Wydarzenia


Ekipa forum
Ogrody i polana
AutorWiadomość
Ogrody i polana [odnośnik]20.02.18 16:37
First topic message reminder :

Ogrody i polana

Posiadłość Macmillanów wydaje się dość skromna w stosunku do otaczającej ją wolnej przestrzeni. Dwór otoczony jest murem z blankami. Przed wejściem znajdują się ogrody z kwiatami w pastelowych kolorach i charakterystycznymi dla Puddlemere wrzosami. Tylna część wydaje się być pusta, z tego względu, że jest przeznaczona na różnego rodzaju aktywności (Quidditch, jeździectwo, szermierka).
Otoczenie jest tutaj najczęściej mgliste, ze względu na znajdujące się w pobliżu moczary. Z tego też powodu przedstawicielki rodu Macmillanów starają się przywiązywać szczególną wagę zagospodarowania terenu i przyrody, by miejsce wydawało się przyjemniejsze. W pobliżu lasu znajduje się stajnia.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogrody i polana  - Page 15 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ogrody i polana [odnośnik]07.07.22 11:28
Drgnął zaskoczony kiedy usłyszał czyjś głos za plecami. Nie spodziewał się towarzystwa, a przynajmniej nie spodziewał się go tak szybko. Blondynek na moment oderwał się od swojego zajęcia i obrócił w stronę czarodzieja. Głos nie brzmiał zbyt znajomo i nie był w stanie dopasować go do twarzy. Poza tym młody czarodziej wolał sprawdzić czy przypadkiem nie będzie zmuszony czmychnąć z miejsca w którym robił wykopki. W końcu niektórym, co bardziej drętwym, dorosłym takie odkopywanie robali mogło się nie spodobać i zaraz musiałby wysłuchać pogadanki na temat co też młodym lordom wypada, a co nie. Nuda!
W odpowiedzi na słowa Garfielda Heath wydał z siebie jakiś ledwo zrozumiały pomruk, który miał chyba oznaczać zgodę co do tego że faktycznie w Dorset się nie znajdują. Z jednej strony Mały Lord był nieco poirytowany powrotem do tematu tych całych nieszczęsnych kudłoni, z drugiej zaś był zadowolony, że rudowłosy dał mu jakieś usprawiedliwienie dla jego niewiedzy. Zawsze to było jakieś pocieszenie.
Za to gdy czarodziej zaczął go wypytywać o to jaki ma plan, Heath zareagował nieufną miną i zerknął na mężczyznę podejrzliwie. Czyżby któryś wujek wysłał go na przeszpiegi?
– Tajemnica! – oznajmił i zabrał się z powrotem do przerwanego zajęcia. Dżdżownice przecież same się nie złapią, prawda? A jeszcze sporo mu brakowało, żeby osiągnąć przynajmniej połowę wiaderka. Heath energicznie nakopywał ziemię, a potem metodycznie przeczesywał w poszukiwaniu robali.
Wszystko wskazywało na to, że Garfield będzie musiał się nieco natrudzić, żeby Mały Macmillan zechciał się z nim podzielić swoim niecnym planem. Może rok temu chłopiec by wszystko radośnie wypaplał chcąc się pochwalić swoim genialnym pomysłem, ale teraz był już starszy. Ba, za niedługo będzie miał już całe 7 lat! Nic dziwnego, że malec robił się trochę sprytniejszy ku utrapieniu jego opiekunów. Jego psikusy też stawały się coraz bardziej oryginalne i trudniejsze do przewidzenia. Przynajmniej nikt nie mógł narzekać na nudę w Dworku Macmillanów. Heath już o to potrafił zadbać.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Ogrody i polana [odnośnik]12.07.22 4:41
Niespodziewana nieufność młodego lorda nieco zbiła mnie z pantałyku; chyba rzeczywiście zapomniałem już, co oznaczał ten słynny bunt sześciolatka, bo w jego wieku byłbym nieco bardziej otwarty na zawarcie komitywy. Nie zraziłem się jednak, pozostając uśmiechniętym i otwartym na zawarcie współpracy. Miał pecha, że przeciwnie do niego, miałem nieco więcej wyuczonej cierpliwości do lamentu — więc przysłowiowe tupanie nóżką nie robiło na mnie wrażenia, a ja — jak gdyby nigdy nic — postanowiłem przyjrzeć się bliżej jego poczynaniom... i do nich dołączyć. Tak oto, w wieku bliskim trzydziestu lat, na obiedzie u lordów Macmillan, grzebałem w ziemi, przebierając ją w poszukiwaniu dżdżownic, które — jak przypuszczałem — posłużą Heathowi za broń. A skąd takie przypuszczenia? — Także byłem dzieckiem, a głupie dowcipy były moją specjalnością i przysięgam, że mnogość złych uczynków, które uszły mi na sucho w tym okresie, przerasta moje matematyczne zdolności.
Wątpiłem, że wielu wujków na dworze w Puddlemere skłonnych jest do przebierania rękoma w ziemi, to wszak nieeleganckie; tylko że ja do tych eleganckich nigdy nie należałem. Liczyłem, że taka odmiana może nieco przekonać do mnie małego blondasa. — Niech zgadnę; chcesz, żeby ciocia popamiętała lekcję magicznych zwierzątek do końca życia. Przyznam, wpadałem na podobne pomysły... ale pomyśl tylko; jak teraz spróbujesz się zemścić, to wszystkie podejrzenia padną na Ciebie, a to wszystkich rozwścieczy i dadzą Ci szlaban — zagaiłem w konspiracyjnym tonie, nie przerywając jednak pracy — odsiewania robaków. — Nasz połów nie musi się kończyć w ten sposób. Skoro już eksmitujemy te dżdżownice z ich podziemnego domu, to może zbudujmy im nowy; na powierzchni, z atrakcjami — dajmy na to, torem przeszkód — w mojej dziecięcej głowie wielokrotnie rodziły się takie pomysły. Nigdy rzecz jasna nie znęcałem się nad tymi stworzeniami, teraz też miałem zamiar dopilnować, by Heath ich nie gnębił — jednakże taka zabawa to lepsza alternatywa niż robienie cyrku z ciotką, któremu można było przecież zapobiec. Chociaż nie ukrywam, trochę chciałbym zobaczyć, jak wdraża swoją zemstę w życie... — Będziemy mogli sprawdzić, która najlepiej poradzi sobie w wyścigu, a potem, jak dobry lord ją jakoś nagrodzisz. To jak będzie?
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley
Re: Ogrody i polana [odnośnik]20.07.22 17:10
Och, to w sumie mógł być efekt nie tylko buntu. Małemu urwisowi często zdarzało się, że dorośli bezdusznie zakazywali mu wcielenia swoich genialnych pomysłów w życie, dlatego też mały Macmillan z wiekiem stawał się nieco bardziej skryty ze swoimi pomysłami.
Heath uniósł wysoko brwi w zdziwieniu, kiedy zobaczył że czarodziej dołączył do kopania dżdżownic, ale nic nie powiedział. W ten sposób szybciej uzbiera pełne wiaderko i będzie z głowy, szybciej będzie mógł wcielić wymyśloną przez siebie zemstę w życie.
-I tak czy siak dadzą- wzruszył ramionami i dalej grzebał w ziemi z zaciętą miną. Nie za obrzucenie ciotki dżdżownicami to za coś innego. Przerwał dopiero kiedy Garfield podzielił się z nim swoim pomysłem.
-Hmmm- mruknął tylko w odpowiedzi i pozornie dalej był zajęty szukaniem robali. Czarodziej mógł zauważyć jednak, że chłopiec ewidentnie coś rozważa, bo jego ruchy były nieco wolniejsze niż wcześniej, a i nawet przegapił dorodną dżdżownicę i odrzucił ją z ziemią.
-Noooo… a co miałoby być na takim torze przeszkód dla dżdżownic?- zapytał w końcu. Widać pomysł go na tyle zaciekawił, że byłby skłonny odpuścić zemstę na swojej ciotce. Swoją drogą ciekawiło go co też takie robale potrafiły i co w ogóle byłoby dla nich przeszkodą. -Trzeba ten tor zrobić na jakiejś desce, nie? Bo inaczej od razu uciekną- zauważył. Co jak co, ale na razie ze swoim „połowem” nie chciał się rozstać.
-Uhm, najlepszą wypuszczę, a resztę zrzucę na głowę ciotce- oznajmił kiedy Garfield zasugerował nagrodę dla najlepszego robala. Młodzian nawet się nie zorientował, że właśnie wypaplał swój plan. No ale co? Ktoś go powstrzyma? Najwyżej weźmie i nazbiera w piwnicy pająków do słoja. Aż na chwilę zamarł gdy ta myśl przyszła mu do głowy. Czy ta ciotka aby niezbyt przepadała za pajęczakami? Widać jednak dżdżownicom miała być darowana lekcja latania.
-No to co z tym torem przeszkód? I co można dać w nagrodę takiej dżdżownicy?- tym razem już całkiem skupił się na temacie „placu zabaw” dla dżdżownic. Skoro już mu nie były potrzebne, a trochę ich miał to mógł chociaż zrobić im te zawody. Czemu nie.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Ogrody i polana [odnośnik]01.08.22 8:57
Przeciwnie do młodego lorda Macmillan, byłem wychowany w znacznie większej swobodzie. Być może nie opływałem w luksusach, a etykietę dworską ćwiczyłem w dość laboratoryjnych warunkach, gdyż moje naturalne środowisko to sielanka domu kochającej mnie rodziny; zyskałem jednak na człowieczeństwie, czego nie może o sobie powiedzieć wielu przedstawicieli szlachty. Było mi go szkoda, tak jak ich wszystkich, wychowanych w duchu konserwatyzmu arystokratów obarczonych cenzurą konwenansu; znałem jego zasady, wiedziałem, kiedy je stosować — ale nie było osoby, która powiedziałaby mi, że nie wypada głosić własnego zdania. Dlatego mimo wszystko trochę rozumiałem jego frustrację, choć szkoda, że nie dostrzegali jej ludzie, którzy kształtują jego osobowość.
Cóż, to już nie moja rola. Zresztą, Macmillanowie byli mimo wszystko poczciwym rodem i zadeklarowanymi sojusznikami Zakonu Feniksa, a to w moich rokowaniach stawiało ich w lepszym świetle, niż zbrodnicze rody antymugolskie, które przyczyniły się do upadku postępowej cywilizacji w naszym kraju.
W każdym razie, wracając do grzebania w robalach i rozmów o szlabanach... — Jaka była najgorsza kara, jaką dostałeś? Kiedy rodzice chcieli mnie ukarać, zabraniali mi spotkań z przyjaciółką i co równie paskudne, jazdy na mojej Kelpie — spytałem, od razu podając przykład doświadczonego okrucieństwa, żeby nawiązać z nim nić porozumienia. Niech wie, że też święty nie byłem. — Chociaż czasami na to zasługiwałem, nie przeczę — dodałem jeszcze z ustami wygiętymi w lekką podkowę. W międzyczasie odrzucona dżdżownica nie umknęła mej uwadze, więc sięgnąłem po nią palcami. — Patrz, przegapiłeś — wrzuciłem ją do wiaderka i zastanowiłem się chwilę nad pytaniem, które padło. Jakie przeszkody można było umieścić na torze przeszkód dla robali? — Po pierwsze, trzeba znaleźć sposób, żeby podążały tym torem przeszkód. Wydaje mi się, że pomocne może być światło, podobno potrafią je wykrywać — zastanowiłem się dłuższą chwilę. Pierwszym punktem w budowie naszego toru przeszkód było więc wyznaczenie trasy za pomocą światła. — Po drugie, jak byłem mały, to budowałem takie miniaturowe tratwy, na których mogły przepłynąć po tafli wody na drugą stronę. Nie utopią się, przeżyją pod wodą przez pewien czas — więc możemy je później wyłowić. Wprawimy wodę w ruch i zobaczymy, której uda się dotrzeć na drugi brzeg? — proponowałem dalej, zastanawiając się, jak jeszcze można zabawić chłopca. — Więc na moje oko, na tej desce powinno być trochę ziemi, żeby przemieszczały się po względnie naturalnym środowisku, basenik z tratwami, no i może jakieś tunele. A jakie atrakcje Ty byś im zapewnił? — byleby humanitarne, nie chcemy przecież krzywdzić zwierząt. Nawet jeśli to tylko dżdżownice, to wciąż żywe stworzenia.
Oh, jego plan był raczej przejrzysty od samego początku, teraz miałem jedynie potwierdzenie młodzieńczych zamiarów. Ciekawe czy uda mi się mu to wyperswadować? — Myślisz, że zasłużyła na tak surową karę? Jako młody, sprawiedliwy lord powinieneś rozważyć za i przeciw wyrokowaniu takiego osądu. Kiedy dorośniesz i przyjdzie Ci władać poddanymi, takie werdykty zdeterminują, jak ludzie będą Cię postrzegać. Zemsta to nie zawsze najlepsze rozwiązanie, zazwyczaj daje tylko tymczasową ulgę — i wiąże się z niechcianymi konsekwencjami — wyjaśniłem pokrótce, zachęcając dzieciaka do przemyśleń. Ciekawe czy ktoś w ogóle wpajał mu zasady moralności i kształtował jego sumienie.
Chwilę później wróciliśmy jeszcze do głównego tematu, czyli dżdżownic. Na pytanie, jak nagrodzić taką dżdżownicę, musiał sobie odpowiedzieć sam — bo ja nie miałem pomysłu. — Ty tu jesteś lordem. Jak nagrodzisz swoich poddanych za zwycięstwo w turnieju? — odbiłem piłeczkę. Dzieci są bardziej kreatywne.
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley
Re: Ogrody i polana [odnośnik]01.08.22 21:54
Co jak co, ale Heath też nie mógł narzekać. Macmillanowie też nie podchodzili aż tak rygorystycznie do niektórych spraw jak inne rody. Może blondynek nie miał aż takiej swobody jak jego rówieśnicy, którzy nie pochodzili z arystokratycznego rodu, ale wciąż miał jej więcej niż takie na przykład Abotty.
-Najgorsza? – musiał się na moment zastanowić. -No to chyba wtedy jak przez tydzień nie mogłem latać- odpowiedział w końcu.
-Och, dzięki- powiedział kiedy Garfield znalazł uciekinierkę i wrzucił ją do wiaderka.
-Myślisz, że po prostu pójdą za światłem? A gdyby tak położyć je na takim dużym, płaskim, kamieniu…- tu mu wpadło do głowy, że nagrobek byłby perfekcyjny, ale skąd u licha ciężkiego znajdą nagrobek – i na końcu dać im ziemię, to nie pójdą do ziemi, wtedy? – rzucił pytanie gdzieś w powietrze.
-No, tratwa może być. Ja bym im zrobił jeszcze przeszkodę do przejścia, jakąś górę czy coś. Może mały labirynt i przejście po wąskiej kładce nad dołkiem- podzielił się z czarodziejem swoimi pomysłami na tor dla dżdżownic.
Słysząc kolejne słowa swojego chwilowego kompana do zabawy nabrał przysłowiowej wody w usta. Wcale nie miał ochoty rezygnować ze swojej małej zemsty na ciotce. Szczególnie, że to nie była jedyna rzecz jaką mu podpadła ostatnimi czasy. Na szczęście problem się rozwiązał kiedy trzeba było rozważyć nagrodę dla zwycięskich dżdżownic.
-WIEM!- aż się zerwał na równe nogi jak go oświeciło. - wszystkie które przejdą do końca dostaną nowy dom w ogródku ciotki! – zapowiedział. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że dżdżownice w ogródku to całkiem dobra sprawa. Spulchniają ziemię i w ogóle są pożyteczne. Mały Macmillan raczej skupił się na tym, że rzeczona lady nie przepada za robalami i pewnie nie chciałaby ich zobaczyć między swoimi wypielęgnowanymi kwiatami. No i chłopiec przegapił również ten fakt, że przecież szacowna cioteczka wcale nie pieli ogródka własnoręcznie tylko ma od tego innych. Co najwyżej może czasem zerwie jakiś bukiecik.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 7
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Ogrody i polana [odnośnik]13.08.22 22:52
Oh, więc latanie to Twoja pasja? Dobrze mieć jakąś, szczególnie w tak młodym wieku. Rozwijaj się, a może wkrótce zostaniesz profesjonalnym zawodnikiem — to fajnie, że malec posiadał jakieś zainteresowania. Latanie na miotle to częsty wybór wśród dzieci i naprawdę przyjemna forma wspólnego spędzania czasu. Zastosowań tej dziedziny w życiu codziennym, jak i zawodach — między innymi sportowych — było na pęczki; ja preferowałem jazdę konną, ale dobra miotła przecież nie jest zła. — Jak byłem nieco starszy od Ciebie, lubowałem się w grze w Quidditcha. Byłem obrońcą gryfońskiej drużyny w Hogwarcie. Strach pomyśleć, że swoją pierwszą miłość znokautowałem odbitym kaflem — wspomnienie było tyleż zabawne, co przerażające, tym bardziej że nie miało do końca miejsca w oficjalnych rozgrywkach. Durna zabawa w dwa ognie nad bijącą wierzbą nie mogła się dobrze skończyć, ale o tym wolałem mu już nie wspominać, bo jeszcze kiedyś wpadnie na podobne pomysły. — Z ówczesnego składu drużyny było nas czworo; ja, moja najdroższa przyjaciółka Thalia, kumpel na zabój - Billy i najmłodsza Hannah. Dawaliśmy taki wycisk Ślizgonom, że nie było na nas mocnych — to miłe wspomnienia i sposób na zawiązanie nici porozumienia z młodym lordem, może zyskanie nieco sympatii. — O Billym, czyli Williamie Moore, pewnie słyszałeś, bo stał się profesjonalnym zawodnikiem Jastrzębiów z Falmouth na pozycji szukającego. Był gwiazdą, żywą legendą tego sportu — zawsze gorąco kibicowałem na jego meczach, choć personalnie wolałem drużynę Armat z Chudley, bo wkurzałem się na przyjaciela, że zachłysnął się sławą. — Dawne dzieje, ale przyjaźń przetrwała do dziś — dodałem na koniec.
Nie byłem pewien czy pójdą za światłem, więc podzieliłem się zagwozdką. — Nie wiem, czy pójdą za światłem, czy będą go unikać. Ale jeśli pójdą do ziemi, to mogą nie chcieć z niej wyjść. Mimo wszystko spróbujmy Twojego patentu — wyciągnąłem z kieszeni rysownik i otworzyłem na wolnej kartce, żeby rozrysować plan toru przeszkód z młodym Heathem i zwizualizować ustalenia. Zawarłem na nim wszystkie pomysły, które padły, więc mieliśmy dość ładny podgląd na to, jak takowy tor może wyglądać i jak go zbudować. — Plan już mamy, teraz potrzebujemy rzeczy. Potrafisz je zdobyć? — spytałem konspiracyjnym tonem, samemu nie mając pojęcia, skąd on weźmie deski, tratwy i tym podobne. — Jak nie znajdziesz wszystkiego, co trzeba, to spróbuj przynajmniej znaleźć coś, co będzie przypominać kształtem potrzebne przedmioty — spróbujemy je transmutować, aby uzyskać pożądany efekt. — Świetny pomysł, ciotka na pewno nie ucieszy się z dżdżownic w ogródku — odparłem z uśmiechem. Lady Macmillan nawet nie zwróci na nie uwagi, a młody uzyska swoją zemstę.
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley
Re: Ogrody i polana [odnośnik]25.11.22 13:11
| przychodzimy stąd

Sięga pamięcią do wspomnienia sprzed kwadransa, kiedy przebywając w piwniczkach Macmillanów ma okazję, by poznać ich bursztynowe bogactwo. Rzędy whisky zamknięte w pokaźnych beczkach przyprawić mogą o zawrót głowy, zwłaszcza tego, kto z alkoholem zwykle niewiele ma do czynienia. Dobrze pamięta dzień, w którym zwycięstwo Jastrzębi świętowali wznosząc szklanki, jak palący płyn drapał gardło, wywołując kaszel. Do tej swoistej porażki niechętnie się przyznaje, a tym bardziej przed rówieśnikami, wśród których sięganie po whisky traktowane jest jako dorosłość, w jakiej wszak wszyscy chcą się znajdować.
- No nie mam, rzeczywiście piwnice lorda Anthony’ego są lepiej zaopatrzone od mojej - godzi się z pewną teatralną niechęcią. - Do czego ci cała piwnica ognistej? Szykuje się jakieś przyjęcie? - pyta od razu też z zainteresowaniem. Ostatnia impreza z chłopakami, która w założeniu miała być wypadem na piwo, skończyła się specyficzną, acz trzeźwą posiadówką. Z wolna dochodzi także do wniosku, że w życiu to nigdy na żadnej prawdziwej imprezie nie był, nie wliczając w to spotkań w pokoju wspólnym, oczywiście. Czy to powód do wstydu?
Skinieniem głowy przytakuje, by zastanowić się po drodze. Te informacje o testralach, to przecież tylko wzmianka, do której dociera czystym przypadkiem i kolejnym przypadkiem sobie o nich teraz przypomina. Zamyślona twarz Neali także wskazuje na to, że rzeczywiście nic nie pomylił, a szkopuł tkwi w szczególe, którego pamięć podsunąć nie chce.
Przekłada skórzaną kurtkę z jednej ręki do drugiej, by finalnie założyć ją na siebie, coby nie przeszkadzała i chodzenia nie utrudniała. Znów ta uporczywa myśl, że mógł ją zostawić w wejściu, a nie targać ze sobą, ale przecież gdyby się jakimś dziwnym przypadkiem zawieruszyła, to czy prostym zaklęciem odnajdzie ją w tym olbrzymim domu?
- Czyli mówisz, że nie zginiemy? Oddaję się w twoje ręce - stwierdza ze śmiechem, widząc że dziewczyna ewidentnie zna się na okolicy. Nie ma ku temu żadnych oporów, choć wprawdzie w sytuacji krytycznej to przydałaby się pozostawiona w głównym holu miotła. Czy powinien się po nią wrócić, ryzykując natknięcie na ciotkę Mathyldę, skrzata czy dowolną służbę, jaka czym prędzej wypchnie go za drzwi, skracając historię, nim ta ma szansę rozwinąć skrzydła? Tylko gdzie w tym spontaniczność, gdzie zew przygody, tej nierozważnej i impulsywnej, za którą chce chwytać mimo ograniczających zasad?
Córka wuja, żona kuzyna, w głowie Iana dzieje się właśnie sroga matematyka, kiedy tak próbuje dopasować do siebie kolejne osoby i ułożyć kolejność czy stopień pokrewieństwa. Dlaczego to zawsze musi być takie zawiłe? Smith nie jest głupi, łączy więc kolejne kropki, gdy tak podąża za Nealą we wskazanym przez nią kierunku. Miedź jej włosów odbija się ciepłą barwą w świetle słonecznych promieni, (już wcale nie tak) zadziwiająco komponuje się z kolorystyką wiosennych ogrodów. Zrównuje się z nią krokiem i sięga wzrokiem na otaczającą ich zieleń, która już teraz była na wyciągnięcie ręki.
- Nie wiem, jakoś tak… - Znów to wzruszenie ramionami, niby od niechcenia, a jednak z braku jasnej odpowiedzi, jaka od razu nasunęłaby mu się na myśl. Właściwie dlaczego za nią pobiegł? - To zew przygody. Takie podskórne wrażenie, że wydarzy się coś, co może zmienić bieg rzeczy. Taka intuicja, no wiesz. - Spogląda na nią z ukosa, a uśmiech wykrzywia mu usta. Plącząca się na dziewczęcej skórze czerwień tylko na moment odbiera mu odwagę, jakby każe przystanąć i zgubić się gdzieś we własnych myślach. - Widać wcale się nie pomyliła, skoro mam tak niebywałe szczęście, by na wyprawę udać się z prawdziwym weteranem - mówi ni to neutralnym, ni poważnym tonem, chcąc teatralnością wybadać jej nastawienie. Czy odpowiedzią trafia w klucz? - Tylko obyśmy wrócili w jednym kawałku. Mam jeszcze dzisiaj trening, a bez ręki czy nogi trochę ciężko kierować miotłą - niepokój obraca w żart, kiedy nachodzi go w zastanowieniu myśl czy aby trestrale będą dlań łagodne i nie pożrą ich przy pierwszej okazji. Co w ogóle jedzą testrale?
Nagły chlust zapadającej się na grząskiej drodze stopy zatrzymuje Iana w miejscu. Ten ściąga brwi, dopiero teraz spoglądając pod nogi i wiodąc wzrokiem przed siebie, by określić ich trasę.
- Ughm, Neala…? Czy to na pewno dobra droga? - pyta ze zwątpieniem. Nie żeby woda go miała zatrzymać, ale trochę wątpił, że interesujące ich istoty żyć będą na moczarach - a może jednak?
Ian Smith
Zawód : stolarz, lotnik w oddziale łączności "Sowa"
Wiek : 18
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
and the only solution
is to stand and fight
OPCM : 10 +2
UROKI : 4 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11168-ian-smith#343705 https://www.morsmordre.net/t11207-oisin#344724 https://www.morsmordre.net/t11210-ian-smith#344728 https://www.morsmordre.net/f422-irlandia-cork-maryborough-woods https://www.morsmordre.net/t11208-skrytka-bankowa-nr-2441#344725 https://www.morsmordre.net/t11209-ian-smith#344726

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Ogrody i polana
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach