Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Dom na klifie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Dom na klifie Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Dom na klifie Empty
PisanieTemat: Dom na klifie   Dom na klifie I_icon_minitime17.07.18 18:49

Dom na klifie

Niegdyś ten wyjątkowy dom był zamieszkiwany przez wielodzietną rodzinę czystokrwistych czarodziejów o nazwisku Perks, którzy cieszyli się w Dover wielkim szacunkiem. Byli bardzo pracowici, godni zaufania, dorobili się prowadząc rzeźnię w Londynie. Ponoć posiadali spory majątek, który gromadzili w tajemnicy — plotki głoszą, że w piwnicach wydrążonych w skale znajdują się skrzynie ze złotem i kamieniami szlachetnymi podarowanymi przez arystokratów za "nietypowe" usługi. Nadejście maja zmieniło wszystko. Siedmioro dzieci stało się dla kochających i wzorowych rodziców olbrzymim zagrożeniem. Każdego dnia w domu rozgrywała się tragedia. Niestabilna moc kumulowana w najmłodszych rozbijała ściany, wybijała okna, trzęsła domostwem, podpalała meble, przywoływała dzikie ptactwo, które wpadając przez rozbite okna siało spustoszenie. Dzieci zmarły w niewyjaśnionych okolicznościach, choć plotki mówią, że wszystkie mieszkające w domu zostały zepchnięte z klifu, podobnie jak pogrążeni w rozpaczy i szaleństwie rodzice. Ciał nigdy nie odnaleziono. Odkąd Morganowie zaginęli, ich zdewastowany i opuszczony dom odwiedzają czarodzieje w różnych celach — jedni, by złożyć im hołd, drudzy, by przeszukać ruderę w poszukiwaniu ukrytych galeonów. Każdy kto wejdzie na posesję doświadcza jednak dziwnych wizji — słyszy dziecięcy śmiech, płacz, krzyk, tupot małych stóp, a czasem nawet zdaje się, że widzi biegające pomiędzy pokojami, czy po schodach pociechy.

Jeśli twoja postać brała udział w wydarzeniu W maju jak w raju lub jest oklumentą, jest w stanie rozpoznać dziwną, poanomaliową aurę, która wywołuje omamy. Pozostałe osoby muszą wykonać rzut na spostrzegawczość (ST 70) by pojąć, co się dzieje.

Lokalizacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Dom na klifie 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

Dom na klifie Empty
PisanieTemat: Re: Dom na klifie   Dom na klifie I_icon_minitime18.06.19 11:14

któryś grudzień nie?

Coraz częściej wychodzili w teren. Przeszkoleni z podstaw śledczych i kodeksów prawnych mieli wiedzę potrzebną, by móc funkcjonować w prawdziwym świecie. Tonks dziwiło jednak, że dopuszczano ich do działania tak szybko. Słyszała szepty, że zależało to od grupy, czasem puszczano jedynie niektórych innych pozostawiając na miejscu. Sądziła jednak, że spowodowane jest to brakami. Stracili wielu podczas pożaru Wywerny i pożaru Ministerstwa Magii. Braki w ludziach były odczuwalne. Prawdopodobnie dlatego Biuro Aurorów musiało przy pomniejszych sprawach posiłkować się stażystami.
Nie narzekała. Chociaż jej krukońska natura łatwo pozwoliła się odnaleźć pomiędzy pergaminami i księgami. To zdecydowanie przez lata pracy w pogotowiu przywykła do działania.
Dzisiejszy dzień rozpoczął się szybko, dochodziła piąta rana, gdy Tonks dotarła do Kent. Dłonie obleczone w skórzane rękawiczki i tak skostniały od zimna. Całe ciało właśnie takim się zdawało - skostniałym. Powód jej obecności nie był jasnym, ale po wykluczeniu kilku możliwości, jedynie kilka innych pozostało do rozpatrzenia. Zmieniła wygląd swojej twarzy - niewiele, ale wystarczająco by obcy szukali kogoś obcego, z znajomi poznali ją od razu.
Nie miała wiele czasu, by znaleźć jakiekolwiek informacje na temat miejsca do którego się wybierała. A te, które udało się zebrać miały dość ponurą aurę historii.
Zsiadła płynnie z miotły, ustawiając ją obok jednego z drzew i sięgnęła do kieszeni po różdżkę. Instrukcje zdawały się proste, stawić się na miejscu i do równej godziny poczekać na pozostałych - choć nie miała pojęcia kim mieli oni być.
Kilka minut po tym, jak stanęła na pogrążonej jeszcze w ciemności ziemi, pojawiła się kolejna sylwetka. Z Eliotem nie znała się zbyt dobrze. Pracowali wcześniej raz, na jednych z zajęć, ale mężczyzna nawet nie krył się ze swoimi przemyśleniami względem jej osoby na kursie. Jemu udało się dostać za drugim razem. Imponował wielkością, choć miał widoczne braki w urokach - zdecydowanie lepiej za to radził sobie z eliksirami. Zaraz po nim pojawił się Walter. Walter miał poważne, zielone spojrzenie i rzadko się uśmiechał. Był wysoki i chudy, zdecydowanie lepiej radził sobie z transmutacją niż z urokami - jednak to wcale nie znaczyło, że był mniej niebezpieczny. Tonks ruszyła w ich kierunku, zaciskając dłoń na różdżce. Jako ostatni pojawił się Lex, a jego obecność nie pocieszyła Justine. Był trzecim, który wytrwał najdłużej podczas pojedynków w czasie egzaminu. Jednak niezmiennie próbował pokazać swoją wyższość. Brązowe włosy i ciemne oczy były przenikliwe. Coś w nim jej nie pasowało.
Zawiesiła na każdym z mężczyzn spojrzenie. Nikt nie puściłby ich samych do pracy w terenie. A dobór wskazywał na sprawdzenie działania, albo test. Grupowy? To zdecydowanie miało być skomplikowane zadanie.
Zwłaszcza, że Eliot gdy tylko się pojawiła swoje niezadowolenie obwieścił siarczystym przekleństwem i komentarzem na temat pieczenia ciast i osłabiania reszty. Nie odezwała się jednak. Nie zamierzała dać się sprowokować.





She made broken look beautiful, and strong look invincible. She walked with the Universe on her shoulders and made it look like a
"pair of wings"

Powrót do góry Go down
 

Dom na klifie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kent, Dover-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19