Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Ciepła sierpniowa noc 1946 roku

Go down 
AutorWiadomość
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Now I feel the weight of a world on my back. I've seen the future, the future looks black. It's what I must do. I have no reservations, ain't talk 'bout self preservation.

Yeah, I feel something pulling me down, forcing me between myself and the ground. Of all the nightmares that ever came true, I think that gravity is you.

I've got a problem, a problem with hate, I can't go on dragging this weight. A cold steel hand that won't let go. Acid-filled thoughts out of control.

I built myself a nice little cage with bars of anger and a lock of rage. I can't help asking, "Who's got the key?", when I know damned well: it's me.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Ciepła sierpniowa noc 1946 roku 29dcd797e08c26682d2d5e08269b2561

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku Empty
PisanieTemat: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   Ciepła sierpniowa noc 1946 roku I_icon_minitime12.03.18 18:56

Był zmęczony. Miał dosyć. Zeszłej nocy nasłuchał się narzekań matki, która z wyjątkowym uporem tłumaczyła mu swoje niezadowolenie spowodowane jego ciągłym upijaniem się. Postanowił dać sobie spokój na kilka dni, odprężyć się od przygniatających go wspomnień z dala od domu. Była wspaniałą, kochającą matką, ale szybko zapominała o tym, że uczuć nie tak łatwo jest zapomnieć lub wymazać ze swojej pamięci. To znaczy… mógłby zapomnieć, wiedział nawet jak brzmiało zaklęcie, które pozwoliłoby mu wymazać przykre wspomnienia z pamięci. Nie chciał jednak pozbawić się nawet tak wyjątkowo gorzkiego obrazu, jaki co nocy widział w swoich snach. Zdawał sobie sprawę także z tego, że całe to zainteresowanie było spowodowane zmartwieniem dotyczącym jego stanu… ale co on mógł na nie poradzić?
Nie potrafił zasnąć. Męczył się każdej nocy. Co za sypiał, to śniło mu się to samo koszmarne wspomnienie sprzed roku. Budził się zlany potem i ze łzami w oczach, których normalnie by się wstydził. Czasem zdawało mu się, że strach zwyczajnie go paraliżował. Nic z klasycznych wspomagaczy na niego nie działało. Ani melisa, ani mieszanki ziołowe. Działały eliksiry, ale nie chciał z nich korzystać, chyba że sprowadzał na siebie złość pozostałych domowników. Pomocny okazywał się jedynie alkohol, którego było mu w domu pod dostatkiem. Dziwnym sposobem, wmówił sobie, że wypicie sporej ilości Ognistej go uspokajało. Może rzeczywiście tak było. Już po trzech kieliszkach stawał się wyjątkowo cichy i jedynie notował swoje przemyślenia w dzienniku.
Alkohol nie miał jednak mocy zagłuszenia całego wspomnienia, a jedynie jego większości. Na jawie i tak przypominał sobie o zielonej poświacie… Czasami zdawało mu się majaczyć. Zdarzało mu się widzieć więc jak wyjątkowo zgrabne ciało jego ukochanej opadała to na blat stołu, to na podłogę z przeraźliwym trzaskiem, w zależności od miejsca, w którym się znajdował. Czasami miał wrażenie, że ta mara pojawia się, ponieważ jest winny wszystkiemu, co się stało. Musiał więc odpowiednio dopić i te wrażenia.
Chciał zapomnieć skąd pochodzi, co się stało parszywego lata poprzedniego roku, a przede wszystkim chciał zapomnieć i nie widzieć kolejny raz przerażającego, ale drogocennego dla niego nierzeczywistego trupa. Tak też od dwóch dni nocował w jednym z wolnych pokoi w gospodzie przy porcie, mając nadzieję, że zyska dzięki temu kilka dni na rozpaczanie nad samym sobą. Londyn wydawał mu się idealnym miejscem, by zniknąć w tłumie, a port zdawał mu się tym bardziej adekwatny, by ukryć się. Był przecież młody, kto by go tutaj rozpoznał? Kto z równych mu osób zawitałby do takiej nory? Siedział więc w kącie, w wyjątkowo ponurym barze. Pragnął jedynie tego, żeby wszyscy go zignorowali.
Pił kolejny kieliszek Ognistej o wyjątkowo ponętnym, bursztynowym kolorze. Oparł się całkowicie plecami i tylko obserwował czarowników różnej maści. Widział tych, którzy przyszli tutaj by zapomnieć o wojnie i wszelkiego rodzaju konfliktach, tym którzy przyszli tutaj by coś przemycić, tym którzy szukali kogokolwiek do towarzystwa. Ale i to nie potrafiło go rozproszyć od obrazu, który tego dnia utknął mu w głowie. Mógł wlewać w siebie nie wiadomo ile whisky, ale nadal widział ten śliczny, perłowy uśmiech i błyszczące, szczęśliwe oczy. Uśmiech, który zdawał się trwać wiecznie te kilkanaście minut przed tragedią. Oczy, zupełnie odmienne od tych, które dostrzegał w marze, która ścigała go od roku.
Wyjrzał przez okno. Było ciemno. Nie widział, na nieszczęście, portu zasłoniętego przez jeden z podniszczonych budynków, ale wyobrażał go sobie. Może powinien wyjechać? Może jakaś podróż, taka spontaniczna ucieczka, przygoda byłaby dla niego najlepsza? Rodzina nie musiałaby się za niego wstydzić. Nikt nie musiałby się nim przejmować. On zostawiłby ziemię, na której spotkało go niedawno tyle smutku. Ale czy mógłby tak po prostu opuścić Anglię? Na te kilka dni przed rocznicą jej śmierci? Czy to w ogóle by mu pomogło? Chwycił za butelkę i nalał whisky do kieliszka. Chwycił go i wtedy zauważył, że dłoń mu się trzęsie. Odstawił szkło. Obrócił dłoń, żeby przyjrzeć się jej wewnętrznej części, a potem też i zewnętrznej. Przytrzymał ją drugą dłonią, jakby chcąc siłą zatrzymać drżenie.




Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга  уздисати
Powrót do góry Go down
Rain Huxley
Rain Huxley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku Empty
PisanieTemat: Re: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   Ciepła sierpniowa noc 1946 roku I_icon_minitime09.07.18 22:51

Noc jak zawsze. Parszywy pasażer pełen gości, mniej lub bardziej podchmielonych. Marynarze, zbóje, złodzieje, doki były pełne osób o profesji wszelakiej maści. I każdy z nich musiał gdzieś się napić i podupczyć, taka była kolej rzeczy. I nie ważne czy żonaty, zaręczony czy może wolny, ich kroki zawsze prowadziły tutaj. Do swojego ulubione przybytku gdzie nikt im nie przeszkadzał, mogli robić co chcieli, a kobiety były do ich dyspozycji. Huxley i dzisiejszej nocy krążyła między stolikami, znana od zawsze, wszakże wychowywała się parę ulic stąd. Często porównywana z własną matką, która również, gdy jeszcze była w stanie, obsługiwała tutaj gości. Mężczyźni lubili korzystać z usług Rain, zawsze wychodzili od niej zadowoleni. A jeśli przy tym kobieta zdobyła dodatkowo to co chciała, na czym jej zależało i nie było tu mowy o dodatkowych paru syklach, to i jej to nie przeszkadzało.
Dzisiaj była na łowach. Dzisiaj polowała i zwykli goście niezbyt ją interesowali. Chociaż humor miała dzisiaj dość kwaśny. Bo zdobycz się nie pojawiała na horyzoncie. Stała na półpiętrze, opierała się o barierkę wypinając tyłek w stronę ściany i wzrokiem starała się ogarnąć całą salę. Czekała na ciemnoskórego mężczyznę bez jednego oka. Prawie jak prawdziwy pirat. Nawet ubrała się dla niego wyjątkowo, piękne ciało odpowiednio wyeksponowane mogłoby powalić na nogi każdego z tych pijaków siedzących na dole. Ale tego jedynego nie było i zapowiadało się, że być może już dzisiaj się nie zjawi. Huxley nie mogła tak stać i czekać w nieskończoność, zaraz zaczną do niej wołać, że zaczyna zamieniać się w kamienny posąg i aby odczaruje ją tylko najsilniejsze uderzenie w pośladek. I tak najbardziej rosły z mężczyzn weźmie na siebie ten obowiązek i chwiejnym krokiem będzie próbował się do niej dostać. Ale nie dotrze na schody, prędzej wywróci się i złamie stół albo obleje kogoś Pięścią Hagrida i dojdzie do burdy. Uśmiechnęła się pod nosem, bo widok ten był niezwykle zabawny, ale dopuścić do tego nie mogła. Dlatego uniosła się i zeszła schodami w dół.
Zamiast jednak na środek pubu albo do baru podeszła w stronę stolika gdzie siedział mężczyzna o dość nie tęgiej minie. Blondyn, niby zadbany, ale jednak nie bardzo. Od kilku dni widziała go tu dość często, a dzięki temu mogła sobie przypomnieć dlaczego tak mocno go kojarzyła. Wszakże nie raz mijali się na szkolnych korytarzach. Nie przypadło jej to do gustu. Bardzo nie lubiła spotykać starych znajomych, wolała, aby nie wchodzili do jej życia. Pół biedy gdy nie chcieli rozmawiać, widząc ją w takim miejscu większość omijała ją szerokim łukiem, przynajmniej dopóki ta męska część nie wylądowała z nią w łóżku. Tym razem to jednak ona zdecydowała się podejść i nawet zbytnio nie wiedziała co ją właściwie skierowało. Przecież sama nie lubiła gdy ktoś pchał się na jej statek, buciorami wchodząc na pokład. A teraz sama naruszała jego własny teren. Stając centralnie przed nim miała to jednak głęboko w nosie albo innej części ciała. Opierając się ręką na biodrze czekała na moment, aż mężczyzna zdecyduje się w końcu przestać tak uporczywie przyglądać swojej ręce i w końcu zwróci na nią swoją uwagę.
- To normalne, pijesz za dużo alkoholu i zaczynasz to czuć. Trzech czwartych mężczyzn, których tutaj widzisz ma takie trzęsące się ręce. Nie ma się czym przejmować - powiedziała dość spokojnie, bez większego przejęcia i zainteresowania. - I tak już chyba nigdy ci to nie przejdzie. A przynajmniej nie widziałam, by komuś przeszło.
Wywracając wzrok i uśmiechając się złośliwie obróciła się w stronę baru słysząc swoje nazwisko. Często ją tu wołali po prostu Huxley, inni i mniej przyjemni potrafili użyć słów bardziej obraźliwych, ale i na to reagowała. Była przecież dziwką i każde tego typu przezwisko do niej pasowało. A jeśli chciała być dla wszystkich tą zdzirą, to musiała im na to pozwalać. Z biegiem czasu się do tego przyzwyczaiła i takie krzyki nie robiły na nią wrażenia. Zareagowała raz i to wystarczyło, dlatego spokojnie odwróciła się ponownie w stronę, wyglądającego na dość wystraszonego mężczyznę, mimo że w jej stronę leciały coraz to nowe i mocniejsze wyzwiska. Taka praca.




There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Powrót do góry Go down
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Now I feel the weight of a world on my back. I've seen the future, the future looks black. It's what I must do. I have no reservations, ain't talk 'bout self preservation.

Yeah, I feel something pulling me down, forcing me between myself and the ground. Of all the nightmares that ever came true, I think that gravity is you.

I've got a problem, a problem with hate, I can't go on dragging this weight. A cold steel hand that won't let go. Acid-filled thoughts out of control.

I built myself a nice little cage with bars of anger and a lock of rage. I can't help asking, "Who's got the key?", when I know damned well: it's me.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Ciepła sierpniowa noc 1946 roku 29dcd797e08c26682d2d5e08269b2561

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku Empty
PisanieTemat: Re: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   Ciepła sierpniowa noc 1946 roku I_icon_minitime22.07.18 10:17

Starał się wpasować w tłum na tyle, na ile tylko mógł. Nie mógł zostać rozpoznany, nawet jeżeli ludzie jego pokroju często nie witali w porcie. Owszem, nadal wyglądał tak, jak gdyby był za bardzo zadbany, ale nie potrafiłby założyć wyjątkowo brudnych ubrań. Siedział w czerni, która wydawała się być najbardziej odpowiednia do sytuacji, która wciąż go gnębiła. Byleby nikt się do niego nie przyczepił. Byleby mógł się upić, a potem odejść w spokoju i postarać się spokojnie zasnąć.
Nie znał tutejszych ludzi. Zupełnie tak, jak gdyby nieznana część Londynu wyłoniła się spod ziemi albo kryła się właśnie tutaj. Jak gdyby ta bardziej odpowiednia część Londynu ich parzyła. Chociaż pewnie chodziło o te wszystkie brudne i niecne interesy, o których przecież nie chciał wiedzieć. Co go interesowało to, co robili inni? Nie interesowało go tak długo, dopóki ktoś przez to nie cierpiał. Wykorzystywania i krzywdzenia innych nie mógłby znieść. Najwyraźniej wciąż tkwiła w nim zbyt wielka wrażliwość na czyjeś cierpienie, nawet jeżeli sam łapał się od czasu do czasu na myślach, że należałoby się zemścić za śmierć ukochanej.
Pozostawało mu jedyni upić się jak świnia. Żłopał więc alkohol, ale pech chciał, że albo ze zdenerwowania, albo ze zbyt dużej ilości whisky, w którą siebie wlał, ręka nie chciała przestać się trząść. Trzymał ją drugą dłonią, mając nadzieję, że wszystko zaraz przejdzie. Powinno przejść, prawda? Nie wiedział, ale na to właśnie liczył. Nie chciał wyjść na zupełnego pijaka. Przecież nim nie był. Fakt, upijał się niemal dzień w dzień od czasu śmierci tej jedynej w jego życiu, ale… to jeszcze nie oznaczało tego, czego się najbardziej bał, prawda?
Z rozmyślań wyciągnęła go nieznajoma kobieta. Przynajmniej przez chwilę zachowała swoją anonimowość, bo Anthony, pomimo delikatnie dublującego się obrazu w jego oczach, miał wrażenie, że skądś ją kojarzył. Pytanie tylko skąd? Nie potrafił tego jeszcze stwierdzić. Mógłby jednak przysiąc, że wie jakim zawodem się parała. To było widoczne gołym okiem. Ten za bardzo wyzywający ubiór… Anthony westchnął ciężko. Współczuł takim kobietom. Dlaczego w ogóle się na to decydowały? Przecież to tylko im ubliżało. Dlaczego nikt nie stawał w ich obronie? No i dlaczego była dla niego tak oschła? Jej słowa sprawiły, że tylko z większym smutkiem spojrzał na trzęsącą się dłoń. Wzruszył ramionami. Nie był rozmowny, a jednocześnie miał wrażenie, że rzeczywiście słowa dziwnie znajomej kobiety mogą się ziścić.
Nie wiedział tylko czego od niego chciała. Nie zamierzał korzystać z jej usług. Był pijany, ale zdawało mu się, że wyjątkowo świadomy swoich wyborów. Nie zrobiłby krzywdzie kobiecie bez względu na jej status, bez względu na to kim była. Dlaczego więc podeszła do niego? Nie potrafił zrozumieć. Wolał za to tęsknym wzrokiem spoglądać przez okno. Może rzeczywiście powinien gdzieś wyjechać i przestać przynosić wstyd rodzinie? Nie był zdolny nawet do pomagania przy rodzinnym interesie… był zupełnie bezużyteczny ostatnimi dniami.




Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга  уздисати
Powrót do góry Go down
Rain Huxley
Rain Huxley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku Empty
PisanieTemat: Re: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   Ciepła sierpniowa noc 1946 roku I_icon_minitime08.12.18 22:28

Mężczyzna nie wyglądał na zbyt przejętego jej słowami. W ogóle wyglądał na mało zainteresowanego tym co działo się wokół niego. Huxley wiedziała z kim ma doczynienia, a on mimo że usłyszał jej nazwisko to absolutnie jej nie skojarzył. Może to i dobrze, lepiej żeby nie wiedział z kim ma do czynienia i jak skończyła jedna z uczennic z Hogwartu. Ta którą nie raz mijał na korytarzu, gdy banda innych dzieciaków dokuczała jej ze względu na jej miejsce zamieszkania i pracę, którą zajmowała się jej matka. Dokładnie taką samą jak ona zajmowała się teraz. Wyglądał na tyle zobojętniałego, że nie przejął się wyzwiskami lecącymi w stronę Rain ani strojem, który przyciągał uwagę każdego. Tylko nie jego. I może właśnie to przyciągnęło kobietę do tego mężczyzny? Fakt, że jako jedyny w tym pierdolonym barze nie zwrócił na nią uwagi?
Huxley czuła, że mężczyzna nie pasuje do tego miejsca i nie odpowiadało jej że tu przesiaduje. Nie żeby się nim martwiła, na tym świecie istnieje niewielu ludzi, którymi Rain kiedykolwiek się martwiła i zdecydowanie Macmillan do nich się nigdy nie zaliczał, ale dzisiejszego dnia obudziło się w niej jakieś dobre serce i nie chciała, aby stoczył się tu na dno i tak jak pozostali pijacy za parę miesięcy krzyczał do niej od kurew i brał udział w zawodach kto szybciej posadzi sobie dziwkę Rain na kolanach. Pijani marynarze, morskie wilki spragnione kobiet, byli bardzo kreatywni.
Podeszła do mężczyzny parę kroków bliżej i nachyliła się nad nim. Wiedziała, że jeśli tylko na nią spojrzy jego wzrok padnie na jej pełne piersi, wiedziała, że tym samym zadowala resztę publiczności ciekawym widokiem na swoje pośladki co potwierdzili okrzykami i gwizdami. Czy naprawdę w tym pubie nie było innej ladacznicy, naprawdę wszystkie dzisiaj wyszły na ulice?
- Nie mam dzisiaj ochoty zabawiać klientów w pubie. Pójdź ze mną na górę, utrzyjmy im te pijackie mordy, a w zamian przyniosę ci tyle alkoholu i używek ile tylko zechcesz - wyszeptała.
Nie czekała na jego odpowiedź, wyprostowała się tylko i jeszcze ledwie przez sekundę patrzyła na niego z pewnością siebie, a następnie odwróciła się i bez słowa ruszyła w stronę schodów prowadzących na górę. Przystanęła na nich tylko raz, aby rozejrzeć się po sali, rozzłościć tym innych klientów i dać Macmillanowi znać, aby szedł za nią. Gdy weszła na górę skierowała się w stronę jednego z pokoi. Nie miała jakiś ulubionych, wszystkie były takie same, rudery. Ale akurat ten pokój miał być dzisiaj cały dzień wolny. Dla niej i dla czarodzieja bez jednego oka. I prawie się ziściło, tyle że zamiast mężczyzny bez jednego oka znajdzie się w nim pijany Macmillan. Czego to czarodziejski świat nie wymyśli. Kurwa i szlachcic. Idealne połączenie.
Nie zamykała za sobą drzwi, zostawiła je uchylone, aby mężczyzna wiedział gdzie wejść. I miała ogromną nadzieję na to, że pójdzie za nią bo inaczej nie będzie mogła dzisiejszego wieczora pojawić się już na dole i przez najbliższe tygodnie mężczyźni nie dadzą jej żyć i nie pozwolą zapomnieć o fakcie, że została całkowicie zignorowana. Co za hańba.




There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Powrót do góry Go down
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Now I feel the weight of a world on my back. I've seen the future, the future looks black. It's what I must do. I have no reservations, ain't talk 'bout self preservation.

Yeah, I feel something pulling me down, forcing me between myself and the ground. Of all the nightmares that ever came true, I think that gravity is you.

I've got a problem, a problem with hate, I can't go on dragging this weight. A cold steel hand that won't let go. Acid-filled thoughts out of control.

I built myself a nice little cage with bars of anger and a lock of rage. I can't help asking, "Who's got the key?", when I know damned well: it's me.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
Ciepła sierpniowa noc 1946 roku 29dcd797e08c26682d2d5e08269b2561

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku Empty
PisanieTemat: Re: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   Ciepła sierpniowa noc 1946 roku I_icon_minitime11.08.19 12:00

Nie wiedział jeszcze z kim miał do czynienia, bo nie zwrócił uwagi na krzyki innych gości pubu, choć wyłapał je z tłumu. Brzmiały one dla niego trochę jak papka, o ile można było to tak nazwać. Nie poznał jej w każdym razie. Może dlatego, że Rain trochę się zmieniła (tak pewnie by stwierdził, gdyby udało mu się ją rozpoznać), a i na pewno dlatego, że był mimo wszystko całkiem pijany i skupiony na swoich czarnych myślach. Wiedział jedynie tyle, że nie zazdrościł jej tego, co robiła w tym pubie, choć i tego nie był pewien. Zastanawiał się nawet chwilę nad tym dlaczego w ogóle tutaj się znajdowała, choć wciąż nie mógł jej rozpoznać (a przy tym dlaczego i on się tutaj znalazł pomijając chęć wypicia wielu kieliszków whisky). Nie rozumiał dlaczego nie zajęła się czymś innym, po co w ogóle skupiła swoją uwagę na jego osobie, a nie na pozostałych gościach, którzy i tak dawali znać o tym, że byli nią zainteresowani. Przecież wyglądał gorzej niż siódme nieszczęście. Na pewno cuchnął alkoholem na kilometr. Chyba, że sama szukała ucieczki od tego, do czego zapewne zmuszał ją ktoś inny.
Zdawało się też, że nie chciała odpuścić. Podniósł głowę, gdy tylko się nad nim nachyliła i spoglądał przez chwilę w jej oczy. Nie zamierzał w końcu być chamem i spoglądać tam, gdzie nie powinien, nawet jeżeli był pijany i ledwo kontrolował swoje ruchy. Patrzył na nią trochę zirytowany tym, że nie odpuszczała, ale jednocześnie było też coś żałosnego w jego oczach. Westchnął cicho na jej słowa. Wypił kolejny kieliszek whisky. Kolejne okrzyki i gwizdy w stronę nieznajomej wyraźnie go niezadowoliły. Chamy, tylko tyle mógł pomyśleć. Wielu z nich pewnie miało swoje żony, może i nawet dzieci, a i tak skupiali się na nieszczęśliwej kobiecie. Przymrużył oczy i zerknął w stronę pozostałej części baru. Wyraźnie zirytowany zachowaniem pozostałych gości, chwycił za szklaną butelkę i rzucił gdzieś w stronę ni to ściany, ni tłumu, z którego dochodziło najwięcej nieprzyjemnych dźwięków.
Świnie – mruknął tylko pod nosem, zerkając na zezłoszczone na niego twarze. Podniósł się i oparł o stół. Co prawda, nie trafił nikogo wspomnianą butelką, ale i tak zdołał rozzłościć część mężczyzn. Jego spojrzenie ponownie poszybowało w stronę nieznajomej, która tym razem odeszła na parę kroków i tym razem stanęła na schodach, spoglądając prosto na niego. Znowu westchnął głęboko. Miał dwie opcje, posłuchać jej i nie wdawać się w bójkę z pozostałymi gośćmi, których i tak już rozwścieczył lub zostać i zacząć jatkę, której na pewno nie udałoby mu się wygrać. Mimo wszystko wybrał bezpieczniejszą opcję. Rzucił kilka metalowych pieniędzy na stół, a następnie przeszedł zygzakiem między stolikami. Ignorując przy tym kilka wyzwisk w swoją stronę. W myślach jednak przeklinał samego siebie, bo miał wrażenie, że to wszystko wyglądało jak gdyby zamierzał zrobić coś niemoralnego, a nie schować się aby móc kontynuować swoje picie w spokoju.
Na schodach kilka razy się potknął, choć nie padł na kolana, bo trzymał się ściany. Dotarcie do pokoju zajęło mu dobrą chwilę, a i wymagało od niego samokontroli i współpracy obu nóg i mózgu. Miał w końcu całkiem przyjemny cel – kontynuować swoje picie. Liczył więc na to, że kobieta mimo wszystko upić i to jeszcze gorzej niż dotychczas. Chciał zapomnieć własne imię, pochodzenie, wszystko, a następnego dnia pójść na grób i potem ponownie zapomnieć o tym dlaczego w ogóle przyjechał do przeklętego Londynu. Poziom jego pijaństwa był na tyle „niski” w swojej wysokiej skali, że przypomniał sobie o tym, żeby zapukać do jej drzwi, a dopiero wtedy wytknąć głowę i zapytać:
Wejdę, ale pod warunkiem, że się porządnie ubierzesz i dasz mi whisky – bez tego nie miał czego szukać za drzwiami. Nie przyszedł tutaj po to, żeby ją wykorzystać w niegodny sposób, tylko schować się przed rozwścieczonym tłumem i kontynuować swoje alkoholowe szaleństwo. Może też chciał się upewnić, że dziewczyna nie będzie się marnowała na dole pomiędzy tymi wieprzami, którzy tylko na nią gwizdali, jak gdyby była psem a nie kobietą z krwi i kości.




Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга  уздисати
Powrót do góry Go down
 

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19