Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wilson Potter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Wilson Potter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : stróż prawa
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
One summer night I fell asleep, hoping the world would be different when I woke
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Wilson Potter    04.08.18 1:23


Wilson Eames Potter

Data urodzenia: 21 lutego 1926 roku
Nazwisko matki: Levine
Miejsce zamieszkania: Dolina Godryka
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: funkcjonariusz policji
Wzrost: 183 centymetry
Waga: 82 kilogramy
Kolor włosów: ciemny blond
Kolor oczu: zielony
Znaki szczególne: podłużna blizna po lewej stronie miednicy, zawsze czuć od niego dym papierosowy


Niejedna osoba chciałaby móc powiedzieć, że niczego w swoim życiu nie żałuje, nawet popełnionych przez siebie błędów. W końcu to właśnie dzięki nim się uczymy. Przez lata Wilson sądził, że należy do tego wąskiego grona ludzi, którzy w pełni szczerze mogą podpisać się pod stwierdzeniem, pod którym tak wielu nie jest w stanie. Niełatwo było wybudzić się z tego dziecięcego snu, tym bardziej, że dorosłym nie chciał być nigdy. Mówił o tym głóśno od momentu, w którym nauczył się mówić. Świat rodziców nigdy nie był dla niego w żaden sposób fascynujący. Dobrze mu było tam, gdzie znajdował się wtedy, mogąc bawić się od rana do wieczora. Nie musiał się wtedy niczym przejmować, a poznawanie świata było dla niego najlepszą rozrywką. W tamtym czasie w jego oczach malował się on w samych pozytywnych barwach, jako że nie widziały one jeszcze wojny i wszystkiego tego, co ukazało się im później. Do tego dochodziła oczywiście magia, która w życiu młodego Pottera była wszechobecna, a co do tego, iż będzie on czarodziejem, żaden z członków jego rodziny nie miał wątpliwości. Nikt nie spodziewał się jednak, że oprócz tego będzie metamorfomagiem, ale informacja ta dla jego rodziców stała się faktem w momencie, w którym jego twarz przybrała cechy twarzy jego starszego brata. Na samym początku oczywiście wydawało im się, że po prostu się pomylili, ale Wilsona zdradził jego kolor oczu. To wydarzenie było jednocześnie jego pierwszym objawieniem magicznych zdolności, dlatego też od tej chwili zaczął przyjmować podstawowe szkolenie w tym zakresie, głównie w zakresie teorii. Wiedza, którą wtedy zdobył, była motywowana głónie jego własną ciekawością, tak samo jak szereg innych rzeczy, które wtedy robił. W końcu to właśnie on był prowodyrem większości głupich pomysłów, jakie później realizował ze swoim rodzeństwem albo samotnie. Efektem tego były liczne siniaki, zadrapania, a kiedyś nawet wysadzona ściana w kuchni, którą jego matka nie była szczególnie zachwycona. Nic więc dziwnego, że trochę odetchnęła, kiedy jej kolejna pociecha otrzymała list z Hogwartu, zawiadamiający o tym, iż Wilson został zaproszony przez dyrektora placówki do pobierania dalszej nauki właśnie w tym miejscu. Tamtego dnia był tak podekscytowany, że kolor jego włosów zmieniał się praktycznie nieustannie, kiedy wymachując listem, biegał do każdego członka rodziny, chcąc się pochwalić swoim osiągnięciem. Bo właśnie tym było dla niego coś tak pozornie naturalnego, gdy był beztroskim dzieckiem i wszystko zdawało się być takie proste.



Pierwszy raz prawdziwie bał się, gdy na jego głowę miała zostać włożona Tiara Przydziału. Nawet złość rodziców nie wywoływała w nim takiej obawy, jak właśnie wizja tego, iż ktoś włoży mu ten przedmiot na głowę, po czym dostanie odpowiedź na pytanie, które nurtowało go od momentu, w którym dostał swój upragniony list. Chciał znaleźć się w Gryffindorze, tak jak jego ojciec, czując, że przyprawi go to o poczucie dumy. Obawiał się, że Tiara nie spełni jego życzenia, ale stało się dokładnie tak, jak czasami zdarzało mu się marzyć, gdy pozwalał sobie na to, by nadzieja wykluła się w jego sercu. Co prawda na ostateczny werdykt musiał trochę poczekać (nie wiedział czy były to minuty, czy sekundy), ale kiedy zszedł z krzesełka, jego stopy powędrowały w stronę stołu, przy którym siedzieli inni Gryfoni. Wilson czuł się wtedy tak szczęśliwy, jak jeszcze nigdy wcześniej, wiedząc, że stoi właśnie przed jednym z najlepszych okresów w swoim życiu. Jednakże szkolna rzeczywistość okazała się nie być taką sielanką, jak mu się wydawało. Na samym początku był podekscytowany zajęciami, nawet Historią Magii, którą wszyscy uważali za nudną, ale z czasem okazało się, że same chęci nie wystarczą, a szczerze mówiąc, jemu wciąż w głowie były prędzej wygłupy niż solidna nauka. Często nawet kiedy postanowił sobie, że tego dnia siądzie nad esejem, który powinien mieć skończony na pojutrze, to po skończonych zajęciach okazywało się, że nie miał w sobie na tyle silnej woli, by się za to zabrać. Właśnie dlatego jego wyniki nie zawsze były takie dobre, jakby sobie tego życzył i jak spodziewali się tego jego nauczyciele, którzy często potwarzali mu, że gdyby tylko włożył w swoją edukację więcej pracy, to byłby jednym z najlepszych studentów na swoim roku. Drugą sprawą, która go rozczarowała, byli inni uczniowie, z którymi przychodziło mu brać udział w zajęciach. O ile z kolegami z dormitorium dogadywał się bardzo dobrze, tak na przykład ze Ślizgonami nigdy nie potrafił odnaleźć wspólnego języka. Nie, żeby próbował po tym, jak po raz pierwszy wdał się w kłótnię z jednym z nich, ale później było między nimi tylko gorzej. W ogóle zauważył, że w szkole trudno było o znalezienie tej tolerancji dla wszystkich grup społecznych, w której wychowali go jego rodzice, a że nigdy nie potrafił siedzieć cicho, to często stawał w obronie tych, którzy sami za siebie nie byli w stanie walczyć. Nigdy jednak nie umiał robić tego w sposób pokojowy, w związku z czym jego domowi często był odbierane punkty właśnie za to, że Wilson używał swoich pięści albo różdżki, aby przemówić temu czy tamtemu do rozsądku. W budowaniu respektu nie pomagało mu to, że jego włosy albo inne elementy wyglądu zmieniały się, kiedy w grę wchodziły emocje. Nie umiał jeszcze nad tym panować, dlatego po pewnym czasie zaczął to ignorować. Natomiast idealnym sposobem na pozbycie się agresji, którą trzymał w sobie, okazało się być dla niego latanie na miotle. Już na pierwszych lekcjach tego przedmiotu wykazał ponadprzeciętne zdolności w tym zakresie, dlatego po dwóch latach nauki postanowił wziąć udział w przesłuchaniu do drużyny. Dostał się i zajął pozycję ścigającego, którą piastował aż do ukończenia szkoły. Jego przynależność do zespołu zostałą jednak postawiona pod znakiem zapytania, kiedy podczas jednego z meczów spadł z miotły. Na szczęście wysokość nie była na tyle duża, by doznał takiego urazu, który wykluczyłby go z rozgrywek na zawsze. Przez pewien czas zastanawiał się nawet nad profesjonalną karierą, ale zrezygnował z tego pomysłu, dochodząc do wniosku, że to dla niego tylko hobby. Do tej samej kategorii zaliczała się w jego przypadku Transmutacja i Historia Magii, i to właśnie na tych zajęciach słuchał najbardziej uważnie, podobnie jak na Zaklęciach i OPCM. Najgorzej radził sobie z Eliksirami, ale wynagradzał to sobie sprawnością własnej różdżki, której używał nie tylko w klasie, lecz również podczas spotkań Klubu Pojedynków. Nawet te przegrane starcia sprawiały mu swego rodzaju radość, tym bardziej, że zawsze mógł wrócić następnym razem i sprawdzić czy teraz jest w stanie pokonać swojego oponenta. Dzięki temu czuł, że się rozwija, chociaż nigdy nie przestał sprawiać problemu swoim nauczycielom i rodzicom. Jednak nawet on nie był skory do żartów, gdy najpierw dotarła do niego wieść o wybuchu wojny. Męczyło go wtedy poczucie obowiązku, chociaż wiedział, że najlepiej postąpi, jeżeli kontynuuje naukę. Zdawał sobie sprawę również z tego, że byłby wtedy prędzej balastem dla kogokolwiek niż pomocą. Poza tym Hogwart był bezpiecznym miejscem, a przynajmniej tak mu się zawsze wydawało, dopóki na jego piątym roku nie została otwarta Komnata Tajemnic. Wieść o śmierci jednej z uczennic wstrząsnęła również nim i sprawiła, że zaczął się bać tak bardzo, iż miał wrażenie, że strach ten przeniknął do jego kości. Na zewnątrz nie dało się tego po nim poznać, ale wewnętrzenie przechodził pewne przemiany, które sprawiły, że pod koniec swojej nauki zdecydował się na karierę stróża prawa. Nie miał innej motywacji jak tylko ta, która mówiła mu, że najsłabsi właśnie teraz potrzebują każdej pomocy, jaka tylko pojawi się na horyzoncie.




O śmierci Albuse'a Dumbledore'a dowiedział się, kiedy jeszcze był w trakcie szkolenia. Była to dla niego szokująca informacja, ponieważ znał tego czarodzieja głównie jako swojego nauczyciela, który bardzo wiele go nauczył, jeśli chodziło o Transmutację i jego metamorfomagię. Zawsze onieśmielała go możliwość przebywania w towarzystwie kogoś, kto swoim umysłem przewyższał lata, w których żył, dlatego nigdy nie sądził, że to źródło wiedzy kiedykolwiek może zgasnąć. Jednocześnie była to dla niego wyraźna informacja o tym, że należy zacząć się bać i uważać na to, co się robi i mówi. Jeżeli wcześniej Wilson liczył na szybkie zakończenie wojny, teraz wiedział, że znacznie się ono od nich oddaliło, dlatego podwoił swoje starania, chowając żałobę gdzieś głęboko w sobie. Szkolenie wcale nie było dla niego łatwe, mimo że przystąpił do niego, mając za sobą dobrze zdane egzaminy i predyspozycje do tego, by zostać jednym z funkcjonariuszy. Po ukończeniu szkolenia był podekscytowany możliwością pracowania z pełnią uprawnień, ale po raz kolejny jego nieopanowane emocje sprawiły, że doszło do czegoś, z czego później Wilson nie był dumny. Co prawda był jeszcze wtedy nowicjuszem, ale niemniej jednak popełnił błąd, którego nigdy później sobie nie wybaczył. Była to jedna z jego pierwszych spraw, właściwie wciąż był pod nadzorem innego funkcjonariusza, który za niego odpowiadał. Chcąc się wykazać, podjął próbę ujęcia grupy gangsterów na własną rękę, ale nie przewidział, iż jego umiejętności będą zbyt małe, aby był w stanie to zrobić. Skutkiem jego pochopnego zachowania jest kobieta, która przez rzucone na nią zaklęcie będzie do końca życia przebywała w Szpitalu Świętego Munga, nie rozpoznając swoich bliskich. Nie doszło do najgorszego, bo przecież mogła umrzeć, ale Wilson po dziś dzień obwinia się za to, co się wtedy wydarzyło. W tamtym momencie czuł się ze sobą tak źle i tak bardzo pożerało go poczucie winy, że rozważał zrezygnowanie z pracy, ale ostatecznie pozostał na swoim miejscu. Od tego czasu stara się jak najlepiej wykonywać swój zawód i nie toleruje nieposłuszeństwa. Należy do tych ludzi, którzy świat widzą w czarnych i białych kolorach. Niczemu nie jest tak oddany, jak swojej pracy i pewnie dlatego gorzknieje z każdym kolejnym dniem, mając wrażenie, że oczy wciąż go bolą po tym, jak zostały z nich zerwane zasłony.




Patronus: Każdy pies to lojalne, przyjacielskie i odważne zwierzę. Golden retriever to rasa znana głównie z tego, jak bardzo jest oddana swojemu właścielowi i łatwo się do niego przywiązuje, w dodatku nie waha się przed tym, aby stanąć w jego obronie. Są to zwierzęta również wytrzymałe i energiczne. Te cechy charakteru można również przypasować do samego Wilsona, a ten patronus w jego przypadku nie widzi tym bardziej, iż mężczyzna jest miłośnikiem psów. Gdy rzuca on zaklęcie patronusa, przywołuje wspomienie swojej pierwszej nocy w Hogwarcie, kiedy to został przydzielony do Gryffindoru.




Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 Brak
Zaklęcia i uroki: 15 Brak
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 10 +5 (różdżka)
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 5 +5 (waga)
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia MagiiI2
KłamstwoII10
RetorykaI2
SpostrzegawczośćIII25
ZastraszanieI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Odporność psychicznaIII10
Wytrzymałość fizycznaIII10
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I½
Muzyka (wiedza)I½
GotowanieII3
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI1
JeździectwoI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Metamorfomagia-0
Reszta: 0

Wyposażenie

Różdżka, sowa





Ostatnio zmieniony przez Wilson Potter dnia 13.08.18 0:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Wilson Potter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : stróż prawa
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
One summer night I fell asleep, hoping the world would be different when I woke
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wilson Potter    13.08.18 0:14

Można sprawdzać shuffelin


Powrót do góry Go down
 

Wilson Potter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Iryś, Irytek, Iryciątko
» Henry Williams - Magia Bezróżdżkowa
» Składniki eliksirów
» Wizerunki
» Nie drażnij śpiącego smoka! A na pewno go nie podrywaj..

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18