Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22, 23  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime10.03.12 23:16

First topic message reminder :

Cmentarz

Cmentarz założony w erze wiktoriańskiej, bujnie porośnięty drzewami, krzakami oraz kwiatami i chwastami, które wyrosły tu wyłącznie w sposób naturalny. Otoczony jest kamiennym murkiem. Rzędy niezliczonych mogił ciągną się długimi sznurami przecinanymi alejkami, krzewami, żywopłotami i drzewami, podczas gdy zimna mgła przysłania niekiedy pole widzenia, mogłoby się zdawać, że cmentarz unosi się w powietrzu, gdzieś między chmurami, w tej ciszy, tym chłodzie. Niesamowite tło stanowią zapierające dech w piersiach widoki na panoramę Londynu, rozciągające się na południe od głównej stacji metra. Jest to jedno z największych i najstarszych miejsc pochowku w całej Wielkiej Brytanii. Architektura sięgająca dziewiętnastego wieku wzbudza ogromny podziw i jest inspiracją dla wielu artystów. Ta różnorodna sceneria od kilkunastu lat zaczęła powoli popadać w ruinę, zyskując jeszcze więcej na swym nietypowym uroku. W oddali, w jednym z zachodnich sektorów, znajduje się miejsce pochówku czarodziejów - osłonięte magią i rzędami brzóz, jeszcze cichsze i smutniejsze, z posągami aniołów, kamiennymi ławeczkami i wiecznie płonącymi ognikami.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.05.18 8:14

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 91


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
Benjamin Wright

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 41
UROKI : 28
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.05.18 10:09

Magia Zakonu Feniksa zadziałała z zaskakującą, jak na stan fizyczny Benjamina, siłą. W jednej chwili wszystko się uspokoiło, anomalia przestała kłębić się czarną magią a na cmentarzu zapanowała, nomen omen, grobowa cisza, aż dźwięcząca w uszach. Wright wstrzymał ponownie oddech, wpatrując się w ciemność, chcąc dostrzec następne niebezpieczeństwa. Wiedział już, że ta dzika magia nie poddaje się łatwo, że pozorne okiełznanie zawsze stanowi jedynie ciszę przed burzą, że ponowna eksplozja mocy bywa jeszcze trudniejsza. Przygotowywał się więc na najgorsze, pocieszając się jedynie tym, że jeśli mu się nie powiedzie, spetryfikowanych mężczyzn także spotka niewesoły los. Nie myślał o nich jednak prawie wcale, przestawiając się na tryb zadaniowy, całą uwagę poświęcając anomalii. Wyrzucającej z siebie, w agonalnym podmuchu, potężną siłę, gorący wiatr, wydobywający się z ziemi i chwiejący całym światem. Ogniki w zachodniej części cmentarza były zwiastunem czegoś złego; Wright zaparł się w grząskim gruncie, z całych sił starając się utrzymać na nogach, postawić sile anomalii, wykorzystać każdy okruch silnej woli, który pozostał mu po wyczerpującej walce. Zmarszczył czoło i wytężył mięśnie barczystej sylwetki, ściskając drewno różdżki w ręce tak mocno, że aż rozbolał go nadgarstek. Cokolwiek miała przynieść anomalia, był na to gotowy, uzdrowił już jedno miejsce, lecz wtedy towarzyszył mu niezawodny Fox i stanął naprzeciw czarnomagicznemu epicentrum pełen sił, skoncentrowany, pozbawiony nawet najmniejszego siniaka. Dziś, poważnie poturbowany, musiał liczyć na łut szczęścia. Starał się podtrzymać uzdrawiające zaklęcie, skupiony na panowaniu nad kurczowo trzymającą się cmentarza anomalią, prawie zapominając o tym, co wydarzyło się na rozoranym dołami miejscu zaledwie chwilę temu. Prywatne animozje, chęć zemsty i wymierzenia sprawiedliwości zeszła na drugi plan, liczyło się sprostanie powierzonemu zadaniu, wytrzymania wrzącego podmuchu, trudnego i wymagającego całych sił, które zbierał w sobie z niemałym trudem. Oby wystarczyło, oby nie zawiódł; potłuczone od upadków plecy bolały, tak samo jak ramiona i właściwie całe ciało, potraktowane Bombardą Maximą, starał się odsunąć od siebie te dolegliwości.

| silna wola poziom II




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.05.18 10:09

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 18


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
Benjamin Wright

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 41
UROKI : 28
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.05.18 11:05

Gorące powietrze wygrało z przemęczonym i poobijanym Benjaminem, ciskając go na ziemię. Szczęście w nieszczęściu, dość miękką, by nie wywołać dodatkowych obrażeń podobnych do tych, jakie otrzymał od powtarzającego się w nieskończoność Orcumiano. Nie natrafił też na żadną wystającą z gleby kość, mogącą przebić go na wylot, nie było więc aż tak tragicznie. Starał się szukać pozytywów, by nie jęknąć uwłaczająco z bólu podrażnionych upalnym podmuchem części ciała. Skóra piekła go nieziemsko, lecz jako smokolog oraz łowca przygód przywykł do poparzeń na tyle, by znieść tę dolegliwość z względną godnością. Musiał się jednak ewakuować - i oby pozostałe w błocie, zawstydzone i pokonane gumochłony spłonęły żywcem w tym koszmarnym podmuchu. Ewentualnie zostały pożarte przez żmijoptaka, być może obudzonego wybuchem anomalii. Wątpił, by ktokolwiek znalazł Thomasa i jego przyjaciela tu o tej porze, być może rano Służby Kontroli Magicznej natkną się tu na nich - a może Jackie już zgłosiła zaatakowanie aurora niemalże na służbie. Oby udała się do Munga, by udokumentować każde obrażenie. Wright nie potrafił zerkać w przyszłość, zrobił to, co mógł i pozostało mu jedynie uciec przed miażdżącą siłą anomalii. Ukrywając się za drzewem, przemknął, na tyle szybko na ile był w stanie, do wyjścia z cmentarza. Stawiał kroki ostrożnie, nie chcąc zapaść się w nierówny grunt, lecz zdecydowanie, by jak najkrócej narażać się na dodatkowe obrażenia. Dopiero za murami cmentarza, gdy oddalił się na względnie bezpieczną odległość, przystanął, opierając dłonie o kolana i oddychając ciężko. To była ciężka przeprawa, musiał udać się do uzdrowiciela i to jak najszybciej. Skoncentrował się na magii, na celu i namiarze, po czym przetransportował się do Świętego Munga, chcąc sprawnie uleczyć swoje rany i skontaktować się z Jackie. Miał nadzieje, że była bezpieczna i nie robiła nic głupiego, chcąc powrócić na cmentarz i mu pomóc - a znając jej wybuchowy, buntowniczy charakter, było to więcej niż prawdopodobne.

| zt




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.05.18 14:00

Spetryfikowani Thomas oraz Appoilianre nie mogli zbiec przed wybuchem anomalii, która otuliła ich ciepłymi płomieniami, wywołując poparzenia na całym ciele. Jej niestabilna magia zakończyła działanie zaklęć, które oszołomiły czarodziejów - Sauveterre jednak nie odzyskał przytomnosci. Vane mógł pomóc mu dostać się do uzdrowiciela - musiał go jednak nieść.

Obydwoje powinniście jak najszybciej zjawić się u medyka i odegrać leczenie otrzymanych obrażeń. Na ewakuacje macie 24h zanim dostrzeże was przebudzony żmijoptak - lub, co gorsze (?), zjawią się służby porządkowe Ministerstwa.

Apolinaire: -1/214 (20 - migrena, 20 - rozszczepienie, 75 - tłuczone, 100 - poparzenia)
Thomas: 86/216 (20 - migrena, 5 - osłabienie, 5 - tłuczone, 100 - poparzenia)


Powrót do góry Go down
Thomas Vane
Thomas Vane

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t5889-thomas-vane https://www.morsmordre.net/t5923-prospero#140353 https://www.morsmordre.net/t5917-if-i-m-alone-i-cannot-hate#140137 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5934-skrytka-bankowa-nr-1473#140565 https://www.morsmordre.net/t5922-thomas-vane#140351
Zawód : opiekun testrali, były amnezjator
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
when you can't beat the odds
OPCM : 5
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime07.05.18 10:29

Padł na ziemię jak długi. Krucha świadomość, która wypłynęła w jego umyśle nie pozwalała mu na ocenę sytuacji. Nie było zresztą czego oceniać. Było źle, nawet bardzo źle i tylko to zdawało się być w tym wszystkim pewne. Walczył ze swoim ciałem, ale nie mógł się obudzić, uwięziony w klatce swoich bezwładnych członków. Dopiero kiedy zalała go fala bólu, niepodobnego do działania zaklęcia, które Wright na niego rzucił, oprzytomniał tylko po to by z sercem bijącym jak dzwon odkryć, że ich mały świat zaczął płonąć, a oni razem z nim. Smród spalenizny był nieznośny, a adrenalina sprawiła, że jeszcze nie czuł w pełni swoich oparzeń. Wiedział, że nie mają czasu, a ogień którego źródła upatrywał się w anomalii nie był ich jedynym zmartwieniem. Gdzieś tam mógł czaić się żmijoptak, który wybudził się z drętwoty tak, jak przed chwilą Thomas wydostał się spod działania petryfikusa. Odszukał wzrokiem Apollinare. Nie musiał być uzdrowicielem żeby domyślić się, że mężczyzna był w stanie znacznie gorszym, niż on sam. Pozbierał się niezgrabnie z ziemi, zaciskając zęby z bólu. Piszczało mu w uszach, był słaby, a ból głowy zrobił się nieznośny. Oparzenia bolały przy każdym ruchu, ale musiał się spieszyć, zanim będzie dla Sauveterra za późno. Był jak ogłuszony, kompletnie zdezorientowany, ale uczepił się kurczowo myśli, że muszą się stamtąd ulotnić i to natychmiast.
Upewniwszy się, że wciąż ma różdżkę, złapał Apollinare pod pachami, by najszybciej jak był w stanie, wywlec go poza bramę cmentarza, zanim zlecą się gapie, lub co gorsza pojawi się tu ktoś z Ministerstwa. Wleczenie dorosłego mężczyzny po trawie byłoby ciężkie samo w sobie, co dopiero, gdy każdy ruch palił Vane'a żywym ogniem. Nie poddawał się jednak, to nie był dobry moment na pozwolenie sobie na użalanie nad własnym bólem. Wytargał Apollinare niezbyt delikatnie, świadom, że nie powinien go był w ogóle dotykać; jego oparzenia wyglądały na bardziej rozległe i mógł tylko pogorszyć sprawę. Nie tak bardzo jednak, jak gdyby zostawił go wśród nagrobków na pastwę rozwścieczonego żmijoptaka. Potykając się po drodze, dotarł w końcu z wysiłkiem za bramę; wyciągnął prawą rękę uzbrojoną w różdżkę, żeby przywołać Błędnego Rycerza. Lepiej byłoby skorzystać z kominka, ale nie było teraz czasu, żeby szukać czynnego połączenia. Wciągnął nieprzytomnego Apollinare na pokład autobusu, kiedy ten tylko się pojawił. Ulokowali się na tyłach, z daleka od pozostałych pasażerów. Co prawda po wczorajszych wydarzeniach nikogo nie powinien dziwić widok rannych, niemniej jednak chciał uniknąć niewygodnych pytań. Dopiero kiedy usiadł, zdał sobie w pełni sprawę z bólu, który otulił całe jego ciało niczym wcześniej płomienie. Musieli się dostać do uzdrowiciela, natychmiast. Nokturn wydawał się teraz najrozsądniejszym wyjściem.

    | z/t x2




I'll tell you my sins and you can sharpen your knife and offer me that deathless death
Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : łowca czarnoksiężników... znaczy auror!
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I am sometimes a fox and sometimes a lion. The whole secret of government lies in knowing when to be the one or the other.
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 17
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Cmentarz - Page 21 Giphy

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.06.18 23:03

15 sierpnia

Ponoć nie wkracza się dwa razy do tej samej rzeki. Z tym, że jeśli istniały jakieś tradycje, zwyczaje, czy wielkie transparenty na których epatowały hasła nie można, byłem pierwszym do tego, aby działać w opozycji. Tak jakby ten młodzieńczy bunt nigdy mi nie przeszedł, choć najzwyczajniej w świecie większość ogólnie przyjętych w społeczeństwie zasad wydwała mi się zupełnie bez sensu.
Ale to temat na inny dzień. Albo na osobną epopeję.
Doskonale wiedziałem, co czeka mnie na cmentarzu. Niespełna przed miesiącem byłem tu z Hanką, żmijoptak jednak dał nam popalić – podobnie jak nieustannie mieląca ziemię anomalia. Wiem, że inni róznież próbowali. Bezskutecznie. Cmentarz rzypominał już bardziej błotnistą breję przerzedzoną fragmentami nagrobków, niż rzeczywisty kawałek gruntu. Jego widok mnie nie odrzucał – choć plugawy charakter emanujący czarną magią już tak.
Wiedziałem, że tuż za bramą będzie czekał na nas żmijoptak. Wiedziałem, że w każdej chwili mogły pojawić się oddziały Ministerstwa, choć to nie oni zdawali się być największą przeszkodą. Czarnoksiężnicy wyłaniali się z mroku i w taki sam mrok zamieniali, niknąc pośród bezkresu nocy. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem na własne oczy – ale coraz cześciej słyszałem, zarówno od aurorów jak i Zakonników, historie o ludziach rozpływających się w czarnych chmurach. Zbliżaliśmy się do bramy w ciszy. Spojrzałem na Just. Z jednej strony czułem, jakby zaburzenie tego spokoju było zdradzieckim wyczynem, z drugiej – tańczące na języku pytanie coraz mocniej piekło jego koniuszek i zwyczajnie nie mogłem nie wykorzystać okazji, nawet, jeśli okoliczności nie sprzyjały pogawędkom..
- Co z twoim szkoleniem? - W głowie nadal miałem list od Tonks, który wysłała mi kilka tygodni wcześniej, do dziś nie poznałem jednak decyzji Justine. Choć nie zajmowałem się kursantami, powitałbym ją z otwartymi ramionami. Przeszła już znacznie więcej niż niejeden stażysta – i była skuteczna, wiedziałem to. Inaczej nie byliśmy tutaj razem.
Zaraz za zdezelowaną bramą – zgodnie z moimi przypuszczeniami – czekała na nas samica żmijoptaka. Zatrzymałem się, wiedząc, że jeden krok więcej mógł nas zdemaskować i zniweczyć cały plan. A tym razem nie zamierzałem stąd uciekać.
- Drętwota. - Wypowiedziałem inkatnację. Dostatecznie cicho, lecz z odpowiednią intonacją.

metoda zakonu  





While you were hanging yourself on someone else's words, dying to believe in what you heard, I was staring straight into the shining sun.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime06.06.18 23:03

The member 'Frederick Fox' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 79

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Cmentarz - Page 21 HXm0sNX


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Cmentarz - Page 21 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime08.06.18 0:03

To miejsce, jak żadne inne miało dla niej znaczenie. Właśnie to. Bo to tutaj, powiedział jej o tym, że jego serce posiada ktoś inny. Ktoś, kto został zabrany z tego świata przedwcześnie - dokładnie tak jak jej matka. To miejsce miało też znaczenie, bo kojarzyło się z dniem w którym powiedziała wszystko, wyrzuciła z siebie każde jedno słowo, powalając, by zawisło między nimi. Czekała na koniec świata - jej świata - który zdawał się jakby na ostatni okres stanąć, choć przeczuwała, ze czai się gdzieś za rogiem, czekając na dogodny moment by uderzyć. Taki w którym znów będzie na kolanach. Taki, w którym to wszystko tylko mocniej przybije ją do ziemi.
Ale odciągała myśli, czy raczej rozmyślanie, skutecznie od siebie. Zawsze sprawnie znajdowała sobie zajęcia - teraz nie musiała się nawet starać. Nadal uczyła się do nadchodzącego pod koniec lata egzaminu wstępnego, przypominając sobie całą wiedzę, którą zdążyła przez lata zapomnieć. Do tego odwiedzała anomalie, każdą w której była w stanie cokolwiek zdziałać, choć nie potrafiła zrozumieć dlaczego w tak wielu zawiodła.
Ale wyglądała już lepiej, przynajmniej zewnętrznie. Wory pod oczami nie wiały już przeraźliwym głębokim fioletem, pozostawiając w tamtym miejscu jedynie jego cień. Skóra, choć ciągle niezdrowo blada, zdawała się zdrowsza niż jeszcze kilka tygodni temu. Twarz jednak zdawała się nie posiadać już znamion wcześniejszej beztroski. Teraz znaczyło ją doświadczenie i ból, który skrywał się na dnie tęczówek. Blizny? Miała ich wiele, niektóre niewidoczne dla oka, inne niewidoczne dla innych - skryte pod białą bluzką wepchniętą niedbale w spodnie. Nadal je czuła, pokraczne blizny tworzące krzywą gwiazdę na jej brzuchu, za każdym razem, gdy dłoń dotykała tego miejsca. Mogłaby ukrywać je przy pomocy własnych zdolności. Mogłaby, ale wtedy odcinałaby się od tego, co ją spotkało. A Tonks postanowiła na tym budować swoją siłę.
Maszerowali w ciszy, jednocześnie dziwnie odpowiedniej, jak i tak samo do niej niepodobnej - wcześniej więcej mówiła, wiedziała, że tak. Ale nie przeszkadzało jej to - milczenie razem z Foxem. Just czuła tą niewidzialną nić zrozumienia, która ich połączyła. Cisza między nimi nie była niewygodna. Dobrze jej się z nim milczało. Gdy padło pytanie, odwróciła spojrzenie od horyzontu i przeniosła na niego błękitne tęczówki, na usta wszedł leciuteńki, łagodny uśmiech - czy może bardziej jego cień.
- Złożyłam wypowiedzenie w pogotowiu. - od tego zaczęła. Od faktu, że rzuciła pracę. Nie, nie była pewna, że się dostanie - nawet mocno w to wątpiła. Nie chciała jednak się wahać, zostawiać sobie drogi ucieczki - którą i tak otrzymała od przełożonego mówiącego jej, że zawsze może wrócić. Miała jedną drogę, obrała cel i zamierzała zrobić wszystko, żeby do niego dotrzeć. - Rutherford obiecał, że zawsze mogę wrócić. - mruknęła marszcząc lekko nos, nigdy nie przepadała za swoim przełożonym  zresztą i on nigdy nie przepadał za nią. Cenili się i szanowali, jednak sympatia nigdy nie była jednym z uczuć, które wobec siebie posiedli. - Na razie się uczę, wszystkiego właściwie. I ćwiczę. Egzaminy są pod koniec lata. - streściła krótko. Musiała wiele nadrobić, a do tego jeszcze pokonywała własne słabości. Alex pomógł jej pokonać lęk przed koniem, a Aydenowi udało się nawet podprowadzić ją do konia. - Prawie umiem pływać. - a raczej dryfować, zdawało się mówić jej spojrzenie. I to nie było to tajemnicą - jej paniczny lęk przed zbiornikami wodnymi. Ale tylko niewielu wiedziało, że wiązał się on z klątwą, klątwą którą złamała i wypartymi wspomnieniami które udało jej się odzyskać. - I wsiadłam na konia, nie ginąc przy tym. Choć nie wiem, czy to nie kwestia wystosowanych gróźb i obietnic w stronę Aydena. - i to nie było żadnym sekretem. Fakt, że te czworonożne stworzenia bardziej postrzegła niźli bestie z piekła rodem, niż zwierzęta z którymi można obcować.
Dyskusja jednak skończyła się razem z przejściem przez bramę cmentarną. Musieli się skupić. Skupić i okiełznać kolejną anomalię. Nie mogli pozwolić by dalej siała spustoszenie w okolicy. Skutecznie rzucone zaklęcie przez Foxa unieruchomiło zwierzę. Mogli zabierać się naprawę. Ruszyła krok dalej unosząc różdżkę, postępując dokładnie zgodnie z instrukcjami które otrzymała. Próbując ponowić sukces z Działu Ksiąg Zakazanych.

| naprawiamy metodą zakonu





She made broken look beautiful, and strong look invincible. She walked with the Universe on her shoulders and made it look like a
"pair of wings"

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime08.06.18 0:03

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 52


Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : łowca czarnoksiężników... znaczy auror!
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I am sometimes a fox and sometimes a lion. The whole secret of government lies in knowing when to be the one or the other.
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 17
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Cmentarz - Page 21 Giphy

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime10.06.18 0:03

Oboje z Just przypominaliśmy raczej marne odbicia dawnych siebie, przemierzając w milczeniu londyńskie ulice. Wiedziałem, że los nie był dla niej zbyt łaskawy. Jej status krwi, jej zdolności i wszystko to, co w moich oczach czyniło ją wspanialą osobą, zdawało się nie tylko wypchnąć ją na margines społeczeństwa, ale i zawiesić nad otchłanią rozpaczy. Wiem, że otarła się o śmierć, choć nie powiedziała o tym ani słowa, przyjmując z ogromną siłą wszystkie kłody, jakie los rzucał jej pod nogi.
Nie miałem świadomości, jakie znaczenie miało dla niej to miejsce i ile bólu musiał sprawiać jej powrót. Tego również po sobie nie pokazywała, w czym trochę byliśmy do siebie podobni. Być może taka była już natura – przekleństwo? - metamorfomagów. Utrzymywanie rozpogodzonej twarzy przychodziło z łatwością i przysparzało znacznie mniej niepotrzebnych pytań.
- To już całkiem radykalny krok. Czyli naprawdę to zrobisz. - Uśmiechnąłem się, choć w panującej wokół ciemności Tonks nie mogła tego dostrzec. - Cieszę się, Just. Naprawdę. Będzie z ciebie dobry auror. - Wierzyłem w nią. Po prostu. Nawet, jeśli czekał ją ogrom nauki, nawet jeśli jeszcze posiadała dużo braków – którymi zaczęła sypać jak z rękawa – byłem pewien, że sobie poradzi. - Pokonujesz własne słabości. Każdego dnia. I to już jest bardzo dużo. Bo one często potrafią paraliżować nawet najlepszych w swoim fachu.
Miałem zapytać o jeszcze jedną istotną kwestię – doskonale pamiętałem, o co poprosiłem ją w kwietniu, jednak zamikłem, gdy na horyzoncie zarysowała się sylwetka samicy żmijoptaka. W duchu błagałem Merlina, aby żadna anomalia nie zmieniła urok w trzęsienie ziemi lub coś równie niepotrzebnego – i najwyraźniej los w końcu postanowił się do mnie uśmiechnąć. Samica zdębiała, po czym delikatnie opadła na gniazdo, osłaniając swoim zesztywniałym ciałem młode, których cichy skrzek zaburzył cmentarną ciszę. Pisklęta pozostawały jednak niegroźne, a wraz z Tonks mogliśmy przemknąć obok gniazda, podchodząc jak najbliżej serca anomalii. Dało się ją czuć – im bliżej podchodziliśmy, tym ziemia coraz mocniej wibrowała, nieustannie mieląc breję, resztki drzew i kamiennych grobowców, a także ludzkie kości. W pobliżu zdawało się nie być żywej duszy – było tak cicho, iż słyszałem nasze własne oddechy. Porozumiewawczo spojrzałem na Just i skinąłem głową. Mogliśmy zaczynać.

metoda zakonu





While you were hanging yourself on someone else's words, dying to believe in what you heard, I was staring straight into the shining sun.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime10.06.18 0:03

The member 'Frederick Fox' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Cmentarz - Page 21 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime10.06.18 18:04

Wybranie się na anomalie z Fredem zdawało się jej dobrym pomysłem. Nie widzieli się już jakiś czas, tęskniła za nim i jego spojrzeniem na świat. Tonks lubiła jego towarzystwo, nie zdawało się narzucające, nie męczyło go. Fox posiadał w sobie trudną do określenia zdolność idealnego wpasowywania się w jej świat. Może zwyczaje byli ze sobą kompatybilni, może było to coś innego, coś, czego nie potrafiła nazwać.
- Długo się zastawiałam. - przyznała otwarcie. Zresztą, pewnie domyślał się tego, po liście, który wystosowała w jego stronę, ale nie tylko jego. To pytanie, zadała jeszcze paru innym osobom, tym, które mówiły jej prawdę. Ale najczęściej zadawała je samej sobie. - Nie byłam do końca pewna, czy jestem... - zawahała się na kilka chwil, szukając dobrego słowa, takiego, które byłby w stanie posiadać w sobie wszystkie jej wątpliwości. Jednak odbiła się od ściany. - odpowiednia. - skończyła więc cicho, poddając się. Tak, odpowiednia. Przeważnie czuła się kompletnie odwrotnie, całkowicie inaczej, zbyt beznadziejnie niedouczona, zbyt słaba. Zerknęła w górę, na niebo, jeszcze na chwilę przed wejściem na cmentarz. - Mój paniczny strach przed zbiornikami też był połączony z klątwą. - wyjaśniła mu jeszcze, chociaż sądziła, że dawno już zdążył połączyć kropki. - Teraz jedynie zdają się lekko mnie drażnić. - dodała jeszcze, wzruszając przy tym ramionami. Zmarszczyła lekko nos, na jego kolejne słowa, nie powstrzymując kolejnego westchnięcia, które wydarło się z jej rozchylonych lekko warg. - Skamander jest zły. - mruknęła tylko, chcąc zrzucić z siebie tą niewygodną myśl. Był zły na nią, widziała to nad jeziorem, czuła chłód z którym wymawiał w jej stronę słowa. Nie zabronił jej, powstrzymał zakaz cisnący się na usta, zamiast tego odsunął się jeszcze o krok dalej. Od niej, nie tylko ciałem ale i umysłem zdawał się być coraz bardziej odległy.
Wiedziała, a może bardziej rozumiała, czemu się zezłościł. Martwił się i troszczył. Ale nie potrafiła zrozumieć, czemu całkowicie zamyka się na nią, czemu nie pozwala do siebie podejść ta jak kiedyś. Wszystko się zmieniło, paradoksalnie im bliżej siebie stali, tym bardziej odlegli zdawali się dla siebie być.
Ale udało się, im, tutaj na cmentarzu. Czuła to w drewnie pod palcami, jak magia poddaje się im woli, jak pozwala się kształtować i kierować. Jednak coś się zmieniło, jakby samo otoczenie nadal zamierzało walczyć. Najpierw zgasły małe ogniki, które wcześniej nieustannie płonęły. Zapanowała okrutnie głęboka cisza, zimny wiatr otoczył ich przynosząc gęsią skórkę. Cmentarz wydawał się dziwnie spokojny. Za spokojny i już po chwili wiedziała dlaczego. Cała ta cisza, zwiastowała jedynie nadchodząca burzę. Gorące powietrze buchnęło z ziemi, zasuszając trawę i drzewa które kwitły już od jakiegoś czasu. Zacisnęła mocniej dłoń na różdżce, musieli wytrzymać podmuch - choć jedno z nich, wiedziała, że już prawie skończyli naginanie anomalii do własnej woli.

naprawianie: 52+25+85+(45*3?) = 297/120

rzut na jasny umysł (II poziom biegłości)





She made broken look beautiful, and strong look invincible. She walked with the Universe on her shoulders and made it look like a
"pair of wings"

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime10.06.18 18:04

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 63


Powrót do góry Go down
Frederick Fox
Frederick Fox

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Zawód : łowca czarnoksiężników... znaczy auror!
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I am sometimes a fox and sometimes a lion. The whole secret of government lies in knowing when to be the one or the other.
OPCM : 46
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 17
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Cmentarz - Page 21 Giphy

Cmentarz - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz   Cmentarz - Page 21 I_icon_minitime11.06.18 21:37

Lubiłem w Just to, że nigdy nie zakładała innej twarzy niż swoja własna, choć przychodziło jej to z równą lekkością jak i mnie. W jej towarzystwie mogłem liczyć na rozzbrajającą szczerość i zero wymuszonych gestów, a każda, najgorsza nawet gafa wydawała mi się zupełnie na miejscu. Może dlatego, że nigdy nie próbowała mnie oceniać – i ja także nie rozliczałem jej z tego, co dokonała, a czego nie. Na przestrzeni lat nasze ścieżki przecinały się i oddalały, ale ostatnie miesiące – odkąd oboje działaliśmy w Zakonie Feniksa – tak jakby przypieczentowały tę znajomość, sygnując ją niemal rodzinnym węzłem. Tonks zdecydowanie była jedną z tych osób, które sam wybrałem na najbliższą rodzinę. Taką, za którą poszedłbym w ogień. I nad którą nie musiałem zastanawiać się, czy nie zechce dolać mi kilku kropel trucizny do lampki wina.
- Nie musisz tego wiedzieć na tym etapie. Możesz za to zrobić wszystko, by zbliżyć się do osiągnięcia celu. - I, sądząc po zeznaniach Tonks, dokładnie to robiła. - Wiesz jak to było ze mną. - Zaśmiałem się przez nos, głośno wydychając powietrze. - Kilkukrotnie odmawiano mi przyjęcia. - Przypomniałem. - A to tylko motywowało mnie do tego, aby pokazać komisji rekrutującej, że jest w błędzie. - Przegrany był jedynie ten, który poddał się w połowie drogi. I byłem pewien, że Tonks o tym wiedziała. Inaczej nie byłoby jej tutaj, ze mną – po raz drugi próbując przebyć tę samą ścieżkę, stanąć w szranki ze żmijoptakiem. - Złożyłaś oskarżenie? - Zapytałem, gdy wspomniała o klątwie. Ile jeszcze potrzebowałem dowodów dla Ministerstwa Magii, aby w końcu skłonić całe biuro aurorów do... no właśnie, do czego? Dementorzy zdawali się wymknąć spod jakiekolwiek kontroli, a Azkaban pozostawał nieosiągalny. Jak wobec takiego chaosu mieliśmy powstrzymywać czarnoksiężników? Sami wydając na nich wyrok śmierci?
Kolejne słowa Just – rzucone jeszcze zanim znaleźliśmy się na cmentarzu – skłoniły mnie do chwilowego wcielenia się w skórę Samuela. Znałem go bardziej niż dobrze, potrafiłem zrozumieć powód tej złości. Tonks chyba też.
- Nie powinien. Twój status krwi cię naraża. Twoje zaangażowanie w Zakon Feniksa. To bez sensu. Ale ludzie zwykle zachowują się bez sensu, kiedy nie są w stanie kogoś ochronić, nawet tak bystrzy jak Skamander. - Moja świadomość momentalnie puściła wodze fantazji, zastanawiając się, co sam zrobiłbym, gdyby Lovegood postanowiła obrać ścieżkę aurora. I od razu przyszło mi boleśnie zmierzyć się z rzeczywistością, w której po prostu nie istniała już w moim życiu, jednocześnie nadal zajmując najważniejsze miejsce w moim cholernie głupim sercu. - Mam z nim pogadać? - Przerabiałem to już z Garrettem. Weasley być może zniknął z powierzchni ziemi, skrupulatnie jednak odrzucałem myśl o tym, iż istniała sytuacja, z której nie wyszedłby obronną ręką.
Dalsze rozmowy musiały poczekać; ustabilizowanie magii wymagało całkowitego skupienia i precyzji, nie mogliśmy pozwolić sobie z Tonks na błędy. Czarna magia stawiała opór, ale w końcu gleba zaczęła cofać się na swoje miejsce, ulegając magii Zakonu. W jednej chwili wszystko ucichło, a chłodny, niepodobny do tej pory roku wiatr głaskał nasze twarze. Różdżkę trzymałem w pogotowiu – znałem już kapryśną naturę anomalii, wiedziałem, że nie poddawały się z łatwością. Zgodnie z przypuszczeniami gorąca fala buchnęła z ziemi – nie mogliśmy odpuścić, nie w tej chwili; należało zneutralizować źródło anomalii do końca. Just świetnie dawała sobie radę – a ja nie mogłem być gorszy.

Silna wola poziom IV, a Just wpisała sobie złą biegłość, ale ma silną wolę na III!





While you were hanging yourself on someone else's words, dying to believe in what you heard, I was staring straight into the shining sun.
Powrót do góry Go down
 

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 21 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22, 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19