Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Evelyn Lyssa Burke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Evelyn Burke
Evelyn Burke

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t588-evelyn-lyssa-burke http://morsmordre.forumpolish.com/t604-stardust http://morsmordre.forumpolish.com/t609-evelyn-burke
Zawód : obieżyświat & rajfurka
Wiek : 27 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Staring at the side of my relfection broken by a silent scream. It's always feel a sharp on this sensation piercing through my dream.
OPCM : 4
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 12
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
To be rich is to seek

Evelyn Lyssa Burke Empty
PisanieTemat: Evelyn Lyssa Burke   Evelyn Lyssa Burke I_icon_minitime16.07.15 18:24


Evelyn Lyssa Burke

Data urodzenia: 15 września 1928 roku
Nazwisko matki: Black
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: Czysta, szlachetna
Zawód: Podróżniczka, współwłaścicielka Wenus (domu uciech pod przykrywką restauracji)
Wzrost: 172 cm
Waga: 59 kg
Kolor włosów: Kasztanowe
Kolor oczu: Stalowo szare
Znaki szczególne: Piegi, dwa małe pieprzyki na twarzy – jeden przy ustach, drugi na brodzie


Więc wybiera się pani do Afryki. Wspaniale. To takie intrygujące (...) A czy w pani rodzinie odnotowano przypadki obłąkania?

- Joseph Conrad



Herbert Burke i Belvina nie byli szczęśliwym małżeństwem. Od początku ustalonym przez rodziców, którzy, zajęci dwójką jej rodzeństwa oraz jednym buntowniczym synem, dość późno zorientowali się, że dziewczę należy wydać za mąż. Wybranek także w tym czasie nie był już piękny i gładki jak piętnastolatek. Pomimo to owocem ich związku było aż troje dzieci. Kolejno, w roku 1922 na świat przyszedł Anthony, w 1926 - Tobias, a w 1928 najmłodsza z rodzeństwa - Evelyn, oczko w głowie matki i jej jedyna córka. Belvina była twardą kobietą. To ona była głową tego domu, choć w towarzystwie zawsze z lekkim uśmiechem spełniała polecenia i przyjmowała komentarze męża. W domu sytuacja zupełnie się zmieniała, bowiem ojciec rodziny, bogacz z rodzinnym interesem odziedziczonym po ojcu, założonym natomiast przez dziadka, Caractacusa Burke, zdecydowany pantoflarz, człowiek słaby psychicznie, z niesamowitą smykałką do interesów oraz talentem do rzucania zabezpieczających klątw, zazwyczaj tracił swój cenny czas. Arystokraci podobni do niego w tym wieku zajmowali już jakąś ciepłą posadkę w Ministerstwie i mnożyli rodzinny majątek, natomiast on zrezygnował z pracy z powodu silnej kontuzji w nodze i całe dnie przesiadywał w sklepie, liczył galeony lub ewentualnie wychodził na ulicę Pokątną lub do Dziurawego Kotła, aby tam poszerzać swoją sieć kontaktów przy szklaneczce ognistej whiskey. Pomimo przynależności do Slytherinu w czasach dziedziństwa, mężczyzna był człowiekiem pomocnym, o dobrej reputacji, choć życiowego sprytu i umiejętności kombinowania nie dało mu się odmówić. Znany był ze swoich nietypowych relacji ze współwłaścicielem sklepu, panem Borginem, które nieraz prezentowały bardzo burzliwie, ale nawet pomimo najstraszniejszych kłótni o jednego knuta, mogli liczyć na siebie w trudnych chwilach i nazywać siebie przyjaciółmi.
Belvina marzyła o córeczce idealnej. Uroczej damie, która zakrywałaby nieśmiało nos ozdobionym wachlarzem przed gromadką adoratorów. Och tak, szybkie wydanie córki za mąż, za najlepszą partię jak się da, to marzenie każdej matki i przecież należało się jej po tak długim czasie wychowywania dwójki hałaśliwych chłopców. Niestety, wraz z upływem czasu wszelkie oczekiwania kobiety prysły jak bańki mydlane muśnięte palcem, bowiem to nie dumną, pełną gracji kobietę Evelyn wybrała sobie za wzór, a starszych braci. Każdy z nich wychowany pod hasłami zarówno rodziny Burke, jak i rodziny Black. Rodzice przekazywali im jak ważna jest wiedza oraz czystość krwi, co przyczyniło się do tego, iż obaj chłopcy trafili do Slytherinu. Wraz z kolejną pocztą z Hogwartu coraz szybciej kończyło się dzieciństwo dziewczyny, pełne braterskiej miłości, słownych przepychanek, miliona strupów na kolanach.
Największe podobieństwo do ojca wykazywał Anthony. W podobny sposób marszczył nos oraz mierzwił ciemne, kręcące się włosy. Nie tylko wygląd odziedziczył po nim. Zaraz po tym jak rozpoczął edukację w Hogwarcie, wykazał ogromne zainteresowanie nauką o klątwach. Evelyn w dzieciństwie dogadywała się lepiej z Anthonym, zapewne ze względu na różnicę wieku. W końcu starszy i mądrzejszy chłopak nie czuł już takiej zazdrości o nowe dziecko w rodzinie, więcej rozumiał, a do tego ze swoimi nienagannymi ocenami mógł być dla dziewczynki dobrym wzorem. W przypadku Tobiasa trwała ciągła rywalizacja. W lataniu na miotle, w domowym nauczaniu czytania, pisania, podstaw magicznej historii i geografii, czyli każdej nauce, którą rodzina Burke uważała za potrzebną. Już wtedy najmłodsza z rodziny pokazywała, że uczy się sumiennie, a sama nauka potrafi ją ciekawić. Pokazywano jej, aby stawiać sobie poprzeczkę wysoko i nigdy się nie oszczędzać. Z wyglądu najbardziej wdała się w Belvinę - nawet odziedziczyła po matce szare jak lodowa tafla oczy.


List z Hogwartu, zapraszający do nauki, przyszedł do dziewczyny w roku 1939 i zaraz po jego pojawieniu zaczęły się przygotowania do wielkiego wejścia. Wizyta w sklepie z szytymi na miarę mundurkami, księgarni, gdzie otrzymała podręczniki oraz, nareszcie, w sklepie Ollivandera, gdzie zakupiła swoją pierwszą w życiu różdżkę. Dobór wcale nie był taki trudny, idealna była już druga, którą przyniósł jej mistrz różdżkarskiego rzemiosła.
Kiedy wchodziła do wielkiej sali, czuła, że niemal wszystkie spojrzenia są w niej utkwione. Była jedną z najwyższych dziewczynek w swoim wieku, przerastała nawet większą część chłopaków. Miała wrażenie, że okropnie na tym tle wyróżnia, choć nie do końca wiadomo, czy była to prawda. Wtedy też pierwszy raz odczuła szkolny stres, teraz związany z ceremonią przydziału. Jakby nie patrzeć - ojciec, matka oraz bracia, wszyscy trafili do Slytherinu. Co, jeśli ona nie będzie tam pasowała? Co, jeśli pójdzie, na przykład...
Do Hufflepuffu?
Kierując się kolejnością alfabetyczną, była jedną z pierwszych osób poproszonych o włożenie mówiącej czapki na głowę. Kiedy Tiara spoczęła na głowie Evelyn, zastanawiała się nad przydzieleniem najwyżej minutę. Werdykt był satysfakcjonujący - Slytherin.
Te siedem lat w Hogwarcie było najpiękniejszymi latami życia dla dziewczyny, wypełnionymi nauką, której było dużo, gdy chciało się spełnić wymagania zwracających uwagę na te tematy rodziców. W tamtych czasach szkoły broniło nazwisko jednego z najpotężniejszych czarodziejów tych czasów - Albusa Dumbledore'a; wydawałoby się, że w otoczeniu tak pięknej przyrody, nie było lepszego momentu do wkroczenia w życie dorosłej czarownicy. Kontakt Evelyn z Tobiasem bardzo się poprawił - oboje szybko wyrośli z dziecięcej rywalizacji i, choć docinki nigdy nie zniknęły do końca, stali się dla siebie najbliższymi osobami. Dzięki niemu poznała niesamowicie ciekawego człowieka i wysłuchała wielu z jego przekonujących teorii - Toma Riddle'a. Tobias był w niego wręcz zapatrzony, a każde słowo chłonął jak gąbka, w przeciwieństwie do siostry, która, choć w pełni zgadzała się z poglądami chłopaka, czuła, że może on sprowadzić na ludzi kłopoty. I sprowadził, choć nigdy nie zostało to udowodnione i nawet sama brunetka nie pomyślała, że przypadek Marty Warren, Krukonki, której i Evelyn nieraz dopiekła, może być jego sprawką. Winna za jej śmierć obciążono pewnego Gryfona, w którego schwytaniu pomógł Tom. Pomimo aury tajemniczości, jaką roztaczał wokół, coraz więcej osób gromadziło się wokół niego - jedni zafascynowani, inni wierzący w jego idee, jeszcze inni chcieli znaleźć się w jego cieniu dla sławy. Rodzeństwo Burke w Hogwarcie znane było z tego, iż nie bali się wykonać żadnego zadania, a do tego robili to na tyle zgrabnie, że wina spadła na bogu ducha winnego ucznia. Och tak, sprowadzili kilka niewinnych kar na biedne, małe Puchonki, jednak po czwartym roku sytuacja ta się uspokoiła. Śmierć mugolaczki wstrząsnęła Hogwartem, a dodatkowo mieli jeszcze mniej czasu. Tobias z powodu egzaminów, Evelyn z powodu gry w domowej drużynie na pozycji pałkarza, gdzie już przy pierwszym meczu uprzykrzyła życie jedynej osobie, która z dziecinną łatwością wyprowadzała ją z równowagi.
Choć przeżyła ostatni rok już bez dyrektora, to skończyła szkołę z nienagannymi ocenami. Być może OWuTeMy były łatwiejsze z powodu panującego w szkole upudrowanego ładnie chaosu, może to po prostu zasługa zarywanych nocy z powodu nauki. Evelyn mogła być dumna ze swoich osiągnięć w Hogwarcie. Miała okazję być w Klubie Ślimaka, połamać ludziom kilka kości podczas meczy Quidditcha, raz nawet zajrzała do działu ksiąg zakazanych. Wyrosła na dziewczę pewne siebie, ambitne i trwające przy swoich postanowieniach za wszelką cenę, zawsze pamiętające o własnej dumie i moralności. Po zakończeniu Hogwartu wróciła do Durham, gdzie w środku miasta jej rodzice mieli mieszkanie, skryte odpowiednimi czarami antymugolskimi. Wtedy też kilkakrotnie (lub więcej) była widywana z matką na bankietach. Życie na garnuszku rodziców nie trwało jednak długo - w ciągu paru miesięcy przeprowadziła się do Tobiasa, który miał już własne mieszkanie w Londynie. Wybrał karierę łowcy wilkołaków. Anthony w tamtym czasie przebywał daleko za granicą - nad rzekami Tygrysem i Eufratem, gdzie łamał klątwy dla Gringotta w ruinach cywilizacji Mezopotamii.


Obecnie nie może sobie przypomnieć, jak zaczęła się jej pierwsza podróż. Ona pamiętała to jako spontaniczną decyzję. Odłożyła jedną z książek na półkę obok łóżka przed snem, opowiadającą o pięknie jednego z angielskich zamków i jeszcze tej samej nocy uznała, że musi zobaczyć go na własne oczy. Zebrała grupkę chętnych (przez "chętnych" rozumie się oczywiście "opłaconych") znajomych ludzi, by już następnego dnia postawić swoją stopę na zniszczonym murze nad klifem. Odetchnęła słoną bryzą, wiejącą znad Morza Północnego. Już w tamtej chwili nie liczyło się, jak tam dotarła, jak długa czy nieprzyjemna była droga - Evelyn czerpała radość z podróżowania.
W ciągu pół roku zobaczyła pięć takich zamków, każdy zupełnie inny, skrywający swoją tajemnicę, która przez dziewczynę musiała zostać zbadana. Zazwyczaj magiczne legendy, które odkrywała okazywały się mieć już swojego odkrywcę, ale sama przyjemność z odsłaniania sekretów na własną rękę zajmowała jej czas i stanowiła niezwykłe hobby. Rodzice nie widzieli w tym nic złego, póki dziewczyna znajdowała się pod ich cichą ochroną, co czynili bez jej własnej wiedzy. Tak wpadła w niewielki krąg kłamstw i tajemnic rodzinnych, do którego został dołączony jeszcze Tobias - pozostający pod wpływem opowiadań Toma Riddle'a o potędze. Również i sama Evelyn, mimo bardziej sceptycznego, choć nadal nie dość odległego spojrzenia na potężnego czarodzieja, w końcu uległa wpływowi elokwencji dziedzica Salazara. Niejednokrotnie, podczas podróży załatwiała dla niego to, o co poprosił... Pasja kobiety wywarła niebagatelny wpływ również na jej charakter. Stała się mniej wymagająca i rozpieszczona, jeszcze dalej było jej do damy.
Wydarzeniem, które całkowicie odmieniło jej spojrzenie na świat był dzień, w którym, po jednej ze zwyczajnych pełni księżyca, jej brat wrócił do domu w kawałkach. Kiedy został łowcą, zdawał sobie sprawę z ceny, którą mógł za to ponieść, jednak nikt z rodziny nie był gotów na taką stratę. Dzieci wydawały się znosić to najlepiej - Evelyn stała się tego dnia cichsza niż była; Herbert natomiast nie potrafił poradzić sobie ze stratą, oskarżył przyjaciela syna, z którym to wtedy Tobias przebywał, o tchórzostwo i kazał mu się nigdy więcej nie pokazywać w swoim domu. Nie poskutkowały żadne wyjaśnienia ani przeprosiny. Belvina wydawała się osobą wiedzącą więcej niż inni, ale tego wieczoru umiała jedynie płakać. W końcu drzwi trzasnęły i ojciec rodziny zniknął za nimi. Nie wrócił już do domu o własnych nogach. Następnego dnia kilku mugoli znalazło go martwego u brzegu Tamizy. Krótkie policyjne śledztwo udowodniło, że popełnił samobójstwo.
Nagrobki ojca i syna stanęły na cmentarzu w Durham. Dnia, w którym ich chowano świeciło słońce, na niebie nie było ani jednej chmury.
Belvina, niedługo po podwójnym pogrzebie, postradała zmysły i stała się mieszkanką oddziału zamkniętego Kliniki Magicznych Chorób i Urazów Szpitala im. św. Munga. Anthony wrócił z Iranu, aby zająć się rodziną i przywrócić jej dobrą reputację, która nieco podupadła. Nawet wśród kuzynostwa zaczęły pojawiać się teorie spiskowe, w większości wyssane z palca. Relacje Evelyn z bratem należały raczej do chłodnych. Na przestrzeni swojej historii niemal cały czas mijała się z nim i nie mieli okazji poznać się zbyt dobrze. Właściwie wcześniej nie rozmawiali, a o zainteresowaniach i osobowości Evelyn Anthony najwięcej dowiadywał się od Tobiasa. Kiedy przyszło co do czego, okazał się największym oparciem i, co najważniejsze, to on zaproponował siostrze pierwszą w jej życiu wycieczkę za granicę. Nie skończyło się na jednej...


W międzyczasie Evelyn przejęła po zmarłym bracie połowę wpływów za restaurację, którą Tobias miał zamiar założyć ze swoim najlepszym przyjacielem, tym samym, który był obecny przy śmierci młodego Burke. Lokal jest teraz głównym źródłem utrzymania Evelyn, i mimo iż dzieli dochody z współwłaścicielem, spokojnie wystarcza to na każdej jej zachcianki; są to głównie kolejne podróże, które stały się nie tylko rozrywką, ale i ucieczką od sypiącej się jej w oczach rzeczywistości. Młoda Burke zaczęła rozwiązywać problemy metodą "zapomnijmy o tym, może rozejdzie się po kościach". Działa niezawodnie po dziś dzień, a kobieta ma na sumieniu więcej niż ludzie mogliby się spodziewać. Podróże uciszały wyrzuty i złe wspomnienia.
Tamta noc powracała do niej przez wiele miesięcy. W snach słyszała tylko płacz i krzyk, a nos wypełniał zapach płonącej brzozy. Drewniany dom palił się na jej oczach jak pochodnia, rozświetlając ciemność. Jej myśli pozostawały skupione na tym, że jedynie pozbyła się glizdy i kilku robaków. Miłość miała wielką cenę, którą jemu przyszło zapłacić za mamienie słodkimi francuskimi komplementami Tressy - dziewczyny, która towarzyszyła każdej podróży Evelyn. Tressa była uzdrowicielką i osobą, której ufała. Burke była przeciwna jej romansom z mugolem, krzywiła się na każdą wzmiankę o nim, wyrzucała kwiaty od niego, kiedy towarzyszka spała. Evelyn nie myliła jej intuicja - mężczyzna okazał się być oszustem, który ranił nie tylko przyjaciółkę, ale i swoją własną żonę, matkę jego dzieci. Prawda wyszła na jaw za późno, po czym Tressa odebrała sobie życie z namiętności.
Mugol już nigdy nikogo nie zranił, kiedy płonął we własnym domu, zabity w szale wraz ze swoją rodziną...
Kilka lat, kilka podróży i policyjny raport, że pożar spowodowany był pozostawioną na półce świecą, sprawiały, że zapomniała.


Gdy odpuściła widmom przeszłości, wróciła do Londynu, gdzie zajmowała mieszkanie po Tobiasie. Sprzedała kilka wyhandlowanych czarnomagicznych przedmiotów do sklepu Borgina i Burkesa i znów rozpoczęła rozdział, który skończy się ucieczką. Czuła, że znajduje się w miejscu początku, patrzy jak świat rusza z kopyta, a jego oczy znów wpatrują się w kolejną damę, uwodzącą anielskim śpiewem. Wtedy Evelyn zorientowała si się, że jednak nic się nie zmieniło. Ona sama w ogóle się nie zmieniła. Znów spakuje walizki i zobaczy najdalsze cuda tego świata, omijając te najbliższe. Została jej tylko świadomość, że niedługo może się to skończyć, gdyż wybrano jej możliwie najgorszą partię do małżeństwa – Bastiana Notta, starego przyjaciela z dzieciństwa.



Patronus: Nigdy nie próbowała nawet poznać tego zaklęcia.










 
6
3
4
0
0
12
0


Wyposażenie

Różdżka, sowa, wykres gwiazd



[bylobrzydkobedzieladnie]




I am not your señorita

I am not from your tribe

In the garden, in the garden

I did no crime


Ostatnio zmieniony przez Evelyn Burke dnia 16.07.15 22:19, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Catalina Vane
Catalina Vane

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t579-catalina-vane http://morsmordre.forumpolish.com/t619-psycho#1731 http://morsmordre.forumpolish.com/t618-catalina#1730 http://morsmordre.forumpolish.com/f95-doki-pearl-road-21
Zawód : Koroner
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczona
Zbrodnia krwią zamyka drzwi. Po ich drugiej stronie znajduje się świat niewyobrażalny dla innych.
OPCM : 4
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 11
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Evelyn Lyssa Burke Tumblr_ml8fiq5Mpd1rh5woro1_250

Evelyn Lyssa Burke Empty
PisanieTemat: Re: Evelyn Lyssa Burke   Evelyn Lyssa Burke I_icon_minitime16.07.15 22:23

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Iii... Jest super <3 Poprawiłam kilka literówek, kilka przecinków i kilka zdań rozbiłam na mniejsze. Reszta wydaje się być w porządku, nie mam zastrzeżeń co do realiów, nawet pod koniec pojawił się ślub z przymusu, jak na szlachciankę przystało 😄 Nie spodziewałam się, że Evelyn będzie podróżować. Jednak jest to dobry sposób na ucieczkę po śmierci ojca i brata. Smutna historia, mam nadzieję, że Ev się pozbiera i będzie zwiedzać, lecz tym razem Anglię. Leć do fabuły i, kto wie, może odnajdziesz kilka miejsc wartych odwiedzenia!

OSIĄGNIĘCIA
Obieżyświat
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Statystyki
Zaklęcia i uroki:6
Transmutacja:3
Obrona przed czarną magią:4
Eliksiry:0
Magia lecznicza:0
Czarna magia:12
Sprawność fizyczna:0
Inne
Teleportacja
WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa, wykres gwiazd
HISTORIA DOŚWIADCZENIA
[klik] 900-860 = 40



Powrót do góry Go down
 

Evelyn Lyssa Burke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Karty nieaktywnych-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19