Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Korytarz przy skrytkach

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Korytarz przy skrytkach - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime17.10.18 12:59

First topic message reminder :

Korytarz przy skrytkach

Tuż po zjechaniu kolejką na jedne z wyższych poziomów, czarodzieje posiadający w banku swe oszczędności, znajdą się na krótkim korytarzu. Jest to jedna z wielu odnóg skomplikowanego labiryntu sejfów, torów, wagoników i jaskiń, w których wykuto kolejne sale. Ten konkretny korytarz znajduje się blisko powierzchni, jest często uczęszczany. Sklepienie stanowią setki skał, podłoże zaś jest wyślizgane od setek par butów - gdzieniegdzie wystają także stalaktyty i stalagmity. W środku jest cieplej niż na zewnątrz, powietrze zaś jest suche i nieco drażniące. Jedyne oświetlenie stanowią powtykane w kamienie co kilkanaście stóp  płonące pochodnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime18.03.19 14:06

deirdre & jayden13 listopada
Trzynaście goblinów patrzyło na niego raz po raz, jakby chciały skontrolować, z kim też mają do czynienia. Jayden udawał, że w tym czasie podziwia piękne zdobienia na ścianach, żeby nie podpuszczać ich jeszcze bardziej. Wiedział, że nie były to towarzystwie stworzenia i bywały bardzo podejrzliwe — nie raz i nie dwa bywał już w banku Gringotta, gdzie nie spotykały go żadne nieprzyjemności, ale polityczny chaos odbił się również i na tym miejscu. Widać było gołym okiem ogólne podenerwowanie, a sztaby czarodziejów w barwach szlacheckich rodów krążyły po najlepiej strzeżonym budynku Wielkiej Brytanii. Ministerstwo Magii musiało się odrodzić na ich warunkach, ale również i dzięki ich pieniądzom. Vane dumał nad tym, dlaczego w ogóle starali się podnieść z gruzów to, co zostało zniszczone, zamiast wymienić siedzibę. Nie posiadali rozległych posiadłości, które mogliby dostosować do własnych potrzeb? Ich służący jednak wybierali za ich pośrednictwem kolejne pieniądze ze skrytek, wywołując w zgromadzonych w Gringocie goblinach poczucie niepokoju. Rozumiał to i starał się być wyrozumiały, chociaż to wiercenie mu dziury w głowie przez tyle par oczu wcale nie było pokrzepiające. Gdyby nie wyraźna poprawa niektórych z jego ważnych relacji, zapewne byłby tym już z lekko poirytowany. Na razie pozostawał jednak myślami gdzie indziej, a przynajmniej na tyle, żeby nie odczuwać większej nerwowości grasującej po tym miejscu. Do tego wszystkie formalności trwały dwa razy dłużej niż normalnie... Musiał poprosić dyrektora Dippeta o wolny dzień, zanim jeszcze zdecydował się wybrać trochę pieniędzy ze swojej skrytki w celu zakupu paru rzeczy potrzebnych mu do przeprowadzki. Wydawać by się mogło, że takie rzeczy nic nie kosztowały, a jednak się mylił.
- Oto pańska różdżka, profesorze - zaskrzeczał główny z goblinów, wyciągając pokraczną dłoń o długich palcach i paznokciach. Jayden wyrwał się z transu podziwiania pracy dekoratora wnętrz i spojrzał na karzełka na podeście. Uśmiechnął się, dziękując równocześnie za poświęcony mu czas. Jego grymas nie został jednak odwzajemniony. Jak bardzo różniły się te stworki od skrzatów domowych... Jednak też miały wielką moc, o której granicach mało kto wiedział. A może nikt nie wiedział?
- Profesorze Vane. Proszę za mną. - Drugi głos rozległ się tuż koło jego nogi, a gdy tylko astronom tam spojrzał, zobaczył młodego goblina, który patrzył na niego z wyraźnym wyczekiwaniem. Nie czekając na odpowiedź, obrócił się na pięcie i poczłapał w stronę wagoników, które miały dostarczyć klienta na miejsce. Jay ruszył za istotą, będąc już przyzwyczajonym do ich opryskliwości i zdystansowania. Nie sądził jednak, że stać je było na błąd. Najwyraźniej jednak miał się o tym przekonać na własnej skórze akurat tego dnia. Korytarze wyglądały identycznie w każdej alejce, dlatego, gdyby nie jego przewodnik, czarodziej na pewno by się zagubił w plątaninie korytarzy. Odetchnął lekko, gdy dotarli na miejsce, a goblin otworzył jego skrytkę. Jednak dopiero gdy mężczyzna przekroczył próg, coś go tknęło.
- Przecież to... - zaczął, widząc zdecydowanie nie swoje rzeczy. Lub właściwie nie dostrzegając charakterystycznego nieładu, który znajdował się w jego skrytce. Tutaj panował zupełnie inny układ. Nie zdążył jednak wrócić na korytarz, bo grodzie zamknęło się tuż przed nosem Jaydena, a goblina już dawno za nimi nie było. - Halo?! - rzucił zdezorientowany astronom, uderzając dłonią w ciężkie drzwi, jednak te ani drgnęły, pozostając tak samo nieruchomymi, jak otaczające go ściany. - No, ruszcie się! - rzucił pod nosem, zmagając się z zamknięciem i napierając na wrota całym ciężarem. Nie mógł tu po prostu utknąć.




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime23.03.19 17:31

Ostatnie tygodnie przemknęły szybko, gwałtownie, jak różnorodne krajobrazy za oknem magiczne przyśpieszonego pociągu; kalejdoskop bodźców i nieznośny upływ czasu wywoływał mdłości, Deirdre więc mocno zaciskała powieki, cała zesztywniała, skupiona jedynie na powstrzymywaniu się od wrzasku przerażenia. Opanowanie kosztowało ją całą zgromadzoną energię, dlatego też egzystowała w transie, w katatonicznej rutynie, większość dni przesypiając. Nocami zaś błąkała się po najgorszych koszmarach, zawieszona gdzieś pomiędzy jawą a snem. Realność stała się tylko abstrakcyjnym pojęciem, nie przejmowała się więc ani potwornymi burzami, które objęły całkowite panowanie nad Wielką Brytanią, ani chłodem, ani domagającym się jedzenia organizmem. Tkwiła w zawieszeniu, dopiero tego ranka podejmując jakiekolwiek sensowne kroki, mające na celu uporządkowanie zgliszczy dawnego życia.
Nie pamiętała, jak znalazła się w Banku Gringotta, to nie było jednak istotne; otulona czarnym płaszczem, nie skrywającym już jednak doskonale pełnego, ciążowego brzucha, przemaszerowala przez główny hol. Pozornie mogła wydawać się pewna siebie, ale tak naprawdę na sercu zaciskało się lodowate imadło, utrudniające zachowanie kamiennej twarzy. Wydawała się chora i strapiona, co mało obchodziło obsługującego ją goblina. W ferworze politycznych zmian oraz w natłoku obowiązków - większość wystraszonych anomalijnymi burzami czarodziei pragnęła wybrać swe oszczędności - nie poświęcał wtapiającej się w tłum petentce presadnej uwagi. Sucho poprosił ją o różdżkę, a gdy już przesunął owłosionymi palcami po ciemnofioletowym drewnie i dokładnie przyjrzał się nieco szpiczastej końcówce, westchnął ciężko, mrucząc coś pod nosem. Deirdre odebrała różdżkę i nawet nie wytarła jej o rękaw szaty; było jej wszystko jedno, dalej ledwie muskała opuszkami taflę rzeczywistości, zamknięta w prywatnym piekle we własnej głowie, pełnym goryczy, żalu i ognisk wściekłości. Podążyła za goblinem nieśpiesznie, nawet nie orientując się, kiedy marmurowe posadzki i złote kandelabry ustąpiły półmrokowi kamiennych korytarzy. Szła przed siebie powoli, a ciepłe podmuchy wydobywajace się z wnętrza setek jaskiń muskały niezdrowo bladą twarz, odgarniając z niej długie, czarne włosy. W końcu stanęła przed swoją skrytką - na widok okrągłego wejścia i wybitego na srebrzystej tabliczce numeru zrobiło się jej mdło; goblin zdążył już odblokować mechanizm, po czym zniknął, a ona, została sama. Na progu bolesnego sprawdzenia swych zasobów.
Skrytka nigdy nie pękała w szwach a Deirdre nie mogła poszczycić się bogactwem, lecz kiedy mieszkała w Białej Willi w ogóle nie kłopotała się finansami. Teraz znów musiała stawić czoła finansom; bała się otworzenia drzwi, spojrzenia na to, co zostało z oszczędności. Czy Rosier mógł się tutaj dostać, wykorzystując upoważnienie, i wyczyścić wnętrze z ostatniego sykla? Czy na posadzce zobaczy choć stertę galeonów? Deirdre przymknęła na moment oczy i wypuściła powoli powietrze, po czym nacisnęła mechanizm. Zamki zastukały a grube drzwi odsunęły się z cichym trzaskiem, pozwalając zajrzeć do środka.
Gdyby tylko widoku nie przesłaniał...mężczyzna. Mericourt otworzyła szeroko oczy, w zupełnym zaskoczenu wpatrując się w czarodzieja, którego najwidocznej przyłapała na...kradzieży? Przez moment nie mogła zebrać myśli, po prostu, w całkowitym szoku, wpatrując się w tkwiącego po drugiej stronie drzwi człowieka. Nie była w pełni sobą, nie zapanowała nad niepokojem i zdziwieniem, ale nie sięgnęła też od razu po Zaklęcie Niewybaczalne. Zacisnęła palce na różdżce i uniosła ją przed siebie, celując nią w złodzieja. - Nie ruszaj się - wychrypiała trochę słabym tonem. - Wysyp wszystko, co masz w kieszeniach - rozkazała najpierw, pewna, że nieznajomy skrywa w szacie większość jej majątku.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime03.04.19 13:52

przepraszam za obsuwę Embarassed

To przestało być zabawne w momencie, w którym drzwi zatrzasnęły się, a Jayden nie miał żadne możliwości wydostania się, bo... No, właśnie. Jak skoro nie było żadnej klamki, uchwytu, zaklęcia zapewne również nie działały, a wiedząc o najnowszych anomaliach, profesor wolał nie ryzykować usmażeniem się lub spłonięciem żywcem w środku budynku, skąd nie mógł uciec. Co za potworność... Właśnie w momencie, gdy wszystko zaczynało się prostować, a właściwie tylko część jego świata ulegała poprawie. Reszta wciąż była tak samo brutalna, ale wolał uczepić się tego jednego zdarzenia niż tłamsić się na nowo całym złem. Potrząsnął głową, czując, że za bardzo zaczął znów wciągać się we własne myśli, zamiast skupić się na tym, jak powinien wyjść z nieswojej skrytki. Początkowo sądził, że może to światło go oszukiwało i był wśród swoich rzeczy, ale nie. Nie był pewien dlaczego w ogóle goblin poprowadził go właśnie tutaj. Przecież Jay nawet nie miał klucza do tej skrytki, a co dopiero miałby być jej właścicielem? Nie mieli tutaj jakichś odpowiednich zabezpieczeń na wypadek, gdyby magiczna istota otworzyła nie ten skarbiec co należało? Będąc dość często w murach banku Gringotta nie spotkał się jeszcze z taką niekompetencją. Sądził, że gobliny były nieomylne i bardzo pedantyczne. Perfekcjoniści w każdym calu, którzy nie mogli znieść wiecznie wesołego astronoma. A teraz? Teraz nawet i one nie miały nawet czasu, żeby zająć się odpowiednio klientami, którzy nie chcieli problemów. Vane na pewno ich nie chciał, chociażby z tego względu, że nie miał na nie siły.
Odetchnął, siłując się po raz kolejny z drzwiami i napierając na nie z całej mocy. Co ciekawe naprawdę drgnęły, jednak nie przez wzgląd na jego wysiłki. Wręcz przeciwnie. Czarodziej zachwiał się, starając się nie wpaść na kobietę przed sobą, dlatego gwałtownie się cofnął, o mało nie tracąc równowagi. - No, w koń... - zaczął, ale nie skończył, bo kobieta wycelowała w niego różdżką. Najwyraźniej nie była wcale pomocą, a właścicielką skrytki. I to niezwykle znajomą, bo Jayden mógłby przysiąc, że kiedyś już ją widział. Nie było jednak czasu na kontemplowanie nad tą zagwozdką. Musiał jakoś się wytłumaczyć z tej niejednoznacznej sytuacji. - To pomyłka! Nie przyszedłbym przecież nikogo okradać - odparł hardo, stwierdzając oczywistość. Bo trzeba było być zaprawdę szalonym, żeby sądzić, że można było tak po prostu wejść do wielkiego skarbca w banku Gringotta i wyjść niezauważonym. Szaleństwo. - Nic nie zabrałem - powiedział kobiecie, gdy zażądała wysypania zawartości jego kieszeni. Absurd, ale co miał zrobić, żeby udowodnić tę pomyłkę? - Jeśli to ma cię uspokoić... - zaczął, po czym wolną ręką spokojnie sięgnąć do kieszeni i wyciągnął z niego kompas astronomiczny, mapę, cyrkiel, kawałki papieru i kilka innych rzeczy, które rzucał jej pod nogi, a które na pewno nie były złotem czy pieniędzmi. Nie były też specjalnie cenne. Cóż... Przynajmniej dla tych, którzy nie rozumieli astronomii lub nie zależało im na tej dziedzinie.




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime03.04.19 18:46

Myślała, że nic nie będzie w stanie jej zaskoczyć, że stabilny stan katatonii utrzyma się już na zawsze, a jedynymi wypełniającymi ją emocjami będzie lęk, dezorientacja i rozpacz. Myliła się, życie potrafiło serwować najznamienitsze przekąski w postaci słodkich niespodzianek, wprowadzających do nawet tragicznej rutyny szczyptę pikantnej nowości. Szkoda, że w tym przypadku los postanowił wyrwać ją z okowów marazmu postawieniem na drodze kolejnej przeszkody w postaci złodzieja. Niezwykle sprytnego, Gringott słynął ze swoich zabezpieczeń, więc ten, kto odważył się włamać do należącej do Deirdre skrytki, musiał być szalenie utalentowany pod względem rabunków - lub też szalenie głupi. W pierwszej chwili nie była w stanie ocenić, z którym rodzajem czarodzieja ma do czynienia, wpatrywała się w niego uważnie, bez mrugnięcia, a długie palce kurczowo obejmowały ciemnofioletowe drewno różdżki. - Zapewne tak mówi każdy, dosłownie każdy, przyłapany na gorącym uczynku złodziej - odparła spokojnym, opanowanym tonem, choć napięte rysy twarzy oraz błyszczące oczy zdradzały lekki zdenerwowanie oraz niemalże zwierzęcą czujność. Tłumaczenia czarodzieja nie zdały się na nic, cóż innego mógł powiedzieć rabuś, napotkany w trakcie wykonywania dość samobójczego skoku na galeony? Złodziejaszek - rozsądnie dla jedności swego ciała i głowy - nie wykonywał gwałtownych ruchów ani, przynajmniej na razie, nie szykował się do ucieczki, spełniając rozkaz ciągle spiętej Deirdre, próbującej wyjaśnić tą sytuację. Mechanizm obronny skrytki musiał zatrzymać przestępcę w środku, tak, na pewno to właśnie się wydarzyło; ale dlaczego nie wszczęto alarmu? - Rzuć na ziemię też różdżkę. Dla własnego dobra - poleciła znów tonem nie znoszącym sprzeciwu. Co, jeśli nieznajomy zaatakowałby ją znienacka? Potrafiła się obronić, ale teraz, w wyraźnym, brzemiennym stanie była osłabiona, powolniejsza; wolała nie próbować swych sił ze spryciarzem, łasym na bogactwa skrywane w banku.
Nagle - poczuła lekkie zażenowanie, dziwne, obce uczucie; jeśli rzezimieszek liczył na syty połów, srogo pomylił się w wyborze numeru skrytki. W wykutej w skale jaskini leżało zaledwie kilka stosów sykli i knutów oraz jeden, samotny galeon. Deirdre widziała teraz dokładnie wnętrze sejfu, a pustka, rozpościerająca się za plecami nieznajomego aż bila po oczach. Co nie oznaczało, że zamierzała puścić tę napaść płazem. Zerknęła w dół na dziwne, niezrozumiałe dla niej przyrządy; dotknęła lunety czubkiem obcasa, obkręcając ją lekko. - Złodziej posiadający fałszoskop? Urocze - skomentowała, dalej tym samym, beznamiętnym tonem, wykazując się przy tym absolutną niewiedzą na temat astronomii. - Jeśli jesteś na tyle wykwalifikowany, by włamać się do Gringotta, zapewne masz też zaczarowane kieszenie lub torbę - ponownie spojrzała ostro na mężczyznę, wywrócenie kieszeni nie było żadną gwarancją. Dalej celowała w niego różdżką, czekając na bardziej wyczerpującą odpowiedź - i jednocześnie grając na czas, nie wiedziała, czy powinna dokonywać samowolnego aresztowania w Gringocie i czy to nie ściągnęłoby na nią przesadnej uwagi. Do tej pory przemykała w półcieniach półświatka, zamierzała też pozostać tam jak najdłużej, skryta przed czujnymi spojrzeniami aurorów.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime08.04.19 21:16

Gdyby wiedział, że dzisiaj coś takiego się mu zdarzy, nie ruszałby się do miasta. W końcu to nie była zbyt przyjemna sytuacja. Nawet zazwyczaj ugodowy profesor poczuł zwyczajną irytację tym całym cyrkiem. Szczególnie że pomyłka kogoś innego sprowadziła na niego nieprzyjemne doznania i oskarżenia o kradzież. Co za absurd! Wpierw zamknięcie w obcej skrytce, a później nadejście ratunku, ale nie w takiej formie, w jakiej by sobie tego życzył. Daleko było czarownicy do pokojowego nastawienia, jednak co miał zrobić? Mógł jedynie starać się ją uspokoić. Wiedział, że znajdował się w dość niefortunnej oprawie, ale... Miała rację. Trzeba było być wyjątkowo głupim, żeby próbować okraść zamkniętą skrytkę. Co z niego byłby za złodziej na dobrą sprawę? Nie chciałby być tak żałosnym przestępcą. W ogóle nie chciałby być, ale jeśli już by był, to na pewno nie tak tępym. Jeśli miał wyjść cało i bez szwanku na reputacji stanie, będzie o czym rozmawiać w Hogwarcie. Zapewne grono pedagogiczne nie miało dać mu spokoju. Już nie dawali z uwagi na cały chaos, który się dział w ostatnich miesiącach w życiu astronoma. A teraz to... Oskarżenie o kradzież i bycie rzezimieszkiem. Świetnie. - Ilu takich spotkałaś? - spytał, zanim stwierdził, że powinien był się ugryźć w język. Ale trudno. I tak szedł już kobiecie na rękę. Nie przejawiał żadnej agresji, wyrzucił wszystkie swoje rzeczy na ziemię, ręce na widoku. Co jeszcze mógł zrobić? Przecież nic więcej przy sobie nie miał. Myślał, że wszystko pójdzie mniej więcej dobrze, gdy... To następne słowa rozkazu kazały mu zareagować w odmienny sposób. - Nie - odparł, marszcząc brwi. Oddać różdżkę? Co jeszcze? Dać się skuć jak ostatni złoczyńca i zamknąć w Tower of London? Odsiedzieć z kryminalistami kilka nocek, będąc niewinnym? W tym bałaganie politycznych niesnasek nikt by nie zwracał uwagi na to, że zamknęli nie tego co trzeba. Lub w ogóle zajmowali się zwykłą pomyłką, nie wielką kradzieżą. - Jesteś z policji? Może biura aurorów? - spytał, szczerze w to wątpiąc. Jeśli jednak była, to mogła mu pokazać jakiś dokument. - Zawołaj kogo chcesz, ale nie myśl, że oddam różdżkę nieznajomej. - Trzymał się swojego i nie zamierzał rezygnować. Nie robił wciąż gwałtownych ruchów, jednak palce mocniej chwyciły za magiczną broń, gdyby zamierzało się dziać tutaj coś... Niespodziewanego. Z jego strony nie miało się nic wydarzyć. - Ostrożnie proszę. To luneta - mruknął poruszony, widząc jak kobieta butem trąciła jego rzeczy. To nie była byle jaka luneta. Miał ją ze sobą, odkąd tylko dziadek przekazał mu ów przedmiot do podziwiania większych ciał niebieskich. - Nie wiem co to fałszoskop. - Z dalszym przebiegiem wszystko nabierało coraz więcej kolorów absurdu. Jego spojrzenie z wyraźnie ugodowego przerodziło się w zażenowanie i zmęczenie zaistniałą sytuacją. Gdyby mógł, ukryłby twarz w dłoniach. - Może jeszcze mam się rozebrać? - rzucił, nie wiedząc już jak zareagować. Nie zamierzał oddawać różdżki. Co to za cyrk? Gdzie ten goblin? To już przestało być śmieszne. - Przecież mówiłem... - zaczął, przejeżdżając dłonią przez twarz, czując frustrację nieporozumieniem. - Nie jestem złodziejem. Znalazłem się tu przypadkiem. Przyprowadził mnie tu młody goblin. Najwyraźniej cały ten zamęt go... Zagubił. Zanim zrozumiałem, że nie jestem w swojej skrytce, właz się zamknął. - Odczekał chwilę, wzdychając ciężko i starając się uspokoić. - Wezwij kogoś i rozwiążmy to na spokojnie.




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime09.04.19 9:40

Zmrużyła oczy, co tylko podkreśliło ich koci kształt: nie spodobało się jej pytanie nieznajomego, ale nie zamierzała go zignorować. – Zbyt wielu, by dać się nabrać na sztuczki chodzącej niewinności – odparła po prostu, bez wrogości, jedynie informacyjnie. Wenus nauczyło ją czujności w towarzystwie mężczyzn, po których należało spodziewać się zawsze najgorszego. I chociaż stojący w progu skrytki bankowej mężczyzna sprawiał bardzo łagodne wrażenie, to mógł jedynie tak wyglądać, skrywając pod maską zdezorientowanego przejęcia oskarżeniami prawdziwą twarz rzezimieszka, gotowego poderżnąć jej gardło celnie rzuconym Lamino. Zrobiła krok w lewą stronę, bliżej otwartych, ciężkich drzwi, instynktownie chcąc przybliżyć się do ewentualnej bariery, za jaką mogłaby się szybko schować. Najbardziej niepozorni czarodzieje bywali najbardziej niebezpieczni.
- Nie, ale jestem odpowiedzialną obywatelką, która nie będzie przymykać oka na kradzież cudzego mienia, niezależnie, do kogo należy – odparła dumnie i całkowicie szczerze; przestrzeganie regulaminów i prawa było dla niej podstawą egzystencji; rzecz jasna prawa, które sama wyznawała. Ład, porządek i sprawiedliwość, tym powinno kierować się państwo, które na ich oczach otrzepywało się z popiołów. – Nie chcę, żebyś mi ją oddał, po prostu ją odłóż – wyjaśniła zdecydowanie. Naprawdę nie rozumiał, że było to podstawowym wymogiem bezpieczeństwa? Ciężarna kobieta natknęła się na obcego czarodzieja we własnej skrytce, chęć rozbrojenia go była więc zdroworozsądkowym rozwiązaniem, dopóki nie zjawią się tutaj funkcjonariusze lub – na co liczyła znacznie bardziej – gobliny. Troska bruneta o tajemniczy przyrząd, lśniący teraz pod obcasem jej buta, wzbudziłaby w niej zadowolenie, może nawet wesołość i w innych okolicznościach chętnie pobawiłaby się tym najwidoczniej ważnym dla astronoma przedmiotem, finalnie tłukąc drogocenne szkiełko: teraz jednak nie odczuwała satysfakcji, była zmęczona i obolała. Uniosła wyżej brwi na dziwne prychnięcie mężczyzny, po czym skutecznie udała skrajne zawstydzenie. – Co też pan proponuje– wychrypiała, doskonale odmalowując na swej twarzy czerwony rumieniec. Na moment uciekła wzrokiem, kiedyś lubiła odgrywać rolę delikatnej niewiasty, ale nawet to nie sprawiło jej radości. – Dlaczego mam panu zaufać? To niedorzeczne – wypowiedziała na głos myśli ich obydwojga, ciągle sfrustrowana trzymaną przez podejrzewanego złodzieja różdżką. Najchętniej podeszłaby do złotego dzwonka alarmowego, zawieszonego w wykutej wnęce na każdym piętrze, ale wtedy musiałaby stracić z oczu łasego na jej złoto – a raczej brak jej złota – rzezimieszka. – Jeśli wezwę gobliny, a pan oskarży je o popełnianie błędów – będąc przyłapanym w cudzej skrytce – zapewne skończy pan jako pokarm dla trzymanych na niższych piętrach smoków – poinformowała rzeczowo, okrzepnięta na tyle w tej niewygodnej sytuacji, że powróciła do uprzejmości wobec nieznajomego. Ciągle trzymając go jednak w zasięgu unieruchamiającego zaklęcia, gdyby zamierzał rzucić się do ucieczki lub faktycznie zacząć się rozbierać.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime18.04.19 8:38

Ostatnimi czasy dość często bywał w Londynie, by zajrzeć na Ulicę Pokątną i nie tylko, by sprawdzić stan swojej skrytki bankowej. Tak naprawdę mało go to interesowało, bo nigdy nie musiał martwić się o fundusze. Posada nauczyciela w Hogwarcie zapewniała bardzo godziwe wynagrodzenie, a Jayden nie był też osobą, która patrzyła na każdy knut, widząc w nich jedyną drogę ku szczęściu. Teraz jednak planował opuścić Hogsmeade i nie musieć wstawać każdego poranka ze świadomością, że Pandora nie miała pojawić się już nigdy w tych czterech ścianach. Nie mieszkali ze sobą zbyt długo, jednak śmierć kuzynki nie była czymś, z czym łatwo mógł się oswoić. Podanie mu tej informacji również nie było subtelne przez co zupełnie wybił się ze swojego normalnego rytmu życia i stanu, w jakim się znajdował. Potrzebował przeliczyć, na co i gdzie byłoby go stać w przypadku szukania nowego domu. Nie chciał zatrzymywać się w Londynie ani w Szkocji. Vane'owie pochodzili z Irlandii i właśnie tam uciekały często myśli profesora, by wrócić na ziemię swoich przodków.
Zanim jednak cokolwiek z tego było możliwe, musiał przejść problem, w którym się znalazł. Nie obchodziło go już, co tak naprawdę się wydarzyło. Chciał po prostu wyjść z banku i wrócić do Hogwartu, żeby nie musieć być oskarżanym o kolejny błąd. To śmieszne. Nie zrobił nic złego, źle nim pokierowano, a fakt, że znalazł się, gdzie się znalazł, nie było jego życzeniem. Gdyby wiedział... Powinien był podpytać młodego goblina czy to na pewno jego skarbiec. Z drugiej jednak strony nigdy nie był świadkiem pomyłki tych magicznych istot. Co więc się wydarzyło? Czy aktualny chaos związany z odbudową Ministerstwa Magii aż tak wpłynął na to, co działo się między pracownikami banku Gringotta?Najwidoczniej koniec tego roku nie miał być bardziej szczęśliwy od poprzednich miesięcy. Jak wszystko miało się psuć, to wszystko. Jay nie zareagował na słowa kobiety, nie chcąc się już kłócić. Chciał stąd wyjść. To wszystko. - Zapewne tak właśnie zrobią, nie chcąc wyjaśnić jak dokładnie dostałem się do cudzej skrytki - odparł, wiedząc, że gobliny były bardzo czułe na punkcie swojej pracy i jeśli podejrzewałyby kogoś o złodziejstwo, nie zabiłyby go ot tak. W końcu jak się mógł tam dostać? Jak mógł przejść ich zabezpieczenia? A jeśli w ich szeregach był ktoś, kto mu pokazał przejście? A może faktycznie to wszystko było jedynie pomyłką? Cokolwiek by to miało być, wylądowanie jako obiad u jednego ze smoków w dolnych częściach banku było aż nadto wymyślne.




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime19.04.19 14:56

Wyjątkowo uparty rzezimieszek znów ją ignorował, nie reagując na żadne pytanie i wyjaśnienie dotyczące kwestii bezpieczeństwa. Sytuacja podobała się jej coraz mniej, a dezorientacja ustąpiła narastającej frustracji, nie ukazującej się jednak w żaden sposób na bladej twarzy. Czujnie obserwowała każdy jego ruch, spodziewając się, że mężczyzna odłoży różdżkę, co bez wątpienia usprawni proces wzywania bezstronnych goblinów - niestety, nic takiego nie miało miejsca, zrezygnowany czarodziej trwał w swym postanowieniu. Deirdre uniosła nieco brwi, skoro chciał stąd jak najszybciej wyjść i nie miał nic do ukrycia, dlaczego to wszystko utrudniał? Nie mialo to najmniejszego sensu i gdyby posiadała w skrytce więcej skarbów, mogących paść ofiarą beztroskiej grabieży, zapewne zapobiegawczo zneutralizowałaby zagrożenie szybkim zaklęciem petryficusa. Wolała jednak nie wymierzać sprawiedliwości na własną rękę, uznanie ze strony magicznej policji lub aurorów mogłoby skupić na niej przesadnie wiele uwagi; zresztą, z bankowego konta czarodziej mógł wynieść co najwyżej garść sykli. - Skoro chcesz podjąć ryzyko- skomentowała, prawie wzruszając ramionami, na co nie pozwalała uprzejma czujność. Cofnęła się o krok, potem o drugi, ciągle trzymając różdżkę w pogotowiu. Na moment przesłoniły ją otwarte drzwi skrytki, ciężkie, wzmocnione, z magicznym zamkiem - czy miała do czynienia z kuglarzem, znającym niesamowite sztuczki, pozwalające na włamanie do tego miejsca? Cóż, o tym - i o jego losie - zadecydują gobliny, najpierw jednak musiała wezwać te stworzenia, wypełniając swój obywatelski obowiązek. Gdy znalazła się przy wykutej w ścianie wnęce ze złotym dzwonem, dotknęła go końcem różdżki, a on - rozkołysał się i rozdzwonił. Wąskie, strome korytarze czeluści Banku Gringotta wypełniły się trudnym do wytrzymania hałasem. Powietrze wręcz wibrowało od irytującego dźwięku, budzącego nie tylko strażników, ale i z pewnością umarłych. Deirdre ledwie powstrzymała chęć zakrycia uszu: alarm nie trwał jednak długo, zanim się spostrzegła, na krańcu korytarza pojawiła się trójka goblinów, śpieszących w ich stronę. Podejrzliwe, małe oczka wwiercały się to w nią, to w stojącego na progu skrytki czarodzieja. - Ten czarodziej włamał się do mojej skrytki: gdy przekręciłam klucz, przebywał w środku - powiedziała od razu, wyczekując jakiejś reakcji lub interwencji. - Nie uciekał, odsłonił też kieszenie, ale chciałabym upewnić się, że nic nie zniknęło ze środka - dodała, przedstawiając obiektywnie całe zdarzenie. Nie zamierzała ferować wyroków a jedynie zadbać o resztę swego mienia.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime24.04.19 18:40

Nie interesowało go specjalnie, co kobieta sobie o nim myślała. Nie miał wszak na to wpływu, gdy postanowiła go oskarżyć o kradzież. Miała ku temu wszelkie powody, lecz dlaczego w taki sposób? Czemu tak agresywnie? Może sam był przewrażliwiony jak każdy w ostatnim czasie? Czasie pełnym katastrof, wydarzeń zagotowujących krew w żyłach, zmian, nad którymi nikt nie miał kontroli. Aktualna sytuacja nie zapowiadała się najlepiej. Oczywistym było, że zaczęła się wojna, która gnieździła się pod powierzchnią już długi czas i wybuchła, raniąc dokoła swojego miejsca narodzin wielu czarodziejów i czarownic. Konflikt miał pochłonąć jeszcze większą ilość ofiar i niestety nie miały to być zapewne osoby zaangażowane bezpośrednio w walki. W końcu kto ostatnio ucierpiał na szaleństwie, które ogarnęło całą Wielką Brytanię? Anomalie zabrały z łóżek dzieci, a mugolskie, niemagiczne potomstwo zostało obłożone strasznymi, niezrozumianymi dlań przekleństwami. W Hogwarcie panował więc jeden wielki chaos, bo nie wiadomo było, kiedy ani skąd nadejdzie uderzenie i zaskoczenie. Niewinne istoty niosły w sobie wielką magię, nad którą nie potrafiły zapanować. Nikt nie potrafił.
I pomiędzy tymi wszystkimi nieszczęściami stał się właśnie on. Przyłapany na kradzieży profesor, który nie zawinił. Ale jednak nie wyglądało to najlepiej. To w ogóle nie wyglądało. Nie odezwał się, jednak gdy kobieta zdecydowała się przywołać gobliny, obserwował uważnie całe zbiegowisko, które się wytworzyło. Jak mógł się spodziewać, strażnicy nie wyglądali na szczęśliwych i łypali na niego groźnie, słuchając relacji kobiety. - Znalazłem się tu przypadkiem. Jeden z waszych goblinów zaprowadził mnie do złej skrytki. - zaczął, ale zaraz gobliny pokręciły głowami i kazały przenieść się do odpowiedniego miejsca przesłuchania. Vane spędził jeszcze dwie godziny na tłumaczeniu się z zaistniałej sytuacji, a o jego końcowym wyroku zaważyło odnalezienie młodego, nieuważnego goblina, który został zapewne obłożony wieloma reprymendami. Jaydenowi nic nie udowodniono, przeproszono sucho — bo gobliny nie miały w zwyczaju specjalnie się rozdrabniać — i wypuszczono po spisaniu niezwykle szczegółowego raportu. Co za dzień...

|zt




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Korytarz przy skrytkach - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Korytarz przy skrytkach   Korytarz przy skrytkach - Page 2 I_icon_minitime25.04.19 8:27


Choć złoty dzwon alarmowy zatrzymał się już w miejscu, Deirdre ciągle czuła nieprzyjemne wibracje w tyle głowy, jakby echo tego ogłuszającego dźwięku ugrzęzło pomiędzy kośćmi czaszki już na zawsze, niczym rój rozwścieczonych szerszeni. Zmrużyła nieco oczy, ale nie dała po sobie poznać ani zdenerwowania ani napadu bólu, czujnie obserwując działania nieznajomego. Podejrzewała, że w chwili wybrzmienia alarmu, wykorzysta chwilową nieuwagę, by wesoło uciec przed wymiarem goblińskiej sprawiedliwości – nic takiego się jednak nie stało, czarodziej ani drgnął, dalej wpatrując się w przestrzeń przed sobą z mieszaniną irytacji i znużenia. Mericourt nieco opuściła różdżkę, ciągle mając ją jednak w pogotowiu, i z niecierpliwością, zapewne równą tej odczuwanej przez złodziejaszka, oczekiwała pojawienia się goblinów.
Nie musiała długo czekać, wkrótce wąski, podziemny korytarz zapełnił się strażnikami o długich palcach, niechętnych spojrzeniach i dziwnych włóczniach trzymanych w owłosionych dłoniach. A może były to tylko kijki lub jakiegoś rodzaju broń? Zupełnie się na tym nie znała, zresztą, nie to było najważniejsze, a szybkie rozwiązanie sytuacji. Od razu przystąpiła do rzetelnego wyjaśniania okoliczności, nie wdając się jednak w rozpaczliwe szczegóły: osądzenie podejrzanego leżało w rękach goblinów: wątpiła, by te istoty zgłaszały podobne wypadki magicznej policji, wolały wymierzać kary osobiście, w Banku Gringotta mając pewną autonomię. Bez mrugnięcia okiem wpatrywała się więc w plecy zabieranego gdzieś mężczyzny, poszturchiwanego, otoczonego gromadą goblinów, syczących coś w swym języku. Jeden z nich został obok niej, niechętnie przepraszając za zaistniałą sytuację, po czym wyciągnął z kieszeni pergamin, by mogła upewnić się, że nic nie zostało zabrane ze skrytki. Spoglądała na krótkie podliczenie z skrywanym zażenowaniem i paniką: oszczędności topniały w zastraszającym tempie, a wkrótce w ogóle nie będzie potrzebowała skrytki w tym miejscu. Rozejrzała się po wnętrzu, na pierwszy rzut oka niczego nie brakowało, goblin zaoferował jednak, że przeliczy pozostałe sykle. Dławiąc się wewnętrznym wstydem, zgarnęła ostatnie galeony i opuściła pomieszczenie, zastanawiając się, czy gdyby w środku spoczywała mała fortuna, złodziejaszek także z takim spokojem oddałby się w ręce goblinów.

| zt




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
 

Korytarz przy skrytkach

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Bank Gringotta-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19