Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz wschodni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz wschodni   30.01.18 22:36

First topic message reminder :

Korytarz wschodni

Długi, zdający się nie mieć końca korytarz jest ciemny, nieoświetlany ani światłem z zewnątrz, ani żadną pochodnią w środku budynku. Wilgoć zdaje się oblepiać  nie tylko ściany, ale również i powietrze. Wiejący dodatkowo przez całą długość korytarza wiatr wzmaga tylko wszechobecne w całym więzieniu uczucie chłodu. Wzdłuż ciągną się zamknięte drewnianymi, solidnymi drzwiami cele, z których czasem usłyszeć można krzyki oszalałych dawno więźniów.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 31.03.18 23:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   10.02.18 19:00

Tristan miał przeklętą rację — anomalie w tym miejscu były zbyt silne. Szybko odczuł je we własnych trzewiach, ledwie chwilę po tym, jak rozświetlił ciemność swoją różdżką. Pożar rozpalił jego wnętrzności, postępował bardzo szybko, zalewając go falą gorąca. Czuł się źle w tym ciele, czuł się tak, jakby było dla niego zbyt ciasne, jakby nie mieścił się w formie, którą przybrał po wypiciu eliksiru wielosokowego. Wezbrały w nim paskudne mdłości, które targały zawartością jego żołądka aż po gardło. Powstrzymał je przed rozlaniem się po jamie ustnej, zacisnął mięśnie, czekając aż wszystko się uspokoi, wstrzymał oddech, zacisnął powieki. Paliły go dłonie, paliła skóra, zupełnie tak, jakby wypełniała go trucizna. Podwinął rękaw szaty, a gdy otworzył oczy ujrzał jak uwypuklone żyły pulsowały czernią. To nie był dobry znak. Choć nie znał się na chorobach i upośledzeniach organizmu, wiedział, że obawy nie były bezpodstawne, a to, co go spotkało nie było błahostką.
Zaciągnął rękawy szaty jak najdalej, zachowując ten widok dla siebie — da radę, choć to dopiero początek. Wszystko wskazywało na to, że stan Tristana zaczął wracać do normy, może i jego się poprawi za pewien czas. Wyciągnął różdżkę przed siebie, by rozejrzeć się dokładnie, ale złowieszcza mgła wzbudziła w nim jedynie grozę. Zatrzymał się.
— Nie możemy tu zostać — powiedział cicho, jakby do siebie, choć wiedział, że słyszą go dobrze. Spojrzał na Tristana, pamiętał jego słowa na ten temat. Ruszył w przeciwną stronę, z powrotem do Ministra Magii. Wzbudzenie w nim agresji było jedną z ewentualności, które nie tylko on, lecz pewnie wszyscy trzej brali pod uwagę. Mogli żałować, że nie okazał rozwagi i nie postanowił podjąć z nimi współpracy, wszak i tak uczynią wszystko, aby do niej doszło. Jeśli nie po dobroci, to siłą. — Po cóż mielibyśmy kłamać, właściwie? Jesteś potężnym czarodziejem, darzymy cię szacunkiem. Wiem o twoim projekcie przejęcia władzy nad dementorami, popieram go w zupełności. Gdyby ci się udało nie musielibyśmy się teraz ich obawiać. Nie jesteś zadowolony z efektów prac Niewymownych w tym zakresie, a ja znam sposób. Mam brakujący element układanki — zapewnił go, bez mrugnięcia patrząc mu w oczy.— Dam ci to, czego potrzebujesz, pokażę ci to, jeśli postanowisz z nami współpracować. Pójdziemy do twojej matki i podamy jej eliksir. Ten czarodziej — wskazał na Selwyna — Posiada wystarczające umiejętności i wiedzę, by to zrobić. A później dogadamy się z dementorami i opuścimy Azkaban. Wszyscy. Może nawet z twoją matką. Musimy tylko spotkać się z Bagmanem.
Kłamał, patrząc na Ministra. Irytowały go jego krzyki, larmo, które wywoływał. Obejrzał się za siebie, na dziwną, mglistą poświatę, a później spojrzał na Alexandra nagląco — miał wykonywać rozkazy Tristana, wskazał go jako osobę, której winien słuchać.
Niezależnie od woli Ministra


| kłamię jak z nut





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   10.02.18 19:00

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 72


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 1:54

Imperius Tristana uderzył wprost w pierś Ministra, który przytrzymywany przez Alexandra i Cadana nie miał nawet jak się wyrwać. W momencie, w którym czar go dosięgnął, Tuft zamilkł. Było już jednak za późno. Zimno, które przed chwilą znajdowało się jeszcze poza wami, teraz zdawało się przenikać was na wskroś. Opuściła was nadzieja na powodzenie misji. Po korytarzu rozniósł się krzyk. I Tristan był przekonany, że jest to głos jego siostry, wrzask bólu, jaki może wydawać tylko ofiara pożerana przez wilkołaka. Uczucie beznadziei minęło jednak, gdy świetlisty kormoran i towarzyszący mu kruk wyczarowany przez Selwyna pomknęły w stronę mgły i majaczącej w niej sylwetki dementora. Mgła zwolniła, przestała przesuwać się po korytarzu, dementor jednak się nie wycofał. Pozostawał za nią ukryty, jakby chroniony przed patronusami. Zatrzymał się jednak. Nie wiedzieliście, ile dokładnie wyczarowane patronusy muszące walczyć z dementorem i siłą anomalii się utrzymają.
Minister patrzył przerażony na całą scenę, w milczeniu, choć czasem robił miny jakby chciał coś powiedzieć, ale rozkaz Tristana utrzymywał jego szczęki zaciśnięte. Spoglądał tylko błagalnie na Ramseya potakując rozpaczliwie. Zamknął się jednak nad wyraz skutecznie.
Uczucie słabości minęło, Mulciber po poprzedniej próbie czarowania wrócił do normy. Żyły nie paliły go już nieznośnym bólem, choć pozostał nieco osłabiony.

| Na odpis macie 48h.

Pula zdrowia:
 

Pula poczytalności:
 

Mapa:
 

Magicus extremos +20 (Ramsey) 2/3
Eliksir wielosokowy: 10/20; Alexander 9/20

Zasady zaklęć w Azkabanie i naliczania punktów poczytalności znajdują się w pierwszym poście.


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 14:43

Kolejny krzyk więźnia towarzyszący kormoranowi wyłaniającemu się ze srebrnej mgły budził grozę - bynajmniej nie dlatego, że żal mu było opętanych szaleństwem skazańców, Tristan obawiał się potężnej mocy anomalii. Nie spodziewali się jej tutaj, choć przecież mogli. I nie zdążyli się na nią przygotować. Nic o niej nie wiedzieli - i zaskakiwała ich przy każdym podjętym posunięciu. Nie podobało mu się, że to ona kontrolowała ich, nie odwrotnie - i tak poruszali się po więzieniu jak we mgle. Niestety, w tym momencie nawet dosłownie. Wydawało się, że przemowa Ramseya zadziałała na ministra lepiej, niż jego, choć otulony niemocą imperiusa, która nakazywała mu milczeć, to wydawało się, że zamierza otworzyć usta. Dobrze - potrzebowali jego informacji - ale musieli mieć pewność, że powie im wszystko, co wie i nie będzie próbował wyprowadzić ich w pole. Do kormorana dołączył kruk, dwa ptaki zdawały się zatrzymać mgłę niewidzialną barierą, która i tak boleśnie wkradała się do jego umysłu. Marie, prawie ją słyszał.
Zacisnął dłoń na rękojeści różdżki mocniej, zacisnął również powieki, odcinając się od obrzydliwego widoku dementora - czuł się, jakby to pamiętał, choć przecież wcale tamtego dnia nie słyszał jej krzyku. Czuł, jakby był prawdziwy; bo był, gdzieś w zakrzywionej czasoprzestrzeni, gdzieś, gdzie Marianne Rosier ginęła ze szczęk brutalnego potwora, rozrywana na strzępy ku bezradności zapitego męża. Wzdrygnął się, to było zbyt wiele: bolesne wspomnienia, niepewność sytuacji Deirdre, ich bezcelowe błąkanie się wśród zaciemnionych cel. Musieli znaleźć drogę.
- Przewietrzysz się, potem porozmawiamy - zwrócił się do ministra, unosząc różdżkę, ewidentnie ten człowiek potrzebował ochłodzenia - na pewno dzięki temu ich późniejsza współpraca będzie łatwiejsza. - Jeśli twoja przemiana się powiedzie, polecisz we mgłę - na krótki moment - i uważnie przyjrzysz się wszystkiemu, co widzisz - oznajmił, czyniąc kolejnych kilka kroków w tył: powinni wycofać się z tego korytarza, mgła nie mogła podążać za nimi. Musieli przed nią umknąć. Ale jeśli w korytarzu znajdowało się cokolwiek, co mogłoby im pomóc, musieli spróbować się przez niego przedostać. Dobrze wiedział, że umysł zwierzęcia nie interesował dementora. Minister pod zwierzęcą postacią mógł bez przeszkód objąć rolę zwiadowcy. - Wrócisz do nas szybko, zanim zaklęcie przestanie działać. Powodzenia. - Generalnie Tristan nie wiedział zbyt wiele o transmutacji, więc powodzenie naprawdę było mu potrzebne: korzystanie z magii, która była bardziej antytalentem niż talentem czarodzieja zawsze wydawało się lekkomyślne. - Pullus - wyartykułował ostrożnie zaklęcie - wraz z pozostałymi wycofując się z tunelu.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 14:43

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 75

--------------------------------

#2 'Azkaban' :


Powrót do góry Go down
Cadan Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5368-cadan-goyle#121340 https://www.morsmordre.net/t5383-poczta-cadana#121562 https://www.morsmordre.net/t5382-cadan#121559 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t5385-cadan-goyle#121566
zaklinacz przedmiotów, poszukiwacz artefaktów
28
Czysta
Żonaty
waiting for the moment to strike
to take possession
to take your h e a r t
10
5
0
0
0
20
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 15:29

Odcinał się. Odcinał się od potępieńczych wrzasków niosących się po całym Azkabanie. Starał się przynajmniej, chociaż wychodziło mu to gorzej. Stopniowo. Więzienie oraz anomalie wysysały z niego nadzieję, wszelkie zadowolenie. Był już wcześniej trochę niepoczytalny, lecz teraz wszystko zdawało się pogłębiać. Usta mu drżały z niezrozumiałego dlań rozbawienia, jednakże żaden głos nie opuścił jego gardła. Żaden chichot, żadne parsknięcie. Tylko nieznośna sinusoida emocji trzepoczących skrzydłami w klatce piersiowej. Wycofywał się nie tracąc rytmu z jakim szli, a iść z Alexandrem musieli równo z racji targania przez nich Ministra. Gdyby Cadan był bardziej empatyczny, współczułby mu położenia. Zostawiony na pastwę szaleńców w najgroźniejszym więzieniu świata, unieruchomiony, pozbawiony różdżki, zaimperiusowany, wkrótce przemieniony w gęś. To chyba przebijało nawet ogromne cycki żeglarza będącego kobietą, co było zadaniem niezwykle trudnym. Goyle czasem zapominał o swoim ciele, niekiedy jednak sytuacja mocno go irytowała.
Dobrze, że przede wszystkim koncentrował się na zadaniu, to inne bodźce nie docierały do świadomości mężczyzny. Musiał się mocno skupić nie tylko na ucieczce w drugą stronę korytarza, lecz przede wszystkim na wyczarowaniu patronusa. Zrobienie to w takich warunkach było niezwykle trudne. Cadana zewsząd dopadały ponure myśli, niepokojące wrażenie, że jego działania nie mogą się udać. Jak dotąd walczył z nimi dzielnie i udało się. Piękny kormoran opuścił koniec różdżki, kierując się wprost na materializującego się dementora. Dołączył do niego także kruk, zatrzymując istotę z dala od nich. Wyglądało jednak na to, że niedługo nacieszą się tym stanem. Zakapturzona postać nie znikała, wręcz czekając aż zaklęcia przestaną działać.
Goyle zerknął niespokojnie najpierw na Tristana zamieniającego Tufta w gęś, potem na jego rękę, która znowu zaczynała czernieć. Anomalie tutaj były silniejsze niż gdziekolwiek indziej, wprawiając żeglarza w kolejny popłoch. Puścił Ministra, którego nie miał już zresztą szans trzymać.
- Expecto Patronum - wypowiedział formułę ponownie. Tym razem było ciężej niż początkowo. Znów ze wszelkich sił starał się wrócić pamięcią do najszczęśliwszych chwil swojego życia, głównie do widoku rosnącego Hjalla uczącego się pilnie starożytnych run oraz wielu innych przydatnych czarodziejowi nauk. Do dumy, którą nieprzerwanie czuł, do spokoju ogarniającego ciało wraz z poczuciem bezpieczeństwa. To wszystko i tak było co rusz zniekształcane oraz atakowane przez wszechobecny marazm. Mimo przeciwności nie poddawał się, licząc, że i tym razem mu się powiedzie.




make you believe you're bigger than life
no one cares if you'll live or die

larynx depopulo
and I know you're not my friend




Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 15:29

The member 'Cadan Goyle' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 77

--------------------------------

#2 'Azkaban' :


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 22:07

Usłyszany krzyk wydał mu się bardziej przerażający niż jakikolwiek inny skowyt w przeciągu całego swojego życia, choć podobne, a nawet gorsze dźwięczały mu w uszach niczym najlepiej skomponowane pieśni. To miejsce tak na niego wpływało. Sprawiało, że zimne dreszcze przebiegały po plecach, a oczy z lękiem świdrowały otoczenie, próbując prześwietlić czarną jak smoła ciemność dookoła. Blask wydobywający się z jego własnej różdżki rozjaśniał mrok, ale to, co mieli szansę ujrzeć nie napawało optymizmem. Pierwsze spotkanie z dementorem — zimno jakie pojawiło się wraz z nim przenikało aż do kości, przeszywało na wskroś. Jego obecność odbierała pewność, że misja, w której brali udział się powiedzie, a przecież nic nie mogło odwieść jego myśli o nadchodzącym sukcesie. Marność, wszędzie marność.. Instynktownie wycofał się do tyłu, w chwili, gdy świetlisty kormoran stawił czoła potwornej istocie. Uniósł wzrok na lecącą wronę, zatrzymał na niej spojrzenie przez chwilę, gdy pikowała przed dementorem. Był pewien, że wzrok go nie myli, że poświata nabiera głębi, staje się czarna i gęsta, że w jego uszach rozbrzmiewa przeraźliwe krakanie. Przymknąwszy powieki przetarł oczy palcami szybko. Byli w Azkabanie, umysł płatał mu figle.
Spojrzał na ministra, który przytakiwał. Nie zamierzał zapewniać go, że będzie dobrze, tym bardziej trzymać za rękę i szeptać słowa pełne otuchy. Skinął głową do Tristana, gdy zaczął tłumaczyć ministrowi, co powinien uczynić. W tej samej chwili przełożył swoją różdżkę do drugiej dłoni i wyciągnął tę należącą do Ministra Magii. Jeśli pofrunie na zwiady, będzie potrzebować światła, a ognista kula może wraz z gęsią nie dolecieć za daleko.
— Lumos— powtórzył inkantację, tym razem różdżką Tufta, kierując jej kraniec w stronę dementorów, a zaraz po tym wsunął czarodziejowi w zęby. — Nie upuść jej — poradził mu chłodnym tonem, a zaraz potem wycofał się za Tristanem.





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   11.02.18 22:07

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'Azkaban' :


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   12.02.18 1:23

Ledwo promień zaklęcia wystrzelił z różdżki Tristana, a Rosier ponownie poczuć mógł znajome już zimno rozchodzące się od palców. Tym razem jednak miał pewność, że zmiany są nieodwracalne. Nawet gdy po dojściu do jego łokcia się zatrzymały.
Minister zamienił się w gęś, bardzo nieporadną, żeby ustać na wciąż sparaliżowanych zaklęciem nogach musiał rozpaczliwie machać białymi skrzydłami. Gęgał przy tym bezgłośnie w stronę Tristana jakby bardzo chciał mu coś powiedzieć. Obracał dziób w stronę Ramseya jakby siłą spojrzenia mógł przekazać mu, co myśli. Na próżno. Zgodnie z poleceniem złapał różdżkę w dziób i z przerażeniem wymalowanym w gęsich oczach poleciał w stronę dementorów. Tuż obok świetlistego kormorana. Patronus Cadana rozmył się, gdy ten rzucił kolejne zaklęcie, by natychmiast pojawić się nieopodal i zająć ponownie swoje miejsce. Lśnił blaskiem, który napawał nadzieją. Kruk za to przygasał z każdą upływającą sekundą. Jakby siła anomalii i Azkabanu wysysała z niego moc szybciej niż zwykle. W momencie, w którym jednak patronus pomknął na spotkanie z zimną mgłą, Goyle zauważył kolejnego dementora. Krótkie spojrzenie wystarczyło, by z całą mocą wróciło do niego wspomnienie ze śmierci przyjaciela. Żałoba, ból, strata. Te uczucia ogarnęły żeglarzem na chwilę odbierając mu zdolność racjonalnego myślenia.
Lumos Ramseya rozbłysł silnym blaskiem oświetlając okolicę nawet silniej niż ten z jego własnej różdżki. Podtrzymywany mocą anomalii pozwalał dojrzeć znacznie więcej.
Minister wrócił po chwili. Przebierając rozpaczliwie skrzydłami, robiąc przy tym spore zamieszanie. Z różdżką w dziobie, zmuszony do milczenia, jedyne co mógł zrobić, to spróbować dziobnąć Tristana w celu zwrócenia na siebie jego uwagi. Wyraźnie przerażony i zdesperowany szczerze wierzył, że to jedyny dostępny dla niego sposób komunikacji. W strachu nie zamierzał czekać dłużej niż było to konieczne.

| Na odpis macie 48h.

ST uniknięcia dziobnięcia to 80, do rzutu doliczana jest podwojona statystyka zwinności.

Pula zdrowia:
 

Pula poczytalności:
 

Mapa:
 

Magicus extremos +20 (Ramsey) 3/3
Eliksir wielosokowy: 11/20; Alexander 10/20

Zasady zaklęć w Azkabanie i naliczania punktów poczytalności znajdują się w pierwszym poście.


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   12.02.18 3:09

I znów to samo: zasinienie objęło odrętwieniem jego rękę, gdzieś za jego plecami błysnął blask patronusa, gdzieś od Mulcibera rozjaśniał blask, gdzie poczuł szmer skrzydeł wbijanych w powietrze, przez te kilka sekund wszystko wydawało się bez znaczenia, kiedy obserwował, jak jego ręka zamienia się w kościec, brak czucia i przerażający chłód wydawały się obezwładniające. Były: zesztywniały nadgarstek nie był w stanie zrobić nic więcej. Już nigdy - to działo się zbyt często - szlag jasny, wszyscy tu zginą, jeśli szybko nie znajdą lepszego rozwiązania. Zaczynał się czuć coraz gorzej, echo cichnącego krzyku Marianne gdzieś z tyłu głowy mieszało się ze szlochem zranionej Evandry i wrzaskiem Deirdre obłapianej rękoma szalonych więźniów. Jawa mieszała się ze snem wynurzającym się z gęstych kłębów pobliskiej mgły, straszne wspomnienia prześladowały, wypływały na wierzch i przejmowały kontrolę, ale - przynajmniej jeszcze - to on potrafił zapanować nad nimi. Nie mógł im się poddać, musiał pozostać trzeźwy - i wykonać rozkaz Czarnego Pana, bez względu na wszystko. I wszystkich.
- Nie odczaruję go - wychrypiał, uprzedzając pozostałych: własne zaklęcie mógłby zdjąć najprościej, ale anomalia pozbawiła go różdżki - nie był w stanie już nią poruszyć. Wciąż nie uprzedził ministra, że musi wykonywać również rozkazy pozostałych - nie miał jednak, jeszcze, sposobności tego uczynić i choć sądził, że zrobi to w tym momencie, to nagła szarża Tufta szybko utwierdziła go w przekonaniu, że jednak nie. Na Merlina, naprawdę trudno było mu w to uwierzyć - z jednej strony wiedział, że teraz do bycia ministrem nie wymagano specjalnych kwalifikacji, ten człowiek nie potrzebował nawet błękitnej krwi do objęcia stanowiska, z drugiej jedna nawet w dobie powszechnej korupcji, która wszak również nie była zjawiskiem do końca szkodliwym, trudno było mu uwierzyć, że ktokolwiek ustawiający układy uznał, że ten chłystek będzie dobrym materiałem na cokolwiek, a co dopiero na ministra.
- Odstąp - nakazał, kiedy tylko dostrzegł szarżę gęsi i rozpoznał jej zamiary, nie mogąc jednak mieć pewności, czy rozkaz dotrze do tego durnego łba zanim sięgnie go równie durny dziób, spróbował odstąpić samodzielnie, odchylając się od niebezpiecznego dzioba gęsi. - Na litość, jesteś ministrem - przypomniał mu karcąco, wykorzystując chwilę zamieszania, by wydać wreszcie kluczowe dyspozycje - możesz zacząć mówić, ale szeptem - o ile wróci mu mowa, bo gęsi, przynajmniej podług jego wiedzy, szeptać nie potrafiły. - Będziesz słuchał również moich towarzyszy - dodał mimowolnie usiłując - nieco rozpaczliwie - napiąć mięśnie bezwładnej prawej ręki, zrośniętej z bezużyteczną w tym momencie różdżką.
Nie mógł tutaj zginąć.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   12.02.18 3:09

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Cadan Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5368-cadan-goyle#121340 https://www.morsmordre.net/t5383-poczta-cadana#121562 https://www.morsmordre.net/t5382-cadan#121559 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t5385-cadan-goyle#121566
zaklinacz przedmiotów, poszukiwacz artefaktów
28
Czysta
Żonaty
waiting for the moment to strike
to take possession
to take your h e a r t
10
5
0
0
0
20
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   12.02.18 13:26

Udało się, naprawdę się udało. Nie wiedział jakim cudem, lecz nie zamierzał teraz dochodzić do prawdy. Nie mieli do tego czasu. Musieli się wycofywać oraz bronić przed zagęszczającymi się w ich pobliżu dementorami. Paskudne kreatury, przerażały bardziej niż Cadan się tego spodziewał. Na morzu przeżył wiele strasznych przygód, jednakże odnosił wrażenie, że nie mogły się one równać posępnej posturze zakapturzonych widziadeł. Raz jeszcze postanowił zebrać się w sobie i powrócić myślami do przyjemnych chwil z początków małżeństwa. Był przy narodzinach Hjalla, jego wspomnienie trzymało go na granicy poczytalności oraz szczęścia wypełniającego go wraz z wyczarowaniem lśniącego kormorana.
Chwilę później jego uwaga została trwale odwrócona przez Ministra w ciele nieporadnej gęsi. Ze świecącą różdżką w dziobie. Goyle obserwował ten karykaturalny spektakl z szeroko otwartymi oczami i tym razem nie potrafił się powstrzymać. Parsknął śmiechem cicho pod nosem, chociaż nie był nawet w stanie określić co go tak rozbawiło. Możliwe, że powoli doświadczał emocjonalnych huśtawek. Wolałby wreszcie stąd zniknąć i znaleźć drogę do celu.
Wszystko powoli zaczęło się sypać. Postępujące zaczernienie ręki Tristana uniemożliwiło mu zdjęcie uroku z Tufta, taka szkoda. Szkoda, że gęsi nie potrafiły przemówić ludzkim głosem, bowiem w tej postaci mężczyzna prezentował się znacznie lepiej niż w swojej człowieczej powłoce.
Niestety użycie magii znów jawiło się dużo trudniej niż przypuszczał, bowiem nagle wróciły do niego wszystkie parszywe emocje związane z jego najlepszym przyjacielem. Znów słyszał uderzenie bomu, a wraz z nim chrupnięcie czaszki. Przed oczami majaczyła mu leżąca sylwetka mężczyzny w kałuży krwi, jego puste, martwe oczy, zaś później rozpacz rodziny. Cadan zawahał się, strzelając niepewnie oczami na boki, jak gdyby szukał wyjścia z tego przeklętego miejsca.
- Finite Incantantem - wypowiedział wreszcie zaklęcie, usiłując wycelować w dziobącego Rosiera Ministra. Pod postacią niezwykle ruchliwego ptaszyska. Obawiał się, że sprowadzi na nich jeszcze więcej dementorów, lecz musieli zaryzykować. Być może gęgająca głowa magicznej społeczności miała dla nich jakieś niesamowite wieści wyniesione z patrolu w tamtej części korytarza. Nie mniej, pogrążał się w coraz większej rozpaczy i nie wiedział nawet czy jego próby mogły w jakikolwiek sposób okazać się owocne.




make you believe you're bigger than life
no one cares if you'll live or die

larynx depopulo
and I know you're not my friend




Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   12.02.18 13:26

The member 'Cadan Goyle' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 74

--------------------------------

#2 'Azkaban' :


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Korytarz wschodni   12.02.18 14:55

Gdyby nie obecność stworzeń o wiele gorszych niż gęś, widok Ministra Magii pod postacią tego ptaszyska stawałby mu przed oczami jeszcze przez długi czas, zapewne. Patrzył na niego ze ściągniętymi ku sobie brwiami, gdy gęgał na Tristana, wskazując na niego, próbując coś przekazać. Nijak znał mowę gęsi, nie wiedział, co chodziło mu po głowie, ani co usiłował zrobić, a z jego czarnych oczu nie wyczytał dosłownie nic. Niezależnie od tego, co miał do wygęgania, musiał lecieć — Tristan posłał go tam, we mgłę.
— Ta wrona— podjął cicho do Tristana. — Zniknęła.— Bardzo szybko. Za szybko, a dementor nie wyglądał na takiego, który by się obawiał jej cielistej poświaty. Nie miał tak obszernej wiedzy na temat dementorów, lecz do tej pory był przekonany, że to zaklęcie jest ich szansą na przebrnięcie przez Azkaban, przez gniazdo dementorów.— Powinna go spłoszyć. Przeklęte anomalie. Selwyn, patronus!— syknął, spoglądając na Alexandra nagląco. Wciąż trzymał różdżkę wyciągniętą przed siebie, rozświetlając korytarz przed nimi, gdzie znajdowała się mgła, w której schował się potwór.
— Carpiene — wyszeptał.





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
 

Korytarz wschodni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Korytarz
» Wschodni stok
» Korytarz
» Podziemny korytarz
» Czerwony korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Azkaban-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18