Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Kuchnia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime07.05.18 23:30

First topic message reminder :

Kuchnia

Obszerne pomieszczenie, wewnątrz którego niemal zawsze delikatnym płomieniem żarzy się palenisko pod żeliwnym kociołkiem. Większość półek jest otwartych, w słoikach, buteleczkach i drewnianych skrzynkach znajdują się produkty spożywcze różnego pochodzenia. Wewnątrz pachnie mieszaniną ziół specyficzną dla całej lecznicy, wzmocnionej niedźwiedzim czosnkiem przewieszonym wstęgą nad przeważnie odchylonym oknem - w formie ochronnego amuletu. Ustawiony pośrodku dębowy stół nierzadko służy za dodatkowe łóżko, a cztery krzesła, którymi go otoczono, bynajmniej nie są przeznaczone dla domowników - chorzy muszą nabrać sił. Podwieszone pod sufitem grzyby i owoce pachną suszem, wystrój wydaje się surowy, pozbawiony zbędnych ozdób. Kiedy na zewnątrz panuje ciemność, w kuchni mrok rozprasza blask paleniska oraz świece palone na stole. Gliniane naczynko w kącie pomieszczenia przeważnie wypełnione mlekiem wskazuje na obecność kociego łowcy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime19.06.20 15:55

Płynnym gestem porwała do tańca miotłę, która zaczęła zgarniać kurz na podłodze, kolejnym szmaty, które zaczęły czyścić naczynia w zlewie i kocioł ustawiony na paleniskiem, kolejne ruszyły ku parapetom, sprzątać kurze, a ona sama wdrapała się na krzesło, by zdjąć z rozwieszonego sznura ususzone zioła; tego ostatniego nie zwykła powierzać magii: choć była to praca monotonna, czasochłonna i, cóż, również męcząca, zioła należało odwiązać na wysokości i odłożyć na bok, powtarzając to czasem i po wiele razy, to priorytetem były tutaj susze, których nie chciała narażać na połamanie. Każde, nawet najdrobniejsze uszkodzenie mogło sprawić, że alchemicznie stałyby się całkiem bezużyteczne. A do tego doprowadzić nie chciała. Zioła zbierała do drewnianej misy, rozdzielając je według właściwości - dopiero w pracowni rozdzielała je w bardziej szczegółowy sposób. Tak naprawdę, była to forma relaksu - zadanie mniej odpowiedzialne od czuwania nad pacjentami i mniej wyczerpujące, niż opieka nad Calchasem, który przebywał w tym momencie pod czujnym okiem starszej siostry. Bała się odstępować noworodka na krok, ale w jej jednych rękach - rękach Lysandry - czuła, że jej syn był bezpieczny.
Wtem jednak wydarzyło się coś przedziwnego - przez otwarte okno do środka wpadło ptaszę, po chwili odmienione w człowieka; podobny proces nie mógł jej zadziwić, sama wszak przyjmowała podobną formę, choć przyznać musiała, że nieczęsto wpadała na innych animagów. Niemal momentalnie zeskoczyła z krzesła, chwytając tańczącą miotłę, by obrócić ją trzonem w kierunku kobiety niby śmiercionośną broń - nie była nią w tym momencie, ale w każdej chwili mogła się nią stać; miała wszak przy sobie różdżkę, a sztuka przemian nie była jej obca. Uniosła lekko brew, przyglądając się nieznajomej krytyczne, z przekonaniem stwierdzając, że jej nie znała - i że nie pochodziła stąd.
Więc - skąd?
Szukała pomocy, jej zamiary stały się jasne, gdy zabrała głos. Zlustrowała ją wpierw uważnie spojrzeniem, upewniając się, czy mówiła prawdę - była uzdrowicielką z dość długim stażem, by potrafić odróżnić rzeczywiste obrażenia od konfabulowanych. Ale kobieta została mocno poturbowana, choćby i samym upadkiem na jej podłodze. Co gorsza, rozsypała brud zamieciony przez miotłę - będzie musiała sprzątać jeszcze raz.
- Masz, jak zapłacić? - zapytała, nie odkładając broni, miotłę wciąż trzymała uniesioną w drapieżnej ofensywie. Nie pracowała za darmo, jej lecznica była otwarta dla każdego, kto zamierzał jej usługi opłacić - zwłaszcza teraz, kiedy potrzebowała pieniędzy bardziej, bo na świecie pojawiło się niemowlę. Na Nokturnie wiedział o tym każdy, nie przyszło jej do głowy, że nieznajoma mogłaby nie wiedzieć, dokąd trafiła - przecież tu każdy znał Cassandrę. To nie kim jesteś pojawiło się na jej ustach jako pierwsze, ceniono ją właśnie za to, że podobnych pytań nie zadawała.
Ale zwykle nieznajomi nie wpadali ot tak przez okno.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/60
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime27.07.20 20:23

Nie mogła przewidzieć, jako potoczy się dzisiejszy wieczór. Wiedziała, że ryzykowała wiele, ale ni e dopuszczała myśli, ze coś pójdzie tak bardzo nie tak. Ratowanie ucieczką nie traktowała jako ostateczności, ale w tym przypadku, nie widziała innej szansy na przetrwanie. A tego musiała się trzymać. Nie żyła tylko dla siebie. Miała syna. I to jego dziecięca twarz przemknęła w umyśle, gdy zamykała - tylko na chwilę - oczy.
Uniosła powieki wyczuwając obecności. I chociaż otumaniony umysł alarmował ostrzegawczo, że powinna szukać kryjówki, albo walczyć, zmusiła ciało do dźwignięcia na kolana. Oparła się o chłodną powierzchnię kanciastego przedmiotu, być może szafki i w drżących palcach zacisnęła różdżkę. Podciągnęła pod siebie kolana, ciągnąc za sobą materiał wilgotnej spódnicy. Drugą rękę wciąż przytrzymywała na piersi, nawet - jeśli na niewiele zdawał się jej zabieg. Ciemna koszula kleiła się do skóry przypominając powoli, nieprzyjemnie lepką strukturę pajęczyny. Ale place wciąż, uparcie dociskała do ciała, jakby w obawie, że z krwią wypłynie też serce. W chwilach stresu, umysł potrafił wysuwać absurdalne wizje.
Tym co dostrzegła w pierwszej kolejności, nie był ludzki cień, a... trzonek wycelowanej w nią miotły, który zawisł niedaleko jej głowy. I wbrew pozorom, nawet tak prowizoryczna broń była w stanie wyrządzić wystarczająco dużą krzywdę, by wytrącić z równowagi. Dopiero, gdy Findlay uniosła wzrok wyżej, ukazała jej się para przenikliwie zielonych oczu i aureola czarnych włosów. Nie potrzebowała przyglądać się bardziej, by rozpoznać ostrzegawczy błysk, który palił ją spojrzeniem. Była przecież intruzem. Obcym. I chociaż nie panowała ani nad upadkiem, ani przemianą - wtargnęła bez pytania. Nie była gościem. I gdyby podobne miejsce miało w jej, być może zareagowałaby jeszcze gwałtowniej, dla pewności, traktując obcego nieuruchomiającym zaklęciem.
Czuła na języku pył i krew, kiedy rozchylała usta z pytaniem, a potem odpowiedzią - Mam - potwierdziła ostrożnym skinieniem, wywołując przy tym tłoczące się mroczki przed oczami. Ślepia starała się jednak utrzymać w górze, ale ciężar osłabienia groził ciemnością rożną od tej, należącej do nocy. Odkleiła dłoń od zaciskanej do tej pory koszuli, by opuścić ją w dół, do brzegu ubrudzonego już płaszcza, który okręcił się przy udzie. Starała się wychwycić zgrubienie, przy którym trzymała jedną z niedużych sakiewek. Nigdy nie nosiła pieniędzy w jednym miejscu. Nie wyciągnęła ich jednak od razu. Opuściła jednak różdżkę, chcąc wyraźniej podkreślić, że rzeczywiście nie szukała zwady.
- Jestem ranna - dodała jeszcze bardziej przytomnie, nadając kierunek pomocy, jakiej potrzebowała. Nie była pewna ostatecznie, czego miała oczekiwać. Czy nieznajoma wezwie uzdrowiciela, wyleje na nią eliksir, czy też po prostu pomoże jej wstać i dostać się w bezpieczne miejsce. Wciąż zachowywała resztki skupionej czujności. Wystarczająco na dziś oberwała od losu, by pozwolić sobie na kolejną bezmyślność. Dostała nauczkę. teraz musiała tylko z niej wyciągnąć lekcję.




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime18.08.20 21:18

Przyglądała się intruzowi długo i zawzięcie, uważnie badając spojrzeniem linie jej twarzy, grymas, barwę cery, włosy, linię brwi, kształt nosa i ust, szukała powiązań, skojarzeń, czegokolwiek, co pomogłoby jej rozpoznać tożsamość kobiety. Nie przypominała sobie o niej w żadnym znaczeniu. Nie pamiętała nikogo podobnego do niej nigdzie na Nokturnie, nie znała podobnej twarzy z przeszłości, nie widziała jej na plakatach złowieszczo spoglądających na nią z ulic miasta. Trwała wojna, każdy nieznajomy był potencjalnym wrogiem - choć przyjaciół mugoli zdawało się być w mieście... coraz mniej. Przekrzywiła lekko głowę, jak wrona na żerdzi wahająca się, czy obiekt przed nią stanowił zagrożenie, czy też nie. Miała przy sobie różdżkę, mogła sięgnąć po nią w każdej chwili - niechcianych gości zwykła zamieniać w żaby.
A mogła też jej pomóc - i zarobić nieco grosza, powiodła czujnym spojrzeniem za ruchem jej reki, którym wyraźnie szukała zgrubienia pod szatą; dalsza deklaracja zdawała się być przypieczętowaniem umowy.
- Trudno nie zauważyć - że jesteś ranna, opuściła trzon miotły, ale nie wypuściła jej jeszcze z rąk, krytycznie przyglądając się kobiecie. Dopiero po chwili - odłożyła narzędzie na bok, pod pobliską ścianę, by ruchem dłoni odnaleźć między połami spódnicy kraniec różdżki. - Odłóż różdżkę. Na bok, nie w dół, nie zamierzam ryzykować, a tak się składa, że znajdujemy się pod moim dachem - zarządziła krótko, zwykle sama odbierała różdżki nieprzytomnym pacjentom - rzadko ktoś zaskakiwał ją w taki sposób. Jej zachowaniem dyktował strach: trwała wojna, a ona nie chciała zostać ofiarą tej wojny. Miała pod dachem dwójkę dzieci - na nie musiała uważać szczególnie. - ... chyba, że mam poprosić mojego trolla, żeby ci w tym pomógł? - upewniła się, unosząc lekko w górę jedną brew. Kobieta była obolała, pewnie nieco otumaniona, ale jej nieoczekiwane przybycie było wystarczająco zaskakujące, żeby Cassandra nie zamierzała dawać jej taryfy ulgowej. Ale kobieta nie wydawała się szkodliwa, nie na pierwszy rzut oka. Szukała pomocy - i brzmiała w tym przekonująco; reagowała zresztą na to z pewną oczywistością, była przyzwyczajona do ludzi pojawiających się w lecznicy znikąd po to, by odnaleźć ratunek - słowa czarownicy podpowiadały, że wcale nie znalazła się pod jej dachem.... przypadkiem.
- Odchyl się, spróbuję cię rozebrać - zarządziła krótko, przemywając dłonie pod kuchennym kranem.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/60
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime30.08.20 23:46

Starała się skupić. Zapamiętać cokolwiek, co mogło jej pomóc, gdyby sytuacja miała się jeszcze pogorszyć. Przecierała więc w otumanionej myśli twarze, które mogła znać, ale mimo wysiłku, nie umiała dopasować nieznajomej do konkretnej tożsamości. Nie rozpoznawała i miejsca, do którego trafiła, chociaż - już wiedziała, że zapamiętać miała przenikający wszystko zapach ziół. I tego wrażenia chwyciła się, jak kotwicy, by zachować ciągłość w przytomności i niepopełnienia niepotrzebnego błędu. I chociaż w tej chwili nie była to wielka pociecha, czuła ulgę trafiając na czarownicę. Na kobietę. Chociaż w obecnym stanie i tak niewiele była w stanie sama zdziałać, było zbyt wiele możliwości, które pozbawionej większej obrony czarownicy mogło się przydarzyć na Nokturnie.
Informacja. Chłonęła szczegóły rozmowy, w końcu - jeśli tylko nie została okłamana - mogła określić chociaż częściowo gdzie się znalazła. I wahała się przez moment, słysząc polecenie. Różdżka była przedłużeniem jej mocy, jej działaniem. Mogła zostać oszukana, ograbiona. I nie tylko, ale śliskie od wilgoci drewienko w końcu znalazło się na podłodze, tuż obok niej. Rozluźniła palce - To nie będzie konieczne - odpowiedziała rzeczowo na ostatnie zdanie, czując tężejące napięcie. Swoje własne, ciemnowłosej czarownicy i samego powietrza, zupełnie jakby magia kumulowała się wokół nich. Nie, zdecydowanie nie miała ochoty na komplikacje. I chociaż wiedźma mogła zwyczajnie ją okłamać - nie odnalazła w groźbie fałszu. Troll. Jej dom.
Zgodnie z kolejną dyspozycją, odchyliła się, zaciskając zęby, gdy poruszyła skulone do tej pory mięśnie. I z każdym kolejnym gestem i działaniem nieznajomej, utwierdzała się w ulotnym jeszcze przekonaniu, że rzeczywiście otrzyma pomoc. A sposób w jaki działała - pewny i czujny - mówił, że nie chodziło o wezwanie dodatkowej pomocy. Czy miała na tyle szczęścia, że trafiła w ręce uzdrowiciela?
Przymknęła powieki, starając się samej, w pierwszej kolejności, odsupłać wiązanie płaszcza, w który wciąż była zaplatana. Nie chciała być bezczynna. I bezużyteczna, czekając na działania innych. Szukała praktycznych rozwiązań i nawet tak niecodzienna sytuacja wymagała, by pozostała po prostu czujna na otoczenia. I zapewne palce zamarły na wpół rozwiązanym zapięciu, a spojrzenie przeniosła na krzątającą się sylwetkę - Przepraszam, za tak niespodziewaną wizytę. Nie miałam większego wyboru - być może nie powinna wciągać w rozmowę kobiety, ale w naturalny dla siebie sposób, starała się zrozumieć, dowiedzieć, gdzie się znalazła. I kim właściwie była jej tajemnicza wybawicielka. Skrawki informacji, które otrzymała do tej pory, rysowały niejasny obraz, który wymagał uzupełnienia. Nienachalnie jednak. Zaciągała właśnie dług wdzięczności. Było też coś znajomego w sposobie poruszania się czarownicy. Drobne, wykonywane gesty, pochylenia, nawet moment, w którym trzymała wojowniczo miotłę i pochłaniała ją spojrzeniem, które chowało i drapieżną groźbę i tajemnicę. Pozostała ostatecznie w niewiedzy, nie mogąc chwycić umykającego jej zrozumienia.




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime01.09.20 0:54

Spokojnie - minimalizując ostrożne ruchy - skinęła głową, gdy czarownica opuściła różdżkę; Cassandra nie potrzebowała szukać u niej podstępu, gołym okiem potrafiła rozróżnić konfabulanta od czarodzieja naprawdę wymagającego pomocy i opieki - a rozlewająca się krwista plama świadczyła o tym, że ta kobieta podobnej - jakiejkolwiek - pomocy niewątpliwie potrzebowała. I twierdziła, że miała pieniądze, żeby za nią zapłacić. Nie potrafiła rozpoznać jej twarzy, nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle; nigdy wcześniej jej tutaj nie widziała, to źle, nie widziała w niej ściganego wroga, to dobrze. Interwencja Umhry była zbędna, nie wytarła umytych dłoni, powracając do kobiety, by zgodnie z obietnicą rozłożyć poły jej płaszcza; niewiele robiła sobie z jej dłoni, które próbowały rozpleść plątaninę guzików - wiedziała, że nie były w stanie tego zrobić, osłabienie odebrało jej moc rąk. Uczyniła to za nią, korzystając  z przewagi, jaką w tym momencie dawała jej pełnia zdrowia. Tak jak się spodziewała, koszula pod płaszczem była lepka od sączącej się krwi.
- Kto cię tak urządził? - wymknęło jej się z ust, kiedy sięgnęła dłońmi do guzików jej koszuli, zamierzając odsłonić nagie ciało i ujrzeć ranę - jej dłoń nie zawahała się ni chwili, wzrok nie umknął, bystra strażniczka z pewnością spostrzegła, że Cassandra do podobnych widoków zwyczajnie przywykła. Rana ciągnęła się od piersi, ale nie wydawała się bardzo poważna - nie mogła taką być, jeżeli nieznajoma zdołała wpaść do niej jeszcze w animagicznej formie. Odeszła na moment, by z jednej z szafek zdjąć glinianą misę i czystą ścierkę, lekkim ruchem dłoni porwała z haków zioła, które między palcami skruszyła do wody, nadając jej oczyszczających właściwości rumianku i mniszka. Zamoczywszy w niej fragment materiału, przetarła nią ciało kobiety, ostrożnie, omijając rozcięcie, ale ściągając krew - wpierw musiała pzobyć się zanieczyszczeć. Zmrużyła lekko oczy, przyglądając się krawędziom rany: były proste, czy szarpane? Płytkie, czy głębokie? Szacowała - co mogło je pozostawić.
- To nie była niespodziewana wizyta - odparła lekkim tonem, zupełnie jak gdyby ranne ptaszydła przeobrażające się w ranne kobiety wpadające do jej domu były dla niej codziennością. Poniekąd były - widok animaga-ptaka nie mógł jej zaskoczyć, sama to przecież potrafiła, a pacjenci, pacjenci zjawiali się cały czas. Tym razem brak zaskoczenia nie miał nic wspólnego z jej trzecim okiem. - A wybór jest dzisiaj przywilejem nielicznych - dodała, zadzierając lekko brodę, by lepiej przyjrzeć się skórze - gdy skończyła ją oczyszczać, odrzuciła materiał na bok, sięgając między poły ciemnej spódnicy, gdzie odnalazła różdżką; pochwyciwszy ją w dłoniach, przeciągnęła nią wzdłuż cięcia, szepcząc spokojną, kojącą mantrę, której sensu Veronia pojąć nie była w stanie. Wkrótce nadeszła ulga: ból ustał, ustało też krwawienie.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/60
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Kuchnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia   Kuchnia - Page 6 I_icon_minitime11.09.20 23:01

Nie czuła się dobrze bez różdżki w dłoni. Czuła się bardziej bezbronna pamiętając o słabości własnego ciała, gdy nie mogła korzystać z magii. Do tej pory zastanawiała się czasem, jak sobie radzili mugole nie tylko w codziennym życiu, ale przede wszystkim w krytycznych sytuacjach. Dla nich, kobiet, magia stała się rzeczywistą bronią. Z nią, wiedziała, że może zdziałać wiele nawet w obliczu silnego przeciwnika. A na pewno, w razie konieczności pomóc w ucieczce. Martwa nikomu się nie przyda. Miała kogo chronić i nie mogła zostawić syna bez opieki. Kalkulowała, miarkowała siły na zamiary i jeśli wymagała tego sytuacja, wycofywała się. Tak, jak tutaj. W końcu, liczył się cel. Nawet jeśli odsuwał się w czasie, był do osiągnięcia.
Nie zaprotestowała przed obcym dotykiem. Nie dlatego, że pasował jej taki układ. Mimo osłabienia, utrzymywała emocje na wodzy, opierając się na samej prawdziwości pragnienia pomocy. Przyzwyczaiła się tak znosić podobne działania, jak i doceniać skuteczność kolejnych działań. Nie pierwszy raz poddawała się uzdrowicielskim gestom i nagość nie była jej obca. Także własna. I zdecydowanie brakowało znamion wstydu w ujęciu kolejnych ruchów, odsłaniających krwawiące miejsca. Była magomedykiem - Mężczyzna. Zdrajca - odpowiedziała krótko, marszcząc przy tym ciemne brwi. Nie tłumaczyła się. Nie sadziła też, by nieznajoma chciała drążyć temat. Płynąca w niej wcześniej, bardziej gniewna emocja i świadomość zdrady, odpływała. Ale zasługi nie odnajdowała tylko w opanowaniu, a we własnym osłabieniu. Musiała przyznać sama, że dała się podejść. Zaryzykowała. I musiała przełknąć porażkę. Przynajmniej chwilowo.
Zwinęła odruchowo dłonie, gdy czarownica przecierała okolice równo ciętej, dość głębokiej rany, zupełnie, jakby miała nieprzyjemność mierzyć się z ostrością miecza, czy sztyletów. Findlay nie znała wypowiedzianej formuły, ale rozumiała wystarczająco, by wiedzieć, że miała do czynienia z czarna magią. Być może, powinna była zainteresować się mocniej i posiłkować wiedza męża, gdy jeszcze żył. Płaciła za swoją ignorancję - Rozumiem, że to codzienność? - powtórnie skupiła się na twarzy zajmującej się nią kobiety - To prawda - odjęła wzrok od lica czarnowłosej, by spojrzeć w górę, gdy pierwsze, niewyraźne zaklęcia, niby niecodzienna kołysanka, popłynęły z ust uzdrowicielki. Ból ze specyficznym szarpnięciem pojawił się tylko na początku, mgląc półprzymknięte spojrzenie. Potem, ciepłymi falami płynęła ulga, przeganiająca nieustanna potrzebę przyciśnięcia dłoni do piersi.
Z cichym westchnieniem wróciła uwagę do swej wybawicielki z kiełkującą myślą - Przyjmiesz mnie jeszcze, gdy zajdzie taka potrzeba? - nie chciała przewidywać następnych razów, ale Nokturn, wciąż był jej bardziej obcy i niebezpieczny niż pozostałe uliczki Londynu z całą zawartością. A jeśli miała tu wracać - bo zamierzała - potrzebowała zaplecza.




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20