Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Orpheus Snape

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Orpheus Snape
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t6162-orpheus-snape https://www.morsmordre.net/t6196-vigdis https://www.morsmordre.net/t6195-rest-my-chemistry https://www.morsmordre.net/f178-pokatna-25-2 https://www.morsmordre.net/t6200-skrytka-nr-1532 https://www.morsmordre.net/t6199-orpheus-a-snape
Zawód : uzdrowiciel, specjalizujący się w zatruciach eliksilarnych i roślinnych
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
i want to sleep awhile,
awhile, a minute, a century
OPCM : 5
UROKI : 4
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 21
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Orpheus Snape    10.06.18 23:41


Orpheus Atoss Snape

Data urodzenia: 12 października 1928 roku
Nazwisko matki: Howell
Miejsce zamieszkania: Londyn, ulica Pokątna
Czystość krwi: mugolska
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: uzdrowiciel, specjalizujący się w zatruciach eliksilarnych i roślinnych
Wzrost: 188 centymetrów
Waga: 75 kilogramów
Kolor włosów: ciemnobrązowy
Kolor oczu: niebieski
Znaki szczególne: charakterystyczny, intensywny kolor oczu, niewielka blizna na wnętrzu prawej dłoni, prawdopobnie po jakimś wypadku z dzieciństwa, którego nie pamięta



Magia była czymś, z czym się urodził, ale na pewno nie czymś, co było obecne w jego życiu od najmłodszych lat. W jego oczach to jego starszy brat, Cyrus, był tym wyjątkowym. Przecież to do niego przyszedł tamten wyjątkowy gość, informując go o tym, iż został zaproszony do rozpoczęcia nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Od tego momentu chłopak był w oczach Orpheusa idolem, chociaż przez dwa lata żył w błędzie, sądząc, że nigdy nie otrzyma wstępu do tego wyjątkowego świata, po którym Cyrus poruszał się bez najmniejszego problemu. Był pewien, że na zawsze zostanie ze swoją rodziną, podejmując się dla nich prac dorywczych i zakrywając siniaki, które były wynikiem złości ich ojca. Wydawało mu się, że tak właśnie będzie wyglądało jego życie, że nie ma z tego drogi ucieczki, że niezależnie od tego, co stanie się w przyszłości, został przykuty przez swoich rodziców do tego stołu, przy którym nie ma miłości i ciepła. Właściwie nie sądził, że jest godzien takiego wyróżnienia, głównie dlatego, że właśnie tego nauczył się w dzieciństwie, musząc słuchać krzyków ojca. Niczego nigdy nie robił dobrze, nieustannie popełniał błędy, ponoć do niczego się nie nadawał. Może właśnie dlatego nadszedł taki moment, kiedy zaczął powątpiewać w swoją chęć do należenia do magicznego świata, ponieważ rodzice niejednokrotnie kazali mu być normalnym, nie tak dziwacznym, jak jego brat. Orpheus podejrzewał jednak, że nie uda mu się spełnić oczekiwań rodziców, ponieważ kilka lat wcześniej, kiedy słyszał kłótnię swoich rodziców, w przypływie emocji sprawił, iż niektóre przedmioty wokół niego zaczęły się unosić, ale nikt tego nie widział, a on sam nie był pewien czy przypadkiem sobie tego nie wyobraził. Natomiast w słowach rodziców widział szansę na zrobienie czegoś prawidłowo po raz pierwszy w swoim życiu, ponieważ jak każde dziecko pragnął miłości swoich rodziców, ale na niego również czekał list, świadczący o jego przynależności do świata, którego pan i pani Snape nie byli w stanie zrozumieć. Na samym początku w ogóle nie chcieli, by zaczął uczęszczać do szkoły, ale ostatecznie nie mieli innego wyjścia, jak mu na to przyzwolić. Dzień przed swoim wyjazdem podsłuchał rozmowę rodziców i ojca, który mówił, że stracił kolejnego syna. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego mężczyzna tak myślał, bo czy nie nosili tego samego nazwiska? Czy nie chciał przynieść mu dumy, mimo że tak bardzo się od siebie różnili? Może gdyby go kochał, byłby w stanie go zaakceptować.



Hogwart bez wątpienia był dla niego wyzwaniem. Wstępował w końcu do miejsca, którego nie znał, ale chyba najgorsze było to, że ten świat nie znał jego. Nosił nazwisko, które był znane tylko tym czarodziejom, którym udało się poznać jego brata, ale nie było w tym nic dobrego, ponieważ dzięki temu wszyscy wiedzieli, kim jest, zwykłą szlamą. Orpheus nie od razu poznał znaczenie tego pogardliwego określenia, ale na szczęście brat był tuż obok niego, aby mu wszystko wytłumaczyć. Prawda w ogóle mu się nie spodobała, nie rozumiał jej. Nie rozumiał, w jaki sposób jego czystość krwi miałaby czynić go lepszym czy gorszym, bo czy fakt, iż dostał taki sam list, jak wszyscy inni, nie stawiał go z nimi na równi? Tak mu się wydawało, ale według niektórych osób, które spotkał w szkole, nie miał racji. W związku z tym pierwszy rok był dla niego istnym koszmarem. Wcześniej wydawało mu się, że to miejsce, w którym na co dzień żył jego brat, musi być wyjątkowe i że czuje się w nim nieprzerwaną euforię, ale rzeczywistość okazała się być zgoła inna. Przede wszystkim było ciężko, cholernie ciężko. Na samym początku niewiele rozumiał z tego, co mówili do niego nauczyciele, a kiedy zmęczony i sfrustrowany wychodził z klasy, dopadali go Ślizgoni, śmiejąc się z niego i popychając. Wybawieniem w tych najgorszych momentach był dla niego jego brat, który za każdym razem stawał w jego obronie. Orpheus chował się skrzętnie za jego szatą, bojąc się. Pragnął jedynie, by ten koszmar się skończył i aby mógł wrócić do swojego dormitorium, i tam się schować. Czuł się przez to podle, tym bardziej, iż miał poczucie, że przez swoje zachowanie hańbi godność swojego domu. Był świadomy tego, że powinien wziąć się w garść i przestać wysługiwać bratem, ale wciąż brakowało mu odwagi. Miewał takie noce, podczas których cicho płakał w poduszkę, nie chcąc, by koledzy go usłyszeli. Ponadto męczyły go koszmary i nie potrafił odnaleźć spokoju ducha. Jedyne, czego pragnął, to powrót do domu, do ciepłych ramion matki, która zawsze potrafiła go pocieszyć. Rozważał nawet zrezygnowanie ze swojej magicznej edukacji, ale na szczęście nie wprowadził tego planu w życie. Podczas wakacji, dzięki licznych rozmów ze swoim bratem, postanowił dalej chodzić do szkoły, chociaż wiedział, że nie będzie łatwo. Nie chciał jednak rezygnować z szansy na lepsze życie, zdając sobie sprawę z tego, że to najprawdopodobniej jego jedyna. Drugi rok co prawda nie różnił się zbytnio od pierwszego, ale nie było aż tak źle, ponieważ przyzwyczaił się do niektórych rzeczy. Nie zmieniało to jednak faktu, iż pragnął móc się postawić swoim oprawcom, dlatego kilka dni po rozpoczęciu swojego trzeciego roku dołączył do Klubu Pojedynków, chcąc w ten sposób podbudować swoją pewność siebie. Mimo trudnych początków, okazało się być to bardzo dobrą decyzją, ponieważ udało mu się osiągnąć zamierzony cel. Po zakończonych zajęciach wciąż czekali na niego Ślizgoni, chcący zrobić z niego pośmiewisko, ale tym razem spotykali się z oporem z jego strony. Odwdzięczał im się podobnymi wyzwiskami, nie dawał się szarpać, nigdy nie dawał za wygraną. Cyrus wciąż musiał mu pomagać, ale Orpheus za osobiste osiągnięcie uważał fakt, iż nie był bierny w tym wszystkim i walczył o siebie. Ponadto z każdym kolejnym razem łatwiej było mu ignorować te wyzwiska, stał się na nie bardziej uodporniony. Dam radę, powtarzał sobie każdego dnia i dzięki temu nie płakał w nocy, nawet jeżeli czasami miał swoje chwile słabości.



Kolejne lata nauki przyniosły wzmocnienie jego charakteru. Ponadto zajęcia w szkole naprawdę zaczęły go interesować. Upodobał sobie takie przedmioty, jak zaklęcia i uroki, zielarstwo, eliksiry i OPCM. Jego nauczyciel, wiedząc o jego zainteresowaniach, zaproponował mu, by w przyszłości został uzdrowicielem. Orpheus doszedł do wniosku, że to idealny zawód dla niego, dlatego do swojej puli  zajęć dołożył także transmutację, mimo że ta nigdy nie była jego konikiem, prędzej piętą Achillesa. Gdy dowiedział się już, co chce robić, właściwie nie odchodził od książek. Ciągle się uczył i często odwiedzał bibliotekę, pobijając rekord czasu, w którym można było przeczytać dany tytuł. Miał ogromną motywację, chociaż wszyscy mówili mu, że zostanie uzdrowicielem jest bardzo trudne i wielu odpuszcza sobie po pierwszych miesiącach stażu. Jednakże ich słowa tylko jeszcze bardziej motywował go do działania zamiast odpędzać od tego zawodu. Nie w głowie mu były miłostki ani inne tego typu rzeczy, chociaż miał kilku zaufanych przyjaciół, którzy wspierali go w jego staraniach, a on wspierał ich. Szczerze mówiąc, nie miał nawet czasu na to, aby przejmować się tym, co mówili o nim Ślizgoni. Czasami, kiedy go zaczepiali, po prostu odpowiadał im, że ma teraz o wiele ważniejsze rzeczy do roboty i odchodził, a oni nie byli wcale tacy pewni, jako że zadawali sobie sprawę z tego, jak wielu z nich pokonał w klubowych pojedynkach. Mimo tego im bliżej końca swojej edukacji się znajdował, tym więcej zaczynał mieć wątpliwości. Pracował na swój sukces, ale obawiał się, że to może być za mało. Przez to jeszcze więcej czasu zaczął poświęcać na uczenie się, do tego stopnia, że zaniedbywał posiłki. Zdarzały mu się nawet krwotoki z nosa, spowodowane wycieńczeniem organizmu, a także jego stresem, spowodowanym zbliżającymi się Owutemami, przez które musiał przesiadywać w Skrzydle Szpitalnym, co powodowało u niego ogromną frustrację. Na szczęście w odpowiedniej chwili zrozumiał, że musi o siebie dbać, jeżeli chce dobrze wypaść podczas egzaminów i na tydzień przed nimi odpuścił sobie. Nie zajrzał do żadnej książki, tak naprawdę. Czas ten spędził w większości na błoniach, delektując się świeżym powietrzem i otaczającą go florą. Ostatecznie Owutemy zdał na tyle dobrze, by bez problemu móc starać się o staż w Świętym Mungu. Gdy do tego doszło, zaczął rozumieć, dlaczego niektórzy rezygnowali z szansy na zostanie pełnoprawnym uzdrowicielem. Było mu bardzo ciężko i często sam zastanawiał się czy te wszystkie trudności zostaną mu kiedykolwiek wynagrodzone. Nie poddawał się jednak, mimo że miewał silne momenty, podczas których był blisko wymaszerowania z budynku szpitala i nie wrócenia tam nigdy więcej. Kiedy przyszedł czas wybierania specjalizacji, zdecydował się na zatrucia eliksiralne i roślinne ze względu na swojego brata, który był alchemikiem. Wciąż pamiętał, jak Cyrus bronił go w szkole przed znęcającymi się nad nim Ślizgonami, dlatego pragnął odwdzięczyć mu się w jakiś sposób. Po wybraniu oddziału, na którym w przyszłości chciałby pracować, jego staż przestał być dla niego takim piekłem, jak wcześniej. Dalej nie wszystko przychodziło mu z łatwością, ale dzięki temu, że zajmował się konkretną dziedziną, nie tak trudno było mu przeciwności losu. Dopiero w tym okresie dał się poznać jako uzdolniony czarodziej, a także początkujący uzdrowiciel. Nadchodzący egzamin kończący kurs był dla niego kolejnym powodem do stresu, ale tym razem, nauczony doświadczeniem, postanowił sobie zaufać. Podszedł do niego spokojnie, bez zbędnego przeforsowywania się i po ogłoszeniu wyników, stał się pełnoprawnym uzdrowicielem, tak jak marzył od czasów szkolnych. Należy do grona systematycznych, dbałych i wytrwałych pracowników, którzy w swój zawód wkładają całe serce. Niejednokrotnie zdarza się, że Orpehus zostaje po godzinach, by zająć się danym przypadkiem.



W poprzednich latach wojna istniała jedynie z tyłu jego głowy. Obserwował to, co dzieje się na świecie, ale nie brał udziału w tych wydarzeniach, chociaż bywały takie dni, gdy nie umiał powstrzymać się przed paniką. Każda zła wiadomość sprawiała, że zaczynał bać się o swoje własne życie, a także o życie swoich bliskich. Nie wiedział jednak, co tak właściwie mógłby z tym zrobić, ale okazja do tego, aby zacząć zmieniać ten beznadziejny stan rzeczy pojawiła się w momencie, w którym jego brat dostał propozycję dołączenia do Zakonu Feniksa. Kiedy Orpheus o tym usłyszał, nie zastanawiał się długo, tylko zaciągnął się do tej organizacji razem z Cyrusem. Nie sprawiło to jednak, że pozbył się swojego strachu. Prawdę mówiąc, są takie momenty, podczas których jego  przerażenie go paraliżuje. Robi jednak wszystko, aby móc nad tym zapanować. Ponadto stara się służyć Zakonowi swoją wiedzą, chcąc walczyć o lepsze jutro dla przyszłych pokoleń, mimo że sam się boi. W pracy ma pełne ręce roboty, szczególnie, od kiedy w ich świecie zjawiskiem powszechnym stały się anomalie. Ponadto sprawiły one, że Orpheus nie ufa swojej różdżce w takim samym stopniu, jak kiedyś. Stara się jednak robić wszystko, aby wojna, która spędza mu sen z powiek, zakończyła się jak najszybciej.



Patronus: Sokół wędrowny to duże, silne i majesatyczne zwierzę. W przypadku Orpheusa symbolizuje ono coś, czym on sam chciałby być, swego rodzaju ideał, do którego dąży, mimo że nie zawsze mu się to udaje. Samego patronusa nauczył się jeszcze w szkole. Przeczytał o tym zaklęciu w książce i z małą pomocą nauczyciela udało mu się je wykonać, oczywiście po niejednej nieudanej próbie. Rzucając zaklęcie, Orpheus zazwyczaj wspomina swój pierwszy wygrany pojedynek.







Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 5 Brak
Zaklęcia i uroki: 4 Brak
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 21 +5 (różdżka)
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 5 Brak
Sprawność: 5 4
Zwinność: 4 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaIV40
AstronomiaI2
ONMSI2
RetorykaI2
SpostrzegawczośćI2
ZielarstwoII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Wytrzymałość fizycznaII5
Odporność psychicznaII5
MugoloznawstwoII0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
GotowanieI½
Literatura (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 0

Wyposażenie

Różdżka, sowa


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Orpheus Snape dnia 17.06.18 12:28, w całości zmieniany 13 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Orpheus Snape    22.06.18 19:59

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Orpheus nie miał łatwego startu. Każde dziecko zasługuje na miłość rodziców, ciepło domowego ogniska i traktowanie z szacunkiem. W domu państwa Snape spotykały go jednak dotkliwe krzywdy. Skórę chłopca szpeciły siniaki, a duszę raniły krzyw i niewytłumaczalny gniew ojca. Ciężko dorastać w takim domu, ciężko wyrosnąć wtedy na dobrego człowieka, lecz światło w Orpheusie było jasne; może to dzięki bratu, który zawsze się o niego troszczył i szczerze, bezwarunkowo go kochał? Stał po stronie młodszego Snape'a zawsze wtedy, gdy go potrzebował. Bronił przed Ślizgonami, wspierał w chwilach zwątpienia. Nigdy nie mieli łatwo - w domu spotykała ich przemoc, zaś w Hogwarcie przytyki i dręczenie ze strony zwolenników czystej krwi. Orpheus, pomimo wątpliwości, parł dalej - i osiągnął swój cel. Jest wrażliwy, lecz w nim tkwi jego siła - dzięki niej mógł zostać uzdrowicielem i wstąpić w szeregi Zakonu Feniksa.

OSIĄGNIĘCIA
Lek na zło
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Tristan Rosier


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Orpheus Snape    22.06.18 19:59

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: korzeń ciemiernika, popiół feniksa, ślaz, korzeń diabelskiego sidła, łuska smoka, ślaz, korzeń diabelskiego sidła, piołun, róg buchorożca, popiół feniksa

[23.06.18] Ingrediencje (lipiec/sierpień)

BIEGŁOŚCIBrak

HISTORIA ROZWOJU[11.06.18] Karta postaci, -50 PD


Powrót do góry Go down
 

Orpheus Snape

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Severus Snape
» Kroniki Hogwartu
» Zwierzęta Severusa.
» Orpheus Baheire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Karty nieaktywnych-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18