Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Czarodziejska Opera, Hampshire

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 Empty
PisanieTemat: Czarodziejska Opera, Hampshire   Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 I_icon_minitime17.03.18 14:37

First topic message reminder :

Czarodziejska Opera

Wzniesiony w 1745 roku gmach opery był prezentem od ówczesnego nestora rodu Lestrange dla jego młodej żony - małżeństwo przeżyło ze sobą wiele szczęśliwych lat, a po śmierci spotkali się ponownie jako duchy, by zasiadać na widowni i podziwiać najważniejsze przedstawienia.
Fasadę budynku wieńczy wymowny cytat w języku francuskim, "Zamknij oczy i pozwól, by muzyka cię uwolniła".
Przestronne foyer uderza przepychem we wszystkie zmysły; wnętrze pełne jest złotych i marmurowych płaskorzeźb, sztukaterii i starannie wykonanych, czarodziejskich fresków. Widownia, mogąca pomieścić ponad dwa tysiące osób, utrzymana jest w przydymionych barwach błękitu i złota, posiada trzy piętra balkonów, z których rozciąga się wspaniały widok na ogromną scenę. Zaczarowane malowidło na suficie zmienia się zależnie od odgrywanych sztuk i ukazuje sceny, które mają w nich miejsce. Dzięki podziemnym korytarzom umożliwione zostało połączenie z wybrzeżem, dlatego rolę chóru niezmiennie pełnią przypływające stamtąd syreny, dla których przygotowano specjalny zbiornik wodny pod sceną.
Repertuar jest różnorodny, choć przeważają opery w języku francuskim, włoskim i niemieckim.
Budynek jest ukryty przed oczami mugoli, a jeśli jakiś pojawi się w okolicy, nagle przypomina sobie o ważnych sprawunkach i natychmiast powraca do domu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Zawód : alchemiczka, znawczyni gwiazd
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Słyszysz? Nasze królestwo nadchodzi.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
 Nie płacz, to tylko trucizna. Będzie bolało jedynie odrobinkę.

Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Czarodziejska Opera, Hampshire   Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 I_icon_minitime04.05.20 19:23

Wendelina byłaby z takiego obrotu spraw – w przeciwieństwie do lorda Francisa – bardzo zadowolona. Ślub stulecia z przedstawicielem szlachetnego rodu, który podobnież do jej rodziny, parał się sztuką. Na dodatek miałaby kontakt z syrenami i mogła nauczyć się ich języka, a może nawet rozpocząć badania nad ich głosem. To naprawdę nie była taka zła wizja. Jej mąż zaś wcale nie musiał być człowiekiem do którego żywiła jakiekolwiek uczucia, aby być u jego boku szczęśliwą.
Och, to się dopiero nazywa prawdziwie dobre wychowanie, lordzie Francisie. Wszak to o detale chodzi, czyż nie? – spytała ściszając głos do nieco zalotnego szeptu.
Westchnęła, nieco zasmucona tą wieścią.
Trudno się z tobą nie zgodzić, jednak chyba żaden z trytonów nie zechce zostać nauczycielem, czyż nie? – spytała retorycznie. Tak dumny gatunek raczej nie zechce podjąć pracy nawet u tak szlachetnego rodu, jak Selwyni. – Jeśli jednak lord o kimś by się dowiedział… byłabym wdzięczna za informacje – powiedziała przymilnie, słodkim głosem. Może poczuje się odpowiedzialny za jej pragnienie? Kto wie. W każdym razie to dobrze wróżyłoby ich ewentualnemu małżeństwu.
Motylki w brzuchu i prawdziwe zauroczenie nigdy nie mogło być dane arystokracji. Mieli bogactwa, piękno, sztukę, wiedzę, władzę… Ale nie miłość, która w oczach Wendeliny jawiła się niczym niewiele warta nagroda pocieszenia dla tych, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w szlachetnym domu. Z resztą, po co komu małżeństwo z miłości? Lordowie i tak mieli swoje kochanki na boku, a lady - kochanków. Nikogo to nie dziwiło. Szlacheckie małżeństwo miało wszak pomóc jedynie w kontynuowaniu odwiecznych tradycji. To dla lady Selwyn było jasne jak słońce od zawsze.
Rozumiem – powiedziała, nie mając zamiaru wchodzić w kompetencje specjalistów rodu Lestrange. Koniec końców, to nie była wszak jej rola. – Ma lord pełną rację. Mam jedynie nadzieję, że poczynania mojej cioteczki zjednają nam więcej rodzin i więcej z nich w końcu zrozumie, że może nam zaufać. – Westchnęła głęboko. – Pragnę przyjaźni arystokracji, lordzie Francisie. Nie naszych kłótni.
W końcu wciąż wiele z rodów miało do ich rodziny negatywne nastawienie, a tych o neutralnych stosunkach trudno było nazwać przyjaciółmi. Lady Selwyn byłaby jednak naprawdę rada, gdyby zaczęło ulegać to zmianie.
Ależ lord skromny! – powiedziała, kręcąc głową z uśmiechem. – Ma rola, lordzie Francisie, oscyluje wokół pomysłów oraz alchemicznych podstaw fajerwerków. Dalszą produkcją zajmują się moi inni krewni. Widzisz, Francisie… och… przepraszam… czy mogłabym tak mówić? Jeśli nie… oczywiście zrozumiem. W każdym razie… fajerwerki mnie fascynują, jak chyba każdego Selwyna. Jednak w końcowej fazie tworzenia potrafią być niebezpieczne, a tym powinni zająć się już mężczyźni – powiedziała z uśmiechem.
Pokiwała głową.
Sama prawda, sama prawda – przytaknęła. – Preferuje wszystko, co wzbudza mój zachwyt i emocje – odparła. – Ostanie lata spędziłam głównie na edukacji w dziedzinie astronomii i alchemii, muszę, jak sam widzisz, odświeżyć moją wiedzę w dziedzinie teatru i sztuki ogółem. Dlatego tak cieszy mnie ten wieczór. Och! To już się chyba powoli zaczyna, prawda?




Odkryj wodę, która nie moczy rąk, oddziel suche od mokrego, sine od błękitnego, a gdy tego dokonasz, zaczniesz dążyć dowielkich odkryć

Powrót do góry Go down
Francis Lestrange
Francis Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7974-francis-m-lestrange https://www.morsmordre.net/t8044-don-juan https://www.morsmordre.net/t7982-zaciekaw-mnie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7980-skrytka-bankowa-nr-1928 https://www.morsmordre.net/t8093-fransua-lestrange
Zawód : mam burdel
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Czy układam sobie w głowie co powiem? No tak, bardzo. Właściwie na tym opieram jedną-tysięczną promila szansy, że to cokolwiek zmieni. Chociaż wiedząc, że albo się coś czuje, albo się czegoś nie czuje.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Im not insane, my mother had me tested

Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Czarodziejska Opera, Hampshire   Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 I_icon_minitime05.05.20 11:16

Po tej operze nabiorę wprawy jogina i wyjadę do Tybetu prowadzić zajęcia oddechowe dla uduchowionych turystów. Jest to plan lepszy od położenia uszu po sobie i dalszego adorowania Wendeliny, która niedajMerliniejeszczesobiecośpomyśli. Wiem, że młodszy się nie staję, a założenie własnej rodziny nie napawa mnie tak wielkim przerażeniem, jak w zeszłym miesiącu, ale nadal upieram się przy swoim: chcę wybór.
I nie chodzi mi o uprzedmiotowienie panienek, przejrzenie katalogu z ich zdjęciami, umiejętnościami i specjalnymi talentami i na tej podstawie podjęcie decyzji, po prostu wolałbym, aby ten cały proces potoczył się... naturalnie. Niekoniecznie od pierwszego wejrzenia, ale bez nacisku na karku, groźby noża pod żebrami i śliskich spojrzeń przydupasów lorda nestora. Bez desperacji.
Im bardziej Wendelina się stara, tym mniej mi się chce udawać, że jestem zainteresowany. Zaciskam jednak zęby i wyobrażam sobie, że oto walka z finalnym przeciwnikiem na wymaksowanym poziomie, a po tym nic gorszego mnie już nie spotka. To tylko kwiaty i wieczór w operze, a nie zaręczyny.
-Moim zdaniem to kwestia intencji, lady Selwyn. Najpiękniejszy podarek ofiarowany od niechcenia nie dorówna starannie wybranej drobnostce - odpowiadam możliwie naturalnie, bo szept kobiety nieco mnie peszy. Zaraz uzna mnie za pierwszorzędnego nieśmiałka, choć to i tak lepiej, niż gdyby na jaw wyszły wszystkie moje brudy upchnięte w kieszeniach. Raz na jednym z charytatywnych rautów z nogawki spodni wyleciała mi zwinięta w kulkę skarpetka... To doświadczenie nie kwalifikuje się do powtórzenia.
-Trytony to dziwne stworzenia, lady Selwyn. Odpowiednie wynagrodzenie - i nie mówię to oczywiście o złocie, mogłoby je przekonać. To dumny ród, niezwykle mądry. Nie przywykły do tego, by służyć ludziom, jednak nie są obojętne na widzialne korzyści - stwierdzam, chyba nieco pocieszająco? Ja po roku intensywnej nauki mówiłem jaco-taco, a moje syrenki znacznie pomogły mi się wyciągnąć. Prywatne korepetycje dla Wendeliny pachną mi jednak co najmniej podstępem, więc utrzymuję to, co powiedziałam wcześniej: nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem.
-Oczywiście, lady Selwyn. Jeśli tylko usłyszę o kimś odpowiednim, nie omieszkam cię powiadomić, madame - zapewniam, chociaż za kwadrans już uleci mi to z głowy, pozostawiając po sobie co najwyżej kaprys niemożliwy do pochwycenia. Szkoda.
-Wszyscy teraz tego potrzebujemy - komentuję, choć buty zostawiam na progu i nie znaczę błotnistych śladów tej rozmowy dalej. Gdybym rozwinął myśli, prędko na jaw by wyszło, że kompletnie się do siebie nie zgadzamy, a ja piję do delegalizacji szlachty - w pewnym sensie, owszem - bo do zmniejszenia naszego znaczenia. Dobrze mi z rodowym tytułem, elegancko się prezentuje przed mym nazwiskiem, ale żeby jakieś przywileje? Mam trzydzieści lat i dalej mieszkam z rodzicami, a to dopiero jest wstyd, zwłaszcza, że nie mam co marzyć o wyprowadzce. Trzyma się nas pod kluczem, jak jakieś egzotyczne zwierzęta, sami to sobie robimy. Ja chcę normalności, ona, blichtru i dominacji, nawet, jeśli jej przypadnie tylko ta urojona.
-Naturalnie, lady Selwyn - odpowiadam machinalnie, chociaż sam pozostaję przy sztywnym, formalnym tytule. Rozluźnienie obyczajów tutaj się nie sprawdzi, zresztą w przypadku obcej damy (ha, odwrotnie niż w małżeństwie) więcej szacunku przypada kobiecie - nigdy zatem nie brałaś udziału w tym procesie od początku do końca? Nie jesteś ciekawa, madame, jak to wygląda? Nie chciałabyś sama odpowiadać za wykonanie swoich projektów? - dopytuję lekko - mnie to aż by palce świerzbiły, żeby dorwać się do produkcji fajerwerków, nawet w charakterze podglądacza. Istnieją przecież eliksiry, dzięki którym mogłaby wślizgnąć się do laboratorium niepostrzeżenie.
-Również jestem podekscytowany, lady Selwyn. Dawno nie spędzałem wieczoru w równie miłym towarzystwie - gadam bzdury, ale tak wypada. Lepiej bawiłem się nawet z Philippą, mimo że wyzywała mnie od najgorszych i poszczuła smrodliwym urokiem. Rozsiadam się wygodniej, bo gong zapowiada początek przedstawienia, rozlega się donośna, dostojna muzyka, kurtyna się podnosi odsłaniając bogate dekoracje, a na scenę wpadają aktorzy. Odwracam głowę, by ukryć, że ziewam, kładę nogę na nogę i już w całości skupiam się na operze, ani na moment nie zerkając na Wendelinę. Stuprocentowe oddanie sztuce, mimo że nieziemsko chce mi się spać, to drzemka musi poczekać. Aktorzy otrzymują owacje na stojąco, a po wszystkim wyciągam dłoń do kobiety, pomagając jej powstać z obitego perkalem fotela.
-I co sądzisz o przedstawieniu, lady Selwyn? - uprzejmie zagaduję, puszczając ją przed siebie, by przetarła nam szlaki wąskim korytarzykiem. Odprowadzę ją do powozu i mam z głowy, odbębnione, ale z dumą wystawiam sobie solidne powyżej oczekiwań. Oby nestor zgodził się z tą oceną i nie suszył mi więcej głowy, bo więcej nie łyknę bujdy o kwiatach.




Zabierz mnie tam, gdzie będzie nudno, ale gdzie będę szczęśliwy

Powrót do góry Go down
Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t8252-wendelina-selwyn#238596 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#238606
Zawód : alchemiczka, znawczyni gwiazd
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Słyszysz? Nasze królestwo nadchodzi.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
 Nie płacz, to tylko trucizna. Będzie bolało jedynie odrobinkę.

Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Czarodziejska Opera, Hampshire   Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 I_icon_minitime05.05.20 12:53

Zachichotała perliście, zakrywając usteczka odzianą w rękawiczkę dłonią. Och, a więc lord Francis jest z tych, którzy tracą pewność siebie przy pięknych damach, gdy już może dojść do czegoś więcej! Tak, to na pewno było to. Choć lady Selwyn ceniła raczej odwagę i pewność siebie, a nie chowanie wzroku po kątach, to musiała przyznać, że miało to swój urok. Chyba powinna nauczyć się doceniać Francisa Lestrange, przynajmniej pozornie, jeśli miała czekać na jego pierścionek. Powinna o nim myśleć jak najlepiej i nie pozwalać sobie na niepochlebne skojarzenia, zwłaszcza w towarzystwie; tak, aby przypadkiem nie wypowiedzieć jakiś głupich słów. Wpadka wszak zawsze mogła się zdarzyć.
I tu masz rację – powiedziała, kiwając miedzianowłosą główką.
Dawne wpadki lorda Lestrange nie miały w tej chwili dla Wendeliny znaczenia. Grunt, że młody kawaler zachowywał się wobec niej adekwatnie i adorował ją w sposób wystarczający, aby nie miała wątpliwości, co do zamiarów – jego bądź jego nestora. Albo ich obydwu. To, kto lady Selwyn naprawdę zaprosił do opery nie miało większego znaczenia.
W takim razie może moim bliskim uda się któregoś z nich namówić do współpracy – odparła z ulgą w głosie i spojrzeniem, które zdawało się dziękować za słowa pocieszenia.
Normalność! Normalność tkwiła w szlachetnych rodzinach, w ich dystyngowanych zachowaniach i profesjonalnym podejściu do życia. Niżej urodzeni wszak za często przypominali zwierzęta, chędożąc się na prawo i lewo z kim popadnie, kończąc w rynsztokach i umierając na weneryczne choroby, bo przecież nie stać było ich na dobrych uzdrowicieli. Normalna była jedynie arystokracja i niektóre rodziny krwi czystej, które starały się iść w ich ślady. Reszta społeczeństwa powinna zostać jak najprędzej przetrzebiona. Współczesny świat schodził na psy, jednak lady Selwyn nie mogła przecież podzielić się swymi myślami z lordem Francisem. Nie żeby nie widziała wad w niektórych tradycjach. Uważała jednak, że te zawsze są lepsze od zepsucia, jakie trawiło ogół społeczeństwa.
Pokręciła głową, słysząc pytanie mężczyzny.
Zdarzało mi się obserwować, Francisie. I jeśli tylko masz ochotę, myślę, że nikt nie uzna tego za niestosowne, jeśli i do mnie będziesz się zwracał po imieniu. Wszak jesteśmy z tej samej, błękitnej krwi, nawet jeśli nasze pokrewieństwo jest bardzo odległe! – powiedziała z uśmiechem, rada, że mężczyzna przystał na jej drobną propozycję. – Wracając jednakże… prędko doszłam do tegoż wniosku, że nie powinnam zajmować się czymś więcej, lordzie Francisie. Wy, mężczyźni, lepiej znosicie niebezpieczeństwo. – Uśmiechnęła się ciepło.
Skupiała się na operze, doskonale się bawiąc. Już dawno nie widziała tak wspaniałych strojów i nie słyszała tak wspaniałych głosów! Gdy przedstawienie dobiegło końca, z radością wstała z miejsca, klaszcząc głośno.
Było wspaniale, lordzie Lestrange. Dziękuję za tak wspaniały wieczór – odparła, kierując się w stronę powozu zaprzęgniętego w latające konie.

| zt dla Wendy




Odkryj wodę, która nie moczy rąk, oddziel suche od mokrego, sine od błękitnego, a gdy tego dokonasz, zaczniesz dążyć dowielkich odkryć

Powrót do góry Go down
Francis Lestrange
Francis Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7974-francis-m-lestrange https://www.morsmordre.net/t8044-don-juan https://www.morsmordre.net/t7982-zaciekaw-mnie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7980-skrytka-bankowa-nr-1928 https://www.morsmordre.net/t8093-fransua-lestrange
Zawód : mam burdel
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Czy układam sobie w głowie co powiem? No tak, bardzo. Właściwie na tym opieram jedną-tysięczną promila szansy, że to cokolwiek zmieni. Chociaż wiedząc, że albo się coś czuje, albo się czegoś nie czuje.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Im not insane, my mother had me tested

Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Czarodziejska Opera, Hampshire   Czarodziejska Opera, Hampshire - Page 3 I_icon_minitime06.05.20 12:23

Mam cichą nadzieję, że na tym się skończy. Zaklaszczemy pięknie, gdy aktorzy kłaniać się będą ze sceny, raz jeszcze posłużę jej ramieniem, odprowadzę do powozu, otworzę przed nią drzwi, kradnąc zajęcie słudze - ciekawe, że w takiej formie to dopuszczalne, a gdybym zechciał na przykład przyjąć ją podobnie we własnym domu uznano by mnie za wywrotowca - ucałuję dłoń i tyle. Papa, do zobaczenia, oby nigdy. Wendelina odjedzie ku zachodzącemu słońcu, a ja powrócę do siebie i na pewno nie odezwę się do niej pierwszy.
Mógłbym ją spławić, zachowywać się jak burak i prostak, chuchać w twarz nieświeżym oddechem, lecz wieść poniosłaby się dalej, a tak jedyne co mi przyjdzie, to ewentualne nieodpisywanie na listy. Z tego wyłgam się zręczniej niż z towarzyskiej porażki, z której zresztą sprawozdanie muszę zdać nestorowi. Normalnie jak w szkole, irytuję się, machinalnie odgarniając swoje włosy. Atakowałem je już tyle razy, że pewnie można by z nich tłoczyć olej.
Czemu nestor sam nie zaprosił Wendeliny do opery albo nie wybrał się do niej z nestorzycą Morganą, skoro w głowie mu układanie się z Selwynami? Ja tam im nie ufam, to całkiem bezpieczna wymówka jak na obecne standardy. Nie zaczynam z czystą kartą, by mieć kilka próbnych strzałów, więc dobrze by było utrafić w dziesiątkę za pierwszym razem. Nawet jak nie miłość, to żebyśmy się chociaż lubili, jojczę sobie w myślach, jednym uchem słuchając, drugim wypuszczając przemowę Wendeliny. Chyba za nią nie przepadam i sam nie wiem, czy składa się na to wymuszenie z góry, czy faktycznie to ona składa się na moją delikatną antypatię.
-Trzymam kciuki - mruczę pod nosem tak, by tego nie usłyszała i uśmiecham się do niej lekko. Blado jak na moje możliwości, ale wyczerpałem już limit tryskania energią. Czuję się zmęczony i zniesmaczony, przede wszystkim sobą i całym tym cyrkiem. Wdzięczenie się kobiety zupełnie mi nie pomaga, choć wyważa dokładnie swą kokieterię. Chyba jestem zdeka przewrażliwiony.
-Lady Selwyn, sprawiłoby mi to niemałą przyjemność, jednakże z całą pewnością nie spotkałoby się to z aprobatą twych opiekunów. Nie wypada, bym zwracał się do ciebie po imieniu, to stanowczo nieeleganckie, zwłaszcza, że nie łączą nas - tu ciśnie mi się na usta jeszcze, a przed tym jeszcze dygoczę ze strachu - zażyłe kontakty. Może wkrótce to się zmieni i wówczas z satysfakcją będę nazywać cię Wendeliną - odmawiam jak najuprzejmiej potrafię, własne motywacje kryjąc za zasłonką konwenansów i szlacheckich zawiłości. Na coś się jednak przydają, choć gdyby nie one, nie znalazłbym się przecież w takiej sytuacji. Sobotni wieczór, dama, opera i ja. A mogłem właśnie obstawiać konie...
Kiwam głową, milcząc, ale przybierając lekko wyniosły wyraz twarzy. Bo tak powinienem się czuć, dumny z posiadania ding-donga, świadczącego o mych predyspozycjach. Tym razem nie potrafię jej przejrzeć - czy faktycznie tak sądzi, czy chowa się za wytartymi tekstami, które wtłaczane są dorastającym dziewczynkom do głowy. Jakieś ziarno prawdy w nich się znajduje, ale bez przesady: fajerwerki to nie zapasy z wilkołakami.
Fabuła wciąga mnie umiarkowanie, śpiew wywołuje ciarki na karku, ale i tak jestem wdzięczny, gdy mogę wynurzyć się z fotela i rozprostować kości. Zgodnie z wcześniejszym scenariuszem przykładnie odprowadzam Wendelinę do powozu i żegnam się z nią zwyczajowym muśnięciem dłoni.
-Cała przyjemność po mojej stronie, lady Selwyn - kłamię, a gdy znika jej kareta i ja znikam, z głuchym trzaskiem i gorzkim posmakiem łgarstw w ustach.

zt




Zabierz mnie tam, gdzie będzie nudno, ale gdzie będę szczęśliwy

Powrót do góry Go down
 

Czarodziejska Opera, Hampshire

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20