Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Taras widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Taras widokowy   22.04.18 15:10

First topic message reminder :

Taras widokowy


Z tarasu rozciąga się malowniczy widok na pobliskie klify oraz morze, dlatego jest on doskonałym miejscem wypoczynku; swoje kroki często kierują tu członkowie rodziny uzdolnieni w sztuce malarstwa. Na kamiennych balustradach umieszczono donice z kwiatami, gdzieniegdzie ustawiono ławki, lecz darowano sobie jakikolwiek przepych, gdyż to właśnie względna surowość najlepiej oddaje charakter tego miejsca. Gdy morze jest niespokojne, fale rozbijają się o kamienne schody prowadzące prosto do wody; najwięksi szczęśliwcy mieli na nich niejedną okazję do rozmowy z syreną lub trytonem, o ile oczywiście posiedli umiejętność porozumiewania się w ich języku.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Flavien Lestrange
Flavien Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5559-flavien-lestrange#129850 https://www.morsmordre.net/t5572-jean-claude#130040 https://www.morsmordre.net/t5570-flavienowe#130037 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5579-skrytka-nr-1373#130152 https://www.morsmordre.net/t5578-flavien-lestrange#130148
Zawód : pomocnik dyrektora artystycznego rodowej opery
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
De la musique avant toute chose,
Te pour cela préfère l’Impair.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   13.09.18 12:10

Pogrążony we własnych myślach nie usłyszałem hałasu za sobą. Nie spodziewałem się zresztą, że ktoś jeszcze nie mógł spać. Mogłem to przewidzieć przez wzgląd na mnogość osób zamieszkujących Thorness Manor, ale rzadko kto wstaje tak wcześnie. Za wyjątkiem wuja Orfeusza uwielbiającego poranne pływanie w mroźnych wodach morza; chyba nawet na początku kontemplacji mignęła mi gdzieś jego sylwetka w oddali. Ledwie widoczna biała plamka na tle granatu łagodnych fal. Tak, dzisiaj dom syren prezentował się nadzwyczaj ugodowo, jak nie on. Wygładzona tafla pokryta ledwie widocznymi zmarszczkami prezentowała się wręcz błogo, zwłaszcza mieniąc się złocistą poświatą wschodzącego słońca. Odetchnąłem z nutą niespodziewanej nostalgii, ale bez smutku czy przerażenia siejących spustoszenie w ludzkim ciele. Od dawna emocje nie były moją mocną stroną, gubiłem się w ich wyblakłych cieniach ledwie muskających serce, ale wydawało mi się, że potrafiłem kochać prawdziwie. Tych najbliższych, którym mógłbym ofiarować dosłownie wszystko.
Jesień jeszcze nie nadciągnęła, pozwalając cieszyć się ostatnimi miesiącami lata. I tak znacznie ukróconymi przez zimowe anomalie w czerwcu. Ciekawiło mnie więc, czy słotna pora roku w ogóle kiedyś nadejdzie. Jednak w tamtej chwili miałem inne powody do rozmyślań. Czułem, że moja wolność kończyła się tuż za rogiem i nie wiedziałem jak to zatrzymać. Może wręcz przeciwnie, powinienem się jej chwycić, nie oddając się obowiązkom ze zrezygnowaniem, a z pokorą oraz determinacją jednocześnie?
Rozważania przerwała wchodząca na taras Alix. W dłoni dzierżyła kieliszek wina i wprost nie mogłem powstrzymać się przed uśmiechem skradającym się na poważną, choć zmęczoną twarz. Ostre rysy twarzy rozmyły się, prezentując pogodne, zadowolone lico. Nie musiałem jej nawet zapraszać, sama usiadła obok. Zerkałem na nią, choć ona nie patrzyła na mnie, ale nie dziwiłem się. Krajobraz, choć senny i dość leniwy, prezentował się zachwycająco.
- Dlaczego w ogóle miałaś takie wątpliwości? – spytałem pozornie oskarżycielsko, wkładając dużo wysiłku w niezadowolenie. Wiedziałem, że to tylko takie przytyki oraz przekomarzania się, ale zawsze chciałem odgrywać swoje role perfekcyjnie. W ogóle lubiłem dążyć do ideału, chyba na przekór wszystkim, którzy twierdzili, że ten nie istnieje. I że nikt nie może odznaczać się podobną cechą. Nonsens. Zamierzałem im to udowodnić, choćbym miał spędzić nad pracą nad sobą przez całe życie.
Przeniosłem spojrzenie na widoki poza barierką tarasu i upijam kolejny łyk wina. Alkohol przyjemnie rozgrzewa, delikatnie pali przełyk i rozluźnia. Od razu myśli płynęły szybciej i płynniej, upodabniając się do chlupoczącej poza dworem wody.
- Nigdy mi nie przeszkadzasz – zapewniłem siostrę z mocą, znów na nią patrząc. Zastanawiałem się czy Edith wyglądałaby podobnie do swej starszej siostry czy różniłyby się diametralnie? Czy spotkalibyśmy się dzisiaj tu wszyscy, we troje? Myśląc o tym co nas czekało? – Nadchodzą zmiany. Powoli, ale nieuchronnie. Próbuję ułożyć do tego jakiś plan działania – wyznałem w przypływie szczerości. Nie chodziło tylko o politykę, o niebezpieczeństwo wiszące w powietrzu. Także o prywatne sprawy. Moje, Alix. Przecież niedługo wyjdzie za mąż opuszczając wyspę Wight na zawsze, tak jak czekało to Marine i co dopełniło się w przypadku Evandry. Wszyscy odejdą, a ja zostanę… właśnie, z kim? Czyż nie powinienem sam dobrać sobie towarzystwo nim nestor postawi na kobietę, na którą nie będę mógł nawet patrzeć? Sytuacja społeczna mieszała się w mojej głowie z sytuacją towarzyską tworząc w ten sposób dziwny, niepasujący do niczego miszmasz. – Ale to nic takiego. Dlaczego ty nie śpisz? – spytałem z zainteresowaniem. Nie chciałem jej martwić, ale może to ona chciała zrzucić z siebie ciężar jaki dźwigała?




na brzeg
wpływają rozpienione treny
w morzu płaczą syreny,
bo morze jest gorzkie

Powrót do góry Go down
Alix Lestrange
Alix Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6354-alix-e-lestrange#160659 https://www.morsmordre.net/t6410-daphne#163152 https://www.morsmordre.net/t6389-rady-i-komplementy-warte-pol-knuta#162474 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6431-alix-lestrange#164054
Zawód : Salonowa mądrala i tłumaczka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Lecz nie! To tylko maska, sztuki podstęp nowy -
Ta twarz, co wyszukanym uśmiechem porywa.
Oto ściągnięte bólem straszliwym oblicze,
Oto prawdziwa głowa i oto twarz żywa
Za rysy tamtej maski kryje się zwodnicze.
Biedna wielka Piękności! Łkanie piersi twojej. "
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   16.09.18 3:06

To jeden z tych momentów, dla których wie, że warto nie wywieszać białej flagi, żałośnie kapitulować, skrywać się w cieniu żalu i nienawiści do świata. Ma pod nosem wszystko, co jej zgorzkniałe serce najbardziej kocha - pomarańczowe refleksy słonecznej gwiazdy rozpościerane nad granatem tafli fal oraz jedynego brata, samotnego, niezaaferowanego obecnością innych. Całego dla siebie.
- To ten męski pierwiastek wywołał wątpliwości. Nie mamy go zbyt wiele na wyspie, więc każdy kolejny mężczyzna budzi podejrzenia.
Ironia - choć Flavien przesadnych umiejętności gry na instrumentach nie posiada, to zdecydowanie lepiej wpisuje się w rolę arystokraty Lestrange niż sama Alix. Jeśli kogokolwiek mieliby podmienić tuż po narodzinach, to właśnie ją. Nie ma jednakże w zwyczaju narzekać już na własne odczucia odmienności i alienacji, tematy te porzuciła nawet w obliczu comiesięcznych rozmów w gabinecie ojca.
Znacząco zerka na niego słysząc zapewnienia; nie wątpi ani trochę, lecz nie w jej naturze byłoby pokorne spuszenie głowy i posłany uśmiech dozgonnej wdzięczności. Ależ oczywiście przebąkuje między wargami, opuszkiem palca krążąc po krawędzi lampki.
Ponownie osiada spojrzeniem gdzieś w dalekim punkcie nieosiągalności. Nie kłamała wypominając mu jego płciową wyjątkowość - Alix wie, iż to na jego barkach osiada lwia część problemów powszedniego dnia. Ona jak i inne damy mają za zadanie biernie poddawać się woli dziejów i nestorów, dumnie reprezentować rody i grą pozorów mamić wszystkim wokół oczy. Nie posiada właściwej mocy sprawczej, a niemoc i bezsilność wobec nieprzewidywalnych prądów, wzmaga w niej nastroje burzliwe i nieprzejednane. Boi się co jutro skrywa za pazuchą.
- Flavien, czy jest coś w czym... - w niczym nie może mu pomóc -... czy aby stała przed tobą decyzja, której podjęcia nie jesteś do końca pewien?  
Nie lustruje go spojrzeniem, nie naprzykrza się, ni nie napastuje - chce by wiedział, że zaufać jej może jak nikomu innemu.
- Jeżeli o politykę chodzi, to fachowej rady nie będę w stanie udzielić. Ale zasięgnięcie innej perspektywy może okazać się pomocne? - wycedza, barwiąc język cierpkością czerwonego trunku.
Domyśla się spraw i zmian kroczących apodyktycznie w ich stronę - wyłącznie tych przyziemnych, ograniczających się do skromnej siatki ich własnego podwórka, dworu i wyspy. Nie śmie dywagować na tematy odległe, plotki i plugawe szepty rzucane po salonowych kątach.
- Nie sypiam ostatnio najlepiej. Zamiast bezsensownie leżeć w łóżku, wolałam zająć się czymś produktywnym. Tutaj przychodzę ostatnio po inspirację.


Powrót do góry Go down
Flavien Lestrange
Flavien Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5559-flavien-lestrange#129850 https://www.morsmordre.net/t5572-jean-claude#130040 https://www.morsmordre.net/t5570-flavienowe#130037 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5579-skrytka-nr-1373#130152 https://www.morsmordre.net/t5578-flavien-lestrange#130148
Zawód : pomocnik dyrektora artystycznego rodowej opery
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
De la musique avant toute chose,
Te pour cela préfère l’Impair.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   05.10.18 12:07

Żaden moment nie jest odpowiedni na kapitulację. I choć brzmiało to w mojej głowie tak gryfońsko, to dalej uważałem, że tak właśnie powinniśmy postępować. My, dumni czarodzieje z równie dumnych rodów, nadzieja dla świata. Że magia nie wyginie wraz z kolejnym mieszańcem, aż obudzimy się wszyscy zwykłymi mugolami pozbawionymi podniosłego dziedzictwa. Nie chciałem o tym myśleć, ale jednak cała rzeczywistość skupia się właśnie na politycznych oraz społecznych zagrywkach. Dookoła czuć smród śmierci i strachu, zmieszanego z ogniem zgliszczy ministerstwa magii. Czaszki z wężami coraz częściej zdobiły nocne niebo budząc trwogę wraz ze spekulacjami. Dokąd w tym wszystkim zmierzaliśmy my, Lestrangowie, oddaleni od spraw tak boleśnie doczesnych? Pozbawionych piękna, sztuki oraz szeroko zakrojonej kreatywności? To ona nadawała nam rytmu dnia, muzyka koiła nerwy i wyznaczała prawidłowy takt, wokół którego kręciło się nasze istnienie. Tymczasem ktoś lub coś wpychał w nasz idylliczny świat brutalność, niepokój oraz niepewność co do przyszłości. Stałem na rozdrożu tego, czym powinienem się interesować a tego, czym zainteresować się chciałem. Klasyczny konflikt rozumu i serca, bez żadnych podniosłych melodii, bez patetycznych wzniosłości. Ot, szara codzienność skrywana teraz w całunie z czerwonego wina.
- Powiedziałbym coś, ale rozmowa o mojej męskości z siostrą wydaje mi się jednak zbyt dziwaczna jak na tę porę dnia – odpowiedziałem pół żartem, pół serio, unosząc lekko kieliszek jakby w niewerbalnym toaście. Było zbyt wcześnie na dowcipy, ale nie zbyt wcześnie na poważne dywagacje? Tak to mniej więcej wyglądało kiedy obserwowałem leniwy wschód słońca, od czasu do czasu zerkając niepewnie na twarz Alix. Dokładnie tej samej, która niebawem wyfrunie z rodzinnego gniazda, zupełnie jak Marine i Thorness Manor zrobi się puste. Przerażająco puste. Pozbawione tego, czego kochałem nade wszystko i ogołocone z naiwności. Zostanie tylko to, co po prostu kochałem, bo nie mogłem powiedzieć, że nie czułem tego względem pozostałych członków rodziny znajdujących się w rodowej rezydencji.
Bardzo trafne słowa. Z początku na nie nie zareagowałem, ale potem spojrzałem na siedzącą obok półwilę z przytłaczającą świadomością, że chyba doskonale rozumiała to, co chciałem powiedzieć. – Czuję pustkę i samotność na myśl, że niedługo weźmiecie ślub zostawiając mnie tutaj – zacząłem, postanawiając zwierzyć się z bolączek serca, nie rozumu, dzięki czemu nie musiałem wchodzić w niewdzięczny temat polityki. – Mam już dwadzieścia cztery lata. To kwestia czasu jak nestor wybierze mi przyszłą żonę. Czasem mam wrażenie, że… w obliczu czekającego mnie życia powinienem wziąć sprawy w swoje ręce, by uczynić je znośniejszym – dodałem, zostawiając trochę niedopowiedzeń. Nie mówiłem o nikim konkretnym (czyżby?), zaś sama świadomość końca stanu kawalerskiego przytłaczała. Nikt nie wiedział o moim kochliwym sercu jak te najbliższe mi osoby, więc wierzyłem, że Alix zrozumie szerszą perspektywę mojego dość wstydliwego wyznania.
- Co cię trapi? – spytałem wprost, części się domyślając, ale wolałem mieć pewność. – Coś komponujesz? – zadałem kolejne pytanie, zawsze stawiając na muzykę, choć inspiracja mogła mieć wiele różnych twarzy. To jednak melodia, rytm i takt dźwięczały we francuskiej duszy.




na brzeg
wpływają rozpienione treny
w morzu płaczą syreny,
bo morze jest gorzkie

Powrót do góry Go down
Alix Lestrange
Alix Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6354-alix-e-lestrange#160659 https://www.morsmordre.net/t6410-daphne#163152 https://www.morsmordre.net/t6389-rady-i-komplementy-warte-pol-knuta#162474 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6431-alix-lestrange#164054
Zawód : Salonowa mądrala i tłumaczka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Lecz nie! To tylko maska, sztuki podstęp nowy -
Ta twarz, co wyszukanym uśmiechem porywa.
Oto ściągnięte bólem straszliwym oblicze,
Oto prawdziwa głowa i oto twarz żywa
Za rysy tamtej maski kryje się zwodnicze.
Biedna wielka Piękności! Łkanie piersi twojej. "
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   16.10.18 2:51

- Zatem poczekam do wieczora - snuje, podobnie jak on - nie do końca na poważnie, nie do końca żartobliwie. Są całkiem zgodni w kwestii odkładania najdelikatniejszych tematów na pory wieczorne, okraszone najpewniej większą ilością alkoholowych oparów, przełamujących opory zgoła innego kalibru. Nie wątpi, iż Flavien ma wiele na głowie, nie wątpi również iż większość jego dylematów nie nadaje się do rzeczowego przedyskutowania z siostrą. Oczywiście, oprócz tych czysto formalnie matrymonialnych.
Wzdycha melodramatycznie słysząc jego pierwsze zwierzenie; nie może oprzeć się wrażeniu, iż zaręczyny jej oraz Mariny są kwestiami poruszanymi niemalże podczas każdej przeprowadzanej przez nią rozmowy. Zawsze prezentowane są przed Alix zaledwie dwa podejścia i nastroje - ten absolutnej euforii i dzikiej ekscytacji, albo ten powierzony w opiekę tajfunu rozpaczy. Zaskakująco jak dla swej arcy dramatycznej osoby, targanej nieustannie tysiącami emocji, Lestrange nie obejmuje identyfikuje się jak dotąd z żadnym z nich, choć jak podejrzewa, jest to jedynie kwestia czasu.
- To tylko kolejny rozdział w życiu, naszych rodziców to spotkało, nasze potomstwo również przez to przejdzie - odpowiada chłodną rzeczowością, pozbawiona nagle swego relatywnie dobrego humoru. Wzrok spuszcza do poziomu tarasowej barierki, myślami zapuszczając się do odległego, zaledwie majaczącego na orbicie przyszłości, momentu. Nie chce mu tego mówić, nie chce go ranić podłym przeczuciem, wewnętrznym przeświadczeniem, iż jego samotność i tęsknota są tylko chwilowymi odciskami na piasku, które unicestwi wiatr kolei losu. Założy rodzinę, a tęsknota za dawnymi księżniczkami z wyspy Wight wypali się. Alix uwielbia być skąpana w promieniach swej prywatnej martyrologii, wyobrażać sobie siebie jako jedyną, wyjątkową męczennicę o uczuciach niegasnących, płomiennych, nieśmiertelnych. Nawet nie dostrzega jak swą megalomanią mogłaby skrzywdzić najbliższe sobie osoby - pół biedy, iż póki co nie manifestuje swych domniemań werbalnie.
- Wzięcie sprawy w swoje ręce jest pewnym rozwiązaniem - przytakuje, wierząc w słuszność jego opinii - chyba nie chcesz przede mną ukrywać, że już o kimś konkretnym myślisz? Pomijając wydanie "Czarownicy", kilka niezależnych od siebie źródeł zdążyło wyszeptać mi to i owo. Opowiedz mi proszę sam, wiesz jak gardzę plotkami.
Choć z jej ust wychyla się ostatnie zdanie obłudy, to spojrzeniem darzy go szczerym, przepełnionym zainteresowaniem i troską o brata. Przez ostatnie dni zdążyła wiele usłyszeć na temat Fantine Rosier i skłamałaby przyznając, iż doniesienia nie zaczęły negatywnie wpływać na formującą się w głowie Alix opinię. Rozsądek twardo podpowiada, aby nie oceniać nikogo na podstawie cudzego stanowiska - zwłaszcza iż prezentowane zostało przez inną salonową damę.
- Nic. Miałam niedawno sen, w którym użyłam magii i mój fortepian wybuchł, rozpadając się na tysiące malutkich części. Koszmary napawają trwogą zaraz po przebudzeniu, ale im dłużej się o nich myśli, tym nasz strach staje się coraz bardziej niedorzeczny. Ale nie tym razem, Flavien. Ten niepokój wcale nie mija.





Change in the air
And they'll hide everywhere. And no one knows who's in control


Powrót do góry Go down
Flavien Lestrange
Flavien Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5559-flavien-lestrange#129850 https://www.morsmordre.net/t5572-jean-claude#130040 https://www.morsmordre.net/t5570-flavienowe#130037 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5579-skrytka-nr-1373#130152 https://www.morsmordre.net/t5578-flavien-lestrange#130148
Zawód : pomocnik dyrektora artystycznego rodowej opery
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
De la musique avant toute chose,
Te pour cela préfère l’Impair.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   15.12.18 0:19

To mogłoby oznaczać, że rodzeństwo Lestrange uwielbiało taplać się nie tylko w alkoholowych oparach, ale też spożywać te wysokoprocentowe trunki; w dodatku w ilościach znacznie przekraczających normę. Pół biedy, jeśli ten sekret zostałby skryty pod szczelną kotarą rodowych tajemnic, ale jeśli podobne insynuacje odnalazłyby drogę do świata zewnętrznego… moglibyśmy mieć kłopoty. Arystokracja uwielbia swoje zepsucie o ile schowane jest ono pod płaszczykiem fałszywej pruderii; kiedy sprawa staje się niebezpiecznie publiczna, są pierwszymi do wydawania samosądów oraz potępienia gnijącej gałęzi wielkiego szlacheckiego drzewa. Wiedziałem o tym doskonale i także Alix nie musiałem o tym uświadamiać, ale to była jedynie kwestia zaufania. I żartów. Wieczory faktycznie sprzyjały wypijaniu większej ilości wytrawnych napojów wyskokowych, bo były porą społecznie akceptowalną na tego typu spędzanie wolnego czasu. Tak wczesny ranek, podczas którego siedzieliśmy dzisiaj na dworskim tarasie, sprawiał już wrażenie przesady. Przesady, jakiej nikt postronny nie zdołałby zrozumieć. Tylko nieliczni rozumieli ból istnienia, rozszarpywanie artystycznej duszy przez natłok okrutnych myśli i wszelkie emocje wymykające się z ram normalności. Mieliśmy szaleństwo we krwi, więc nadzwyczajne zachowania wcale nie były dla nas takimi niecodziennymi. To jeszcze mocnej zawiązywało skomplikowane nici rodzinnych relacji, opartych o zrozumienie oraz wzajemne wsparcie.
Jednak zbyt mocno angażowałem w tę sytuację rozbiegane, poważne myśli. Powinienem raczej uśmiechnąć się rozbawiony pod nosem, co też wkrótce uczyniłem nim kolejna porcja wina dotarła do mojego gardła. – Tak, wieczory są dużo bardziej przyzwoite na bezwstydne obnażanie się ze wszelkich sekretów. Czy to jednak nie brzmi jak zaprzeczenie w tym samym zdaniu? – przyznałem siostrze rację, ale zamyśliłem się na chwilę. Wczesna pora wcale nie pchała myśli na przód, czułem się wręcz otępiały niczym wyrwany siłą ze snu rozjuszony człowiek. Choć złości nie było widać po mnie wcale, a poruszenie kieliszkiem z alkoholem tylko odrobinę zabarwione nerwami, to chyba to właśnie czułem gdzieś we wnętrzu siebie. Gniew. Że przejmowałem się tym, czym nie powinienem. Alix dawała sobie świetnie radę sama, ale chyba nigdy nie wyrosłem z roli opiekuńczego brata. Choć teraz chyba bardziej przejmowałem się sobą niż nią i to również wprawiało mnie w irytację. Na samego siebie.
- Tak, a mimo to nie czuję, by tym razem ten schemat miał przebiec lżej niż poprzednio – przytaknąłem ponuro, wpatrując się to w horyzont za barierką, to w kieliszek. Dopiero później przeniosłem wzrok na zdawałoby się beznamiętną twarz półwili, kiedy kolejne słowa wybrzmiały na wietrze, wkrótce zniesione szumem kolejnych, leniwych fal. – Nie jestem pewien czy myślę o kimś konkretnym – wyznałem w końcu. – Wciąż miotam się w swoich uczuciach. Kiedy sądzę, że podjąłem już ostateczną decyzję, ona wymyka mi się spomiędzy palców. Nie wiem czy rozumiesz. Noszę w sobie sporo wątpliwości - dodałem wciąż poważnym tonem. Nie pasował on do mnie, nie powinienem dać się porywać zgubnym emocjom, dlatego po chwili uśmiechnąłem się jak gdyby nigdy nic. – Jestem ciekaw twoich źródeł i tego, co mówią. Chętnie potwierdzę lub zdementuję te plotki – uznałem pozornie lekko. Skupiłem się zaraz na dolaniu nam wina do naczyń, ale cały czas uważnie słuchałem relacji ze snu. Kiedy skończyłem, przyjrzałem się uważnie Alix, zastanawiając się jak wiele drugiego i pięćdziesiątego dna kryło się w tej krótkiej opowieści. – Nic dziwnego, skoro anomalie zamiast znikać pojawiają się w innym miejscu. Cały magiczny świat jest zagrożony, a to dla nas czarodziejów najcenniejsze – wypowiedziałem oczywistą oczywistość i poprawiłem się na krześle. – Mam wrażenie, że wiszą nad nami ciężkie chmury, z których niebawem coś lunie. Nie chcę ci mydlić oczu, bo sama czujesz, że coś jest nie tak. I nie zapowiada się, by było lepiej – mruknąłem niezadowolony. Z tego, w jakim kierunku zmierzał świat. Czyżby nawet arystokracja nie była bezpieczna w murach swych posiadłości?




na brzeg
wpływają rozpienione treny
w morzu płaczą syreny,
bo morze jest gorzkie

Powrót do góry Go down
Alix Lestrange
Alix Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6354-alix-e-lestrange#160659 https://www.morsmordre.net/t6410-daphne#163152 https://www.morsmordre.net/t6389-rady-i-komplementy-warte-pol-knuta#162474 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6431-alix-lestrange#164054
Zawód : Salonowa mądrala i tłumaczka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Lecz nie! To tylko maska, sztuki podstęp nowy -
Ta twarz, co wyszukanym uśmiechem porywa.
Oto ściągnięte bólem straszliwym oblicze,
Oto prawdziwa głowa i oto twarz żywa
Za rysy tamtej maski kryje się zwodnicze.
Biedna wielka Piękności! Łkanie piersi twojej. "
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   16.01.19 14:58

Wszyscy są spaczeni, a to, że Lestrange, wierni swej reputacji, chcieliby wieść prym w tych nieprzyzwoitych zawodach, nie powinno nikogo dziwić. Ani nikogo obchodzić.
Nie rozumieją ich, innych, naznaczonych, o duszach wrażliwych, delikatnych, acz i sercach burzliwych. Są przesadą i zepsuciem, bądź dopiero do prawdziwej definicji tego słowa dążą. Lecz Flavien czyni to wszystko z wdziękiem i klasą, jakiej Alix ciągle brak. Zawsze chciała być taka jak on - unikatowa, niebanalna, ale nie dziwna, wyszczerbiona niczym stara filiżanka. Ale są rodzeństwem, dzielą prawie jedną krew, przecież łączy ich tak wiele, od nienasycenia artystycznego, aż do tego przeklętego wina sączonego na rześko, o wschodzie sierpniowego słońca. Zdaje jej się, że zawsze walczyła o tę więź, bardziej niż powinna, pchnięta brakiem atencji ze strony ojca. Dzielnie, wytrwale, zbliżała się, kontrowała z własną naturą i psikusami losu. I na co to wszystko, jeśli cały kompleks, budowany skrupulatnie od fundamentów, ma runąć ?
- Przecież lubimy zaprzeczenia - przypomina, odnosząc się do rodzinnych tradycji. Ale dziś, już od tak wczesnej pory, poświęca im i swojej tożsamości zbyt wiele myśli. Nie o tym chce z bratem dziś rozmawiać, nie o to wypytać.
- Wahania i niepewność. Oczywiście, że je rozumiem. Nie mówimy o wyborze spinek do mankietu, tylko o kobiecie, z którą spędzisz całe życie - wybrzmiewa, nie pojmując czemu te słowa aż tak bardzo godzą w jej serce. Całe życie, wieczność, kto jest w stanie sprostać takim wyzwaniom? Jak właściwie innym się to udaje, wytrwać w przysięgach, żyć do końca ze świadomością, że ta osoba obok to już nie ciekawy dodatek na salonach, a część organizmu, z którym będzie się żyło w symbiozie?
- Mówią, że wokół ciebie krążą jedynie trzpiotki bez ni krztyny ikry. Takie, co uwodzą słowami wydmuszkami, takie z wyrwami w sercach i w głowach.
Nie raczy go eufemizmami i półprawdami owiniętymi w cukrową watę. Nie widzi potrzeby okłamywać Flaviena, choć zasłyszane wcześniej przytyki, oprawia w swoje własne sformułowania.
- Szukasz czegoś prawdziwego, a w tym nie jestem dobra- przyznaje, pokrętnie mówiąc o uczuciach i romansach - ale czy to nie powinno być tak, jak z czymkolwiek innym? Że jeśli czegoś jesteś absolutnie pewien, że jeśli jest coś czego naprawdę pragniesz, to będziesz to wiedział? Nie będą targać tobą żadne wątpliwości.
Brzmi jak płycizny objawienia, ale właściwie, to Alix wierzy w to co mówi. Wpatruje się w napełnianą przez brata lampkę i poważnie zastanawia się nad codziennymi wyborami - jeszcze jedna i najpewniej zaśnie, budząc się w okolicach podwieczorka.
Odkleja się od swojego krzesła i staje przy barierce, dając się ponieść chłodnawym powiewom morskiej bryzy.  
– Tak, wiem że coś jest nie tak - przyznaje, wodząc palcami po chropowatej powierzchni swojego ramienia. To skóra reagująca na zimno. - Nie wiem czy mnie teraz zrozumiesz, Flavien. Nie byliśmy na to przygotowani. To może być coś, przed czym nikt mnie nie obroni, wiesz? Ani ty, ani ojciec ani mój przyszły mąż. To coś jest ponad nami, a od zawsze, całe moje życie koncentrowało się na wmawianiu mi, iż jestem bezpieczna. Że nic mi nie grozi. Ale to nie prawda. Czuję się... bezbronna wobec tego, co może nadejść.





Change in the air
And they'll hide everywhere. And no one knows who's in control


Powrót do góry Go down
Flavien Lestrange
Flavien Lestrange

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5559-flavien-lestrange#129850 https://www.morsmordre.net/t5572-jean-claude#130040 https://www.morsmordre.net/t5570-flavienowe#130037 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5579-skrytka-nr-1373#130152 https://www.morsmordre.net/t5578-flavien-lestrange#130148
Zawód : pomocnik dyrektora artystycznego rodowej opery
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
De la musique avant toute chose,
Te pour cela préfère l’Impair.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   18.02.19 13:58

Reputacja zawsze miała niebanalne znaczenie w życiu wyższych sfer. Mogliśmy być zepsuci do szpiku kości, wstrętni, dziwni i bezczelni, ale tylko w zaciszu swych wielkich dworów. Na zewnątrz musieliśmy pokazywać siłę, piękny uśmiech oraz gładkie lico, nienaznaczone żadnym skandalem. W przeciwnym razie nie uciszalibyśmy tragedii jedynego ministra Lestrange, nie chowalibyśmy tajemnic rodowej wieży w tak szczelnym kokonie sekretów. Wiedzieliśmy, że za pokazanie swej prawdziwej twarzy zostalibyśmy skompromitowani, zepchnięci do podziemia; niepoważni, słabi i żałośni. Nie mogliśmy sobie na to pozwolić. I nie chcieliśmy. Potęga naszego rodu dopiero miała zostać naznaczona, choć nie wiedziałem jak. Raczej woleliśmy trzymać się na uboczu, rozmiłowując się w sztuce, muzyce zwłaszcza. Woleliśmy sprawy ważkie, głębokie oraz pełne pasji niż przykra przyziemność oraz polityczne rozrachunki. Czyżby miało się to zmienić? Prawdopodobnie.
- Lubimy – przytaknąłem z niejaką przyjemnością, mocno słyszalną w ubarwionym głosie. Naprawdę je lubiłem. Łączyć coś, co na co dzień nie wydawało się warte skomplikowanej fuzji, zespolenia. Przeciwieństwa się przyciągają, podobno. Tak mawiają. To prosta nauka do tego, by czerpać z siebie nawzajem nowy wymiar wiedzy, niż tkwić ciągle w tej samej głupocie. – Całe życie – powtórzyłem za nią, nie mniej przerażony niż ona. Całe życie, to brzmi jak bardzo długi, męczący spektakl, w którym wyczekujesz na koniec. Może faktycznie nie spotkałem jeszcze takiej, która zdołałaby zdjąć z moich barków te troski? Powinienem rozejrzeć się rozważniej niż zrobi to za mnie nestor. – To wydaje się tak bardzo odległe, prawda? – spytałem, zadając pytanie retoryczne. Po którym nastąpiło westchnięcie oraz zwilżenie gardła kolejną porcją wina.
Wkrótce wydobył się z niego śmiech; krótki, ale szczery. Nie byłem zły. Nie pamiętałem nawet, bym kiedykolwiek potrafił gniewać się na Alix. Nieważne jakie błędy miała popełniać, była mi najbliższa. Gdybym mógł ją poślubić i nie wydawałoby się to tak dziwne, zrobiłbym to bez wahania. Wiedząc, że egzystencja z nią nie byłaby udręką, a przyjemną podróżą przez życie.
- Chyba mają rację. Mam fatalny gust – stwierdziłem z rozbawieniem. Wybór kobiety nastręczał zdecydowanie więcej problemów niż dobór najwyższej klasy muzyki. Dlaczego, skoro ta łagodziła najzacieklejsze bestie? To musiałem dopiero odkryć, dotrzeć do tej prawdy długą, wyboistą ścieżką życia.
Pokiwałem głową na mądre słowa siostry. Oczywiście, że brzmiały jak coś odwiecznie wszystkim znanego, ale to jednak prawda. Że najprostsze rzeczy są najlepsze. Nie przekombinowane, a po prostu prostolinijnie szczere. – Masz rację. Jedyny mój strach to… czy nie ocknę się za późno – powiedziałem z pewnego rodzaju ciężkością w głosie. Tak, to trochę spędzało mi sen z powiek; co jeśli miłość odnajdę dopiero po ślubie, nie w ramionach żony? Taka wizja przyszłości przerażała, choć na co dzień usiłowałem pokazać wszystkim, że nie zachwieje mną nic.
Wstałem zaraz po Alix, opierając się o barierkę tarasu tuż obok niej. Znudziło mnie siedzenie przy stoliku kiedy przed nami rozciągał się zachwycający widok nieokiełznanej wody. – Nic nam nie grozi. Nam, arystokracji, w naszych dworach jesteśmy bezpieczni. Ty też będziesz – zapewniłem ją, ściskając półwilą dłoń. – Chyba, że mówisz o… – zacząłem z niepokojem. To najgorsze, co mogłoby nas spotkać. – Ojciec na pewno ci pomoże – zakończyłem, będąc pewnym, że tak uzdolniony magipsychiatra poradzi sobie z każdą przeszkodą. Każdą. – Zaufaj mi – poprosiłem, całując ją w czubek głowy. Chciałem dodać jej otuchy, siły. Nie była sama, staliśmy za nią wszyscy. Będziemy się wspierać nawet pomimo odmiennych nazwisk. Alix już na zawsze zostanie Lestrange, bez względu na to jak widział to jej przyszły mąż.
Wierzyłem w to, że przeznaczenie można oszukać.

z/t




na brzeg
wpływają rozpienione treny
w morzu płaczą syreny,
bo morze jest gorzkie

Powrót do góry Go down
 

Taras widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Wyspa Wight, Thorness Manor-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19