Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 ariadne macmillan [budowa]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ariadne Macmillan
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : w labiryncie przeszłości
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
a tender heart
unnerved by nothingness
hoards every fragment
of the radiant past
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: ariadne macmillan [budowa]   28.06.18 18:29


Ariadne Beryan Macmillan

Data urodzenia: 23 I '35
Nazwisko matki: Selwyn
Miejsce zamieszkania: Puddlemere
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: zajmuje się genealogią; wyszukuje ozdoby wnętrzarskie; gromadzi zapomniane relikty przeszłości i stara się odnaleźć dlań nowych opiekunów
Wzrost: 169 centymetrów
Waga: 51 kilogramów
Kolor włosów: bursztynowy
Kolor oczu: ciemna, głęboka zieleń
Znaki szczególne:
usta zabarwione cynobrowym pigmentem; ciało namaszczone wrzosową pomadą, naznaczone kilkoma siniakami i perłowymi bliznami; sukienki, we wszystkich odcieniach bieli, o wręcz nieprzyzwoicie skromnych krojach; rękawiczki - od skórzanych, chroniących delikatne dłonie przed pęcherzami i otarciami mogącymi powstać podczas miotlarskich akrobacji, przez wygrzebane na cmentarzyskach staroci perełki na specjalne okazje (atłasowe, sięgające linii przedramion), aż po mitenki noszone na co dzień, utkane z pajęczyny miękkiej koronki.




Wyobraź mnie sobie,
nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

I ich, ich sobie też wyobraź. Ich historie, namiętności, banalne rytuały, prozaiczne problemy, to, do czego dążyli, co doprowadzało ich do szaleństwa. Oni to dusze zapomniane, dla mnie wiecznie żywe.
Dzięki nim uczę się dostrzegania piękna w rzeczach połamanych i zniszczonych. Nigdy nie nazwałabym się kolekcjonerem, bo to, co robię, nie ma nic wspólnego z polowaniem na unikatowe karty z Czekoladowych Żab - bliżej mi już do zbieracza; jakkolwiek to nie brzmi, według mnie lepiej oddaje zajęcie wypełniające mi całe dnie, nierzadko noce. Nie szukam rzeczy jednego rodzaju i na jeden temat - zbieram emocje, które kryją się za przedmiotami, powiązania pomiędzy nimi a ludźmi.

Miałam dziesięć lat, kiedy udało mi się namówić guwernantkę na wyprawę do mugolskiego Londynu. Pamiętam to dobrze, w ten dzień kupowałam na Pokątnej wyprawkę do Beauxbatons, a tuż po załatwieniu wszystkich sprawunków udałyśmy się na Portobello Road, gdzie zupełnie przepadłam. Nigdy wcześniej nie byłam na pchlim targu - niemalże na każdym stoisku znajdowało się coś wabiącego mój wzrok.
Na jednym z nich - kieliszki nie do pary, zdekompletowane talerze, dzbanek z urwanym uchem; wszystko stare, zużyte. Dokładnie w takim stanie, w jakim je znaleziono zawinięte osobno w gazetę we wnętrzu starej skrzyni. Skrzyni schowanej w piwnicy na czas wojny.
Do oczu zaczęły mi się cisnąć łzy. Najbardziej wzruszające historie to te, które opowiadają się same. Jak wtedy, gdy widzisz ogłoszenie w Proroku - na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone - albo kilka pospiesznie nabazgranych słów na odwrocie szkaradnego oleodruku z bezimienną czarownicą (ocalony z pożaru).
Zapragnęłam dowiedzieć się, kim byli mugole, których dom zawalił się podczas bombardowania Londynu (w domu żyły też przecież ich marzenia, marzenia o lepszym jutrze - gdy opuszczali go w pośpiechu, zastawę zostawili w nim w jakimś celu, musieli chcieć do niego wrócić; co więc im to uniemożliwiło?).
Dotarłam do trzewi miasta, które przestało istnieć, ale wciąż istnieć może - w Twoich i moich myślach.

Nawet jeśli czasem czuję się tak, jakbym grzebała w mogile Londynu,  


synestezja x frozen charlotte x dzieciństwo

Melodia chwil spędzonych w Beauxbatons nie wybrzmiewa tak wyraźnie, jak tych kornwalijskich - edukacja przeminęła szybko. Czasem mam wrażenie, iż sama nadałam kształt swojej osobowości, wybierając najbliższe mojemu sercu wzorce; że szkolne realia stanowiły jedynie półśrodek prowadzący do nieuniknionego; że pomimo separacji z rodziną to przede wszystkim oni mieli na mnie największy wpływ, bo niezależnie od tego, ile kilometrów nas dzieliło, nigdy nie zdystansowaliśmy się emocjonalnie. Poza tym po ośmiu latach w wymuskanych murach szkoły wiem już, iż środowisko Beauxbatons to w większości monochromatyczna bohema uprawiająca pseudoartystyczną nekrofilię, l'art pour l'art i łechtanie swojego ego próżnymi, papierowymi konwersacjami. Trudno nie przyznać mamie racji - nic nie mogło mnie lepiej przygotować do życia w szlacheckim mikrokosmosie (a funkcjonowania w tym półświatku, dla niektórych urastających do rangi całego świata, nauczyć się musiałam - nawet jeśli Macmillanowie zawsze krążyli na jego najdalszej orbicie, mimo wszystko wciąż przecież do niego należą).
Nauczyłam się wtedy, że z niezachwianą stanowczością stawiam wyżej wiwisekcję brutalnej szczerości niż ornamentowane wypolerowanymi słowami kłamstwa na tyłach galerii dusz (która nawet nie istnieje).
Na papeterii z przypadku spisywałam niesympatyczne myśli atramentem sympatycznym, dzieląc się swoimi bolączkami z najbliższymi, do których tęskniłam każdego dnia francuskiego azylu. Wiesz, mówią, że sowy w niewoli potrafią dożyć sędziwego wieku - czuję się paskudnie, kiedy pomyślę, że moja malutka płomykówka odeszła przedwcześnie najpewniej przeze mnie - przez to, jak często wysyłałam ją do Wielkiej Brytanii, złakniona wieści z Hogwartu i Puddlemere. Czasem odnosiłam wrażenie, że rozmowę z ludźmi zastąpiła mi komunikacja epistolarna; niezbyt dobrze czułam się w artystycznej enklawie,

x
52 - heather
[/i]
[*](serpentyna)
heath
adair - wyprowadzka
rok przerwy od szkoły

54 - ukończenie

55/56 - noworoczny sabat, debiut

56
anomalie - maj


czerwiec, pożar - r

[*]+ bogin, mroczny znak

Moje życie to na ten moment niemalże same niewiadome. Podświadomie wiem, że nie jest to stan permanentny, lecz trudno mi odnaleźć

Jestem niedopowiedziana, opowiedz mnie, dopowiedz.

Patronus: wątła kaskada sączących się z różdżki srebrzysto-widmowych nici, pulsujących karykaturalnie chaotycznie, efemerycznych, rozmazujących się w powietrzu w mgnieniu oka - doskonaleniu zaklęcia nie poświęciła zbyt wielu chwil, Patronus zdecydowanie nie należy do gamy tychże przez nią opanowanych.  


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 +2 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 5 +3 (różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 10 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 5 Brak
Zwinność: 5 +5 (biegłości)
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język francuskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia magiiIII25
NumerologiaI2
SpostrzegawczośćII10
KłamstwoI2
ONMSI2
Ukrywanie sięI2
ZielarstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Jasny umysłII5
Silna wolaI2
Szlachecka etykieta--
Mugoloznawstwo-2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
- -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (tworzenie prozy)I½
Literatura (wiedza)II3
Materiałoznawstwo (wiedza)I½
Malarstwo (wiedza)I½
Rzeźbiarstwo (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
PływanieI1
SzermierkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
--0
Reszta: 0

Wyposażenie

różdżka.



Powrót do góry Go down
 

ariadne macmillan [budowa]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rasy Smoków
» BUDOWA.
» Fenne [BUDOWA]
» Salem Darklyn (budowa)
» [BUDOWA] Maxine van Tresskovff

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Karty porzucone-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18