Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ciepła sierpniowa noc 1946 roku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Anthony Macmillan
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan#137153
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Неочекивано, одешла си од мене. И шта више, што могло да буде, остала си тамо, на поду, отворена као доказ.
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   12.03.18 18:56

Był zmęczony. Miał dosyć. Zeszłej nocy nasłuchał się narzekań matki, która z wyjątkowym uporem tłumaczyła mu swoje niezadowolenie spowodowane jego ciągłym upijaniem się. Postanowił dać sobie spokój na kilka dni, odprężyć się od przygniatających go wspomnień z dala od domu. Była wspaniałą, kochającą matką, ale szybko zapominała o tym, że uczuć nie tak łatwo jest zapomnieć lub wymazać ze swojej pamięci. To znaczy… mógłby zapomnieć, wiedział nawet jak brzmiało zaklęcie, które pozwoliłoby mu wymazać przykre wspomnienia z pamięci. Nie chciał jednak pozbawić się nawet tak wyjątkowo gorzkiego obrazu, jaki co nocy widział w swoich snach. Zdawał sobie sprawę także z tego, że całe to zainteresowanie było spowodowane zmartwieniem dotyczącym jego stanu… ale co on mógł na nie poradzić?
Nie potrafił zasnąć. Męczył się każdej nocy. Co za sypiał, to śniło mu się to samo koszmarne wspomnienie sprzed roku. Budził się zlany potem i ze łzami w oczach, których normalnie by się wstydził. Czasem zdawało mu się, że strach zwyczajnie go paraliżował. Nic z klasycznych wspomagaczy na niego nie działało. Ani melisa, ani mieszanki ziołowe. Działały eliksiry, ale nie chciał z nich korzystać, chyba że sprowadzał na siebie złość pozostałych domowników. Pomocny okazywał się jedynie alkohol, którego było mu w domu pod dostatkiem. Dziwnym sposobem, wmówił sobie, że wypicie sporej ilości Ognistej go uspokajało. Może rzeczywiście tak było. Już po trzech kieliszkach stawał się wyjątkowo cichy i jedynie notował swoje przemyślenia w dzienniku.
Alkohol nie miał jednak mocy zagłuszenia całego wspomnienia, a jedynie jego większości. Na jawie i tak przypominał sobie o zielonej poświacie… Czasami zdawało mu się majaczyć. Zdarzało mu się widzieć więc jak wyjątkowo zgrabne ciało jego ukochanej opadała to na blat stołu, to na podłogę z przeraźliwym trzaskiem, w zależności od miejsca, w którym się znajdował. Czasami miał wrażenie, że ta mara pojawia się, ponieważ jest winny wszystkiemu, co się stało. Musiał więc odpowiednio dopić i te wrażenia.
Chciał zapomnieć skąd pochodzi, co się stało parszywego lata poprzedniego roku, a przede wszystkim chciał zapomnieć i nie widzieć kolejny raz przerażającego, ale drogocennego dla niego nierzeczywistego trupa. Tak też od dwóch dni nocował w jednym z wolnych pokoi w gospodzie przy porcie, mając nadzieję, że zyska dzięki temu kilka dni na rozpaczanie nad samym sobą. Londyn wydawał mu się idealnym miejscem, by zniknąć w tłumie, a port zdawał mu się tym bardziej adekwatny, by ukryć się. Był przecież młody, kto by go tutaj rozpoznał? Kto z równych mu osób zawitałby do takiej nory? Siedział więc w kącie, w wyjątkowo ponurym barze. Pragnął jedynie tego, żeby wszyscy go zignorowali.
Pił kolejny kieliszek Ognistej o wyjątkowo ponętnym, bursztynowym kolorze. Oparł się całkowicie plecami i tylko obserwował czarowników różnej maści. Widział tych, którzy przyszli tutaj by zapomnieć o wojnie i wszelkiego rodzaju konfliktach, tym którzy przyszli tutaj by coś przemycić, tym którzy szukali kogokolwiek do towarzystwa. Ale i to nie potrafiło go rozproszyć od obrazu, który tego dnia utknął mu w głowie. Mógł wlewać w siebie nie wiadomo ile whisky, ale nadal widział ten śliczny, perłowy uśmiech i błyszczące, szczęśliwe oczy. Uśmiech, który zdawał się trwać wiecznie te kilkanaście minut przed tragedią. Oczy, zupełnie odmienne od tych, które dostrzegał w marze, która ścigała go od roku.
Wyjrzał przez okno. Było ciemno. Nie widział, na nieszczęście, portu zasłoniętego przez jeden z podniszczonych budynków, ale wyobrażał go sobie. Może powinien wyjechać? Może jakaś podróż, taka spontaniczna ucieczka, przygoda byłaby dla niego najlepsza? Rodzina nie musiałaby się za niego wstydzić. Nikt nie musiałby się nim przejmować. On zostawiłby ziemię, na której spotkało go niedawno tyle smutku. Ale czy mógłby tak po prostu opuścić Anglię? Na te kilka dni przed rocznicą jej śmierci? Czy to w ogóle by mu pomogło? Chwycił za butelkę i nalał whisky do kieliszka. Chwycił go i wtedy zauważył, że dłoń mu się trzęsie. Odstawił szkło. Obrócił dłoń, żeby przyjrzeć się jej wewnętrznej części, a potem też i zewnętrznej. Przytrzymał ją drugą dłonią, jakby chcąc siłą zatrzymać drżenie.




Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга  уздисати
Powrót do góry Go down
Rain Huxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Zawód : Oficjalnie portowa dziwka, nieoficjalnie informatorka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Ciepła sierpniowa noc 1946 roku   09.07.18 22:51

Noc jak zawsze. Parszywy pasażer pełen gości, mniej lub bardziej podchmielonych. Marynarze, zbóje, złodzieje, doki były pełne osób o profesji wszelakiej maści. I każdy z nich musiał gdzieś się napić i podupczyć, taka była kolej rzeczy. I nie ważne czy żonaty, zaręczony czy może wolny, ich kroki zawsze prowadziły tutaj. Do swojego ulubione przybytku gdzie nikt im nie przeszkadzał, mogli robić co chcieli, a kobiety były do ich dyspozycji. Huxley i dzisiejszej nocy krążyła między stolikami, znana od zawsze, wszakże wychowywała się parę ulic stąd. Często porównywana z własną matką, która również, gdy jeszcze była w stanie, obsługiwała tutaj gości. Mężczyźni lubili korzystać z usług Rain, zawsze wychodzili od niej zadowoleni. A jeśli przy tym kobieta zdobyła dodatkowo to co chciała, na czym jej zależało i nie było tu mowy o dodatkowych paru syklach, to i jej to nie przeszkadzało.
Dzisiaj była na łowach. Dzisiaj polowała i zwykli goście niezbyt ją interesowali. Chociaż humor miała dzisiaj dość kwaśny. Bo zdobycz się nie pojawiała na horyzoncie. Stała na półpiętrze, opierała się o barierkę wypinając tyłek w stronę ściany i wzrokiem starała się ogarnąć całą salę. Czekała na ciemnoskórego mężczyznę bez jednego oka. Prawie jak prawdziwy pirat. Nawet ubrała się dla niego wyjątkowo, piękne ciało odpowiednio wyeksponowane mogłoby powalić na nogi każdego z tych pijaków siedzących na dole. Ale tego jedynego nie było i zapowiadało się, że być może już dzisiaj się nie zjawi. Huxley nie mogła tak stać i czekać w nieskończoność, zaraz zaczną do niej wołać, że zaczyna zamieniać się w kamienny posąg i aby odczaruje ją tylko najsilniejsze uderzenie w pośladek. I tak najbardziej rosły z mężczyzn weźmie na siebie ten obowiązek i chwiejnym krokiem będzie próbował się do niej dostać. Ale nie dotrze na schody, prędzej wywróci się i złamie stół albo obleje kogoś Pięścią Hagrida i dojdzie do burdy. Uśmiechnęła się pod nosem, bo widok ten był niezwykle zabawny, ale dopuścić do tego nie mogła. Dlatego uniosła się i zeszła schodami w dół.
Zamiast jednak na środek pubu albo do baru podeszła w stronę stolika gdzie siedział mężczyzna o dość nie tęgiej minie. Blondyn, niby zadbany, ale jednak nie bardzo. Od kilku dni widziała go tu dość często, a dzięki temu mogła sobie przypomnieć dlaczego tak mocno go kojarzyła. Wszakże nie raz mijali się na szkolnych korytarzach. Nie przypadło jej to do gustu. Bardzo nie lubiła spotykać starych znajomych, wolała, aby nie wchodzili do jej życia. Pół biedy gdy nie chcieli rozmawiać, widząc ją w takim miejscu większość omijała ją szerokim łukiem, przynajmniej dopóki ta męska część nie wylądowała z nią w łóżku. Tym razem to jednak ona zdecydowała się podejść i nawet zbytnio nie wiedziała co ją właściwie skierowało. Przecież sama nie lubiła gdy ktoś pchał się na jej statek, buciorami wchodząc na pokład. A teraz sama naruszała jego własny teren. Stając centralnie przed nim miała to jednak głęboko w nosie albo innej części ciała. Opierając się ręką na biodrze czekała na moment, aż mężczyzna zdecyduje się w końcu przestać tak uporczywie przyglądać swojej ręce i w końcu zwróci na nią swoją uwagę.
- To normalne, pijesz za dużo alkoholu i zaczynasz to czuć. Trzech czwartych mężczyzn, których tutaj widzisz ma takie trzęsące się ręce. Nie ma się czym przejmować - powiedziała dość spokojnie, bez większego przejęcia i zainteresowania. - I tak już chyba nigdy ci to nie przejdzie. A przynajmniej nie widziałam, by komuś przeszło.
Wywracając wzrok i uśmiechając się złośliwie obróciła się w stronę baru słysząc swoje nazwisko. Często ją tu wołali po prostu Huxley, inni i mniej przyjemni potrafili użyć słów bardziej obraźliwych, ale i na to reagowała. Była przecież dziwką i każde tego typu przezwisko do niej pasowało. A jeśli chciała być dla wszystkich tą zdzirą, to musiała im na to pozwalać. Z biegiem czasu się do tego przyzwyczaiła i takie krzyki nie robiły na nią wrażenia. Zareagowała raz i to wystarczyło, dlatego spokojnie odwróciła się ponownie w stronę, wyglądającego na dość wystraszonego mężczyznę, mimo że w jej stronę leciały coraz to nowe i mocniejsze wyzwiska. Taka praca.




Idę drogą, a za mną wiatr kołysze
Obracam się, lecz nic jużnie słyszę
Powrót do góry Go down
 

Ciepła sierpniowa noc 1946 roku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Dormitorium dziewcząt z VII roku
» Dormitorium dziewcząt z VI roku
» Statut szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie [do edycji]
» Most Westminster

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18