Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Poddasze
AutorWiadomość
Poddasze [odnośnik]04.06.18 0:52

Poddasze

Daj się oczarować leniwej aurze domowego poddasza. O wschodzie zaznasz tu odrobinę spokoju, wraz z zachodem możesz być świadkiem nietypowej sesji malarskiej.
Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Poddasze [odnośnik]22.08.18 23:58
8.08

Trafiło się ślepej kurze ziarno, nie ma co. Ale od początku! Wstąpiłem chyba na ścieżki profesjonalnego artyzmu, bo oto, wczoraj po południu, odbierałem pierwsze od dawna zamówienie na obraz. Jedna panna zamówiła sobie Tajemniczy ogród do salonu, interpretacja dowolna, byle za bardzo nie szaleć. Nimfy, driady, jednorożce, inne duperele; coś tam ględziła przez bitą godzinę, a ja tylko kiwałem głową, wychwytując co drugie słowo. I tak to zrobię po swojemu ostatecznie, skoro zaliczkę dostałem z góry. W każdym razie kilka kolejnych wieczorów miałem spędzić na malowaniu, potrzebowałem więc dobrej meliny, a nigdzie, z żadnego innego miejsca nie czerpałem tyle inspiracji co z rezydencji mojej kochanej mamuśki. Chcąc nie chcąc zmuszony więc byłem opuścić Londyn, wybierając się daleko do Bibury, gdzie na obrzeżach wznosiła się wysoka na kilka pięter niebieska wieża. Cudowny azyl brytyjskiej awangardy...
Nie podróżowałem jednak sam, a w towarzystwie szalonej brunetki, szanownej Cecily Hagrid, która miała mi robić za modelkę. Nie wiem jak to się stało, że zgodziła się mi pomóc... To znaczy wiem doskonale, bo sam ją do tego sprowokowałem, zarzucając, że stchórzy, ale mimo wszystko wciąż trochę nie wierzyłem w moje szczęście. Aktualnie więc znajdowaliśmy się na poddaszu, gdzie mogliśmy zaznać trochę spokoju, w przeciwieństwie do innych pięter, na których tradycyjnie włóczyło się całe stado ludzi. Matka już zdążyła pokochać Cecily i poczęstować ją Sherry, a ja w tym czasie rozłożyłem płótno i farby, robiąc nam trochę miejsca w pokoju.
- Gotowa? Zrobiłem wczoraj kilka szkiców, możesz spojrzeć? Sam nie wiem który wybrać. - sięgnąłem po notes, kartkując go pospiesznie, po czym na klęczkach podszedłem do mojej modelki, przysiadając na podłodze tuż obok niej i pokazuję jej szkice. Różnią się właściwie tylko szczegółami - wszystkie znaczy bujna, baśniowa wręcz roślinność, wśród tych barwnych kwiatów wyrysowanych na pierwszym planie tańczy eteryczna postać kobiety - naga lub ubrana w zwiewną suknię - a zza drzew wyglądają jasne łby jednorożców. Trochę to kiczowate, ale cóż począć. Kazał pan, musiał sługa, takie życie ulicznego malarza.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Poddasze [odnośnik]12.10.18 23:21
Cecylia rozglądała się z zaciekawianiem po poddaszu, wciąż nie do końca pogodzona z celem, w jakim się tutaj znalazła. Od zawsze tak się droczyli z Johnatanem. Niewiele się zmienił odkąd poznała go jako naczelnego łobuza Hogwartu. Z zawadiackim uśmiechem, swoimi licznymi przekrętami i dzikim błyskiem w oku stanowił wręcz idealnego kandydata do różnego rodzaju żarcików. Dziewczyna czasami sama zastanawiała się, czy powinna bardziej żałować, czy raczej podziwiać wyskoków jakie podejmowało się jej młodsze „ja”. W każdym bądź razie dotąd zgodnie przyznawali, że było warto i nie żałują każdego odjętego punkciku albo godzin spędzonych na sprzątaniu łazienek. Cieszyła się, że przy okazji wyprawy do rodzinnego Gloucestershire mogła też spędzić czas z Bojczukiem, chociaż okoliczności w jakich spotkanie miało się odbyć, napawały ją sporymi wątpliwościami. Wszystko zaczęło się podczas jednego z ich rzadkich wyjść w Londynie. Nie mieli okazję widywać się zbyt często, raz on wyruszał na dzikie wyprawy nikomu o tym nie mówiąc, czy też znikał z jakąś zakochaną po uszy czarownicą, a raz ona musiała wziąć kolejny dyżur w szpitalu. Prawdę mówiąc, zazdrościła Bojczukowi swobody, która pozostała z nim od skończenia szkoły. Ona musiała trzymać charakter na wodzach, przynajmniej dopóki znajdowała się wśród tych wszystkich „ważnych czarodziejów”. Wyskoczyli na kilka drinków, podczas których wywiązała się poważna, a zarazem bardzo wzruszająca dyskusja na temat tego jak to powinna: Chwyytać... Hic...Dzień! I dać się ponieść chwili jak za starych dobrych czasów, bo: Niiigdy sobie... Hic... Chłooopa nie znajdzie, a bez ryzyka nie ma czegośtam. Cecily nie pamiętała dokładnie w jakich momentach, ale z tego, co kojarzyła kilkukrotnie się popłakali od tych szczerych wyznań.
To miejsce wręcz podręcznikowo przeczyło wszelkim zasadom zdrowego rozsądku. Pani Bojczuk dołożyła wszelkich starań by nawet najbardziej niezrozumiany przez świat wizjoner poczuł się tutaj jak u siebie, toteż podobną atmosferę rodzinnej swobody odczuwała wyjątkowo odporna na artystyczne uniesienia Cecil. Usiadła na środku poddasza, z zaciekawieniem przyglądając się rozłożonym przez Johnatana szkicom. Owszem były piękne, jednak reprezentowały styl zupełnie obcy temu jak sama panna Hagird postrzegała rzeczywistość. Nie powiedział jej dokładnie kto zlecił to zamówienie, ale mogła po temacie poznać, że owa osoba posiadała tyle samo wyczucia i gracji co ona, to jest niewiele. Nawet talent samego artysty nie mógł przesłonić całej przesady, jaką mało subtelnie emanował tajemniczy ogród. Ten przepych, frymuśne kwiaty i...
- No nie... – Dotąd zachowywała kamienną twarz, ale tego już było za wiele. – Serio? Jednorożce? – Uniosła brew, próbując zahamować cisnący się na twarz uśmiech. Przeglądnęła je jeszcze raz, zastanawiając się, czy to właśnie ta ulotna postać kobiety miała wkrótce przybrać jej rysy. Głupi zakład. Udało mu się ją sprowokować i przeszczęśliwa ze swojego „wyzwania” zgodziła się być jego modelką. Wskazała palcem na wzór z przepiękną, zwiewną sukienką.
- Bojczuk, czy ty mnie kiedyś widziałeś w czymś takim? Bo ja nawet nie jestem w stanie siebie taką wyobrazić. – Stwierdziła, wodząc palcem po granicach obrysu magicznej mieszkanki ogrodu.


Our hearts
become hearts of flesh when we learn where the outcast weeps
Cecily Hagrid
Zawód : Ratownik w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
You have not lived today until you have done something for someone who can never repay you
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Poddasze Tumblr_nv6n6eEOtY1tesu1wo2_500
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6548-cecily-hagrid https://www.morsmordre.net/t6560-slepohulk https://www.morsmordre.net/t6559-piesc-hagrida https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6562-skrytka-bankowa-nr-1658#167375 https://www.morsmordre.net/t6561-cecily-fallon-hagrid
Re: Poddasze [odnośnik]13.10.18 0:53
I ja przeglądam szkice, chociaż kątem oka zerkam również na Cecily, ciekaw jej reakcji. I takiej właśnie się spodziewałem, więc moje usta wyciągnęły się w uśmiechu. Dla mnie również była to straszna tandeta.
- No co? Jednorożce są przecież super. - wzruszam delikatnie ramionami. Tyle o nich wiedziałem, co wyniosłem ze szkoły, czyli zupełnie nic. Na ONMS zawsze myślałem o czymś innym, zresztą jak na większości zajęć. Ale jednorożce kojarzyły się z czymś delikatnym, ulotnym, eterycznym, z czymś dziewiczym... Dlatego właśnie nie było szans bym kiedykolwiek jakiegoś spotkał, bo nie oszukujmy się - byłem najmniej dziewiczym kwiatem ogrodu Bojczuków, jaki można sobie wyobrazić. Grzeszyłem już w Hogwarcie, a później było tylko gorzej. Oooo, w Singapurze to dopiero się oddawałem czystemu hedonizmowi! Ale nie ja jeden - Singapur naprawdę potrafi zmienić człowieka... Zresztą, mniejsza o to. Wracam myślami do Meliny i na poddasze, odwracając twarz w kierunku Cecil.
- Noooo... - milknę na krótką chwilę - Nie widziałem, ale może właśnie będę miał okazję? Moja matka ma mnóstwo takich kiecek, na bank coś ci znajdziemy. - kiwam energicznie głową, a moje loki falują z każdym ruchem, więc przeczesuję je palcami, tym samym odgarniając z czoła. Mierzę spojrzeniem sylwetkę panny Hagrid - Ja w sumie byłbym w stanie wyobrazić sobie ciebie w takim stroju, jak matkę kocham, wyglądałabyś bombowo. - puszczam doń oczko, uśmiechając się lekko, ale zaraz opuszczam spojrzenie na szkice i przekładam kilka kartek - Ale jak ci się nie podoba, to możemy to zrobić w ten sposób. - mówię, wskazując palcem wariant z roznegliżowaną postacią. Dla mnie nawet lepiej, lubiłem sobie popatrzeć na damskie ciała. Cecylia może nie wpisywała się w typowy kanon piękna, ale ja potrafiłem je dostrzec w jej małym nosku, wyraźnie zaznaczonych brwiach, ładnie obrysowanych, kształtnych ustach i nawet w odstających uszach! Nie istniały brzydkie kobiety, były tylko te niepewne swojej urody, wdzięku, albo czegokolwiek. Może zwyczajnie niepewne? Chociaż jeżeli chodzi o charakter, to z pewnością nie można było tak o niej powiedzieć.
- To co? Który wariant bardziej ci się podoba? - pytam, wbijając w nią spojrzenie i delikatnie unosząc i opuszczając brwi, bo mi to ten goły, oczywiście. Ale nie robiłem sobie nadziei - to cud, że w ogóle tu ze mną siedziała.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Poddasze [odnośnik]13.10.18 16:33
Wybucha serdecznym śmiechem na dźwięk słów towarzysza. Jedno trzeba było mu przyznać, umiał sobie okręcić dziewczyny wokół palca. Cecylia jak przez mgłę pamiętała ten wianuszek wielbicielek, który włóczył się za nim po Hogwarcie. Wystarczyło jedno mrugnięcie albo szybki uśmiech, żeby z przynajmniej kilku damskich piersi dobywało się ciche westchnienie. Spojrzała na Johnatana badawczo, obracając w dłoniach szklankę Sherry. Ciężko było sobie wyobrazić tego chłopaka zakochanego w kimś po uszy, ale z drugiej strony, nie znała go na tyle dobrze by wiedzieć takie szczegóły. Cholibka, sama o miłości miała niewielkie pojęcie. Za to na szczęście pamiętała jeszcze jak się dobrze bawić, a obecność Bojczuka tylko pobudzała do tego jej zmęczony rutyną umysł.
- Chciałabym być taka pewna siebie jak ty... – Zaczęła przeciągle, wstając z podłogi. – Czasami mam wrażenie, że za dużo jest zasad na tym świecie, nie sądzisz? Bo czemu taka kobieta, która jest człowiekiem zupełnie tym samym co mężczyzna, nie może chodzić bez ubrań? A panowie, na przykład na kąpielisku, spokojnie mogą zdejmować koszulę, chociażby gdy słońce zbyt mocno świeci. Uważam, że każdy powinien móc rozbierać się dowoli, czyż nie? – Jednym duszkiem wlała w siebie resztę Sherry po czym zabrała się za zdejmowanie pończoch z nóg. Nie była pewna czy alkohol nie uderzy jej do głowy i przestanie kontrolować swoją małą grę, ale póki co bawiła się świetnie, ciekawa reakcji Bojczuka.
- Pokaż mi te sukienki! Twoja mama musi mieć wyrafinowany gust, bo noszę tylko najpiękniejsze kreacje – godne mojej osoby. A jak mi żadna nie podejdzie... To wtedy wybierzemy tamtą lepszą wersję. – Dygnęła zawadiacko, opadając na poduszki. Jedyne doświadczenie z sukienkami jakie miała, to wspomnienie z dzieciństwa, kiedy w tajemnicy przed matką przerabiała okropne kiece na ciuchy dla ich skrzata domowego. Niestety Sabrina zorientowała się, że coś jest nie tak, kiedy przez przypadek zawołała do pomocnika po imieniu córki, zmylona starą zieloną sukienką przerobioną na kubraczek. Machnęła ręką zrezygnowana i przybrała pozę prawdziwej lady rozłożonej na piernatach, zamierając w bezruchu.
- Jon... Ile dziewczyn już malowałeś? – Zapytała po chwili ciszy. – Czy wszystkie z nich otoczone były paprociami i nienaturalnej wielkości kwiatami? – Zmrużyła oczy cmokając z przyganą w głosie. – A może niektóre od razu wybrały wersję bliższą naturze? - Cecil zadała to pytanie z ciekawości, ale właściwie mogła się już domyślić odpowiedzi.


Our hearts
become hearts of flesh when we learn where the outcast weeps
Cecily Hagrid
Zawód : Ratownik w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
You have not lived today until you have done something for someone who can never repay you
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Poddasze Tumblr_nv6n6eEOtY1tesu1wo2_500
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6548-cecily-hagrid https://www.morsmordre.net/t6560-slepohulk https://www.morsmordre.net/t6559-piesc-hagrida https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6562-skrytka-bankowa-nr-1658#167375 https://www.morsmordre.net/t6561-cecily-fallon-hagrid
Re: Poddasze [odnośnik]25.10.18 12:53
Obserwowałem jej sylwetkę, delikatnie marszcząc przy tym brwi. Przekrzywiłem głowę na jedną stronę.
- Te zasady nie mają znaczenia. - wzruszam lekko ramionami - Zresztą ludzkie prawa nigdy nie były, nie są i nie będą ponadczasowe. Kiedyś za kradzież obcinano ręce, teraz się dostaje nockę w areszcie. To wszystko ulega ciągłym zmianom, więc po co sobie zaprzątać głowę? Nie po to człowiek ma wolną wolę, żeby ktoś chciał go ubezwłasnowolnić, co nie? Wiadomo, że nie można zabijać, ale to nie ma nic wspólnego z ludzkimi prawami, raczej z prawami natury. No wiesz, to już jest ingerencja w pewien naturalny krąg, w krąg życia. - kiwam głową, jednym palcem zataczając w powietrzu okrąg - Nie można łamać praw natury, każdego kto to zrobi czeka kara, która dosięgnie go prędzej czy później - w przyrodzie nic nie ginie, moja droga. Ale jeśli chcesz się rozbierać na kąpielisku, czy gdziekolwiek, po prostu to rób. Nie rozumiem skąd się to wzięło... Ten cały wstyd przed nagością... Przecież ludzkie ciało jest piękne, jest najpiękniejszym dziełem sztuki, dziełem samej natury. Blada, mleczna skóra, gładka i zimna jak tafla lodu. Miodowe, smagane południowymi promieniami słońca, zaokrąglone biodra... Ramiona upstrzone plamkami piegów. Nie idealność też ma w sobie coś interesującego. Kiedyś ludzie to wiedzieli, teraz jakby o tym zapomnieli, ale założę się o sto galeonów, że w przyszłości wrócimy do swego rodzaju gloryfikowania cielesności. - śmieję się, kiwając łbem, ale zaraz sunę spojrzeniem za jej dłońmi, zsuwającymi materiał z gładkiej skóry nóg. Lekki dreszcz podekscytowania przelatuje po moich plecach...
- Sukienki? - mrugam kilka razy, wznosząc spojrzenie na jej jasne oczy - Się robi! Już nam zamawiam dostawę. - odrzucam szkicownik na podłogę, po czym zrywam się z miejsca i zaczynam tupać tak głośno jak się tylko da - EJ KTO JEST NA DOLE!!! NIECH MI PRZYNIESIE KILKA KIECEK Z POKOJU MAMY!! KOD NIEBIESKI!!! - wrzeszczę do podłogi. Po tym wszystkim następuje chwila ciszy, podczas której do uszu dochodzi tylko głuche uderzenie ciała o poduchy. Lekko mrużę oczy, nasłuchując i faktycznie po chwili słychać ruch na dole. Fantastycznie, nie będę się nawet musiał fatygować po schodach w jedną i drugą. Przysiadam na drewnianym podłożu, przed płótnem wspartym o taboret i wlepiam spojrzenie w moją modelkę. Oooo, prezentuje się nieziemsko, jak demoniczna królowa magicznie mrocznego lasu, z tym swoim zaczepnym spojrzeniem i pozą znudzonej życiem królewny uwięzionej w najwyższej wieży. Sięgam po aparat, by najsamprzód uwiecznić ten widok na kliszy. Pstryk! Powietrze prześwietla błysk lampy. Odkąd znalazłem stary sprzęt jednego z tutejszych lokatorów, gdzieś w pudle na poddaszu, to próbowałem swoich sił i w tej dziedzinie sztuki - muszę przyznać byłem coraz lepszy; przestałem, na przykład, wpychać palce przed obiektyw - wielki to krok do przodu.
- Dokładnie siedemdziesiąt trzy. Jestem bardzo płodnym artystą. - mówię bez chwili wahania, zerkając ponad płótnem na Cecylie. W dłoni ściskałem już pędzel, którego miękka końcówka tańczyła po naprężonym materiale - Ty wiesz, że niektóre były? - śmieję się - Ale tak po prawdzie otoczenie było naprawdę bardzo różne. - kiwam lekko głową - wiele przedziwnych obrazów wyszło spod mojego pędzla na przestrzeni całego życia - Bywały i takie. - mówię, uśmiechając się lekko. Akty to była moja specjalność.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Poddasze [odnośnik]01.11.18 17:29
Niesamowite jak bardzo czasami nie docenia się ludzi, których masz blisko. Bojczuk może i był łobuzerskim łajdakiem, łamaczem kobiecych serc i cwaniaczkiem, ale nie mogła mu odmówić swego rodzaju życiowej mądrości, która wynikała z prostej kalkulacji własnych doświadczeń. Johnatan wiele w życiu przeżył  i chociaż pewnie część wydarzeń spowodował na własne życzenie, to Cily miała podstawy by sądzić, że wie co mówi, jeśli chodzi o łamanie zasad w życiu. Przez głowę przeleciała jej myśl ile reguł ona sama byłaby w stanie złamać, gdyby doszło do jakiejś szczególnej sytuacji. Co prawda miała reputację kawalarza, ale zazwyczaj docinki kończyły się na niewinnych żartach, no, może raz na jakiś czas obiciem komuś ucha czy nosa, ale doprawdy, nigdy nie skończyło się to poważniejszymi konsekwencjami.
Zamarła, gdy jej przyjaciel zaczął rozwodzić się nad pięknem ludzkiego ciała. Właściwie miał zupełną rację, ale Cecily, jak większości osób, z trudem przychodziło dostrzeżenie owego piękna we własnych odbiciach. To nie tak, że uważała kiedykolwiek siebie, albo innych za brzydkich, raczej stroniła od tak płytkich określeń i pobieżnie rzucanych opinii, będąc samej celem takowych. Zwyczajnie jednak panna Hagrid wciąż miała zaledwie dwadzieścia jeden lat, niewiele wiedziała o życiu i chociaż sama pewnie nigdy by tego nie przyznała, zdarzały się chwile, gdy dosięgały ją najbardziej przyziemne z przyziemnych myśli. Zdarzają się tacy, którzy na siłę wręcz próbują pokazać się w jak najlepszym świetle. Ci niezłomni, zapatrzeni w sprawę nadrzędną, praktycznie bogowie, niepoświęcający ani chwili na własne rozterki, a już w ogóle niezwracający uwagę na zwyczajne potrzeby. Inaczej sprawa wyglądała, jeśli ktoś rzeczywiście był w stanie tak się poświęcić dla upragnionego celu, ale jeśli robiono to wyłącznie na poczet „bycia lepszym niż inni”, Cecily nie widziała w tym większego sensu.
Roześmiała się, gdy przestał gadać, by następnie z prędkością błyskawicy pobiec po te okropne kiecki. Nawet nie chodziło o to, czy rzeczywiście były brzydkie, Cecil mogła się domyślić, że na pewno znalazłaby jakąś odpowiadającą jej gustowi, ale... Może faktycznie trochę bała się tego wszystkiego? Zgodziła się przez przegrany zakład, co nie oznaczało, że wszystkie wątpliwości zniknęły. Dziewczyna sama do końca nie wiedziała z czego to wynika. Wstydu przed takim uzewnętrznieniem się? W końcu Jonhny miał ją obserwować przez znacznie długą chwilę, a następnie właśnie jej rysy przenieść na obraz. Nie mogła powstrzymać wrażenia, że będzie ją oceniał w jakiś sposób, bardziej czy też mniej świadomie i to chyba przerażało najbardziej. Z drugiej strony, gdzieś z tyłu głowy gromiło ją logiczne przeświadczenie, że przecież to nie byle kto, tylko zaufany przyjaciel, z którym nie jedno przeszła. A wszyscy wiedzą, że przyjaciele się nie oceniają, tym bardziej, jeśli chodzi o jakieś głupie drobnostki. Dlatego właśnie podeszła do góry ciuchów z wahaniem i zaczęła je przerzucać.
- Nie, nie... O ta mi się podoba! – Wielka, puchata, fioletowa kieca, wprost idealnie komponowała się z przepychem rajskiego ogrodu jednorożców. Dopiero wtedy orientuje się, że Bojczuk między tymi kolejnymi czynnościami zrobił jej zdjęcie.
- Obyś schował to zdjęcie, bo po wszystkim je znajdę i wyrzucę. – Mamrocze pod nosem, jednocześnie szybko wkładając sukienkę na siebie. Obróciła się tyłem do rozmówcy, próbując niezdarnie ograniczyć ilość widzianego przez niego ciała do minimum. Dziki taniec rąk podczas próby włożenia jednej sukienki i pozbycia się tych ubrań, które już miała na sobie zakończył się jednak fiaskiem, ponieważ Merlin wie jak, zdołała tylko pogorszyć sytuację i zupełnie poplątać się w puszystej tkaninie. O cholera.
- Johnny, chyba mamy problem... Znaczy ja mam problem i zaraz się przewrócę! – Miała nadzieję, że ją usłyszy mimo zwałów falbanek wpadających jej do ust, dlatego w swojej kreacji przypominającej bardziej zwinięty rulon pergaminu, niż dostojną księżniczkę zaczęła kicać w stronę Bojczuka, byleby tylko pomógł biedaczce się z tego wykaraskać.


Our hearts
become hearts of flesh when we learn where the outcast weeps
Cecily Hagrid
Zawód : Ratownik w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
You have not lived today until you have done something for someone who can never repay you
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Poddasze Tumblr_nv6n6eEOtY1tesu1wo2_500
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6548-cecily-hagrid https://www.morsmordre.net/t6560-slepohulk https://www.morsmordre.net/t6559-piesc-hagrida https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6562-skrytka-bankowa-nr-1658#167375 https://www.morsmordre.net/t6561-cecily-fallon-hagrid
Re: Poddasze [odnośnik]14.11.18 19:59
Macham tylko ręką na jej słowa i posyłam perliste oczko.
- Nie będziesz musiała szukać, sam ci je wyślę jak już skończę obraz. - to była tylko pomocnicza fotka, jakbyśmy nie dali rady tego dzisiaj skończyć... Znaczy, nie sądziłem bym faktycznie zdołał namalować cały obraz w jeden wieczór; nawet jeśli będę miał takie wrażenie wiedziałem, że jeszcze nie raz siądę przed płótnem by wszystko na świeżo przemyśleć. Że pędzel wielokrotnie połaskocze jasne, dziewczęce policzki, że nie raz zaznaczę usta, albo uwydatnię blask w oku... To zawsze trochę trwało, by przetrawić kolejny obraz i wypuścić go dopiero w momencie, w którym będzie człowiek stuprocentowo zadowolony. Ciężki był żywot malarza, jak matkę kocham! Nic więc dziwnego, że byliśmy tym bardziej podatni na różne bodźce z zewnątrz... ale nie nad tym powinienem się rozwodzić. Teraz wbijałem spojrzenie w moją modelkę, patrząc jak nagle ginie w kolorowych falbankach i fioletowych kłębach materiału. Delikatnie wsunąłem drewniany koniec pędzla między zęby, lekko go przygryzając. Czekałem aż przywdzieje kreację, tylko że... jakoś niespecjalnie jej to szło. Zmarszczyłem brwi, odrzucając pędzelek do słoja z wodą i stanąłem na równych nogach.
- Czekaj, czekaj, czekaj! Nie wierzgaj się tak! - śmieję się, zbliżając do dziewczyny. A raczej do pozwijanych, powywracanych we wszystkie strony falbanek, koronek i innych takich damskich pierdoletów - Rety, ile to ma warstw!... - w pierwszej chwili nie mogłem w to uwierzyć! Sam nie ogarniałem gdzie co i jak; którędy wystawić głowę? Skąd powinny wychodzić kończyny? To góra czy dół? Można było dostać oczopląsu!... ALE! Zręczne ręce Johnatana Bojczuka poradzą sobie w każdej sytuacji, chociaż nie oszukujmy się, częściej jednak zdarzało mi się ubrania zdejmować, niźli je na kogoś zakładać - Nie ruszaj się!... - sam już prawie topię się w zwałach materiału, ale w końcu udaje mi się obciągnąć halkę na dziewczęce uda i wszystko nagle spływa aż do ziemi, opinając jej ciało w koronki i falbanki. Powoli przesuwam dłońmi po talii Cily, wygładzając górę sukienki.
- Już chyba wszystko w porządku, co? Znaczy, na moje oko wygląda git. - kiwam głową, przesuwając spojrzeniem po sylwetce panny Hagrid, dopiero teraz niespiesznie zdejmując ręce z jej bioder - Wyglądasz jak wielka beza. - parskam śmiechem, po czym sięgam palcami jeszcze kilku warstw materiału, by poprawić to i owo.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Poddasze [odnośnik]01.12.18 19:31
Nie mogła się powstrzymać. Chwiejąc się na patykowatych nogach, Cecily zaczęła chichotać na cały głos, kiedy Bojczuk podbiegł do niej i dołączył do prób wyswobodzenia się z niebezpiecznych odmętów falban. Definitywnie nie nadawała się na damę. Cholibka, ciężko jej szła nawet tak prosta czynność, jak ubranie sukienki. Wreszcie jednak, wspólnymi siłami udało im się umiejscowić wszystkie warstwy w odpowiedniej konfiguracji. Cily spojrzała z uznaniem na Bojczuka ruszając znacząco brwiami.
- Wygląda na to, że masz większe doświadczenie z damskimi ubraniami niż ja. – Stwierdziła wracając do swojej poprzedniej pozycji i ponownie próbując się wczuć w swoje modelkowe alter-ego. Nie uszło jej uwagi, że ręce Bojczuka zostały na jej biodrach odrobinę dłużej niż wykazywała potrzeba, ale właściwie nawet uznała to za zabawne. Ciekawe co tam wyczuł, bo na pewno nie smakowite, kobiece kształty. Co najwyżej pare wystających kości przykrytych skórą i warstwą koronek.
- To chyba dobrze, nie? – Wyrzuciła ostentacyjnie ręce w górę, potrząsając przy tym całym tłuwiem w radosnych pląsach. Razem z Hagrid tańczyła cała suknia, falując, unosząc się i podrygując na wszystkie strony. – Chyba raczej jak galaretka. Słodka, kolorowa i odrobinę rozdygotana. – Znowu zachichotała, ale zaraz potem wróciła do swojego poważnego wyrazu twarzy. – Jestem damą, nie mogę się uśmiechać, jeszcze by moi jednorożcowymi poddani pomyśleli, że można mi w kaszę dmuchać. – Wyjaśniła nagłą zmianę ekspresji, starając się ograniczyć ruch ustami do minium, żeby nie popsuć ciężko wypracowanej pozy. – Długo maluje się jeden taki obraz? Masz jakiś swój ulubiony? – Cecily raczej ciężko było ustać w miejscu przez dłuższą chwilę. Kilka minut upłynęło w milczeniu, ale nie mogła się powstrzymać od dalszej rozmowy. Jak one to robią, że się do nikogo nie odzywają i po prostu tak wpatrują w przestrzeń? Zdawała sobie sprawę, że bycie lady wcale nie jest takie łatwe, ale wziąwszy pod uwagę wszystkie inne problemy świata, sprawa tego, czy berecik odpowiednio dobrze leży na głowie schodzi na dalszy plan. A powinna pamiętać o tym, że nie każda szlachetnie urodzona jest szczęśliwa. One również są w końcu tylko ludźmi, cierpią dokładnie tak samo, jak ja.


Our hearts
become hearts of flesh when we learn where the outcast weeps
Cecily Hagrid
Zawód : Ratownik w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
You have not lived today until you have done something for someone who can never repay you
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Poddasze Tumblr_nv6n6eEOtY1tesu1wo2_500
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6548-cecily-hagrid https://www.morsmordre.net/t6560-slepohulk https://www.morsmordre.net/t6559-piesc-hagrida https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6562-skrytka-bankowa-nr-1658#167375 https://www.morsmordre.net/t6561-cecily-fallon-hagrid
Re: Poddasze [odnośnik]12.12.18 13:27
Wywracam ślepiami i kręcę lekko głową, wbijając spojrzenie w Cecily.
- To brzmi tak, jakbym niezdrowo lubił damskie ciuszki... - śmieję się, puszczając jej oczko, po czym pstrykam dziewczę w nos - Ale uznam, że to jednak komplement. - moje ramiona podskakują lekko, a ja na nowo opadam na podłogę, podkładając sobie pod tyłek jedną z miękkich poduch. Chwytam w dłoń pędzel i mieszam nim w słoiku przez chwilę patrząc jak woda zmienia swój kolor z kremowego w zgniłoszarawy.
- Założę się, że wszyscy twoi jednorożcowi poddani zdają sobie sprawę z tego, że nie ma z tobą żartów. - kiwam głową, a moje spojrzenie śledzi zamaszysty ruch ręki, którym zaznaczam kolejne linie na płaskiej powierzchni płótna. Linie łączą się w kształty, te z kolei zaczynają już przypominać pewne rzeczy; sylwetkę kobiety otuloną warstwami delikatnych materiałów, pociągłe pyski rogatych koni, smukłe pnie baśniowych drzew i lekkie płatki kwiatów.
- Ulubiony? - pytam, przenosząc błękit tęczówek na modelkę. Przez chwilę dumałem nad jej słowami, w międzyczasie przesuwając dłonią po czole, zostawiając na skórze kolorowe smugi - Właściwie... sam nie wiem. Zwykle pozbywam się obrazów, które mi się nie podobają. Ale lubię szkice, są takie... no wiesz, żywe, ekspresyjne. Inne niż obrazy, bo z nimi to jest z kolei tak, że nawet jeśli to malarstwo gestu, nawet jeśli powstaje pod wpływem impulsu, to później i tak się spędza mnóstwo godzin na rozmyślaniu i poprawkach, choćby najdrobniejszych. Poczucie estetyki po prostu, pewna wrażliwość na kolory i kształty, pchają nas do swego rodzaju perfekcjonizmu. Szkice są inne, są nieidealne, są gonitwą myśli, plątaniną kształtów i barw, są wrażeniem, czuciem przelanym na papier... - mieszam pędzlem w słoiku, po czym stukam kilkukrotnie w krawędź, zanim miękka końcówka ze sztucznego włosia nie złapie kolejnej barwy - Nie chcę cię martwić, ale tworzenie trwa czasem nawet kilka miesięcy. Więc, wybacz jeśli miałaś jakieś plany, ale najbliższe dwa miesiące spędzisz tutaj, na leżeniu i wpatrywaniu się w ścianę, spoko, zapewniam wyżywienie, nocleg i trzy porcje wódki. - kiwam głową, jednak nie mogę dłużej zachować powagi; moje usta wyciągają się w szerokim uśmiechu - Żartuję, postaram się uwinąć względnie szybko, najwyżej będę... OOOOOOO!!! - nawet nie skończyłem, bo gdy tylko zerknąłem na płótno, to oczami wyobraźni zobaczyłem gotowy obraz i trochę się on zmienił od etapu szkiców - Usłyszałem szept Apolla! - jakby ktoś wylał na mnie wiaderko weny! Całkowite oświecenie - Mam myśl! - tłumaczę Cily mój nagły wybuch. Poprawiam się na siedzisku, marszczę mocno brwi i ginę całkowicie za płótnem, smarując po nim z zapałem, a temu wszystkiemu towarzyszy cichy chichot co rusz wypadający spomiędzy moich warg.
Trochę trwało zanim obraz został względnie skończony; właściwie pewnie nie wypuściłbym jeszcze Cecily, ale widziałem, że zaczyna się już nudzić i chyba nawet przesypiać. Każdy potrzebował odpoczynku.

/zt




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Poddasze
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach