Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kelpi Staw, Kumbria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Kelpi Staw, Kumbria   06.11.18 23:14

Kelpi Staw

Zwodniczo piękne jezioro swoją nazwę zawdzięcza zamieszkującym jego głębokie wody istotom. Demoniczne konie uczyniły sobie z niego swój dom na tyle skutecznie, by legendy o groźnych potworach pod postacią pięknych rumaków krążyły nawet wśród zamieszkujących nieopodal mugoli. Zwykle piękne jezioro przyciąga swoimi niewątpliwymi urokliwymi widokami turystów, by nagle całkowicie zajść gęstą jak mleko mgłą, której nie sposób przejrzeć wzrokiem. Wtedy to też kelpie wychodzą na żer. Wielu śmiałków przepłaciło spacery po okolicy życiem - jeśli nie z ręki magicznych stworzeń, to gubiąc się wśród okolicznych wzgórz i nigdy nie odnajdując drogi do domu. Powszechny przesąd głosi, że tylko człowiek o prawdziwie artystycznej duszy zdoła wydostać się z mglistego labiryntu. Podobno jedynym, któremu się sztuka ta udała był lord Fawley.


Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kelpi Staw, Kumbria   10.11.18 18:19

8 października

Choć nie przybył tu, aby podziwiać widoki, nie mógł nie docenić piękna rozciągającego się przed nim krajobrazu. Niewysokie wzgórza upstrzone ostatnimi plamami zieleni opadały łagodnie w doliny porośnięte lasem, a w tafli rozległego stawu, przed którego brzegiem właśnie się zatrzymał, odbijła się malownicza okolica. Miejsce to przesycone było ciszą; pozornie nieskalane obecnością człowieka z wyjątkiem prostej, drewnianej ławki, niewątpliwie wzniesionej ręką jakiegoś miłośnika Kelpiego Stawu. Niemalże prosił się on, aby nazwać go spokojnym, lecz Amadeus – świadomy krążących o tym miejscu opowieści – wiedział, że wystarczyło tylko przekroczyć linię wody, aby zamieszkujące staw istoty pozbawiły nieszczęśnika podobnych złudzeń.
Jak również życia.
Pozostając więc w bezpiecznej odległości, czekał samotnie na przybycie Larsona, z którym dzielił powierzone im ubiegłego miesiąca zadanie. Wiatr smagał go po twarzy lodowatymi podmuchami, a na niebie zbierały się ciemne chmury, lecz Crouch nie dbał o to nawet w najmniejszym stopniu; mogły ich dziś czekać o wiele większe niedogodności. Choć poza nim w okolicy nie było żywej duszy, zadbał o to, żeby nie wyróżniać się dziś z tłumu. Zrezygnował z bogato zdobionej peleryny w rodowych barwach na korzyść tej prostej i czarnej, choć wciąż dobrze uszytej, a z jego palca zniknął nawet pierścień z herbem Crouchów, mogący z łatwością zdradzić status społeczny Amadeusa. Wszystkie te środki bezpieczeństwa były absolutnie niezbędne; ostatecznie nie wiedział, co się dzisiaj wydarzy i z kim przyjdzie mu rozmawiać.
Gdy Larson zjawił się na miejscu, Amadeus powitał go oszczędnie, po czym obydwoje przystąpili do działania. Kierując się drogą wyznaczoną przez eliksir tropiący, opuścili Kelpi Staw i pokonawszy wijące się między wzgórzami ścieżki, dotarli do niewielkiego miasteczka, gdzie – ku niezadowoleniu Amadeusa – eliksir stracił swoją moc. Musieli zatem znaleźć inny sposób i szybko stało się jasne, że tylko miejscowi, z oczywistych względów lepiej zaznajomieni z okolicą, mogli podsunąć im dalszy trop.
Tawerna U Pani Jeziora, zasugerowana im przez mieszkańców, budziła pewne nadzieje.
Mimo to Amadeus przekraczał jej próg z pewną konsternacją, rozglądając się uważnie dookoła i obserwując snujących się między stolikami ludzi. Nie sądził, by ktokolwiek ich śledził lub na nich czekał, lecz wolał zachować czujność. Pałeczkę i tak przejął Larson, który po dłuższej chwili wypatrzył w tłumie parę, która wyglądała na skorą do rozmowy. Amadeus – ufając intuicji Luke’a – bez wahania podążył ku stolikowi, przedstawiając siebie i swojego towarzysza fałszywym nazwiskiem, a następnie zaoferował parze po kuflu piwa w zamian na chwilę rozmowy.
Zawsze wychodził z założenia, że odpowiednia retoryka miała moc manipulowania człowiekiem nie gorzej niż magia, dlatego opisał ich jako badaczy miejscowej flory i fauny, zastanawiających się, czy są w okolicy miejsca, w których powinni zachować szczególną ostrożność. Był to trafiony pomysł; już po chwili usłyszeli historię o miejscowej czarownicy, która popadła w obłęd po tym, jak jej matka zamordowała swojego męża i została zamkięta w Azkabanie.
Gdy tylko w ich opowieści padło słowo Azkaban, Amadeus wiedział, że wpadli na właściwy trop, dlatego – nie chcąc kończyć rozmowy zbyt pośpiesznie – dyskutował z miejscowymi jeszcze przez chwilę, po czym wymienił z Larsonem znaczące spojrzenia i pożegnał parę.
W ten sposób znaleźli się na ścieżce prowadzącej do lasu, gdzie rzekomo mieszkała szalona czarownica. Amadeus, krocząc pewnie obok Larsona, wytężał wzrok, by ujrzeć cokolwiek w leśnej gęstwinie, lecz czas płynął i żadna chata wciąż nie pojawiała się na horyzoncie. Nie zmieniało to jednak faktu, że Crouch wciąż pozostawał czujny, zaciskając dłoń na ukrytej w kieszeni różdżce i czekając, aż coś się wydarzy.


Powrót do góry Go down
Luke Larson
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4583-luke-larson-w-budowie https://www.morsmordre.net/t4671-larson#100330 https://www.morsmordre.net/t4670-moze-drinka-z-odrobina-czarnej-magii#100327 https://www.morsmordre.net/f156-langley-st-25 https://www.morsmordre.net/t6739-skrytka-bankowa-nr-1184#175834 https://www.morsmordre.net/t4677-luke-larson#100364
Zawód : Kierownik Wodopoju w Dziurawym Kotle, przemytnik, handlarz używkami
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sarcasm is not my only defence...
OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 4
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
 This is my game!

PisanieTemat: Re: Kelpi Staw, Kumbria   18.11.18 22:29

Przez brak możliwości teleportacji, dotarcie na spotkanie było utrudnione. Potrzebował przynajmniej dwóch świstoklików by dostać się na miejsce. Kiedy jednak udało mu sie w końcu pojawić na umówionym miejscu przez moment patrzył na Kelpi Staw. Co prawda przy nim był pierwszy raz, jednak ta okolica nie była mu do końca obca. Kiedyś przyjechał tutaj razem z matką na wakacje, byli tu przynajmniej dwa razy i Luke bardzo miło wspominał tamten okres.
Teraz jednak nie spędził dużo czasu na zachwycaniu się tym widokiem, gdyż w oddali zauważył swojego towarzysza. Kilka chwil później już dołączył do lorda Coucha i przywitał się z nim, a następne ruszyli tam gdzie kierował ich eliksir. Nie rozmawiali, bo też nie mieli o czym. W zasadzie to nie znali się specjalnie, Luke oprócz tego kim jest i czym mniej więcej zajmuje się jego towarzysz, nic więcej o nim nie wiedział. Jednak w tym momencie nie było czasu na wieczorek zapoznawczy. Mieli robotę do wykonania i to właśnie na tym powinni się skupić.
Był szczerze zaskoczony kiedy eliksir przestał działać. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, myślał, że eliksir od alchemików będzie działał dopóki nie znajdą się przy samym dementorze. Nie rozwlekał się nad tym jednak za bardzo, bo czy eliksir działał czy nie, należało jak najszybciej wybrnąć z tej sytuacji. Oboje wyglądali na normalnych obywateli, lord w swojej czarnej szacie, a Larson w swojej zwyczajowej czarnej, skórzanej kurtce, niezależnie od pogody, i ciemnych spodniach, raczej nie wyróżniali się z tłumu. Dzięki temu wystarczyło zapytać jedną czy dwie osoby by już kilka chwil później przekroczyli próg tawerny. Przez moment Luke poczuł się jak u siebie. Rozejrzał się po wnętrzu tawerny w poszukiwaniu potencjalnego źródła informacji. Sam pracował w Dziurawym Kotle i znał się na klienteli, więc potrzebował kilku chwil by wyłowić z tłumu tawernianych gości parę, która definitywnie coś wiedziała. Skinął na swojego towarzysza, po czym sam na moment przeszedł do baru po cztery kufle piwa, a następnie oboje ruszyli do stolika, przy którym siedziała para. Kiedy już się przysiedli Luke przekazał pałeczkę Crouch'owi. Musiał przyznać, że nie spodziewał się iż jego towarzysz posiada tak rozwinięte umiejętności oratorskie. Słuchając go był sam w stanie uwierzyć w to, że są badaczami. Oczywiście szybko podłapał pomysł i przytakiwał na wszystko co mówił lord. Jak się okazało jego przypuszczenia się spełniły i ta para jak najbardziej przekazała im przydatne informacje. Dość sprawnie, bez zwracania na siebie uwagi udało im się opuścić tawernę, a następnie kierowali swe kroi w kierunku lasu gdzie miała się znajdować, opisana przez parę, chatka "szalonej" czarownicy.
Idąc obok Crouch'a zastanawiał się ile prawdy było w ich słowach. Z pewnością przekazali im cenne informację, jednak Luke nauczył się brać na wszystko poprawkę dopóki samemu się nie potwierdzi prawdziwości zasłyszanych informacji. Szli dość długo i Luke już powoli tracił nadzieję, kiedy ich oczom ukazała się zaniedbana chatka pośrodku polanki. Przez głowę Larsona przemknęło, że miała w sobie coś bajkowego, jednak zatrzymał tą myśl dla siebie. Rozejrzał się w około bardzo uważnie, chcąc się tym samym upewnić, że są tutaj sami i nic, ani nikt ich zaraz nie zaatakuje, po czym sprawdził jeszcze czy różdżka tkwi w jego rękawie i skierował się w stronę drzwi chatki.
Zapukał spokojnie trzy razy. Nie musieli czekać długo, aż drzwi się otworzą. Kiedy stanęła w nich rudowłosa kobieta Luke nie był w stanie oderwać od niej wzroku. Nie był na ogół kochliwy czy coś w tym stylu, ale w tym momencie po prostu stał jak zaczarowany i wpatrywał się w piękność przed nim. Pomimo panującego na dworze ogólnego chłodu poczuł, że robi mu się dziwnie gorąco. Jednak w tym momencie jakoś nie był chyba do końca zdolny do jakiegoś racjonalnego myślenia.




Sarcasm is not my only defence, remember that
I always have an ace up my sleeve.

Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kelpi Staw, Kumbria   13.12.18 20:14

Wędrowali w ciszy i ramię w ramię; dwaj czarodzieje pochodzący z dwóch zupełnie różnych światów, a jednak dziś wyjątkowo złączeni powierzonym im zadaniem.
Ścieżka wiła się przed nimi między wysokimi drzewami, przez których konary z trudem przebijało się blade, październikowe słońce. Las wydawał się dzięki temu niemalże malowniczy, odosobniony i pełen sekretów, lecz jeśli usłyszana przez nich historia była prawdziwa, gąszcz skrywał także mroczne tajemnice. Napotkana w tawernie para nie wspomniała, jak długo należało wędrować, aby trafić do chaty szalonej czarownicy, dlatego Amadeus niewzruszenie odmierzał kolejne minuty, gotowy iść tak długo, aż ujrzy jej domostwo. Choć intuicja mówiła mu, że znaleźli dobry trop, wolał nie ufać przesadnie obcym ludziom, nawet jeśli mieszkali w wiosce od lat i doskonale znali wszystkie jej brudne sekrety.
Wyglądało jednak na to, że nie kłamali – po kilkudziesięciu minutach marszu między drzewami pojawiła się nieduża, zaniedbana chata, którą porastał gęsto bluszcz. Wymienił spojrzenia z Larsonem; raczej nie mogło być mowy o pomyłce. Rozglądając się dookoła, ruszyli więc ku domkowi i po chwili stanęli przed jego drzwiami. Luke zapukał kilkakrotnie, a w tym czasie Amadeus spojrzał za siebie, upewniając się, że nikt nie próbował ich śledzić.
W okolicy nie było jednak żywej duszy z wyjątkiem ich dwojga oraz kobiety, która otworzyła im drzwi. Crouch nie mógł nie docenić jej zjawiskowej urody – oczu koloru mchu, miedzianych włosów i słodkiego uśmiechu, który natychmiast pojawił się na jej pełnych wargach. Była niczym driada; samotna w zieleni jak szmaragd w złotej obrączce, lecz jej piękno miało w sobie nutę czegoś niewłaściwego.
Zamrugał kilkakrotnie, zorientowawszy się, że obydwoje milczeli od dłuższej chwili, wpatrzeni w czarownicę. Na twarzy Larsona kwitły karmazynowe rumieńce, a Crouch czuł, jak jego serce bije coraz szybciej, lecz zbierając w sobie wszystkie siły, zdołał odpędzić narastające w nim pożądanie.
Musieli pamiętać, co było celem ich wyprawy.
- Zgubiliście się, panowie? – padło pytanie. Nawet głos kobiety zdawał się ociekać słodyczą i kusić ich.
- Nie, panienko – odrzekł po chwili Amadeus. Choć wciąż walczył jeszcze z niezwykłą aurą kobiety, jego głos brzmiał pewnie. - Nie jesteśmy tu bez powodu.
Umilkł na chwilę, zerkając na Larsona i posyłając mu jednocześnie stanowcze spojrzenie. On również powinien był wziąć się w garść.
- Mamy dla panienki propozycję. Nie do odrzucenia – podjął po chwili. Choć jego głos brzmiał uprzejmie, ostatnie słowa nosiły subtelne znamiona groźby. - Pragniemy informacji, tylko tyle. W zamian oferujemy pieniądze, które na pewno przydadzą się panience. Ta chata zdecydowanie wymaga kilku napraw, a jeśli nie wprowadzono nas w błąd, nie ma panienka wielu rąk do pomocy i podejrzewam, że środków również – wpatrując się w kobietę, sięgnął do kieszeni i wydobył z niej skórzaną sakwę, w której zabrzęczały monety. Pogratulował sobie, że zanim opuścił Londyn, postanowił wziąć ją ze sobą na wszelki wypadek. - Znamy panienki historię. Wiemy o ojcu, którego panienka straciła, oraz o zesłaniu matki do Azkabanu. Słyszeliśmy jednak, że widuje ją panienka i my również chcielibyśmy ją zobaczyć. Tylko na chwilę – spojrzał kobiecie w oczy, zastanawiając się, czy uwierzyła w choć jedno słowo, które wypowiedział. - Nie uczynimy jej żadnej krzywdy i odejdziemy stąd szybciej, niż panienka zdąży się zorientować – sakwa z pieniędzmi jeszcze raz zabrzęczała w jego dłoni, a Amadeus zamilkł, zastanawiając się, co odpowie czarownica.


Powrót do góry Go down
Luke Larson
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4583-luke-larson-w-budowie https://www.morsmordre.net/t4671-larson#100330 https://www.morsmordre.net/t4670-moze-drinka-z-odrobina-czarnej-magii#100327 https://www.morsmordre.net/f156-langley-st-25 https://www.morsmordre.net/t6739-skrytka-bankowa-nr-1184#175834 https://www.morsmordre.net/t4677-luke-larson#100364
Zawód : Kierownik Wodopoju w Dziurawym Kotle, przemytnik, handlarz używkami
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sarcasm is not my only defence...
OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 4
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
 This is my game!

PisanieTemat: Re: Kelpi Staw, Kumbria   16.12.18 15:59

Nigdy wcześniej nie znajdował się w takiej sytuacji. Nie zdarzyło mu się, aby jakakolwiek kobieta wywołała u niego takiej reakcji i wcale nie czuł się z tym dobrze. Czarownica przed nimi, w jego mniemaniu, była naprawdę zjawiskowej urody, jej włosy koloru miedzi idealnie komponowały się z zielonymi oczyma, które Larson czuł na sobie przez chwilę. Za to jej uśmiech sprawił, że znów zrobiło mu się gorąco, a gdy padło pytanie z jej strony aż mu serce podskoczyło. Gdzieś tam z tyłu głowy jakiś cichy głos krzyczał do niego żeby się opanował, żeby wziął się w garść, bo przecież ma misję do wykonania. Dopiero jednak głos jego towarzysza, a po chwili i spojrzenie, które mu posłał, a on je wyłapał sprawiło, że jako tako doszedł do siebie. Zamrugał kilkukrotnie i pokręcił głową, chcąc w ten sposób przywrócić jasność umysłu i musiał przyznać, że całkiem nieźle mu to wyszło. Od razu skarcił się w duchu, że dał się tak podejść.
Wsłuchał się w słowa lorda, po czym przeniósł wzrok ponownie na kobietę stojącą w drzwiach. Czarownica przez moment patrzyła na nich w milczeniu, nadal uśmiechając się tak uwodzicielsko jak na samym początku i Larson naprawdę musiał ze sobą bardzo walczyć. W końcu jednak skinęła głową i zaprosiła ich do środka. Luke wymienił spojrzenia z Crouch’e, po czym spokojnie wszedł do środka.
Chatka od wewnątrz niewiele się różniła od tego co działo się na zewnątrz. Było brudno, niektóre meble się rozpadały, a bluszcz wchodził przez okna i wił się po ścianach. Czarownica ze swoim ubiorem i wyglądem kompletnie tutaj nie pasowała. Uśmiechając się nadal uwodzicielsko zaproponowała im siedzenie, jednak odmówili, co jak co, ale im się śpieszyło.
- To może się panowie czegoś napijecie? - spytała spokojnie przenosząc wzrok na Larsona, jakby czuła, że jej urok bardziej działa na niego niż na Crouch’a.
- Dziękujemy bardzo, ale nie. Jak panienka się zapatruje na naszą propozycję? Jestem przekonany, że po remoncie i zakupie nowych mebli będzie się panienka tutaj czuła jak w pałacu, na który oczywiście zasługuje. - odparł Luke walcząc ze sobą.
Każde spojrzenie tych zielonych oczu powodowało u niego dziwne uczucie, które sprawiało, że chciał jak najszybciej opuścić to domostwo. Jednak wychodziło na to, że czarownica wcale nie miała zamiaru mu tego ułatwić. Przez chwilę, która wydawała mu się być wiecznością, patrzyła na nich w milczeniu, po czym zaśmiała się dźwięcznie i z ochotą zaczęła im opowiadać o swojej matce. O tym jak się pewnego dnia u niej pojawiła, jak spędzała z nią czas, jak bardzo jej matce zależy na jej szczęściu i, że z pewnością jej matka będzie bardzo zadowolona jeśli ktoś inny oprócz niej ją odwiedzi. Przekazała im dokładne informację co do tego jak znaleźć ducha jej matki, którego ona postrzegała jako prawdziwą osobę.
Słuchali jej uważnie, zapamiętując każdy, nawet najmniejszy szczegół jej opowieści. Kiedy skończyła mówić panowie znów wymienili spojrzenia. Podziękowali jej, a na jej pytanie czy jeszcze ją odwiedzą, Larson zapewnił ją, że jak będą wracać to na pewno do niej zajrzą aby opowiedzieć im o spotkaniu z jej matką, po czym wyszli z domostwa.
Gdy znaleźli się na dworze Luke odetchnął z ulgą, ciesząc się, że udało mu się to jakoś przetrwać, po czym spojrzał na swojego towarzysza.
- W takim razie ruszajmy. - powiedział spokojnie wsuwając dłonie do kieszeni kurtki i ruszając spokojnym krokiem w kierunku wskazanym im przed chwilą przez czarownicę.




Sarcasm is not my only defence, remember that
I always have an ace up my sleeve.

Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kelpi Staw, Kumbria   26.12.18 13:41

Sakwa z pieniędzmi ciążyła w jego dłoni; chciał wreszcie usłyszeć od czarownicy prawdę, wręczyć jej obiecaną zapłatę i zniknąć stąd.
Wyglądało jednak na to, że kobiecie nie śpieszyło się, aby udzielić im jednoznacznej odpowiedzi. Wciąż uśmiechała się uwodzicielsko, zupełnie jakby nie dotarła do niej oferta Amadeusa, a jej milczenie powoli zaczynało igrać z nerwami Croucha. Wreszcie jednak wykonała nieznaczny ruch, zapraszając ich do środka, co mimo wszystko nie było odpowiedzią, jakiej oczekiwał Amadeus. Marszcząc lekko brwi, spojrzał na Larsona (miał szczerą nadzieję, że jego towarzysz nie przegrywał walki z urokiem czarownicy), a gdy ten przekroczył próg chaty, Crouch dość niechętnie podążył za nim.
W każdej chwili był gotowy wyszarpnąć z kieszeni różdżkę i potraktować kobietę odpowiednim zaklęciem.
Wnętrze chaty nie prezentowało się najlepiej – podłoga lepiła się od brudu, a przez niemyte okna wkradał się bluszcz, porastając framugi i ściany. Choć kobieta zaproponowała im, aby usiedli, Amadeus pokręcił milcząco głową, woląc nie siadać na żadnym z obleśnych, rozpadających się krzeseł. Był rad, że Larson przejął pałeczkę, ponownie nakłaniając czarownicę do przyjęcia ich oferty – to dało Crouchowi chwilę, aby rozejrzeć się dyskretnie po plugawym wnętrzu i upewnić się, że groziło im tu żadne niebezpieczeństwo.
- Pieniądze, które mamy, wystarczą na dużo więcej niż tylko doprowadzenie tego miejsca do stanu używalności – dodał jeszcze, wpatrując się znacząco w kobietę.
Czyżby musieli użyć innych sposobów, aby nakłonić ją do współpracy?
Jednak po nieznośnie długim milczeniu czarownica wreszcie przemówiła, śmiejąc się sama do siebie, co tylko utwierdziło Amadeusa w przekonaniu, że nie była w pełni zmysłów. Mimo to wysłuchał jej z uwagą, zapamiętując drogę do miejsca, gdzie rzekomo znajdowała się dusza jej matki.
Liczył na to, że mówiła prawdę; jeśli kłamała, miała ją za to spotkać surowa kara.
- Dziękujemy – wyrzekł cicho, wręczając jej sakwę z pieniędzmi, podczas gdy Larson karmił kobietę kolejnymi kłamstwami.
A więc posiadali już informacje, po które tu przybyli; teraz należało zrobić z nich użytek i spętać duszę.
Pożegnawszy się z kobietą, wyszli na zewnątrz i natychmiast ruszyli pomiędzy drzewa, podążając we wskazanym im kierunku, a po kilku minutach marszu dotarli do dwóch niewielkich jezior oddzielonych groblą, o których mówiła kobieta. Nawet przypadkowa osoba wyczułaby, że miejsce to spowijała groza – gęsta jak brudnoszara mgła, która kłębiła się nad jeziorami.
- To tutaj – rzekł Amadeus, zatrzymując się gwałtownie, gdy spostrzegł dziwny ognik unoszący się nad ziemią, mniej więcej w połowie długości grobli. W jednej chwili nabrał całkowitej pewności, że była to dusza. - Proponuję, żebyśmy otoczyli ją z dwóch stron – dodał po chwili, zerkając na Larsona. Wydawał się zwinny i szybki; mógł przemknąć sprawnie przez las i znaleźć się po drugiej stronie grobli.


Powrót do góry Go down
 

Kelpi Staw, Kumbria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19