Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 [sen] To nie miało być tak

Go down 
AutorWiadomość
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
dangerous
that's what I want you for
dangerous
when I am in your arms
dangerous
know I will come to harm

OPCM : 33
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime15.09.18 22:45

W lipcową, zimną noc długo nie mogła zasnąć. Przewracała się z boku na bok, w końcu przywołując butelkę alkoholu, która pomogła jej zmrużyć oczy. Sen nie przyniósł jednak Sigrun wytchnienia...

Lord Voldemort nie żyje! krzyczały nagłówki Proroka Codziennego. Na Pokątnej najpewniej trwał właśnie drugi karnawał, ludzie ściskali się, krzyczeli z radości, obcałowywali policzki. Po długiej, wyczerpującej wojnie nadszedł jej kres. Miała wreszcie skończyć się krwawa rzeź, która odebrała rodzicom dzieci, dzieci rodzicom, żony mężom i mężów żonom. Nie oszczędziła nikogo, lecz oto słońce wychynęło zza chmur. Ten, który samozwańczo obwołał się Lordem Voldemortem został pokonany.
Nie wiedziała o tym.
Nie uwierzyłaby nawet, gdyby na własne oczy ujrzała radosne tłumu, jeśli przez kraty wciśnięto by jej Proroka Codziennego. To przecież nie mogła być prawda. Czarny Pan był najpotężniejszym czarnoksiężnikiem jaki kiedykolwiek stąpał po tej ziemi - i nie urodzi się nigdy więcej ktoś taki. Był najsilniejszym czarodziejów wszech czasów. Panem Śmierci. Rookwood w nic tak nie wierzyła jak w niego, jak w to, że jest niepokonany - i zwycięży w wojnie, którą rozpętał.
Brała w niej udział z radością. Przysięgła mu swą różdżkę, zawsze pragnęła mu służyć i czyniła to z rozkoszą, kładła na szali własne życie w boju z aurorami i odbierała cudze, mordując mugoli. Niezmiennie uważała, że postępuje słusznie, że czynią coś ważnego, że walczą o nowy, lepszy porządek. Od zawsze przecież nienawidziła mugoli i pragnęła się pozbyć ich z tego świata, aby czarodziejska społeczność wreszcie wychynęła z cienia i zapanowała nad światem, który należał do nich. Walczyła więc zaciekle, fanatycznie Jemu oddana, wypełniała każdy powierzony jej rozkaz, każde zadanie, nawet najbardziej ryzykowne.
Kładła na szali własną wolność i w końcu została jej odebrana.
Nie pamiętała dokładnie jak to się stało, choć miało to miejsce zaledwie kilka dni wcześniej. Aurorzy zaatakowali znienacka, był ich zdecydowanie zbyt wielu, a ona i Crabbe... Byli już osłabieni. A potem on zwiał, ratując własną skórę, pierdolony tchórz.
Zamknęli ją w niewielkiej celi w Tower, lecz szczerbaty Tim z celi naprzeciwko mówił, że nie potrwa to długo, że odzyskali już władzę nad Azkabanem - i niedługo wszyscy tam trafią. Nie chciała o tym myśleć. Wrzeszczała by się zamknął. Gdyby tylko nie zabrali jej różdżki... Nigdy więcej nic by już nie powiedział.
Czekała. Całymi dniami i nocami. Na to, aż wreszcie pojawi się ktokolwiek. Czekała głodna i spragniona. Czy to był ich sposób na to, aby zmiękła? Leżała na twardej pryczy, zziębnięta i obolała, zastanawiając się w myślach - ile czasu zajmie sługom Czarnego Pana odbicie ich wszystkich z Tower?
Czy w ogóle zdołają? Ile jeszcze miała czekać?




true evil is, above all things, seductive.
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
[sen] To nie miało być tak 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: Re: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime23.09.18 22:36

Lord Voldemort nie żyje! Krzyczały o tym nagłówki najnowszego wydania Proroka Codziennego. Ale ona widziała to na własne oczy. Była przy tym. I zimna satysfakcja spływała na jej ramiona, pozwalając po raz pierwszy od dłuższego czasu wziąć głębszy wdech. Lord Voldemort nie żył. Udało im się. Przegnili ciemne, burzowe hmury, które kłębił się zbyt długo nad Londynem. Znów mogło zaświecić się nad nim złociste słońce. Świat był bezpieczny, zjednoczeni odnieśli zwycięstwo. Strach i trwoga jeszcze miały utrzymywać się w sercach wszystkich, jednak wiedziała, że niedługo na powrót zagości w nich spokój, radość i ciepło.
Woja ją zmieniła.Wojna zabrała jej przyjaciół. Wojna zmusiła ją do kroków i decyzji, które nie były proste i przyjemne. W końcu mogła odpuścić trzymaną od miesięcy niewzruszoną gardę. W końcu wszystkie emocje  dotarły do niej. I gdy Lord Voldemort padł martwy, czuła jak jej kolana uderzają o podłoże, a wszystko co gromadziła w sobie od miesięcy wydostaje się na wolność. Spazmatyczny, pełen bólu i smutku płacz. Straciła tak wiele. Skamandera, Foxa, Hannah, Stephanie… list była długa, tych, którzy oddali życie w imię sprawy. Wielu straciło sprawność ciała. Jedno z zaklęć pozbawiło Bena nogi. Ona sama nie posiadała już połowy małego palca lewej dłoni. Policzek zdobiły trzy podłużne szramy.
Śmierć Voldemorta była jak przesądzenie sprawy, znalezienie i złapanie jego popleczników jednej, po jednym, nadzorowała sama. W końcu złapali i ją, choć słusznie ukrywali ten fakt przed nią.. Rookwood. Gdy jej nazwisko tańczyło na jej języku wypluwała je szybko, niczym największą truciznę. To z jej różdżki zginęli jej przyjaciele. A teraz gniła w Tower, już za moment mając gnić w Azkabanie.
Nie zasługiwała jednak na tak miłościwy los. Tonks chciała jej śmierci, śmierci którą zada własnymi dłońmi. Zamknęła raport nie zerkając w jego stronę.
Dość. Musiała iść.
Nie śpieszyła się, gdy każdy krok zbliżał ją ku Tower, ku niej. Twarz zaścieliła się chmurą, a każdy zdawał się chodzić z jej drogi. Do jej uszu dochodziły dźwięki jasno świadczące o świętowaniu sukcesu jaki odnieśli. Ona jednak nie potrafiła cieszyć się tak jak wcześniej. Zaciskała w dłoni zrulowane wydanie Proroka. W końcu weszła do Tower, strażnicy skinęli jej głową, straż w więzeniu niezmiennie była podwojona, by nie pozwolić komukolwiek na opuszczenie więzienia. Odnalazła jej cele. Spała.
Wyciągnęła różdżkę, powoli ruszając wzdłuż jej celi, opierając osikową różdżkę o kraty wydające charakterystycznym dźwięk. Krok, za krokiem w rytm uderzeń.
- Wstawaj. - poleciła głucho, rzucając na ziemię gazetę. Rozwinęła się, upadając. Wielki nagłówek głosił jedną i niezmienną prawdę.
Lord Voldemort nie żyje.
Nareszcie.





this girls is a soldier and her mouth testes like fear and blood, dust, fire
home and battlefield

Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
dangerous
that's what I want you for
dangerous
when I am in your arms
dangerous
know I will come to harm

OPCM : 33
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: Re: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime22.10.18 18:47

Odizolowane od większości zewnętrznych bodźców zmysły stały się wyczulone, zwłaszcza słuch, ze względu na brak źródeł światła. Spędzała całe dnie i noce w ciasnej, ciemnej celi. Odgłos kroków od razu wyrwał Sigrun z zamyślenia, oderwał od coraz bardziej ponurych myśli i czarnych scenariuszy, które podsuwała coraz bardziej zdesperowana wyobraźnia. Otworzyła szeroko oczy, nasłuchując, a zaraz potem miała ochotę zasłonić sobie uszy, gdy charakterystyczny dźwięk obijanej o kraty różdżki stawał się coraz głośniejszy. Miała wrażenie, że wwiercał się jej w mózg. Syknęła z niezadowoleniem, przewracając się na ciasnej pryczy, w stronę ściany. Gdyby to byli oni, Rycerze Walpurgii, nie zbliżaliby się tu tak powoli; to nie byli oni, tego mogła być pewna.
Wstawaj.
Stanowcza, sucha komenda utwierdziła ją w tym przekonaniu. Obróciła głowę za siebie, w stronę krat, spomiędzy których teraz padały promienie jasnego światła. Musiała zamrugać kilkukrotnie, nim przyzwyczaiły się do niego jej oczy. Nie zamierzała wstawać, nie zamierzała spełniać żadnego rozkazu, skoro to nie byli Rycerze Walpurgii, jednakże jej uwagę przyciągnęła rzucona na ziemię gazeta. Obróciła się na pryczy, wahała się przez kilka chwil. W głowie Rookwood rozpętała się kolejna burza wątpliwości. Czy rzucałaby jej tę gazetę, gdyby było w niej coś co mogłoby przynieść jej pociechę? Wykluczone. Nie zrobiła tego bez powodu. Wahała się przez kilka chwil, lecz w końcu ciekawość zwyciężyła. Musiała dowiedzieć się co działo się na zewnątrz, bo inaczej zwariuje. I tak zwariuje, prędzej czy później, jeśli nikt jej stąd nie wyciągnie. Z niezadowoleniem ruszyła się z pryczy; zbliżyła się do krat, wchodząc jednocześnie w krąg światła, jawiąc się Justine jako wysoka, wychudzona już kobieta o zapadniętych policzkach, podkrążonych oczach i długich, splątanych jasnych włosach. Wychudzenie jedynie pogłębiło nieprzyjemny wyraz jej twarzy, która teraz wyglądała jak obciągnięta skórą naga czaszka. Łypnęła na Tonks gniewnie i porwała gazetę.
Lord Voldemort nie żyje.
Niemożliwe. To kłamstwo. To nieprawda. Oczy Sigrun zrobiły się wielkie, usta rozchyliły się bezwiednie. Nie wierzyła w to, nie chciała w to wierzyć.
- To kłamstwo - warknęła głośno, podnosząc na Justine roziskrzone od złości spojrzenie.




true evil is, above all things, seductive.
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
[sen] To nie miało być tak 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: Re: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime02.12.18 0:04

Lord Voldemort nie żyje, mówiło wszystko w koło. Cały kraj szerzył tą wiadomość dalej, posyłając ją w świat. W cichym, prostym przesłaniu, że teraz, właśnie teraz, w końcu na nowo można było poczuć się bezpiecznie.
Ale Justine nie potrzebowała bezpieczeństwa, dopadając w końcu tego, któego ścigała od ta dawna odnalazła jedynie… pustkę. Brak celu drażnił ją, wbijając się w jej świadomość okrutną rzeczywistością. Oddali wszystko, by go znaleźć i zabić. Swoje życia, swoje miłości, swoje marzenia. Ich celem, ich życiem stał się on. Co miała robić teraz? Co miała robić dalej? Nie miała już nic.
Jej serce nadal drżało lekko na wspomnienie Skamandera, mimo upływu lat nie przestała go kochać. Głupia a może zwyczajnie straszliwa klątwa rodziny jej matki którą dawno temu całkowicie ignorowała teraz tylko przekonywała ją w tym, że nie powinna była. Nikt nie mógł go zastąpić, lata temu oddała mu serce i choć wiedziała że zginął, nie potrafiła nic zrobić na to, że wstrzymywała oddech, gdy zdawało jej się że w tłumie dostrzega jego sylwetkę. A potem on się odwracał. I nigdy nie był nim. Każda złudna nadzieja jedynie dobijała ją bardziej, przypominała, że miała go już więcej nie spotkać. Zresztą, nie tylko jego. Freddie nigdy więcej miał jej nie powiedzieć żeby płakała, jeśli musi. Hannah nie spotka już na dachu jej własnego mieszkania, nie usiądą z Jackie, by napić się wina. Nie usiądą nawet same z Jackie, bo ta odsunęła się całkiem, będąc świadkiem śmierci własnej przyjaciółki. Nie winiła jej, każdy radził sobie na własny sposób.
Ale teraz Tonks miała nadzieję odnaleźć choć minimalną cząstkę ulgii. Nie miała planu, nie przygotowała żadnego, chciała jedynie…
Właśnie, czego?
Chciała, żeby cierpiała tak jak ona, jak oni wszyscy? Wszyscy jej bliscy ludzie, których skrzywdził jej pan i ona sama. Obserwowała ją uważnie, gdy ta obraczała się na pryczy wahając się kilka chwil. Obserwowała ją uważnie, gdy sięgała po gazetę. Obserwowała z zadowoleniem, gdy ta zaczęła drzeć gazetę. Na jej usta wstąpił nieprzyjemny uśmiech.
W końcu. W końcu mogła zobaczyć jak mieszanka emocji przechodzi przez jej twarz, jak świat wali się i upada tuż przed nią a ona nie może nic zrobić, bowiem stało się już wszystko, co najgorsze. Pokręciła powoli głową.
- Nie, byłam tam. Zabiliśmy go. - odpowiedziała jej, wsadzając białą różdżkę między zęby. Zrzuciła z ramion płaszcz i rzuciła go w kąt kompletnie nie przejmując się, że jasny materiał zabrudzi. Odpięła guziki przy rękawach koszuli i powoli podwinęła rękawy. W końcu, gdy już skończyła wyciągnęła różdżkę z zębów i machnęłą nią krótko. Dało się słyszeć szczęk zamka celi w której siedziała Sigrun. - Wychodź. - zażądała przeraźliwie spokojnie. Teraz pozostawało już tylko jedno do zrobienia. Mogła ją torturować zaklęciami, mogła połamać jej kości. Mogła rozciąć skórę. Ale chciała czuć jej krew na własnych dłoniach. Nawet jeśli ta opcja mogła ją samą pozbawić ją życia.
I tak straciła już wszystko.





this girls is a soldier and her mouth testes like fear and blood, dust, fire
home and battlefield

Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
dangerous
that's what I want you for
dangerous
when I am in your arms
dangerous
know I will come to harm

OPCM : 33
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: Re: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime03.12.18 19:01

Spojrzenie brązowych oczu, trudnych do zapomnienia przez te ciężkie powieki i nieprzyjemny wyraz, powróciło do gazety. Tęczówki poruszały się szybko na boki, gdy wciąż od nowa i od nowa czytała nagłówek, a później artykuł. Wychudłe od długich tygodni spędzonych w celi dłonie zaczęły drżeć. Zarówno od zdenerwowania, jak i gniewu, który się w niej przebudził. Niemożliwe! Krzyczał jej umysł, przegniła dusza, każda tkanka ciała. To kłamstwo, znów cisnęło się jej na usta. Nie chciała w to uwierzyć. To nawet nie brzmiało prawdopodobnie. Podarła gazetę ze złością, z furią, energią, o jakiej jej pewnie nie podejrzewała - była przecież wychudła, zmęczona i osłabiona.
- Kłamiesz - warknęła znowu rozjuszona i wściekła; spojrzenie Sigrun zaczynało niebezpiecznie przypominać spojrzenie szaleńca.
Na dnie brązowych oczu czaił się nie tylko gniew, ale i rozpacz - bo jeśli to była prawda, jeśli Czarny Pan zniknął, to straciła wszystko. W s z y s t k o. Z trudem przełknęła ślinę, tak zaschło jej w ustach. Nie chciała wierzyć, że to prawda. Czarny Pan był najpotężniejszym czarnoksiężnikiem jaki kiedykolwiek stąpał po tej ziemi, najsilniejszym czarodziejem wszech czasów. Szczerze w to wierzyła. Była święcie przekonana, że nikt i nic nie jest w stanie się z nim równać. Zebrał w okół siebie utalentowanych i potężnych czarnoksiężników, z pewnością walczyli u jego boku; byli mu wierni, fanatycznie oddani, Rookwood także - i będzie aż do ostatniej chwili.
- Nie bylibyście w stanie - syknęła. Miała mętlik w głowie. Cichy głos w głowie podpowiadał jej, że to jedynie podstęp, że to Tonks sądzi, że ją przechytrzy. Gazeta z pewnością została sfabrykowana. Jeśli aurorka sądziła, że w ten sposób zmusi ją do gadania - to myliła się.
Sigrun łypnęła podejrzliwie na otwarte drzwi. Kolejne przesłuchanie? Niech będzie. Znieruchomiała na kilka chwil, zastanawiając się co powinna uczynić, a potem... Wystrzeliła jak z procy w kierunku Justine. Z szaleństwem w oczach i wrzaskiem na ustach. Rzuciła się na nią, aby wyrwać jej różdżkę, tylko to miała w tamtym momencie w głowie. Jeśli zdoła jej odebrać różdżkę, będzie mogła się stąd teleportować, dołączyć do innych Rycerzy Walpurgii. Do Mulcibera, Rosiera, Goyle'a i innych. Nie wierzyła w to, że wszyscy daliby się złapać. Zresztą - gdzież by ich trzymali, jeśli nie tutaj? Azkaban wciąż pozostawał niedostępny.
Przynajmniej z tego co było jej wiadomo jeszcze przed aresztowaniem.
Sprawa nie mogła być przegrana. Po prostu nie mogła. Byli zbyt silny, Czarny Pan władał mocami o jakich Zakonowi Feniksa nawet się nie śniło - to jej wiara w swego Pana, w jego siłę, nie pozwalała jej dopuszczać do siebie prawdy.




true evil is, above all things, seductive.
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
[sen] To nie miało być tak 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: Re: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime09.12.18 20:28

Była spokojna, tak okrutnie i straszliwie, jakby niewiele emocji pozostało w niej już samej. Ale z każdą śmiercią bliskich jej osób zdawała się tracić część siebie. A gdy zginęła miłość jej życia, mężczyzna, któremu oddała całe serce, jedyny którego mogła kochać i którego kochała po dziś, wtedy coś w niej pękło całkowicie. Miała przed sobą cel, a gdy ten doszedł do końca zrozumiała, że nie ma już nic. Spoglądała bez emocji, jak darła gazetę - pierwszą wieszczkę złych wiadomości. Sprawiało jej satysfakcję niedowierzanie i złość, która w niej buzowała. Była zadowolona z tej oznaki wściekłości i furii. Dokładnie na to liczyła, właśnie tego chciała.
Na jej kolejny zarzut uniosła wargi w nieprzyjemnym uśmiechu pełnym satysfakcji, nie wyglądał on ładnie, czy zachęcająco. Wzruszyła do tego też ramionami dając jej znać, że może jej nie wierzyć, może - ma do tego prawo - ale prawda była jedna i niezmienna.
Lord Voldemort nie żyje.
I była wśród tych, którym udało się tego dokonać. Nie, nie było łatwo - nawet przez chwilę nie odczuli inaczej. Miesiące nieprzespanych nocy, dokładnie rozpoznanie tematu i ciche usuwanie przeszkadzających im pionków. I w końcu finalne starcie, gdy jego obrona była już słabsza.
- Nadal nie doceniasz siły grupy. - powiedziała w jej kierunku opuszczając wargi. To był ich wszystkich problem, ciągle sądzili, że są potężni i niezwyciężeni. Byli, ale nie potrafili dostrzec mocy płynącej z wspólnych działań. - Powoli dostawaliśmy się do środka, pozbawialiśmy go pionków, którymi się zasłaniał, aż w końcu został sam. Sam przeciwko potężnej grupie. To nie trwało długo. - zakończyła jedynie, zajmując się swoimi rękawami. Zostało jej jeszcze jedno do zrobienia i potem… potem mogła odejść w spokoju. Wsadziła różdżkę do tylnej kieszeni spodni i zwinęła dłonie w pięści rozstawiając się szerzej na nogach. I nie pomyliła się wiele, gdy wraz z wrzaskiem na ustach i szaleństwem w oczach rzuciła się w jej kierunku. Na usta Tonks wpełzł leniwy uśmiech. Dobrze w końcu się zaczyna. Nie czekała długo, wiedziała że ledwie sekundy zajmie jej dobiegnięcie do niej. Nie zamierzała dać jej tak łatwo czego pragnęła. Nie zamierzała dać jej niczego. Jedynie z jej martwego ciała mogła wyciągnąć różdżkę, którą tak pragnęła i odkryć, że na zewnątrz nie pozostał już nikt. Wyprowadziła pierwszy cios, zamierzając wykonać silny cios w nos.


idziemy do szafki
|  silny cios w nos





this girls is a soldier and her mouth testes like fear and blood, dust, fire
home and battlefield

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
[sen] To nie miało być tak Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

[sen] To nie miało być tak Empty
PisanieTemat: Re: [sen] To nie miało być tak   [sen] To nie miało być tak I_icon_minitime09.12.18 20:28

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 82


Powrót do góry Go down
 

[sen] To nie miało być tak

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19