiał.
- Wy ludzie i ta wasza niezłomna wola. Głupi w swej śmiałości, lecz nie raz zaskakująco kreatywni. - machnął głową na swojego wilka, który wystawiając język powrócił do boku Jackie. - Dostaniesz swą ostatnią szansę, jeśli tyle to dla ciebie znaczy. Wiedz jednak, że kolejnych nie będzie. - zapowiedział i w tubalnym, niskim tonie słychać było groźbę. Spojrzał na swojego kruka, skinął mu lekko głową pozwalając by ten jeszcze raz rozpoczął wyścig.

Alexander, uwieziony niczym mucha, na pajęczej nici podjął decyzję. Wybór, którego musiał dokonać. Szarpnął się i uwolnił dłoń, którą wyciągnął w stronę naszyjnika z szafirowym kamieniem. Złapał go, dzięki zwinności, gdy ten już zaczynał spadać w ciemną czeluść pod nim. Kreatura zaatakowała. Jedno z jej odnóży wbiło się boleśnie w lewe udo Alexandra, rozcinając je głęboko. Krew potoczyła się z rany, barwiąc jasne nitki pajęczyny i zlatując w dół. Gwardzista nie był w stanie usłyszeć krwi uderzającej o podłoże. Stwór znów szykował się do ataku.

Susanne
, znalazła się przed drzwiami. Jasne światło przebijało się przez niewielkie szczeliny. Nie dostrzegła przez nie wiele, poza niewyraźnymi sylwetkami. Poczuła zbliżająca się anomalię, kłębiącą, ruszającą do ataku, jednak jej napór zniknął równie szybko jak się pojawił, niby przegoniony w inne miejsce. Zaklęcie zadziałało. Zamek w drzwiach wydał dźwięk, a te uchyliły się, oblewając jej sylwetkę światłem. Znalazła się w środku pomieszczenia w których skoczne dźwięki unosiły do tańca sylwetki osób. Wszystko jednak zamarło, gdy znalazła się w środku. Rozpoznała w pomieszczeniu twarze znajomych - brata, przyjaciół, zakonników z którymi wybrała się do Azkabanu, choć w tej chwili podróż ta zdawała jej się jedynie dziwacznym snem. To to co miała przed sobą przypominało rzeczywistość.
- Susie przyszła! - krzyknął znajomy głos, a reszta radosnym okrzykiem mu zawtórowała. - Bitwa na taniec! - krzyknął ktoś kolejny i jemu zawtórowano. Ludzie zaczęli dobierać się w pary. Przed Susanne pojawił się Bertie, wyciągając do niej dłoń. - Pani pozwoli. - powiedział w jej kierunku pochylając się lekko i częstując charakterystycznym dla niego uśmiech. Wokół niego unosił się zapach czekolady i wypieków. Na jednym ze stołów stał złoty puchar w którego zdobieniu wciśnięty był kamień.  

Lucinda
znalazła się w wejściu na jedno z pięter. Jednak to wydawało się ślepym zaułkiem. Przynajmniej z pozoru. Rydwan pomknął w dół krętych schodów i dźwięk uderzających kopyt i schody milknął. Nie widziała drogi w głąb korytarza - możliwe, że jej nie było, możliwe też, że skrywała ją ciemność. Stukot kopyt znów przybierał na sile. Coś zbiegło z góry. Emmy nigdzie nie było. Rydwan znów mknął w dół, zbliżając się do wejścia na którego początku stała Lucinda.

Fred, czuł ostrość w przełyku spowodowaną cieczą, która go podrażniła. Czuł, jak szamotanina go nadwyrężyła, ale mimo wszystko pomknął w kierunku zsuwającego się kamienia. Ten wpadł w jego wyciągniętą dłoń. Gdy palce zamykały się na ametyście, ostre pnącze wyrastające z ciała dziewczynki przecięło jego skórę na boku. Zielonkawa maź otaczała ranę, z której pociekła krew. Ból rozszedł się po ciele Foxa, zachwiał nim. Był okropny, czuł jak coś, wdziera się do jego organizmu. Kreatura zamachnęła się, szykując do kolejnego ataku.

Ben z trudem utrzymywał świadomość. Tylko wysoka odporność magiczna utrzymywała go jeszcze przy zmysłach, choć czuł jak z każdą chwilą czuje coraz mocniejszą słabość. Na jego słowa istota zaśmiała się widocznie rozbawiona.
- To nasza wspólna głowa. Przynajmniej na razie - odparł, opuszczając głowę, uśmiechając się drapieżnie i ruszając do ataku. Anomalia naparł wraz z nim kierując się w stronę Benjamina. Czuł ją, czuł jak jej macki sięgają ku niemu, jednak wraz z wypowiadanym zaklęciem i magią wycofują się, przestraszone, odgonione czymś innym niż urok który wybrał. Atakujący klon odbił się od tarczy i ze złością warknął obserwując jak Wright znika w przejściu, które wybrała Jackie. Znalazł się w ciemny korytarzu, nie widział obok pół materialnej istoty, ale czuł jej obecność, jakby czaiła się gdzieś w cieniu podążając za jego krokami. Szedł z trudem, czując przyśpieszający oddech, skręcał i wybierał ścieżki w końcu trafiając na ślepy zaułek. Na ścianie naprzeciw widział Jackie. Dłonie wystające ze ściany trzymały ją, zdrapywał ciało, rozrywały skórę z której sączyła się krew, wciągały w - zdawało się, żywą ścianę. Jej dłoń zaciskała się na czymś. Wyglądała na nieprzytomną… lub martwą - co uświadomił sobie Wright szybko. - Jej już nie pomożesz. Szkoda, lubiłem Jackie. - odezwał się jego nowy kompan, stając obok niego i przekrzywiając lekko, z zainteresowaniem głowę. - To co, do kogo teraz? - zapytał jeszcze obracając w palcach różdżkę.



- osłabienie od naszynika zabiera PŻ co turę
- starajcie się podejmować jedną akcję na post, chyba że zostanie powiedziane inaczej. Jeśli próbujecie kilku, pierwszą powinna być ta najważniejsza. I ta będzie brana pod uwagę  

Jackie, kolumna znajduje się 9 metrów od ciebie, wilk ma zwinność: 25 żwytoność: 200
Fred sprawność kreatury: 30, żywotność: 300, dodatkowa umiejętności: zatrute pnącza - zabierają 5PŻ ci turę do wyleczenia
Alex 30 sprawność kreatury: 30,  żywotność: 300, dodatkowa umiejętności: nieznane
Ben sprawność klona: 40, dodatkowa umiejętności: nieznane






Działające zaklęcia:
-



Na odpis czekam do: 21.05.do godziny 15:00

od tego momentu obowiązuje was kość Anomalie - Azkaban

Żywotność:
 
Ekwipunek:
 
Tabela żywotności Lucindy:
 
Żywotność Jackie:
 


Bardzo mocno, gorąco i najpiękniej na świecie proszę o to, żeby postarać się o nie odpisywanie w ostatnim momencie.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I was once told that
walking through a doorway
could cause someone to forget
even the most precious
memories they had
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 24
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Korytarz wschodni - Page 17 JN1mj4G

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitimeYesterday at 18:17

Palce zacisnęły się na chłodnym metalu na moment przed tym, jak odnóże potwora zatopiło się w ciele Gwardzisty. Z gardła Alexandra wyrwał się odgłos na pograniczu jęku i krzyku, gdy monstrum toczyło z niego krew. Zacisnął jednak mięśnie żuchwy, tłamsząc odgłos i skupiając się zamiast na bólu na tym, że wciąż potrzebował kontynuować misję. Ignorując ból na tyle, na ile starczało mu jasności nadwyrężonego już umysłu, dokonał szybkiej analizy nim pająk znów się na niego zamierzył. W jego obecnej pozycji walka z potworem była z góry skazana na porażkę. Przejście się za nim zamknęło i nawet jakby był w stanie je rozsadzić to najpierw musiałby być w stanie dotrzeć z powrotem do korytarza, który był Merlin wie jak wysoko. Zostawało więc tylko...
Właśnie. Nie słyszał rozbryzgującej się o podłoże krwi.
Uzdrowiciel zacisnął palce zarówno na kamieniu jak i na różdżce, którą skierował w lepkie nici pajęczyny ochraniające go przed upadkiem.
- Diffindo! - z mocno bijącym sercem wymówił inkantację, nie mogąc oderwać spojrzenia od makabrycznego chłopięcego korpusu wyrastającego z pajęczego odwłoka.




jestem na nieobecności


- I'm made of ivory, I'm a cannibal.

- What have you done? You're not a weapon, are you?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Korytarz wschodni - Page 17 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Korytarz wschodni - Page 17 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   Korytarz wschodni - Page 17 I_icon_minitimeYesterday at 18:17

The member 'Alexander Farley' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 47

--------------------------------

#2 'Anomalie - Azkaban' :
Korytarz wschodni - Page 17 Oko


Powrót do góry Go down
 

Korytarz wschodni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Azkaban-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19