Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Upiory Hogwartu, 1942

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Szukająca Harpii z Holyhead
25 lat
Mugolska
Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

15
10
0
0
0
0
20
5
Czarownica
mad max

PisanieTemat: Upiory Hogwartu, 1942   19.03.18 12:32

Hogwart, 18 XII 1942

to mnie jeszcze boli.
a ja sądziłam: minie, przejdzie,
że jakoś ból wypielę
a ty mi ciągle z dna pamięci
wypływasz jak topielec


Zmierzch objął zamek swymi lepkimi ramionami już kilka godzin wcześniej, jeszcze popołudniu, zbliżała się wszak najkrótsza noc w roku. Błonia okryła gruba pierzyna śniegu, lecz dziś zimowa aura nie miała wiele wspólnego z uroczym obrazkiem jakie widnieją na świątecznych kartkach. Szalała śnieżna burza, wiatr wył potępieńczo, przez okno nic nie dało się dojrzeć. Hogwart pogrążył się jednak we śnie, niespokojnym i pełnym koszmarów, bo któż spał spokojnie ze świadomością, że gdzieś tu, w tych murach, czai się starożytny potwór gotów, by zabić? Atmosfera strachu nie dosięgała jedynie tych, którzy poszczycić się mogli niezachwianą pewnością o czystość swojej krwi. Maxine takiej nie posiadała. Była przecież córką mugoli, a więc brudną szlamą - co wielu innych uczniów odkąd tylko pojawiła się w tej szkole próbowało jej dotkliwie udowodnić. To właśnie na takie mugolaczki ja ona polować miał ów tajemniczy potwór. Powinna była mieć się na baczności. Uważać na siebie.
Maxine jednak nie spała, nie leżała w swoim łóżku z czterema kolumienkami i czerwonymi kotarami. Ba! Nie przebywała nawet w Wieży Gryffindoru, a więc łamała regulamin - zbliżała się godzina dwudziesta pierwsza, a ona, jako pierwszoroczna, nie miała prawa przebywać na szkolnych korytarzach tak późno. Desmond od zawsze miała jednak więcej szczęścia, niż rozumu.
Cicho jak myszka przemykała korytarzami pogrążonymi w ciemnościach, bojąc się nawet użyć zaklęcia Lumos, by nie zbudzić śpiących portretów - z pewnością podniosłyby alarm. Każde skrzypnięcie, pohukiwanie sowy gdzieś w oddali, najmniejszy szmer powodowały u niej drżenie i zimne dreszcze biegnące wzdłuż kręgosłupa. Och, z pewnością nie powinno było jej tu teraz być - lecz przecież nie mogła temu okropnemu Zabiniemu odpuścić zniewagi i nie podjąć wyzwania pojedynku. Przecież nie stchórzy i nie da mu powodu, by znów z niej szydził. Miała zaledwie jedenaście lat, lecz śmiało stawiała czoła światu! A przynajmniej tak się Max wydawało, bo kiedy drogę przebiegł nagle jej tłusty szczur, pisnęła cicho absolutnie przerażona i cofnęła się natychmiast, wpadając na zaczarowaną zbroję, która warknęła i rzuciła popchnęła ją na ziemię.
Lumos, wypowiedział męski głos.
Szkolny korytarz rozjaśniło światło zaklęcia, a w jego kręgu znalazła się ona - jedenastoletnia Gryfonka z rozbitym kolanem, zadartym nosem i złocistymi włosami splecionymi w skromny warkocz.
-Ja tylko... - pisnęła, od razu chcąc się wytłumaczyć.





Szukaj mniecierpliwie dzień po dniu
staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie, bo sama nie wiem już,
bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Upiory Hogwartu, 1942   07.04.18 21:02

Obserwował złote gwiazdy, przylepione do granatowego nieboskłonu niczym iskrzące płomyki cmentarnych świec do ciemności panującej wokół grobów; zapalonych dla konkretnych osób, ku ich pamięci. Wywołane przez bliskich, wywołane ich tęsknotą. Śledził ich ruch, który nie pozostawiał śladów; ledwie widoczny. Obserwował gwiazdozbiory — ponoć los krył się tam w górze, za świecącymi punktami, które tworzyły drogę powrotną do domu żeglarzom, oświetlały im najmroczniejsze noce. W zbiorowiskach tych iskrzących punktów doszukiwał się figur i symboli, które znał ze szklanych kul i kart tarota, które stawiał coraz częściej, z nieświadomością, że stawianie ich samemu sobie niesie złą wróżbę. Przeczucie — chyba tak powinien nazwać ten cichy szept skierowany prosto do ucha, nakazujący mu odejść od wysokiego okna w dormitorium. Był świadom pierwszych pięćdziesięciu kroków, pięćdziesiąty pierwszy rozmył się wraz z rzeczywistością, która go owiała syberyjskim chłodem. Trząsł się, dygotał z zimna, szczękał zębami z różdżką wyciągniętą przed siebie. Przed nim rozwarły się drzwi i wtedy zrozumiał, że stoi w progu boiska. Tłum skandował jego imię, ktoś poklepywał go po ramieniu, mówił coś, co odbierał jako ważne. Towarzyszyła mu świadomość, że rozpoczyna walkę o wszystko, o puchar, o sławę, karierę, o zwycięstwo nad sobą samym. Niepewnie wkroczył na murawę, w prawej ręce trzymając miotłę choć przecież był leworęczny. Był gotów, by odnieść sukces, by walczyć o swoje. Ale gdzieś nad jego głowami zgromadziły się ciemne chmury, których nie potrafiło odgonić siłą swojej woli.
Nieświadom, że wciąż znajdował się w szkolnym korytarzu, stał z różdżką wyciągniętą przed siebie. Jego ciało było zimne jak ciało trupa grzebanego ziemi i tak samo sztywne, nieruchome przez pewien czas, aż zaczęło wiotczeć i nabierać temperatury odpowiedniej dla żywego człowieka. Białka oczu lśniły w ciemności, gdy źrenice utknęły pod nieruchomymi, szeroko rozwartymi powiekami; miał rozchylone lekko usta, oddychał powoli, ledwie słyszalnie. Sterczał pośrodku czyjejś ścieżki, nicym tajemniczy upiór, zagradzający drogę do upragnionego celu. Cichy pisk wywołał jego imię; dźwięczało w uszach, odbijając się od ścian korytarza, od trybun boiska quidditcha, wracając do jego głowy, która zachwiała się na długiej, chudej szyi.
— Lumos — wymamrotał, kiedy jego ciało traciło nad sobą kontrolę; stawało się miękkie jak guma, gibkie, pozbawione kości, stosownego rusztowania, na którym zawisłyby ścięgna i mięśnie. Zamrugał raz, drugi, rozpoczynając walkę o oddech, który stał się gwałtowny i niespokojny. Czuł lęk przed tym, co go spotkało, nie potrafił nad tym panować, przewidywać, zapobiegać. Dopadało go w najgorszych chwilach, najmniej oczekiwanych momentach. Nie mógł grać w quidditcha odkąd spadł z miotły, kiedy to się stało.
Otworzył oczy szerzej, celując różdżką prosto w małą dziewczynę. Jej błyszczące oczy, pełne pokory i strachu, szkliły się bardziej od jego własnych, na krótko przerażonych, powoli nabierających ostrych, zdecydowanych rysów. Szybko z pozycji zlęknionego chłopaka zmienił się w potencjalnego kapusia a może oprawcę. Patrząc na nią spod byka, groźnie i srogo, uśmiechnął się wyłącznie kącikami szerokich, pełnych warg.
— Ty tylko co?— podjął, błyskawicznie dopasowując się do powstałej sytuacji, której nie był wcale prowodyrem. — Powinnaś być w dormitorium, nie tutaj. Co robisz? — Nie stał w miejscu, wolnym krokiem, z wyciągniętą ku niej roziskrzoną różdżką obszedł ją dookoła, aż przystanął z tyłu, z lewego boku. — Szpiegujesz?— Nie miała co, sam nie był jeszcze pewien gdzie się znajdował; wykorzystywał jej strach i efekt zaskoczenia. Podejrzewał, że nie mógł odejść daleko od lochów, nie znał jej, nie kojarzył twarzy. Jej miejsce nie było tutaj.





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Szukająca Harpii z Holyhead
25 lat
Mugolska
Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

15
10
0
0
0
0
20
5
Czarownica
mad max

PisanieTemat: Re: Upiory Hogwartu, 1942   13.04.18 22:16

- N-nic - odpowiedziała niepewnie, wciąż nieco przestraszna; przekonawszy się jednak, że nie ma do czynienia ze starożytnym potworem, którym dziedzic Slytherina nakazuje mordować szlamy, bądź co gorsza z nauczycielem, nabrała nieco więcej pewności i wzięła się w garść. - Tylko nic - sprostowała bardziej zdecydowanym głosem, nie jąkając się już więcej. Max nie podobało się, że obszedł ją i obserwował jakby była zwierzęciem, zamiast po ludzku podać jej rękę, by pomóc wstać - tak nakazywało dobre wychowanie. - Ty też powinieneś być w swoim dormitorium i co? - żachnęła się, odpowiadając pytaniem na pytanie. Też był uczniem, jego także obowiązywała cisza nocna; problem tkwił jedynie w tym, że nie mogła sobie przypomnieć jaka godzina obowiązywała starsze roczniki i ile dokładnie lat ma młodzieniec przed nią. Ryzykowała, ale cóż jej zostało?
Prędko dźwignęła się na nogi i otrzepała z kurzu szatę, wsparła dłonie o biodra, w jednej wciąż ściskała różdżkę; chciała przybrać pozę pewnej siebie i wpatrywała się w niego przymrużonymi oczyma, że niby próbuje go przejrzeć, lecz w pzypadku jedenastoletniej dziewczynki, która w duchu była dogłębnie przerażona tym, co działo się wokł, było to po prostu komiczne. W blasku światła, którego źródłem była różdżka chłopaka, dostrzegła jakie barwy zdobią jego szkolne szaty - zieleń i srebro, a więc Ślizgon. W ciągu zaledwie kilku miesięcy obecności w szkole zdążyła już przekonać się jacy byli Ślizgoni.
Po prostu byli wredni.
W pociągu, który wyjechał z peronu 9 i 3/4 popełniła ogromny błąd, od razu przyznając się, że pochodzi z mugolskiej rodziny. Nie wiedziała wtedy, że to coś złego, nie miała pojęcia o tej całej ideologii czystej krwi i pogardzie dla czarodziejów urodzonych w mugolskich rodzinach; może gdyby ktoś ją uprzedził, starałaby się z tym kryć, wyłącznie dla świętego spokoju. W tamtym czasie, kiedy jej umysł był tak młody i zielony, podatny na czynniki zewnętrzne i nieukszałtowany, delikatny i wrażliwy, przejmowała się wszystkimi obelgami i docinkami na temat swojej krwi okrutnie; czasami nawet zatanawiała się, czy naprawdę jest przez nią gorsza. Ślizgoni nie ustawali w staraniach, by udowodnić jej, że owszem. Mogła wtedy, w tym pociągu, po prostu zamilknąć - lecz ileż zdołalaby ukrywać fakt swego pochodzenia? Nie miała pojęcia o świecie magii, nie miała także nikogo, kto mógłby jej o nim opowiedzieć, choć Max chłonęła wszystkie informacje jak gąbka. Zorientowaliby się i tak bardzo prędko.
- Szpieguję? - powtórzyła za nim zdziwiona. Co niby miałaby szpiegować? - Knujesz coś, że pytasz? - zmrużyła oczy, przypatrując się chłopakowi dalej podejrzliwie; skoro był ze Slytherinu, to pewnie coś knuł. Zbyt bujna wyobraźnia zaczęła podsuwać wizje, że to....
A jeśli?
Przełknęła z trudem ślinę, kością w gardle stanęło jej powietrze.
A jeśli to właśnie on jest dziedzicem Slyterina i panuje nad tym potworem?
Targnęło nią przerażenie tak wielkie, że pisnęła i podskoczyła w miejscu, kiedy obok nich przebiegł cudzy szczur, cicho podrapując posadzkę.
- Może lepiej już sobie pójdę - powiedziała Gryfonka niepewnie, poprawiając szatę.





Szukaj mniecierpliwie dzień po dniu
staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie, bo sama nie wiem już,
bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.

Powrót do góry Go down
 

Upiory Hogwartu, 1942

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Kroniki Hogwartu
» Toron, jedna z sów Hogwartu
» Gabinet Dyrektora Hogwartu
» Pracownicy Hogwartu
» Tablica Ogłoszeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18