Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Kuchnia   07.05.18 23:30

First topic message reminder :

Kuchnia

Obszerne pomieszczenie, wewnątrz którego niemal zawsze delikatnym płomieniem żarzy się palenisko pod żeliwnym kociołkiem. Większość półek jest otwartych, w słoikach, buteleczkach i drewnianych skrzynkach znajdują się produkty spożywcze różnego pochodzenia. Wewnątrz pachnie mieszaniną ziół specyficzną dla całej lecznicy, wzmocnionej niedźwiedzim czosnkiem przewieszonym wstęgą nad przeważnie odchylonym oknem - w formie ochronnego amuletu. Ustawiony pośrodku dębowy stół nierzadko służy za dodatkowe łóżko, a cztery krzesła, którymi go otoczono, bynajmniej nie są przeznaczone dla domowników - chorzy muszą nabrać sił. Podwieszone pod sufitem grzyby i owoce pachną suszem, wystrój wydaje się surowy, pozbawiony zbędnych ozdób. Kiedy na zewnątrz panuje ciemność, w kuchni mrok rozprasza blask paleniska oraz świece palone na stole. Gliniane naczynko w kącie pomieszczenia przeważnie wypełnione mlekiem wskazuje na obecność kociego łowcy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Apollinare Sauveterre
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4149-apollinare-sauveterre https://www.morsmordre.net/t4299-rembrandt#90382 https://www.morsmordre.net/t4232-powidoki https://www.morsmordre.net/f208-horizont-alley-21-3 https://www.morsmordre.net/t4239-skrytka-bankowa-nr-1066#86886 https://www.morsmordre.net/t4236-apollinare-sauveterre#86874
Zawód : artysta, krytyk, dyrektor Galerii Sztuki
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie.
OPCM : 9
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   20.08.18 21:53

Lubił ich spotkania. Chociaż - trzeba było przyznać - ostatnio wkradła się do nich monotonia. On zjawiał się tutaj, ledwie żywy, lub właściwie już na wpół martwy, a ona stawiała go na nogi. Czasem - tak ja w tym przypadku robiąc to ponownie, ledwie kilkanaście godzin po tym, jak opuścił jej lecznicę. Czasem pokręciła nosem, wytknęła to, co wytykały kobiety - że zbyt nierozważny, że za szybko próbujący powrócić do wcześniejszych zamiarów. Chyba wszyscy tacy byli - trochę narwani, za bardzo uparci, zbyt mocno chcący coś udowodnić. Nie różnił się tym od innych mężczyzn. Nawet nie próbował, wybierał wspólne koegzystowanie własnego jestestwa i natury. Ludzie zmieniali się niezwykle rzadko, a jemu - mimo wszystko - odpowiadało to, jakim był.
- Zadbam o to, by właśnie takim był. - zapewnił ją, unosząc leniwie wargi ku górze. Chyba sam tego potrzebował, krótkiej chwili nie zmąconej przeglądaniem teczek artystów, planowaniem kolejnego wernisażu, czy zajmowaniem się sprawami o których wiedziało niewielu - o sprawach skrytych w mroku i czerni, jednak podniecająco ciekawych i zapraszających do swojego świata. Coś za coś, tak brzmiało odwieczne prawo i on był w stanie zapłacić cenę, którą nosiło to przedsięwzięcie.
- Możliwe. - zgodził się z nią znów ogniskując spojrzenie na niej. Przez chwilę zastanawiał się, odbiegając myślami w kierunku planów na przyszłość, tego, co przywiodło go do Londynu. Z każdą chwilą przekonywał się, że dobrze zrobił - choć nie wszystkie momenty były proste. - Niektóre sprawy są jednak na tyle wredne, że nie mają zamiaru czekać na powroty do zdrowia. - uśmiechnął się półgębkiem, niby żartując, jednocześnie też będąc całkowicie poważnym. Teraz, po spotkaniu przy anomalii był jeszcze bardziej pewien, że nie można było zwlekać z naprawami ich. Nie tylko oni wiedzieli jak je okiełznać pewnie nie tylko oni znaleźli sposób na odpowiedni ich wykorzystanie.
- Z mojej perspektywy jawił się on bardziej jako rozrywkowy. Kto by pomyślał, że popołudniowy obiad może przynieść tak wiele. - skomentował z rozbawieniem przypominając sobie wydarzenia z tamtego dnia. Tak, zdecydowanie okraszało je rozbawienie, niczym lekka, niewidoczna mgiełka. Tajemnicą pozostawał dla niego mężczyzna którego przyprowadziła Selina.




Just wait and see, what am I capable of

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.08.18 1:10

Skinęła głową, przyjmując obietnicę - pewna, że w istocie dopełni starań, by ją ziścić - Apolinaire wyglądał jak czarodziej, który nie lubił bylejactwa. Ze swoim smakiem do wina i dżentemeńskimi manierami niewątpliwie potrafił zorganizować wieczór przepełniony drobnymi przyjemnościami, nie dla niej, dla siebie - w jej oczach był mężczyzną wymagającym. Wymagającym od siebie, ale i od świata. Dawno już nie miała okazji odpocząć, od początku maja jej lecznica pękała w szwach, a ona często jak nigdy zaczęła przyjmować pacjentów na podłodze - brakowało jej łóżek i sienników. Nieustannie morzył ją sen - w tych godzinach, które na sen dysponowała, zwykle spać nie mogła, myślami błądząc przy cierpiącej córce. Nieustanny ból pleców i karku był w jej zawód wpisany - a jednak ostatnimi czasy odczuwała je dotkliwiej, niż zwykle. - Na to liczę - mruknęła tylko krótko, nie zaprzestając swoich działań - musiała dokładnie przebadać ciało Sauveterre'a, by upewnić się, że nie nosiło więcej śladów zranień.
Uniosła ku niemu spojrzenie - pozbawione już prowokującej iskry - znów miał rację, choć niezwykle brutalną. Wszyscy stanowili część większej sprawy, która w istocie nie zamierzała czekać - na nic ani na nikogo. Teraz rozumiała to lepiej niż wcześniej, nie będąc jeszcze elementem ich świata. - Niektóre sprawy na zawsze pozostaną wredne, jeśli część z nas padnie martwa - odparła dopiero po chwili, choć wiedziała, że nie miała racji. Czarny Pan nie liczył się ze stratami - tak się jej przynajmniej wydawało, znała go wyłącznie z opowieści, a pośród jej myśli tkwiło bolesne przeświadczenie o tym, ze nikt, kto dzierży władzę, nie liczył się z ludzkim życiem. Byli żołnierzami, a żołnierze umierali. Jej zadaniem było do tego nie dopuścić. Ale nie poprzez odciąganie ich od niebezpieczeństw. - Powinieneś u mnie zostać do jutra. Zobaczę, jak reagują blizny - poinformowała, odsuwając się odeń pół kroki - zbliżając się do Thomasa, aby upewnić się, że i ten pozbawiony już jest bólu.
- Jak się ma twoja towarzyszka z tamtego dnia? - zagaiła z kobiecą dociekliwością, chwytając w dłonie leżącą przy stole szmatkę i wycierając w nią dłonie. Nie znalazła więcej zranień - obaj czarodzieje byli cali i zdrowi. Złośliwością usiłowała jednak stłumić to, o czym w kontekście kolacji myślała najbardziej intensywnie. - Aaron - wypowiedziała imię kuzyna, unosząc wzrok na twarz Apolinaire'a. - Myślisz, że mógłby - Nie dokończyła pytania, ale jego wydźwięk w tym kontekście był dla niej oczywisty - czy Aaron także należał do Zakonu? Skąd znał Benjamina? Walczyli ramię w ramię? Czy Aaron - mógłby ich zdradzić? Nie miała powodów, aby go podejrzewać - ale tak samo nie spodziewała się tego po Benie.
Nie chciała jego śmierci.





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Apollinare Sauveterre
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4149-apollinare-sauveterre https://www.morsmordre.net/t4299-rembrandt#90382 https://www.morsmordre.net/t4232-powidoki https://www.morsmordre.net/f208-horizont-alley-21-3 https://www.morsmordre.net/t4239-skrytka-bankowa-nr-1066#86886 https://www.morsmordre.net/t4236-apollinare-sauveterre#86874
Zawód : artysta, krytyk, dyrektor Galerii Sztuki
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie.
OPCM : 9
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.08.18 18:30

Może z winem zrobi też coś w leczniczy. Nie potrafiał naprawiać kranów, ale wiedział jak zbijać ze sobą deski - nie ra tworzył płótna dla siebie przeróżnych rozmiarów. Prawdopodobnie jego umiejętności nie przydadzą się aż nadto, ale może chociaż w ogóle odrobinę. Zwłaszcza, że Cassandra wyglądała na zmęczoną. Anomalie musiało dawać jej się we znaki ze zdwojoną siłą. Raz, przy rzucaniu zaklęć leczniczch i dwa, z liczbą pacjentów, która drastycznie się powiększyła. Chyba nikt jej nie pomagał. Może winna zastanowić się nad wzięciem kogoś na staż. Nie zaproponował jednak tego zostawiając myśli dla siebie. Zawsze uważał ją za kobietę roztropną, pewnie i tą myśl zdążyła już przecedzić przez kilka sit. Uniósł lekko kącik warg na plany zakończone cichym stwierdzeniem. Tak, zdecydowanie zasługiwała na kilka chwil odpoczynku i karton - jeśli nie dwa - dobrego wina.
Spokojnie wytrzymał jej spojrzenie w którym nie tańczyła już prowkująca iskra. Tak, doskonale zdawała sobie sprawę o czym mówił. O tym, czego postanowili się podjąć. O konsewkwencjach, które za sobą to pociągało i obowiązku, który siadał na ich ramionach.
- Bardziej możliwym zdaje mi się odpowiedź: uwięziona. Nie sądzę, by byli zdolni zabijać.  - odpowiedział jej poważnie nie odciągając spojrzenia. Mógł się mylić i możliwe, że właśnie tak było. Ale jednak czy nie złapali Burke'a i nie zamknęli go w Azkabanie? Możliwe, że zwyczajnie chceili zachować czyste ręce. Nie znał ich wcale.
- Więc postanowione. - zgodził się nie zamierzając dyskutować z jej postanowieniami. Jeśli sądziła, że powinien zostać, tak właśnie zamierzał zrobić. Zresztą i tak nie miał ochoty na wędrówkę do domu.
- Nie widziałem jej od tego czasu. Spotkałem ją pod drzwiami. - zdradziłem Cassanndrze sekret, uśmiechając się lekko. Pamiętał konsternację na twarzy kuzyna, gdy weszli razem. Tak, zdecydowanie zabawne. Zmarszczył brwi i pokręcił głową przecząco - Wątpię. - odpowiedział jej, jeszcze przez chwile pozwalając wędrować myślami w stronę kuzyna. Szczerze wątpił, by mógł się zaangażować w walkę. Zwłaszcza taką. Jakoś nie widział go w roli obrończy szlam. Cenił czystokrwistość, a resztę zwyczajnie akceptował, albo ignorował. Chociaż teraz i tak. - Pewnie poi swoją żonę kolejnymi odmianami herbat. - rzucił między nich, przymykając lekko powieki. Czuł zmęczenie, potrzebował snu.

| zt x 2




Just wait and see, what am I capable of

Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
Zawód : pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Into the breach we got tossed
And the water is coming in fast
OPCM : 10
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 18
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   09.12.18 0:07

11 X
| PŻ: 125/220 (-20); obrażenia: psychiczne, czarna magia – 45, oparzenia – 50


Wiedział, że możliwość ucieczki z miejsca starcia, czyli spod sklepu z kociołkami z nawiedzonym przez anomalię wnętrzem, zawdzięcza tylko i wyłącznie Craigowi, który zachował sprawność, choć i dla niego czarna magia nie okazała się zbyt łaskawa. Asekurowali się wzajemnie, co w końcu ich przerosło. Black czuł się dotkliwie upokorzony i to przez dwie czarownice, których nie udało mu się zidentyfikować. Sukcesywnie rzucał silne tarcze, zmuszany przede wszystkim do ciągłej obrony, a przecież zaklęcia obronne nie były mu najbliższe. Trzymał się dzielnie. Do czasu. I chyba właśnie przez to nie mógł przejść obok tej porażki obojętnie. Gdyby tylko czarna magia nie zawiodła go na samym początku, wszystko prezentowałoby się inaczej.
Gorycz nagromadziła mu się w ustach, ale nijak nie szło jej usunąć z nich, bo zagnieździła się przy podniebieniu. To była najdotkliwsza kara za nieudany pojedynek. Dwie kobiety zaciekawione anomalią… Podejrzewał, że były to członkinie Zakonu Feniksa. Dobrze znał metody działania ministerialnych instytucji, dlatego nie chciało mu się wierzyć, że którekolwiek urzędniczki wybrałyby się wprost do anomalii, a potem tak zażarcie walczyły. Jednak nie zauważył, aby spod ich różdżek wyszły potężne patronusy, o jakich co nieco już usłyszał. Nie mógł też pozbyć się wrażenie, że głos jednej z nich brzmiał w jakiś sposób znajomo. To było niedorzeczne! Musiał odrzucić od siebie wątpliwości.
Kiedy tylko Burke wyswobodził go spod mocy zaklęcia unieruchamiającego. Z ulgą powstał na równe nogi, rozprostowując kości, krzywiąc się przy tym z niesmakiem. Bolały go poparzenia i wiedział, ze musi coś z nimi począć. Craig również odczuwał jakieś dolegliwości, a wszystko przez jedno nieudane czarnomagiczne zaklęcie. Potrzebowali pomocy. Nie chciał kłopotać Lupusa, z kolei Burke wspomniał coś o zaufanej lecznicy na Nokturnie. Udało im się przemknąć ulicami i dotrzeć do celu. A potem weszli do środka i spokojnie czekali na jakikolwiek znak. Mógł udać się do Lupusa, ale nie potrafiłby stanąć przed nim pokonany. Narażanie się na śmieszność obcej czarownicy wydawało się lepszym rozwiązaniem.





Dojrzałem,
moje ciało jest czułą kołyską
dla mocy,
w których płaczu
zawiera się wszystko,
leżą w pięknym posłaniu
i miłość i głód
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   10.12.18 1:20

| 218/248 (-5) obrażenia: 30 (psychiczne - czarna magia)

Burke również czuł się zły oraz przede wszystkim upokorzony. Przez całą drogę milczał wręcz jak zaklęty - pomijając jedynie moment, gdy obaj mężczyźni rozmówili się na temat tego, gdzie powinni się udać, aby uzyskać pomoc medyczną. Potem Craig nie odezwał się ani jednym słowem więcej. Gdyby miał wskazywać na powód tak druzgocącej porażki, prawdopodobnie powiedziałby, że podszedł do tego pojedynku nieco zbyt ostrożnie. Być może uraz psychiczny, który pozostał z nim po wydarzeniach z końcówki kwietnia, trzymał się aż do tej pory. Czy to właśnie mogła być przyczyna tego, że tyle z rzuconych przez niego zaklęć okazało się nieudanych? Uważał to za całkiem możliwe - co jednak wcale nie napawało go optymizmem, bo znaczyło to również tyle, że jego umiejętności ograniczone były przez swego rodzaju blokadę. A na taki stan rzeczy Burke zwyczajnie nie mógł sobie pozwolić. Potrzebował treningu. Czegoś, co wyzwoliłoby jego magiczny potencjał, a także zdecydowanie większą śmiałość i wprawę w miotaniu zaklęciami.
Mieli szczęście, że napastniczki finalnie musiały zająć się anomalią - gdyby zamiast na niej, skupiły się na dwójce rycerzy, Craig nie był pewien, jak długo dałby radę ciągnąć za sobą unieruchomionego oraz poranionego Alpharda. I chociaż Burke również był niemal pewien, że kobiety, którym stawili czoło, nie należały do pracowniczek ministerstwa, nie mógł pozwolić, aby dorwały Blacka. Azkabanu już nie było - a przynajmniej nie w postaci takiej, która umożliwiała w miarę kontrolowane wysyłanie i przechowywanie tam skazańców. Alphard nie mógłby więc podzielić losu, który spotkał samego Craiga - ale Salazar jeden wie, co zakapturzone czarownice finalnie by mu zrobiły - szczególnie jeśli faktycznie należały do zakonu. Tego nie wiedział nikt.
- Cassandro! - gdy obaj znaleźli się już we właściwym miejscu, Burke nie zawahał się ani chwili, pewnie wkraczając do wnętrza lazaretu. Był tu kilka razy, wiedział, że na pewno uzyskają potrzebną pomoc. Musieli tylko uważać... na trolla.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Kuchnia   30.12.18 2:44

Cichy, ostrzegawczy pomruk trolla rozbudził ją z zamyślenia; ostatnimi czasy bywała bardziej nerwowa niż zwykle, zapewne za sprawą rosnącego pod jej sercem życia, potrzebowała mieć zajęcie - cały czas - trzymała zatem w ręku bydlęcą kość, w której nieporadnie wierciła nożem, ciosając ją w kształt trzech pierścieni. Z kości dobrze się wróżyło, jeśli posiadało się odpowiednie przyrządy, te jednak musiała sobie wpierw przygotować - ze zdumieniem zauważając, że robótka wiercenia w twardym materiale całkiem przypadła jej do gustu. Tworzone przez nią obręcze co prawda obok tych, które miała w swoich wyobrażeniach, raczej nie stały, ale mówią, że ćwiczenie czyni mistrza - jeden z nich miał zbyt cienką ściankę i pewnym było, że ułamie się nim skończy rzeźbienie, kolejny miał zbyt nieregularny kształt, a trzeci wydawał się zbyt kanciasty. Nic to - kość da trollowi, a do rzeźbienia jutro zabierze się od nowa. Zdawało jej się, że dostrzegała, gdzie popełniała błędy, że następnym razem mogło pójść jej lepiej. Otrzepała z kościanego pyłu dłonie, przecierając je o długą, czarną szatę; jej poły były szerokie, luźne, a rękawy długie. Choć przeważnie nosiła dopasowane stroje, to w ciąży kryła sylwetkę, nie zamierzając nią epatować - brzemienność czarownicy była już widoczna. Włosy zawsze splatała w przewieszony przez ramię warkocz - podczas ciąży zbyt szybko traciły świeżość. Rezygnowała nawet z mocnego makijażu - przeważnie podkreślone węglem oczy odznaczały się dziś wyłącznie przekrwieniem i zmęczonymi sińcami. Szła boso, kierując się ku przejściu, w którym znajdowali się już goście, dwóch czarodziejów - nie obcych.
- Lordzie Burke - W swojej leczniczy nie uznawała tytułów - poza tymi należącymi do rodziny będącej władcami mrocznej krainy Nokturnu, wpływy Burke'ów w okolicy były bardziej niż oczywiste. - Oraz... - Zatrzymała spojrzenie na drugim z mężczyzn, krótko świdrując go szmaragdową tęczówką - pamiętała jego twarz z ostatniego spotkania, choć nie potrafiła wspomnieć jego imienia. Być może nie zostało wypowiedziane, a być może umknęło jej w gwarze rozmów - w zasadzie nie znała jeszcze imion większości rycerzy. A co dopiero tych, którzy w organizacji byli świeżsi od niej samej. - Mówią na mnie Cassandra - przedstawiła się pierwsza, przenosząc spojrzenie na trolla - uspokajając go gestem - po czym wycofując się w korytarz, którym poprowadziła czarodziejów do kuchni. W lazarecie nie miała dziś wolnych miejsc, ale członków organizacji starała się przyjmować w lepszych warunkach, niż na podłodze. Stali o własnych siłach - sądziła, że o własnych siłach zdołają także przejść. Już w odpowiednim pomieszczeniu wskazała dłonią na krzesła ustawione wokół stołu, w powietrzu unosił się drażniący zapach czosnku zmieszany z suszonym tymiankiem - bił od kociołka zawieszonego nad paleniskiem. Na stoliku wciąż leżała rozdziobana kość i nóż, którym w niej wierciła. Z oparcia trzeciego krzesła zsunęła haftowaną chustę, którą przewiesiła sobie przez ramiona, chroniąc się przed chłodem. Ostatnio ciągle czuła się zmęczona.
- Z czym przychodzicie? Powinnam zobaczyć rany - Wciąż patrzyła na mniej znajomego mężczyznę - rzut oka wystarczył, by ocenić go jako bardziej osłabionego. - Przebieg zdarzenia pozwoli mi najtrafniej ocenić sytuację, muszę wiedzieć, co się stało. - Inaczej należało podejść do ran po ogniu pochodni, inaczej do ran po ogniu wywołanym klątwą - i choć w obydwóch przypadkach byłaby w stanie dojść do rozwiązania samodzielnie, szybszym i mniej bolesnym dla pacjentów rozwiązaniem była zwykle szybka spowiedź. A oprócz tego zwyczajnie chciała i lubiła wiedzieć.





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
Zawód : pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Into the breach we got tossed
And the water is coming in fast
OPCM : 10
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 18
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   30.12.18 22:06

Burke nie zatrzymał się w progu, dość pewnie postąpił kilka kroków do przodu, po czym donośnie zawołał kobiece imię, aby ściągnąć do nich uzdrowicielkę z Nokturnu. Dopiero po chwili, gdy Alphard wśród cieni dostrzegł kształt sporej sylwetki trolla, wreszcie zrozumiał ten zabieg, który nie miał w sobie nic z powitania, ale był prośbą o możliwość przejścia dalej. Kobieta zjawiła się i przyjrzała im się uważnie, zapewne od razu próbując oszacować dotkliwość odniesionych przez nich ran. Widok nadpalonego płaszcza mógł być dla niej wskazówką. Na całe szczęście ich nie odprawiła. Jednym gestem uspokoiła obrońcę swego przybytku, drugim zaś dała przyzwolenie na ruszenia za nią do dalszej izby. Nie mieli innego wyjścia, musieli dostosować się do jej niewypowiedzianego żądania.
Black – odrzekł cierpko, w obecnej chwili nie czując się godnym, aby przed jakże dumnym nazwiskiem wypowiadać przysługujący mu tytuł. Był tak bardzo daleki od bycia szanowanym lordem, skoro nie był w stanie wybronić się przed kilkoma zaklęciami. Został oślepiony, poddany wpływowi mgły wywołującej trwogę, zmuszony do przeskoczenia przez ścianę ognia, cofnięty umysłowo do czasów wczesnego dzieciństwa, a na sam koniec był już całkowicie sparaliżowany. Cóż za żałosna demonstracja siły, jego rzekomych możliwości. Chciał coś udowodnić, a zamiast tego dane mu było ujrzeć jak niewiele może wskórać. – Alphard – dodał mrukliwie, nie chcący być pomylonym z bardziej zasłużonym wśród Rycerzy Lupusem. Nie wątpił w to, że młodszy brat zdecydowanie przysłużył się sprawie, kiedy z oddaniem wypełniał zadania wraz z innymi członkami jednostki badawczej na polecenie samego Czarnego Pana. Dokonania brata wywoływały w nim mieszankę dumy i zazdrości, lecz nie w ujęciu zawistnym, zwyczajnie chciał go dogonić, aby samemu zdobyć podobne uznanie.
W kuchni zdołał lepie przyjrzeć się kobiecie. Rozpoznał jej twarz, przecież siedziała obok niego na spotkaniu Rycerzy. Na pewno nie mogłaby pomylić go z Lupusem, bo przecież składała raport o ich wspólnych dokonaniach – postępach poczynionych w sprawie całkowitego okiełznania mocy anomalii. Najpierw ściągnął z siebie płaszcz, niechętnie ukazując światu poparzenia na ramionach, nim zgodnie z niemym poleceniem Cassandry zasiadł na jednym z krzeseł.
Czarna magia nie była nam dziś przychylna – rzekł spokojnie, gdy spytała o ich rany. Obaj najpierw odczuli ciosy zadane ich umysłom, kiedy mroczne zaklęcia nie powiodły się żadnemu. – Mam trochę poparzeń – dodał ciszej, z goryczą, mrużąc przy tym oczy ze złości na samego siebie. Uzdrowicielka nakazała opowiedzieć o szczegółach, aby dla ich dobra lepiej zrozumieć naturę ran. – Udaliśmy się na miejsce anomalii, gdzie natknęliśmy się na dwie czarownice – zaczął niechętnie. – Pierwsze zaklęcia poszły nam znakomicie, ale gdy zdecydowaliśmy się sięgnąć po te czarnomagiczne… – urwał, zerkając na Craiga. – Poczułem wielkie osłabienie i tylko na chwilę straciłem koncentrację. Zmuszeni byliśmy nieustannie się bronić, nie mieliśmy okazji wyjść z kontratakiem. Pamiętam Pavor veneno i jeszcze Circo Igni. Musiałem skoczyć przez ogień.
Uniósł spojrzenie ciemnych oczu na kobietę, czekając na jej reakcję. Czekał jeszcze na jakieś uzupełnienie relacji ze strony Craiga. Niezbyt dyskretnie zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Wprowadzeni zostali do kuchni, to zdołał dostrzec już po przekroczeniu progu izby. Musiał walczyć z otępieniem, aby dostrzec szczegóły. Już wcześniej czuł intensywny zapach czosnku, ale dopiero teraz zauważył kociołek nad paleniskiem. Porem ujrzał rozdziobaną kość.
To Anaksagoras z Kladzomen jako pierwszy nauczał o wróżeniu z kości – wyrzucił z siebie bezwiednie, na jednym wydechu, zapewne niepotrzebnie odkrywając jedną z kart historii poprzez przypomnienie sylwetki starożytnego czarodzieja z Grecji. – To w przyrodzie tkwi magia. Wszystko pochodzi z ziemi i wszystko do niej wraca. W kościach zapisane jest wszystko – kolejne niepotrzebne słowa, które jednak go uspokoiły. Potrzebował oderwać myśli od analizowania raz za razem nieudanego starcia.





Dojrzałem,
moje ciało jest czułą kołyską
dla mocy,
w których płaczu
zawiera się wszystko,
leżą w pięknym posłaniu
i miłość i głód
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 4
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   06.01.19 2:34

Burke nie był na tyle głupi, by próbować swoich sił w przepychance z trollem. A musiał też wziąć pod uwagę, że jego nazwisko znaczyło dla tego stworzenia tyle, co strzęp mięsa między zębami pozostały po wczorajszym obiedzie. Odpowiednim posunięciem wydawało się więc uprzedzenie czarownicy będącej panią tego przybytku o tym, że oto przybyła dwójka czarnoksiężników, która potrzebowała jej pomocy. Gdy kobieta wyłoniła się z mroku korytarza, Burke skinął jej z szacunkiem głową - mogła być czarownicą z Nokturnu, ale jej umiejętności oraz pozycja w grupie badawczej rycerzy były nad wyraz nieocenione.
- Cassandro - powtórzył jej imię w ramach powitania, tym razem już znacznie ciszej. Był pewien, że nie musi mówić, czemu tak naprawdę pojawił się na jej progu. Być może po nim samym nie było widać znaczących obrażeń, jednak Alphard wyraźnie nosił na sobie ślady po niedawno stoczonym pojedynku. Burke wspomógł kompana w krótkim spacerze, który musieli odbyć, aby udać się do kuchni. Tam też pozwolił, aby Black sam przedstawił - zarówno swoją osobę, a także obrażenia, które go dotknęły. Burke miał o tyle szczęścia, że we wspomnianym pojedynku jego osoba nie doznała niemal żadnego uszczerbku. I było to głównie zasługą Alpharda właśnie. Craig nie był z tego powodu specjalnie dumny, ale nie dało się tego nazwać inaczej - podczas owej potyczki, Black w niektórych momentach robił mu niemal za żywą tarczę. Burke prawdopodobnie nosiłby na skórze ślady podobnych obrażeń co jego kompan, gdyby nie drugi z rycerzy oraz cudowna, czarnomagiczna moc, która pozwoliła mu umknąć pod postacią mgły. - Magia była dziś wybitnie kapryśna - potwierdził słowa Blacka. - Mnie na szczęście nie dosięgło żadne z tych zaklęć. Doskwierają mi tylko dolegliwości po nieudanym czarnomagicznym uroku.- mimowolnie potarł dłonią swoją skroń, zupełnie jakby chciał rozetrzeć lekki, ćmiący ból ukryty gdzieś pod czaszką. Z powodu swojej zdecydowanie lepszej kondycji odsunął się kawałek, pozwalając Cassandrze w pełni skupić się na drugim z jej pacjentów. Tak naprawdę nie chciał mówić nic więcej. Nie mieli się czym pochwalić, nie odnieśli żadnego zwycięstwa a jedynie gorzką, sromotną porażkę. Nie można było nawet powiedzieć, żeby nauczyli się czegoś lub dowiedzieli jakiejś przydatnej informacji o przeciwniczkach. Nie widzieli ich twarzy, nie poznali imion, słyszeli jedynie głosy, kiedy kobiety raz po raz ciskały w nich zaklęciami. Kompletna strata czasu. Mieli szczęście, że anomalia zaczęła domagać się natychmiastowego uspokojenia, inaczej prawdopodobnie aż do teraz mieliby na ogonie dwie kobiety, które obaj z Blackiem podejrzewali o członkostwo w zakonie feniksa.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Kuchnia   08.01.19 12:58

Skinęła głową, witając w swoich progach Blacka; to niesamowite, że jeszcze przed paroma miesiącami taki jak on co do zasady nie przekraczali jej drzwi - stając się częścią Rycerzy zyskała wielu potężnych sprzymierzeńców. Nigdy nie pomyliłaby go z Lupusem, podczas ostatnich prac nad anomaliami poznała go dość dobrze; nie mogła jednak poznać łączących ich korelacji.
- Krewny Lupusa - zauważyła zatem, nie dopytując, by nie dać wrażenia wścibskości i umożliwiając Alphardowi wycofanie się z tematu, a zarazem wykazując zainteresowanie tymże. - Pojawiłeś się ostatnio po raz pierwszy - pociągnęła, obserwując rysy jego twarzy - naturalnie, że je pamiętała, lecz poza słowami, które tamtego dnia padły, nie wiedziała o nim nic. Umilkła jednak, w ciszy wsłuchując się w ich słowa, nie oceniając, na jej twarzy nie wykwitł żaden grymas. Z marazmem podkasała rękawy szaty, zanurzając dłonie w drewnianym wiadrze z wodą, stojącym opodal paleniska, obmywając je tym samym z nieczystości i przygotowując się do zabiegów na pacjentach. Nie wyglądało to bardzo źle, mogli być znużeni, obolali, ale ich życiu ani zdrowiu nie zagrażał trwały uszczerbek inny niż brzydka blizna, pośpiech nie był potrzebny - teraz już nie miał niczego zmienić. Czarna magia zawsze była kapryśna, była pewna, że wiedziała o niej znacznie mniej niż siedzący u niej czarodzieje, ale widziała też wystarczająco wielu osłabionych, słaniających się z nóg śmiałków, którzy zapragnęli okiełznać jej żywioł. Mówią, że z wielką potęgą wiąże się też wielka odpowiedzialność, ale większość mężczyzn przecież obok odpowiedzialności nawet nie stała. - Będziesz musiał zdjąć koszulę - zauważyła, przecierając dłonie w wiszącą - również przy palenisku - szmatkę, słowa kierując do Alpharda; ze słów jej gości wynikało, że to on został mocniej pokiereszowany. Dopiero teraz wysunęła z połów szaty różdżkę, podchodząc bliżej Alpharda; w ciąży utraciła lekkość chodu, życie rozwijające się pod jej sercem czerpało energię, jakby potrzebowało jej za pięciu. Pomogła mu zdjąć materiał tak, by nie podrażnić ran ciągnących się wzdłuż ramion; potrzebowała do nich wygodniejszego dostępu. Wymagały okładów, z pewnością, pierwszy rzut oka pozwalał to stwierdzić, maść przyśpieszy gojenie, ale póki co - wymagały skrupulatnej interwencji.
- Cauma Sanavi Horribilis - wymamrotała pod nosem mantrę, obracając różdżką wzdłuż śladów po poparzeniach, drugą, chłodną dłoń składając na jego karku; po części, by go uspokoić, po części w niemej prośbie, by pozostał nieruchomy, a po części dla własnej wygody. Jego słowa dotarły do niej pomimo skupienia. - Ciekawi cię przyszłość czy przeszłość, Alphardzie Black? - zapytała, nie przerywając rytuału. Męskie nazwiska wpisane w historię za sprawą podstępu lub wykradnięcia zasług bardziej uzdolnionym kobietom, były jej obce, ale naturę kości znała bardzo dobrze. - Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Czarodzieje często nie doceniają ziemi, po której stąpają, choć ta jest kolebką i trumną zarazem - zauważyła, Black zaimponował jej swoimi słowy, tacy jak on nieczęsto myśleli o sprawach bardziej przyziemnych.
- Skoro o powrotach mowa - obejrzała się na Craiga - nie byłeś u mnie, odkąd powróciłeś - skąd - tego mówić nie musiała; nazwa strasznego więzienia była słowem, którego tutaj nie wypowiadała. - Nawiedzają cię sny? - Była uzdrowicielką rycerzy, pewne rzeczy zamierzała doprowadzić do końca.





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   08.01.19 12:58

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 74

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19