Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 [sen] Les Trois Mangemorts

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 40
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 5/62
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: [sen] Les Trois Mangemorts   26.06.18 12:29

Istniały rzeczy, których nie można było się dowiedzieć z książek. Istniały rzeczy, których nie można było się dowiedzieć znikąd. Jedynie śniąc można je znaleźć w innych ludziach. Czy właśnie dlatego działo się to wszystko? Połączenie się przez sen było dla niego jakby codziennością z uwagi na przedziwne zawirowanie w tej sferze na przestrzeni ostatnich miesięcy, a mimo to budząc się nie doznał oczywistego poczucia realności. Wszystko zdawało się być oderwane od znanych mu dróg, jednak przypominające usilnie o czymś, co już przeżył. Gdy pierwszy raz wciągnął powietrze, poczuł od razu lodowaty podmuch wślizgujący się mu prosto przez nozdrza do gardła, a później wypełniający boleśnie płuca. Otwierając usta, mógł dostrzec przed nosem wydychany obłok, który jakby na moment zatrzymał się skostniały przez otaczające go zimno. Przez chwilę obserwował chmurę unosząca się powoli i jakby leniwie w górę ku czarnemu sufitowi. Był tam. Widział zarys półwypukłych kamieni tworzących sklepienie, ale wiedział, że ludzkie oko nie byłoby w stanie go dostrzec. Nawet sam miał problemy, co było absolutną nowością. Jako animag miał bardziej wyostrzone zmysły, lecz i one tutaj zdawały się być niczym przytępione. Dlatego nic dziwnego, że zdał sobie sprawę, że słyszał szmer niedaleko jakby po drugiej stronie celi, w której się znajdował. Cela... Dopiero teraz omiótł spojrzeniem miejsce, w którym się znajdował, dostrzegając ściany z każdej możliwej strony - kuriozalnie nachylone pod niemożliwym wręcz kątem, ale mimo to stojące solidnie. Ta abstrakcja wcale nie pozwoliła mu sądzić, że znajduje się w miejscu niemożliwym dla istnienia i łamiącym prawa natury. Była tak boleśnie nierealna, że aż rzeczywista, a drobne detale sprawiały jedynie, że ów namacalność wrzynała się w jego umysł. Żółte znaki na ścianach, nikłe światło księżyca, który dopiero teraz wyszedł zza chmur przypominając o swoim istnieniu i wpadając do celi przez wąskie okno. Wyczuł  znikomy powiew nocnego powietrza, ale ponad tym wszystkim unosiła się gruba warstwa duchoty osnuta sporym słodko-ostrym zapachem. Wiedział, co go powodowało i chociaż nie powinien, nie kontrolował reakcji wilczego ciała, a one mówiły, by podejść i sprawdzić. Zmarszczył nos, wargi uniosły się w górę ukazując lśniące zęby, w pysku zaczęła gromadzić się gęsta ślina. Podniósł się cicho, nie słysząc już szmeru innego ponad własne ruchy. A przynajmniej nie w tym momencie. Charakterystyczny odór dochodził z prawego rogu celi, więc i tam się skierował. Widział już zarys ciała - przykutego wielkim łańcuchem do ściany i leżącego pod nią w rozciągniętej pozie. Z każdym krokiem widział więcej. Dostrzegał jak pętle jelitowe rozdymały się unosząc brzuch znacznie nad poziom klatki piersiowej, co przypominało kogoś ze sporą nadwagą. Zaraz po tym niewyrazisty obraz stał się ostrzejszy, a rozkładające się zwłoki nie miały już żadnych tajemnic. Wypchnięty język z jamy gardła na zewnątrz wystawał między zębami i nabrzmiałymi wargami, gałki oczne wysunęły się z oczodołów, co świadczyło o stosunkowo niedawnej śmierci. Nie przypominał jednak człowieka. Rozdęcie gnilne twarzy z intensywnymi ocieklinami gnilnymi upodabniało go bardziej do szarego stwora z głębin oceanów niż dawnego więźnia. Jak długo był więc nieprzytomny, że nie zarejestrował śmierci towarzysza niedoli? A może to miejsce już dawno odebrało mu zmysły i były to ostatnie chwile, które posiadał w całkowitej trzeźwości? Wybudzał się na sen świadomości? Jakby na potwierdzenie znikąd trzasnął piorun rozpraszając na moment wszystkie cienie celi i ukazując jej najbardziej skrywane sekrety.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
 

[sen] Les Trois Mangemorts

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18