Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kelpi Staw
AutorWiadomość
Kelpi Staw [odnośnik]06.11.18 23:14
First topic message reminder :

Kelpi Staw

Zwodniczo piękne jezioro swoją nazwę zawdzięcza zamieszkującym jego głębokie wody istotom. Demoniczne konie uczyniły sobie z niego swój dom na tyle skutecznie, by legendy o groźnych potworach pod postacią pięknych rumaków krążyły nawet wśród zamieszkujących nieopodal mugoli. Zwykle piękne jezioro przyciąga swoimi niewątpliwymi urokliwymi widokami turystów, by nagle całkowicie zajść gęstą jak mleko mgłą, której nie sposób przejrzeć wzrokiem. Wtedy to też kelpie wychodzą na żer. Wielu śmiałków przepłaciło spacery po okolicy życiem - jeśli nie z ręki magicznych stworzeń, to gubiąc się wśród okolicznych wzgórz i nigdy nie odnajdując drogi do domu. Powszechny przesąd głosi, że tylko człowiek o prawdziwie artystycznej duszy zdoła wydostać się z mglistego labiryntu. Podobno jedynym, któremu się sztuka ta udała był lord Fawley.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kelpi Staw [odnośnik]17.02.21 19:45
The member 'Stevie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Kelpi Staw - Page 2 CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kelpi Staw [odnośnik]27.02.21 18:43
Spacer był na pewno odświeżający, choć ona wiele o grzybach i żurawinie nie wiedziała. Raczej średni był z niej zielarz, od zawsze liczył się tylko sport i ciągłe zwiększanie swoich umiejętności. Zdecydowanie była typem człowieka, który uczy się całe życie. I całe życie się zmienia. Upadanie ze szczytu, by ponownie się na niego wspiąć i znowu upaść było po prostu frustrujące, ale niestety tak działo się w jej życiu. Wiele jej już nie zostało poza Zakonem Feniksa. A im mniej ma się do stracenia, tym skuteczniejszym się jest. Kobieta w akompaniamencie stukania podeszwami butów w rytm jakby zupełnie niestresującego spaceru, uśmiechnęła się pod nosem. - Przecenia Pan moje słowa, choć cieszę się, że trochę zmieniłam Pańskie myślenie. Proszę się nie martwić, gdy przyjdzie odpowiednia chwila, chętnie podpowiem Panu kilka wskazówek. Widziałam czarodziejów z umiejętościami transmutacyjnymi podczas walk i... Naprawdę błyszczeli. - Nie rozumiała dlaczego tak trudna sztuka magiczna jest tak spychana na dalszy plan w przypadku pola bitwy, gdy naprawdę była podczas niej kluczowa, mogła całkowicie zmienić przebieg pojedynku. Sama nie miała umiejętności w tym temacie, jednak powodem nie było to, że nigdy nie chciała i nie miała ochoty się nauczyć... Nie, ona po prostu mając okazję w Hogwarcie, była zdecydowanie za mało utalentowanym dzieckiem, by skupić swoje starania na transmutacji. Ledwie zdawała w magicznych przedmiotów... Dopiero dorosłe życie nauczyło ją, że można osiągnąć wiele, jeśli tylko bardzo mocno skupia się na swoim celu. Dzisiaj mogłaby pisać prace na temat Obrony Przed Czarną Magią...
Cholera jasna, była oklumentką. Kiedy była podlotkiem słyszała, że tacy czarodzieje to niemal elita magicznego świata.
Ona by siebie tak nie nazwała.
Jego słowa wywołały śmiech. Cichy, ale przyjemny dla ucha chichot panny Figg. - Raczej niemożliwym byłoby dla mnie słuchanie ich gdy wprowadzili tę rejestrację różdżek. Wie Pan... - Spojrzała na Becketta przez ramię. - Już wtedy byłam złodziejką.
Mówiła to tonem równym informacji na temat tego jakie śniadanie dzisiaj zjadła... - Zdarzało się, ale to były rzadkie przypadki. I najczęściej nie były powiązane wtedy z Ministerstwem, a po prostu ktoś zgubił się w deszczu lub śnieżycy... Znam tylko jedno nazwisko osoby, która wyrwała się z rąk Ministerstwa po wielu miesiącach. - Aż miała ciarki na plecach.
Ponowie nad Stawem było zupełnie spokojnie. Marcella westchnęła cicho. - Wygląda na to, że jesteśmy na siebie skazani. Chodźmy... Jakiś pomysł, gdzie teraz?

| ztx2


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Re: Kelpi Staw [odnośnik]22.04.21 23:10
17 X 1957
R&P
Nie lubiła polegać na innych. Czuła, się pewniej wiedząc, że tylko ona odpowiedzialna jest za dany ruch i w razie niepowodzenia, nie będzie zmuszona przekazać złych wieści drugiej osobie. Ronja nie była jednak wszechwiedząca, wręcz przeciwnie. Każdego dnia czuła, że uczy się czegoś nowego, a dotychczas niezgłębione odkrycia ujawniają się niespodziewanym zajściem w przypadkowych relacjach. Nieco inaczej wyglądała sprawa, z którą zwróciła się do lady Macmillan. Wiedziała bowiem z doświadczeń ich wspólnych wypraw, że Prudence była ekspertem w swojej dziedzinie i gdy chodziło o morskie stworzenia, Fancourt nie mogła znaleźć lepszego specjalisty. W liście zaznaczyła, iż kwestia dotyczyła ściśle zawodowego problemu, ufając, iż znajoma nie będzie miała problemy z użyczeniem jej swojej wiedzy. Problem bowiem z jakim miała do czynienia Fancourt jawił się jako dosyć delikatny, jak większość zresztą w jej zawodzie, a wytłumaczenie sedna sprawy Prudence, musiało się odbyć w toku rozmowy zrozumiałej dla kogoś nieobytego z uzdrowicielską terminologią.
Kelpi staw stanowiłby malowniczy krajobraz, gdyby nie mylna pogoda październikowego południa. Pierwsze przymrozki dawały się powoli we znaki podróżującym, toteż na chłodną pogodę Ronja zaopatrzyła się w skromny beżowy beret naciągnięty na głowę, oraz ocieplaną kurtkę narzuconą na wełniany sweter i podróżnicze spodnie. Mimo niższych temperatur, wody jeziora prezentowały się zachęcająco malowniczo, ale Fancourt trzeźwo powstrzymywała się od zbliżenia zanadto do brzegu, czekając w spokoju na przybycie towarzyszki. Nie wiedziała o kelpiach zbyt dużo, poza chaotycznym opisem swojego pacjenta, któremu niestety, w sprawie jasnych faktów, nie należało na tym etapie ufać. Dlatego właśnie potrzebowała opinii kogoś orientującego się w temacie, gdyż każdy niewłaściwy ruch w wykonaniu Ronji mógł przysporzyć pacjentowi więcej bólu niż zrozumienia. Zbliżyła się do stojącej na uboczu ławki, łagodnie kręcąc głową na boki w poszukiwaniu swojej znajomej na horyzoncie. W myślach natomiast powoli analizowała listę pytań, które powinna zadać Prudence, by zyskać pełnię poglądu na sytuację poszkodowanego lękiem wodnym. Tego typu schorzenia rzadko kiedy brały się same z siebie, najczęściej wywoływane przez kumulację intensywnych emocji, lub też jednoczesnego użycia magii, chociażby nieudanych zaklęć.
W końcu uwagę przyciągnęła znajoma sylwetka, na której widok Ronja uśmiechnęła się serdecznie, kiwając z daleka głową na powitanie. Obie dłonie spoczywały, póki co w kieszeniach, cierpliwie czekają z ich wyjęciem na moment gdy druga czarownica będzie już wystarczająco blisko.
- Dziękuję za tak szybką odpowiedź na list i możliwość spotkania. - Wypowiedziała pierwsze słowa, dopiero z odległości, w której Prudence mogła bez trudu ją usłyszeć. Miejsce spotkania zdawało się idealnie powiązane z tematem i Ronja miała ogromną nadzieję, że uda się jeszcze dzisiaj potwierdzić, lub obalić pewne teorie związane z procesem leczenia. Planów było kilka. Myślała przede wszystkim o jakiegoś rodzaju stopniowej technice oswajania chorego z towarzystwem wody, a następnie morskiej flory i fauny. Poszkodowany - były marynarz większość swojego życia spędził na statkach towarowych, często uczestnicząc w nielegalnych procesach przemycania wyjątkowo niebezpiecznych zwierząt przez granice Wielkiej Brytanii. To właśnie jedna z takich wypraw doprowadziła go do traumy, kiedy podczas sztormu został zaatakowany przez wypuszczone wskutek chaosu do wody kelpie.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Kelpi Staw [odnośnik]25.04.21 8:20
Niestety nikt nie był wszechwiedzący. Każdy czasem potrzebował pomocy innych osób. Nie było to do końca komfortowe, wiadomo - że lepiej byłoby w każdej sytuacji radzić sobie samemu. No, ale od tego miało się znajomych, każdy znał się lepiej, czy gorzej w innej dziedzinie, zawsze można było zasięgnąć rady. Wiele dziedzin łączyło się też z innymi. Trudno więc, aby każdy był biegły we wszystkich tematach.
Ucieszyła się, kiedy dostała list od panny Fancourt. Chętnie dzieliła się swoją wiedzą z innymi, w końcu po to się tego uczyła - aby móc się dzielić informacjami. Nie do końca wiedziała, czego się spodziewać, na psychice ludzkiej bowiem nie znała się praktycznie wcale, ale tutaj jej towarzyszka błyszczała - także może razem wymyślą coś konkretnego. Współpraca dwóch zupełnie różnych specjalistów, często przynosiła nieoczekiwane rozwiązania, być może i tym razem uda się im znaleźć rozwiązanie problemu.
Jesień na dobre rozgościła się już na świecie. Poranki były chłodne, można było liczyć na trochę ciepła popołudniami, o ile pogoda była litościwa. Dzień był coraz krótszy, co skłaniało do melancholii. Przygnębienie było również spowodowane wojną, która trwała. Nie mogła sobie wybaczyć tej niemocy. Miała wrażenie, że jest słaba, że nie ma żadnego wpływu na te wydarzenia, a bardzo nie lubiła takiego stanu rzeczy. Potrzebowała lekcji, aby nauczyć się jak najwięcej, by mieć pewność, że sytuacja - jak na ostatnim spacerze z kobietą nigdy więcej się nie powtórzy. Nie będzie więcej chować głowy w piach, uciekać jak szczur.
Prudence wstała dosyć wcześnie - taki już miała zwyczaj. Ubrała się dosyć ciepło, wybrała wełnianą, czarną ołówkową spódnicę oraz kaszmirowy sweter, który może i nie wyglądał, ale był bardzo ciepły. Na nogach miała sznurowane trzewiki za kostkę, na wierzch narzuciła czarny płaszcz z kapturem, żeby ewentualnie móc nałożyć go na głowę, gdyby mocno wiało. Czapek bowiem panna Macmillan nie tolerowała. Miejsce spotkania, było zachwycające, ale można się było spodziewać, że będzie wiać, tego była pewna.
Pojawiła się w miejscu spotkania o umówionej porze. Rozejrzała się w poszukiwaniu swojej towarzyszki, nie miała problemu ze znalezieniem Ronji, która siedziała już na ławce. Ruszyła żwawym krokiem w jej kierunku, na twarzy Prudence malował się uśmiech, chociaż ostatnio nie rozeszły się w najlepszych humorach. -Witaj, zawsze chętnie pomogę szukać rozwiązań, szczególnie, gdy temat wydaje się być mi tak bliski, nie do końca znam się na psychice ludzkiej, jednak w temacie morza mogę pomóc. Być może razem uda nam się jakoś pomóc Twojemu pacjentowi. Może spacer? Jak się zasiedzimy, to zmarzniemy. - miejsce było atrakcyjne na przechadzki, wydawało się jej, że dobrze będzie się przejść. Może dostrzeże jeszcze jakąś kelpie. Bardzo by chciała jakąś usidlić, miała plan, aby zrobić na dworze Macmillanów coś w deseń wielkiego akwarium, w którym laicy mogliby oglądać to, co żyje w oceanach, jak na razie był to jedynie pomysł, który od jakiegoś czasu siedział w jej głowie, miała nadzieję, że kiedyś uda się jej go zrealizować.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Kelpi Staw [odnośnik]25.04.21 8:20
The member 'Prudence Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Kelpi Staw - Page 2 CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kelpi Staw [odnośnik]25.04.21 17:32
Skinęła głową na potwierdzenie akceptacji pomysłu drugiej czarownicy i ruszyła w stronę linii brzegu opatrzonej niskim, kamiennym murkiem. Niewiele czasu dzieliły ich spotkania, a pamięć po zajściu w parku wciąż jeszcze pozostawała żywa. - Przykro mi, że musiałyśmy doświadczyć zajścia w Hyde Park. - Postanowiła zaadresować ponure wspomnienie od razu, chcąc zamknąć ten rozdział po odpowiednim komentarzu Macmillan. Głęboki wdech na chwilę znów przeniósł ją w sąsiedztwo tamtej ławki, przerażonego Skamandera o krwistorudych włosach, tak samo czerwonych jak rumieniec strachu zalewający jego twarz. Wystarczyło jedno brutalne zaklęcie, porażenie prądem z magicznego źródła musiało pozostawić ogromne spustoszenie w organizmie czarodzieja, którego leczenia z pewnością nie podjęli się w Tower. - Wciąż mam w głowie słowa tych policjantów. Pamiętasz, co powiedzieli? “Słyszałeś, że teraz za każdego dos…”. Ciekawa jestem, co mieli na myśli. Ministerstwo gwarantuje bonusy za wyłapywanie niezarejestrowanych czarodziejów? A może chodziło o jakiekolwiek powiązanie tego mężczyzny z osobą z listów gończych. - Zapach spalonej skóry odbijał się od umysłu Ronji kiedy przywoływała szczegóły konfrontacji. Nie myślała o niej w kategoriach niebezpieczeństwa, ale drobnych szczegółów sytuacyjnych, czegoś, co mogły nie zauważyć, próbując dyskretnie usunąć się z niebezpiecznego otoczenia. - Wracając jednak do głównego powodu naszego spotkania. Chodzi o mojego pacjenta. Jak napisałam w liście, panicznie boi się wody i wszystkiego, co z nią związane. Potrzebuję rady kogoś obytego w temacie. Czy są może jakieś wodne zwierzęta, niegroźne do kontaktu? Albo może miejsca w okolicy, które kojarzysz i byłyby dobre na pierwsze kroki w odzyskiwaniu zaufania? Opowiedz mi po prostu krótko o twoim stosunku do wody, może uda mi się połączyć to jakoś z jego doświadczeniami. - Splotła dłonie za plecami, odwracając wzrok w stronę sąsiadującego ze ścieżką jeziora. Nie miała pojęcia ile w historiach o kelpiach i ich morderczym przysposobieniu było prawdą, ale jej pacjent wydawał się w pełni przekonany o czyhającym na niego niebezpieczeństwie. Odmawiał regularnego mycia się, pił wodę tylko pod postacią herbaty, czy z sokiem, objawy zdawały się pogarszać, im dłużej ten przebywał z dala od morza. W końcu były marynarz, podróże miał we krwi, a trauma powypadkowa skutecznie uniemożliwiła czarodziejowi powrót do rutyny znanej mu praktycznie od zawsze.
Co stało się z tamtym? Nawet teraz, pozornie skupiona na innym temacie, zastanawiała się, jak wiele przecierpi w Tower, zamknięty w jednej z zatęchłych cel do czasu marnego procesu, a potem może i jeszcze gorszych jego reperkusji. Pod pewnymi względami oboje byli podobni, cierpieli nie całkiem ze swojej winy, przerażeni konsekwencjami decyzji podjętych przez los wbrew ich zgodzie.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Kelpi Staw [odnośnik]26.04.21 20:52
Na samą myśl, o tym, jak zakończyło się ich ostatnie spotkanie zaczynała się złościć. Dawno nie czuła się taka malutka, jak tego nieszczęsnego dnia. Żałowała, że nie stanęła w obronie tego nieszczęśnika, jednak nie chciała wpaść w niepowołane ręce z tak blahego powodu. Mogła się przydać jeszcze po drugiej stronie, szkoda by jej umiejętności się zmarnowały. No i nie chciała robić tego rodzinie, i bez jej wybryków nie mięli najlepszej reputacji.
- Straszne jest to, co teraz dzieje się na świecie. - niby przywykła do wojny, jednak nie odczuwała jej aż tak mocno, dopóki nie pojawiała się między ludźmi. Wtedy musiała uważać, na każdym kroku mieć się na baczności, jak wielu innych. - Musimy sobie jakoś z tym radzić, mam do siebie wyrzuty, że nie zareagowałam, ale nie jestem w stanie uratować każdego. - westchnęła ciężko, może powinna zacząć bardziej się udzielać, dołączyć do tej lepszej strony konfliktu. Będzie musiała porozmawiać z Anthonym, chociaż nieco się bała, że wybije jej ten pomysł z głowy- w końcu był jej starszym kuzynem i ciągle się o nią martwił, co czasem krzyżowało jej plany. - Jedna i druga opcja nie brzmią dla mnie kolorowo, nie zarejestrowałam się, a do tego mój kuzyn jest poszukiwany, nie mam pojęcia za co im płacą, może za jedno i drugie? Nie zdziwiłabym się specjalnie. To, jak potraktowali tego mężczyznę.. Te metody, są okrutne. - nie sądziła, że później traktowali go lepiej, ciekawe, czy jeszcze wróci do domu, czy dołączy do tych nieznajomych w liście.
- Można zacząć od czegoś niewielkiego. Czy boi się również rzecz, potoków, strumyków, czy takie mniejsze rzeczy go nie ruszają. Najchętniej zaproponowałabym wizytę na rafie koralowej.. Ale że mamy takie czasy, jakie mamy, to nie za bardzo mamy pole do manweru. - Zastanawiało ją, czego dokładnie się boi. Magicznych stworzeń, które żyły w wodach? Podobne były i na powierzchni, dużo większa szanse, że je spotka, niż te, które znajdowały się pod wodą. - Mnie też zaatakowała kelpie, ale to tylko spowodowało, że jeszcze bardziej chcę ją złapać, a taki marynarz z krwi i kości.. Jak mógł się tak zablokować? Na pewno spotykały go gorsze rzeczy na morzu. - może będzie w stanie złapać jakąś małą kelpie i pokazać mu, że wcale nie są takie groźne. Znajdowały się w idealnym miejscu, ale nie był to chyba odpowiedni czas na takie pomysły.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Kelpi Staw [odnośnik]11.05.21 20:37
Czy kiedykolwiek naprawdę przywykną do niej? Do wojny? - To prawda. Nieuzasadniona przemoc budzi we mnie naprawdę duże niezadowolenie. - Ronja szczerze wątpiła, że taki stan rzeczy będzie naturalnym ich środowiskiem. W konflikcie zawsze pozostanie coś obcego, ciało mroczne i nieznoszące sprzeciwu, dla którego w idealnej równowadze nie ma miejsca na świeczniku. Kątem oka obserwowała łagodną taflę jeziora, jednocześnie do słuchania słów przyjaciółki, w ciszy umysłu analizując czy miejsce byłoby odpowiednie do terapeutycznego spotkania. Kilka sesji spędziła z mężczyzną w zaciszu gabinetu, rozpoczynając od zorientowania problemu, a także przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego. Po czasie wykazywania pewnych sukcesów terapii nadchodziła zawsze część praktyczna tak jak w każdej uzdrowicielskiej rekonwalescencji. Fancourt dawno już zaniechała wszelkie próby uzmysłowienia sceptykom, iż jej zawód nie opierał się wyłącznie na siedzeniu przy notesie. Proces uzdrawiania nie bez powodu nazywano procesem, obejmował zatem wiele etapów i najróżniejsze sposoby leczenia. - Z moich obserwacji, chodzi tutaj o kontakt z intensywnym nurtem wody, ale w najróżniejszych tego słowa znaczeniu. W najgorszym momencie pacjent odmawiał mycia się i picia, zbyt przerażony wizją kontaktu ciała z cieszą, na szczęście wspólnie udało się nam wyprowadzić na prostą te objawy. - Wytłumaczyła na wstępie, starając się znaleźć sensowne połączenie dla swoich planów i propozycji Macmillan. - Może masz pomysł na jakieś uspokajające praktyki? Przyjazne zwierzęta morskie? Odgłosy życia nad rzeką, czy też szum fal? Jakie są twoje doświadczenia przy zachowaniu na otwartej wodzie? - Podrzuciwszy kilka pomocnych pytań, Fancourt przekrzywiła głowę z zainteresowaniem w stronę Prudence. Poniekąd rozumiała skąd oceanografka wynosiła swoje wątpliwości wobec stanu marynarza, ale na znak swojego sprzeciwu, delikatnie pokręciła przecząco szyją. - Najmniejsze zakamarki naszego umysłu wciąż jeszcze są niezbadane. Lęk zaś, jest jednym z podstawowych i naturalnych instynktów. Właściwie, źle jest jeśli posiadamy go zbyt mało. Pewne odruchy konieczne do przeżycia, będące z nami od lat powoli zanikają, a to nikomu jeszcze nie wyszło na dobre. - Wytłumaczyła swobodnie, nie siląc się na przesadnie poważny ton. Wiedziała, że blondynka jest specjalistką w swojej dziedzinie, toteż nie zamierzała szczególnie zwracać negatywną uwagę na opinie, do których miała prawo. - W zawodach wymagających ryzykowania swojego życia, chociażby żeglarstwa, czy służbie mundurowej, aczkolwiek ta druga przybrała niekorzystnego obrotu ostatnimi czasy, bardzo często spotyka się tego rodzaju wypalenie zawodowe. Połączone z nagromadzonymi przez lata traumami, mogą doprowadzić do punktu zapalnego w pozornie mało groźnych dla obserwatora z zewnątrz sytuacji. - Warunki nie sprzyjały nikomu do dalekich podróży, toteż chociaż brzmiała bajkowo, rafa koralowa pozostawała daleko poza zasięgami możliwości magipsychiatrycznych Ronji. Musiała zacząć od czegoś drobnego, niewielkiego kroku dla niej samej jako medyka i dla jej pacjenta. Pewności jednak dodawał fakt, że całkowicie ufała poradom w tematyce, jakie miała do zaoferowania lady Macmillan.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Kelpi Staw [odnośnik]26.05.21 23:39
Prudence chyba powoli oswajała się z tym, jak wygląda codzienność. Czy można stwierdzić, że przywykła do wojny? Być może tak. Jej życie, jak każdego się zmieniło. Nie wyglądało jak to dawniej. Musiała być ostrożna, nie pozwalała sobie na tyle swobody, co kiedyś. Szczególnie, że jej rodzina była aktualnie nie najlepiej postrzegana w świecie czarodziejów. Nie miała innego wyjścia. Musiała się przystosować. Chociaż często czuła się niczym szczur, który ukrywał się w kanałach. Nie mogła jednak nic na to poradzić, wiedziała, że ma marne szanse na to, żeby się obronić, jeśli przyjdzie do ewentualnego starcia. Musiała więc radzić sobie właśnie w ten sposób. Nie, żeby była zadowolona z tego powodu, nie miała jednak innego wyjścia, jak pogodzić się ze swoim aktualnym losem. Miała nadzieję, że po wojnie czarodzieje będą pamiętać, kto stał po której stronie, gdy wygrają ci dobrzy.
- To rzeczywiście nie brzmi najlepiej. Twój pacjent musiał przeżyć ogromną traumę. - Nie potrafiła sobie wyobrazić, co musiało spotkać tego osobnika, skoro odmawiał nawet kąpieli. Nie brzmiało to kolorowo. Faktycznie wypadałoby biedakowi pomóc, a i inni nie musieliby znosić jego ewentualnego braku kąpieli.
- Zaczęłabym od szumu fal. Wydaje mi się być najbardziej uspokajający. Jednak nie takie ekstremalne praktyki, jak otwarte morze. Brzeg spokojnej zatoki, gdzie morze jest łagodne. - Wydawało się jej, że jest to najlepsza opcja na początek. - Następnie mogłabym Ci złapać trochę stworzeń, o miłym przysposobieniu, żeby pokazać, że nie wszystko, co kryje się w głębinach jest takie groźne. - Zaczęła już układać sobie w głowie listę stworzeń, które mogły być odpowiednie na taką sytuację, może faktycznie to miało jakiś sens?
Kiedy Ronja zaczęła opowiadać o strachu, przyglądała się jej z zainteresowaniem. Poruszyły ją jej słowa. Jakby mówiła o niej. Sama rzadko czuła lęk. Podchodziła do życia lekkomyślnie. Może zaczynało jej brakować naturalnych instynktów? Wszystko ostatnio było dla niej tak bardzo obojętne, że nie przejmowała się specjalnie strachem. Wmawiała sobie, że niczego się nie boi. Tak było zdecydowanie łatwiej egzystować podczas tej sytuacji, podczas wojny, która toczyła się obok. Nie chciała dać się zamknąć w domu, tęskniła za wolnością. Może powinna podchodzić do wszystkiego bardziej ostrożnie? - Masz rację, zbyt pochopnie podeszłam do tej sytuacji. Nieco pomogłaś mi zrozumieć to wszystko. - Zupełnie nie znała się na tematach psychologicznych, dobrze więc było posłuchać tego, co do powiedzenia miał profesjonalista.
- Nie myślałam o tym w ten sposób. Jednak faktycznie, lata pracy w takich miejscach na pewno powodują traumy. Każdy, kto pracuje w takich zawodach, zapewne wiele przeżył, w pewnym momencie emocje muszą się odezwać. Nie ma się zresztą, co dziwić. - Sama chętnie udałaby się w podróż, aby wrócić do tych wszystkich pięknych miejsc, które było dane jej zobaczyć. Niestety, pozostawały jej jedynie wspomnienia i sny, w których wracała do tych chwil.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Kelpi Staw [odnośnik]28.05.21 13:44
Październikowa pogoda nie pozostawiała po sobie przyjemnych odczuć, ale zmuszała do czujności zmysłów. Chłodny wiatr zapewniał jasność umysłu, a regularne tempo spaceru sprawiało, że Fancourt mogła spokojnie i bez presji rozważać wypowiadane do znajomej słowa. Z pewnością obie nie zdawały sobie sprawy z ogromu panującego w ojczyźnie konfliktu. Prudence jako arystokratka, musiała wieść żywot dobry, ale w teorii dosyć bezpieczny, Ronja z kolei od samego początku żyła ze świadomością, iż bezpośrednie obawy nie dotyczą jej rodziny. Poświadczenie dobrego rodowodu i raczej nieposzlakowanej opinii kładło się na niewielkie kłopoty względem mieszkania w stolicy. Zadbała o to, by mieli zarejestrowane różdżki, chociaż sama skrzętnie pominęła w pliku dokumentów niektóre informacje. Nowa władza rządziła się własnymi prawami, przeforsowanymi zbyteczną przemocą, której Ronja nie popierała. Kiedy jedyny argument, jaki pozostawał, okazywał się być argumentem siłowym, to był to jasny znak, że tamte nie stanowiły wystarczającego poparcia swojej tezy. Mogła teoretyzować podłoże sporu i sens przywiązywania wagi do spłaszczonego opisu „czystości krwi”, ale rzeczywistość okazywała się inna. Ludzie umierali na ulicach, bliscy tracili krewnych, a jeszcze inni ginęli bez śladu pod ziemią. Ile anonimowych grobów przyjdzie znaleźć ich wnukom i prawnukom po latach mroku? Martwiła się swoją pozycją, wygodnie neutralną pośród świata wyrzeczeń fizycznych, oraz psychicznych. Fancourt starała się działać na miarę swoich możliwości, jednocześnie dbając o to, by samej nie zwariować w obliczu wielu wątpliwych i trudnych decyzji. Rozmowa z lordem Burke dała kobiecie do myślenia, pod postacią namiastki tego jak mogłoby wyglądać jej życie gdyby wróciła do dawnej pracy i poddała się nurtowi zasad. W młodości zrozumienie reguł przychodziło czarownicy z łatwością, a chociaż bywały momenty, w których odchodziła od nich swoim zachowaniem, to zazwyczaj praworządność przepisów nie stanowiła tematu przesadnych dywagacji. Teraz czasy się zmieniły. Donoszenie na siebie nawzajem, rozbiegane spojrzenia i nieufność zwykłych przechodniów na opustoszałych ulicach Londynu wprowadziła chaos, podział tak wielki, że niemożliwy do zignorowania. Najpewniej właśnie o to im chodziło. Pośród tej zawieruchy, to właśnie Ronji przyszło z pokorą i typowym dla siebie milczeniem zbierać okruchy rozszarpanych na kawałki dusz potrzebujących pomocy. Magipsychiatra miał obowiązki nie tylko wobec pacjentów, ale też wobec siebie. Jak każdy uzdrowiciel składała przysięgę, że wobec swoich podopiecznych będzie starać się ponad wszystko działać na ich korzyść i dążyć do ewentualnego wyleczenia. Nikt jednak nie brał pod uwagę tego, jak delikatnymi prawami rządził się ludzki umysł, w porównaniu do procesów biologicznych ich ciał.
Uważnie wysłuchała porad blondynki, zapamiętując, które z metod mogła zrealizować możliwie drobnymi kosztami niewyczerpujących spacerów z pacjentem. - Szum fal i sam spacer przy wodzie, myślę, że to leży w granicach łatwej realizacji. A gdyby udało nam się ponownie połączyć siły w przyszłości na taki pokaz stworzeń, to kto wie, może nawet zebrałabym większą grupę swoich pacjentów? Jestem pewna, że młodsze osoby miło przyjęłyby widok łagodnego zwierzęcia, zwłaszcza że udokumentowano, jak dobrze niektóre gatunki działają na perturbacje psychiczne. - Pomysł wydawał się ciekawy, zwłaszcza teraz kiedy najświeższe pokolenie jej pacjentów, tych wciąż jeszcze przebywających w Hogwarcie, czy zaraz przed nim spotykało się z ogromną presją. Kontynuowanie nauki w atmosferze wojny nie służyło rozwojowi osobistemu pod żadnym pozorem.
- To drobiazg, najważniejsze, że masz własną wrażliwość. Nie masz w obowiązku przesadnie wgłębiać się w tematy, które nie są ci bliskie. - Pocieszyła rozmówczynię, oferując jej pokrzepiający uśmiech. Doskonale wiedziała, że Prudence nigdy nie miała na myśli cokolwiek negatywnego. Musiała mieć własne momenty zwątpienia, ciężkie przeżycia, oraz problemy. Pewnie w przypadku Macmillan na pierwszy plan wysuwała się presja otoczenia wobec zamążpójścia i założenia rodziny, bardziej niż kontynuowanie kariery zawodowej. - Długi czas spędzony nad jednymi, podobnymi zadaniami jak na przykład żegluga, może nas fałszywie upewnić w tym, że widzieliśmy już wszystko, że nie boimy się niczego. Niestety zazwyczaj nie jest to prawda. Świat wciąż ma nam wiele do zaoferowania. - Wieloma rzeczami możemy się jeszcze zdziwić, lub co gorsze, przerazić.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Kelpi Staw [odnośnik]30.05.21 10:26
Październik zwiastował zbliżające się już coraz to krótsze i chłodniejsze dni. Był takim przejściem między latem, a zimą. Niedługo dni już będą coraz krótsze, a i pogoda dużo mniej przyjemna. Prue starała się korzystać z każdego dnia, wiedziała bowiem, że niedługo możliwości będą mniejsze. Spotykała się z kim tyko mogła, póki dni były jeszcze w miarę długie, chociaż noce już powoli zaczynały przejmować władzę.
Policzki panny Macmilan zrobiły się różowe od wiatru, chłód powodował, że zaczynały się rumienić. Wystarczyła chwila ruchu na świeżym powietrzu, aby było widać po niej, że spędziła czas na dworze. Wiatr również plątał jej rozpuszczone włosy, uwielbiała ich zapach po przebywaniu na świeżym powietrzu, długo jeszcze przypominał o odbytych spotkaniach. Ostatnio pojawiała się w miejscach, w których nie było żywego ducha, poza nią i jej towarzyszami spacerów. Było to bezpieczniejsze. Nie mogła rzucać się w oczy. Nie przywykła do takiego trybu życia. Jednak ostatnia wizyta w Londynie uświadomiła ją, jak jest niebezpiecznie. Zaszyta w rodzinnym domu nie do końca wcześniej zdawała sobie sprawę, jak to wygląda na co dzień. Była trochę zamknięta w bańce, która ochraniała ją przed złem tego świata. Nie wszyscy mięli tyle szczęścia. Inni musieli mierzyć się z prawdziwymi problemami na co dzień.
Zezwolenie na przemoc, które pojawiło się na świecie ją przerażało. Powinna poświęcić czas na rozwijanie umiejętności związanych z obroną, szczególnie, że lubiła chodzić własnymi ścieżkami, nigdy nie wiadomo, kogo mogła spotkać podczas swoich wędrówek. Od dziecka miała problem z akceptacją podziału na tych lepszych i gorszych, jedynie ze względu na pochodzenie. Nigdy nie zgadzała się z takimi podziałami. Uważała, że bez względu na czystość krwi druga osoba może mieć naprawdę wiele do zaoferowania. Nie pasowała do tego szlacheckiego świata, ostatnio coraz bardziej sobie to uświadamiała.
- Może warto właśnie zacząć od takich małych kroków. Zbiorników wodnych jest w okolicach pod dostatkiem, możesz nawet zacząć od jakiegoś potoku, czy rzeki, żeby nie przeraziła go wielkość morza, czy oceanu. - Próbowała pomóc Ronji znaleźć jakieś łatwe rozwiązanie. Może nie znała się szczególnie na tematach związanych z ludzkim umysłem, jednak jeśli chodzi o wodę wydawało się jej, że jest jednym z najlepszych specjalistów. Nie ma to jak skromność. - Jeśli chodzi o morskie stworzenia, mam pewne marzenie, które chciałabym zrealizować. Aktualnie może być ciężko, chciałabym kiedyś otworzyć coś w deseń wielkiego akwarium, w którym znajdowałyby się stworzenia, które nie radzą sobie z życiem w naturze, pokrzywdzone przez los. Dzięki temu każdy mógłby zobaczyć, jak wyglądają zwierzęta, które żyją w głębinach. - Ronja była pierwszą osobą, której powiedziała o tym pomyśle. Raczej starała się nie dzielić swoimi marzeniami.
- Właśnie że mam, powinnam chociaż trochę wykazywać zainteresowanie każdym tematem, aby nie dochodziło do sytuacji jak ta. Oceniam innych przez swój pryzmat, jak widać brakuje mi nieco wrażliwości. - Czasem za szybko wyrażała swoją opinię. Zbyt łatwo przychodziło jej ocenianie innych. Powinna nad tym popracować.
- Tak, świat jest pełen niebezpieczeństw. Nie można o tym zapominać, nawet jeśli nam się wydaje, że widzieliśmy już wiele.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Kelpi Staw [odnośnik]30.05.21 19:18
W bezpieczeństwie czas przelatywał jej między palcami niczym doskonale rozdzielone ziarnka piasku. Ronja przywykła do tego tak jak zdołała przywyknąć do każdej przeciwności, jaką los kładł pod jej stopami. Zawsze zgodnością, zawsze z rozmysłem, którego lubiła wymagać od samej siebie, ale niekoniecznie oczekiwać od innych. Koniec końców wszyscy stawali odosobnieni wobec własnej samotności i problemów, w najmroczniejszym momencie pozostając w ciszy wyłącznie własnego towarzystwa i to właśnie siebie samych powinni zaakceptować najpierw. Niedoskonałych, niezrozumiałych, a może ponad wszystko dalekich do robienia tego, co ludzie od nich oczekują. Fancourt podejmowała własne decyzje od zawsze, instynktownie wybierając tę drogę, która najczęściej w pewien sposób jednoczyła się z oczekiwaniami otoczenia. Miała reprezentować swoją rodzinę, dbać o tradycje, nie pozwolić wszystkiemu, co dobre i nieistotne dostać się do zamkniętych ścian własnego serca. Serca i umysłu, które z tak ogromnym zapałem studiowała przez całe lata, łapiąc się na tym, że im więcej książkowej wiedzy zdołała w siebie wtłoczyć, tym mniej wiedziała o prawdziwym życiu. Życiu, które zaskakiwało ich na każdym kroku. Wysłuchała porad Prudence w milczeniu, powoli organizując w głowie ogólny zarys dalszego postępowania w terapii swojego pacjenta. Wskazówki Macmillan były niezwykłe cenne i nie ulegało wątpliwości, że bez jej profesjonalnej ekspertyzy Ronja nie wiedziałaby, jakie dokładnie podjąć działanie. Nie zawsze łatwo przychodziło kobiecie znalezienie zaufanego źródła informacji, ale wspomnienie wypraw morskich blondynki, a także niebezpiecznego spotkania damy z kelpią upewniało Ronję, że Prudence na własnej skórze uczyła się, co znaczy kroczyć własnymi ścieżkami.
Być może ironicznie znalazły się właśnie w okolicy tego tajemniczego miejsca zwanego kelpim stawem, a może wszystko w świecie splotło się właśnie do tego momentu, by obie kończyły swój spokojny spacer po obrzeżach zbiornika wodnego. Z daleka miejsce spokojne, chociaż z legend jasno wynikało jakie istoty zasiedlały piaszczyste dno. - Zbiorniki wodne, potok, rzeka. Będę pamiętać. - Pokiwała głową na znak zrozumienia posłyszanych słów, po czym przystanęła wreszcie w tym samym miejscu, w którym zaczęły wędrówkę. Nieopodal samotnej ławeczki, drewnianymi nogami wbitej w twardą ziemię ścieżki. W międzyczasie idąca obok czarownica dzieliła się pomysłem nadzwyczaj ciekawym, chociaż z pewnością ciężkim do zrealizowania w tych niepewnych czasach. - Zamysł brzmi bardzo zachęcająco, niestety moja wiedza na temat magicznych stworzeń jest prawie nieistniejąca, ale na pewno wiele z nich potrzebuje pomocy. Nie tylko ratowałabyś ich żywot, ale też dostarczała wartościowych okazji do nauki nad ich egzystencją, a w otoczeniu morskich badaczy może być to coś niezwykle przydatnego. - Wyraziwszy swoją opinię, zdecydowała się celowo pominąć zbędną krytykę. Prudence doskonale zdawała sobie sprawę z własnych sił i możliwości, a żyjąc w takich nie innych czasach bliskie kobiety, powinny ponad wszystko wspierać swoje zamysły, przynajmniej w to wierzyła Ronja. Na dźwięk zmartwionych wyrzutów blondynki, Azjatka zmarszczyła lekko brwi i położyła dłoń na ramieniu znajomej. - Prudence, sam fakt, że przejmujesz się swoim stanem wiedzy, świadczy, iż jest on znacznie większy od przeciętnego czarodzieja. Powinniśmy poszerzać swoje horyzonty, ale pamiętać również, że jesteśmy tylko ludźmi. - Ostatnie słowa wypowiedziała już prawie w tonie swojego profesjonalnego, uzdrowicielskiego głosu, toteż szybko otrząsnęła się z postawy terapeutycznej i poprawiła guziki okrycia wierzchniego z wdzięcznym uśmiechem na ustach. - Tak czy siak, dziękuję bardzo za twoją pomoc i postaram się dać znać, która z propozycji wypadła najkorzystniej u pacjenta. - Dniu daleko było do zakończenia, a ona wciąż miała wiele obowiązków na głowie, którymi nie zamierzała zawracać głowy lady Macmillan. Na odchodne, obróciła się jeszcze przez ramię, kiwając głową w geście pożegnania. - Jest wiele rzeczy, do których zrozumienia nigdy nie dojdziemy, nawet mimo szczerych chęci. W takich chwilach lubię, zamiast na celu skupić się na drodze do niego. To, że nie znaleźliśmy końca, nie znaczy, że mamy nie szanować wszystkiego, czego nauczyliśmy się w międzyczasie.
| zt. dla Ronji


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Kelpi Staw [odnośnik]08.06.21 18:06
Prudence w zasadzie nie do końca radziła sobie z obecną sytuacją, czuła, że powoli rozsypuje się na kawałki. Coraz bardziej traciła oddech. Brakowało jej wolności. Nie do końca łatwo przychodził jej taki stan rzeczy. Nie leżało w jej naturze ciągle uważać. Zastanawiać się nad wszystkimi czynnościami, które wykonywała. Wcześniej mogła, gdy tyko chciała pojawiać się w każdym miejscu w jakim miała ochotę. Teraz każde głupie wyjście musiało być przemyślane. Czy nie ryzykuje, czy niepotrzebnie się nie wychyla. Coraz bardziej jej to wadziło. Tym mocniej, że nie było widać perspektyw na lepsze jutro. Wojna się tak szybko nie skończy, minie dużo czasu zanim wszystko wróci do normalności. Marnowała najlepsze lata swojego życia ukrywając się. Powoli przestawała się na to zgadzać. Zamierzała wziąć sprawy w swoje ręce, musi tylko trochę popracować nad umiejętnościami.
Wydawało się jej, że nie do końca potrafiła pomóc Ronji. Wyrzucała z siebie wszystkie myśli, które jej się nasuwały. Może któryś z jej pomysłów rzeczywiście będzie miał jakikolwiek sens. Jednak nie znała się zupełnie na leczeniu ludzkiej psychiki. Jej dziedzina wydawała się być dużo prostsza, w końcu to tylko morze, różne procesy, jednak były stałe, a ludzie - każdy był wyjątkowy.
- Zacznij od małych kroków, nieszkodliwych, pewnych, nigdy nie wiadomo, co kryje się w głębinach, jednak to, co widoczne dla oczy, jest bezpieczne. - rzekła jeszcze do kobiety.
- Zobaczymy, czy ktoś poprze ten projekt. Będę potrzebowała sporego wsparcia finansowego, mam nadzieję, że nie potraktują tego pomysłu, jako kolejnej zachcianki głupiej szlachcianki.- Musiała wszystko dokładnie obmyślić, przedstawić szczegółowy plan, żeby rodzina wzięła ją na poważnie. Miała nadzieję, że jej się to uda i wreszcie również ona będzie miała swoje miejsce na ziemi.
- Często rozmyślam nad brakami swojej wiedzy. Może więcej czasu powinnam spędzać na doszkalaniu się. - Ona bardzo dobrze zdawała sobie sprawę z tego, na jakim poziomie znajdowały się jej umiejętności. Patrzyła na siebie dosyć krytycznie i zawsze była otwarta na przyswajanie wiedzy.
- Będę czekać na informacje, sama jestem ciekawa, czy coś z moich pomysłów było w stanie ci pomóc. - rzekła z uśmiechem do towarzyszki. Pożegnała się jeszcze z Ronją i odeszła w sobie tyko znanym kierunku.

// zt


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Kelpi Staw [odnośnik]11.06.21 22:34
15 listopada 1957
Pogoda w tej części kraju była wyjątkowo nieprzyjemna. Słońce zdawało się niknąć za chmurami zwiastującymi potężną ulewę, a na głowach pojawiły się pierwsze krople. Oczom Łowcy znad Tess, który przeciągnął się ospale po wyczerpującej podróży Błędnym Rycerzem, ukazał się imponujący krajobraz Kelpiego Stawu. Niesforna Lumen, niespotykany okaz siberian husky o brązowym futrze, dawała upust swemu znudzeniu prowokując drugą suczkę tejże rasy - Lunę - do swawolnej zabawy. Ta jednakże była pozbawiona entuzjazmu i czuwała spokojnie przy nodze właściciela, tłamsząc cichym warkotem zapędy pierwszej. Magiczny autobus zatrzymał się w uliczce pozbawionej mugolskich spojrzeń, odstawiając bezpiecznie troje pasażerów. Opuściwszy pojazd, Hannibal rozciągnął się i wespół z pupilami ruszył truchtem w dal, skracając dystans do Kelpiego Stawu. Nagłe oberwanie chmury nie sprzyjało spotkaniom pod gołym niebem. Turyści zgromadzeni wokół akwenu prędko rozbiegli się w cztery strony świata, poszukując schronienia przed nawałnicą. Rookwood zdawał się czerpać energię z tej chwili. Rozłożył szeroko ramiona i przymknął oczy, wsłuchując się w synergiczny dźwięk gardłowych głosek czworonogów wyjących do nieba. Ciężkie krople smagały jego twarz, upstrzoną w licznych bliznach i zmarszczkach. Mężczyzna podniósł rześko powieki i rozejrzał się raz jeszcze, łypiąc wzrokiem na każdego przechodnia. Z tłumu wyróżniało się drobne dziewczę, które mimo nietęgiej pogody, wyraźnie oczekiwało na czyjeś przybycie. Hannibal niezauważenie ruszył w jej kierunku ze swoją świtą, a gdy zbliżył się dostatecznie blisko, nakazał zwierzętom osaczenie desperatki.
Z niebywałą gracją i dozą zaszczucia, psy zmieniły drastycznie swe przyjazne oblicza, podbiegając do kobiety i ostrożnie krążąc wokół niej. Z ich pysków dobył się donośny warkot zwiastujący złe zamiary. Stawiając krok za krokiem, zwierzęta odpychały ją w kierunku swojego właściciela, którego obecność poczuła dopiero wówczas, kiedy na niego wpadła.
— Emma Jones? Byliśmy umówieni na spotkanie.
Gestem dłoni uspokoił duet husky, który pozostał w stanie czuwania. Hannibal odstąpił kobietę jedynie na krok, by umożliwić jej swobodną konfrontację.
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood
Re: Kelpi Staw [odnośnik]12.06.21 8:39
Prudence zastanawiała się, czy powinna napisać ten list. Anthony, gdyby się dowiedział, zapewne by ją skarcił i wybił ten pomysł z głowy. Na szczęście jeszcze nie śledził jej korespondencji. Wiedziała jednak, że nie może zdradzić swojej tożsamości, w końcu można było usłyszeć o koneksjach Rookwoodów z Rycerzami. Nie powstrzymało jej to jednak. Czego się nie robi dla nauki!
Pogoda nie była dzisiaj specjalnie przyjemna. Nie ma się, co dziwić, w końcu był środek listopada. Ubrała się ciepło, miała świadomość, że przy jeziorze będzie jeszcze chłodniej. Nie chciała specjalnie zwracać uwagi jakimś ekscentrycznym strojem, jak to miała w zwyczaju, żeby bardziej wtopić się tłum wybrała czerń. Czarna suknia, czarny płaszcz z kapturem.
Teleportowała się w okolice Cumberland trochę zbyt wcześnie. Pozwoliła sobie więc na krótki spacer. Może pogoda nie była specjalnie atrakcyjna, Prue jednak to w niczym nie przeszkadzało. Uwielbiała bliskość natury, niemalże każdy dzień spędzała na świeżym powietrzu, nie straszne jej były wiatry, deszcze, czy niskie temperatury. Miała jednak nadzieję, że nie będzie dzisiaj lało, ograniczyłoby to pole widzenia i mogliby mieć problem ze złapaniem stworzenia, które ją interesowało. Właściwie, to zastanawiała się, czy mężczyzna faktycznie się pojawi. W końcu nie dostała potwierdzenia, jeśli nie to trudno. Pospaceruje trochę i wróci do domu.
Pierwsze, samotne krople deszczu zaczęły dotykać jej twarzy, odruchowo spojrzała w niebo. Naciągnęła kaptur na głowę, szła przed siebie, kiedy podbiegły do niej psy. Zatrzymała się od razu. Zacisnęła mocniej rękę na różdżce, którą miała w kieszeni, jeśli trzeba będzie, to ją wyciągnie. W końcu nie z takimi stworzeniami już sobie radziła. Spokojnie Prue, nic się nie dzieje, to tylko psy. Jeden głęboki wdech, krok do tyłu. Nie zamierzała ich atakować tyko dlatego, że ją osaczyły, krok za krokiem, powoli, starała się od nich oddalić, jak widać jednak nie do końca jej się to udawało, bo zwierzęta nie chciały odpuścić.
No i wtedy poczuła, że nie ma już pola do manewru. Wpadła na kogoś, odwróciła się gwałtownie, zrobiła krok do tyłu. Czuła się nieswojo, za nią dwa rozwścieczone psy, a przed nią.. cóż spodziewała się właśnie mężczyzny tego pokroju. Widać po nim było, czym się zajmuje. Tak, Emma Jones.- głos jej nieco drżał, widać było, że nie czuje się pewnie. Zastanawiała się, czy dobrze zrobiła decydując się na ten list. Może on wiedział, może znał prawdę? Tyko skąd, chyba nie było możliwości. - Miło mi pana poznać.- wyciągnęła nawet rękę w jego kierunku, aby oficjalnie się przestawić, jak gdyby nigdy nic. Pracowała w swoim życiu z wieloma mężczyznami, miała nadzieję, że ten nie potraktuje jej jak głupiej dziewuchy. Wyprostowała się ponownie, żeby nie dać po sobie poznać, że trochę się wystraszyła, nie chciała mu dać przewagi. Wydawało się jej, że zrobi to specjalnie, jednak nie chciała tego komentować. Jeszcze nie teraz.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Kelpi Staw - Page 2 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Kelpi Staw
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach