Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Caelan Goyle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Caelan Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5834-caelan-goyle https://www.morsmordre.net/t5945-ethelinda https://www.morsmordre.net/t5845-an-old-man-by-a-seashore https://www.morsmordre.net/f174-dzielnica-portowa-high-timber-street-8-5 https://www.morsmordre.net/t5874-caelan-goyle#138874
Kapitan statku handlowego, przemytnik
31
Czysta
Żonaty
Talk without works is
Faith without works is
Dead
10
5
0
0
0
20
7
15
Czarodziej

PisanieTemat: Caelan Goyle   03.03.18 15:03


Caelan Goyle

Data urodzenia: 12 IV 1925
Nazwisko matki: Wilkes
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: kapitan statku handlowego, przemytnik
Wzrost: 187 cm
Waga: 91 kg
Kolor włosów: ciemnobrązowe
Kolor oczu: niebieskie
Znaki szczególne: kilka blizn, tatuaż, charakterystyczny głos, cylinder



Odkąd tylko pamiętał, jego ojciec stale karmił go opowieściami o wspaniałej historii rodu Goyle’ów. Twoi przodkowie byli odważni, synu. Czynili rzeczy wielkie, które z dumą wspominać będziemy aż po kres naszego żywota. On zaś słuchał z uwagą, już wtedy zapamiętując każde słowo, każdy obraz, który wyobraźnia wymalowała mu przed oczyma. A na obrazach tych były statki, wzburzone morze i przepiękne syreny, które próbowały zwabić żeglarzy na mieliznę. Byli też podludzie, na których ci żeglarze – czy może raczej korsarze – napadali, by ograbiać ich ze wszystkiego, co drogocenne, później zaś pozbywać się jak każdego innego szkodnika. Brutalnie, bez litości. Trudno byłoby mu sobie przypomnieć, jak wiele razy słyszał o Caerusie Golibrodzie, tym, który wynalazł wskazującą bezpieczną przystań busolę, tym, który przewodził bandzie zapitych łajdaków, był ich mózgiem i łączącym ich spoiwem. Przodował w rzucaniu najpaskudniejszych z klątw, nie brakowało mu również wysławianej przez ojca odwagi. Odwagi, którą jednak nie sposób pomylić było z głupotą.
Matka Caelana, Barbara z domu Wilkes, próbowała wyperswadować mężowi pomysł raczenia takimi historiami kilkulatka, jednak wszelkie próby ochronienia go przed malowniczymi legendami spełzły na niczym; Cadmon chciał mieć pewność, że jego pierworodny wyrośnie na godnego spadkobiercę, który prędzej czy później przejmie dowództwo na przekazywanym z pokolenia na pokolenie statku handlowym.
Caelan był ich pierworodnym – tym, z którym jeszcze nie do końca wiedzieli, jak winno się postępować i tym, na którym od samego początku ciążyły niemałe wymagania względem jego osoby. Barbarze, znanej ze swych trucicielskich zapędów alchemiczce, mimo wszystko dosyć łatwo przyszło nauczyć się nowej roli. Urodziła go młodo, dwunastego dnia kwietnia 1925r.; poród obył się bez większych komplikacji, zaś Caelan uchodził za okaz zdrowia. Trudniej było Cadmonowi, który – choć żonaty – nie nawykł do jeszcze zbytniej odpowiedzialności za członków rodziny. Wszak dopiero z porodem jego lęk przed byciem otrutym z ręki przyrzeczonej mu kobiety zmalał. Nie obyło się jednak bez wizyty u wróżbitki, by nabrać całkowitej pewności, że może spać spokojnie, a także planować już przyszłość najstarszego z synów. Wiele czasu spędzał poza domem – czy to na morzu, czy zaklinając przedmioty dla Borgina&Burke’a – lecz kiedy tylko miał czas przelewał w umysł pierworodnego wszystko to, co uznał za wartościowe. Legendy, wspomnienia z podróży, poglądy na temat podludzi… Matka próbowała zainteresować go sztuką alchemii, jednak nic dziwnego, że dla chłopca niezbyt ciekawe okazało się wymagające cierpliwości, niezbyt widowiskowe mieszkanie ze sobą przeróżnych ingrediencji. Dużo bardziej interesujące okazywało się oglądanie ruchomych rycin obrazujących dzieje ich rodu, latanie na dziecięcej miotełce czy zmuszanie Barbary, by zabrała go do londyńskiego portu, gdzie mógł przypatrywać się statkom w pełnej krasie.
Kiedy matka zaszła w kolejną ciążę, nie rozumiał jeszcze, co się dzieje. Dopiero po pojawieniu się Cadana w domu zaczął odczuwać swego rodzaju zazdrość o potrzebującego stałej opieki noworodka.
Mimo to, jako kilkuletni chłopiec nie sprawiał wiele problemów, nie nawykł więc do kar, złoszczenia się na niego. Może dlatego, kiedy biegając po domu potrącił stolik, na którym leżała jedna z pamiątek z podróży, co poskutkowało jej zniszczeniem, Caelan wpadł w rozpacz. A kiedy tak rozpaczał, fragmenty stłuczonego amuletu scaliły się na nowo. Nie uszło mu to jednak płazem - Cadmon podążył za hałasem i wszedł do pokoju w ostatniej chwili, by zobaczyć pierwszy magiczny wybryk swego pierworodnego. Duma zwyciężyła jednak z rozdrażnieniem. Od tamtej pory zaczął zabierać Caelana na swój statek, choćby na kilka chwil, by dowiedział się, jak to jest stąpać po deskach pokładu, poczuć wiatr we włosach. Z upływem lat wizyty wydłużały się, zaś liczba obowiązków stopniowo wzrastała. Ojciec wychodził z założenia, że Caelan winien zapoznać się z każdym, choćby najpodlejszym zajęciem, które winno się wykonywać na statku, by pewnego dnia stać się prawdziwym kapitanem, a nie jedynie figurantem nieudolnie upraszającym się o szacunek załogi. Pierworodny nie mógł zawieść; musiał być gotowy na rozpoczęcie nauki w Durmstrangu, a do tego potrzebna mu była znajomość języka norweskiego. Musiał też słuchać nie tylko wspaniałych opowieści, ale i długich wykładów na temat tego, z czym wiąże się rozporządzanie statkiem – że władza nie musi wiedzieć o wszystkim, co dzieje się na jego pokładzie, zaś załogę trzeba czasem schwycić za mordę i przypomnieć, kto tu jest kapitanem. On zaś słuchał i chłonął, nie mogąc mieć pojęcia, czy ojciec sam stosuje się do przekazywanych przez siebie metod, czy jedynie próbuje wykreować go na kształt kogoś, kim chciałby być.
Z biegiem lat Caelan zaczął szukać więcej kontaktu z matką, próbując zrównoważyć w ten sposób odbieraną od ojca musztrę. Ona zaś ofiarowywała mu kolejne książki, chcąc złagodzić jego szorstką naturę – co nawet skutkowało, bo zaczytywał się w nich do późnych godzin nocnych. Kolejnym, co pomagało walczyć z jego burkliwością, była obecność dużo młodszej siostry, która witała go wdrapywaniem się na kolana i wypytywaniem o szczegóły ostatniej podróży. W przeciwieństwie do braci, od których coraz to bardziej się dystansował, Caley wzbudzała w nim dosyć ciepłe uczucia.

Wyjazd do odległej szkoły był czymś, czego trochę się obawiał, a jednocześnie czymś, czego z niecierpliwością oczekiwał. Durmstrang wiele zmienił w jego życiu – po raz pierwszy był naprawdę wolny i nie omieszkał z tego korzystać. Również współżycie z samymi nastoletnimi czarodziejami było dla niego czymś nowym, czymś, z czym musiał się dopiero oswoić. Od samego początku przykładał się do nauki tylko tego, co uznawał za przydatne; zdecydowanie wolał poświęcać więcej czasu na aktywności fizyczne niż szkolenie się w zakresie chociażby alchemii, z której nigdy nie miał osiągnąć sukcesu. Rzadko odzywał się niepytany, jednak kiedy już to robił, nie strzępił języka na marne – co po jakimś czasie zostało docenione przez część studentów, z którymi dzielił zajęcia. Choć liczył na to, że przejawi naturalny talent do pojedynków, to nie od razu zaczął odnosić w nich spektakularne sukcesy; w krytycznych momentach zawodziły go nerwy. Był jednak na tyle zdeterminowany, że po upływie kilku lat – i po wielu godzinach wyczerpującego treningu fizycznego, który pomagał mu radzić sobie ze stresem – zyskał dużo większe opanowanie.
Z Cadanem, który przyjechał do Norwegii niewiele po nim, nie utrzymywał kontaktów. Z kolei wielu arystokratów nie utrzymywało kontaktu z nim samym – co nijak mu nie przeszkadzało. Lata nauki w Durmstrangu były dla niego czasem rozwoju charakteru i przygotowania do roli kapitana, którą otrzymał w dniu swoich urodzin.
W przeciwieństwie do swego ojca czy młodszego brata, nie interesowało go zaklinanie przedmiotów, nie przykładał się z tego powodu do nauki starożytnych run. Historię magii opanował w stopniu wystarczającym do posiadania podstawowej wiedzy o ich czarodziejskim świecie. Najważniejszym było, by, w razie potrzeby, umiał się obronić, umiał wyprowadzić skuteczny atak – stąd decyzja, by podchodzić do egzaminów z czarnej magii, obrony przed nią oraz zaklęć.
W chwilach wolnych lubił również poszerzać swoją wiedzę na temat zakazanych, a przy tym bezcennych woluminów, w których zapisana została ogromna wiedza magiczna – ignorowana przez tak wielu jego rówieśników.



Kiedy nadszedł koniec jego pobytu w Norwegii, nie obawiał się powrotu do ojczyzny. Wiedział, co go czeka – rodowy statek, przejęcie obowiązków ojca. Środowisko angielskie raziło go swymi poglądami, spychaniem na margines czarnej magii, jednak – na szczęście – nie musiał spędzać na lądzie wiele czasu. Jedyne, czego musiał się nauczyć, to skutecznego ukrywania przed władzą prawdziwego charakteru ich wypraw. Wszak ich statek nie był statkiem handlowym – chyba że za handel uznamy przemyt, napaście, nawiązywanie kontaktów w wielu nadmorskich krajach. Z początku załoga była niezbyt przekonana do słuchania młodzieńca, który dopiero co ukończył szkołę, jednak z każdą kolejną wyprawą zyskiwał sobie coraz to większy szacunek – za to, jak utrzymywał wszystko w ryzach, za opanowanie, którym odznaczał się w krytycznych momentach.
W wieku 21 lat poślubił młodszą czarownicę z domu Crabbe. Nie był to związek podyktowany uczuciem, a jedynie chłodną kalkulacją. Potrzebował potomka, potrzebował też kogoś, kto się tym potomkiem zajmie, kiedy on będzie udawał się na kolejne wyprawy. Ważnym dla niego było to, by jego małżonka również odebrała naukę w Durmstrangu – by przypadkiem nie próbowała walczyć z wartościami, które chciał zaszczepić swoim dzieciom. Świadkiem na ich ślubie został jego młodszy brat, Cadan. Nie zwrócił się do niego w porywie serca, po prostu był on jedyną osobą, która mogła się zająć pomocą – i jedyną, od której mógł tego wymagać. Nie minęło długo a jego małżonka zaszła w ciążę. Caelan zaś powrócił do swych częstych podróży, w trakcie których pokochał burleskę i hazard, naznaczył swoje ciało tatuażem, zaopatrzył się w charakterystyczny dla siebie cylinder, a w przemycie alchemicznych ingrediencji ujrzał nową szansę na powiększenie swego majątku.
Jednak, co ważniejsze, w trakcie tych podróży przelotnie poznał Toma Riddle’a, który bawił akurat we wschodniej Europie. Połączyło ich środowisko potężnych czarnomagicznych artefaktów, ten sam kontakt, zrządzenie losu. Już wtedy mógł zrozumieć, że Riddle miał jasno określone poglądy na świat – i to, w jakim kierunku ich czarodziejska społeczność winna się rozwijać. Dlatego też kiedy tylko powrócił on do Anglii, Caelan postanowił odnowić kontakt, a wkrótce potem zaprowadzić do niego swego młodszego brata, Cadana, z którym relacje tamtymi czasy uległy znacznej poprawie. Próbował mu pomóc, odnaleźć dawną równowagę i determinację – wiedział, że i jemu poglądy Toma wydadzą się bliskie sercu. Choć poplecznicy Riddle’a byli chyba najdziwniejszą gromadą, jaką w życiu widział, to połączył ich wspólny cel, wspólna sprawa.
Jego syn rósł jak na drożdżach, zaś żona zaszła w kolejną ciążę, co zwiastowało powiększenie się rodziny o jeszcze jednego Goyle’a. Podejście Caelana nie zmieniło się ani o jotę – żonie zapewniał godziwy byt, swym potomkiem zajmował się wedle uznania, ani myślał jednak udawać jakiekolwiek uczucie. Trudno było go zainteresować swoją osobą, jeszcze trudniej to zainteresowanie utrzymać. Zaś tancerki były pięknym, ulotnym skarbem, którym – raz na jakiś czas – mógł zaspokoić swoje pragnienia.
Nie tak dawno na statku doszło do wypadku, w wyniku którego zmarł przyjaciel Cadana. Przez to właśnie brat na powrót odsunął się od Caelana, winą obarczając właśnie jego. Doprowadziło to również do tego, że młodszy Goyle postanowił porzucić żeglugę – zaś starszy zatrzymał się na dłużej w porcie, chcąc poświęcić więcej czasu i Rycerzom, i swemu potomkowi.




Patronus: brak


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 Brak
Zaklęcia i uroki: 5 2
Czarna magia: 20 3
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 15 7
Zwinność: 7 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
norweskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
KłamstwoII10
ZastraszanieI2
AstronomiaI2
SpostrzegawczośćI2
Zręczne ręceI2
RetorykaI2
Historia magiiI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
EkonomiaII10
Jasny umysłI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I½
Malarstwo (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
ŻeglarstwoIII25
PływanieI1
Latanie na miotleI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 6

Wyposażenie

Sowa





Pressure is increasing with every meter that we sink
But I won't let it get inside of me

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Caelan Goyle   14.03.18 22:02

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Od dziedzica oczekuje się zawsze najwięcej. Caelan został poddany surowemu wychowaniu, w domu Goylów nie było miejsca na wiele ciepła i miękkości,
zimnem i twardością przesiąkł więc aż do szpiku kości, a zarazem sprostał stawianym przedeń wymaganiom. Stał się silnym mężczyzną, bezwzględnym i rozmiłowanym w czarnej magii czarodziejem, który nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Wypełnił obowiązki wobec swej rodziny i żony, sprowadził na świat swego dziedzica, a teraz spełnia je wobec Czarnego Pana - oddając się walce za wspólne idee.
Caelan to mężczyzna wykuty z zimnego żelaza, którego należy się obawiać.

OSIĄGNIĘCIA
Czarnoksiężnik na nieznanych wodach
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ignotus Mulciber


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Caelan Goyle   14.03.18 22:03

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCIBrak

HISTORIA ROZWOJU[10.03.18] Karta postaci, -50 PD
[06.06.18] "Nie kraty tworzą więzienie" - rozstawienie świstoklików dla śmierciożerców, +10 PD


Powrót do góry Go down
 

Caelan Goyle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Cadan Goyle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18