Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Oaza

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Oaza - Page 32 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Oaza - Page 32 Empty
PisanieTemat: Oaza   Oaza - Page 32 I_icon_minitime30.01.18 22:36

First topic message reminder :

Oaza

Niedługo po przegnaniu z Azkabanu czarnoksięskiej mocy, na wyspie zaczęło budzić się życie. Drzewa wypuściły szybko, w kilka tygodni przypominając kilkunastoletnie olbrzymy, które rzucały cień na falujące w nadmorskiej wietrze wysokie trawy. Ogromna ilość białej magii wezbranej w tym miejscu zdawała się odżywiać rośliny, wspomagając ich rozrost. Właśnie między nimi wzniesiono pierwsze obozowisko gotowe na przyjęcie uchodźców pochodzących z niemagicznych rodzin, zmuszonych ukrywać się przed nienawistną władzą. Obozowisko nazwane zostało Oazą, przez wielu nazywanych Oazą Harolda lub Oazą Feniksa. Jeden z namiotów zajął zresztą sam Longbottom. Biała magia jest tu nie tylko wyczuwalna, ale i widoczna: jej moc krąży raz za czas pod postacią unoszących się w powietrzu bezpiecznych ciepłych ogników. Wydaje się, że naga ziemia na wyspie jest gorąca - dlatego nisko nad nią, poniżej kolan, na wilgotniejszych terenach wyspy unosi się gęsta mgła. Mówią, że za ten stan rzeczy odpowiadają ostatnie zdarzenia.


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 31.03.18 23:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Archibald Prewett
Archibald Prewett

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I can do this, I thought. And even if I can't, I have to.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Oaza - Page 32 Empty
PisanieTemat: Re: Oaza   Oaza - Page 32 I_icon_minitime03.09.20 23:07

Od początku żywił nadzieję, że Ida zadomowi się w ich specyficznej rodzinie. Co prawda Aleksander wybrał (a może został zmuszony) życie na niższym poziomie komfortu, ale Archibald nie uważał, by to miało stać na przeszkodzie w dalszym zacieśnianiu rodzinnych więzi. Poza tym Prewettowie mieli bardzo liberalne podejście do wydziedziczonych osób. Nigdy nie wymazywali ich z pamięci i starali się uszanować decyzję danej osoby, nawet jeżeli nie była ona prosta do zaakceptowania czy zrozumiała. - Darujmy sobie moje tytuły. Proszę, zwracaj się do mnie po imieniu - odparł, odruchowo pocierając palec, na którym zazwyczaj znajdował się ciężki nestorski sygnet. Dzisiaj go nie nakładał – nie należał do szczególnie wygodnych elementów garderoby, więc nosił go tylko podczas bardziej oficjalnych spotkań. Poza tym już widział oczami wyobraźni minę Aleksandra, kiedy widzi, jak Ida zwraca się do niego per nestorze. Najprawdopodobniej zakrztusiłby się własną śliną ze zdziwienia. - Chciałbym w to wierzyć - zaśmiał się, pozostawiając drzwi otwarte. Niech świeże powietrze zatańczy wewnątrz budynku i trochę go przewietrzy. Wewnątrz wciąż utrzymywał się charakterystyczny zapach remontu.
- Tak - westchnął, bo wolałby, że odpowiedź na to pytanie była inna. - W Londynie robi się coraz bardziej niebezpiecznie, coraz więcej osób dowiaduje się o tym miejscu - nie doświadczył tego niebezpieczeństwa na własnej skórze, bo odkąd na każdym rogu wisiał list gończy z jego nazwiskiem, nie zapuszczał się w tamte strony. Wystarczyło jednak regularnie przychodzić do Oazy, żeby zauważyć, że z każdym tygodniem pojawiało się coraz więcej ludzi i drewnianych chatek. - Dlatego zależy mi, żeby jak najszybciej wykończyć tę lecznicę - teoretycznie mógł leczyć czarodziejów gdzie popadnie, ale komfort pracy w specjalnie do tego przygotowanym budynku był nie do ocenienia.
- Środków do czyszczenia? Takich... mugolskich? - Nawet czarodziejskie metody sprzątania kryły przed nim wiele tajemnic, ale te mugolskie wręcz budziły w nim niepokój. Nie miał pojęcia w jaki sposób miały działać. Odchrząknął cicho, chcąc zamaskować swoje zmieszanie. I tak miał zamiar zacząć od poukładania eliksirów na półkach.
Schylił się po swoją torbę i wszedł do jednego z pustych pokoi, gdzie czekał na niego już drewniany stół, regał i parę wiszących półek. Zaczął wykładać magicznie pomniejszone flakony, które natychmiast powracały do swoich naturalnych rozmiarów.
- Hmm... - mruknął w odpowiedzi, kiwając głową. Doskonale wiedział jak Aleksander teraz się czuł. Sam nie tak dawno musiał pochować Garretta. - Bertie był wyjątkowo barwną postacią. Miał w Zakonie wielu przyjaciół - Archibald nie potrafił sobie przypomnieć nikogo, kto mógłby mieć coś przeciwko temu chłopakowi. - Obawiam się, że nie przyspieszymy mu żałoby. Dajmy mu jeszcze trochę czasu, ale... dobrze, że masz na niego oko - dokończył szybko, ale Ida powinna zrozumieć, co miał na myśli. Zamilkł na chwilę, wyjmując z torby ostatnie flakony, przez co na stole zabrakło miejsca na cokolwiek innego. - Aż tyle tego przyniosłem?! - Sam się zdziwił, ale przecież każdy eliksir był tutaj potrzebny. Zaczął przyglądać się etykietom i segregować je w grupy: przeciwbólowe, uspokajające, antidota... - Możesz przetrzeć podłogę? Jak dokładnie działają te mugolskie metody? - Zapytał, ściszając odrobinę głos, jakby mówił o czymś tajemniczym. Doprawdy, ten niemagiczny świat bywał dla niego mniej zrozumiały niż czarna magia!




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Ida Lupin
Ida Lupin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6989-ida-lupin#183439 https://www.morsmordre.net/t7864-swistka#221262 https://www.morsmordre.net/t7027-mleko-i-miod#184948 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t8043-skrytka-bankowa-nr-1619#229623 https://www.morsmordre.net/t8106-i-lupin#231775
Zawód : medyczka z Doliny Godryka
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

it's always darkest
before

the d a w n

OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Oaza - Page 32 Empty
PisanieTemat: Re: Oaza   Oaza - Page 32 I_icon_minitime02.10.20 14:25

Uśmiechnęła się po części do lorda Prewetta, a po części też do siebie, bo nie mogła nadziwić się, jak dobrze było należeć znów do rodziny, która znała się, dbała o siebie i sprawiała, że poczucie bezpieczeństwa było okazywało się być naturalną potrzebą każdego czarodzieja, a nie przywilejem dla nielicznych. Sylwetka Archibalda stała się odrobinę bliższa, tym pozwoleniem nadał jej możliwość traktowania go jak przyjaciela – którym zresztą był, zgodziła się podzielić tę znajomość już w momencie, w którym między nią a Alexandrem zaczynało robić się „poważnie”.
Więc Archibaldzie – w porządku – uśmiechnęła się nieco szerzej, tym razem cały gest przekazując Prewettowi. To kolejny krok w stronę lepszych relacji z rodziną Alexandra. Kolejny krok w stronę lepszego życia dla samej Idy, która nie była w stanie żyć sama, potrzebowała zaufanych osób, stada, do którego mogła należeć. Ta potrzeba była zakorzeniona znacznie głębiej, niż mogła sądzić. – Ależ skąd! To magiczne specyfiki. Nie wiem nic o mugolskich sposobach sprzątania, ale każdy z nich musi być męczący. I pracochłonny. I czasochłonny. – zmarszczyła lekko brwi, palce splatając za sobą, kiedy szli spacerowym krokiem w stronę lecznicy. W końcu zdecydowała się wyjąć z torby jedną buteleczkę, w której pływała ciecz mieniąca się w błękitnymi i granatowymi odcieniami. – Wystarczy wylać na ręcznik kilka kropel i kurz sam ucieka. Dosłownie! – uciekające kłębki kurzu były warte zobaczenia. Efekt był spektakularny w swoim groteskowym przedstawieniu.
Wydawało jej się, że tutaj rozmawianie o wojnie szalejącej w Londynie miało inny wymiar – temat był jakby odległy, osadzony w innej krainie, daleko, daleko poza horyzontem zdarzeń, poza oczami, które zdolne były dostrzec jakikolwiek ból i cierpienie. W Oazie był tylko spokój, który wkradał się do serc i płuc, uspokajał tętno i oddechy, dawał się naprawdę poczuć, zasłaniał strach i obawę o jutrzejszy dzień. Zakon Feniksa traktował tę kwestię całkowicie poważnie, słowa Archibalda były tego doskonałym przykładem. Zawinęła włosy za ucho i pozwoliła otoczyć się ceglanymi murami.
Nie zamierzam go w niczym pospieszać – odparła cicho, łagodnie, tonem neutralnym, zaraz wykładając najbardziej potrzebne rzeczy. Wysunęła różdżkę zza kieszeni i machnęła nią lekko na miotłę, by ta, pod ciężarem zaklęcie Facere, zaczęła zamiatać podłogi. – Ale boję się, że jeśli zostawię go samemu sobie, będzie spadał za każdym razem, gdy nie znajdzie sobie jakiegoś zajęcia. Rozumiesz? – nie pytała, czy ją słyszał albo czy fizycznie rozumiał jej słowa, to było oczywiste, pytała, czy rozumiał, co miała na myśli, jakby szukała w jego potwierdzeniu słów pokrzepienia. – Stracił już dostatecznie wiele – westchnęła cicho. Pozwoliła sobie na krótką chwilę zadumy, a kiedy usłyszała wyższe tony głosu, odwróciła się w stronę Archibalda. – Im więcej, tym lepiej. Uwarzyłeś je sam? – uniosła brwi w geście aprobaty. – Możesz mi opowiedzieć… odrobinę więcej o Zakonie Feniksa? O jego strukturach? Nie miałam do tej pory odwagi pytać o to Alexandra.




breathe

then begin again

Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
Archibald Prewett

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I can do this, I thought. And even if I can't, I have to.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Oaza - Page 32 Empty
PisanieTemat: Re: Oaza   Oaza - Page 32 I_icon_minitime12.10.20 1:09

Archibald został wychowany w atmosferze szacunku dla każdego człowieka, bez względu na jego status krwi. Prewettowie zawsze wykazywali się pozytywnym podejściem do swoich niemagicznych braci. Może nie wywyższali ich tak mocno jak Weasley'owie, jednak nigdy nie zrobiliby im żadnej krzywdy. Niech dowodem na to będzie uzyskany Order Merlina za obronę grupy mugoli przed groźnym smokiem. Nie bez powodu Archibald postanowił dołączyć w szeregi Zakonu Feniksa – głoszone przez niego idee zawsze były mu bliskie. Nie oznaczało to jednak, że znał się na kulturze mugoli. Ta była mu zupełnie obca. Nigdy się nią interesował, nie chodził w szkole na mugoloznawswo, a przez większość życia obracał się w dość hermetycznym szlacheckim środowisku. Dopiero kontakt z różnorodnymi ludźmi w Zakonie uchylił mu drzwi do tego niemagicznego świata, który naprawdę go zafascynował! Dlatego nieco zmarkotniał, kiedy Ida wyparła się jakiejkolwiek wiedzy o mugolach. Myślał, że dowie się od niej czegoś ciekawego. - Nic nie wiesz? - W jego głosie dało się usłyszeć zdziwienie. - Wydawało mi się, że Aleksander mi kiedyś wspominał, że... - słowo półkrwi zawsze wydawało mu się zbyt dosadne, a nie chciał jej w żaden sposób urazić. - ...masz mugoli w rodzinie - dokończył delikatniej, spoglądając na nią z ciekawością, bo chciał dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Była bardzo ważną osobą w życiu Aleksandra, więc automatycznie stała się dość ważną osobą w jego życiu; a jeżeli kuzyn postanowi się z nią ożenić (a chyba powinien zacząć o tym myśleć, bo jak długo można żyć tak na kocią łapę), tylko przypieczętuje jej obecność w rodzinie. Może nie tej właściwej, ale równie kochanej. - Sam ucieka! Niesamowite - pokręcił głową z uznaniem, samemu będąc zaskoczonym, że to czarodziejski specyfik wprawił go w niemalże takie samo zaskoczenie, jak te mugolskie. Cóż, w jego posiadłości sprzątaniem zajmowały się skrzaty i wykonywały swoje obowiązki tylko w pustych pomieszczeniach, żeby nikomu nie przeszkadzać. Nie miał pojęcia, że kurz może uciekać przez jakiś eliksir. A więc to na takie specyfiki wydawał pieniądze.
Był przekonany, że Ida świetnie sobie poradzi ze sprzątaniem, bo wyglądała mu na zaradną osobę. Nie bałby jej się powierzyć też poważniejszych zadań – miała w sobie coś takiego, co od razu wzbudzało jego zaufanie. Może dlatego mniej martwił się o Aleksandra, wiedząc, że ma kogoś takiego u boku. Wcześniej musiał sobie radzić ze wszystkim sam. Rozumiał jednak jej wątpliwości, też je miał, Alex bywał skomplikowany. - Tak, rozumiem... - przytaknął, wzdychając przeciągle. Nie łatwo było żyć z ciągłą obawą o drugiego człowieka, ale w tych czasach chyba każdy tego doświadczał. - Tym bardziej potrzebuje czegoś stałego i pewnego w swoim życiu - stwierdził, wierząc, że właśnie Ida jest tym elementem. - Ale jeżeli coś cię bardzo zaniepokoi, pamiętaj, że jestem - przypomniał jej, żeby nie próbowała na siłę radzić sobie sama z czymś co ją przerasta. Pozwolił jej przemyśleć tę sprawę.
- Niektóre tak. Specjalizuję się w zatruciach, więc chcąc nie chcąc znam podstawy alchemii, ale nie radzę sobie z trudniejszymi eliksirami - niestety nie był w stanie znać się na wszystkim tak dobrze jak by chciał. Nauka magomedycyny zajmowała mnóstwo czasu, w dodatku pasjonował się zielarstwem, więc rzadko znajdował chwilę, żeby posiedzieć nad kociołkiem. Już dawno temu chciał nauczyć się czegoś nowego, ale ciągle wyskakuje mu coś ważniejszego do zrobienia. Był dumny, że udało mu się chociaż część uwarzyć samodzielnie – resztę eliksirów po prostu zakupił albo zamówił u zaprzyjaźnionych alchemików z Zakonu. Zaczął je skrupulatnie ustawiać na półkach, te częściej używane stawiając bliżej, te rzadziej gdzieś z tyłu. Nie od razu odpowiedział Idzie na pytanie, musiał się zastanowić jak to najprościej wytłumaczyć. - Jeżeli chodzi o strukturę, dzielimy się na Gwardzistów i Zakonników. Gwardziści stoją wyżej w hierarchii, jeżeli tak to można nazwać, posiadają najwięcej informacji i podejmują ostateczne decyzje - wyjaśnił pokrótce, ale chyba tyle wystarczyło, żeby Ida zrozumiała ich wagę. - Zakonnicy wykonują powierzone przez nich zadania, ale też zależy na czym się znają. Niektórzy biorą udział w bezpośredniej walce, inni tylko w planowaniu czy zdobywaniu informacji, mamy w szeregach zdolnych alchemików albo osoby takie jak ja, które potem składając wszystkich do kupy - uśmiechnął się lekko. - Nasze idee i pobudki raczej są jasne - dodał po chwili, otwierając przeszklony regał, w którym zaczął ustawiać pozostałe flakony. - Dla każdego z nas Zakon stał się nieodłączną częścią życia, także nie musisz się bać poruszać tego tematu z Aleksem - odparł. To tak jakby ktoś nie chciał go pytać o bycie uzdrowicielem. Z chęcią o tym opowie, choć celowo pominie historie o niewyleczonych pacjentach. - Teraz czas na moje pytanie - stwierdził, zdejmując wszystkie eliksiry uspokajające z dolnej półki, uznając, że lepiej się sprawdzą na górnej. Lubił mieć porządek. - Skąd jesteś? Masz jakieś rodzeństwo? - Uświadomił sobie, że nic nie wiedział o jej przeszłości. O teraźniejszości zresztą też niewiele, poza tym, że również była uzdrowicielką i nie znała się na mugolskich środkach czystości.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
 

Oaza

Powrót do góry 
Strona 32 z 32Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20