Wydarzenia


Ekipa forum
pokój Rii
AutorWiadomość
pokój Rii [odnośnik]10.06.18 0:01
First topic message reminder :

Sypialnia

Po przejściu skrzypiących schodów, u samego ich szczytu, za barierką - znajdziesz kilka par drzwi. Te środkowe, lekko odrapane, z namalowanymi koślawo sercami, to wejście do pokoju Rii. Po lewej stronie stoi niewielkie łóżko; prawie nigdy niezasłane, ale pościel ułożona jest zawsze nienagannie. Stary materac czasem trzeszczy, gdy właścicielka zmienia pozycję podczas snu, ale za to jest dość wygodny. Kilka kroków na prawo od posłania znajduje się pojemna, dębowa szafa z ubraniami ułożonymi w drobną kostkę. Po pociągnięciu za kilka rączek znajdujących się niżej, przed oczami oglądającego ukazują się wnętrza szuflad skrywających bieliznę oraz inne drobiazgi Weasley'ówny. Na wprost, bliżej okna, ma miejsce porysowane, dębowe biurko - do pakietu z mało komfortowym krzesłem. Blat stara się pomieścić wszystkie bibeloty; statuetki lub pamiątki, jakie udało się rudowłosej zebrać. W zamykanych szufladach leżą równo ułożone listy. Każdy jeden otrzymany. Koperty z zawartością posegregowane są różnobarwnymi sznureczkami.
Punkt centralny sypialni to na pewno ogromne okno z równie szerokim, drewnianym parapetem, na co dzień wyłożonym miękkimi poduszkami. Widok zza szyby rozpościera się na drzewa okolicznego lasu, a niebo codziennie prezentuje przedstawienie w postaci wschodu słońca.


[bylobrzydkobedzieladnie]



Just stay with me, hold you and protect you from the other ones, the evil ones.
Ria Macmillan
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
be brave
especially when you're scared
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley

Re: pokój Rii [odnośnik]03.04.22 1:45
- Dziękuję… - uśmiechnęła się w kierunku pani Weasley, lekko kiwając jej głową w ramach podziękowania. Nie do końca wiedziała, co miała innego odpowiedzieć na ten dar dobroci, zwłaszcza że musiała przyznać, jak bardzo bolał ją widok tego, że dostawała coś, gdy w zamian nic nie mogła dać. Znaczy mogła, popracować momentami, uszyć coś, kiedy tylko w końcu zrozumie w pełni działanie numerologii, pytanie jednak, czy to nie miało być za dużo. W sumie uszycie czegoś w pełni magicznego mogło być odbierane przez niektórych jako obraza.
- Tak, w sumie no wiesz, sama szyłam też u pani Adeli, dlatego, też bardziej mi zależało na magicznych tkaninach. Z innymi nawet daję sobie radę. Pokazałabym ci strój, który uszyłam już sama, ale został wydany, więc może kiedyś przy okazji uda mi się coś przemycić dla ciebie, jak sama z siebie już uszyję. – Gdyby to były lepsze i bardziej…normalne czasy, Neala mogłaby po prostu zawitać do Londynu kiedy Sheila jeszcze tam pracowała i nie musieliby martwić się tą całą szarpaniną, teraz jednak nawet nie było możliwości, aby jednak częściej spędzała swój czas z przyjaciółką o ile do niej nie wyjeżdżała, a miała też pracę i musiała zarabiać na rodzinę. Teraz, kiedy wciąż szukała możliwości zarobku, musiała liczyć się z tym, że mogła tutaj być częściej, ale jednocześnie, nie miała za co nawet wyżywić rodziny na jeden tydzień. Coś za coś.
Sięgnęła po nożyce, ostrożnie wycinając wszystkie zaznaczone już wcześniej przez nią kształty, ostatecznie przykładając wszystko do jej ciała, tak aby jednak upewnić się, że nie będzie świecić kostkami albo, co gorsza, kolanami. Spojrzała jeszcze na Nealę, uśmiechając się jak raz nieco bardziej melancholijnie, ostatecznie jednak skupiając się na nowo na szyciu.
Przyjrzała się jeszcze wszystkim materiałom, które Neala wystawiła dla niej. Miało to oczywiście sens, aby ostrożnie przekierowywać magię na sam magiczny materiał. Przeczytała jeszcze ostrożnie wszystko, co do tej pory wyczytała z obliczeń Neali, starając się dodać nowe, które starała zrobić jak tylko mogła. Sama też chciała zrobić co tylko mogła, aby jednak opanować te podstawy, a kiedy tylko zdobędzie więcej magicznych materiałów, będzie mogła porządnie szyć i na tym zarabiać.
- Aiguille. – Wycelowała różdżką, obserwując jak nić powoli ale skutecznie przedziera się przez materiał. Spojrzała jeszcze na Nealę, oczekując potwierdzenia, czy robi to dobrze.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: pokój Rii [odnośnik]11.04.22 23:43
Wysłuchałam tego co mówiła Sheila i pokiwałam krótką głową. No, jasne że szyła u pani Adeli. Głupio to zaczęłam, z kursu całkowicie zboczyłam zamiast o tym mówić, co najpotrzebniejsze było.
- Oh, na pewno był piękny! - orzekłam bez cienia wątpliwości bo wiedziałam, że Sheila miała w sobie to, co trzeba było, żeby piękno w rzeczy zakląć. Na pierwszy rzut oka to widać było. Ludzie na różne typy się dzielili i każdy inne talenta posiadał. Właśnie dlatego świat był taki zachwycających i piękny. Bo we wszystkim innym było coś nowego. Doprawdy nie dało się nudzić w świecie taki jak ten. Choć to inne, budziło też niechęć rodzącą się z niezrozumienia i to jedno było tym, co martwiło mnie najmocniej. Ale teraz, tutaj w krótkiej chwili i cieple bezpiecznego domu nie trzeba było o tym myśleć. Kiedy Sheila wycinała kolejne kawałki a ja zrozumiałam w końcu, że to nie o tym mówić powinnam, podeszłam do szafy, po te materiały i notatki. Przekazując je jej, żeby sama się mogła z nimi zapoznać i zobaczyć dokładniej. W pierwszej chwili to nigdy nie było łatwe, ale trzeba było właśnie wziąć i odkryć ten zamiar, odnaleźć go w sobie, zrozumieć gdzie się znajduje i jak się go wydobywa odpowiednio. Zamiar, można było też po prostu nazwać magią. Bo właściwie, magia sama w sobie była zamiarem zrobienia czegoś przy pomocy energii, którą posiadało każde ciało. No nie każde, bo niemagiczni jej nie posiadali, dlatego zmuszeni byli robić rzeczy ręcznie, choć i oni stosowali zamiar, tylko do niego wykorzystywali inny rodzaj energii. Bardziej mechaniczny, mniej magiczny. Starałam się wytłumaczyć wszystko, najlepiej jak mogłam. Ciocia mnie nie poprawiała, więc zdawało się, że nie mówię takich bzdur kompletnych całkiem. Ale też nie miałam całkowitej pewności, że Sheila zrozumie te moje zamiary. Rzuciłam zaklęcie, koncentrując się na tym, żeby zamiar miał odpowiednią właściwość magiczną. Czułam pod palcami mrowienie to było zawsze dobrym znakiem, że wszystko idzie zgodnie z myślą nadą. A kiedy skończyłam, podałam dwa kawałki materiału Sheilii żeby mogła wziąć i zobaczyć dokładnie. Obserwowałam jak ona rzuca zaklęcie, a kiedy skończyłam wzięłam materiał do ręki. - Nie jest źle, ale trochę za słabo. - orzekłam, rozkładając zszyty materiał. - Widzisz? - zapytałam jej, napinając dwa kawałki. - To wiązanie magiczne, zaklinanie zamiaru. Jeśli nie będą szczelnie, magia może się źle rozejść. - wytłumaczyłam jeszcze, nad to jej wiązanie zszyte przeze mnie tkaniny układając. - Spróbuj jeszcze. Możesz je wszystkie wziąć i poćwiczyć w domu. Im więcej robić będziesz, tym łatwiej to przychodzić będzie. to pewne. - orzekłam jeszcze, rozciągając usta w szerokim uśmiechu. - Mamy jeszcze trochę czasu, zanim do pani Warner trzeba będzie wyruszyć. - zapewniłam ją spokojnie. - Pożyczę ci też książki o numerologii, żebyś mogła poczytać o niej samej więcej. - wpadłam na kolejny z pomysłów pozostawiając ją na chwilę na dole, by mogła poćwiczyć, kiedy ja wskoczyłam w kilku krokach do pokoju odnajdując odpowiednią księgę. Ta z której ja się uczyłam powinna być odpowiednia. Miałam nadzieję, że na coś przydałam się Sheilii, bo nie chciałam niczego więcej, jak pomóc jej możliwie jak najbardziej.

| zt?


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Neala Weasley
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: pokój Rii [odnośnik]12.04.22 1:09
Lubiła szycie. Nie tylko dlatego, że oznaczało to jakiś zarobek, kiedy z tkanin (obecnie mało szczególnych przez sytuację dookoła) mogła wymyśleć coś nowego, niezwykłego. Taką kreatywność mogła sobie odbijać w muzyce, kiedy siedziała i decydowała się na kolejne pociągnięcia strun, wymyślając kolejne dźwięki, albo właśnie, tak jak tutaj, w szyciu. Strój był w końcu dla ludzi wyrażeniem swojej własnej opinii, osobowości oraz kultury i tego, jak mogli rozwijać swoje osobowości. Wcale nie przesadzała w tym, uważając, że gdyby nie to, że niektóre panny chciały bardzo mocno być na czasie ze swoim przystrojeniem się, a ona nie chciała im odmawiać jeżeli dzięki temu mogła wyżywić rodzinę.
- Dziękuję za tę wiarę. Zobaczysz, jeszcze kiedyś uszyję coś dla ciebie i będzie to bardzo piękne a jednocześnie odda to, jak dzielna jesteś i wtedy rzeczywiście będziesz jak królowa! Ale taka dzielna królowa, nie taka siedząca i tylko patrząca ale taka co działa. Tak jak Maeve która ruszała rydwanem! Chyba rydwanem… - Nie pamiętała już tego, z czym dokładnie wiązało się to, jak jechały wtedy wojowniczki królowe, natomiast czasem pasowało bardziej skupiać się na opowieści niż na samej prawdzie.
Starała się jednak skupić bardziej na zadaniu niż na czymkolwiek innym, chcąc dokładnie wszystko zapamiętać tak aby potem korzystać z tego co miała pod ręką. Nie zawsze Neala będzie w stanie pomóc jej z materiałami i musiała pamiętać i pilnować tego, aby wszystko wyglądało jak należy. Tak jak mówiła jej przyjaciółka, bywało tak, że złe ujęcie ściegu i niedopasowanie numerologicznych działań do tkaniny, bo potem musiałaby to poprawiać.
- Aiguille. – Dłoń z różdżką na nowo wyciągnęła w stronę materiału, poprawiając swoje zaklęcie według zaleceń i z cichą satysfakcją oglądając to, jak tym razem igła i nić poprawnie przeciskają się przez tkaniny. – Dziękuję, naprawdę mi pomogłaś. I pani Weasley też dziękuję! – Lekko skłoniła się przed starszą z kobiet, lekko rumieniąc się z tego, jak przyjemnie było móc uzyskać pomoc. I szczere zainteresowanie od kogoś.
- Chętnie wezmę i jeżeli chcesz, to możemy zobaczyć te książki. – Na pewno przeczyta te książki i to nie jeden raz. A na dziś mogło im wystarczyć aby po prostu porozmawiać, pobawić się razem i być może, pierwszy raz od dawna, zaznać chociaż odrobiny spokoju.
ztx2


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: pokój Rii [odnośnik]19.09.22 13:59
19 maja, późny wieczór

Tak wiele dziś przeżyły, że opadnięcie na miękkie poduszki w pokoju Neali smakowało jak najsłodszy na świecie miód. Przeklęte duchy lasu w jeleniej formie, później też wyznania wyciskające z oczu potoki słonych łez, pojednanie we wzajemnym zrozumieniu, poczuciu miłości, przyjaźni, przeplatanej wciąż świeżymi drobinami strachu, który naszedł na nie z tęczówkami czarnymi jak noc i kościstym porożem.
Wydawało jej się, że wciąż pamiętała uczucie swędzenia, którego nie odegnało żadne drapanie; pręgi pozostawione przez paznokcie zdążyły już zblednąć, teraz ledwo widoczne, łuski znikły jeszcze w lesie, i Celine doszła do wniosku, że musiało to być jakąś straszną fatamorganą. Takie istoty nie mogły chodzić po świecie. Mrok wił się wokół stworzenia jak cierniowa korona, jego macki mknęły w kierunku zmrożonych przerażeniem serc - tylko fakt, że zostawił je w spokoju, niknąc w zaroślach, przypominał dodatkową cząsteczkę już ułożonych puzzli. Coś osobliwego, co nie pasowało do stworzonego obrazka. Dlaczego nie zaatakował?
- To co, czas na zdjęcia? - zagadnęła rudowłosą przyjaciółkę i obróciła się na brzuch, gdy ta weszła do pokoju po wieczornej toalecie. Półwila umyła się pierwsza, w samotności wracając myślami do wszystkiego, co zdążyło się wydarzyć, z dopiero teraz ostygniętymi emocjami. W ich żarze działała instynktownie, rzadko kiedy korzystając z logiki - więc wieczorną porą zyskała moment na ciche zadawanie pytań i usiłowanie zrozumieć.
Materiał kremowej koszuli nocnej łagodnie podsunął się ku górze przy tym, jak sięgnęła po leżący na szafce nocnej aparat. Nie zapomniała, broń Merlinie, choć Neala mogła sądzić, że udało jej się uniknąć obowiązku pozowania do kilku fotografii. Wcześniej jej wuj wykonał zdjęcie obu dziewcząt, na pamiątkę, i Celine wiedziała, że zajmie wyjątkowe miejsce w albumie, który planowała stworzyć, kiedy tylko obrazy staną się bardziej wyraźne, a kompozycje solidniejsze.
- Masz coś, z czym chciałabyś zapozować? Coś ważnego, ulubionego? Och, albo może ubranie, które najbardziej lubisz? - podpytywała, wreszcie podnosząc się do klęczek na materacu łóżka, z aparatem trzymanym przed piersią. Palec wskazujący zwieńczony ładnym paznokciem znajdował się daleko od najważniejszego guzika, Weasley wciąż była bezpieczna, miała czas na wszystkie przygotowania, których mogłaby potrzebować - z podekscytowanym spojrzeniem Celine, które podążało za każdym jej gestem.
Jeśli będą dostatecznie cicho, wujostwo Neali nawet nie zorientuje się, że jej nieduży, ciasny pokoik został przemieniony w scenę dla nowoczesnej sztuki. A nawet gdyby ciocia zdecydowała się na kontrolę, czy naprawdę miałaby im to za złe? Nieważne, najwyżej przejdą przez to razem.
Bo będą razem, na zawsze. Jeśli tylko los pozwoli.


they say they're building us a garden, so when the birds and trees are all gone we'll live where the sky is golden and
bathe in artificial oceans.
Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja.
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: pokój Rii [odnośnik]20.09.22 0:01
Jeleń, którego spotkałyśmy nadal pozostawał gdzieś na obrzeżu mojej świadomości przypominając bezbrzeżne przerażenie, które wtedy poczułam. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa, nie byłam w stanie się ruszyć. A on - on jedynie spojrzał na nas i odszedł, jakby nie nas, nie wtedy szukał. A może to zapewnienie Celine go przekonało, że nie miałyśmy w zamiarze niczego złego. Lawina słów, które potem padła miała pomóc wrócić nad oddech, świadomość. Ale wiedziałam, że muszę podjąć się wyzwania. Nie mogłam budować udając, że nic nie wiem. Nie umiałam tak.
Wieczór nadszedł zadziwiająco szybko.
- Teraz? - zapytałam unosząc rękę z owiniętą na nadgarstku wstążką. Przekrzywiłam odrobinę głowę, układając rękę na biodrze. Średnio się nadawał do zdjęć i jedno już wzięło i było. Ale chyba starczyć nie miało. Już miałam trochę tej nadziei że jednak starczy, kiedy po nim wyszło i poszło. Ale wychodziło że płonna ona była. Uniosłam łagodnie brew patrząc jak po aparat sięga. Westchnęłam lekko wywracając oczami. Wydęłam jednak usta w zastanowieniu kiedy zadała pytanie. Zmarszczyłam lekko brwi zastanawiając się dalej nie byłam pewna. Ale zaraz sobie coś przypomniałam, uniosłam palec odwracając się na pięcie wyciągając z szafy podniszczoną, już nie nową sukienkę. Białą, choć większość mojej szafy wypełniały jesienne kolory i czerwienie przetykane kremowymi i jasnymi koszulami. Wyciągnęłam ją i rozłożyłam prezentując. Wyszłam, żeby wrócić już w niej. Prezentując się w krótkim obrocie. Musiała już kojarzyć miałam ją na ognisku, choć teraz było dokładniej widać, że jej końca z tyłu miały wyblakłą plamę. Plamę po krwi którą zebrałam z parkietu w Lynmouth. To była moja jedyna biała sukienka chyba, ale lubiłam ją, bo miałam ją na sobie, kiedy ważne rzeczy się działy. Kiedy poznałam Jamesa i Marcela i kiedy byliśmy razem wszyscy na ognisku ledwie parę dni temu. - Może dygnę? Albo się obrócę? - zapytałam jej przekrzywiając głowę. - Oh, Celine, a może chciałabyś zrobić jutro zdjęcie Furii? - postawiłam kolejne pytanie klaskając lekko w dłonie w zadowoleniu. - Już prawie potrafi nie zjadać całych listów. - zaśmiałam się zbierając włosy, przekręciłam je z tyłu dwa razy i przerzuciłam przez lewe ramię. Przechodząc w stronę biurka na którym postawiłam wcześniej sok który nam przyniosłam. Obróciłam się, pochylając głowę, wkładając palce we włosy żeby je rozczesać trochę i odrzuciłam, wygładzając palcami. - Miejmy to za sobą. - powiedziałam do niej cierpiętniczo. Rozciągając jednak usta w uśmiechu. Wykonując polecenia, czasem się śmiejąc. Modelka była ze mnie żadna - to jasne było od samego początku. W końcu wzięłam te soki i z nim ruszyłam w jej stronę.
- Wiesz, pięknie wtedy tańczyłaś - na ognisku. - uściśliłam rozmarzając się trochę. - Te te - uniosłam rękę starając się naśladować jeden z jej ruchów, ale koszmarnie mi to wyszło. - Takie powabne, pełne klasy. - rozmarzyłam się trochę unosząc wzrok, obracając się na pięcie i zasiadając obok z westchnieniem. - Może niedługo zrobimy drugie, co? Dobrze się bawiłam w sumie… mimo… - wzięłam wdech. - bycia sobą… cóż. - wywróciłam oczami, posyłając jej jednak uśmiech. Bo w sumie… to było fajnie. Ale wiedziałam, że muszę porozmawiać z Sheilą. No z Eve może też wyjaśnić wszystko. Nadal uważałam, że przepraszać nie mam za co, ale wolałam żyć z nią w zgodzie. Nawet chyba nie dla siebie.


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Neala Weasley
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: pokój Rii [odnośnik]29.09.22 12:26
Było późno, może powinny szykować się do spania, wybierając sobie najwygodniejsze poduszki i pachnące domem koce, ale Celine nie potrafiła wyzbyć się potrzeby zatrzymania Neali w sercu i na fotografii. Nie po słowach, które padły jeszcze zanim oddaliły się od leśnych mchów, okraszonych słonym smakiem łez i słodyczą coraz mocniej kiełkującej przyjaźni. Nigdy nie pomyślałaby, że los podaruje jej nową przyjaciółkę po więziennych przejściach - ale to, co tworzyły z Nealą, ta relacja, pokazywała, że było inaczej. Wciąż mogło być dobrze.
- Mhm - przytaknęła z figlarnym uśmiechem i przechyliła się w kierunku szafy, patrząc, jak z jej wnętrza wyłania się biała sukienka, znajoma, piękna jak zaklęcie odczyniające zły urok. Tak, to był doskonały wybór, w końcu pamiętała, jak ważną okolicznością było dla Neali ognisko, które... skończyło się, jak się skończyło. W perspektywie płomieni lizanych alkoholem czuła, że to wyczyn, że pamiętała cokolwiek - lub przekleństwo, zależnie od nastroju, w którym przyglądała się retrospekcjom. - Och, idealnie. Bardzo żałowałam, że nie miałam aparatu, żeby wtedy zrobić ci zdjęcie, gdy wyglądałaś tak magicznie, ale dzisiaj to nadrobimy - oznajmiła głosem do cna przesiąkniętym romantycznym natchnieniem.
Zgodnie z naukami Cattermole'a uruchomiła urządzenie i spojrzała przez jego oczko, szukając kadru, który najlepiej prezentowałby postać Neali; najpierw oddaliła się na łóżku aż pod ścianę, żeby uchwycić ją całą, i spróbowała jak najmocniej ustabilizować własne kolana na materacu.
- Zrób to, co zrobiłaby Neala - wymamrotała radośnie pomiędzy falami skupienia, ale nie mogła nie zerknąć zza aparatu z brwiami ściągniętymi w zaintrygowaniu na jej następne słowa. - A kim jest Furia? Twoją sową? Jeju, co musisz pisać w tych listach, żeby aż musiała je zjadać... - westchnęła z teatralną zadumą, po której parsknęła, rozbawiona, by zaraz znów powrócić do swoich fotograficznych obowiązków. - Dobrze, nie ruszaj się za bardzo - poleciła miękko, oparłszy palec na pstryczku, którego naciśnięcie zasygnalizowało wykonanie pierwszego zdjęcia. Klik! - Teraz z bliższa - zadeklarowała i podsunęła się na skraj łóżka, żeby potem stanąć na podłodze i pochylić się w kierunku dziewczyny; klik, klik, jeszcze kilka zdjęć z różnych kątów i odległości - aż wreszcie westchnęła triumfalnie, odsunąwszy przedmiot od twarzy, uśmiechnięta promiennie i szeroko. - Gotowe, dziękuję - obwieściła, wiedząc, że Neala odetchnie na to z ulgą.
Ostrożnie schowała aparat fotograficzny do torby i zamierzała znów opaść na łóżko, skuszona miękkością jednej z poduszek, ale na widok tanecznych prób Weasley, imitujących ogniskowy taniec królowej nimf, zatrzymała się w pół kroku, westchnąwszy z rozczuleniem.
- Nie tak - podeszła do niej i ujęła jej ramiona w swoje dłonie, palce jednej z nich oparłszy na łokciu, a drugiej na nadgarstku przeciwległej ręki; niewiele mogły nauczyć się jednego wieczora, ale to nie znaczyło, że nie warto było próbować. - O, w ten sposób... Płyń. Jak płatek kwiatu, który tańczy z powietrzem - Celine prowadziła gesty przyjaciółki, pokazywała jej, jak układać palce, jak falować rękoma, by ruchy wydawały się finezyjne, pozbawione jakiegokolwiek wysiłku. W gruncie rzeczy wymagało to długich praktyk i kontroli nad mięśniami, tak jak nad całym ciałem, ale, jak od każdego laika, nie wymagała od niej perfekcji, a po prostu zadowolenia. Poczucia, że coś jej się udawało, że jej dynamika stawała się ładniejsza. Że była na dobrej drodze, by pewnego dnia ruszać się podobnie. - Widzisz? Też potrafisz - stojąc za plecami Neali oparła głowę o jej ramię, a później odsunęła się na kilka kroków i usiadła na łóżku, przeciągając się błogo, chyba tylko po to, żeby ukryć zakłopotanie. - Tylko może tym razem z mniejszą ilością alkoholu, żeby... nikogo nie bolały głowy... Poza tym co masz na myśli mówiąc, że mimo bycia sobą? Gdybyś nie była sobą, nikt by nie przyszedł. Ludzie lubią cię taką, jaka jesteś, Nela - stwierdziła z przekonaniem, głosem łagodnym, czułym. Sobie samej mogłaby powtarzać te same słowa, ludzie lubią cię taką, jaka jesteś, mimo tego, gdzie byłaś, co zrobiłaś - i często to właśnie robiła, żeby odegnać od siebie grząskie bagna poczucia beznadziejności.


they say they're building us a garden, so when the birds and trees are all gone we'll live where the sky is golden and
bathe in artificial oceans.
Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja.
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: pokój Rii [odnośnik]Wczoraj o 19:56
Wywróciłam oczami, kiedy Celine przytaknęła. Mogłam się spodziewać, że nie odpuści mi tak łatwo. Westchnęłam więc lekko. Nie uważałam się za najlepszy obiekt do fotografowania. Głównie dlatego, że w moim własnym mniemaniu najlepiej było wziąć i kliszę zużyć na coś bardziej wartego fotografowania. Nie opierałam się długo nie z próżności a dlatego, że chciałam sprawić jej przyjmość, nawet, jeśli miałam inny pogląd - i chęci - na tą sprawę. Zaprezentowałam jej zadowolona sukienkę. Ta pierwsza przyszła mi na myśl, więc po prostu poszłam za przeczuciem.
- Tak myślisz? - zapytałam wydymając lekko usta. Zaraz jednak wzruszyłam ramionami. Nie miałam powodów by nie wierzyć. Magicznie? Cóż, tak w sumie nawet chciałabym wyglądać. Pięknie nie leżało za bardzo w zasięgu moich możliwości, to może chociaż magicznie mogło w nim leżeć.
Zrób to, co zrobiłaby Neala?
Mimowolnie, nim się zorientowałam, najpierw wydęłam usta, a później, wywróciłam oczami chwilę po dźwięku pierwszej migawki. Zamrugałam kilka razy zaskoczona. Więc… wychodziło na to, że właśnie to zrobiłaby Neala? Czyli ja? Cóż. Skoro tak. Zaraz jednak się zaśmiałam raz że z siebie samej, dwa z z wynurzeń Celine odnośnie Furii.
- To smoczognik. - powiedziałam do niej, a moje oczy widocznie się rozświetliły. Złożyłam ze sobą dłonie, a właściwie to klasnęłam w nie. - Dostałam go od Pa… znaczy Percivala. Nie mógł go zabrać ze sobą i uznał, że dam radę się nim zająć. - podeszłam do niej. - Łatwo nie jest, bo ma charakterek, ale wiesz, ten jego umiał listy nosić. Furię też chcę nauczyć, ale na razie woli się bawić pergaminami niż je nosić. - zmarszczyłam lekko nos w zamyśleniu. Dostałam porady od Elroya i pana, znaczy Percivala, ale wiedziałam, że musimy się ze sobą dogadać na własnej płaszczyźnie. Ale miałam czas. Furia też go miała. Zamarłam w miejscu kiedy Celine zażądała, żebym się brała i nie ruszała. A potem westchnęłam krótko kiedy podeszła bliżej. Starałam się jak najlepiej oddać swoją rolę modelki, ale no nie byłam w tym najlepsza na pewno. Jakieś to było trochę krępujące, kiedy ktoś postanawiał cię uwiecznić na wieczność na czymś, a ja ledwo rano w lustrze na siebie pooglądać mogłam. Więc odetchnęłam z ulgą, kiedy moja nimfa oznajmiła, że zakończyła te fotograficzne tortury. Przebrałam się szybko, powracając już gotowana na spanie.
- Z pewnością nie tak. - zaśmiałam się kiedy Celine złapała za moją rękę. Nie było mowy, żebym mogła powtórzyć jej ruchy. Ona była zgrabna i pełna gracji stojąc w całkowitym przeciwieństwie do mnie. Ja byłam koślawa. Nie potrafiłam powstrzymać parsknięcie, kiedy wspomniała o płatku. - Ja to bardziej głaz który na dno ciągnie, Celine. - orzekłam więc zgodnie z prawdą, ale z zaciekawieniem jednak obserwowałam jak porusza moją ręką, która nagle nawet zaczęła wyglądać jakiś względnie zgrabnie. - Oh. - wypadło z moich ust zaskoczone, brwi uniosły się w zdziwieniu. - Tylko kiedy ty to robisz za mnie. - zaśmiałam się znów, by zaraz opaść obok niej. - Raczej nie w moim zasięgu zachwycać tak jak ty. - westchnęłam z lekkim rozmarzeniem. Cóż, za marzenia nie karali przecież. Tak w zachwyt wprawić kogoś samym swoim istnieniem, to byłoby... przyjemne chyba. - Eh, no… jak zwykle dałam się ponieść emocjom. - wzruszyłam łagodnie ramionami. - She zniknęła, byłam pewna wiesz, że poszła do domu. A nie poleciała do Doliny. Przecież, jakby jej się… - urwałam odwracając spojrzenie, zaciskając dłonie na materiale piżamy. Wzięłam wdech. - Do tego nakrzyczałam na Eve. Zgubiłam ciebie. - westchnęłam jeszcze raz mocno. Opadłam na plecy spoglądając na sufit. - Lubią… - powtórzyłam po niej unosząc ręce i spoglądając na swoje palce, zaplatając je przed sobą. By zmarszczyć brwi i przyłożyć dłoń do twarzy i wykrzywiając usta. - Jim ma mnie za jakąś… jakąś… - nie skończyłam, nie chcąc nawet kończyć. Jeszcze chyba mi do końca rozdrażnienie na to nie przeszło. Westchnęłam. - Leon pewnie myśli że wszystkim powiedziałam o herbacie. Więcej nie tknę mocarza. - szepnęłam nie odejmując dłoni od twarzy czując, że jednak chyba się czerwienie trochę. Opuściłam dłonie energicznie układając je po bokach. Taka czerwona spojrzałam na Celinę. - Powiedziałaś mi, że jestem jak chleb. - parsknęłam, przypominając sobie nagle, uniosłam rękę żeby podrapać się po policzku. - Albo może pójdźmy gdzieś, gdzie mnie nikt nie zna. - zastanowiłam się, przekręcając się na łóżku. Uniosłam nogi i oparłam je o ścianę. - Może z tobą odczarowałabym potańcówkę... tylko ciocia pewnie mnie nie puści. - westchnęłam, wydymając usta i układając dłonie pod głową. - Byłaś kiedyś na jakiejś? - zapytałam przekręcając głowę w jej stronę z zaciekawieniem.


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Neala Weasley
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

pokój Rii
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach