Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Pracownia
AutorWiadomość
Pracownia [odnośnik]26.08.18 14:31
First topic message reminder :

Pracownia

W związku z mnożącymi się nieustannie obowiązkami, które panna Pomfrey wzięła na swe barki, a także rozwijaniem alchemicznych umiejętności - palenisko do kociołka w kuchni przestało jej wystarczać. Dzięki pomocy wykwalifikowanych czarodziejów w jej mieszkaniu powstało kolejne, niewielkie pomieszczenie, a mianowicie - pracownia alchemiczna. Podłoga jest drewniana, a ściany jasne, choć niewiele ich widać - wszystkie niemal zastawione są regałami pełnymi książek, słojów i pudełek z ingrediencjami. Pod oknem stoi stół do pracy, a obok niego palenisko, nad którym wisi kociołek..

Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285

Re: Pracownia [odnośnik]23.10.18 9:20
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 41
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]23.10.18 9:38
Wszystko poszło zgodnie z planem. Eliksir giętkiej mowy został uwarzony poprawnie. Konsystencja, zapach i barwa zgadzały się z tym co opisano w książce; panna Pomfrey miała powody do zadowolenia. Rozlała eliksir do fiolek i odłożyła książkę. Zamiast tego sięgnęła po starą, wysłużoną księgę traktującą o wywarach leczniczych. To w nich się specjalizowała i to warząc właśnie je czuła się najpewniej. Wolała dziś nie ryzykować, bo niewiele miała już czasu. Wciąż czekało na nią sporo pracy nad tym, co zamierzała Zakonnikom przekazać podczas nadchodzącego spotkania w starej chacie.
Zdecydowała się więc na uwarzenie eliksiru oczyszczającego z toksyn. Jako serce znalazł się w kociołku oczywiście bezoar, niezwykle cenny składnik, którego miała spory zapas - bo i on był jednym z najcenniejszych składników w dziedzinie wywarów leczących. Dolała następnie trzy szklanki wody miodowej, a później poszatkowała wiele ziół z podstawowej mieszanki, które miały wspomóc działa oczyszczające. Cudownie pachniała mięta, którą rwała na drobne kawałeczki, nim wrzuciła je do kociołka. Powietrze przesyciło się tym zapachem i Poppy uśmiechnęła się lekko. Szlachetna krew memortka zabarwiła eliksir na intensywniejszą barwę. Zmniejszyła wówczas pod sagankiem ogień i zamieszała w nim chochelką, zanim wrzuciła do środka dokładnie siedem chudych, bo i nienajedzonych pijawek. Znała tę recepturę niemal na pamięć, wciąż jednak pozostawała uważna. Czasami człowieka gubiła przesadna pewność siebie i nie zamierzała popełnić tego błędu.

| Eliksir oczyszczający z toksyn o ST 50, wykorzystuję bezoar
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]23.10.18 9:38
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 52
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]13.12.18 0:36
4 września

Ubiegłego wieczoru zajęła się warzeniem eliksirów, które już znała. Czuła się ciut zmęczona, dlatego zdecydowała się na to, czego była pewna. Musiała odpocząć, nim zajmie się pracą nad czymś zupełnie nowym. Kilka godzin snu pozwoliło Poppy na regenerację, na odzyskanie bystrości umysłu. Zerwała się o świcie, przebrała w prostą sukienkę i przy filiżance mocnej, gorącej herbaty zaczęła studiować notatki, które zrobiła sobie wczorajszego dnia w londyńskiej bibliotece. Zapisała na nich receptury eliksirów podobnych do wzmacniającego, przeanalizowała listę ich składników, zastanawiała się nad działaniem każdego z nich. Zdjęła ze swego regału księgę z opisem właściwości poszczególnych ingrediencji i porównywała do z tym, co znalazła wczoraj. W końcu zdecydowała jakie składniki wybierze dzisiaj.
Chciała nieco zmodyfikować działanie eliksiru wzmacniającego. Ukierunkować go na działanie bardziej profilaktyczne. Wiedziała, że to może się nie powieść, ale sprawdzała mapy nieba - ułożenie ciał niebieskich powinno jej dziś sprzyjać.
Wypiwszy herbatę udała się do swojej pracowni. Zagotowała wodę w kociołku. Zawsze do uwarzenia eliksiru wzmacniającego używała wody miodowej, żywokostu, imbiru, traszek i krwi memortka - oraz skrzeloziela jako serce, rzecz jasna. Teraz poczyniła jednak zmiany w recepturze; miał nadzieję, że przyniosą one pożądany efekt, choć trudno będzie to zweryfikować.
Do gotującej się wody wrzuciła sporą ilość serca eliksiru wzmacniającego, czyli skrzeloziela. Starała się odtwarzać standardową procedurę - wprowadzała jednak dyskretne zmiany. Po dolaniu wody miodowej zamieszała chochlą w odwrotną stronę. Po wlaniu fiolki nalewki z pięciornika kurze ziele nie zamieszała w ogóle, odczekała kwadrans, aż wywar zgęstniej - i dopiero wtedy wsadziła tam chochelkę. Później zajęła się starciem rogu byka na proch w moździerzu, a także połamaniu na drobne kawałki pancerzyków chitynowych żuków. Po barwie i konsystencji mikstury przypuszczała, że szło dobrze, choć o tym miała się przekonać dopiero, gdy ktoś zażyje wywar. O ile dopuści go do testów, oczywiście. Wywar, a nie czarodzieja. Na sam koniec wrzuciła sporo świeżej pokrzywy do kociołka i zaczęła w nim zawzięcie mieszać.
Powinien był przybrać błękitną barwę i słodko pachnieć - choć może nie aż tak słodko, skoro zmodyfikowała recepturę.


| warzę eliksir wzmacniający, st 20, z innymi ingrediencjami dodatkowymi, czyli robię podpunkt 4.a (I etap) do badań, bonus: astronomia; wykorzystuję skrzeloziele jako serce

Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]13.12.18 0:36
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 43
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]30.12.18 11:46
18 września

Minęło nieco ponad jedenaście dni od ostatniego spotkania Zakonu Feniksa. Nie było ono łatwe, Poppy wydawało się, że każde kolejne spotkanie jest dla wszystkich coraz trudniejsze - wisiały nam nimi coraz cięższe i ciemniejsze chmury. Coraz trudniejsze zadania. Nadszedł czas naprawdę niełatwych wyborów. Wszystko co przekazała innym członkom Zakonu podczas zebrania w Gospodzie pod Świńskim Łbem wciąż było dla niej ciężarem na sercu. Nieustannie dręczyły pannę Pomfrey wątpliwości, czy postępują słusznie. Tłumaczyła sama sobie, ze nie mają innego wyboru, że nie ma innego wyjścia - i dla dobra innych, dla dobra reszty kraju muszą to zrobić. Po prostu muszą. Czuła się jednocześnie winna tego, że sama nie będzie w tym uczestniczyć, że jedynie zrzuciła ciężar dokonania tego na innych, bardziej uzdolnionych w walce i odważnych, a sama pozostanie bezpieczna w zaciszu kwatery Zakonu Feniksa. W Azkabanie bardziej byłaby im jednak ciężarem, niż prawdziwą pomocą...
Było jednak coś, co jeszcze mogła zrobić, by im to ułatwić. Nie była pewna, czy się jej powiedzie ukończyć prace do chwili wyruszenia członków Zakonu do najstraszniejszego miejsca na tej półkuli ziemskiej, miała jednak pewność, że dołoży wszelkich starań, by tak było. Teraz, gdy opracowali już sposób na dotarcie do Azkabnu, miała więcej czasu. Cały sierpień spędzili wraz z Adrienem Carrow, Margaux Vance i Cyrusem Snape nad tabelami numerologicznymi, mapami nieba i księgami o prawach magii, aby znaleźć sposób na uczynienie patronusa potężnym świstoklikiem. Miała nadzieję, ze część Zakonników wyruszyła już w poszukiwaniu starożytnych kręgów - i że im się powiodło. Było to w tym momencie najważniejsze.
Szesnastego września popołudniu oczekiwała wizyty panienki Leighton, uzdolnionej alchemiczki ze szpitala św. Munga, która kilka tygodni wcześniej rozjaśniła jej sporo w temacie zasad tworzenia nowych eliksirów. Wiedza Charlene o ciałach niebieskich i sztuce warzenia mikstur była godna podziwu, dlatego Poppy znów zwróciła się do niej o pomoc, by przejrzała jej notatki i być może wyciągnęła z nich nieco inne wnioski. Potrzebowała świeżego spojrzenia z boku na to, co dotychczas udało jej się opracować.
Charlene pojawiła się niemal punktualnie, poprowadziła ją więc do swojej pracowni alchemicznej, gdzie miała zapisane notatkami rolki pergaminu - zanim jednak przeszła do rzeczy, musiała zapytać.
- Jak się się czujesz, droga Charlene? Wszystko u ciebie w porządki? - spytała z troską, wskazując dziewczynie wygodne krzesło przy stole. - Muszę przyznać, że wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że udało ci się uwarzyć eliksir szczęścia. To niesamowite!
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]30.12.18 12:27
Charlie odnosiła bardzo podobne wrażenie. Nie miała co prawda długiego stażu w Zakonie, ale mogła odnieść wrażenie, że jest ciężko. Dużo działo się tragedii – anomalie, pożar ministerstwa, ataki samozwańczych rycerzy... A ich była tylko garstka i nie zawsze mogli wszystkiemu zapobiec. Wiedziała, że to nie koniec trudnych wyborów i dylematów moralnych, a także nie koniec tragedii i strat. Tak jak inni Zakonnicy niedługo miała wyruszyć na poszukiwanie kręgów, by pomóc w stworzeniu bezpiecznej przeprawy do Azkabanu. Chociaż tyle mogła zrobić – bo na samą wyprawę się nie nadawała. Biorąc pod uwagę brak bitewnych umiejętności tylko by przeszkadzała. Poza tym w głębi duszy bała się Azkabanu i dementorów, i podziwiała odwagę tych, którzy chcieli tam pójść. Ona zamierzała przed tym wyposażyć ich w odpowiednie eliksiry.
Naprawdę żałowała, że nie była częścią grupy badawczej. Chciałaby uczestniczyć w tym wszystkim, być częścią czegoś większego, nie czuć się dla Zakonu balastem. Był tylko jeden problem – małe doświadczenie badawcze i brak konkretnych i jednocześnie osiągalnych pomysłów na całkowicie własne badania. W Mungu odtwarzała jedynie gotowe receptury, a z racji natłoku pracy dla Munga, a później indywidualnych zleceń oraz alchemicznej pracy na rzecz Zakonu, nie miała wiele wolnego czasu. Póki co uczestniczyła więc w pracach innych, starając się ich obserwować i zdobywać własne doświadczenia.
Od razu po pracy udała się nie do domu, a prosto do mieszkania Poppy, gdzie już kiedyś była. Doskonale pamiętała, jak rozmawiały tu ledwie kilka dni po tragicznym pożarze ministerstwa. Wtedy też spotykały się w związku z badaniami uzdrowicielki. Charlie z chęcią zgodziła się przejrzeć jej notatki, z których mogła wyciągnąć wnioski mogące przydać się także we własnych badaniach. Warto było czerpać z wiedzy tych, którzy stawiali już pewne kroki na naukowej ścieżce.
- Mam wciąż sporo pracy, głównie na rzecz Munga, ale poza tym jest w porządku. Lubię tę pracę i cieszę się, że moje eliksiry pomagają innym – powiedziała, siadając przy stole. – Na jedną udaną próbę przypadło niestety kilka nieudanych, ale to wyjątkowo trudny wywar, w którym bardzo łatwo popełnić błąd. Mam jednak zamiar próbować dalej, bo chciałabym uzyskać więcej niż jedną fiolkę. Kiedy Zakonnicy wybiorą się do Azkabanu, ten eliksir może uratować im życie, niestety dojrzewa aż trzy miesiące. – To był główny problem z felixem, oprócz trudności w przygotowaniu: dojrzewał długo, a uzyskane porcje były niewielkie. – Jak idą ci badania? Opowiesz mi o tym, czego już dokonałaś i na jakim jesteś etapie? Postaram się zaraz przejrzeć twoje zapiski. – Była tego bardzo ciekawa.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Pracownia [odnośnik]02.01.19 19:39
Niezaprzeczalnie w ostatnich miesiącach miało miejsce wiele tragedii. Coraz więcej i wcale nie zapowiadało się na to, by było ich mniej. Rozpętała się prawdziwa wojna, której obawiała się tak długo, pomimo ich starań i wysiłków. Nie nadciągała - ona już tu była, pochłaniała coraz więcej ofiar. Przyszłość nie malowała się w jasnych barwach, teraz wydawała się raczej ponura. Musieli jednak zrobić wszystko, by było w niej choć trochę więcej światła - nawet jeśli oznaczało to podejmowanie bardzo trudnych decyzji. A co za tym szło - dokonywanie czynów niełatwych, które będą ciążyć ich sumieniom i sercom. Czuła się okropnie przekazując pozostałym członkom Zakonu Feniksa co zrobić należy, by rozwiązać problem anomalii.
Nie mogła być wtedy z nimi fizycznie. Nie mogła im towarzyszyć. Była zbyt słaba, zbyt wątła, za mało utalentowana w czarach defensywnych i ofensywnych. Byłaby im tylko ciężarem
Musiała im pomóc w inny sposób - i chyba wiedziała już jaki. Potrzebowała jednak rozmowy z kimś mądrzejszym w dziedzinie eliksirów, kimś, kto na temat teorii z pewnością wiedział więcej. Pannie Pomfrey nie brakowało pomysłów, choć nie miała duszy artystki - to jednak potrzeba była matką wynalazku. Poppy podążała jedynie za potrzebą.
- To świetnie, Charlene. Twoje eliksiry są naprawdę nieocenioną pomocą. Zarówno dla uzdrowicieli, jak i wszystkich członków Zakonu. Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobili - powiedziała Poppy całkowicie szczerze; brakowało w ich szeregach utalentowanych i zdolnych alchemików, a panna Leighton dowiodła potęgi swych umiejętności warząc eliksir szczęscia. - Och, nie przejmuj się tymi potknięciami zupełnie! To niesłychanie trudny eliksir, jeden z najtrudniejszych, niektórzy mistrzowie eliksirów, którzy mają za sobą całe lata doświadczenia nie są w stanie go stworzyć, a ty jesteś tak młodziutka... Naprawdę powinnaś być z siebie dumna - zapewniła ją; Charlene nie powinna mieć wyrzutów sumienia - naprawdę się wykazała. - Bardzo bym chciała, byśmy obie były w stanie zapewnić im wszystkim niezliczoną ilość zapasów eliksiru szczęścia... choć i przedawkowanie go ma swoje negatywne skutki. Tak słyszałam. Możemy im jednak pomóc w inny sposób. W ostatnim czasie przysiadłam nad eliksirem wzmacniającym... Starałam się go nieco zmodyfikować. Ukierunkować jego działanie na bardziej profilaktyczne. Podałam go naszym aurorom, jednakże pomimo innych ingrediencji, które powinny zmienić nieco jego działanie, niestety nie zauważyłam, by odniesione rany były mniejsze... Przeczytaj zresztą sama.
Poppy podała Charlene kilka rolek pergaminu, zapisanych starannym, drobnym pismem; wynikało z nich, że nie istniał środek zapobiegawczy, a choć użyte przez Poppy składniki w zmodyfikowanej wersji eliksiru powinny zmienić jego działanie - nie uczyniły tego. Dała czarownicy czas na zapoznanie się z wnioskami dotychczasowych badań, a sama poszła do kuchni, by zaparzyć herbaty - wróciła kilka chwil później z dzbaneczkiem i dwoma filiżankami na tacy, cierpliwie czekając, aż Charlene skończy czytać.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]03.01.19 1:27
I Charlie nie było łatwo, kiedy uświadamiała sobie coraz silniej, co się działo z ich światem i że wojna nie była tylko wymysłem czarnowidzów, a faktem. Nie wiadomo było, co wydarzy się jeszcze, ale i Charlie, choć z natury zawsze była osobą nastawioną do życia optymistycznie, dużo trudniej było snuć wyobrażenia wymarzonej przyszłości. Jeszcze kilka miesięcy temu snuła ambitne plany przyszłych zagranicznych wyjazdów oraz poszerzania swoich horyzontów, by zostać badaczką i pewnego dnia odkryć coś nowego, co przysłuży się ogółowi magicznego społeczeństwa. Teraz jej myśli i marzenia najczęściej krążyły wokół pracy dla Munga oraz dla Zakonu. Chciała być przydatna dla towarzyszy walczących o lepsze jutro.
Decyzje które mieli podejmować z pewnością nie były łatwe, i choć Charlie również była zbyt słaba, by choćby pomyśleć o wybraniu się do Azkabanu, zdawała sobie sprawę jak wielki ciężar, ale i niebezpieczeństwo spadną na tych, którzy tam pójdą.
- Cieszę się, że tak myślisz – powiedziała. Była jednak skromną osobą i nie popadała w samozachwyt, tym bardziej, że wiedziała, że do mistrzostwa jeszcze jej trochę brakowało. Wciąż była młoda i wiele było przed nią. – Błędy w sztuce są nieodłączną częścią pracy alchemika, zwłaszcza przy tak trudnych miksturach. Jakby na to nie patrzeć, na tych błędach dopiero uczyłam się ją warzyć. Cieszę się, że w ogóle mi się udało. – To dla każdego alchemika, zwłaszcza tak młodego, był ogromny sukces. Tylko najbardziej biegli w tej sztuce mogli w ogóle myśleć o uwarzeniu tego eliksiru i Charlie, biorąc się za niego, była w pełni świadoma tego, że może nie wyjść. Eliksiry bywały przewrotne i nie zawsze wchodził w grę tylko ludzki czynnik, ale też jakość ingrediencji czy dobór fazy księżyca do jego warzenia. W niektóre dni eliksiry miały ogromne skłonności do nieudawania się, a dla każdej mikstury był to czynnik indywidualny i nie zawsze całkowicie możliwy do przewidzenia, zwłaszcza w przypadku eliksirów których nie warzyło się na co dzień. Niemniej jednak zależało jej na sukcesach przez wzgląd na Zakonników i czekającą ich niemalże samobójczą misję.
- Pozostaje zatroszczyć się o to, by zabrali ze sobą odpowiednią ilość eliksirów leczniczych i bojowych – odezwała się; to także było ważne. Nie tylko felix mógł okazać się cenny, zwykłe eliksiry także mogły dużo pomóc, zależnie jakie przeszkody tam napotkają.
Z ciekawością wysłuchała słów Poppy dotyczących jej badań nad zmodyfikowaniem eliksiru wzmacniającego.
- To brzmi naprawdę intrygująco i mogłoby okazać się przydatne, gdyby się udało – zauważyła. – Zaraz to poczytam.
Podczas gdy Poppy poszła zrobić herbatę, Charlie zagłębiła się w jej zapiski, uważnie czytając jej wnioski z dotychczasowych badań i prób z eliksirem, który uzdrowicielka najwyraźniej przetestowała już na paru chętnych aurorach.
- Więc wygląda na to, że na razie nie udało się osiągnąć zamierzonego celu? Eliksir nie wpłynął na uzyskane obrażenia, nie zredukował ich? – zapytała, intensywnie myśląc nad tym, co jeszcze można by zrobić, by osiągnąć cel. Napiła się łyka herbaty, po czym znów zagłębiła się w notatki. – Jakie składniki zastosowałaś? – spytała, choć zaczęła szukać tego wśród pergaminów. – Ostatnio intensywnie doszkalam się w zakresie zielarstwa, by podciągnąć moją wiedzę ponad podstawowy poziom... Tak na potrzebę przyszłych własnych badań. Ale może będę mogła pomóc ci i w twoich, tylko muszę chwilę pomyśleć. Wierzę, że uda ci się ulepszyć ten eliksir.
Panna Pomfrey była znakomitą uzdrowicielką. Kto lepiej nadawałby się do pracy nad recepturami leczniczymi jak nie ktoś o tak rozległej wiedzy anatomicznej? Ona nie umiała leczyć, ale warzenie eliksirów leczniczych według gotowych receptur było dla niej codziennością, więc z tym większym zainteresowaniem śledziła notatki, by zagłębić się w proces twórczy i tok myślenia Poppy, i spróbować dopatrzeć się ewentualnych błędów, które rzutowały na dotychczasowy brak przełomu.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Pracownia [odnośnik]03.01.19 17:11
- Och, to na pewno. Ostatnio zmarnowałam tyle składników nadających się na serca eliksirów, że aż wstyd wspominać. Strasznie mi ich żal - bąknęła szczerze zawstydzona, rumieniąc się nieco; miała chyba wtedy naprawdę bardzo zły dzień. Żaden z eliksirów jej nie wyszedł. Zmarnowała nawet odłamki spadającej gwiazdy! Tego nie potrafiła odżałować. Wiedziała jednak, że porażki są nieodłączną częścią nauki i musiała się z nimi pogodzić. Z każdej z nich wyciągnąć odpowiednią lekcję. - Mam nadzieję, że to już się nie powtórzy... W istocie musimy zatroszczyć się o ich odpowiednie zaopatrzenie.
Była w niej jakaś nadzieja, że zdoła osiągnąć cel, który przed sobą postawiła, że ulepszy eliksir wzmacniający na tyle, aby wzmacniał czarodzieja już przed - a nie po.
Zaczekała aż Charlene przeczyta notatki i ucieszyła się wyraźnie, gdy z ust utalentowanej alchemiczki padła pochwała. To wiele dla Poppy znaczyło, bo sama wiary w samą siebie miała niewiele - była kobietą skromną. Aż za bardzo.
- Nie zredukował ich. Eliksir nie zadziałał poprawnie, bo Sophia w chwili zażycia była w pełni sił. NIe było czego wzmacniać. Odniesione rany niczym nie różniły się od tych, które odnosiła bez zażycia eliksiru - opowiedziała Poppy, nie wdając się w anatomiczne zawiłości - one i tak zapisane były w notatkach. - Serce rzecz jasna pozostało to samo - skrzeloziele. Użyłam jednak wody miodowej i nalewki z pięciornika kurze ziele, a do tego sporo świeżej pokrzywy, jesli chodzi o ingrediencje roślinne... Wykorzystałam także chitynowe pancerzyki żuków i sproszkowany róg byka. Czytałam, że mają profilaktycznie wzmacniające właściwości, sądziłam więc, że zdołają wzmocnić tkanki i uczynić je bardziej odpornymi na zadawane obrażenia - wytłumaczyła Poppy, jednako streszczając część swoich zapisków w kilku krótkich zdaniach. Jej wiedza z zakresu zielarstwa i opieki nad magicznymi stworzeniami nie była imponująca, jednakże spędziła sporo czasu nad księgami opisującymi ingrediencje wykorzystywane w eliksirach leczniczych - skupiała się na ich właściwościach. Tym bardziej ucieszyła ją wieść, że Charlene podszkoliła się ostatnimi czasy z zielarstwa; tym bardziej jej pomoc będzie dla Poppy nieocenioną. - Co o nich sądzisz? - spytała, choć nie sądziła, aby zastosowanie innych mogło przynieść pożądany efekt. - Obawiam się jednak, że próby ulepszenia eliksiru na nic się zdadzą. Działanie pozostanie to samo, a wolałabym... By miało inne. Aby naprawdę czyniło czarodzieja bardziej odpornym na obrażenia. Potrzeba nam więc czegoś zupełnie nowego... Nowej receptury... - zastanawiała się głośno, pozwalając myślom gnać za ideą działania nowego eliksiru, którą miala już na końcu języka - potrzebowała je uporządkować i poznać opinię Charlene.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]04.01.19 1:19
Niestety Charlie też zdarzało się czasem zepsuć dobre składniki, choć z upływem czasu popełniała coraz mniej błędów, a jej mikstury osiągały coraz większą moc. Udało jej się nawet uwarzyć tak trudne wywary jak veritaserum czy felix felicis. Mimo porażek, które czasem ponosiła (jak każdy) miała też powody do dumy, bo jej nauka i praca nad umiejętnościami przynosiła wymierne efekty.
- Też czasem coś zmarnuję, kiedy eliksir nie wyjdzie – westchnęła. Sama zmarnowała kilka cennych składników, kilka odłamków spadającej gwiazdy i trochę krwi jednorożca, którą zdobyła z niemałym trudem. Tych składników żałowała najbardziej. Większość bardziej pospolitych serc mogła odkupić, ale zarówno odłamki, jak i krew były trudne do kupienia.
- Na spotkaniu przekazałam im to, co miałam do dyspozycji. Przed wyprawą do Azkabanu uwarzę więcej – zapewniła.
Kto wie, może do tego czasu Poppy już opracuje swój eksperymentalny eliksir? Z uwagą przejrzała notatki oraz wysłuchała słów uzdrowicielki, która opowiedziała jej o swoich testach na aurorach oraz użytych składnikach. Wyglądało na to, że dotychczasowe próby się nie sprawdziły i należało pójść w innym kierunku.
- Może samo zmienienie kilku składników nie jest wystarczające? W niektórych eliksirach można modyfikować składniki dodatkowe, są też takie, gdzie można stosować różne serca, jak na przykład wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu... Może to co zrobiłaś to zbyt mało, by z eliksiru wzmacniającego powstało coś nowego o zmienionych właściwościach – zastanowiła się. Jak dotąd nie stworzyła jeszcze żadnej własnej receptury, ale czytała co nieco o tworzeniu eliksirów, zapoznawała się z teorią, by zrobić sobie grunt pod przyszłe badania. Przyswoiła również podstawy numerologii, jej wiedza w zakresie opieki nad magicznymi stworzeniami była ponadprzeciętna, zielarską właśnie szlifowała i poznawała nowe informacje, które mogły się przydać podczas wykorzystywania ingrediencji roślinnych.
- Masz rację, może trzeba opracować zupełnie nową recepturę, zacząć od podstaw, skoro zmienienie składników nie zmieniło właściwości eliksiru? – mówiła dalej, popijając herbatę i co jakiś czas zerkając w notatki. Standardowy eliksir wzmacniający był miksturą słabą, i najwyraźniej nie dało się go znacząco wzmocnić, by przyniósł realne korzyści podczas pojedynków, a nie tylko jako środek przywracający siły po niegroźnych urazach czy chorobach. Najwyraźniej mimo modyfikacji Poppy nadal nie udało się uzyskać pożądanego efektu w przypadku wypicia z wyprzedzeniem, przed uzyskaniem obrażeń. – Może zamiast skrzeloziela użyć serca któregoś z eliksirów leczących rany, i dobrać odpowiednie składniki dodatkowe? Eliksir wiggenowy posiada silne działanie regenerujące, może kora z drzewa Wiggen mogłaby się sprawdzić i w tym przypadku? Albo jagody jemioły? Trzeba by też zerknąć w tablice numerologiczne i wykresy astronomiczne, choć podejrzewam że już to zrobiłaś, kiedy analizowałaś użytą recepturę. – Charlie zastanawiała się nad różnymi opcjami. Zawsze można było przetestować różne serca i składniki dodatkowe, odpowiednio je do siebie dobierając pod względem charakteru i właściwości, i upewniając się, że układ ciał niebieskich również sprzyja połączeniom między składnikami. Jeśli składniki roślinne nie przyniosą rezultatu, można było też przetestować zwierzęce. Charlie sama chętnie wzięłaby udział w eksperymentowaniu i poszukiwaniu tego właściwego serca, które nada eliksirowi zupełnie inny charakter, skoro użycie skrzeloziela tak jak w klasycznym eliksirze wzmacniającym nie przyniosło efektów.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Pracownia [odnośnik]04.01.19 15:35
Nauka nowych umiejętności równała się popełnianiu błędów. W przypadku alchemii błędy te były dość kosztowne, bo i używane składniki do tanich nie należały. Panna Pomfrey ostatnimi czasy zajmowała się warzeniem prostszych mikstur, nie chciała marnować naprawdę cennych składników, zostawiła je zresztą podczas ostatniego spotkania bardziej uzdolnionym.
- Ja mam jeszcze trochę zapasów... - mruknęła, zerkając na kredensy i półki zastawione pudełkami i słojami. - ... ale wstrzymam się do chwili, gdy będziemy pewni, że uda nam się tam dostać. Mam nadzieję, że niektóry wyruszyli już w poszukiwaniu starożytnych kręgów, to naprawdę bardzo ważne.
Wysłuchała uważnie wątpliwości Charlene, pijąc przy tym mocną, dobrą herbatę z ręcznie malowanej filiżanki.
- Nie zmieniłam tylko składniki, ale i sam sposób warzenia, biorąc pod uwagę także receptury innych, wzmacniających środków, ale niestety nie przyniosło to pożądanego efektu... Nie sądzę, aby dalsze próby modyfikacji przyniosły pożądany efekt. Masz rację, to zdecydowanie zbyt mało - przyznała rację Charlene. Doszły do podobnego wniosku. Na nic zdadzą się próby ulepszenia wywaru wzmacniającego. Była to mikstura zdecydowanie zbyt słaba. - Na to wygląda... Choć przyznam, że nieco się boję, że nic z tego nie wyjdzie... - odparła Poppy, z niepokojem spoglądając na notatki. Sądziła, że próba lekkiej modyfikacji eliksiru jest jeszcze w jej zasięgu. Była skromna, ale miała świadomość, że wie wystarczająco wiele, by to zrobić - ale sądziła, że niewystarczająco wiele, by stworzyć coś zupełnie nowego od podstaw. Wizja ta nieco ją przerażała. Aż tak chyba w siebie nie wierzyła, ale skoro już zaczęła... Może warto było spróbować? A nuż się uda? Miała wszak wokół siebie wielu utalentowanych czarodziejów i czarownic. Archibald Prewett trudnił się zarówno uzdrowicielstwem, jak i sztuką eliksirów, Charlene była wybitnym astronomem i zdolną alchemiczką, z pewnością jej pomogą.
- Tak, ale eliksir wiggenowy i maść z wodnej gwiazdy to nie środki profilaktyczne, a leczące rany, które już powstały. A mnie chodzi o to, aby te obrażenia były od razu mniejsze, rozumiesz, co mam na myśli? Aby organizm był bardziej odporny na zaklęcia, które je zadają. Albo... - myśli Poppy znów się rozpędziły, w poszukiwaniu idei działania nowego receptury. - ... albo by sam od razu je nieco podleczył. Dlatego część składników musiałaby mieć właściwości leczące, ale nie jestem pewna, czy samo serce powinno takie być... Ono powinno raczej wzmacniać, nie sądzisz?
Serce eliksiru było wszak odpowiedzialne za główny kierunek działania eliksiru, musiało go wyznaczać, a reszta jedynie z nim współpracować. - Mam na myśli... Coś w rodzaju samoregeneracji ran - wyrzuciła z siebie w końcu. - Tak. To chciałabym zrobić. Muszę jeszcze raz przejrzeć listy składników i ich właściwości, wszystko przeanalizować... - zastanawiała się na głos. - Myślisz, że to ma w ogóle sens? Że w ogóle da się coś takiego stworzyć?
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]04.01.19 19:12
Z tego Charlie również zdawała sobie sprawę, dlatego oprócz pracy dla Munga przyjmowała dodatkowe zlecenia poza główną pracą. Musiała mieć z czego opłacić zakup ingrediencji, zwłaszcza że ostatnimi czasy warzyła dużo eliksirów dla Zakonu i siłą rzeczy zużywała więcej składników niż w czasach przed dołączeniem do organizacji. Anomalie również nie ułatwiały zadania, bo przez kaprysy pogody, szczególnie odczuwalne w poprzednich miesiącach, a zwłaszcza w maju i czerwcu, niektóre ingrediencje roślinne było trudniej zakupić.
- Na razie też się wstrzymam. Mam jeszcze sporo eliksirów, bo nie wszystko rozdałam na spotkaniu. Jak będzie potrzeba więcej to zawsze mogę dorobić – powiedziała. Ostatecznie do ewentualnej wyprawy do Azkabanu pozostawało jeszcze sporo czasu. Najpierw musieli spróbować utworzyć bezpieczne przejście za sprawą magii kręgów. Nie wiadomo, kiedy wszystko będzie gotowe na tyle, żeby Zakonnicy podjęli ryzyko przeprawy. – Ja i Archibald niedługo wybierzemy się do wybranego miejsca. Prawdę mówiąc, trochę się obawiam, co tam zastaniemy, ale mam nadzieję że uda nam się pomyślnie odnaleźć i przebudzić krąg.
Trochę stresowała się przed tą misją. Nie wiedziała, co napotkają, gdy się tam zjawią, i czy w ogóle uda się znaleźć krąg. Ale musiała być dobrej myśli. Co do eliksiru Poppy również była dobrej myśli. Choć uzdrowicielka również była młoda i dopiero zaczynała przygodę z pracą badawczą, tak jak i Charlie, była bardzo uzdolniona w dziedzinie anatomii i magii leczniczej, a Charlie mogła wspomóc ją tą alchemiczną i astronomiczną.
Tak czy inaczej wyglądało na to, że Poppy musiała próbować dalej, skoro pierwszy pomysł, obejmujący modyfikację istniejącego wywaru wzmacniającego, nie zdał egzaminu i nie było efektu.
- W takich przypadkach nie ma innej rady, jak próba znalezienia innych składników, można opracować kilka alternatywnych list ingrediencji, biorąc pod uwagę właściwości i wzajemne połączenia... i próbować dojść do właściwego rozwiązania metodą prób i błędów. – Trudno było tak po prostu wymyślić nową recepturę. Nawet dla dużo starszych i bardziej doświadczonych badaczy były to miesiące pracy, analizowania różnych opcji i testowania ich, aż w końcu odkrywali tą właściwą. Bardzo rzadko zdarzało się, żeby ktoś odkrył coś przez przypadek, już za pierwszym podejściem.
- Rozumiem, o co ci chodzi. Wszystko zależy jednak od serca i składników dodatkowych, a także od receptury. Pracując nad nową musisz przetestować też różne warianty, jeśli chodzi o odstępy między dodaniem kolejnych składników, ich właściwą kolejność oraz mieszanie. – To niestety stwarzało dodatkową liczbę kombinacji, bo trzeba było dojść do tego, jakie odstępy czasowe i kolejność składników będą odpowiednie i pozwolą na uzyskanie właściwej mocy eliksiru. Czasem nawet takie drobiazgi robiły różnicę i wpływały na jakość mikstury, albo wręcz jej nieudanie i uzyskanie czegoś innego niż chciało się uzyskać. Receptury na eliksiry składały się w końcu nie tylko z listy składników, ale i całego sposobu przygotowania, od którego przebiegu zależał wynik warzenia.
- Gdybym miała testować różne składniki znane z właściwości regenerujących, spróbowałabym też z tą korą drzewa Wiggen, należałoby się tylko zastanowić, jak sprawić, by jej właściwości zadziałały z wyprzedzeniem. Typowy eliksir wzmacniający również jest miksturą używaną po fakcie, wzmacnia organizm po chorobie lub uzyskanych ranach, nie działa na osoby zdrowe tak jak na te, które uległy osłabieniu, co mogłaś zaobserwować przy testach z aurorami - mówiła, przygryzając lekko wargę. Zastanawiała się. - A skrzeloziele... Może jego właściwości były jednak za słabe, właśnie dlatego pomyślałabym nad przetestowaniem czegoś silniejszego. Można też oczywiście zastanowić się nad składnikami zwierzęcymi, są stosowane jako serca eliksirów leczniczych rzadziej, ale są takie przypadki, jak na przykład eliksir odtworzenia, którego sercem jest popiół feniksa.
Może dlatego nie powiodły się testy na aurorach, którzy przyjmowali go będąc jeszcze w pełni sił. Eliksiry lecznicze zwykle stosowało się po fakcie, po uzyskaniu obrażeń lub zachorowaniu. Tak czy inaczej choć Charlie ostatnio dużo uczyła się w zakresie zielarstwa, jej wiedza na ten temat nie była wybitna, choć starała się poznawać coraz to nowe informacje o roślinach użytkowanych w alchemii i o ich dodatkowych właściwościach. Gdyby miała naprawdę rozległą wiedzę zielarską, pewnie mogłaby lepiej dobrać ingrediencje roślinne i może trafniej wytypowałaby materiał na odpowiednie serce. A jeśli wśród roślin nie byłoby odpowiedniego efektu, zastanowiłaby się też nad składnikami pochodzącymi od zwierząt znanych z uzdrowicielskich właściwości.
- Próbowałaś szukać dodatkowych informacji o ingrediencjach roślinnych w ogrodzie magibotanicznym? – spytała; może w tamtejszych zbiorach znalazłaby dodatkowe cenne wskazówki? – Nie zrażaj się niepowodzeniami. Testowanie różnych składników i sposobów warzenia pewnie trochę potrwa, ale końcowy efekt może być wart wysiłku. Kto wie, może koniec końców opracujesz własną, autorską recepturę na eliksir, którego jeszcze nikt nie stworzył? Jak będziesz potrzebowała mojej alchemicznej i astronomicznej pomocy, to na pewno wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Pracownia [odnośnik]04.01.19 20:53
- To dobrze - odetchnęła z ulgą na wieść, że Charlene i Archibald planują podróż. Martwiła się o nich szczególnie. Żadne z nich nie było aurorem. Ona trudniła się alchemią, on pracował jako uzdrowiciel. Mówiąc szczerze - obojgu brakowało umiejętności pojedynkowych, obronnych, dlatego podróż dla nich mogła być szczególnie niebezpieczna... Westchnęła ciężko na samą myśl o tym. Nie było jednak innego wyjścia. Zakon Feniksa liczył zbyt niewielu członków cały czas. - Z pewnością dacie sobie radę! Musicie się odpowiednio przygotować i skupić. Weźcie ze sobą eliksiry. Tak na wypadek - pocieszyła ją Poppy.
Pokiwała ze zrozumieniem głową słuchając alchemiczki. Oczywiście, była świadoma tego wszystkiego, o czym mówiła.
- Tak, wiem, alchemia to niezwykle delikatna sztuka... Wszystko ma znaczenie. Pora warzenia, ruch chochelki, częstotliwość i kierunek mieszania, temperatura ognia pod kociołkiem... Wszystko muszę przeanalizować - westchnęła Poppy. Czekało ją całe mnóstwo pracy z opracowaniem nowej receptury. - Możesz być pewna, że wezmę korę z drzewa Wiggen pod uwagę - obiecała Poppy. Regeneracyjne właściwości tej rośliny mogły być naprawdę nieocenione, jednakże potrzebowała jednocześnie czegoś, co wzmocni organizm. Będzie musiała sprawdzić co będzie lepsze - składnik pochodzenia zwierzęcego, czy roślinnego. W eliksirach leczniczych częściej wykorzystywano te drugie jako serca, ale wywar, na jaki wpadła, nie byłby typowym eliksirem leczniczym. - Szczerze mówiąc... Nie. Nie byłam w ogrodzie magibotanicznym. Zaglądałam głównie do książek, wierząc, że to w nich odnajdę odpowiedź. Może powinnam była zapytać Eileen... Nikt tyle nie wie o roślinach, co ona! Ale jak już wiesz, spodziewa się dziecka, nie chciałam jej więc niepokoić... Potrzebuje teraz spokoju i odpoczynku. W takim wypadku chyba naprawdę wybiorę się do tego ogrodu, a nuż ktoś coś mi podpowie... zawsze warto spróbować - zastanawiała się głośno. Pani Bartius, gdyby wiedziała, z pewnością pomogłaby jej swoją wiedzą z zakresu zielarstwa, która była naprawdę imponująca, ale Poppy, jako uzdrowicielka, nie chciała by traciła czas i energię na jej problemy... Przede wszystkim musiała zadbać o siebie i dziecko. - Och, postaram się to zrobić. Muszę, skoro już na to wpadłam! Myślę, że to bardzo by się nam przydało... Przeciwnik jest cholernie silny. Potrafi nas dotkliwie zranić. Wsparcie eliksiru mogłoby być nieocenione, gdyby zaklęcie tarczy zawiodło, gdyby potrafili znów je przełamać - najważniejszym było, że w końcu sformuowała ideę, że uporządkowała myśli. Miała już cel, do którego będzie mogła dążyć przez następne tygodnie. Eliksir, który czyniłby czarodzieja bardziej odpornym na zadawane mu obrazenia, rany, które regenerowałyby się po części same - brzmiało nieprawdopodobnie, niemal bajkowo, ale zamierzała chociaż spróbować. Taki miała obowiązek wobec jednostki badawczej Zakonu Feniksa, wobec profesor Bathildy Bagshot, która obdarzyła ją zaufaniem. - Twoja pomoc będzie nieoceniona, Charlene. Już teraz bardzo mi pomogłaś, naprawdę! Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła, moja droga - rzekła Poppy, a ton jej głosu był ciepły i serdeczny. Nie mogła się powstrzymać, uściskała pannę Leighton po przyjacielsku. Cieszyła się, że ona także była w Zakonie.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Pracownia [odnośnik]04.01.19 23:30
Charlie też się martwiła właśnie dlatego, że wiedziała, że żadne z nich nie miało imponujących umiejętności w magii ofensywnej i defensywnej. Ona była alchemiczką, on uzdrowicielem. Oboje byli bardziej typami intelektualistów niż wojowników i gdyby tak napotkali tam rycerzy Walpurgii, ich sytuacja nie wyglądałaby dobrze. Charlie naprawdę bała się możliwości tych złowrogich czarnoksiężników po tym, co spotkało Bena, Hannah i kilkoro innych zakonników.
- Tak zrobimy, przygotujemy się. Kto wie, co możemy tam spotkać... – wzdrygnęła się. No, ale ktoś musiał wyruszyć na poszukiwania kręgów. Zakonników nie było aż tak znowu wielu, liczyła się każda osoba, która mogła pomóc. A skoro Charlie wiedziała, że na pewno nie podoła Azkabanowi, chciała pomóc chociaż z szukaniem kręgów mocy. Chciała zrobić cokolwiek, żeby pomóc zakończyć koszmar anomalii.
Alchemia była dość zawiłą i subtelną sztuką. Większość jej rówieśników z Hogwartu nie darzyła tego przedmiotu sympatią, a Charlie była jedną z nielicznych prawdziwych pasjonatek. Ale nawet ona, mimo swojej dużej wiedzy, wiedziała jak trudne będzie wymyślenie własnej receptury od podstaw, i że to naprawdę może zająć długie tygodnie, jak nie miesiące prób i błędów zanim dojdą do tego, jakiego użyć serca i jakich składników dodatkowych, nie mówiąc o całej recepturze.
- Z całą pewnością będziesz mieć nad czym myśleć. Będziemy, bo w razie potrzeby będę pomagać ci i na dalszych etapach. Dla mnie to również fascynujące, od dawna marzyłam o tym, by uczestniczyć w prawdziwych badaniach alchemicznych i mieć udział w stworzeniu czegoś nowego. W chwilach wolnych od pracy będę szperać w swojej literaturze, jak znajdę coś ważnego to dam ci znać.
Sama była ciekawa, jakie składniki okażą się tymi trafnymi, i jak długo zajmie opracowanie poprawnej, działającej receptury. Och, oby tylko wszystko poszło sprawnie i żeby im samym się nic nie stało, gdyby tak doszło do jakiejś niepożądanej reakcji. Nie raz słyszała o wypadkach podczas prób tworzenia receptur.
- Sam pomysł takiego eliksiru jest naprawdę dobry. Teraz tylko go stworzyć, bo jak mówisz, w obliczu tego, co potrafią oni, może się bardzo przydać – rzekła. Oczywiście wolałaby, żeby nikt z Zakonu już nie ucierpiał, ale byłoby to bardzo naiwne życzenie, więc lepiej było mieć w zanadrzu środki zaradcze. – Zawsze możesz podpytać Eileen, lub jeśli nie chcesz jej kłopotać, możesz wybrać się do tego ogrodu, naprawdę polecam to miejsce, jest fascynujące. I mają tam instytut ziołouzdrowicielstwa, może tam coś znajdziesz. Zawsze warto próbować różnych opcji i szukać informacji w dostępnych miejscach, a jak będziesz w Hogwarcie, to pewnie będziesz mieć do dyspozycji również tamtejszą bibliotekę i cieplarnie. – Hogwart także posiadał naprawdę imponujący księgozbiór. Charlie uczyła się tam siedem lat, a mimo spędzania dużej ilości czasu nad podręcznikami nie przeczytała nawet jednej dziesiątej tego, co tam było. Ba, pewnie nawet jednej setnej! Było to zwyczajnie niemożliwe w takim czasie. Pamiętała jednak że o samych eliksirach i zielarstwie było bardzo dużo pozycji. Aż żałowała, że już nie miała dostępu do szkolnych zasobów!
Dopiła herbatę i odłożyła na bok wszystkie notatki.
- Cieszę się, i chętnie będę pomagać dalej. To naprawdę niesamowite, co robisz, a dla mnie to przywilej, że mogę w tym uczestniczyć i dołożyć coś od siebie do badań mogących pomóc nam wszystkim – rzekła, także ściskając Poppy. Naprawdę się cieszyła z ich dotychczasowej współpracy i była gotowa do dalszej, a także pełna dobrych myśli, że się uda. Może nie jutro, może nie za tydzień, ale kiedyś się uda.
Porozmawiały jeszcze trochę o badaniach, pracy i innych sprawach, a później Charlie pożegnała się z nią ciepło i wróciła do siebie. Przybyła do Poppy prosto z pracy, a musiała jeszcze trochę odpocząć, by wieczorem uwarzyć parę eliksirów które u niej zamówiono. A rano znów czekał ją Mung.

| zt. x 2




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Pracownia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach