Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ogród za domem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Ogród za domem   16.07.18 23:34

Ogród

Ogród za domem, ogrodzony wysokim, żywopłotem, od lat skrywał wszelkie pomysły i zabawy latorośli Tonksów, przed wzrokiem mugoli. Wiąże się z nim wiele wspomnień, jednak lata świetności ma już dawno za sobą. Kilka starych drzew i trochę pożółkłej trawy. Od lat nie ma kto się nim zająć. Jest jednak dostatecznie duży, by pomieścić jednocześnie kilka osób i pozwolić każdej z nich na zagarnięcie odrobiny przestrzeni dla siebie. Przy płocie leżą stare, lekko zardzewiałe przedmioty - wiadro, młotek, rama okienna - choć nikt dokładnie nie wie, skąd tam się wzięły.  


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kocham i tęsknię, chociaż to takie niemęskie
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ogród za domem   05.11.18 21:26

| 01.09

Pierwszy września - dzień, na który czeka każdy uczeń, w którym Hogwart Express rusza wraz z całą chmarą rozentuzjazmowanych młodych, obiecujących czarodziejów. Dla Gabriela - wspomnienie beztroskich lat, kiedy jego największym problemem było spakowanie dokładnie kufra na kolejny rok w szkole. Teraz, jak każdego dnia szedł do pracy, odwalał swoją robotę i zbierał się, aby wrócić do domu i chociaż chwilę spędzić z rodziną. Martwił się, oczywiście, że się martwił, nawet jeżeli ukrywał to za szerokim uśmiechem i beztroską rozmową. Doskonale wiedział, że zadawanie pytań będzie bezcelowe, a poza tym Justine była zbyt uparta, aby powiedzieć mu cokolwiek. Dlatego po prostu starał się być, jakby chcąc odpokutować swoją nieobecność podczas poprzedniej tragedii rodzinnej. Śmierć matki rozbiła każdego z nich i co do tego nie było wątpliwości. Owszem, Gabriel starał się przejść do porządku dziennego, ale codziennie bił się w pierś, a myśli co by było gdyby wracały do niego niczym natrętna mucha. Dziwnie było wychodzić z Ministerstwa ramię w ramię z Justine. Ciężko było mu omijać temat niedawnej próby, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jakiekolwiek pytania są zbędne i właściwie bezcelowe. To nie tak, że chciał jej zabraniać, ale to chyba normalne iż nie lubił tego, gdy jego siostra narażała się na dodatkowe niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie żadna z nich nie czuła się dobrze z tym, kiedy Gabriel nie wracał do domu o określonej porze z powodu jakiejś aurorskiej akcji. Dlatego gryzł się w język i starał się być wsparciem, ale czy mu wychodziło? Trudno powiedzieć.
Korzystał z ostatnich chwil, kiedy Justine zostawała w rodzinnym domu i pewnie skoczył do jakiejś cukierni, bo kto nie lubi kruchych ciastek z kremem. Eklery - najlepszy wynalazek ludzkości, kruche z zewnątrz z mięciutkim nadzieniem w środku. To działało jak miód na jego kubki smakowe i w tak niespokojnych czasach nie miał zamiaru odmawiać sobie tej małej przyjemności.
- Kawy, herbaty? - spytał, kiedy weszli do domu, rzucając torbę w wejściu. Sam nastawił wodę i wyciągnął talerze. Miał zamiar spędzić ostatnie ciepłe wieczoru na tarasie. Trochę odpoczynku im nie zaszkodzi, prawda? A kto wie? Może potem Tonks da się namówić na jakiś mały trening.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 37
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Ogród za domem   02.12.18 23:53

Wiedziała, że jej decyzje nie były rozumiane przez wszystkich - a może, paradoksalnie ci, którzy byli jej najbliżsi zdawali się rozumieć je najmniej. Czyż przykładem nie był tego Skamander, który zdawał się wręcz niebotycznie zły na nią całą za to, jaką ścieżkę obrała. Czego oczekiwał? Że postanowi zająć miejsce gdzieś z tyłu, bardziej troszcąc się o życie swoje niż innych? Jak cel miałoby to wegetowanie? Gdzieś z tyłu, potęgowane jedynie ciągłym martwieniem się. I tak wiedziała, że będzie się martwić, ale ni mogła jedynie biernie stać, gdy była w stanie zrobić coś więcej.
Może nie wierzyli, że jest w stanie. Może nie sądzili, że podoła. A jednak stała tutaj, przed nimi wszystkimi, zarówno dostając się na kurs aurorski, jak i będąc już po Próbie. Zniszczona ponownie, po raz kolejny rzucona na kolana. Spokojnie pokonywała drgę z Tower do domu w towarzystwie brata. Zastanawiała się, czy i jego budził jej krzyk. Ją samą wyrywał ją kilka razy w nocy, ale nawet raz nie sądziła, że powinna postąpić inaczej, choć wiedziała, że czeka ją jeszcze najtrudniejsza z rozmów.
Zgodziła się zasiąść na tarasie domu, który przynosił jej tak wiele wspomnień. Teraz jednak, mimo wszystko najmocniej przypominał jej matkę, a jej wspomnienia wbijały się okrutnie w serce.
- Kawy. - odpowiedziała spokojnie bratu kierując się na taras. Zasiadła na jednym z drewnianych foteli układając stopy na drewnianym stołku który sobie podsunęła. Tak, potrzebowała choć chwili odpoczynku, przymknęła powieki tylko na krótką chwilę by zaraz otworzyć oczy i zlustrować spokojnym spojrzeniem znajomy widok. Już za chwilę słońce miało zacząć całkowicie się kryć, tym samym zwiastując nadejście nocy. Odetchnęła, jednocześnie lekko i ciężko. Wiedziała, że na usta Gabriela cisnęło się wiele pytań, ale wiedziała też, że na wiele nie jest w stanie mu odpowiedzieć. Gdy wyszedł na werandę wręczając jej kubek pełen ciemnej kawy oplotła go dłońmi i przymknęła powieki napawając się jego zapachem. - Możesz pytać, Gabby. Odpowiem ci na wszystko, na co będę mogła. - powiedziała spokojnie. Nie miała już na ramionach płaszcza, który skrywał wcześniej wystające pod koszuli bandaże. Wiedziała, że jest mu winna choć część odpowiedzi i chciała odpowiedzieć na to, na co tylko mogła. Niestety, nie wszystko mogla powiedzieć. Ale... może to i lepiej? Czy chciałaby by cierpiał wraz z nią? By opłakiwał dzieci, własnych siostrzeńców, którzy nigdy nie istnieli, a których istnienie czuła tak mocno. Nadal dokładnie pamiętała uczucie które towarzyszyło jej gdy nosiła je w łonie, choć nigdy do tego faktyczne nie doszło. Pamiętała jak Freddie i Margie rozwijali się pod jej sercem, by potem przyjść na świat. Świat, który nigdy nie istniał. Dłoń zadrżała lekko a paznokcie uderzyły w kubek. Tęskniła za nimi tak cholernie. Przymknęła powieki i odchyliła głowę by powstrzymać łzy napływające do oczu.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kocham i tęsknię, chociaż to takie niemęskie
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ogród za domem   03.12.18 13:59

W przypadku Gabriela rozumienie jej pobudek stało w opozycji do roli nadopiekuńczego brata, którym w istocie się stał. Roztaczał nad siostrami bezpieczny parasol, z którego Justine właśnie się wywinęła. Nie mógł mieć tego za złe, ponieważ doskonale mógł zrozumieć tą niepohamowaną chęć poświęcenia własnego życia dla dobra innych. I mimo pierwszej fali złości, której dał upust podczas rozmowy w pokoju, teraz starał się wykazywać wyrozumiałością i cierpliwością.
I paradoksalnie właśnie tego się bał, że ona podoła. Porażka zniechęciłaby ją do śmiania się śmierci prosto w oczy, a sukces dodałby wiatru w skrzydła. Z drugiej strony znał siostrę jak mało kto i wiedział, że nie odpuści. A nie chciał zwiększać dystansu między nimi, dziury wypełnionej tajemnicami, o których nie chcieli lub nie mogli powiedzieć. Nie chciał dopuścić do tego, aby wojna osłabiła relację między nimi, w końcu to właśnie teraz powinni trzymać się razem. To zabawne, ale od pewnego czasu czuł pewien spokój, dziwne opanowanie, które podejmowało próby poskromienia jego temperamentu i skłonności do pakowania się w kłopoty. Czyżby dorósł?
Krzyki? Nawet jeżeli budziły go w nocy to niepewność nie pozwalała mu wejść do jej pokoju. Być może były to te demony, z którymi musiała poradzić sobie sama? Miał dziwne wrażenie, że obecnie w relacji z siostrą musiał poruszać się ostrożnie, niczym w składziku z porcelaną. Być może to jego nadwrażliwość, a być może faktycznie tak było? Skinął jej głową i zniknął na chwilę w kuchni, aby po chwili gorącą wodą zagrzać kubki z kawą. Wrócił do niej już chwilę później, wręczając kubek wypełniony tym cudownym napojem, który podobno miał pobudzać. Widocznie na Tonksa nie działał, a może po prostu dla człowieka jego postury potrzebna była końska dawka kofeiny? Opadł ciężko na tarasowe krzesło, na chwilę pozwalając sobie na zatopienie się we własnych myślach. Po chwili jednak skupił spojrzenie błękitnych oczu na Justine, upijając gorący łyk Justine. - Cóż, na usta ciśnie mi się wiele pytań - zaczął niezręcznie, nie wiedząc do końca jak ubrać w słowa myśl, rodzącą się w jego głowie. - Nie chcę na ciebie naciskać, jeżeli chcesz zrzucić z siebie ciężar, którym możesz się ze mną podzielić, to jestem dla ciebie teraz i wiesz, że zawsze jestem - powiedział w końcu. Nieodpowiednie pytania mogłyby poruszyć niewygodny temat, wywołało lawinę bolesnych wspomnień. Zacisnął usta w wąską linię, widząc ból malujący się na jej twarzy. Może gdyby wiedział, byłoby mu łatwiej pomóc? A tak? Czuł tą znienawidzoną przez siebie bezsilność.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 37
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Ogród za domem   09.12.18 19:17

Próbowała wcześniej dokładnie wyjaśnić to, co nią powodowało. Jednak finalnie Just wiedziała, że z własnych czynów i decyzji, będzie rozliczać ją jedynie jej własne sumienie. Robienie czegoś zgodnie z wolą innych mogło działać tak długo, jak długo zgadzało się z jej własnymi myślami. Wiedziała, że nie wszyscy rozumieli to, co podpowiadało jej serce. Wiedziała, że niektórzy widzieli ją w innych miejscach. Wiedziała też, że Gabriel wolałby, żeby nie zmieniała tak drastycznie swojego życia. Ale nie był w stanie zawrócić jej z drogi którą obrała. Jedynym, który miał jakiekolwiek szanse by tego dokonać był Skamander, jednak zacząć musiałby szybciej. Każdy miesiąc w którym spotkały ją kolejne rzeczy, a on oddalał się coraz mocniej, coraz trudniej było im się odnaleźć wspólnie. Chociaż pocieszającym było to, że Just mimo wszystko zdołała odnaleźć siebie.
Nie żałowała żadnej z podjętych decyzji. Mimo trudu, które niosły ze sobą wiedziała że postępuje odpowiednio - że tak właśnie postąpić powinna. Dostanie się na kurs było cholernie trudne, ale jeszcze trudniejsza okazała się Próba. Mówienie o próbie było zakazane i doskonale wiedziała dlaczego. Wszystko, co działo się na niej zdawało odbywać się jakby w innym uniwersum. Świecie, który istniał i nie. Tam, tam każdy posiadał wszystko to, czego pragnął najmocniej, zderzał się ze wszytkimi marami i trwogami. Musiał zrezygnować też z tego co dostał tam. A może zwyczajnie Próba pokazywała możliwości, które mogłaby należeć do nich, gdyby nie zdecydowali się związać swojego życia i swojej magii z magią Zakonu Feniksa.
Do dzisiaj nie wiedziała, jednak wszystko zdawało się realne, wręcz boleśnie a skutki działań i czynów nadal czuła na swoim ciele przy każdym mniejszym ruchu.
Kurs jednak też nie rozpieszczał, pojawiła się na pierwszych zajęciach wyglądają marnie, jednak szczęśliwie dla niej nikt nie zapytał jej o nic - jedynie Randal spojrzał na nią unosząc lekko brwi ku górze. Nikt nie dawał je forów i jednocześnie zdawała się być im za to wdzięczna, jak i ich nienawidzić. Nawet teraz, siedząc na większym od niej tarasowym pół krześle pół fotelu, który swoimi rękami wykonywał jej wiedziała, że w okolicach prawej kości policzkowej nadal ma zaczerwienienie, które transmutuje w zasinienie. Oberwała podczas jednego ze sparingów i obrywała nie raz, brutalnie i szybko uświadamiając sobie, że największe braki ma - tak jak podejrzewała - jeśli chodzi o kondycje i fizyczność. Nie zajęła się jednak leczeniem tego, od jakiegoś czasu sięgała po magię lecznicza, gdy było to konieczne. Anomalie nadal potrafiły zdziałać więcej złego, niż dobrego. Zanurzyła usta w kawie, przymykając na kilka chwil powieki. Zacisnęła mocniej szczęki, gdy usłyszała swoja brata.
- Nie zostanę tutaj, Gabby. - powiedziała mu spokojnie, ostatnio mówiła to Leanne, nadal dziwiło ją to, jak siostra to przyjęła. Ale wiedziała, że jej obecność z każdym dniem, a może nawet chwilą może okazać się niebezpieczna. Nie miała złudzeń, Rycerze Walpurgii z pewnością dochodzili powoli do tego, kto znajduje się w szeregach Zakonu. Pamiętała dokładnie sylwetkę Mulcibera podczas pogrzebu Potterów. Jakie wnioski wyciągnął z tego widoku? Tylko on sam wiedział. Ale Just wiedziała jedno - im dalej od bliskich będzie się znajdowała, tym więcej - choć odrobinę - bezpieczeństwa będzie mogła im dać. Czemu więc nie sądziła dokładnie tak samo w stosunku do Skamandera?
Westchnęła. Serce, głupie, durne, serce.

| przesuniemy datę na 4?





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
 

Ogród za domem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ogród przed domem
» Rosarium (ogród różany)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Manor Road 35-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18