Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Kuchnia   07.05.18 23:30

First topic message reminder :

Kuchnia

Obszerne pomieszczenie, wewnątrz którego niemal zawsze delikatnym płomieniem żarzy się palenisko pod żeliwnym kociołkiem. Większość półek jest otwartych, w słoikach, buteleczkach i drewnianych skrzynkach znajdują się produkty spożywcze różnego pochodzenia. Wewnątrz pachnie mieszaniną ziół specyficzną dla całej lecznicy, wzmocnionej niedźwiedzim czosnkiem przewieszonym wstęgą nad przeważnie odchylonym oknem - w formie ochronnego amuletu. Ustawiony pośrodku dębowy stół nierzadko służy za dodatkowe łóżko, a cztery krzesła, którymi go otoczono, bynajmniej nie są przeznaczone dla domowników - chorzy muszą nabrać sił. Podwieszone pod sufitem grzyby i owoce pachną suszem, wystrój wydaje się surowy, pozbawiony zbędnych ozdób. Kiedy na zewnątrz panuje ciemność, w kuchni mrok rozprasza blask paleniska oraz świece palone na stole. Gliniane naczynko w kącie pomieszczenia przeważnie wypełnione mlekiem wskazuje na obecność kociego łowcy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Apollinare Sauveterre
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4149-apollinare-sauveterre https://www.morsmordre.net/t4299-rembrandt#90382 https://www.morsmordre.net/t4232-powidoki https://www.morsmordre.net/f208-horizont-alley-21-3 https://www.morsmordre.net/t4239-skrytka-bankowa-nr-1066#86886 https://www.morsmordre.net/t4236-apollinare-sauveterre#86874
Zawód : artysta, krytyk, dyrektor Galerii Sztuki
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie.
OPCM : 9
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   20.08.18 21:53

Lubił ich spotkania. Chociaż - trzeba było przyznać - ostatnio wkradła się do nich monotonia. On zjawiał się tutaj, ledwie żywy, lub właściwie już na wpół martwy, a ona stawiała go na nogi. Czasem - tak ja w tym przypadku robiąc to ponownie, ledwie kilkanaście godzin po tym, jak opuścił jej lecznicę. Czasem pokręciła nosem, wytknęła to, co wytykały kobiety - że zbyt nierozważny, że za szybko próbujący powrócić do wcześniejszych zamiarów. Chyba wszyscy tacy byli - trochę narwani, za bardzo uparci, zbyt mocno chcący coś udowodnić. Nie różnił się tym od innych mężczyzn. Nawet nie próbował, wybierał wspólne koegzystowanie własnego jestestwa i natury. Ludzie zmieniali się niezwykle rzadko, a jemu - mimo wszystko - odpowiadało to, jakim był.
- Zadbam o to, by właśnie takim był. - zapewnił ją, unosząc leniwie wargi ku górze. Chyba sam tego potrzebował, krótkiej chwili nie zmąconej przeglądaniem teczek artystów, planowaniem kolejnego wernisażu, czy zajmowaniem się sprawami o których wiedziało niewielu - o sprawach skrytych w mroku i czerni, jednak podniecająco ciekawych i zapraszających do swojego świata. Coś za coś, tak brzmiało odwieczne prawo i on był w stanie zapłacić cenę, którą nosiło to przedsięwzięcie.
- Możliwe. - zgodził się z nią znów ogniskując spojrzenie na niej. Przez chwilę zastanawiał się, odbiegając myślami w kierunku planów na przyszłość, tego, co przywiodło go do Londynu. Z każdą chwilą przekonywał się, że dobrze zrobił - choć nie wszystkie momenty były proste. - Niektóre sprawy są jednak na tyle wredne, że nie mają zamiaru czekać na powroty do zdrowia. - uśmiechnął się półgębkiem, niby żartując, jednocześnie też będąc całkowicie poważnym. Teraz, po spotkaniu przy anomalii był jeszcze bardziej pewien, że nie można było zwlekać z naprawami ich. Nie tylko oni wiedzieli jak je okiełznać pewnie nie tylko oni znaleźli sposób na odpowiedni ich wykorzystanie.
- Z mojej perspektywy jawił się on bardziej jako rozrywkowy. Kto by pomyślał, że popołudniowy obiad może przynieść tak wiele. - skomentował z rozbawieniem przypominając sobie wydarzenia z tamtego dnia. Tak, zdecydowanie okraszało je rozbawienie, niczym lekka, niewidoczna mgiełka. Tajemnicą pozostawał dla niego mężczyzna którego przyprowadziła Selina.




Just wait and see, what am I capable of

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/34
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.08.18 1:10

Skinęła głową, przyjmując obietnicę - pewna, że w istocie dopełni starań, by ją ziścić - Apolinaire wyglądał jak czarodziej, który nie lubił bylejactwa. Ze swoim smakiem do wina i dżentemeńskimi manierami niewątpliwie potrafił zorganizować wieczór przepełniony drobnymi przyjemnościami, nie dla niej, dla siebie - w jej oczach był mężczyzną wymagającym. Wymagającym od siebie, ale i od świata. Dawno już nie miała okazji odpocząć, od początku maja jej lecznica pękała w szwach, a ona często jak nigdy zaczęła przyjmować pacjentów na podłodze - brakowało jej łóżek i sienników. Nieustannie morzył ją sen - w tych godzinach, które na sen dysponowała, zwykle spać nie mogła, myślami błądząc przy cierpiącej córce. Nieustanny ból pleców i karku był w jej zawód wpisany - a jednak ostatnimi czasy odczuwała je dotkliwiej, niż zwykle. - Na to liczę - mruknęła tylko krótko, nie zaprzestając swoich działań - musiała dokładnie przebadać ciało Sauveterre'a, by upewnić się, że nie nosiło więcej śladów zranień.
Uniosła ku niemu spojrzenie - pozbawione już prowokującej iskry - znów miał rację, choć niezwykle brutalną. Wszyscy stanowili część większej sprawy, która w istocie nie zamierzała czekać - na nic ani na nikogo. Teraz rozumiała to lepiej niż wcześniej, nie będąc jeszcze elementem ich świata. - Niektóre sprawy na zawsze pozostaną wredne, jeśli część z nas padnie martwa - odparła dopiero po chwili, choć wiedziała, że nie miała racji. Czarny Pan nie liczył się ze stratami - tak się jej przynajmniej wydawało, znała go wyłącznie z opowieści, a pośród jej myśli tkwiło bolesne przeświadczenie o tym, ze nikt, kto dzierży władzę, nie liczył się z ludzkim życiem. Byli żołnierzami, a żołnierze umierali. Jej zadaniem było do tego nie dopuścić. Ale nie poprzez odciąganie ich od niebezpieczeństw. - Powinieneś u mnie zostać do jutra. Zobaczę, jak reagują blizny - poinformowała, odsuwając się odeń pół kroki - zbliżając się do Thomasa, aby upewnić się, że i ten pozbawiony już jest bólu.
- Jak się ma twoja towarzyszka z tamtego dnia? - zagaiła z kobiecą dociekliwością, chwytając w dłonie leżącą przy stole szmatkę i wycierając w nią dłonie. Nie znalazła więcej zranień - obaj czarodzieje byli cali i zdrowi. Złośliwością usiłowała jednak stłumić to, o czym w kontekście kolacji myślała najbardziej intensywnie. - Aaron - wypowiedziała imię kuzyna, unosząc wzrok na twarz Apolinaire'a. - Myślisz, że mógłby - Nie dokończyła pytania, ale jego wydźwięk w tym kontekście był dla niej oczywisty - czy Aaron także należał do Zakonu? Skąd znał Benjamina? Walczyli ramię w ramię? Czy Aaron - mógłby ich zdradzić? Nie miała powodów, aby go podejrzewać - ale tak samo nie spodziewała się tego po Benie.
Nie chciała jego śmierci.





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Apollinare Sauveterre
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4149-apollinare-sauveterre https://www.morsmordre.net/t4299-rembrandt#90382 https://www.morsmordre.net/t4232-powidoki https://www.morsmordre.net/f208-horizont-alley-21-3 https://www.morsmordre.net/t4239-skrytka-bankowa-nr-1066#86886 https://www.morsmordre.net/t4236-apollinare-sauveterre#86874
Zawód : artysta, krytyk, dyrektor Galerii Sztuki
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie.
OPCM : 9
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.08.18 18:30

Może z winem zrobi też coś w leczniczy. Nie potrafiał naprawiać kranów, ale wiedział jak zbijać ze sobą deski - nie ra tworzył płótna dla siebie przeróżnych rozmiarów. Prawdopodobnie jego umiejętności nie przydadzą się aż nadto, ale może chociaż w ogóle odrobinę. Zwłaszcza, że Cassandra wyglądała na zmęczoną. Anomalie musiało dawać jej się we znaki ze zdwojoną siłą. Raz, przy rzucaniu zaklęć leczniczch i dwa, z liczbą pacjentów, która drastycznie się powiększyła. Chyba nikt jej nie pomagał. Może winna zastanowić się nad wzięciem kogoś na staż. Nie zaproponował jednak tego zostawiając myśli dla siebie. Zawsze uważał ją za kobietę roztropną, pewnie i tą myśl zdążyła już przecedzić przez kilka sit. Uniósł lekko kącik warg na plany zakończone cichym stwierdzeniem. Tak, zdecydowanie zasługiwała na kilka chwil odpoczynku i karton - jeśli nie dwa - dobrego wina.
Spokojnie wytrzymał jej spojrzenie w którym nie tańczyła już prowkująca iskra. Tak, doskonale zdawała sobie sprawę o czym mówił. O tym, czego postanowili się podjąć. O konsewkwencjach, które za sobą to pociągało i obowiązku, który siadał na ich ramionach.
- Bardziej możliwym zdaje mi się odpowiedź: uwięziona. Nie sądzę, by byli zdolni zabijać.  - odpowiedział jej poważnie nie odciągając spojrzenia. Mógł się mylić i możliwe, że właśnie tak było. Ale jednak czy nie złapali Burke'a i nie zamknęli go w Azkabanie? Możliwe, że zwyczajnie chceili zachować czyste ręce. Nie znał ich wcale.
- Więc postanowione. - zgodził się nie zamierzając dyskutować z jej postanowieniami. Jeśli sądziła, że powinien zostać, tak właśnie zamierzał zrobić. Zresztą i tak nie miał ochoty na wędrówkę do domu.
- Nie widziałem jej od tego czasu. Spotkałem ją pod drzwiami. - zdradziłem Cassanndrze sekret, uśmiechając się lekko. Pamiętał konsternację na twarzy kuzyna, gdy weszli razem. Tak, zdecydowanie zabawne. Zmarszczył brwi i pokręcił głową przecząco - Wątpię. - odpowiedział jej, jeszcze przez chwile pozwalając wędrować myślami w stronę kuzyna. Szczerze wątpił, by mógł się zaangażować w walkę. Zwłaszcza taką. Jakoś nie widział go w roli obrończy szlam. Cenił czystokrwistość, a resztę zwyczajnie akceptował, albo ignorował. Chociaż teraz i tak. - Pewnie poi swoją żonę kolejnymi odmianami herbat. - rzucił między nich, przymykając lekko powieki. Czuł zmęczenie, potrzebował snu.

| zt x 2




Just wait and see, what am I capable of

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18