Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dean Hunter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Dean Hunter    15.02.18 1:18


Dean Hunter

Data urodzenia: 27-10-1936
Nazwisko matki: Umbridge
Miejsce zamieszkania: Dalsze Dzielnice
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: Kursant I roku w katedrze alchemii i uzdrowicielstwa
Wzrost: 187
Waga: 78
Kolor włosów: Czarny
Kolor oczu: Zielony
Znaki szczególne: Nic szczególnego



Rodzice Dean'a spotkali się jak zwykle, w umówionym miejscu, do którego często przychodzili aby spędzić trochę czasu tylko we dwoje. Siedemnastoletni James Podmore, należący do Ravenclaw oraz jego rówieśniczka, a zarazem druga połówka, Gritta Umbridge, która reprezentowała Gryffindor, spotkali się nieopodal czarnego jeziora znajdującego się na południe od Hogwartu. Przeczuwali, że czarne chmury zbierają się nad ich głowami, bowiem złamali jedną z najważniejszych zasad szkoły, na skutek czego młoda kobieta zaszła w ciążę. Mieli świadomość, że konsekwencje, które niebawem miały być wobec nich wyciągnięte, doprowadzą do ich wydalenia z placówki, mimo że byli już praktycznie na finiszu edukacji. Ponadto zdawali sobie sprawę, że rodzice obojga nie przystaną na to aby mogli dalej utrzymywać kontakt, gdyż każda ze stron obwiniałaby tę drugą o zaistniałą sytuację. James mając świadomość podbramkowej sytuacji, w jakiej się znalazła młoda para, postanowił że muszą zniknąć. Gdy każde powróciło do swojego dormitorium, przygotowali się do ucieczki i podczas jednego z wyjść do Hogsmeade, postanowili uciec do Londynu, gdzie mieli się spotkać, z przyjacielem rodziny Podmore - Mugolakiem Billem Hunterem. Mimo początkowych sprzeciwów, postanowił przygarnąć młodą parę, utrzymując w tajemnicy fakt iż przebywają u niego, co nieszczególnie mu się podobało, ale potrafił zrozumieć sytuację przyszłych rodziców.



Po niespełna pięciu miesiącach przebywania w domu Pana Huntera, nadszedł dzień, w którym Gritta miała termin porodu. Cała trójka zdawała sobie sprawę, że pokazanie się w jednym z Londyńskich szpitali, mogli by zwrócić na siebie uwagę i zostawić po sobie trop, dzięki któremu mogliby ich odnaleźć, dlatego też wszystko zostało zaaranżowane w domu. Samo rozwiązanie odbyło się bez większych problemów. Niestety matka Deana, przez kolejne dni gorączkowała, ciało nie chciało się regenerować i mimo opieki zarówno ze strony mugolskich lekarzy jak również pomocy magicznych uzdrowicieli i alchemików kobieta wyzionęła ducha. James wpadł w szał, stracił nad sobą kontrolę i z dnia na dzień coraz bardziej odchodził od zmysłów, nie pozwalając na dotknięcie pozbawionych już duszy i życia zwłok kobiety. Bill wiedział, że nie wyniknie z tego nic dobrego, aczkolwiek postanowił poczekać aż jego młody przyjaciel oswoi się z tą tragiczną sytuacją i sam zdecyduje co dalej. Niestety rozpacz jaka go ogarnęła, spowodowała uraz psychiczny, na skutek którego zaczął on obwiniać cały świat za stratę, którą poniósł. Po kilku dniach, pod osłoną nocy, po kryjomu zabrał ciało kobiety i zniknął pozostawiając po sobie list.



Drogi przyjacielu,
Po stracie Gritty nie sądzę, żebym był w stanie spełnić się w roli rodzica, zważywszy na fakt, że to mój syn jest odpowiedzialny za śmierć mojej ukochanej. Gdyby nie jego narodziny mógłbym dalej cieszyć się jej towarzystwem. Dlatego pozostawiam go w twoich rękach, zrób z nim co uważasz, zachowaj lub oddaj. Moją ostatnią wolą wobec Deana, bo właśnie tak chciała Gritta aby się nazywał nasz syn, jest to, żeby chłopak nie nosił nazwiska zarówno należącego do mnie jak również do jego matki. Tymi słowami pragnę Cię przeprosić a za razem pożegnać.

Żegnaj, J. Podmore



Zapoznając się z zaskakującą treścią listu, Bill był w niemałym szoku. Nie rozumiał bowiem jak można obwiniać dziecko o śmierć matki i jednocześnie się go wyrzec, pozbawiając nazwiska. Mimo wszystko postanowił uszanować - nie mając większego wyboru - decyzję James'a oraz zastanawiał się co powinien począć z noworodkiem, który pozostawił mu jego przyjaciel. Biorąc pod uwagę  fakt iż nie posiadał własnych dzieci, postanowił odbyć rozmowę ze swoją żoną na temat ewentualnej adopcji noworodka. Margaret mając świadomość, że nie są w stanie posiadać własnych dzieci, uznała całą zaistniała sytuację jako szansę od losu, zgadzając się na przysposobienie Deana z nieukrytym wzruszeniem. Gdy podjęli wspólną decyzję o zachowaniu noworodka, dopełnili wszelkich formalności urzędowych i nadali mu swoje nazwisko, zostając formalnie jego nową rodziną.



Bill Hunter od najmłodszy lat nie ukrywał przed młodym chłopakiem, że zarówno on jak i Margaret nie są jego biologicznymi rodzicami. Tłumaczył mu mu, że więzy krwi nie są najistotniejszą kwestią, liczy się to jak ktoś Cię traktuje, dba i wychowuje. Mimo młodego wieku, chłopak na swój sposób rozumiał te przesłanki, akceptując zarówno je jak również swoich przybranych rodziców. Jako, że ich postawa i zaangażowanie w wychowywanie młodego chłopca pozwalały mu czuć ciepło rodzinnej atmosfery, ten nieszczególnie interesował się swoim biologicznym ojcem, nie wiedząc o nim praktycznie nic. Jedyną wiedzę dotyczącą biologicznych rodziców jaką posiadał to fakt, iż jego mama zmarła podczas porodu, poświęcając dla niego swoje życie. Jego ojczym Bill Hunter był absolwentem Hogwartu, który swoje życie poświęcił pasji jaką było odkrywanie. Dzięki ów pasji poświęcał się takim dziedzinom jak archeologia, alchemia, magiczne stworzenia, rośliny i inne ciężko wytłumaczalne zjawiska. Pisał o nich rozmaite książki, które mimo wszystko zachowywał dla siebie, nie robiąc z nich oficjalnych publikacji. Pasja mężczyzny była tak wielka, że zarażał nią wszystkich dookoła siebie, opowiadając i tłumacząc pozornie nudne i nieciekawe zjawiska w taki sposób, że budziły zainteresowanie wszystkich, nawet tych najbardziej opornych. Jego wpływ i swojego rodzaju talent udzielił się młodemu chłopakowi, który chętnie wsłuchiwał się w różnego rodzaju  historie. Szczególnie upodobał sobie pokazy alchemiczne, podczas których Bill pokazywał jakieś interesujące reakcje oraz opowiadania dotyczące magicznych stworzeń. Najbardziej przypadły mu do gustu opowiadania dotyczące hipogryfów, natomiast najmniej dotyczące ponuraka. Ten pierwszy budził podziw i szacunek ze względu na swój wygląd, wręcz królewskie maniery i zasady. Jako bardzo dostojne i lojalne magiczne zwierzę, wydawał mu się wyjątkowy. Jednakże historie, w których opisywany był ponurak wpędził chłopaka w stan fobii, która ujawniła się, gdy podczas zabawy na podwórku został ugryziony przez czarnego psa, a w wyniku bujnej dziecięcej wyobraźni i strachu, wmówił sobie że zaatakował go wcześniej wspomniany stwór. Od tamtego czasu chłopak omijał wszelkiego rodzaju czworonogi jak ognia. Ponadto Bill wspominał często o lisach, które określał najbardziej magicznymi zwierzętami pośród tych niemagicznych. Tłumaczył to zjawisko, twierdząc iż lisy, swoją barwę zawdzięczają magicznemu ogniowi,
który podczas ich narodzin, barwi ich futra, nadając płomienny kolor. Ponadto Bill dość dosadnie eksponował walory lisa, uznając go za stworzenie, które jako jedno z nielicznych jest w stanie dostosować się do ciągle zmieniającego się środowiska, w którym przychodzi mu żyć. Kwestia magicznego nadawania koloru futra, szczególnie zaintrygowała młodego chłopaka, który chętnie poszerzał swoją wiedzę dotyczącą tego niedużego drapieżnika.



Zbliżały się jedenaste urodziny Deana. Jego moce magiczne coraz mocniej uzewnętrzniały się, zmieniając barwy kwiatów, czasami przesuwając różne obiekty, co niestety zazwyczaj skutkowało ich uszkodzeniem lub całkowitym zniszczeniem. Gdy był młodszy takie sytuacje wzbudzały lęk chłopaka, który nie rozumiał, co się dzieje. Na szczęście Bill, który znał cały ten proces Dotychczasową naukę podejmował w domu. Margaret uczyła go podstawowych przedmiotów, które są typowe w mugolskich szkołach np. matematyka, język angielski, historia, przyroda, których znajomość w uznaniu Billa mogły przydać się chłopakowi, w przyszłych kontaktach z mugolami. Ponadto ze względu na pasję, którą zaraził go ojczym, na swoją własną prośbę, Bill nauczał go również podstaw dotyczących eliksirów, roślin i magicznych zwierząt. W wolnych chwilach od nauki, chętnie spędzał czas z Margaret, która prowadziła prywatną szkołę tańca, ucząc go swojego fachu, który Dean odbierał jako formę zabawy. Warto wspomnieć, że gdy nocne niebo było bezchmurne, wypełnione milionami gwiazd, Dean razem z ojczymem wychodzili na dwór i kładąc się na trawie, słuchał zagadnień, związanych z niebem, gwiazdami i planetami, które wprowadzały go małymi krokami w świat astronomii. Bill będąc mugolakiem, który swobodnie do pewnego stopnia posługiwał się magią, nie ukrywał przed chłopakiem faktu, iż on również posiądzie umiejętności kontrolowania jej, jednakże bardzo ostrożnie starał się wprowadzać go w ten świat, tłumacząc, że przyjdzie taki dzień, w którym nauczy się wszystkiego co potrzebne. I ten dzień w końcu nastał, w momencie gdy chłopak zdmuchiwał świeczki na torcie, na podłogę spadł list, w którym został on zaproszony do podjęcia nauki w Hogwarcie. Tłumacząc Deanowi, o co w tym wszystkich chodzi, obudził wulkan ciekawości chłopaka, który w swoim mniemaniu nareszcie zacznie posługiwać się magią.



Gdy nastał odpowiedni czas, Dean wyruszył z ojczymem do pewnej tajemniczego miejsca w Londynie, którym była ulica Pokątna. Przechodząc pomiędzy dotąd niespotykanymi, zarówno pod względem asortymentu jak również wyglądu sklepami, chłopak zachwycał się wszystkim co widział. Podręczniki, które wyglądem okładek, przypominały stare księgi, sklep z różdżkami, gdzie chłopak wypróbował kilka ich rodzajów, niszcząc kilka wazonów i rozsypując stertę dokumentów na podłodze, zanim dopasował tę właściwą. Nawet wybór odpowiedniego kociołka, mimo że sporą kolekcję posiadał jego ojczym, również był dla niego wielkim wydarzeniem. Wałęsając się po kolejnych sklepach, nabywali coraz to inne przedmioty, z czego przeznaczenie niektórych stanowiło zagadkę dla przyszłego czarodzieja. Po powrocie z magicznej ulicy do domu, siedli do kolacji, bowiem już następnego dnia chłopak miał wyruszyć pociągiem do wielkiej szkoły magii.



Pierwszy rok nauki był niezwykle intensywnym przeżyciem dla Deana. Tiara przynależności, wysłała go domu Ravenclaw. Początkowo przedmiotem, który najbardziej przypodobał się Deanowi, były eliksiry. Często zostawał po zajęciach by konsultować pewne wątpliwości lub dopytując się o różne zastosowania poszczególnych ingredientów i ich właściwościach. Niestety ze względu na napiętą sytuację w szkole, spowodowaną obsesją Gellerta Grindewalda, który pragnął ściągnąć budowaną przez całe pokolenia kurtynę tajemnicy i wyjść na ulicę, ukazując mugolom świat magii. Ponadto wszyscy mieli w pamięci zabójstwo Albusa Dumbledora, co wielu uważało za niewybaczalne. Dean musiał ostrożnie dobierać słowa, by nie podpaść zwolennikom oraz przeciwnikom ideologii Gellerta , mimo sam w sobie uważał wyjście zza zasłony za głupotę. Na szczęście nie wszyscy nauczyciele podzielali poglądy dyrektora, jednakże nie mogli czy też nie chcieli się z tym afiszować, ponieważ mogłoby to się dla nich skończyć zwolnieniem z etatu nauczyciela. Wolne chwile starał się spędzać w szklarni, gdzie pod okiem profesor, prowadzącej zajęcia z zielarstwa, mógł poszerzać swoją wiedzę w tej dziedzinie. Kolejne lata nauki były coraz bardziej intensywne, dochodziły nowe zajęcia, czasami zmieniał się personel dydaktyczny co tylko zwiększało presję dobrych wyników w nauce i niepewność co do ich poglądów na czystość krwi. Poszerzając swoje kręgi zainteresowań, zapisał się do klubu pojedynków, gdzie mógł nauczyć się poprawnego wykorzystywania zaklęć podczas starcia pomiędzy czarodziejami oraz pomagał gajowemu, w opiece na magicznymi stworzeniami, gdy tylko ten wyrażał na to zgodę, co było uzależnione od rodzaju stworzenia, które aktualnie doglądał, mając na baczeniu bezpieczeństwo Deana. Ilość obowiązkowych przedmiotów oraz dodatkowych zajęć, odbiły się na jego życiu towarzyskim, które z powodu małej ilości wolnego czasu, nie pozwoliło mu na zawiązanie jakiejś bliższej relacji, stawiając go w świetle odludka.
Ukończywszy szkołę, chłopak odebrał dyplom, poświadczający o ukończeniu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, po czym postanowił wrócić do rodzinnego domu.



Dean postanowił poprosić swojego ojczyma, by ten zabrał go na jedną ze swoich ekspedycji. Uważał, że jest wystarczająco dorosły, posiadł odpowiednie umiejętności i wiedzę, by móc podjąć się takiej wyprawy. Niestety, Bill Hunter oznajmił mu, że sama wiedza i podstawowe umiejętności magiczne, nie predysponują go do odbycia takiej podróży. Oznajmił, że miejsca, które zdarza mu się odwiedzać, wymagają umiejętności wspinaczki, poruszania się po pewnego rodzaju terenach, co jest kluczowe by skutecznie i bezpiecznie odbyć takową podróż. Rozczarowany chłopak, postanowił jednak, że nie da za wygraną i postanowił nauczyć się wszystkiego, czego wymagał od niego ojciec



Pierwszą rzeczą jakiej się podjął, było regularne uczęszczanie na publiczną pływalnię, znajdującą się nieopodal centrum Londynu. Pływanie bowiem, pozwalało mu na rozwijanie wszystkich partii mięśni jednocześnie, o które dotychczas nieszczególnie dbał. Problemem był jednak fakt, iż nigdy wcześniej nie miał okazji pływać, dlatego musiał się zapisać na specjalny kurs dla początkujących. Prowadzącą zajęcia była nieco starsza od niego, dwudziestoletnia Taylor, która bardzo spodobała się Deanowi, co stanowiło dodatkową motywację do uczęszczania na ów zajęcia. Początkowo czuł się skrępowany całą  sytuacją, ponieważ był jedyną dorosła osobą wśród kursantów. Z czasem przyzwyczaił się do tego, nawiązując przy tym bliższą relację z Taylor. Gdy kurs się zakończył, jeszcze przez kilka tygodni mieli krótki romans, który ostatecznie zakończył się, ponieważ uznała, że nie chce się wiązać na dłużej z młodszym mężczyzną na stałe. Nieco zdołowany Dean, w momencie, gdy jego umiejętności pływania były zadowalające, postanowił zrezygnować z uczęszczania na basen, gdzie zdarzało mu się ją widywać.



Po wzmocnieniu swojego ciała, dzięki basenowi, postanowił zapisać się do klubu grotołazów. Ponownie przystępując do zajęć jako początkujący, najpierw uczestniczył w spotkaniach, na których uczył się obsługi i zastosowania podstawowego sprzętu wspinaczkowego. Gdy opanował na "sucho" posługiwanie się odpowiednimi przyrządami, przyszła kolej na opanowanie sztuki wspinaczki. Tutaj przydała się nabyta podczas basenu sprawność fizyczna, która pozwalała mu konsekwentnie czynić postępy i rozwijać umiejętności wspinaczki. Gdy jego koledzy z drużyny zdecydowali, że nabył on już odpowiednie umiejętności, kazali dokładnie przeczytać książkę, dotyczącą eksploracji jaskiń, w której zawarte były wszystkie porady oraz ostrzeżenia i rodzaje zagrożeń, jakie czyhają w ciemnych korytarzach. Dokładnie studiując materiał przekazany w kole grotołazów, mógł liczyć na wsparcie macochy, która mimo iż nie brała udziału w wyprawach męża, to jednak dość dużo słyszała o różnego rodzaju zdarzeniach, którymi chętnie dzieliła się z synem, poszerzając jego wiedzę w tej dziedzinie. Gdy jego umysł przepełniały wszelakie informacje dotyczące eksploracji jaskiń, otrzymał zgodę na udanie się na taką wyprawę, którą ukończył pomyślnie. Jako potwierdzenie, otrzymał dyplom, w którym było potwierdzenie, że członek klubu grotołazów pomyślnie ukończył eksplorację konkretnej jaskini. Mimo iż taki dyplom nie był dokumentem urzędowym, a raczej formą pamiątki, był wystarczający aby potwierdzić nabyte umiejętności Deana.



Dean uparty w swoim dążeniu, przedstawił wszystkie okoliczności i papiery, które miały potwierdzić jego finalną gotowość do podjęcia się kolejnego wyzwania. Zdumiony ojczym, przyznał mu rację i zapowiedział, że kolejna wyprawa, jakiej się niedługo ma zamiar podjąć, będzie wymagała uczestnictwa osoby towarzyszącej. Kończąc wieczorną dyskusję, podekscytowany Dean udał się do swojego pokoju, aby położyć się spać, co nie było znowu takie łatwe, zważywszy na towarzyszące mu emocje. Tydzień później Bill wezwał swojego syna, który już spakowany oczekiwał wyjazdu. Ten jednak, kazał mu zostawić torbę podróżną i udać się na zewnątrz. Na podwórzu leżał kamień, którego wcześniej nie kojarzył. Ojciec nakazał mu by w tym samym momencie co on położył na niego rękę, co też uczynił. W jednym momencie byli oni przed swoim domem, by chwilę później zostać przeniesionym do dziwnego lasu, który zdawał się być przepełniony magią. Dean kompletnie nie spodziewając się takiego obrotu spraw, upadł twardo na pośladki, lekko zbijając sobie kość ogonową. Obolały wstał, rozejrzał się po okolicy, której kompletnie nie kojarzył. Ojczym, wskazującym gestem kazał mu podążać za nim, nie odzywając się słowem. Nieco zmieszany całą sytuacją Dean, postanowił podążać krok w krok za swoim przewodnikiem. Gdy dotarli do miejsca, przypominającego niewielką polanę, schowali się za dość gęstymi krzakami, zza którym mogli w miarę bezpiecznie obserwować okolicę. Dean spoglądając przed siebie, zauważył dorosłego Hipogryfa, który był w trakcie czyszczenia swoich piór. Momentalnie, przypomniało mu się dzieciństwo, kiedy to z wielką uwagą słuchał historii dotyczących tych stworzeń. W tym samym momencie poczuł jeszcze większą sympatię do tych magicznych stworzeń, mogąc pierwszy raz w życiu ujrzeć je na żywo. Gdy hipogryf odleciał, Dean przytulił ojczyma, dziękując mu tym samym za to, że zrealizował jedno z jego dziecięcych pragnień i pozwolił mu chwilę poobserwować zwierzę, które tak bardzo polubił. Gdy myślał, że to już wszystko, ojciec powiódł wzrokiem na norę, z której wyszła rodzina lisów, składająca się z rodziców oraz trójki młodych. Dean szybko zauważył lisią rodzinę i pełny zaciekawienia, przyglądał się ich poczynaniom. Gdy samiec wrócił, niosąc w pysku małego zająca, ułożył go na ziemi, po czym zaczął rozrywać na mniejsze kawałki. W tej chwili Dean pomyślał, że jest do dość brutalne aczkolwiek po chwili młode liski podeszły by skonsumować nieszczęsnego królika, podczas gdy rodzice czujnie obserwowali okolicę. W tym momencie Deanowi przyszła na myśl rodzina, w której ojciec po ciężkiej pracy przynosi do domu jedzenie, by nakarmić rodzinę. W tym momencie poczuł ciepło rodzinnej atmosfery. Sytuacja, którą miał przyjemność zaobserwować wywarła na nim jeszcze większe wrażenie, niż spotkanie hipogryfa, czego się kompletnie nie spodziewał.



Po powrocie do domu, Dean przystąpił do dalszej nauki, poszerzając swoją wiedzę na temat rozmaitych roślin i magicznych stworzeń. Nieopisaną pomocą okazała się nauka magicznych języków, które Bill z chęcią i lekkim niedowierzaniem przekazał Deanowi. Był to bardzo czasochłonny proces, bowiem wymagało to nauki kilku alfabetów, odmiennych gramatyk, fleksji. Jednakże finalnie, pozwalało to na czytanie niektórych ksiąg w oryginale, co zawsze dawało lepszy efekt niż czytanie przekładów oraz dawało możliwość swobodnego porozumiewania się w języku Trollańskim i Goblideguckim. Ponadto młody czarodziej trenował swoje umiejętności magiczne, praktykując korzystanie z rozmaitych zaklęć oraz pomagając ojczymowi tworzyć różne eliksiry. Poprosił go również o zorganizowanie warsztatów, w których nauczyłby go poprawnego pisania prozy, celem czego było nabycie odpowiednich zdolności pisarskich, pozwalających na poprawne pisanie tekstów i ksiąg. Po prawie dwóch latach spędzonych na treningu i nauce, uznał, że jest to odpowiedni moment, by zacząć samodzielne życie, na swój własny koszt. Podróż z ojcem, uświadomiła mu, że jest to coś, co w przyszłości chciałby praktykować samemu, bowiem zapragnął zwiedzić świat i opisać wszystko to co napotka, we własnej encyklopedii magicznej, którą mógłby opublikować i podzielić się swoimi przeżyciami z kolejnymi pokoleniami, pokazując im, że świat jest bardzo ciekawy i różnorodny. Mówiąc to rodzicom, Ci ucieszyli się, że z młodego chłopaka, stał się mężczyzną, który pragnie wziąć swój los we własne ręce. Aby niebyły to słowa rzucane na wiatr, poradził się ojca, w jaki sposób powinien zacząć swoje usamodzielnianie się. Ten odrzekł, że mogą mu odstąpić mieszkanie, w którym niegdyś mieszkała Margaret, zanim wprowadziła się do Billa. Dwupokojowe mieszkanie, znajdujące się blisko centrum Londynu, stanowiło dobry początek, dla wchodzącego w dorosłe życie mężczyzny, niezależnie od tego czy był mugolem czy czarodziejem. Rozumiejąc pomału powagę sytuacji, postanowił że zapisze się na kurs w katedrze alchemii i uzdrowicielstwa, który w przyszłości pozwoli mu osiągać własne dochody oraz w perspektywie czasu, da możliwość awansu na lepsze stanowisko, bądź założenie własnej działalności w kontekście prowadzenia prywatnego sklepu alchemicznego. Tak też, gdy uzgodnił wszystko z rodzicami, poprosił ich o wsparcie finansowe na czas nauki, bowiem ciężko byłoby efektywnie przyuczać się do zawodu, gdy zamiast wolny czas poświęcać na naukę, musiałby przeznaczyć na jakąś dodatkową pracę. Rodzice, postanowili wspomóc syna, zapewniając mu co prawda niewielkie wsparcie, aczkolwiek wystarczające, by móc się utrzymać. Podziękował im serdecznie za dotychczasowy trud, oraz wsparcie, którego będą mu udzielali na czas jego nauki, dzięki czemu ma możliwość samorozwoju i szansę na dobry start w przyszłości.



 Gdy tylko zaczął kurs i zamieszkał samemu, poznający go ludzie, odbierali go jako życzliwego, pełnego pasji i zaangażowania, mężczyznę, który wie czego chce. Podczas przerw na zajęciach w katedrze, często można zobaczyć jego uśmiechniętą twarz, otwartość na ludzi, chociaż, na początku każdych z relacji, bywał nieśmiały i małomówny, aby po chwili zamęczać ludzi różnymi opowieściami. Na widok chorych ludzi, który łatwo spotkać w szpitalu, widać było współczucie, co dowodzi o pewnych pokładach empatii. Mieszkając samemu nieco doskwierała mu samotność, aczkolwiek znajomi z kursu dość często zaszczycali go swoją obecnością czy też zapraszali na różnego rodzaju spotkania, gdzie całkowicie o tym zapominał. Dodatkowo postanowił chodzić w roli wolnego słuchacza, na wykłady Uniwersytetu Londyńskiego dotyczące kultury mugoli, m.in. na historię literatury, muzyki oraz malarstwa. Pozwalało mu to na lepsze poznanie świata mugoli, dzięki czemu mógł lepiej kryć swoje magiczne pochodzenie. Ponadto uważał to za całkiem interesujące, dzięki czemu mógł się rozwijać. Nie mógł również zaniedbać swojego swoich umiejętności pisarskich, dlatego nabył kilka książek, które miały mu zobrazować, w jaki sposób powinno się takowe pisać i każdego wolnego wieczoru szlifował swoje umiejętności pod tym kątem. Tak obecnie wyglądało jego życie Deana, który obrał cel, który ma zamiar zrealizować.



Patronus: Lis rudy jest największym przedstawicielem swojego rodzaju. Wyróżnia się wyglądem poprzez swoje rude umaszczenie, nie licząc podgardla i zwieńczenia ogona, które są białe. Posiada również mądre, żółtawe oczy. Lis od samego dzieciństwa budził zainteresowanie Deana, który wierzył w zmyśloną historię o magicznych okolicznościach, które barwiły jego futro na płomienny kolor. Jednakże dopiero obserwacja rodziny lisów, których ojciec zapewnił im pożywienie i ochronę, wywołały bardzo silne, pozytywne odczucia, które identyfikował z ciepłą, rodzinną atmosferą.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 Brak
Zaklęcia i uroki: 10 3 (Różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 15 2 (Różdżka)
Sprawność: 5 Brak
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: Angielski II0
Goblidegucki II2
Trollański II2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaII10
ONMSII10
SpostrzegawczośćI2
ZielarstwoII10
NumerologiaI2
Historia MagiiI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Jasny UmysłI2
MugoloznawstwoI5
Silna WolaII5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak00
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (Wiedza)II3
Literatura (Tworzenie Prozy)II3
Muzyka (Wiedza)II3
Malarstwo (Wiedza)II3
AktywnośćWartośćWydane punkty
PływanieI1
GrotołazI1
Taniec WspółczesnyI1
WspinaczkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 0

Wyposażenie

Sowa





Ostatnio zmieniony przez Dean Hunter dnia 20.02.18 8:33, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dean Hunter    14.03.18 19:36

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Zdawać by się mogło, że już na samym początku, w chwili własnych narodzin, Dean stracił wszystko, co miał. Matka zmarła wydając go na świat, ojciec zaś nie potrafił tego przebaczyć niczemu winnemu niemowlęciu i porzucił go. Fortuna nie pozwoliła jednak Deanowi zginąć, obdarzyła go prawdziwymi rodzicami, z którymi choć nie łączyła go krew, to miłość z pewnością. Dzięki nim stał się człowiekiem o szlachetnym sercu, dobrze wychowanym i ciekawym świata. Ojczym zaraził go miłością do nauki, alchemii i astronomii, zaszczepił w nim pragnienie wiedzy, które zapłonęło wiecznym płomieniem.
Dean ma niewiele lat, lecz już teraz może poszczycić się wiedzą i nietypowymi zainteresowaniami - oby tak dalej, niech stanie się wielkim czarodziejem!

OSIĄGNIĘCIA
Uczeń alchemika
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dean Hunter    14.03.18 19:37

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCIBrak

HISTORIA ROZWOJU[16.02.18] Karta postaci, -50 PD


Powrót do góry Go down
 

Dean Hunter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Alan Dean
» Dean Carroll

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Karty nieaktywnych-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18