Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Nephthys Shafiq

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nephthys Shafiq
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5796-nephthys-shafiq#137060 https://www.morsmordre.net/t5820-amara#137531 https://www.morsmordre.net/t5822-zobacz-jak-cudownie-marniejemy#137534 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5821-nephthys-shafiq#137533
Alchemik, arystokratka
21
Szlachetna
Panna
all the secrets and
nobody else to tell
4
2
24
0
0
5
3
3
Czarodziej

PisanieTemat: Nephthys Shafiq   19.02.18 18:26


Nephthys Shafiq

Data urodzenia: 17 lipca 1935
Nazwisko matki: Jaouhari
Miejsce zamieszkania: posiadłość rodu
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogata
Zawód: alchemik, arystokratka
Wzrost: sto sześćdziesiąt pięć centymetrów
Waga: pięćdziesiąt sześć kilogramów
Kolor włosów: hebanowy
Kolor oczu: piwny
Znaki szczególne: egzotyczna uroda, wyjątkowo niewinny uśmiech, śniada karnacja pozbawiona wszelkich skaz.


Cud narodzin, mawiają wzniośle optymistki. Pesymistki dopatrują się w porodzie niezmiernego bólu i cierpienia, który kończy się tylko kolejnym bólem i cierpieniem wychowywania krnąbrnego potomstwa. A realistki... Chyba po prostu robią to, czego oczekuje się od zamężnych arystokratek: rodzą dzieci, bo tak po prostu jest. Tak się przyjęło i nikt tego nie neguje, chyba że akurat ma takiego pecha, by z jakiegoś powodu upatrywać się w tym ogromnej niesprawiedliwości, a właśnie tak było w przypadku matki Nephthys. Po tym, jak powiła kolejną, trzecią już córkę, odmówiła ponownego narażania organizmu na ubytki spowodowane ciążą, wzniecając tym gniew męża. Chonsu Shafiq nie po to wszak pojmował za żonę młodziutką Maat, by pozostawiła go bez męskiego potomka. Nie byli nigdy zgodnym małżeństwem, ich relacja była niekończącą się kłótnią, która pozostawiła Maat bardzo zgorzkniałą. Mąż niejednokrotnie wypomniał jej, że powinien był wziąć sobie za żonę dalszą krewną, bo rodowita panna z rodu Shafiq nigdy nie sprowadziłaby na niego takiej hańby. W którymś momencie chyba naprawdę uwierzyła w swoją bezwartościowość, mimo że była nie mniej szlachetnie urodzona, niż Chonsu. Tak już po prostu było, bo kto to widział, sprzeciwiać się słowom męża? Tym bardziej że czuła się odizolowana. Sprowadzona do Anglii z rodzinnego Egiptu, nie potrafiła się odnaleźć w zupełnie obcej kulturze, w przeciwieństwie do męża pochodzącego z gałęzi Shafiqów, która pojawiła się w Europie na przełomie XVIII i XIX wieku. Pewnie dlatego, gdy znów zaszła w ciążę, w jakiś rok po narodzinach Nephthys, była zdruzgotana. W szóstym miesiącu zdecydowała się na przyjęcie wywaru Rue. Nie przeżyła ani ona, ani dziecko. Sprawę skrupulatnie zatuszowano, tak, by Chonsu mógł w dalszym ciągu cieszyć się nieposzlakowaną opinią jako pracownik Ministerstwa i szanowany członek społeczności czarodziejów.


Nephthys miała zatem dwie siostry, bliźniaczki, z którymi wychowywała się w rodowej posiadłości w Anglii, a stosunki między nimi były równie napięte, co niegdyś pomiędzy rodzicami. We wczesnym dzieciństwie nie było to tak bardzo dostrzegalne. Jak to dzieci, bawiły się wspólnie, czasem pokłóciły, ale różnice między nimi z każdym rokiem się wyostrzały. A choć zabiegały o uwagę ojca, jak tylko mogły, ich wysiłki spełzały zwykle na niczym. Chonsu wpadł w swego rodzaju odrętwienie, a wychowanie dziewczynek całkowicie spadło na pozostałych członków rodziny, w tym głównie ich ciotkę, a młodszą siostrę Chonsu, Zorayę. To przy niej objawiły się moce Neph, gdy jako trzyletnia, radosna dziewczynka bawiła się w ogrodach i sprawiła, że wszystkie nenufary w sadzawce rozkwitły, jak za dotknięciem różdżki. To wydarzenie spowodowało pierwszy zgrzyt, jaki wystąpił pomiędzy Neph a jedną z sióstr, Isis, której moc, choć była dwa lata starsza, jeszcze się nie objawiła. W tej nierównej batalii Isis była zawsze wspierana pzez swoją bliźniaczkę. Łączyła je więź, w której nie było miejsca na Nephthys. Dorastały w takim konflikcie, który zaostrzył się dodatkowo, gdy starsze siostry ubzdurały sobie, że ich wiecznie nieobecny ojciec wydaje się faworyzować najmłodszą. To nie była prawda, ojciec do całej trójki czuł taką samą niechęć, uważał wręcz, że śmierć Maat to ich wina, absolutnie nie dostrzegając swojego udziału w całym tym incydencie. Ciężko jednak o obiektywność, gdy w grę wchodzą tak silne emocje. Chonsu może i rzeczywiście poświęcał Nephthys odrobinę więcej uwagi, ale z pewnością nie czułości. Poza tym wynikało to tylko i wyłącznie z zamiłowania do eliksirów, które wykazywała od najmłodszych lat, a on sam trudnił się alchemią i liczył, że przekaże jej swoją wiedzę.


Ciotka z kolei była zawsze przychylniejsza starszym siostrom Neph, które wydawały się bardziej zainteresowane lekcjami etykiety, tańca, czy gry na instrumentach. Nephthys również przyswajała taką wiedzę, nie uważając jej bynajmniej za zbytek, raczej za obowiązek. Zdecydowanie bardziej interesowały ją jednak zawiłości warzenia eliksirów, przy pomocy których można było osiągać rzeczy wielkie. Nie sądziła, by to samo odnosiło się do nauki gry na harfie, choć do czasu, do wszystkiego przykładała się jednakowo, by zadowolić wygórowane oczekiwania ciotki. Poza tym chyba cała ich trójka liczyła na to, że gdy okażą się we wszystkim wystarczająco dobre, ojciec w końcu spojrzy na nie przychylnym okiem.
Zoraya próbowała namówić Chonsu na to by, zamiast decydować się na domową edukację dla dziewcząt, wysłać je do Hogwartu, co byłoby dla niego dużym odciążeniem. Ten nie chciał się na to jednak zgodzić, mimo że zdążył się już całkiem dobrze zasymilować z tutejszą kulturą i obyczajami. Uważał, że tradycja to tradycja i nie im sposób ją zmieniać. Były zatem nauczane w trybie domowym jak większość ich kuzynów i kuzynek. Ciężko ocenić, czy było to dla nich korzystne. Konflikty pomiędzy nimi przybrały na sile, gdy były odcięte od pozostałych rówieśników. Frustracja narastała. Isis stawała się w stosunku do Neph na tyle nieznośna, że nie sposób było to tej drugiej ignorować. Z natury spokojna i unikająca zaczepki, nie miała wyjścia, jak w końcu zacząć się bronić. Tym bardziej w obliczu jawnej niesprawiedliwości, jaką wykazywała się ciotka. Z pełną satysfakcji zajadłością, stawała zawsze po stronie starszych sióstr, lub bagatelizowała coraz bardziej wymyślne docinki. Choć to okrutne, na pewno uczyniło Nephthys silniejszą. Nauczyła się w końcu walczyć o swoje i zaczęła ją cechować nieznana dotąd determinacja. Chciała się wyrwać z daleka od toksycznych sióstr i w końcu rozwinąć skrzydła. Uznała, że świetnym na to sposobem będzie alchemia i zgłębianie jej tajników, dlatego, zamiast wdawać się w kłótnie i dyskusje, całymi dniami, po zaplanowanych zajęciach, zajmowała się eliksirami. W wielu przypadkach mogła liczyć na pomoc i doświadczenie ojca, który przekazywał jej wiedzę związaną z aspektami tej dziedziny wprost z ich rodzinnych stron. Ich kontakty wciąż były jednak lodowato chłodne i nie miały nic wspólnego z rodzinnym ciepłem i wsparciem. Z perspektywy czasu jest jednak Chonsu wdzięczna: był surowym i wymagającym nauczycielem, dzięki czemu była taka zdyscyplinowana.


Nephthys błyszczała w trakcie zajęć związanych z eliksirami, a Isis i Bastet, choć od niej starsze, nie mogły się z nią pod tym względem równać i nie wystarczało im, że przewyższały ją w innych dziedzinach, choćby transmutacji, której Neph nigdy nie udało się opanować na przyzwoitym poziomie. Im starsze były, tym uprzykrzanie młodszej siostrze życia stawało się bardziej wyrafinowane. Całą złość na ojca, pustkę, z powodu braku matki i wygórowanych oczekiwań ciotki, przelewały na Neph, nie mogąc znaleźć dla niej innego ujścia. Ta z kolei nie dość, że musiała radzić sobie ze wszystkimi uczuciami, które targały bliźniaczkami, nie miała przy sobie nikogo bliskiego, tak jak one miały siebie nawzajem. Wiedziała jednak, że to poczucie alienacji albo ją załamie, tak jak jej matkę, albo da jej więcej siły na to, by uwolnić się spod jarzma najbliższych, którzy za punkt honoru postawili sobie złamanie jej. To nie było takie proste, Neph była silna. Silniejsza niż jej matka. I bardziej zdeterminowana. Różne, coraz czarniejsze myśli zaczęły się jednak kłębić w jej głowie, a obszar jej zainteresowania eliksirami znacznie się poszerzył i zaczął obejmować także trucizny. Niby w żadnym konkretnym celu, przecież nie była tak zdesperowana, by kogoś otruć, w dodatku swoje rodzone siostry... Mimo to świadomość, że mogłaby, dodawała jej otuchy w trudnych chwilach. Jednocześnie w jej życiu pojawił się głód nowego rodzaju; głód stania się kimś wielkim. Kto przewyższy siostry i zamknie im w końcu zdradzieckie gęby na kłódkę. Chciała dokonać przełomowego odkrycia w dziedzinie alchemii, które okryje ją chwałą, tylko po to, by utrzeć nosa tym ropuchom. By w końcu przekonały się, że nie ma znaczenia, że nie jest tak piękna, jak one albo że nie potrafi śpiewać tak czysto, czy równie zręcznie grać na harfie. Wyznaczała sobie małe cele, by krok po kroku natrafić na ścieżkę, która pozwoli jej obrać ten właściwy, główny.


Czara goryczy zaczęła się gwałtownie przelewać, kiedy jako nastoletnie już panny, zaczęły wkraczać na salony u boku ojca. Isis i Bastet osiągnęły pełnoletniość wcześniej, więc to im przypadł w udziale ten zaszczyt jako pierwszym. Zasypywały Neph pełnymi wyższości opowieściami o tym, ilu miały adoratorów i jak świetnie się bawiły, w trakcie, gdy ona gniła w bibliotece. I choć Neph udawała, że jest ponad takie rozrywki, ciekawość tego, co nieznane i jeszcze dla niej niedostępne, podsycała jej oczekiwania. W dniu siedemnastych urodzin miała wziąć udział po raz pierwszy w przyjęciu, gdzie mieli znaleźć się także przedstawiciele innych rodów. Była bardzo podekscytowana tym wieczorem, tym bardziej że tego samego dnia dowiedziała się, że będzie mogła podjąć naukę trudnej sztuki warzenia eliksirów już na poważnie, ponad program szkolny, a jej nauczycielem zostanie znany w egipskich kręgach czarodziejów alchemik. Jej siostry nie byłyby jednak sobą, gdyby nie zepsuły jej w jakiś sposób tego wieczoru: pod pozorem zakopania topora wojennego, pozwoliły jej założyć jeden z należących do nich pięknych, zdobionych naszyjników, który miał dopełnić jej kreacji. Gorzej, że po nałożeniu go okazało się, że został obłożony klątwą zazdrośnicy.
Bliźniaczki wykłamały się z tego zdarzenia, poparte przez ciotkę, która zapewniła, że z pewnością nie miałyby pojęcia, jak taką klątwę rzucić. Siostry poszły na przyjęcie, Neph koniec końców została w domu, dopóki nie przybył łamacz, który zdjął z niej nieszczęsny urok i jej wygląd wrócił do normy. Wtedy już wiedziała, że coś się skończyło, głównie jej cierpliwość i naiwna nadzieja na to, że ich relacje się kiedyś zmienią. Był to swego rodzaju przełomowy moment, gdy dotarło do niej, że nigdy się nie pogodzą. Ustępowała im w pewnych kwestiach, ale miała dość bycia pomiataną. Była na to zbyt dumna. Już wiedziała, że im nie wybaczy wszystkich tych lat upokorzeń. Jeszcze mocniej odczuła potrzebę osiągnięcia czegoś więcej, ale by tak się stało, musiała najpierw ukończyć naukę.
W trakcie jej trwania przykładała się do książek tak pilnie, jak tylko mogła, ignorując już całkowicie zachowania bliźniaczek. Całymi dniami przesiadywała w pracowni, a metodą prób i błędów dochodziła swego. Zapamiętywała sobie jednak wszystkie złośliwe zachowania sióstr skrupulatnie, pielęgnowała w sobie te wspomnienia niczym rośliny, którymi lubiła się zajmować. Wiedziała, że wystarczy o nie zadbać, a zaowocują. Jeśli nie nowymi wnioskami, to na pewno siłą, która popchnie ją do przodu, z głową uniesioną wysoko do góry. Jednocześnie charakter ich bywania na salonach stał się, jakby to określiła cynicznie, czysto matrymonialny. W gestii ciotki Zorayi było takie przedstawienie dziewcząt, by zadbać o ich korzystny mariaż. Nephthys szybko zrozumiała, jak tego uniknąć: przeciętność. Starała się tak wtapiać w tłum, jak to tylko było możliwe, podkreślając również swoją alergię na świnie, licząc, że zniechęci to potencjalnego małżonka. Mogło się to wydawać nielogiczne — wszak małżeństwo oznaczałoby uwolnienie się od sióstr, a sabotowanie zaręczyn przynosiło odwrotny skutek. Z drugiej jednak strony Nephthys chciała dojść do wszystkiego sama. Chciała coś osiągnąć. A bała się, że małżeństwo oznacza, że zostanie sprowadzona do roli kogoś, kto ma tylko rodzić dzieci i nie dyskutować z wolą męża. Pragnęła oczywiście założyć rodzinę, taką prawdziwą, nie dysfunkcjonalną, jak ta, w której przyszło jej się wychowywać. Musiał przyjść na to jednak odpowiedni czas.


Nephthys kontynuowała naukę pod pilnym okiem Tarika, a w międzyczasie Bastet wyszła za mąż. Jako że Isis miała się najwyraźniej za najlepszą z całej ich trójki, odebrała to bardzo personalnie. Co prawda Neph zajmowała się swoimi sprawami i całkowicie ignorowała siostrę z urażoną dumą, ale dostrzegła, że Isis trochę złagodniała, jakby rozłąka z siostrą sprawiła, że stała się mniej złośliwa. To już jednak nie miało dla Neph żadnego znaczenia. To, co się stało, nie mogło zostać zapomniane. Nie mogło, choć przybladło nieco, gdy w trakcie pracy nad coraz bardziej wymyślnymi eliksirami, Nephthys zadała pozornie niewinne pytanie z zakresu czarnej magii. Okazało się, że jej nauczyciel wie na ten temat więcej, niż byłby gotów przyznać i choć początkowo niechętnie, w końcu stopniowo zaczął dzielić się swoją wiedzą ze swoją pilną uczennicą. Neph na tym jednak nie poprzestała. Z nadzwyczajną ostrożnością postanowiła zgłębiać temat tak, by nie wzbudzić niczyich podejrzeń. Te zresztą zbyłaby machnięciem ręki. Odczuwa respekt przed nieznanymi jej dotąd obszarami magii, choć paradoksalnie, nie był to pierwszy raz, gdy miała z tym do czynienia. W dzieciństwie dorwała się do jednego ze zwojów ojca, które trzymał zamknięte w bibliotece. Jeden z ustępów zrobił na niej takie wrażenie, że pamięta do dzisiaj ilustrację, którą tak znalazła. Tekst dotyczył inferiusów; tak wstrząsnął nią pomysł przyzywania umarłych na swoje rozkazy, że przez kilka nocy nie mogła zasnąć. Właściwie ten irracjonalny lęk jej pozostał. Świadomość, że ktoś mógłby w ten sposób wykorzystać jej ciało... Nie życzyłaby nikomu takiego losu, choć im starsza była tym bardziej docierało do niej, że martwym to raczej i tak zupełnie obojętne.


Po ukończeniu nauk, mozolnie, choć z właściwą dla siebie metodycznością, zaczęła warzyć eliksiry na zlecenie, wpierw najbliższej rodziny, później również dalszej, by w końcu poszerzyć zakres swoich działań o znajomych i przyjaciół. Nie brakowało jej pracy, choćby przez wzgląd na specyfikę rodu, wśród którego szeregów znajduje się sporo łamaczy klątw, chętnych skorzystać z jej pomocy. Mniej oficjalnie, zdarza się jej również uwarzyć jakąś truciznę, zachowuje przy tym jednak pełną dyskrecję. Nie ustawała w dalszym zgłębianiu wiedzy, nie chcąc osiadać na laurach. Skierowała swoje zainteresowanie również na eliksiry, które czarodziejom są znane tylko z legend. Rozpoczęła poszukiwania informacji na temat kamienia filozoficznego, choć na razie tylko z przymrużeniem oka i sporą dozą sceptycyzmu. Na kilka tygodni wyjechała do rodzinnego Egiptu, pod pretekstem odwiedzenia kuzynostwa, by ojciec nie miał żadnych przeciwwskazań. Tak naprawdę chciała sprawdzić, czy tam uda jej się odnaleźć jakiś trop. Z miejsca zakochała się w kraju pochodzenia jej rodziny i gorzko pożałowała, że nie było jej dane spędzić tu więcej czasu. Wróciwszy do Anglii, utwierdziła się jedynie w przekonaniu, że lepiej zrobiłaby, zostając w Afryce. Powrót zbiegł się z wystąpieniem anomalii i choć dotychczas, mimo wrogiego nastawiania jej do mugoli od urodzenia, miała do nich stosunek czysto ambiwalentny, teraz uważa, że należałoby ich wszystkich zebrać w jednym miejscu i odizolować. Wzdryga się na samą myśl, że przez wybuch jakiegoś mugola, mogłaby stracić wszystko, na co tak ciężko pracowała.
Stosunki z siostrą nie uległy poprawie, wręcz przeciwnie. Ostatnimi czasy Nephthys zaczęła kiełkować w sercu chęć na zemstę za te wszystkie przykre lata. W końcu zyskała pewność siebie, która nie dopuszcza do niej myśli, że cokolwiek z tego, czego dotyczyły na przestrzeni lat docinki jej sióstr, było prawdą. Jest zawsze uprzejma, bystra, niebojąca się mówić szczerze. W większości jednak przypadków opanowała sztukę mówienia dokładnie tego, co ktoś chce akurat usłyszeć. Zwykle dzięki temu udaje jej się zjednywać cudzą sympatię. Nawiązuje obecnie sporo kontaktów, chcąc wynagrodzić sobie lata izolacji, spędzone tylko w towarzystwie rodziny. Zrobi co konieczne, by osiągnąć zamierzone cele, nieważne, czego będzie to od niej wymagało. Niewiele w niej litości, mimo tak młodego wieku, głównie dlatego, że z nią również nikt się nigdy specjalnie nie cackał, nawet jeżeli mogłoby się wydawać, że było inaczej. Przecież była arystokratką. Musiała mieć idealne życie.



Patronus: Nephthys nie potrafi wyczarować patronusa. Przy większości prób nie udało jej się wykrzesać ze swojej różdżki nic ponad smętny obłok bezkształtnej mgły. Nauczyciel orzekł, że najwyraźniej wspomnienie, o którym myśli, nie jest wystarczająco radosne i to jest główna przyczyna. Problem polega na tym, że właściwie żadne z jej wspomnień nie wzbudza w niej dostatecznej euforii, choć próbowała zgłębić temat z właściwą dla siebie metodycznością. Na nic. W końcu się poddała.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 4 +2 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 2 +1 (różdżka)
Czarna magia: 5 +2 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 24 +2 (kociołek)
Sprawność: 3 Brak
Zwinność: 3 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: arabski II0
angielskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaIV40
ZielarstwoII10
ONMSI2
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
RetorykaI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Szlachecka etykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Muzyka (gra na harfie)II3
Literatura (wiedza)I½
ŚpiewI½
AktywnośćWartośćWydane punkty
JeździectwoI1
Taniec balowyI1
Taniec orientalnyI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 0

Wyposażenie

Kociołek, sowa


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Nephthys Shafiq dnia 26.02.18 22:46, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Nephthys Shafiq   03.03.18 16:44

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Nephtys przypomina egzotyczny kwiat, pachnący słodko i gorzko zarazem; swą wyjątkową urodą wybija się spośród tłumu bladolicych Angielek na brytyjskich salonach, przyciąga spojrzenie smagłą karnacją i ciemnymi, tajemniczymi oczyma, lecz pomimo, że pochodzi z kraju pełnego słońca - woli pozostać w cieniu. Wycofana i pełna dystansu wydaje się odstawać od innych dam, lecz prawda jest taka, że rozumie zasady działania ich świata o wiele lepiej od nich. Wie, że ta gra to skomplikowany proces, tak jak warzenie umiłowanych przez lady Shafiq eliksirów.
Czy Nephtys wychynie z bezpiecznego cienia i rozbłyśnie na brytyjskich salonach niczym egipskie słońce? Bez wątpienia.

OSIĄGNIĘCIA
Egipski klejnot
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia, świniowstręt
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ignotus Mulciber


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Nephthys Shafiq   03.03.18 16:44

WYPOSAŻENIE
różdżka, sowa

ELIKSIRY- Nazwa (X porcje, stat. x)

INGREDIENCJEposiadane: odłamek spadającej gwiazdy x3

BIEGŁOŚCIbiegłości

HISTORIA ROZWOJU[02.02.18] Tworzenie KP: -50 PD
[23.05.18] Zdobyto podczas Festiwalu Lata: 3 odłamki spadającej gwiazdy


Powrót do góry Go down
 

Nephthys Shafiq

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sabir Shafiq
» Jaquan T. Shafiq

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18