Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Kwiecista polana
AutorWiadomość
Kwiecista polana [odnośnik]01.11.18 18:07
First topic message reminder :

Kwiecista polana

Urokliwa polana wyścielona kwiatami jest położona nieopodal stawu - łączy je malownicza ścieżka, wyłożona na całej długości drewnianymi deskami. Kwiaty rosną tu bardzo długo, zaczynając od wczesnej wiosny, kończąc na późnej jesieni, dlatego cieszy się całkiem dużym powodzeniem u mieszkańców posiadłości rodowej i jest częstym celem spacerów oraz letnich pikników na łonie natury. Można tu trafić na przeróżne gatunki motyli oraz ptaków.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kwiecista polana [odnośnik]02.02.19 12:47
Ceremonia była po prostu piękna i wzruszająca; Titus ukradkiem ocierał łzy zbierające się w kącikach oczu, ale naprawdę nie mógł ich powstrzymać. Płakał na każdym ślubie, a ten był dodatkowo wyjątkowy - obchodzony w gronie prawdziwych przyjaciół, a nie sztywnej zgrai arystokratów, którzy co rusz posyłali sobie sztuczne uśmiechy; paskudztwo! Mogli sobie bojkotować wesele, to nie miało znaczenia, a złączone dzisiaj świętym węzłem małżeńskim rody Ollivnderów oraz Prewettów podjęły jak najbardziej prawidłową decyzję.
- Zawsze wzruszam się na ślubach... - szepnął do swojej partnerki, wspierając palce na jej dłoni, wsuniętej pod jego ramię. Na weselu miał pojawić się w towarzystwie i to nie byle jakim - jego dzisiejszą partnerką była sama lady Charlotte Moore tylko... tylko skórę miała prawie białą i porcelanową, pozbawioną choćby jednego piega, włosy gładkie, jasne, a oczy w kolorze gorzkiej czekolady. To było istne szaleństwo, ale nie nazywałby się Titus Ollivander gdyby nie spróbował. W tym momencie był naprawdę wdzięczny Weasleyom za eliksir wielosokowy oraz dziewczynie, która oddała swój włos w imię miłości. Co prawda w tym pięknym wydarzeniu brały udział osoby nieczystej krwi, ale Titus był pewien, że stary Waylon by go zabił, gdyby pojawił się w towarzystwie nikomu nieznanej charłaczki. A tak? Tak nestor był zadowolony, oni mogli spędzić ze sobą trochę czasu, a mama Ollivander już planowała kolejne wesele, zadowolona, że jakaś dziewczyna wreszcie wpadła mu w oko. Wszystkie poprzednie potencjalne kandydatki na żonę przyjmował raczej nieszczególnie ciepło.
Po ceremonii zaślubin przyszedł czas na życzenia, więc wraz ze swoją partnerką złożyli najserdeczniejsze na dłonie państwa młodych, ba, obdarowali ich nawet prezentem - Titus własnoręcznie wykonał drewnianą płaskorzeźbę przedstawiającą oczywiście samego kuzyna Ulysesa oraz jego uroczą małżonkę. Nie było to może wybitne dzieło sztuki, ale podobno liczył się gest. Po wszelkich uprzejmościach mogli już tylko się weselić - jeść, pić oraz...
- O nie, mama tu idzie, zatańczmy. - szepnął do Lotty, wysuwając z jej dłoni kieliszek szampana, by wraz ze swoim odłożyć go na jedną z tac - Jak nas dorwie to będzie paplać i paplać, w dodatku totalnie zawstydzające rzeczy, za mało wypiłem, żeby to przełknąć. - wywrócił oczami, po czym zamknął swoją partnerkę w ramie i tanecznym krokiem porwał ją prosto na parkiet. Raczej nie miała wyboru.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Kwiecista polana [odnośnik]02.02.19 12:47
The member 'Titus F. Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 73
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]03.02.19 20:59
Taniec balowy 0, -50


Czuła się jak jakaś księżniczka na wielkim balu. Miała suknię jak z bajki, Alexander jej ją sprawił i w sumie to Lotta w pierwszej chwili nie wierzyła w to co widzi, bo gdzie tam jakaś taka ona, prosta dziewczyna w takiej sukni? Delikatnie błękitnej, ładnie zdobionej, nie pstrokatej od dodatków ale jednak bogatej, z wyraźnie dobrych materiałów. Była na nią odrobinkę za duża, a ona sama miała wrażenie że wygląda jak przebrana. Eh z resztą była przebrana, a jednak uśmiechała się patrząc w lustro bo w sumie to nie z sukienki się cieszyła tak na prawdę, tylko z tego całego ślubu i że Titus chciał iść z nią, a nie z jakąś szlachcianką. Bo o nie wszystkie była coraz bardziej zazdrosna i nic na to poradzić nie mogła, tylko czekać aż rodzice każą mu za jakąś wyjść.
Eliksir wielosokowy okazał się absolutnie paskudny, aż przez chwilę zastanawiała się, czy ktoś nie robi sobie z niej kiepskiego żartu. A jednak już po chwili zaczęła się zmieniać, nabrała bardziej kobiecych kształtów, do tego z pięć centymetrów doszło jej do wzrostu. Włosy wygładziły się, zrobiły znacznie grubsze i bardziej lśniące, straciły wyraziście rudą barwę, a zmieniły na blond, piegi poznikały z jej twarzy, nos stał się bardziej jakby zadarty,błękitne oczy stały się ciemno brązowe i zmieniły kształt i ona cała się stała jakaś taka... inna. Dobrze z resztą, że Neala zgodziła się jej pomóc bo Lotta to by się pewnie trzy razy zagubiła w tej sukni i włosy sobie powyrywała czyniąc jakąś katastrofę, a tak to się razem wystroiły, we dwie jakoś tak łatwiej i nawet koczek ładny jej się udał!
Wypiła eliksir na krótką chwilę przed wyjściem, po czym stała i nie mogła się nadziwić. Fabianne Selwyn to bardzo piękna dziewczyna, jak się okazuje.

Ceremonia była piękna, we wspaniałej scenerii, wszędzie las, kwiaty, roślinność i gdyby to wszystko nie było tak eleganckie, mogłoby to być nawet swojskie w jakiś sposób. Krępowała się mimo wszystko, choć widząc że w okolicy jest znacznie więcej osób nieszlacheckich, zaczęła się rozluźniać. Kiedy podeszli bliżej państwa młodych, wypowiedziała zwięzłe życzenia, jakoś tak zapomniała języka w gębie i w ogóle, ale to ostatecznie rodzina Titusa, więc to i lepiej że to raczej on mówił. Zaraz z resztą odeszła z nim do przekąsek, chętnie próbując jakichś dziwnych czekoladek, które okazały się być pyszne. Chciała też pooglądać poszukiwanie welonu, chętnie porozmawiała po wszystkim z jedną z rzeźb, strasznie ją to z resztą bawiło - że to taki o kamień, a jednak może z nim rozmawiać i ma ten kamień osobowość jakiejś konkretnej osoby.
I spojrzała na Titusa, na tyle dzisiaj radosna że w sumie to nic jej więcej nie było trzeba. Może i to nie był jej świat, jej twarz, jej strój i wszystko, ale bawiła się wspaniale.
Dopiero kiedy usłyszała o mamie Titusa to w sumie serce jej mocniej zabiło, bo każdy szlachcic raczej łatwo się połapie że z nią jako szlachcianką jest coś nie tak. Uśmiechnęła się więc, odstawiła kieliszek jaki dał jej Titus i chętnie dała się pociągnąć na parkiet.
- Chętnie bym posłuchała jej historyjek. - stwierdziła zaczepnie, a jednak kiedy stanęli na parkiecie to się połapała, że ci ludzie tańczą trochę inaczej i że tu to jakoś tak więcej szlachty jest. I w sumie nie dziwne. - Titus, ja nie umiem tak... - dodała po części rozbawiona, po części skrępowana, zerknęła jak tam inni się obejmują i spróbowała jakoś tak podobnie zaplątać na nim swoje ręce, ale czuła się przy tym tak karykaturalnie, że w sumie to nie mogła przestać chichotać.
- Kiedy się trochę bardziej upiją, musimy zdecydowanie podmienić kapelę na lepszą. - stwierdziła szeptem, pozwalając żeby on ją raczej jakoś tak kręcił czy cośtam, dreptając przy tym i na prawdę się starając. Bo tańczyć przecież umiała! Tylko nie takie tańce, ona przecież zawsze skakała w rytm muzyki i to wystarczyło.
- Wiesz, ładniej by nam poszło jakbym ci stanęła na stopach i ty byś nogami za nas poruszał. - stwierdziła. - Szkoda, że nie pomyśleliśmy żeby ci jakoś buty utwardzić i zabezpieczyć. - dodała, bo to by fajne było! Tylko te buty takie ładne. No i palce Titusa to by chyba umarły po trzech tańcach. Ale trzeba mu takie fajne buty znaleźć do takiego tańca!


korzystam z anomalii dla dzieci!
Zużywam eliksir wielosokowy jedną porcję! Jestem ładną blondwłosą Selwynką.


One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Charlotte Moore
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Charłak
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_mkp6pdRTLW1qbxi45o8_500
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Re: Kwiecista polana [odnośnik]03.02.19 20:59
The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


#1 'k10' : 2

--------------------------------

#2 'k10' : 6

--------------------------------

#3 'k100' : 52
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]03.02.19 23:40
- No nie wiem, ona jest szalona, założę się, że już nam planuje wesele. - wywrócił oczami. O nie, nie pozwoliły swojej mamie zamęczyć Lotty. Na bank by świergotała jaki to z niego był słodki bobas, a jaki nieznośny i jak zwymiotował kiedyś Waylonowi na nową szatę, dosłownie chwilę przed bardzo ważnym spotkaniem. Jak Kostek wybił mu dwa przednie mleczaki i seplenił dopóki zęby nie odrosły. Albo jak będąc malcem zawstydzał guwernantki bo zawsze przy ubieraniu udawał, że jest szympansem i chciał biegać nago... Może i dla niej było to rozkoszne oraz zabawne, ale dla samego Titusa po prostu niezwykle żenujące. Nie, nie, nie, jego dziewczyna nie powinna wiedzieć takich rzeczy.
- Po prostu daj mi się poprowadzić, a będzie dobrze. - mrugnął jednym okiem, uśmiechając się lekko. Może i żaden był z niego mistrz tańca towarzyskiego, ale znał podstawowe kroki i powiedzmy, że w miarę umiał poprowadzić kobietę, nawet jeśli deptała mu po palcach. Więc prowadził ją po parkiecie, w może nie do końca sztywnym walcu, ale jakimś dziwnym pomieszaniu z poplątaniem.
- Co, poskakałby człowiek do czegoś żywszego? - roześmiał się - Ja też. Dobrze, że przygotowano naprawdę dużo alkoholu. - kolejna salwa śmiechu wypada spomiędzy jego warg, kiedy wspólnie obracają się w piruecie.
- A tam, świetnie sobie radzisz jak na pierwszy raz. Masz w sobie naturalny talent do tańca, moja droga. - ostatecznie była przecież lady, nawet jeśli wychowaną daleko poza dworem. Niemniej krwi nie oszukasz - Cieszę się, że tu ze mną jesteś. Naprawdę muszę podziękować Brendanowi za pomoc. I Neali oczywiście, obydwoje świetnie się spisali. - pokiwał głową i nagle, nie wiadomo skąd, spadł na nich deszcz kolorowego konfetti. Czarujące!
- Łał, nie wiedziałem, że przygotowali efekty specjalne, chyba naprawdę nieźle nam idzie ten cały taniec. - ponownie parsknął śmiechem, kręcąc jeszcze jeden piruet, przez cały parkiet, bo co się będą ograniczać; młodzi byli, chcieli się dobrze bawić. Może nawet z tego powodu mogli sobie pozwolić na trochę więcej luzu? Nie czuł na karku świdrującego spojrzenia nestora, więc póki co było naprawdę dobrze.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Kwiecista polana [odnośnik]03.02.19 23:40
The member 'Titus F. Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 48
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]10.02.19 11:17
- Hmm, też chcę na łonie natury. Ale kwiaty muszą być żywsze, jakieś słoneczniki na przykład i trochę maków. - oznajmiła mu tonem niemalże despotycznym, bo przecież miała to przemyślane, a ślub to oczywistość. Zaraz jednak znowu się wesoło uśmiechnęła. No, troszkę przemyślane to miała bo kto nie lubi wyobrażać sobie przyszłości jak już się zakocha, oczywiście tej najlepszej wersji przyszłości, ale w tym temacie na pewno żartowała, bo wiedziała że ma z Titusem dość ograniczony czas, aż na tego nie zacznie naciskać nestor.
A gdyby tak podszywać się pod tę Sewlynkę wiecznie?
- No dobrze, dobrze... - próbowała rozumieć jego gesty, czy dać sobą bujać i kręcić i w sumie to chyba sporo nawet jej szło, tylko jej nogi jakoś tak nadal się troszkę plątały nie w tę stronę co trzeba. Trochę mocniej też zacisnęła na nim dłonie, jakby to miało jej pomóc. Cóż - troszkę się w sumie stresowała, choć Titus całkiem skutecznie odciągał jej myśli.
- Mhm, niech się lekko spiją i nie zauważą jak przekabacimy zespół do czegoś lepszego. - tak, była o tym przekonana. Choć w sumie to nie lubiła towarzystwa ludzi spitych ale czego się nie robi dla lepszej muzyki? No, poświęci się no.
- Oczywiście że tak. Lata praktyki. - wyszczerzyła zaraz zęby w uśmiechu pełnym dumy, zadzierając przy tym lekko brodę, bo co, nie wierzyłeś we mnie, chłopczyku? i zaraz się zaśmiała. - Aż dziw, że wcześniej nie wpadliśmy sobie w ręce na jakichś tańcach.
Ostatecznie oboje to lubili i oboje sporo wychodzili potańczyć i powinni na siebie wpaść, a tutaj się okazuje że jakieś ptaszysko musiało oszaleć, coby jedno z nich na drugie popchnąć! Szalony świat.
Na wspomnienie o Weasleyach, tylko uśmiechnęła się szerzej. Tak, mieli masę szczęścia, że tamci mieli eliksir jakiego trzeba i, że chcieli się nim podzielić. W sumie to zafundowali im w ten sposób bardzo magiczny dzień w świecie marzeń, a panna Moore, w tej chwili lady Selwyn nie mogła przestać szczerzyć zębów w uśmiechu. Oby tylko nie zgubiła pantofelka uciekając o północy!
A może lepiej niech go zgubi?
Zaraz spadło na nich konfetti i Lotta znów się zaśmiała, patrząc w górę na kiczowate karteczki.
- No, postarali się. - przyznała. Podobało jej się tu. Wszystko było takie bajkowe. - W sumie to czuję się bardziej jak księżniczka niż jak lady dzisiaj.
Przyznała jeszcze, zanim Titus ją zakręcił w jakiś dziwny sposób, a ona dała sobą zakręcić i nawet na nikogo nie wpadła! Tym razem. Na szczęście parkiet nie był zapchany.



lets play a game

1-35 - wywracam się na ciebie i lądujemy razem wywracając jeszcze jakąś lordowską parę
36-70 - chcesz mnie okręcić, ale w sumie to przypadkiem puszczasz i piruetuję na ziemię przez pół podestu, udawajmy że tak miało być!
71-100 - cudawianki, stoimy na nogach!


One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Charlotte Moore
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Charłak
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_mkp6pdRTLW1qbxi45o8_500
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Re: Kwiecista polana [odnośnik]10.02.19 11:17
The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


#1 'k10' : 9

--------------------------------

#2 'k10' : 2

--------------------------------

#3 'k100' : 29
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]27.02.19 0:55
- Będę mieć je na względzie - odpowiedział gładko, i faktycznie miał zamiar pilnować swoich stóp, aby przypadkiem nie podeptać Melanii. Był pewien, że bardzo długo by mu tego nie wybaczyła i wypominałaby mu to później przy każdej okazji. Taki już miała urok, że czasami trafiała swoimi uwagami w samo sendo, bezlitośnie wypominając mężowi to czy owo, wtrącając swoje trzy grosze tam, gdzie mogła. Tyczyło się to również tych tajemnic, które przed nią ukrywał, a o których coraz bardziej zdawała sobie sprawę, jednak Lucan już dawno postanowił trzymać ją od tego wszystkiego z daleka. Ostatnim czego pragnął, to narażanie Melanii lub zakonu na niebezpieczeństwo.
- Och, ale ja lubię kiedy się starasz - choć mógł długo mówić o tym, że Melania wygląda pięknie nawet zaspana i w koszuli nocnej, nie znaczyło to, że był mniej zadowolony, gdy jego małżonka prezentowała się w pięknych, drogich kreacjach oraz wymyślnych fryzurach. Lubił, gdy się stroiła, szczególnie, gdy robiła to specjalnie z myślą o nim. Chyba ciężko byłoby znaleźć mężczyznę, którego ego nie zostałoby mile połechtane na wieść, że jego kobieta pragnie wyglądać zniewalająco specjalnie dla niego.
Parę lat wstecz Lucan miewał chwilami takie momenty zadumy, kiedy próbował sobie wyobrazić, jak jego życie wyglądałoby, gdyby u jego boku trwała lady Longbottom, a nie Greengrass. Wtedy jeszcze potrafił sklecić w głowie jakiś obraz - kobietę jasnowłosą, smuklejszą i wyższą niż Melania, z lwim sercem i przeszywającym wzrokiem sokoła. Na wspólnych spacerach spędzili dziesiątki godzin. To jednak były dawne czasy. Gdy dziś próbował przywołać jej twarz przed oczami, najwyraźniej widział ją we wspomnieniach z dni, kiedy grywał dla lady Longbottom na fortepianie. Kiedy jednak spróbował ujrzeć ją w roli swojej żony, a także matki swojego dziecka, jej obraz natychmiast zastępowała Melania. Starał się więc mówić swojej obecnej wybrance oraz okazywać swoje uczucia jak najczęściej - by wiedziała, jak wiele znaczyła dla niego jej obecność i jej wsparcie. Nawet jeśli to doprowadzało ją do rumieńców. - Poza tym, co powiedzieliby państwo młodzi i inni goście, widząc cię tylko w koszuli nocnej? - już nie wspominając o tym, że Lucan byłby zwyczajnie zazdrosny. Po weselu miało się kręcić w końcu tylu mężczyzn, jeszcze który by spojrzał na Melanię w niewłaściwy sposób! I finalnie doszłoby do tego, że Abbott musiałby bronić honoru żony, a przecież Ollivanderowie nie chcieli by burd na swoim ślubie. Sam Lucan także wolał zdecydowanie spokojniejsze przyjęcie.


We carry on through the stormTired soldiers in this war
Remember what we're fighting for


Lucan Abbott
Zawód : Znawca prawa, pracownik Służb Administracyjnych Wizengamotu
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
If you can't fly, run
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6172-lucan-havelock-abbott https://www.morsmordre.net/t6437-loki#164163 https://www.morsmordre.net/t6439-obys-nie-mial-zatargow-z-prawem#164173 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-rezydencja-abbottow https://www.morsmordre.net/t6547-l-h-abbott
Re: Kwiecista polana [odnośnik]27.02.19 0:55
The member 'Lucan Abbott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 22
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]05.03.19 21:43
Centrum uwagi i dla niego nie było zbyt komfortową pozycją - choć w przypadku formalnych i dworskich aktywności, zdołał się przyzwyczaić. Nie był mistrzem tańca, ale nie można było zarzucić Ulyssesowi braku poprawności. W porównaniu do małżeństwa, taniec nie stresował go wcale.
- Przypływ, odpływ, coś w tym jest - skomentował krótko, wiążąc wizję Julii właśnie z tymi zjawiskami. Niewykluczone, że księżyc miał wpływ na trytony. Uniósł lekko kącik ust, słysząc zapewnienie. - Byle nie w samotności - coś tam mamrotnął, wspominając ostatnie spotkanie z tymi krwiożerczymi istotami, teraz widzianymi w spowolnionym tempie sennego, księżycowego tańca.
- Już ci naopowiadali? - zapytał, intonację umieszczając gdzieś między powagą, rozbawieniem, a kpiącym podziwem dla prędkości rozprzestrzeniających się historii, choć owe tempo wcale nie powinno go dziwić - nie miał pojęcia, czy do Julii faktycznie dotarły opowieści o dziesięcioletnim poważnym przyszłym różdżkarzu, czy była to wizja tak oczywista, że jedyna. - Romantyczne, huh? - Był przecież uosobieniem romantyzmu w każdej możliwej postaci! W swoje liczne młodzieńcze teorie (zwłaszcza naukowe) potrafił wierzyć bardzo długo, zawsze znajdując dla nich w miarę sensowną argumentacje, dzięki czemu nie brzmiały jak bzdury wyssane z palca - prawdopodobnie gdyby część z nich wrócił do życia w obecnych czasach, racząc bajkami osoby niezwiązane z różdżkarstwem, rozmówcy byliby skłonni uwierzyć w ich sens. Oczywiście wiedział już, gdzie istniała granica między wyobrażeniami a prawdą, aczkolwiek kłamstwo szło mu bardzo dobrze, stąd nawet bez większego przekonania mógłby odświeżyć wysnute w przeszłości teorie, dając im nowe życie. Tym razem nie powstrzymał uśmiechu, ukazywanego tak rzadko - lecz odezwał się dopiero po chwili, zawczasu układając parę słów w myślach, na moment uciekając wzrokiem w korony drzew, nim z powrotem przeniósł go na partnerkę. Istniało jedno, jedyne przypuszczenie, które utkwiło w nim do dziś - od dłuższego czasu nie myślał o nim, zakopując pod innymi sprawami i teraźniejszością. W ramach tego jednego elementu mógłby opowiadać długo, wyłapując kolejne historie z przeszłości, lecz pierwszy taniec nie był najlepszą ku temu sposobnością, dlatego wolał raczej odnieść się do sedna.
- Miałem kilka teorii, skąd drzewa biorą tak specyficzną moc - stwierdził mgliście, wciąż nie do końca wiedząc, jak to ująć, by się nie rozgadać, dlatego kontynuował dosyć niepewnie i powoli - musząc skupić się także na tańcu. Dzielił się tymi dumaniami jedynie w dzieciństwie, z czasem przesuwając całkowicie do sfery rozmyślań.
- Ich gatunki dają się ująć w ogólny schemat - natury, które badaliśmy latami. Nie każde jest odpowiednie na różdżki, niektóre są bardzo stare, w dobrej kondycji, a niewiele da się z nich stworzyć. Wierzę, że pośredniczą zmarłym - podsumował spokojnie. - Albo już wtedy byłem poważny - był - albo to jedyny absurd, który pozostał do dziś - mruknął żartobliwie.


psithurism (n.)
the sound of rustling leaves or wind in the trees
Ulysses Ollivander
Zawód : mistrz różdżkarstwa, numerolog
Wiek : 33
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler

and somehow
the solitude just found me there

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 49ef0cf60175f20be70ba8f5ceb218e8
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Re: Kwiecista polana [odnośnik]05.03.19 21:43
The member 'Ulysses Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 28
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]07.03.19 1:23
- Już tęsknisz za jeziorami?
Była zdziwiona gdy Ulysses zgodził się ruszyć z nią za pierwszym razem i do dziś uważała, że to było szalenie lekkomyślne zważywszy na jego chorobę. Wspominała to jednak wspaniale. Pierwszy raz była tak blisko nich, pierwszy raz obserwowała je, były na wyciągnięcie ręki, rozmawiały a ona słuchała i nawet dawała radę się z nimi porozumieć. Wiedziała, że musi wrócić, zupełnie jakby dostała wtedy pierwszą dawkę narkotyku który pociągał ją jeszcze zanim wzięła.
- Nie musieli. - nie wyobrażała sobie małego Ulyssesa z wesołym uśmiechem ganiającego za biedronkami. Nawet jeśli bywał beztroskim dzieckiem, Julia po prostu nie byłaby w stanie ułożyć sobie w głowie podobnego obrazu. Zbyt duża abstrakcja.
Słuchała go uważnie, obserwowała uśmiech, rzadkie zjawisko. Byli pod pewnymi względami podobnymi do siebie dzieciakami. Ona zapewne mniej poważnym i znacznie bardziej emocjonalnym, a jednak wiązała ich pasja. Choć pociągały ich inne rzeczy, ich fascynacja była szczera, a swoje początki miała w ich początkach.
Na podsumowanie całej tej historii, jej usta wygięły się w krótkim uśmiechu. Tańczyli już między parami, mogli rozmawiać, a ona wciąż się zastanawiała.
- Chwilami mam wrażenie, że jesteś dwiema osobami w ciele jednej. - teraz miała przed sobą Ulyssesa, z którym szła między Trytony i którego uczyła trollińskiego. Tego samego z którym poznawała się powoli niedaleko zagrody jednorożców, który podchodził do niej w podobny sposób jak ona do zwierząt - powoli i spokojnie, nie sięgając po zaufanie czy przywiązanie na które nie zdążył zapracować, a cierpliwie funkcjonując obok i dając się poznać, przynajmniej do granicy jaką uważał za słuszną. Julia nazwałaby to oswajaniem.
Problem polega na tym, że istniał też drugi Ollivander w którym dostrzegała pogardę, wyższość i który raczej nie planował się z nią liczyć. A Julia która właśnie zmieniała całe życie gubiła się w tych osobowościach, nie mogąc wiedzieć na co właściwie się pisze. Wiele ostatnich wydarzeń sprawiło, że ich relacja się wycofała. Ulysses z jakim rozmawiała w tej chwili potrafił ją rozbawić, nawet były aspekty w których postrzegał świat podobnie jak ona. I gdyby istniał tylko on, Julia chyba nie bałaby się w tej chwili przyszłości. W tej chwili jednak nie mogłaby powiedzieć że mu ufa.
Nie pytała, którego z nich będzie widywała częściej. Nie sądziła, żeby on sam wiedział. Bo tak samo jak mieli wiele wspólnego, byli też szalenie niedopasowani.
- Nikt nie udowodni, że to jest lub nie jest absurd. - stwierdziła w końcu, wracając do rozmowy o bzdurach lub nie-bzdurach. Czarodzieje nie znają źródła magii tak na prawdę. - Jest wiele wierzeń w których kult przodków odgrywa kluczowe znaczenie. Czemu nie mieliby być źródłem jakiejś specyficznej magii?


She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Julia Prewett
Zawód : Weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett https://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 https://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 https://www.morsmordre.net/t4527-skrytka-bankowa-nr-1093#96304 https://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Re: Kwiecista polana [odnośnik]07.03.19 1:23
The member 'Julia Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 61
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kwiecista polana [odnośnik]08.03.19 1:26
Pokręcił głową, zachowując wiele powagi mimo względnego rozluźnienia. Potrzebował odskoczni, oderwania i silnych bodźców, może nawet potrzebował ich bardziej niż inni, tłumiąc w sobie zbyt wiele - stąd lekkomyślne wyprawy, których ostatnio pragnął wyjątkowo mocno. Pragnął ucieczek, innych światów i oddechu, w codzienności gubionego tak łatwo. - Nie. Po prostu wolę cię żywą - odpowiedział szczerze i oszczędnie, wiedząc już doskonale, że w pewnych sprawach nie potrafiła odpuszczać. W zbyt wielu. Największe rany zadawali sobie skrajnościami, nie mogąc znaleźć środka.
Ulysses doceniał szczerość, ta konkretna, złożona w pojedyncze zdanie, wybiła go jednak na pół taktu z rytmu - szybko do niego powrócił, nie dając po sobie poznać chwilowego zawieszenia, lecz Julia, prowadzona w tańcu, mogła ten błąd wyczuć doskonale. Zdawał sobie sprawę z ciężkiego charakteru, był świadom trudności w zbudowaniu zaufania - wzajemnego, pośredniczącego historiom, emocjom i wszystkiemu, co za grubym murem. Ludzie nie zmieniali się z dnia na dzień, po trzydziestu dwóch latach nie potrafił otworzyć się na zawołanie, tym bardziej trudno było mu trwać w tym stanie. Był emocjonalny i empatyczny - emocji jednak nie dało się zrozumieć, były irracjonalne, niewłaściwe, poprzestawiane, przerażające. Momentami - traumatyczne. Milczał, nie wiedząc, jak ma odpowiedzieć, czując się nienaturalnie we własnej skórze. Ludzie nie stanowili prostych linii, nie byli albo albo, mieli lepsze i gorsze dni, reagowali na zupełnie różne sposoby, czasami do zmiany w postawie wystarczał jeden szczegół, zakorzeniony w umyśle najgłębiej. Widział w nich wiele twarzy, rzadko tylko jedna była tą prawdziwą. A mimo tego, mimo wiedzy o jasnych i ciemnych odcieniach szarości, poczuł się przepołowiony. Na wady i zalety, na czarne i białe, na warte i niewarte. Jak ryba, której można odciąć głowę, pozbawić kręgosłupa, płetw i wybrać to, co nadaje się do spożycia.
Może właśnie dlatego nie dopuszczał do siebie ludzi.
Nie odezwał się, z obawy przed przejściem w drugą osobę. Miał wrażenie, że nawet pojedyncze słowo może sprowokować jej nadejście - za krótką myślą potoczyło się poczucie winy, rozpacz, strach, dlatego sprawdzonym sposobem pozbył się emocji - nie potrafił nawet zidentyfikować ich ani nazwać - pogrążając w kolejnej, mentalnej pustce. Nie chciał murów - miał serdecznie dość pojedynczych słów, rujnujących całą pracę. Karkołomną - czuł się bowiem, jak gdyby Julia wymagała od niego natychmiastowego odsłonięcia i bezgranicznego zaufania, jakim darzył pojedyncze jednostki tego świata, podczas gdy sama potrzebowała oswojenia. Nie wiedział, jak próbować, gdy owe próby odrzucała - a wymagały od niego o wiele więcej niż sądziła. Pamiętał aż nadto wyraźnie, jak cierpliwie docierała do niego Valerie. Wzrok przebiegł po koronach drzew, chcąc zostawić ją gdzieś w ich gąszczu, jeszcze nietkniętym jesiennymi kolorami.
- Dlatego nie zawracam sobie głowy tym rozróżnieniem, to bez znaczenia. Poza kultem przodków jest też mnóstwo podań o leśnych duchach - odpowiedział dopiero, gdy ponownie się odezwała, wracając do tematu. Spokojnie, miękko, lecz już bez wcześniejszej lekkości - pod rzęsami skryła się melancholia, a uśmiech zniknął tak szybko, jak się pojawił. Zawsze mógł skłamać, że w myśl ślubnej, nieistniejącej zasady, ktoś dolał do wina syrop trzminorków.


psithurism (n.)
the sound of rustling leaves or wind in the trees
Ulysses Ollivander
Zawód : mistrz różdżkarstwa, numerolog
Wiek : 33
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler

and somehow
the solitude just found me there

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kwiecista polana - Page 2 49ef0cf60175f20be70ba8f5ceb218e8
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Kwiecista polana
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach