Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Eddard Nott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Eddard Nott
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t6094-eddard-nott https://www.morsmordre.net/t6134-icarus https://www.morsmordre.net/t6133-you-can-t-be-trusted-around-me https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t6135-eddard-nott
Zawód : zgredzę, przeklinam i szukam artefaktów
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 18
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Eddard Nott   28.05.18 11:01


Eddard Nott

Data urodzenia: 21 listopada 1926
Nazwisko matki: Ollivander
Miejsce zamieszkania: Nottinghamshire
Czystość krwi: nieskazitelnie czysta; szlachecka
Status majątkowy: bogaty
Zawód: oficjalnie poszukiwacz artefaktów; nieoficjalnie nakładacz klątw
Wzrost: 196 cm
Waga: 94 kg
Kolor włosów: hebanowy
Kolor oczu: ciemny brąz
Znaki szczególne: cienka linia biegnie pod okiem mężczyzny; bok pokryty jest siecią ciemnych, niemalże czarnych niteczek - pamiątka po spotkaniu z norweską klątwą; zadbany, krótki zarost; w chwilach konsternacji i niezadowolenia ściąga brwi do środka



Quia nominor leo

Bo nazywasz się lew, Eddardzie, nazywasz się lew, zdawało się mówić każde spojrzenie lorda Nott, gdy patrzył na swojego kolejnego syna z pewnego rodzaju dezaprobatą. W życiu młodego arystokraty, trzeciego z kolei dziedzica fortuny szlachetnego rodu Nottów, nie było miejsca na rozluźnienie, na beztroskie chwile zabawy. Wymagano od niego dyscypliny i zachowania godnego szlachetnie urodzonego czarodzieja. W rzeczywistości był chłopcem ciekawym świata, którego nie interesowały wzniosłe frazesy; nie rozumiał ich znaczenia. To soczysta zieleń lasów Sherwood przyciągała go, nie, stare skrypty, księgi i pergaminy, których treść była mu wpajana od najmłodszych lat. Cóż ciekawego jest w zapamiętywaniu historii arystokratycznych rodów? Znudzony wywodami nauczyciela (którego głos zdawał się mieć usypiające właściwości) przenosił się gdzieś daleko poza granice dworu, co jakiś czas trącając stopą, kostkę starszego brata; Percivala, szepcząc potem złośliwe komentarze odnośnie pedagoga. Często spotykało się to z jakże wyniosłym, niemalże karcącym spojrzeniem najstarszego z trójki braci. Od najmłodszych lat Eddard nie był wymarzonym dziedzicem, brakowało skupienia, zapominał o etykiecie i nie raz pokazał język nieznośnemu kuzynowi. Prawdopodobnie to chęć doznania czegoś niezwykłego; nieodparta chęć doświadczenia czegoś nowego, była przyczyną dekoncentracji podczas nauki savoir-vivre. Mimo to dzielnie starał się wypinać pierś i siedzieć z prostymi plecami przy stole podczas rodzinnych posiłków. Jednakże dumne spojrzenie pana ojca dedykowane było jedynie dla Juliusa; niedoścignionego wzoru, pierworodnego syna i prawowitego dziedzica całej spuścizny. Palące pragnienie atencji i aprobaty prowadziło do licznych i jak się okazało daremnych prób zwrócenia na siebie uwagi. Z dozą zazdrości patrzył na najstarszego brata, który na każdym kroku dumnie wypinał pierś. Z biegiem czasu zauważył, że zapatrzony w Juliusa lord Nott, nie zwraca zbytnio uwagi na dwójkę młodszych synów. Ku późniejszemu niezadowoleniu rodziców i reszty domowników Ned był zapatrzony w swojego o dwa lata starszego brata, Percivala. Gdzie jeden tam drugi. Nawzajem napędzali swoją dziecięcą kreatywność, prowokowali się do urzeczywistniania tworów własnej wyobraźni. Do perfekcji opanowali sztukę wymykania się spod czujnego oka guwernera, dla którego nie lada wyzwaniem było upilnowanie młodego lorda. Wystarczyła chwila nieuwagi, a Eddard znikał z pola widzenia swego opiekuna, aby ile sił w nogach biec przed siebie kolejnym korytarzem. Własnie podczas jednej z takich ucieczek objawiła się moc Neda. Chłopiec miał zaledwie cztery latka, ale nie w smak było mu spędzanie wolnych chwil w towarzystwie siwiejącego guwernera. Jego dziecięca wyobraźnia znalazła ucieleśnienie w rzeczywistości, gdy długi dywan zaczął wić się pod stopami służącego, zwalając go z nóg, co wywołało salwę śmiechu ze strony małego Neda.

Nottinghamshire stało się jego prywatnym więzieniem, chociaż sam nie zdawał sobie z tego sprawy. Uporczywie próbował znaleźć swoje miejsce w plątaninie korytarzy i niezliczonej ilości drzwi, za którymi kryła się tajemnica. Monumentalność budowli przytłaczała małego chłopczyka, a zarazem kusiła obietnicą odkrycia tego, co nieznane. Echo odbijające się od marmurowych ścian cicho szeptała obietnice przygody. Pragnął obnażyć z tajemnic wszystkie zakazane kąty rodowej posiadłości, jednakże guwerner bardzo dobrze zdążył poznać młodego lorda i wiedział, co podszeptywała mu dziecięca wyobraźnia. Każdy wybryk był karany dodatkowymi zajęciami z tańca. O ile zniósłby czytanie starych ksiąg z zakresu historii magii, o tyle zajęcia taneczne były drogą przez mękę. Początki nie były kolorowe, długie godziny w komnacie minęły, nim Eddard stał się tancerzem, który spokojnie mógł pokazać swoje umiejętności na bankietach, sabatach i innych tego rodzaju uroczystościach. Jednakże bez względu na upodobania chłopca, zarówno na taniec, jak i na historię kładziono ogromny nacisk podczas całego procesu wychowywania.Życie młodego lorda zmieniło się, gdy przestał być najmłodszym dzieckiem państwa Nott. Ulla stała się centrum zainteresowania wszystkich domowników, kradnąc tym samym całą uwagę. Można by się spodziewać, że młody lord zacznie niemądrymi wybrykami pozyskiwać zainteresowanie, tymczasem narodziny Ulli były momentem, na który długo czekali rodzice. Ned się wyciszył, przynajmniej częściowo. Owszem, początkowo uznawał małą istotkę za niechcianego intruza, z czasem jednak zrozumiał, że musi się nią opiekować. Ursula skradła jego serce. Niejako wziął na siebie odpowiedzialność za jej bezpieczeństwo. Szczególnie gdy Percival zostawił go samego i rozpoczął swoją edukację w Hogwarcie. Dziewięcioletni Eddard zbliżył się wtedy do Ulli. Był jej rycerzem w lśniącej zbroi i nieważne było czy chodziło o ciągnącą za włosy guwernantkę, czy wyjątkowo nieznośnego kuzyna; był obok. W ten sposób próbował przywyknąć do nowej sytuacji, w której musiał radzić sobie bez starszych braci. Jednocześnie był podekscytowany wizją nauki w Hogwarcie. Na podstawie książek z rodowej biblioteki, której niegdyś tak bardzo unikał, i listów od Percivala, stworzył wizję swego przyszłego życia w tejże placówce. Chciał wyrwać się z rodowej posiadłości, która nie skrywała przed nim już żadnych tajemnic.

~*~

- Eddard Nott
- Slytherin

Sklep Ollivandera był pusty tego dnia, gdy podekscytowany Eddard wszedł do środka z trochę znudzonym guwernerem. Eddard doskonale pamięta moment, w którym po raz pierwszy trzymał swoją różdżkę w ręku. Gdy Ollivander zaproponował mu różdżkę wykonaną z wianowłostku, z bardzo żadnym rdzeniem; jadem bazyliszka, poczuł, jak coś przechodzi przez jego ciało. Przypominająca prąd fala przeszyła go, przepływając z koniuszków palców w najdalsze zakamarki. Wiedział, że to właśnie ta różdżka. Skompletowanie garderoby i przyborów szkolnych było już niezbyt ciekawą koniecznością. Podróż pociągiem z dworca King's Cross w towarzystwie innych szlachetnie urodzonych czarodziejów, którzy tak jak on mieli zacząć naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa.
Ceremonia przydziału była jedynie formalnością, werdykt był oczywisty. Tiara Przydziału ledwie musnęła hebanowe włosy Neda, już wiedziała, do którego z domów trafi młody Nott; Slytherin. Nie mogło być inaczej, ślizgoński stół wiwatował, gdy lord kroczył dumnym krokiem w ich stronę. Początki były dalekie od jego wyobrażeń. Szkolne korytarze przepełnione szlamami sprawiały, że z jego oczu, przypominających czarną otchłań wylewała się pogarda i obrzydzenie. Niewiele mówił, trzymając się zawsze z boku, obserwując wszystkich dookoła. Szczególnie nie pałał sympatią do swojego kolegi z dormitorium; osieroconego mieszańca, Toma Riddle'a. Początkowo nie mógł pojąć tego, dlaczego zarówno ciało pedagogiczne, jak i koledzy z dormitorium byli tak zauroczeni postacią Toma. Eddard Nott był ponadto, nie miał zamiaru pozwolić na to, aby dyrygował nim jakiś kundel. Skupił się raczej na nauce, a wolny czas spędzał w towarzystwie starszego brata. Jednakże, jak wiadomo, ten nie zawsze miał dla niego czas. Śmiało, można stwierdzić, że długo trwał w swoim sceptycznym nastawieniu do Riddle'a.
Podczas pierwszych lat w Hogwarcie Eddard sprawdzał siebie, stawiał sobie kolejne granice, które przekraczał. Szybko zorientował się, w jakich dziedzinach radził sobie najlepiej, a z którymi miał zdecydowany problem. Okazuje się, że transmutacja nie była jego ulubionym zajęciem i raczej starał się omijać te lekcje, oczywiście w miarę możliwości. Nie poświęcał tym zajęciom specjalnej uwagi, po prostu wiedział, że nie przyda mu się to w przyszłości. Jednocześnie dobrze radził sobie na lekcjach eliksirowarstwa, a także starożytnych runach. Prawdopodobnie jego chęć odkrycia nieznanego dała o sobie znać i rozszyfrowywanie runicznych zapisów stało się jego ulubionym zajęciem w szkole. Wykorzystał to Tom, to dzięki niemu Eddard sięgnął po pierwszą księgę, jak się później okazało z działu ksiąg zakazanych, i zainteresował się czarną magią, a konkretniej nakładaniem klątw. Była to jedna z lektur, od których nie mógł się oderwać. Od niechcenia rozpoczął rozmowę z kolegą z dormitorium; tak to wszystko się zaczęło. Ned dołączył do grupy przyjaciół, której przewodził oczywiście Tom. Zjednoczyły ich przede wszystkim poglądy; charyzma Riddle'a sprawiła, że młodzi lordowie zapomnieli o jego nieszlacheckim pochodzeniu.

Komnata Tajemnic została otwarta, wrogowie dziedzica strzeżcie się!


Piąty rok okazał się przełomowym. Do tego momentu stali się nierozłączną i najbardziej rozpoznawalną grupą Ślizgonów w szkole. Eddard powoli z małego chłopca wyrastał na przystojnego młodzieńca, który z nonszalancją przeczesywał hebanowe włosy, długimi palcami. Po korytarzu chodził z charakterystycznym dla siebie uśmiechem; tajemniczym, a jednak pełnym pogardy. Jednak nie zniżał się do poziomu gnębienia szlam, jak robiła to znaczna część Domu Węża. Jego spojrzenie pełne obrzydzenia i pogardy w zupełności wystarczyło. Nie chciał wchodzić z tym brudem nawet w najmniejszą interakcję. Zamiast tego spędzał czas w godnym towarzystwie, a czasem wkradał się w bibliotece do działu z księgami zakazanymi, aby wyciągnąć stamtąd kolejną księgę. Z błyskiem w oku śledził kolejne wersy, pochłaniając ich zawartość. Niejednokrotnie dochodziło do takich sytuacji, kiedy Eddard przychodził na zajęcia bez ani jednej chwili snu.
Ten rok miał być wyjątkowy. Wcześniej słyszał o Komnacie Tajemnic jedynie w Pokoju Wspólnym, jako o legendzie, był to pewnego rodzaju mit, który nie miał w sobie nawet ziarenka prawdy. Jednakże, gdy Tom powiedział, że Komnata istnieje i jest w stanie ją otworzyć, wypuszczając to, co się w nich kryje, zdębiał. Naprawdę myślał, że to swego rodzaju żart, chociaż Riddle nie przywykł do żartowania. Niedługi czas później przez szkołę przeszła fala paniki, a na twarzy Notta malował się niemalże rozbawiony uśmiech. Nieco wstrząsnął nim moment, w którym zmarła jedna z uczennic. Sam nie wiedział, jak ma się z tym czuć. Z pewnością nie były to wyrzuty sumienia; właściwie nie umiał nazwać tego uczucia, ale z pewnością jakoś to na niego wpłynęło. Szkoła nieomal została zamknięta, nie chciał tego, prawdopodobnie nie chciał tego także Tom. Następne lata Hogwarcie minęły znacznie spokojniej, a przynajmniej tak wydawało się Eddardowi. Miał wrażenie, że przeczytał każdą interesującą go książkę z działu ksiąg zakazanych, poznał już każdy kąt, Hogwart, nawet jeżeli krył przed nim jakieś zagadki, to zostało ich naprawdę niewiele. Czas na coś nowego; kolejny etap w życiu lorda zbliżał się wielkimi krokami.


~*~

Koniec szkoły równał się z ucieczką spod dziwnego uroku rzucanego na nich przez Toma. Wraz z zakończeniem edukacji urwał się wszelki kontakt, Ned nie mógł zapomnieć o swoich obowiązkach wobec rodu. Powrót do rodzinnej rezydencji był przedziwnym przeżyciem, przecież znał te marmurowe ściany, dębowe drzwi do licznych komnat. Jednakże nic nie było już takie samo; klawisze fortepianu inaczej układały się pod palcami, las nadal przyciągał swoją tajemniczością, jednakże był to inny rodzaj zaciekawienia. Wiedział więcej, jego horyzonty były zdecydowanie szersze. Jedno się nie zmieniło; czuł się obco, krocząc powoli korytarzem posiadłości. Czas było wziąć życie w swoje ręce i postanowić co dalej ze sobą zrobić. Czy okazał się kolejnym rozczarowaniem? Trudno stwierdzić, chociaż tańczył na bardzo cienkiej granicy, to nie chciał rezygnować ze swoich planów, dlatego niezbyt zaprzątał sobie głowę opinią ojca. Cóż, póki chciał pracować dla Ministerstwa Magii, mógł przymknąć na to oko. Poszukiwanie magicznych artefaktów stało się tym, co chciał robić w przyszłości. Zdał sobie sprawę z tego, że nie mógłby zostać na miejscu, pod czujnym okiem ojca oraz nestora. W Hogwarcie zdążył poczuć przedsmak wolności. Kusiła, wołała; nie mógł zostać na to obojętny. Nie w jego stylu była wielka polityka i wzniosłe plany naprawy świata; a przynajmniej tak mu się wydawało.

Nie znaczyło to jednak, że hańbił ród na sabatach. Wręcz przeciwnie, zarówno młode damy, jak i zamężne szlachcianki, nie mogły oderwać wzroku od szarmanckiego uśmiechu. A Ned z lekkością bawił się słowem, mamił i czarował tak, aby goście czuli się komfortowo w nottowskich posiadłościach. Była to jednak maska; chronił się za fasadą szarmanckiego uśmiechu i zachowania zgodnego z zasadami etykiety. Powoli stawiał między sobą, a resztą świata, który zaczął budować podczas nauki w Hogwarcie. Nigdy nie był osobą, która z chęcią opowiadała o sobie, dużo łatwiej przychodziło mówić o rzeczach błahych, niezwiązanych z jego osobą. Dlatego tak zaskarbił sobie sympatię dworskich dam. Wszakże, która kobieta nie lubi plotkować? W Eddardzie plotki z życia arystokratów czasem wprowadzały go w rozbawienie; innym razem miał ochotę zwymiotować. Nie rozumiał, jak ktoś mógłby dopuścić się zdrady swojego pochodzenia, zbezcześcić błękitną krew. Sam Eddard sumiennie przygotowywał się do swojego zawodu; uczęszczał na kurs przygotowujący do dalekich i niebezpiecznych wypraw. Upór lorda dał o sobie znać, w pocie czoła usprawniał swoje zdolności magiczne, jednocześnie przekopując rodową bibliotekę w poszukiwaniu ciekawych ksiąg. Już podczas kursu Eddard skrupulatnie notował wszystko, co było związane z nakładaniem klątw. Rozpoczął od rodowych zasobów, następnie, poszerzając swoje poszukiwania na Londyn i całe Zjednoczone Królestwo.

Nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie

W końcu nadszedł ten czas; po zakończonym kursie Ned udał się w swoją pierwszą wyprawę, pozostawiając za sobą deszczową Anglię. Wylądował w Skandynawii, a dokładniej w norweskich górach. Poczuł się wtedy wolny; czuł się panem własnego losu. Wszystko zależało od niego, nikt nie mógł mu rozkazywać, ale też nikt (teoretycznie) nie mógł go uratować. To było ekscytujące. Będąc w miejscu, skąd pochodziło wiele materiałów źródłowych, ksiąg, w których tak zaczytywał się Eddard. Szybko połączył poszukiwania artefaktów z badaniem klątw. Dlatego tak chętnie przyjmował wszystkie zlecenia Ministerstwa, które znajdowały się na terenie Skandynawii i gorącego Egiptu. Można powiedzieć, że ten okres w życiu Neda to czarna plama zarówno dla członków rodu, jak i całej arystokracji. W Anglii pojawiał się rzadko i na krótko, jedynie w momentach, gdy jego obecność była niezbędna. Nikt też nie miał do niego pretensji. Dobrze wykonywał swoją pracę dla Ministerstwa, pojawiał się na najważniejszych spędach i nie doprowadził do skandalu. Tylko rodzina kręciła nosem na kawalerstwo Eddarda, ale jemu nie śpieszno było do żeniaczki. Obrączka na palcu stanowiła pewnego rodzaju ograniczeniem wolności, dlatego unikał tego, tak długo jak było to możliwe. Nie był też pożądaną partią, w końcu to na pierworodnego mieli największą chrapkę, czyż nie? On jako trzeci w kolejce do fortuny lorda Corneliusa wydawał się partią dobrą owszem, ale nie pożądaną. Dlatego cieszył się wolnością, tak długo jak tylko mógł. Mógł poświęcić się swojej pasji.
Wiele czasu minęło, zanim nałożył pierwszą klątwę. W trakcie poszukiwań nawiązał wiele znajomości zarówno z nakładaczami klątw ze Skandynawii, jak i Egiptu. W państwie Nilu miejscowi zwykli nazywać go białym wilkiem. Odnosiło się to do tego koloru skóry i pewnego rodzaju błysku w oku; trudno powiedzieć czy było to szaleństwo czy gniew. Jedno jest pewne; odkrył w sobie ciemną stronę, która, nawet jeżeli trochę go przerażała, to dużo bardziej kusiła. Powoli stawiał krok za krokiem w stronę tej ciemności, zgłębiając ją i badając ze zwyczajną sobie skrupulatnością. Dotarł prawie do samego jądra ciemności. Gdy wracał, nie mówił wiele o swojej pracy. A będąc na miejscu nie raz i nie dwa balansował na granicy życia i śmierci. No jednej takiej sytuacji nabawił się paskudnej blizny. Jest to efekt klątwy, którą cudem udało się  zdjąć, to ślad po niej pozostał. Jedynie Ned i zaprzyjaźniony czarodziej z Norwegii znają szczegóły całego zdarzenia. Oficjalnie Ned przeszukiwał jedną z jaskiń w Górach Skandynawskich, leżących w Szwecji w regionie Norrbotten. Mniej oficjalnie udał się do jaskini w poszukiwaniu starych skandynawskich manuskryptów, zapisów niezbędnych do rozpoznania klątwy ciążącej na pewnym artefakcie, znalezionym również w tym regionie gór. Wejścia do jednej z grot broniło potężne zaklęcie, którego nie udało się ominąć, a raczej klątwa. Strumień mocy uderzył w obok Neda, będąc źródłem pewnego rodzaju infekcji. Z pomocą towarzyszącemu mu norweskiego maga udało mu się wydostać z jaskini i zatrzymać działanie klątwy.
Zapewne samowolka Eddarda potrwałaby znacznie dłużej, gdyby nie pewne zdarzenia, które zmusiły go do powrotu; jak się okazało na dłużej.

Drogi Eddardzie,
Żywię nadzieję, że zdrowie Ci dopisuje. Jak pewnie wiesz Twój brat, Percival, stanie niedługo przed ślubnym kobiercem, poślubiając lady Inarę. Wierzę, że nie opuścisz tak ważnego wydarzenia. Również chciałbym z Tobą porozmawiać odnośnie Twojej przyszłości. Wracaj w zdrowiu.

Nestor Septimus Nott




List od nestora był poważną sprawą, nawet jeżeli treść wydawała się błaha. Wiedział, że to moment, w którym powinien wrócić go Anglii i, jak wynikało z treści listu, prawdopodobnie na dłużej. Nie odwiedzał rodowej posiadłości, od kiedy Julius zaginął. Chyba za bardzo go to dotknęło i nie chciał się do tego przyznać. Nie był przyzwyczajony do okazywania emocji i do ich właściwej interpretacji. Sam nie wiedział, czy był zły na brata, który śmiał zaginąć i okazał się nieudacznikiem, czy na siebie. W końcu powinien być na miejscu i dopilnować, aby jego rodzina była pełna i silna, jak na Nottów przystało. Wieść o śmierci Juliusa była dodatkowym buforem napędzającym go do działania. Eddard wrócił do kraju przed całą uroczystością, aby być obecnym podczas przygotowań do ceremonii. Przez swoją pracę nie chciał się oddalić od jedynego już brata. Rodzina zawsze była dla niego ważna; była jego piętą achillesową, dlatego nie mógł postąpić inaczej. Po jakże pięknym ślubie i szampańskim weselu nestor poprosił Eddarda na rozmowę, w której również wziął udział ojciec. W subtelny, aczkolwiek jednoznaczny sposób dano mu do zrozumienia, że jego samowolka właśnie się skończyła i jeżeli nie znajdzie odpowiedniej kandydatki na przyszłą lady Nott, zostanie wmanewrowany w aranżowane małżeństwo. Czy się tym przejął? Niezbyt, oczywiście został na miejscu, jednak jego głowę zaprzątały zupełnie inne sprawy. Odnawiał stare znajomości, uczestniczył w bankietach i po raz pierwszy, trochę bardziej zainteresował się polityką rodową i nieco bardziej zainteresował się sytuacją w kraju.W czasie odświeżania dawnym przyjaźni doszło do zaskakującego spotkania po latach. Czy spodziewał się tego, że Tom Riddle stanie kiedyś ponownie na jego drodze? Zdecydowanie nie. Jednak czy dziwiła go taka sytuacja? W gruncie rzeczy, tak. Zapamiętał Toma jako bardzo charyzmatycznego i  przede wszystkim zdolnego czarodzieja, nie dziwiła go więc pozycja, na której obecnie się znajdował. Dziwiła go postawa i aura emanująca wokół Czarnego Pana, tak, właśnie tak siebie nazywał i Eddard pomimo swojej butności, nie śmiałby podważyć tego tytułu. Za sprawą brata, Percivala, dołączył do organizacji, której członkowie zwali się Rycerzami Walpurgii. Wiele razy zastanawiał się, dlaczego dopiero teraz? Być może w końcu dojrzał do podjęcia takiej decyzji? Wcześniej zbyt zajęty był badaniem świata i zbierania materiałów, nad którymi w tym momencie mógł pracować na miejscu. Podchodził do rzeczy w zbyt błahy sposób i nie potrafił zostać w Anglii na dłużej. Teraz przyszedł czas na skonkretyzowanie swoich radykalnych poglądów i wzięcie spraw w swoje ręce.  A przede wszystkim, to właśnie w tej organizacji widział sens, po tym jak zorientował się w sytuacji w kraju. Tracąca zmysły minister, okropny w skutkach dla arystokracji "incydent" na sabacie. No i jeszcze TO. Był w Anglii, gdy doszło do dziwnego napływu mocy, który mroził krew w żyłach, jednocześnie doprowadzając do gorączki. I dziwnym zbiegiem okoliczności, występowanie anomalii pokrywało się ze zniknięciem Gellerta Grindenwalda. Większość z tych wydarzeń oraz "zaginięcie" Juliusa i plany nestora skutecznie powstrzymały Eddarda od wyjazdu.


Patrzę w twoje oczy i niebo jest limitem

Patronus: Chcąc przywołać patronusa, Eddard wraca do lat minionych; do chwil wolności, gdy stał w norweskich górach, a zimne powietrze wbijało szpilki w jego płuca. Uczucie wolności, którego wtedy doświadczył mocno zakorzeniło się w jego pamięci. Czuł się panem i władcą własnego losu. Dzierżył tę władzę w rękach, która na co dzień spoczywała w sędziwym ręku nestora i ojca. Może dlatego, ze względu na miejsce, jego patronus przybierałaby postać wilka skandynawskiego.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 5 Brak
Zaklęcia i uroki: 11 +1 (różdżka)
Czarna magia: 18 +3 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 1 +1 (różdżka)
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 8 Brak
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
norweski I 1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
starożytne runy IV40
AnatomiaI2
RetorykaII10
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
SpostrzegawczośćI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Wytrzymałość fizycznaI2
Odporność psychicznaII5
Szlachecka EtykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Muzyka (fortepian)I ½
Literatura (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI1
Taniec BalowyI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 0

Wyposażenie

sowa, różdżka





Ostatnio zmieniony przez Eddard Nott dnia 03.06.18 22:46, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Eddard Nott   22.06.18 17:07

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Jako trzeci z kolei syn Eddard nigdy nie był w centrum zainteresowania ojca. Od dziecka chodzi swoimi ścieżkami, jest ciekawy świata i ciasne ramy konwenansów niezmiernie go nużą. Nie interesują go też nudne lekcje etykiety i historii rodów, kiedy dużo bardziej kusząca wydaje się zieleń lasów Sherwood i niepoznane jeszcze zakamarki dworu. Pociąga go zgłębianie nieznanych jeszcze sekretów, a nauka w Hogwarcie dostarcza ich jeszcze więcej i pozwala mu poszerzyć horyzonty i odkryć nowe pasje. To właśnie w Hogwarcie rozpoczyna się jego fascynacja magią starożytnych run, a pod wpływem wcześniej lekceważonego Toma Riddle'a pierwszy raz sięga po wiedzę zakazaną. Po opuszczeniu szkoły czar chwilowo pryska i Eddard wraca na łono rodziny, przypominając sobie o ciążących na nim zobowiązaniach, choć perspektywa wolności i poszukiwania fascynujących artefaktów kusi i nie daje o sobie zapomnieć. W końcu, dzieląc czas między brylowanie na salonach i wymagający kurs dopina swego, i pewnego dnia wyrusza na pierwszą wyprawę i odkrywa uroki podróży, a także ciemniejsze oblicze swojej natury. Dopiero śmierć najstarszego brata i zamążpójście drugiego ściągają go z powrotem do kraju, gdzie czekają na niego odwlekane od dawna obowiązki - miał spełnić swoją rolę i wstąpić w związek małżeński, by przedłużyć ród. Jak się okazuje, na jego drodze pojawia się też ponownie Tom Riddle w nowej, znacznie bardziej złowieszczej odsłonie, a zdarzenia w magicznym świecie radykalizują jego poglądy. Jak pogodzi rodowe obowiązki ze swoją pasją do klątw, artefaktów i podróży oraz dołączeniem do szeregów Rycerzy Walpurgii?

OSIĄGNIĘCIA
Usłysz mój ryk
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber



Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Eddard Nott   22.06.18 17:08

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCIBrak

HISTORIA ROZWOJU[01.06.18] Karta postaci, -50 PD


Powrót do góry Go down
 

Eddard Nott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bastian J. Nott
» Julius Nott
» Inara Nott
» Gonitwa koni w Sherwood
» Nicholas Nott

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Karty nieaktywnych-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18