Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Czarodziejska Opera, Hampshire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Czarodziejska Opera, Hampshire   17.03.18 14:37

Czarodziejska Opera

Wzniesiony w 1745 roku gmach opery był prezentem od ówczesnego nestora rodu Lestrange dla jego młodej żony - małżeństwo przeżyło ze sobą wiele szczęśliwych lat, a po śmierci spotkali się ponownie jako duchy, by zasiadać na widowni i podziwiać najważniejsze przedstawienia.
Fasadę budynku wieńczy wymowny cytat w języku francuskim, "Zamknij oczy i pozwól, by muzyka cię uwolniła".
Przestronne foyer uderza przepychem we wszystkie zmysły; wnętrze pełne jest złotych i marmurowych płaskorzeźb, sztukaterii i starannie wykonanych, czarodziejskich fresków. Widownia, mogąca pomieścić ponad dwa tysiące osób, utrzymana jest w przydymionych barwach błękitu i złota, posiada trzy piętra balkonów, z których rozciąga się wspaniały widok na ogromną scenę. Zaczarowane malowidło na suficie zmienia się zależnie od odgrywanych sztuk i ukazuje sceny, które mają w nich miejsce. Dzięki podziemnym korytarzom umożliwione zostało połączenie z wybrzeżem, dlatego rolę chóru niezmiennie pełnią przypływające stamtąd syreny, dla których przygotowano specjalny zbiornik wodny pod sceną.
Repertuar jest różnorodny, choć przeważają opery w języku francuskim, włoskim i niemieckim.
Budynek jest ukryty przed oczami mugoli, a jeśli jakiś pojawi się w okolicy, nagle przypomina sobie o ważnych sprawunkach i natychmiast powraca do domu.


Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
śpiewaczka, dama
18
Szlachetna
Panna
across the sea
with perfect symmetry
there's an island just like this
a person just like me
9
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Czarodziejska Opera, Hampshire   19.05.18 22:44

25 czerwca, wieczór

Kurtyna w kolorze przydymionego błękitu skrywała delikatną sylwetkę panny Lestrange, znajdującej się na skraju sceny. Od występu dzieliło ją zaledwie kilka minut, a na widowni zasiedli już wszyscy zaproszeni bliscy – zestaw krewnych, przed którym przecież już wcześniej koncertowała, miał dzisiejszego wieczora zupełnie inne zadanie. Wszyscy wiedzieli doskonale, że przyjęcie Marine w grono śpiewaczek rodowej Opery było tylko formalnością, lecz tej formalności musiało stać się zadość. Ukończyła Hogwart z wzorowymi ocenami, a odkąd pamiętała, wiązała swoją przyszłość właśnie z tym miejscem. Mniej niż godzina dzieliła ją więc od obrania nowego kursu w dopiero rozpoczętym dorosłym życiu, lecz wypływała na wody znajome i bezpiecznie, nie bała się więc niczego i dumnie stawiała czoło wyzwaniu. Nie miała pojęcia, że w innej części kraju rozgrywały się teraz niemalże dantejskie sceny, a Szatańska Pożoga trawiła Ministerstwo – w Operze w Hampshire czas na chwilę się zatrzymał.
Widownia mogła pomieścić ponad dwa tysiące osób, lecz dziś zasiadła tam tylko szóstka; na obitych atłasem wygodnych fotelach miejsca zajęli jej drodzy babcia z dziadkiem, ojciec, Flavien oraz dwóch krewnych w podeszłym wieku, należących do zarządu i mających wpływ na wszelkie decyzje, jakie zapadały w Operze. To właśnie ich twarzom przyglądała się panienka Lestrange, z ciekawością wyglądająca subtelnie zza kurtyny. Ciepły uśmiech kuzyna dodał jej otuchy, odwzajemniła mu się więc podobnym i przeniosła wzrok na dziadka; ten jeszcze jej nie zauważył, rozglądał się tylko dookoła i wydawał się być przejęty tak samo, jak jego wnuczka. Do rozpoczęcia przedstawienia pozostawało niewiele czasu, dlatego młoda czarownica ruszyła na środek sceny, upewniając się, że pozostali muzycy są już na miejscach.  
To miał być jej wieczór, lecz na przekór wszystkiemu nie zdecydowała się na recital; wiedziała doskonale, że wszystkie oczy, a właściwie uszy skupione będą na niej, dlatego nie obawiała się, że jej muzyczny partner lub członkowie chóru skradną choć kawałek przeznaczonej dlań chwały. Dla solistki, sopranistki, głównej heroiny dzisiejszego przedstawienia. Odetchnęła głęboko, dłonią wygładzając materiał białej, zwiewnej sukni, którą miała na sobie. Włosy miała rozpuszczone, lecz starannie ułożone, a delikatny makijaż jedynie podkreślał jej urodę. Czuła się piękna i wartościowa, a nic tak nie działało na ego, jak radość z widoku lustrzanego odbicia. Była pewna siebie i swojego talentu, myślami nastawiała się wyłącznie na sukces; inna strategia mogłaby wyprowadzić ją na manowce, a chociaż w jej głos podczas śpiewu nigdy nie wkradał się fałsz, nie mogła pozwolić sobie nawet na chwilowe zadrganie.
Spojrzała na tenora Hugona, następnie przenosząc wzrok na obdarzonego głębokim barytonem Laurenta – to z nimi miała dziś kontrastować, konkurować, na ich tle wybrzmiewać piękniej niż najbardziej utalentowane syreny, jakie szczyciły Operę swoją obecnością. Stanęła pomiędzy nimi, wysunięta ku przodowi sceny; z tyłu uplasowały się dwa niewielkie chóry, gotowe wspierać śpiewaków w konkretnych partiach. Wszyscy Ci ludzie, sami niezmiernie utalentowani, zgodzili się wesprzeć wschodzącą gwiazdę swoją obecnością, lecz Marine zapewniła im oczywiście wynagrodzenie za trud włożony w przygotowania oraz finalny występ.
A ten miał rozpocząć się z kolejnym uderzeniem serca; zaczarowana kurtyna rozsunęła się w umówionym momencie, a fresk na suficie natychmiast przeniósł zebranych w klimat Starożytnej Grecji. Oto Marine stawała się Ariadną, a siedem minut dzieliło ją od wymarzonej kariery. Nie był to występ z gatunku być albo nie być, lecz zamierzała dać z siebie wszystko. Uniosła dumnie głowę i utkwiwszy wzrok w członkach rodziny, subtelnym skinieniem głowy dała znak orkiestrze.
Rozległa się doskonale znana jej muzyka, a po chwili Hugon i Laurent rozpoczęli swoją partię, wcielając się analogicznie w Tezeusza i Dionizosa. Marine odliczała już dźwięki do momentu, w którym i ona będzie mogła wkroczyć do jednoaktówki, zachwycając swoim głosem zebranych na widowni. Porzucenie Ariadny było wyborem, który spłynął na nią pod koniec roku szkolnego; wcześniej miotała się pomiędzy innymi partiami i rolami, ćwicząc każdą z nich, lecz żadnej nie oddała cząstki siebie. Dopiero gdy w jej ręce trafiło libretto Henriego Hoppenota, francuskiego czarodzieja, Lestrange poczuła, że znalazła arię dla siebie; władała biegle językiem przodków i występ nie stanowił dla niej trudności pod tym względem. Opera-minute była krótka, lecz wystarczająca do oczarowania swoim głosem. A gdy wydobył się on wreszcie z gardła Marine, dziewczyna poczuła, że to właśnie do śpiewania została stworzona.
Obdarzona sopranem koloraturowym mogła sięgnąć po najbardziej wymagające dzieła, wybrała jednak pomniejsze, niemalże skromne. Jej czysty głos rozbrzmiewał ze sceny i wspaniale komponował się z muzyką – razem tworzyły magię tak wielką, że zdolna była przenosić słuchaczy w zupełnie inny świat. Starożytna Grecja stanęła dla nich otworem, a wraz z nią historia tytułowej Ariadny, oczekującej przybycia swojego ukochanego Tezeusza. I chociaż sama Marine nie była nigdy w życiu zakochana, po licznych próbach była zdolna wczuć się w role i wyrazić śpiewem emocje, jakie musiały targać kobietą owładniętą z jednej strony miłością, a z drugiej zwątpieniem.
Trenowała do tego momentu latami – gdy tylko babcia odkryła jej talent, zatrudniono najlepszego nauczyciela emisji głosu, a młoda dama szybko pokochała swoją pasję całym sercem. Z miesiąca na miesiąc poszerzała także swoją wiedzę o muzyce, krocząc śladami przodków. To właśnie muzyka pomogła jej w najcięższych chwilach, tuż po własnej chorobie i w okresie po śmierci bliskiej jej Edith; negatywne emocje przekuwała zawsze w czyste dźwięki, dając im upust w zaciszu własnego pokoju, czy też na kameralnych występach dla członków rodziny. Dziś nie prowadziła jej jednak złość, nie wiodła chęć odcięcia się od przeszłości. To ambicja, równie krystaliczna, co głos Marine, kazała jej poruszać się zwiewnie po scenie i gestykulować, wyrażając tym samym wszystko, co mogła czuć Ariadna.
Kolejną z solowych partii wyśpiewała stojąc u szczytu sceny, spoglądając już tylko i wyłącznie na swojego ojca, któremu chciała udowodnić, jak wiele jest warta. Chciała, by był z niej dumny, by widział w niej nie tylko środek do własnych celów, ale i kogoś równego sobie. Wiedziała, że miejsce solistki ma zapewnione, lecz w żaden sposób nie umniejszało to jej szczęściu, gdyż świadoma była własnego talentu.
Wybrzmiały ostatnie dźwięki, Marine widowiskowo zakończyła wspinanie się po skali, a muzyka ucichła. Chór oraz towarzyszący jej mężczyźni zniknęli w cieniu, za to sama panna Lestrange stała teraz w strudze światła; Ariadna za sprawą Dionizosa zamieniła się w gwiazdę i sama brunetka poczuła, że ona także się nią staje.
Tryumfalny uśmiech zagościł na jej twarzy, gdy siedzący na widowni bliscy podnieśli się ze swoich miejsc, by nagrodzić ją oklaskami; sześć osób brzmiało jak tysiąc, gdy dygała dystyngowanie, przyjmując w ten sposób ich aplauz. Babcia ocierała łzę wzruszenia, lecz to wyraz twarzy dziadka był dla Marine największą nagrodą – widziała, że był z niej dumny i nie musiał nawet tego mówić. Ojciec i Flavien uścisnęli sobie dłonie, a po chwili wszyscy ruszyli w stronę młodej śpiewaczki, by pogratulować jej występu. Otrzymała wspaniały bukiet i cudownie szczere życzenia; członkowie zarządu wróżyli jej wielką karierę, lecz ona chciała tylko śpiewać. Nie interesowało ją bycie gwiazdą każdego wieczora, czy nawet tygodnia – chciała błyszczeć ekskluzywnie, być ozdobą tej Opery. Z muzyką wiązała się jej przeszłość, teraźniejszość i teraz także przyszłość. Niecodzienne przesłuchanie dobiegło końca, a ona mogła zacząć planować swój artystyczny debiut, podczas którego cała widownia zostanie zapełniona do ostatniego miejsca.
Zrozpaczoną i porzuconą Ariadnę zamieniono w gwiazdę i za tę łaskę chwalono Dioniozosa. Marine w niczym nie przypominała jednak bohaterki opery, którą właśnie wykonała – ciężką pracą sama dotarła do miejsca, w którym teraz stała i nie zamierzała w najbliższym czasie schodzić z piedestału. Per aspera ad astra, wyszeptał jej do ucha ojciec, gdy pochylił się wreszcie, by uścisnąć swoją córkę i złożyć jej gratulacje. Ściskająca w rękach bukiet złożony z róż, lilii i goździków młoda kobieta odpowiedziała najpiękniejszym uśmiechem, jaki dotąd gościł na jej twarzy. Dokonało się.





You wouldn't believe the things that I have seen. I wouldn't expect you to, you've never been
asleep.
Powrót do góry Go down
 

Czarodziejska Opera, Hampshire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18