Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 sto lat! / 13 maja 1947 roku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: sto lat! / 13 maja 1947 roku   27.06.18 17:57

13 maja 1947 roku, Lucinda obchodziła swoje siedemnate urodziny. Bez względu na urodzenie, krew czy płeć, ukończenie tego konkretnego wieku było szczególnie świętowane. Młoda szlachcianka nigdy nie przepadała za swoimi urodzinami. Rodzice wtedy ściągali ją siłą z Hogwartu tylko po to by wydać przyjęcie, na którym i tak rozmawiało się o wszystkim tylko nie o solenizantce. Kiedy była naprawdę małą dziewczynką to starała się to zmienić. Stawała na głowie i w przenośni i dosłownie by rozmowy o polityce, rodach, sabatach i małżeństwach schodziły na drugi plan, a to jej urodziny, tort i zabawa były na pierwszym. Z biegiem czasu przyzwyczaiła się już do tego jak wyglądają jej urodziny i wmawiała sobie, że to tylko jeden dzień w roku, który należy przeżyć. To okropne jak łatwo zepsuć sobie myślenie o własnych urodzinach. Jak mogą ci to myślenie zepsuć sami rodzice. Selwyn w ogóle nie przepadała za świętami. Nie tymi, które spędzała w posiadłości. Zawsze istniało coś lepszego co można było robić i zwykle nauczyła się nie czekać ze spełnianiem własnych przyjemności. Kończąc osiemnaście lat, Lucinda marzyła o tym by zobaczyć te wszystkie miejsca, o których słuchała od swojego dziadka. Jej starsza siostra dopiero co wzięła ślub i blondynka wiedziała, że to tylko kwestia czasu aż jej kogoś przyprowadzą. Jej charakter nigdy by jej na to nie pozwolił. Na pewno nie bez realizacji tych wszystkich zapisanych w głowie planów. Choć to miała być jedna z tych imprez urodzinowych, w których wiek coś znaczył to szlachcianka doskonale wiedziała, że skończy się dokładnie tak samo. Po skończonym obiedzie właściwie niezauważona wyszła z sali bankietowej i przeszła do ogrodu. Jak na środek maja było dość chłodno, ale przecież żyjąc w Anglii należy się do takich rzeczy bardzo szybko przyzwyczaić. Tutaj nigdy nie było tak ciepło jakby się tego chciało, ani tak sucho jak przepowiadali w prognozach. Deszcz zawsze zaskakiwał Brytyjczyków co dla Selwyn było niesamowicie absurdalne. Padał niemalże codziennie. Ze schowaną blaszką ciasta babci Nott usiadła na trawniku ignorując przejmujący wiatr. To w końcu były jej urodziny. Siedemnaste do tego. Miała prawo je świętować nawet jeśli musiała zrobić to sama. Już wiedziała co powiedziałaby jej matka widząc ją z tym ciastkiem. W życiu szlachcianki nie było miejsca na przyjemności.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy


Ostatnio zmieniony przez Lucinda Selwyn dnia 08.08.18 20:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   20.07.18 23:22

Miał dosyć tego domu. Chciał spakować walizkę, wyjść i już nigdy tutaj nie wrócić. Tylko gdzie pójść? Od razu pomyślał o Selwynach - rodzinie mu najbliższej, polubił nawet małego smarka Aleksandra, zawsze czuł się u nich jak w domu - ale szybko sobie przypomniał, że w tej sprawie na pewno będą stali murem za wujem nestorem i rodzicami. Tak samo jak wszyscy inni krewni. Dla nich liczył się tylko interes i sojusze pomiędzy rodami, a on pragnął czegoś więcej. To jego życie! Nie jest w stanie wytrzymać z tą kobietą nawet jednego popołudnia, co tu dopiero mówić o wieczności! Miał niewiele ponad dwadzieścia lat, jego kuzyni biorą śluby dopiero dobijając trzydziestki, dlaczego rodzice mu to robili?
Od wielu dni każda ich rozmowa kończyła się krzykiem i trzaskiem drzwi. Tym razem nie było inaczej, a może nawet było jeszcze gorzej, bo wszystko zadziało się na przyjęciu urodzinowym Lucindy. - Nigdy! Mam was dość! - Rozniosło się po całej posiadłości, zapewne doprowadzając babcię do zawału, bo tak nie powinien zachowywać się młody lord. A już szczególnie młody lord, który wkrótce ma zostać mężem i głową rodziny. Archibald kompletnie sobie tego nie wyobrażał. On? Mężem? To brzmiało jak absurd, nieśmieszny żart, obraz z krzywego zwierciadła. Nie nadawał się na tak poważną rolę! Zaczął niedawno staż w szpitalu i to właśnie temu chciał się poświęcić. Żadnego ślubu, co to to nie, a już z pewnością nie z nią. Nie cierpiał jej. Nie miał z nią żadnych wspólnych tematów. Każda rozmowa była dla niego męczarnią i tylko patrzył na zegarek kiedy się skończy.
Wyszedł na zewnątrz, chcąc schować się przed starszyzną i chociaż przez chwilę mieć święty spokój. Nie najlepiej znał ten ogród, tak więc szedł krętymi ścieżkami aż natrafił na swoją kuzynkę. - Kiedy wyszłaś? - Nawet nie zauważył jej nieobecności, będąc za bardzo skupionym na kolejnej kłótni z rodzicami i armią ciotek. A przecież to powinien być jej dzień, szczególny, siedemnaste urodziny! - Mogę z tobą posiedzieć? - Niepotrzebnie pytał, bo i tak zaraz usiadł obok niej, by po chwili w ogóle się położyć. - Do kitu, co? - Mruknął, spoglądając na jej osowiałą twarz. Wszystko potrafili zepsuć! To powinien być wesoły, wyjątkowy dzień, a nie taki jak każdy inny. Zrobiło mu się żal Lucindy, będzie trzymała w sercu te wspomnienie przez resztę życia. Postanowił coś z tym zrobić, bo jeżeli on się za to nie zabierze to nikt tego nie zrobi - w końcu przy stole siedziały same nudne próchna. - Co byś chciała teraz robić? - Zapytał, obracając się na brzuch i zabierając jeden z kawałków ciasta. Było przepyszne, to chyba jedyny jasny punkt programu.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   08.08.18 20:19

Lucinda miała jedynie siedemnaście lat, ale w mniemaniu wszystkich innych była już dorosłą kobietą, która powinna zająć się dorosłymi sprawami. Szlachcianka nigdy nie rozumiała tych dorosłych spraw. Co niby działo się takiego, że nagle rzeczy, którymi zajmowała się wcześniej stawały się błahe, a przed nią stawiali miliony obowiązków oczekując, że będzie wiedziała czym się zająć. Lucinda wcale nie uważała by wiek coś zmieniał. Oczywiście rzeczy, które kiedyś były dla niej ważne teraz ustępowały miejsce nowym, ale takim, które były dokładnie przez nią przemyślane i wybrane. Wiedziała co chce robić, czym się zajmować, gdzie podróżować i z kim się spotykać. Wiedziała także, że tymi urodzinami jej rodzina chciała uświadomić jeszcze świeżej krwi, że tak naprawdę nie liczy się to co ona sobie zaplanowała, a co zaplanowali jej rodzice. Od zawsze przecież trzymali piecze nad tym co się z nią działo i blondynka doskonale wiedziała, że w najbliższym czasie to nie ulegnie zmianie. Chciała się od tego odciąć. Jak zawsze w jej urodziny liczyło się wszystko prócz świętowania. Kłótnie, przechwałki, rodzinne historie, które słyszała już tak wiele razy, że mogłaby po prostu je cytować akcentując dokładnie każde użyte słowo. Spędzenie tego dnia na trawie z tortem w ręku wydawało się być o wiele przyjemniejsze. Tak też zrobiła. Starała się wyrzucić z głowy to co jeszcze chwile miało miejsce i tak trwając w zamyśleniu nawet nie zauważyła kiedy obok niej pojawił się kuzyn. Był tylko kilka lat starszy, ale już zdążył poznać smak tego co jeszcze przed nią. Prawdopodobnie przez to, że był mężczyzną wymagano od niego jeszcze więcej chociaż Lucinda w tym czasie myślała, że nikt nie może mieć gorzej niż ona sama. - Pół godziny temu – odparła z buzią pełną ciasta. Przy Archim nie musiała być przykładną szlachcianką. Znali się przecież dobrze i Lucinda nie musiała się starać. Siedzieć prosto, uśmiechać się tylko delikatnie, jeść jak wróbelek. - Do kitu – powtórzyła za kuzynem spoglądając przed siebie, ale zaraz wracając znowu spojrzeniem do Prewetta. - Dla Ciebie czemu do kitu? - zapytała bo ona doskonale wiedziała dlaczego wszystko obok ją denerwowało, ale przecież nie miała pojęcia czemu tak właśnie czuje się jej kuzyn. - Na pewno nie mam ochoty słuchać kolejny raz opowieści o praprapradziadku Edwardzie. Mam wrażenie, że z roku na rok w tej historii smok był większy, nie uważasz? - zapytała uśmiechając się szeroko do Archiego.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   07.09.18 0:15

- Pół godziny temu? - Przez chwilę nie potrafił ukryć zdziwienia, bo wydało mu się to niesamowite, że jeszcze nikt (włącznie z nim) nie zauważył jej zniknięcia. Przecież miała być królową tego wieczoru! Pół rodziny zjechało się na ten dzień do Essex, a nie była to mała rodzina i nawet połowa zahaczała o absurdalną ilość osób. Dopiero potem przypomniał sobie, że nie zauważył jej wyjścia, bo był za bardzo pochłonięty kłótnią ze swoimi rodzicami. Krytykował najbliższych, a sam wykazał się ignorancją, skupiając się na własnych problemach. Oczywiście od tego problemu zależało jego przyszłe życie, więc ciężko było przestać o nim myśleć, ale jednak mógł spróbować na ten jeden dzień zamiast rzucać się rodzicom do gardeł przy pierwszej lepszej okazji. - Pewnie nie zauważają jeszcze przez najbliższą godzinę - odpowiedział pochmurnie, chociaż prawdopodobnie powinien był skłamać i powiedzieć coś bardziej pozytywnego. Cóż, Archibald nigdy nie był najlepszy w takich pogadankach.
- A, wiesz... Takie tam - machnął ręką dla podkreślenia błahości jego problemu, chociaż w środku cały czas się gotował. Odgryzł duży kawałek ciasta dość agresywnie, jakby to była tłusta nóżka od kurczaka, dając choć częściowy upust swoim emocjom. - Daj spokój, dziadunio Edward to bohater! - Zaprzeczył ironicznie. Dobrze, że siedzieli na zewnątrz, bo w przeciwnym wypadku zaatakowałby ich jego portret. Na pewno gdzieś wisiał przy schodach, tam wisiało ich najwięcej.
Skończył gryźć swój kawałek ciasta, na chwilę milknąc i patrząc na przepływające nad nimi chmury. Jedna przypomniała mu bukiet kwiatów, który skojarzył mu się ze schadzką, która z kolei dowiodła go do jego przyszłej (niedoczekanie) żony. Uderzył pięścią w ubitą ziemię, podnosząc się z wygodnej pozycji półsiedzącej. - Żenię się - powiedział, bo musiał dać temu upust. - To znaczy ja nie mam takiego zamiaru, ale okazuje się, że rodzice znaleźli idealną kandydatkę, która jest nudna jak flaki z olejem, ale kogo by to obchodziło, skoro urodzi mi dziesiątkę dzieci, a nasze rody będą żyły długo i szczęśliwie - wyrzucił szybko, po czym wziął głęboki wdech i z powrotem położył się na miękkiej trawie. Przerażała go ta wizja i jeszcze nie wiedział jak jej uniknąć, ale jakoś musiał to zrobić. - Mam dwadzieścia jeden lat, niedawno zacząłem staż w szpitalu, nie chcę się żenić - nawet jego własny ojciec wziął ślub kiedy był starszy, wcześniej skupiając się na karierze. Co to za nowa moda? - Ciesz się wolnością, Lynn - jeżeli mógł się podzielić jakąś mądrością z młodszą kuzynką, to niech będzie ta.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   16.09.18 13:44

Doskonale wiedziała jacy są członkowie jej rodziny. Nawet zdążyła się już do tego przyzwyczaić. Każde spotkanie rodzinne kończyło się w podobny sposób. Kiedy wszyscy spotykali się po dłuższej przerwie mieli wiele do przedyskutowania i widocznie najlepszą okazją do sporów były urodziny. Chociaż powinna czuć się wyjątkowo to na nic się nie nastawiała. Czasami tylko zastanawiała się czy jej brat i jej siostra przechodzili to samo. W końcu teraz byli już starsi, a ich przyjęcia przybierały inne formy. O wiele mniej rodzinne, o wiele bardziej szlacheckie.
Słysząc zdziwienie w głosie kuzyna zdała sobie sprawę z tego, że on też nie przyszedł tu dlatego, że zauważył jej zniknięcie, ale dlatego, że sam też potrzebował oderwania od tego towarzystwa. Lucinda jeszcze wiele rzeczy nie rozumiała, wiele ze spraw, które omawiali były jej po prostu obce i to nie dlatego, że jej do nich nie dopuszczali, ale dlatego, że kobieta nie czuła potrzeby wchodzenia w tematy, które jeszcze przez długo nie będą jej osobiście dotyczyć. Blondynka nie była ignorantką. Po prostu jakaś część jej już teraz potrafiła filtrować informacje i chronić samą siebie przed tym co chcieli jej zrzucić na ramiona. W ich rodzinie nigdy nie był to lekki ciężar. Uśmiechnęła się delikatnie na słowa kuzyna. - Kiedy już zauważą prawdopodobnie zacznie się temat mojego braku wychowania. - zaczęła ze wzruszeniem ramion. - Wtedy po prostu przeniesiemy się w tamtą stronę – pokazała palcem bardziej ogarnięte drzewami przyszłe schronienie. Potrafiła sobie radzić. Znała już swoich bliskich na tyle by przewidzieć ich reakcje i odpowiednią na nią odpowiedzieć.
Lucinda zaśmiała się słysząc uwagę dotyczącą ich przodka. Tak, chyba wszyscy podziwili go w taki sam sposób. Lucinda czasami myślała, że jej rodzina robi to specjalnie wiedząc, że jego duch nikomu nie dałby spokoju jakby sytuacja wyglądała inaczej. Szlachcianka ugryzła kawałek ciastka wiedząc, że przynajmniej tyle przyjemności daje jej ten dzień. Czuła, że jej kuzyn też nie jest w najlepszej formie i następne jego słowa tylko potwierdziły to co podejrzewała. Ona sama nie wyobrażała sobie nawet własnego ślubu. Nie wyobrażała sobie założenia rodziny z kimś kogo nie znała i kogo nie darzyła żadnymi uczuciami. Możliwe, że było to dość naiwne, ale widząc reakcje Archiego mogła podejrzewać, że jest podobnego zdania. Czasami zastanawiała się jak wiele osób robi to tylko po to by zadowolić swoich bliskich, zastanawiała się ile tak naprawdę wcale nie chce tego robić. Czy rodziny szlacheckie nie widzą, że świat się zmienia i ludzie wcale nie chcą się już podporządkowywać staremu stylowi życia. - Jest naprawdę taka zła? - zapytała chcąc wyobrazić sobie przyszłą Panią Prewett. - Dlaczego takie ważne jest, żeby na siłę łączyć ludzi, Archie? Ja na pewno nie wezmę ślubu bo ktoś będzie tego chciał. Już o niczym nie można samemu decydować?




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   30.09.18 21:00

Zaśmiał się gorzko, słysząc jej słowa, w których niestety było dużo prawdy. Czuł z tego powodu smutek, bo cenił i szanował swoją rodzinę, a niestety czasem miał jej serdecznie dość. Tak jak teraz, kiedy zdecydowanie przekraczali tę umowną granicę, za bardzo ingerując w jego życie. Czuł się w pewien sposób oszukany, bo wydawało mu się, że nigdy nie dał im powodów do zmartwień. Starał się godnie reprezentować nazwisko, ale może niepotrzebnie, bo i tak nie dostał za to żadnej nagrody. Czuł się oszukany przez rodziców, którzy zawsze zdawali mu się być dobrzy i wyrozumiali (mniej więcej), a teraz widział ich jak swoich największych wrogów. Naprawdę nie mógł uwierzyć, że nie poświecili chwili na zastanowienie się nad jego wolą - czy on chce się żenić i czy chce właśnie z tą kobietą. Chociaż z drugiej strony odpowiedź była dość oczywista, nie, tym bardziej powinni dać mu jeszcze parę lat wolności. Archibald nie wiedział co robić, świat mu się zawalił, uświadomił sobie, że cały czas był na smyczy. Łudził się, że jest inaczej, dopóki ktoś za nią nie pociągnął. Lucinda nie musiała jeszcze walczyć z ożenkiem, ale to przecież tylko kwestia czasu. - Widzę, że wszystko już zaplanowałaś - zerknął we wskazaną stronę. Nie wątpił, że Lynn zna każdy zakamarek tego ogrodu. - Jak na zbuntowaną osobę przystało - puścił jej oko, nawiązując do tematu braku wychowania, który na pewno w którymś momencie zostanie podniesiony. Chociaż tym razem to on może przyćmić swą osobą dzisiejszą solenizantkę, wszak jak to możliwe, żeby nie przyjął tak wspaniałej propozycji jaką złożyli mu rodzice. - Jest naprawdę taka zła. Widziałem się z nią ostatnio, wypowiedziałem może pięć słów przez całe spotkanie - westchnął przeciągle, bo przecież każdy wiedział, że zazwyczaj nie miał problemów z rozmową czy wręcz gadulstwem. Wziął drugi kawałek ciasta, w tym momencie jedzenie pozostało jedną z nielicznych przyjemności w jego kończącym się już życiu. - A wliczało się w to - wstał, wkładając sobie połowę ciasta do ust, co nieco przeszkadzało mu w czystym wypowiadaniu słów. - dzień dobry, piękny dzień - uśmiechnął się sztucznie, pocałował wyimaginowaną dłoń, po czym opadł ciężko na ziemię i znowu westchnął, bo już nawet nie wiedział jak na to wszystko reagować. Czuł się bezsilny. - Lynn, kiedyś też tak mówiłem, ale to nie jest takie proste. Pewnie, możemy robić co chcemy, wtedy ostatecznie nas wydziedziczą. Tylko czy naprawdę chciałabyś być wydziedziczona? Bo kiedy poważniej się nad tym zastanowiłem to stwierdziłem, że ja bym nie chciał - zostać wykluczonym z rodziny, w której się wychowałeś? Która nie była też taka zła oprócz tego jednego incydentu? Nic nie było proste, dorosłość nie była prosta, nikt go w tym wcześniej nie uświadomił.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   08.10.18 10:20

Lucinda nie czuła się jak buntownik. Owszem czasami zdarzało jej robić rzeczy, które nie były dobrze przyjmowane przez jej rodzinę, ale ona widziała w tym drobnostki. Czasami robione celowo, ale czasami wcale nie. Teraz już doskonale potrafiła odróżnić dobro od zła. Kiedyś to było trudne. Teraz też nie ma problemu z podejmowaniem decyzji i myśleniem o tym co dla niej jest dobre. Kiedyś myślała, że to jej rodzina chce przecież dla niej jak najlepiej i wszystkie ich decyzje są słuszne. Czy zmiana myślenia sprawia, że nagle staje się nieposłuszna? Czy to sprawia, że z grzecznej córki stała się niewychowanym buntownikiem? - Wiesz… - zaczęła i to tak całkiem szczerze. - To nie jest tak, że całkowicie się buntuje. Szanuje swoich rodziców, nestora i rodzinę. Po prostu są kwestie, w których się nie zgadzamy i których ja po prostu nie rozumiem, a nikt nie potrafi mi tego jakoś wytłumaczyć. Chyba po prostu wszystkie te wytłumaczenia są dla mnie… dziwne. - dodała. Naprawdę przez większość czasu stara się być dobrą córką dla swoich rodziców. Przyzwyczaiła się już do tego, że nigdy nie będzie idealna, ale jednak nikt przecież nie chce być traktowany jak czarna owca rodziny. Miała swoje plany i marzenia, które naprawdę chciałaby w przyszłości spełnić, ale jak na razie szczytem jej buntowania się było wyjście z posiadłości we własne urodziny kradnąc ciasto babci, które ku jej zaskoczeniu było całkiem dobre.
Lucindzie naprawdę było szkoda Archiego. Wymagania przed nim stawiane były o wiele większe. Miał się stać głową rodziny i jako jedyny syn dać przykład swoim zachowaniem innym. Wiedziała, że choć żal miał do swoich krewnych o życie jakie dla niego wybrali to jednak nie będzie w stanie się sprzeciwić. Zrobi co będzie w jego obowiązku. Taki przecież był. - Z jakiego ona jest rodu? - zapytała ciekawa dlaczego akurat tę kobietę wybrali mu na żonę i dlaczego jest taka… smętna. - Ciekawe co ona myśli o tobie. Wiem po swojej siostrze, że naprawdę większość kobiet czeka na to aż rodzice zdecydują jak mają żyć. Książę z bajki co? - blondynka już dawno przestała wierzyć w takie rzeczy. Może kiedyś jak była młodsza i rozmyślała nad swoją przyszłością to naprawdę chciała, żeby właśnie tak jej życie wyglądało. Teraz już miała świadomość tego, iż świat jest wielki i nie można zamykać się w czterech ścianach. To było nawet jej życzenie w tym roku. Poznać ten świat zanim z niego zrezygnuje. Wydawało jej się to aż za dojrzałe jak na swój wiek, ale chyba właśnie taka była. - Nie chciałabym. Nikt nie chce być czarną owcą, Archie. Po prostu czasami tak się dzieje. - odpowiedziała ładując sobie kolejny kawałek ciasta do ust. Było naprawdę dobre.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   15.10.18 22:30

Doskonale rozumiał co ma na myśli. Tak jak ona szanował najbliższą rodzinę i nigdy nie chciał zaszkodzić swojemu nazwisku. Owszem, zdarzało mu się buntować, ale w ogólnym rozrachunku udało mu się nie przynieść Prewettom wstydu, a przynajmniej dotychczas tak mu się wydawało. Czuł się poniekąd oszukany, że po tylu latach wypełniania szlachetnych zobowiązań, rodzice tak mu się odwdzięczyli. Najgorsze w tym wszystkim było to, że mógł sobie krzyczeć i trzaskać drzwiami do woli - w głębi duszy wiedział, że najprawdopodobniej i tak postawią na swoim. Bo jak mógł się sprzeciwić? Dobitna odmowa z pewnością spotka się z bardzo poważnymi konsekwencjami, a on nie był na nie gotowy. Prawdę mówiąc, lubił swoje szlacheckie życie i nie wyobrażał sobie swojej osoby w jakimkolwiek innym środowisku. Nie poradziłby sobie, tęskniłby za swoimi przyzwyczajeniami. Zdecydowanie nie był gotowy na wydziedziczenie. Brak wyjścia - to bolało go najbardziej. - Tak to już jest. Niektóre rzeczy musimy po prostu przyjąć bez tłumaczenia - stwierdził z cichym westchnięciem. W zasadzie sam do tego przywykł, nie zadawał zbędnych pytań. Wydaje mu się, że dobrze rozumie mechanizm szlachty (oczywiście oprócz tego jednego incydentu, który nie daje mu spać po nocach). Nawet widzi siebie w roli męża, ojca i nestora - tylko nie teraz i nie z nią. Kompletnie nie wie co z tym począć.
- A czy to ważne? Nawet to jej nie definiuje. Co zrobiłem źle, że nestor tak mnie nienawidzi - z jakiego innego powodu wybrałby mu teraz taką wybrankę? Próbował przypomnieć sobie swoje wszystkie potknięcia, ale żadne nie wyglądały dla niego tak poważnie, żeby zaraz szukać mu żony! Archibald od tygodnia cierpiał z tego powodu na depresję, a przynajmniej na poważne załamanie nastroju. - Co ona myśli o mnie? W sumie nie zastanawiałem się nad tym ale chyba nie chcę wiedzieć - zaśmiał się szczerze po raz pierwszy od paru dni, ale jakoś ta wizja wyjątkowo go rozbawiła. Co też mogła o nim myśleć? Kto wie, może dokładnie to samo co on o niej. Po chwili jednak spoważniał, uświadamiając sobie, że jemu jest daleko do księcia z bajki. - Mam pałac i konia, nic innego mnie z nim nie łączy - westchnął, wkładając resztę ciasta do buzi. Otrzepał dłonie i spodnie z licznych okruszków. - Wiesz co, Lynn? To są twoje urodziny, a my siedzimy na tym kocu i narzekamy jakby ktoś rzucił na nas jakiś urok - chyba nie chciało mu się kontynuować tematu przyszłej żony - wystarczy mu, że o nim myśli, nie musiał jeszcze o nim mówić. - Chodźmy gdzieś! Teleportujmy się stąd! - Podniósł głos, ale poczuł ten zew wolności, jakby już jutro miał zawrzeć związek małżeński. - Albo chociaż pójdźmy do stajni po konie - dodaje po chwili, bo chyba w taką pogodę nie może być nic przyjemniejszego niż konna przejażdżka. Wyciągnął dłoń w kierunku Lynn, żeby pomóc jej wstać - niech nawet nie daje się prosić.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 16
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   18.10.18 10:06

Nigdy nie myślała o swojej rodzinie jako czymś absolutnym. Oczywiście chciała uszczęśliwiać swoich najbliższych, ale miała wrażenie, że robiąc to zapominała o tym co dla niej najlepsze. Wiedziała, że kiedyś zmieni ród, stanie się częścią innej rodziny i inne wartości staną się dla niej ważne. Wszystko w jej życiu ulegało zmianie, ona sama się zmieniała. Teraz przecież była już dorosła. Tak miała się czuć, ale wcale się tak nie było. Archie miał gorzej. Zmiany, które zachodziły w jego życiu nie wpływały na niego całkowicie. Nie było tak, że musiał przewartościować całe życie i z czystą stopą zacząć od nowa. Zostawał w tej samej rodzinie, z masą obowiązków, których istoty uczuł się od lat, ale z nową osobą u boku. Kobietą, która będzie jego żoną i matką jego dzieci. Lucinda nie potrafiła sobie wyobrazić tego, że mężczyzna trafia na kogoś kto by do niego nie pasował. Nie potrafiła wyobrazić sobie, że kobieta, z którą spędzi życie będzie zbyt cicha, odstająca od jego natury i natury Prewettów. Nigdy szczerze nie myślała o jego małżonce, a teraz z opowieści mężczyzny potrafiła wywnioskować, że kobieta na pewno nie będzie dla niego tą jedyną i idealną. - Myślisz, że cię nienawidzi? - zaczęła unosząc brew. - Ja czasami mam wrażenie, że oni musieli nauczyć się ignorować wszystko. Wiesz… robić wszystko dla dobra swojego rodu, a niekoniecznie bliskich. - dodała jeszcze chociaż całkowicie nie znała się na polityce rodów, tego co powinno, a czego nie powinno się robić w takich sytuacjach. Nie wiedziała jak przebiega proces podejmowania decyzji przez nestora. Wiedziała jednak tyle, że zwykle jego decyzje są nie do odwołania i każdy kto się sprzeciwi szybko zostaje przywołany do porządku. Bała się, że Archie może zrobić coś podobnego. W ciszy trzymała za to kciuki. - Moja mama zawsze powtarza, że ja urwałam się z całkowicie innej bajki. Nic dziwnego więc, że chyba na idealnego księcia z bajki nie liczę. - ona różniła się od swoich koleżanek. Nie wpisywała się w żadne stereotypy jeżeli chodziło o szlachcianki. Jej matka prawdopodobnie liczyła, że jak Lucinda osiągnie odpowiedni wiek to zacznie postrzegać świat rozsądnie. Dla Lucindy właśnie to co widziała i co myślała należało do rozsądnych, a nie to co widzieli inni.
Słysząc słowa kuzyna uśmiechnęła się szeroko. Miał racje. Były jej urodziny, a oni siedzieli na kocu w środku ogrodu zajadając ciasto. Nie żeby uważała to za zły sposób spędzania czasu, ale zawsze można było zrobić coś więcej. Poszaleć! Od sztywnego krzesła w jadalni aż bolały ją plecy. Ujęła dłoń kuzyna by się podnieść na nogi. - Chodźmy… znam jedno takie miejsce, do którego możemy pojechać. Czasami już myślę, że te tereny nie mają przede mną tajemnicy, a potem wpadam w bagna. - odpowiedziała ze śmiechem na ustach.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: sto lat! / 13 maja 1947 roku   19.10.18 7:48

Ostatnimi czasy Archibald ponownie przeżywał okres młodzieńczego buntu, krzycząc podczas rozmow (które i tak za każdym razem kończyły się kłótnią) i wychodząc w połowie zdania ojca z donosnym trzaskiem drzwi. To był pierwszy (i na razie jedyny) moment, w którym bycie szlachcicem go przerosło. Uświadomił sobie jak bardzo nie panuje nad swoim życiem, i nigdy nie panował, chociaż tak mu się wydawało. Dotarło do niego, że i teraz został postawiony pod ścianą - niby się buntuje i sprzeciwia ich roli, ale tak naprawdę co może więcej zrobić? Ostateczne nie z pewnością skończy się wydziedziczeniem, a na to Archibald nie był przygotowany. Wychowany w swoim małym i specyficznym środowisku, był pewny, że nie poradzi sobie w żadnym innym. W tym momencie nawet nie mógł się wyprowadzić, więc musiał znosić twarze rodziców i nestora niemal każdego dnia. Próbował wszystkiego, zdanie nie zostało zmienione. Stąd te mocne słowa, chociaż w późniejszym czasie Archibald zmieni zdanie i już nie straci do wuja nestora szacunku (mimo że niesmak po tej sytuacji zostanie z nim na długie lata). - To ich nie usprawiedliwia. Zresztą wątpię żeby akurat mój ślub miał jakieś przełomowe znaczenie - owszem, był najstarszym synem, wiec był świadomy ciazacej na nim odpowiedzialności, ale żeby aż tak? Chyba nigdy tego nie zrozumie, o ile sam nie zostanie w przyszłości nestorem, ale i to wydawało mu się mało prawdopodobne. - Lynn - zaśmiał się na jej słowa, chociaż nie było w nich nic zabawnego. - Czuję, że ta rozmowa się powtórzy - bo wątpił, żeby jego niezależna kuzynka ot tak poddała się woli zamążpójścia. Chociaż życzył jej, żeby jednak nie musiała tego przeżywać. Ani Ella, Mare czy Rory. Nawet jeżeli to są jedynie plonne nadzieje. - W takim razie nie mogę się doczekać aż mi je pokażesz - odpowiedział z uśmiechem na ustach, chcąc zabić tę grobową atmosferę, która niestety się między nimi pojawiła. A nie powinna, wszak siedemnaste urodziny powinny być dniem wspaniałym i niezapomnianym. - Możemy nawet  wpaść w bagno - puścił jej oko, wyobrażając sobie minę ciotek, kiedy zobaczą ich utytłane ubrania. Należy czerpać radość z małych rzeczy!

zt x2




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
 

sto lat! / 13 maja 1947 roku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie :: Pełne wspomnienia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18