Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Gwendolyn Grey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gwendolyn Grey
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-skrzynka-gwen#135985 https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
malarka, przewodniczka
20
Mugolska
Panna
Nie chcę być symbolem czegokolwiek. Jestem tylko sobą.
6
13
12
0
3
0
3
3
Czarownica

PisanieTemat: Gwendolyn Grey   01.02.18 22:50


Gwendolyn Elisse Grey

Data urodzenia:  12 kwietnia 1936
Nazwisko matki: Owen
Miejsce zamieszkania: City of London
Czystość krwi:  mugolak
Status majątkowy: średniozamożna
Zawód: artystka
Wzrost: 162
Waga: 43
Kolor włosów: rudy
Kolor oczu: niebiesko-zielony
Znaki szczególne: delikatne piegi, oczy o niezidentyfikowanym kolorze; burza rudych włosów. Pieprzyk na karku, o którym nie ma pojęcia (wszak zwykle zakrywają go włosy). Blizna od zewnętrznej strony prawej kostki.


Gwen jest dzieckiem wojny: gdy miała zaledwie tzy lata wybuchła II Wojna Światowa. Jej matka zareagowała natychmiast: wolała nie czekać na rozwój wypadków i dość szybko wyprowadziła się z córką na wieś. Jej ojciec zaś został w Londynie, pracując jako urzędnik, przez co nigdy nie został powołany do wojska.
Dziewczynka do dziewiątego roku życia wiodła właściwie całkiem sielskie życie. Wprawdzie trwała wojna, lecz nie dotarła na wieś. Była zbyt mała, by bać się o tatę i właściwie wszystkie ciepłe dni spędzała na dworze. Z resztą – zimne też. Nigdy nie była zmarzluchem. Gdy tylko była na tyle duża, matka posłała ją do wiejskiej szkoły, gdzie dziewczynka poznawała podstawy czytania i pisania. W pierwszej klasie nabawiła się swojej blizny na kostce: pewnego dnia wracając do domu upadła, lądując prosto na rozbitej butelce. Rana wymagała szycia, poza tym wdarło się w nią zakażenie, przez które Gwen przez kilka dni gorączkowała, lecz poza tym incydentem rzadko kiedy miała jakiekolwiek problemy zdrowotne. Wprawdzie przeziębienie jej się zdarzało, ale jej rodzice, spytani o to, jakim dzieckiem była, w pierwszej kolejności zawsze odpowiedzą: „zdrowym”.
Niestety, choć rodzice nie mieli o tym pojęcia (bo jako sprytne dziecko, skutecznie to przed nimi ukrywała), Gwen wbrew pozorom miała zawsze sporo kłopotów. Zawsze powiedziała o słowo za dużo przy kolegach, zawsze wplątała się w obronę zwierzątka krzywdzonego przez chłopców, w chwili, gdy nie miała szansy z nimi wygrać. Gdy po takich sytuacjach wracała do domu nieco poobijana, mówiła rodzicom, że wywróciła się, a sprawcom uchodziło to na sucho, bo nie przyznawali się do tego przed swoimi opiekunami.
Gwen myślała o samej sobie jako tej, która zawsze ma pecha: nigdy nic nie szło po jej myśli. Mimo to przez raczej radosne usposobienie i sporą wrażliwość, nie chciała męczyć matki, która i tak żyła w ciągłym stresie o męża: Gwen może nie rozumiała do końca, o co w tym wszystkim chodzi, ale jasne dla niej było, że donosy dotyczące bombardowań w Londynie nie są czymś normalnym.
Choć zdecydowanie jest czarownicą, jej umiejętności w młodym wieku raczej nie objawiły się w nadzwyczaj spektakularny sposób, co z resztą miało odzwierciedlenie w nauce w Hogwarcie. Wszak nigdy nie okazała się szczególnie uzdolnioną osobistością, przynajmniej jeśli chodzi o magię. Czasem więc przyciągała do siebie przedmioty codziennego użytku leżące nieopodal, lub przypadkiem teleportowała się o kilka metrów, lecz matka długo nie przyłapała jej na gorącym uczynku, zwykle stwierdzając, że albo się zamyśliła i nie usłyszała córki, albo po prostu przez stres jej zmysły płatają figle.
Gwen zaś i tak nie miała w zwyczaju zbyt wiele mówić matkę. Zwłaszcza, że te dziwne przypadki były dla niej codziennością, a że o codziennych, drobnych rzeczach raczej się nie opowiada to i jej rodzice nigdy nie usłyszeli o tym słowa z jej ust. Aż do czasu, oczywiście: pewnego dnia skręciła kostkę schodząc po schodach. Ból wywołał u dziewczynki tak duże emocje, że przestała panować nad swoimi zdolnościami. Wszystko w domu zaczęło drżeć: rzeczy zaczęły spadać z półek, a drzwi oszalały, zamykając się i otwierając. Matka Gwen myślała, że to trzęsienie ziemi i prawdopodobnie na tym by pozostało, gdyby nie fakt, że dzień później do ich mieszkania przybył pracownik Ministerstwa Magii, wyjaśniając, kim tak naprawdę jest dziewczynka.
Gwen uwierzyła w opowieści nieznajomego od razu, niczym w świętego Mikołaja. Przecież to było oczywiste, że poza zwykłym, szarym życiem jest coś więcej, prawda? A jeśli ktoś miał być częścią czegoś niezwykłego… to przecież ona. Jej rodzice początkowo nie chcieli w to uwierzyć, ale w końcu dopuścili do siebie tę myśl i po prostu zaakceptowali istnienie drugiego świata, pozwalając córce w przyszłości uczyć się w „prywatnej” szkole dla specjalnie uzdolnionych.



Po zakończeniu wojny matka z córką wróciły do Londynu, a życie rodziny znów zaczęło się układać. Ojciec Gwen zdobył zdecydowanie lepiej płatną pracę, zwłaszcza, że po wojnie brakowało sprawnych i zdrowych mężczyzn. Dzięki większej ilości funduszy i czasu, rodzice mogli w końcu zainwestować w córkę: Gwen od zawsze miała smykałkę do wszelkich artystycznych czynności, jednak dopiero teraz mogła dostać odpowiednie narzędzia, by je rozwijać. Zaczęło się od rysowania; w międzyczasie doszła gra na pianinie, spróbowała tańca, rzeźby – rodzice pozwalali jej maczać palce w czym tylko się dało, a ona nie oponowała. Cieszyło ją to: rówieśnicy nigdy nie byli tak ciekawi, jak pogrążanie się w świecie wyobraźni i tworzenie, nie ważne, czy to na scenie, czy na papierze.

W końcu nadszedł czas, by wybrać się do Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Gwen początkowo była niezwykle podekscytowana. Niestety, pierwsze dni w Hogwarcie pozbawiły ją złudzeń. Wprawdzie została Puchonką i dzieci z jej roku i domu były raczej miłe, ale… prędko odkryła, że magiczny świat jest raczej szary i brudny, a nie pełen barw.
Niemal w pierwszych dniach dowiedziała się od rówieśników z innych domów, że jest „szlamą”, która nie zasługuje na bycie w tej szlachetnej szkole, co prędko sprawiło, że dziewczynka zamknęła się w sobie, wszystkie docinki biorąc bardzo mocno do siebie. Nie szukała znajomości, skupiając się na samej sobie. Unikała zawierania znajomości i spoglądania innym w oczy, prędko stając się szarą myszką, na którą niemal nikt nie zwracał uwagi. Prędko zyskała świadomość dotyczącą wojny czarodziejów: w końcu czytała Proroka Codziennego, a wśród uczniów wręcz o tym wrzało. Jakimś cudem udało jej się jednak trzymać od tego z daleka: dopiero dwa ostatnie lata w jej szkole przez zmianę dyrektora zrobiły się dość nieprzyjemne, ale Gwen, prześladowana przez Ślizgonów już wcześniej i nauczona doświadczeniem, sprawnie unikała konfrontacji ze szkolnymi władzami i czarną magią. Dzięki temu jakimś cudem była tylko obserwatorem całych zdarzeń, a nie uczestnikiem, choć zdecydowanie nie spała spokojnie w nocy, a w ciągu dnia wolała zaszywać się w odseparowanych od ludzi częściach zamku.
Jednocześnie dość pilnie się uczyła, chociaż nigdy nie była wzorową uczennicą: nie miała nadmiernego talentu do magii. Dość dobrze szło jej tylko warzenie eliksirów i rzucanie zaklęć. Zafascynował ją też kosmos, jednak w pozostałych dziedzinach była raczej przeciętna, lub wręcz kiepska.
Hogwart nie okazał się więc szkołą jej marzeń: nowe przedmioty były ciekawe, ale… zupełnie nie „jej”. Brakowało jej zajęć plastycznych, w trakcie których mogłaby się bardziej rozwinąć. Wprawdzie nie narzekała innym, ale innym dzieciakom nie uszło uwadze, że dziewczynka zdecydowanie wolała rysować smoki na marginesach książek, niż ćwiczyć nowe, wyjątkowe zaklęcie.
Gdy w wakacje wracała do domu, kontynuowała lekcje rozpoczęte jako dziecko. Hogwart niestety nie zapewniał jej rozwoju artystycznego, a młoda Gwen naprawdę czuła potrzebę wyrażania się właśnie pod tymi względami.  Zawsze najbardziej cieszyła się na lekcje tańca: choć nie była wyjątkowym talentem, uwielbiała to, a że przyjaciółka jej matki była niegdyś zawodniczką turniejową, a obecnie – nauczycielką – rudowłosa miała zamiar korzystać z tego, ile tylko się dało. Zwłaszcza, że malować mogła w szkole. Tańczyć już niekoniecznie.
Egzaminy końcowe zdała raczej średnio i nie do końca wiedziała, jak żyć w magicznym świecie. Jakby nie patrzeć, czuła się bardziej zżyta z rodzicami i mugolskimi zwyczajami. Poza tym… ona jako artystka? W świecie czarodziejów? Gwen widziała w tym możliwości, ale nie wydawało jej się by ona, jako mugolak, mogła cokolwiek osiągnąć w tak niestabilnej sytuacji, w której tacy jak ona byli cały czas dyskryminowani.
Życie samo dało jej odpowiedź na to, co ma zrobić. Jej ojciec zmarł dosłownie tydzień później w wypadku, a matka, zdradzająca go od dawna, postanowiła wyjechać do swojego kochanka, francuskiego biznesmena, który często przebywał w Londynie w interesach. Córka podążyła za nią. Zaczęła trochę podróżować; wiele tworzyła; spotykała artystów i doszkalała się w tym, co naprawdę kochała. Niestety, w maju pokłóciła się z nią i postanowiła wrócić do rodzimego Londynu. Miała majątek po ojcu, poza tym mugole naprawdę przepadali za jej pracami i była w stanie jako tako się utrzymać. Dzięki kochankowi matki i jego znajomościom zarówno rynek francuski, jak i brytyjski był otwarty na jej obrazy. Poznała też sporo liczących się artystów i ludzi powiązanych ze sztuką, dzięki czemu po powrocie do Londynu dostała propozycje pracy na pół etatu w Muzeum Brytyjskim jako przewodniczka. Przyjęła ją, głównie z miłości do sztuki i chęci kontaktu z ludźmi, a nie z myślą o pieniądzach. Stała się więc czarownicą, która żyła bardziej mugolskim, niż magicznym życiem.



Jako mugolska artystka zawsze używa pseudonimu, dlatego nikt tak naprawdę nie zna jej tożsamości. Poza tym jak najbardziej korzysta z możliwości, jakie daje jej dostęp do magicznego rynku: uwielbia odwiedzać dzielnicę Pokątną. Poza tym dzięki przerwie od tego świata zyskała sporo dystansu i pewności siebie, dlatego często zaczepia ludzi – nie ważne, czy to czarodziej, czy mugol – by z nimi po prostu porozmawiać. Bo Gwen uwielbia rozmawiać! I słuchać, i mówić: to często ją inspiruje, nawet, jeśli dialog nie pójdzie tak, jakby tego chciała.
Cały czas myśli, jak dostać się ze swoją sztuką na rynek czarodziejów, chociaż na razie udało jej się sprzedać na nim tylko kilka drobnych prac, za które nie dostała zbyt wiele.
Choć w szkole nie była zbyt otwarta na innych po jej skończeniu poczuła się… dziwnie wolna. Stała się o wiele bardziej radosna i otwarta. Jednocześnie wie, że przy czarodziejach o pewnych rzeczach po prostu lepiej nie mówić: unika tematów dotyczących swojego pochodzenia, woląc opowiadać o pięknym kształcie chmur i niezwykłej muzyce, którą ostatnio usłyszała. Zdecydowanie brakuje jej ludzkiego ciepła, dlatego po prostu lgnie do innych. Jest też raczej pewna siebie, ale też naiwna: sama rzadko kłamie, więc… czemu inni mieliby to robić?
Przy tym jest raczej wrażliwą osobą, którą łatwo można i rozśmieszyć, i zranić. Wprawdzie potrafi tłumić emocje, ale potem przelewa je na swoje dzieła. Uwielbia piękno i wszystko, co z nim związane.
Jednocześnie nigdy nie wyzbyła się swojego wrodzonego pecha. Potykanie się? Wylewanie farb? Wywalanie się z miotły, zapominanie o włączonym palniku? Standard! Wprawdzie nauczyła się już panować nad językiem, ale dalej jest częstym świadkiem rzeczy, których widzieć nie powinna i jak na razie udało jej się uniknąć poważniejszych krzywd przez życie wśród mugoli. Dzięki różdżce przecież łatwiej jest unikać pewnych nieprzyjemnych sytuacji, prawda?
Zdecydowanie nie jest rannym ptaszkiem. Śpi do późna, zasypia późno, a jeśli ktoś zmusi ją do opuszczenia łóżka przed dziesiątą jest zwykle ledwo przytomna.
O obecnej sytuacji czarodziejów nie wie zbyt wiele. Wprawdzie czyta Proroka Codziennego, ale nie ma wielkiej wiedzy na temat polityki i części rzeczy po prostu nie rozumie. Sytuacji nie ułatwia fakt, że nie ma zbyt wielu znajomych czarodziejów, więc po prostu nie ma z kim o tym porozmawiać i przedyskutować. Sama nie wie, jaką pozycję zająć: próbować walczyć z obecnym chaosem, czy zostać neutralną obserwatorką, nie wtrącającą się do tego tak długo, jak będzie to możliwe? Boi się, że wplątanie się w taki konflikt oznaczałoby upolitycznienie się, a twierdzi, że nie ma nic gorszego, niż artysta zajmujący się władzą.



Jej umiejętności artystyczne zawsze były przez nią pielęgnowane. Gwen ma bardzo dobrze wyćwiczoną rękę, dzięki czemu malarstwo opanowała bardzo dobrze. Poza tym zna podstawy rzeźbiarstwa, jest też niezła w pisaniu. Zna podstawy tańca i potrafi zagrać podstawowe melodie na pianinie. Dzięki swojej pracy zaczęła rozwijać też wiedzę teoretyczną, głównie dotyczącą historii sztuki z mocnym naciskiem na malarstwo.





Patronus: Każda jej próba stworzenia patronusa kończy się fiaskiem. Potrafi wyczarować tylko delikatną mgiełkę, która prędko znika.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 6 Brak
Zaklęcia i uroki: 13 +4 (różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 3 Brak
Eliksiry:12 +1 (różdżka)
Sprawność: 3 Brak
Zwinność: 3 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język francuskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Historia magiiI2
AstronomiaII10
NumerologiaI2
Opieka nad magicznymi stworzeniamiI2
SpostrzegawczośćII10
RetorykaII10
Starożytne runyI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
MugolznastwoII0
Silna wolaII5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Malarstwo (tworzenie) III 10
Literatura (tworzenie prozy)II3
Rzeźbiarstwo (tworzenie)I½
Rzeźbiarstwo (wiedza)I½
Muzyka (pianino)I½
GotowanieI½
Malarstwo (wiedza)II3
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec (balowy)I1
Latanie na miotleI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 3

Wyposażenie

brak






Poświęcić siebie? To właśnie siebie nie można i nie wolno poświęcać.


Ostatnio zmieniony przez Gwendolyn Grey dnia 08.02.18 17:20, w całości zmieniany 25 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gwendolyn Grey   08.02.18 18:30

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Chociaż Gwendolyn już od jakiegoś czasu może pochwalić się statusem pełnoprawnej czarownicy, wciąż jeszcze nie zdołała odnaleźć swojego miejsca w czarodziejskim świecie. Wychowana wśród mugoli, nigdy tak naprawdę nie dała się porwać drzemiącej w Hogwarcie magii, zdecydowanie bardziej woląc machać pędzlem, niż różdżką; dzisiaj również stara się trzymać od czarodziejskiej zawieruchy z daleka, rozmarzony wzrok kierując nie w stronę nadciągającej nad Anglię wojny, a ku korytarzom galerii sztuki. Do tej pory schronienie przed szalejącą burzą dawała jej odległa Francja, jak jednak poradzi sobie ze stawianiem kroków w zmienionej do niepoznania ojczyźnie? I czy magiczny świat otworzy wreszcie przed nią swoje artystyczne podwoje, czy wprost przeciwnie - zmusi do chwycenia na różdżkę i opowiedzenia się po którejś ze stron?

OSIĄGNIĘCIA
Pomiędzy światami
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Percival Nott


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gwendolyn Grey   08.02.18 18:30

WYPOSAŻENIE
różdżka

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: -

BIEGŁOŚCI -

HISTORIA ROZWOJU[08.02.18] Karta postaci, -0 PD


Powrót do góry Go down
 

Gwendolyn Grey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gwendolyn de Villiers
» Jean Grey
» Jean Grey
» Bal Zimowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Karty nieaktywnych-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18