Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Cmentarzysko statków
AutorWiadomość
Cmentarzysko statków [odnośnik]09.12.18 19:18

Cmentarzysko statków

Chociaż opustoszała, skalista wyspa położona na Morzu Północnym nie ma swojej oficjalnej geograficznej nazwy, to przez podróżujących pobliską trasą żeglarzy nazywana jest Cmentarzyskiem. Owiana legendami równie gęsto, co nigdy nieopadającą mlecznobiałą mgłą, stanowi czarny punkt na morskich mapach, który co ostrożniejsi starają się omijać szerokim łukiem. Niewielu jest jednak w stanie wskazać, gdzie dokładnie się znajduje, bo jej położenie zdaje się stale zmieniać - choć bardziej sceptyczni twierdzą, że wpływ na to mają silne, oplatające wyspę prądy, które znoszą nieuważnych kapitanów na manowce. Okręty, które miały nieszczęście znaleźć się w pobliżu, rzadko wychodzą z tego bez szwanku, gdyż usiane ostrymi skałami mielizny w połączeniu z często nawiedzającymi ten rejon sztormami, bardzo szybko zamieniają się w śmiercionośną pułapkę. W efekcie cała wyspa otoczona jest przez osiadłe na dnie wraki statków, których pochylone w różnym stopniu maszty wyłaniają się z mglistych oparów niczym ostrzegawcze znaki; chodzą słuchy, że to właśnie tutaj swoją ostatnią podróż zakończył niesławny Syreni Lament, pociągając na dno niemal setkę pasażerów i członków załogi, aczkolwiek samego okrętu nigdy nie odnaleziono.
Mimo czyhających na wyspie niebezpieczeństw, z czasem stała się ona dość popularnym celem samozwańczych poszukiwaczy artefaktów - zwłaszcza, gdy odkryto istnienie wydrążonego w czarnych skałach systemu grot i jaskiń, służących w przeszłości bliżej nieznanemu przeznaczeniu. Większość korytarzy zapadła się, czyniąc poruszanie się po skalnych komnatach prawie niemożliwym, ale od czasu do czasu wciąż można spotkać tutaj śmiałków, liczących na to, że uda im się odnaleźć nieco więcej niż rozkładające się zwłoki rozbitków i zaścielające wyspę kości. Ci, którym udało się zwiedzić Cmentarzysko i wrócić, twierdzą zgodnie, że jest nawiedzone: podobno po zmierzchu korytarzami niesie się echo syreniego śpiewu, a wśród kamiennych ścian snuje się duch zakrwawionego mężczyzny z ziejącą w klatce piersiowej dziurą, opowiadającego historię utraconej miłości, która odebrała mu wszystko - łącznie ze zmysłami i wyrwanym z piersi sercem.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że prawdziwa tajemnica wyspy nie znajduje się na powierzchni, a pod nią - jeżeli ktoś zdecydowałby się zanurkować, i udałoby mu się dotrzeć w pobliże dna, odnalazłby częściowo zniszczoną wioskę trytonów, sprawiającą wrażenie, jakby jej mieszkańcy opuścili ją w pośpiechu, pozostawiając za sobą większość cennego dobytku i prywatnych pamiątek.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 27.02.19 23:08, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]09.12.18 19:48
Tristan, Deirdre

W ruchach kobiety widać było pośpiech; gdy tylko Deirdre stanęła pewnie na własnych nogach, podążyła za nią do sypialni, również wyciągając kilka rzeczy z kufra i wrzucając je do przerzuconej przez ramię, skórzanej torby – nie zwróciła jednak uwagi na eliksiry zabrane przez czarownicę. – Jednym z cieni – poprawiła wymijająco, zapinając podróżny płaszcz. – Miał was wprowadzić – odpowiedziała Tristanowi, poświęcając nieprzytomnemu mężczyźnie jedynie przelotne, krótkie spojrzenie. – Ale to będzie musiało zaczekać – dodała, wyraźnie ucinając temat. Zwracała się do Rosiera z szacunkiem, jednak bez niepotrzebnej bojaźliwości; być może na nią również nie było czasu – a może była przyzwyczajona do współpracowania z mężczyznami postawionymi znacznie wyżej od niej samej. Zanim czas na moment się zatrzymał, by następnie gwałtownie przyspieszyć, złapała się jeszcze okiennego uchwytu – a później zarówno Tristan, jak i Deirdre, utracili na moment swoje otoczenie z oczu, gdy całą kajutą gwałtownie szarpnęło.

Najpierw ich uszy wypełnił potężny ryk – jednak nie ludzki, ani nie zwierzęcy, a wywołany raczej wiatrem o niewyobrażalnej sile, z całą mocą chłostającym o okrętowe burty, które wydały się nagle zdecydowanie mniej solidne, uginając się pod żywiołem, jakby wykonano je z kartonu. Następnie coś na górze, ponad głowami czarodziejów głośno trzasnęło, by sekundę później uderzyć o pokład – sufit zatrząsł się, co prawda nie zawalając się Tristanowi i Deirdre na głowy, ale cokolwiek stało się wyżej, spowodowało, że przechylił się cały statek; czy to pokonany przez rozbijające się o grube szkło bulajów fale, czy coś innego, okręt niemal położył się na lewej burcie, sprawiając, że podłoga w kajucie zgubiła poziom, odchylając się od niego o jakieś trzydzieści stopni. Tristan, znajdujący się teraz w najwyższym punkcie pokoju, nie spadł w kierunku okien tylko dlatego, że przytrzymał się klamki; utrzymanie równowagi na pochyłej podłodze nie należało jednak do rzeczy najłatwiejszych, znacznie utrudniało mu też ewentualne poruszanie się po pomieszczeniu. Równowagę zdołała zachować także Deirdre, choć kandelabr, którego się złapała, wykrzywił się i teraz trzymał się ściany jedynie na wiarę. Reszta mebli, która nie była do niczego przytwierdzona na stałe – fotel, lampa, regał, biurko i ciężka skrzynia – zsunęły się z ogłuszającym zgrzytem w kierunku burty, przy której stała kobieta-animag; uniknęła zmiażdżenia tylko dlatego, że w ostatniej chwili z powrotem przybrała formę kota, póki co zniknęła jednak dwójce czarodziejów z oczu. Ci mieli zresztą poważniejsze problemy na głowie, bo wywrócona lampa rozbiła się z trzaskiem, a wypełniająca ją do tej pory oliwa rozlała się na biurko i podłogę, by następnie zapłonąć. Pożar na razie był niewielki, lecz po w całości wykonanej z drewna kajucie rozprzestrzeniał się szybko – a niewielka przestrzeń zaczęła wypełniać się smolistym, cuchnącym dymem. Żaden z obecnych w pokoju czarodziejów nie widział, co działo się na zewnątrz: przez okrągłe okienka widać było jedynie szare, kłębiące się fale, a do ich uszu docierały odgłosy przypominające sztorm – wyczuwali też, że statkiem raz po raz gwałtownie szarpało na boki.

Zaklęcie Tristana okazało się nieudane, nie zdołał wspomóc swojej towarzyszki.

Sięgnięcie po różdżkę, zarówno w przypadku Tristana, jak i Deirdre, wiąże się z puszczeniem trzymanego uchwytu przynajmniej jedną ręką. Próba przytrzymania się przy pomocy jednej ręki wiąże się z koniecznością wykonania dodatkowego rzutu kością k100; ST równe jest połowie wartości wagi czarodzieja, a do rzutu dodaje się podwojoną statystykę sprawności. Podciągnięcie się w przypadku próby wejścia w górę pochylni (czyli w kierunku drzwi i korytarza) ma ST równe wartości całej wagi czarodzieja, do rzutu również dolicza się podwojoną statystykę sprawności. Zejście w dół nie wymaga rzutu. Poruszanie się wspomagane zaklęciami Mistrz Gry będzie rozpatrywał indywidualnie, w zależności od opisanych czynności i wybranego czaru.

Pomieszczenie wypełnia się dymem, który po upływie jednej kolejki utrudni wam oddychanie na tyle, że będzie wywoływał obrażenia w ilości 20/turę (przyduszenie).


Drew, Lucinda

Zaklęcie Drew pomknęło prosto w żeglarza; ten spróbował się obronić, gdy jednak tylko z jego ust spłynęły słowa inkantacji przyzywającej magiczną tarczę, coś poszło nie tak – różdżka czarodzieja odmówiła mu posłuszeństwa, huknęło, a mężczyzna poleciał do tyłu, uderzył plecami o ścianę i osunął się po niej, całkowicie unieruchomiony. Z jego nosa pociekła strużka krwi – tego jednak już ani Drew, ani Lucinda nie zdążyli zobaczyć, bo ułamek sekundy później czas jakby się zatrzymał, by po chwili nienaturalnie przyspieszyć – razem ze statkiem, który szarpnął się gwałtownie, lądując w samym środku chaosu.

Grzmoty i huk wiatru, które niemalże ogłuszały znajdujących się na wyższych pokładach pasażerów, do ładowni docierały w formie wygłuszonej, ale tylko częściowo – dwójka poszukiwaczy była w stanie usłyszeć odgłosy rzucającego okrętem sztormu, oboje słyszeli też trzask, który rozległ się na górnym pokładzie – a już na pewno żadne z nich nie było w stanie pominąć nagłego przechylenia statku, prawie kładącego się jedną burtą na wzburzonych falach. Ponieważ oboje znajdowali się z dala od ścian, nie mieli za co się uchwycić – a więc gdy podłoga przechyliła się nagle, z powierzchni poziomej zmieniając się w pochylnię, Drew i Lucinda stracili równowagę, zsuwając się w kierunku wygiętej w kształt łuku burty. Ale nie tylko oni: wszystkie regały, wypełnione najróżniejszymi przedmiotami i bagażami, smukłe i sięgające sufitu, zaczęły się wywracać, tworząc efekt potężnego, wędrującego jakby w zwolnionym tempie domina. Trudnego do zatrzymania; Drew i Lucinda mogli przez moment obserwować to fascynujące zjawisko, doskonale zdając sobie sprawę, że lada chwila regały dotrą i do nich – ale zanim się to stało, z jednego z nich z mocnym tąpnięciem spadł spory, jutowy worek, z którego wnętrza buchnął czarny proszek – i całe światło z wiszących pod sufitem lamp zostało nagle wessane, pozostawiając dwójkę czarodziejów w ciemnościach tak gęstych, że nie byli w stanie zobaczyć nawet wyciągniętej przed siebie dłoni. Mogli jedynie słuchać – i wyraźnie słyszeli zbliżające się coraz bardziej niebezpieczeństwo.

Drew, Lucinda – dopóki ciemności nie zostaną rozproszone, obowiązuje mechanika czarowania w sytuacji ograniczonej widoczności.

Mistrz Gry wykonał rzuty: Protego, k10 dla Zapominalskiego Drew.


Alphard, Johnatan

Korzystając z ostatnich chwil przed teleportacją, Alphard postanowił otworzyć powierzony mu przez kapitana medalion. Przedmiot był złoty i okrągły, zawieszony na starannie wykonanym łańcuszku, a gdy Black go otworzył, okazał się kompasem: niezwykle misternie wykonanym, ze starannie wyrysowaną podziałką na ukrytej za szybką tarczy, którego igła kołysała się niespokojnie na boki (najprawdopodobniej) wskazując północ. Tego nieznający się na nawigacji Alphard nie mógł być pewien – zauważył za to, że w momencie, w którym medalion otworzył się w pełni, rozgrzał się nieznacznie w jego dłoni, po czym wyrzucił z siebie niewidzialną (ale wyczuwalną) falę drżącego powietrza, która rozniosła się dookoła, mknąc w sobie jedynie znanym kierunku.

Na dokładniejsze obserwacje Black nie miał czasu – ponieważ w następnej sekundzie wszystko wokół niego zamarło, horyzont zakrył się ciemnościami, zakrzywił, by następnie wypluć cały okręt wiele mil dalej, w samym środku czegoś, co wydawało się wyjątkowo gwałtownym sztormem; sztormem, który Alphard i Bojczuk jako jedni z nielicznych mogli obserwować w całej okazałości. W przeciwieństwie do pasażerów na niższych pokładach, doskonale widzieli skutki nagłego uderzenia wiatrem, który złamał najwyższy maszt z wciąż rozłożonymi żaglami niczym wątłą wykałaczkę; drewniany słup przewrócił się gwałtownie, lądując na jednej burt i sprawiając, że statek – przeciążony – przechylił się mocno w tę samą stronę. Nadal znajdujący się na górnym pokładzie żeglarze rozpierzchli się na boki, nie wszyscy byli jednak na tyle szybcy, by uniknąć przygniecenia masztem; w powietrzu rozległy się wrzaski przerażenia i bólu, w większości ginąc jednak w ryku uderzającego raz po raz wiatru. Zniszczeniu uległa również jedna ze ścian pokładowej nadbudówki.

Jeżeli którykolwiek ze znajdujących się na zewnątrz czarodziejów poświęciłby sekundę, by rozejrzeć się dookoła, ujrzałby obraz co najmniej przerażający: sztorm, w sam środek którego wrzucony został Syreni Lament, w żadnym wypadku nie wyglądał na naturalne zjawisko atmosferyczne. Kłębiące się na niebie chmury były gęste i prawie czarne, niemal całkowicie przysłaniając światło dzienne i sprawiając, że wokół panował półmrok; woda pod statkiem nie miała nic wspólnego z gładką i równą powierzchnią – zamiast tego tworzyła potężny, okrągły wir, po zewnętrzu którego wirował okręt. Najbardziej groteskowo wyglądało jednak to, co znajdowało się dookoła: wszędzie, jak okiem sięgnąć, rozciągało się cmentarzysko zniszczonych, osiadłych na skałach statków, których maszty wystrzeliwały w powietrze, podobne do smutnej karykatury pozbawionego liści, czarnego lasu. Nieco dalej, w oddali, znajdowała się wyspa, z zewnątrz wyglądająca na zbudowaną z ostrych, ciemnoszarych skał, między którymi unosiły się na wodzie fragmenty rozbitych wraków. To właśnie w tamtym kierunku prąd zdawał się ściągać Syreni Lament, z każdą sekundą zbliżając go do twardej ściany, naszpikowanej kamiennymi kolcami.

W tamtą stronę poleciało także ciało Alpharda, który – nieprzygotowany na nagłe szarpnięcie i utratę gruntu pod nogami – stracił równowagę, zsuwając się po pochylonym pokładzie prosto na burtę, w którą uderzył mocno, przechył się przez jej krawędź i wypadł: prosto we wzburzone, morskie odmęty. Lądowanie w lodowatej wodzie było twarde, nieprzyjemne, na jego szczęście nie skończyło się jednak na żadnej z dryfujących po powierzchni desek. Mężczyzna na moment zanurzył się całkowicie pod wodę, po czym wynurzył się, krztusząc i parskając; w dłoni wciąż ściskał zdobyty medalion. Dookoła siebie widział mniejsze lub większe fragmenty pogruchotanego statku, niektóre z nich na wyciągnięcie ręki; widział również coś, czego istoty jeszcze nie rozumiał: tuż pod powierzchnią migały dziwne, szare, podłużne kształty, wyraźnie kierując się w stronę Syreniego Lamentu. Jego samego prąd ciągnął jednak gdzieś indziej – w stronę czarnych skał, wystających pionowo z wody.

Johnatan, który przed teleportacją podbiegł do rozciągniętych na maszcie żagli, nie zdążył zwinąć ich na czas – mógł więc tylko obserwować, jak drewniany słup się łamie, rozsiewając chaos i najprawdopodobniej odbierając życie kilku spośród cieszących się mniejszym szczęściem żeglarzy. Wyrobiona latami zwinność pozwoliła mu uniknąć wypadnięcia za burtę, widział jednak upadek Alpharda – jak i wielu innych, którzy podzielili los Blacka. Uratowanie przechylającego się coraz bardziej statku przed ostatecznym zatonięciem stanowiło raczej przypadek beznadziejny, ale Bojczuk wiedział, gdzie znajdowały się ratunkowe szalupy. Wiedział też, jak opuścić je na wodę – problem polegał jednak na tym, że jeżeli spojrzał w ich kierunku, zobaczył, że na pokład wpełzały właśnie istoty, które z całą pewnością nie należały do załogi ani pasażerów. Bardziej niż ludzi przypominające martwych, napuchniętych od wody topielców, ożywione ciała z oczami pozbawionymi źrenic wspinały się po burcie niczym robactwo, oplatając poszarzałymi kończynami w różnym stopniu rozkładu liny i drewniane barierki, do których przytwierdzone były szalupy.

Alphard - dopóki znajdujesz się w wodzie, w każdej turze obowiązuje cię (dodatkowy) rzut na utrzymanie się na powierzchni, do rzutu dolicza się biegłość pływania. Wynik ujemny oznacza podtopienie i odbiera każdorazowo 20 punktów żywotności. Zanurzenie w lodowatej wodzie odbiera ci też dodatkowo 10 punktów żywotności co turę (wychłodzenie).

Johnatan - jeżeli spróbujesz tego dokonać, opuszczenie szalupy na wodę nie przysporzy ci trudności (wymaga jest biegłość żeglarstwa), jednak jeżeli nie pozbędziesz się z niej najpierw inferiusów, będzie się to wiązało z atakiem z ich strony.


żywotność i ekwipunek:

Na odpisy czekam do 11.12, do godz. 20:00.

Mapa pojawi się, kiedy będzie potrzebna, ale jeżeli ktoś potrzebowałby prowizorycznej mapki poglądowej - zapraszam.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]09.12.18 22:20
Udało mu się otworzyć tajemniczy medalion, który okazał się kompasem, jednak nie za wiele mu to pomogło. Nawet nie miał okazji zająć umysłu szczegółami związanymi z ta czynnością. Poczuł, że przedmiot w jego dłoni rozgrzał się, a ogromna, niewidzialna siła uleciała z niego gdzieś hen daleko. Łudził się jeszcze, że zyska czas na naprawienie sytuacji, lecz nic już nie mogło uratować statku z opresji. Syreni Lament teleportował się i wtedy rozpoczęło się piekło.
Okręt trafił w sam środek dzikiego, gwałtownego sztormu, który nie mógł być dziełem tylko samej natury. Żagle złamały się w pół i runęły, a statek przechylił się mocno. Black słyszał wrzaski członków załogi, ale nie szukał ich spojrzeniem, to Bojczuka próbował wypatrzeć, na co warunki atmosferyczne za nic nie pozwalały. Miał doprawdy kiepskie rozeznanie w sytuacji. Widział zarys ostrych, ciemnych skał, czyżby wyspę? Statek parł w ich kierunku niesiony przez nieokiełznane fale i szalone podmuchy wiatru. Był bliski uwierzenia, że nastąpił koniec świata, a może raczej kres jego świata, żywota, którego nie wykorzystał przecież w pełni.
Szarpnięcie sprawiło, że upadł na pokład i sunął po nim bezwładnie aż do burty, w którą uderzył, a następnie za nią wypadł wprost do lodowatej wody. Znalazł się pod powierzchnią i wówczas zaczął desperacko rzucać kończynami na wszystkie strony, aby tylko wypłynąć. Jakimś cudem nie poszedł prosto na dno, znalazł się na powierzchni, więc rozbieganym spojrzeniem szukał ratunku, w pierwszej kolejności próbując pozbyć się wody z ust. Potem ledwo przytomne zdążył zarejestrować, że ma przy sobie jeszcze saszetkę z eliksirami, kompas w lewej dłoni, którego funkcji wciąż jednak do końca nie poznał i różdżkę w prawej, a tę z przyzwyczajenia ścisnął desperacko.
Czuł jak silny prąd znosi go w stronę skał i za cholerę nie wiedział, czy to ratuje mu skórę, czy przeciwnie – jest jego zgubą. Złapał za najbliższą deskę, chcąc unosić się z jej pomocą na powierzchni. Ale w wodzie było coś jeszcze. Ledwo dostrzegł dziwne kształty, takie szare i podłużne. Nie potrafił ich zidentyfikować.
Statek tonął, ale i tak czuł instynktownie potrzebę powrócenia do niego. Ale prąd spychał go coraz bardziej do cholernych skał. Co mógł zrobić.
Ascendio – wybrał w akcie desperacji, różdżką wskazując w stronę statku, łudząc się, że na coś się to zda.

1. rzucam na utrzymanie się na powierzchni – brak biegłości pływanie
2. rzucam Ascendio w stronę statku + anomalia
Alphard Black
Zawód : specjalista ds. stosunków hiszpańsko-brytyjskich w Departamencie MWC
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
step between the having it all
and giving it up
OPCM : 27
UROKI : 8
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]09.12.18 22:20
The member 'Alphard Black' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 48

--------------------------------

#2 'k100' : 12

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :
Cmentarzysko statków HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]10.12.18 19:32
- Dok... - enigmatycznie wyjaśniania kobiety wymagały rozwinięcia, sytuacja była tak niejasna, jak niejasna być mogła, jednak nadchodząca katastrofa urwała jego głos w połowie; zacisnął mocniej dłoń na klamce drzwi, oglądając się na okna, za okna, szukając jakiejkolwiek podpowiedzi. Wodził spojrzeniem za trzaskami, hałasami, dźwiękami uderzeń, niespokojnie i bez zrozumienia, obserwując drżący sufit - gotów w tamtej chwili przeobrazić się w mglisty kształt, który nie mógłby zostać zmiażdżony - wiele jednak wskazywało na to, ze ich kajuta - jako tako - pozostała bezpieczna. Strach jednak pomyśleć, co działo się poza nią: statkiem zdawało się szarpać na boki, i choć ze słów kobiety wynikało, że była to akcja zaplanowana, to niewiele wskazywało na to, by coś poszło... tak jak powinno? Wyposażenie pokoju zsunęło sie w dół, kiedy wzmocnił swój uścisk, zachowując równowagę - pochyła podłoga była śliska, a dół kajuty z wolna zaczynał wypełniać... ogień. Nie zanotował momentu, w którym pękła lampka, nie widział, skąd wziął się ogień - zamiast tego szukał spojrzeniem kompanów podróży, Deirdre - szczęśliwie uchwyconej za wystający ze ściany kendelabr - kobiety, która umknęła przed drewnianą lawiną i wreszcie półżywego mężczyzny, który pewnie został dobity przez zsuwające się meble. Dotarł do niego dym, w pierwszej kolejności to nim musieli się zająć: statek miał dość kłopotów, a wiele wskazywało na to, że jego stałość była ich ostatnią ochroną. Byli jeszcze na powierzchni - czy już pod wodą? Musieli szybko zorientować się w sytuacji.
- Nebula exstiguere - wyrecytował prędko, puszczając się prawą dłonią klamki drzwi; wiedział, że było to ryzykowne, ale nie bardziej, niż odczekanie, aż oboje uduszą się w kajucie żywcem. Nie mogli dopuścić do tego, by języki płomieni rozprzestrzeniły się zbyt mocno. - Co tu się wydarzyło? - rzucił w przestrzeń, pewien, że zwinna kotka, gdziekolwiek była, mogła go teraz usłyszeć. Napinając mięśnie, by utrzymać się przy drzwiach, rzucił spojrzeniem na Deirdre - musiał ją ku sobie przyciągnąć, schodzenie w doł mijało się z celem - nie było tam nic, co mogłoby ich interesować, ale jeśli na tym statku miał być jakiś bezpieczny punkt, to z pewnością nie był nim ten, który najmocniej ciągnął pod wodę.

1. rączka
2. zaklęcie + anomalia



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]10.12.18 19:32
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 80, 77

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Cmentarzysko statków HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]10.12.18 20:32
Kobieta wydawała się zdecydowana, pewna siebie, doskonale wiedząca, co wydarzy się za chwilę - Deirdre zaś stanowiła jej przeciwieństwo. Irytowała się piętrzącymi się przed nimi niewiadomymi, sądziła, że będą prowadzić negocjacje, długie rozmowy, owszem, najeżone niebezpieczeństwami, ale nie zagrażającymi im w bezpośredni, fizyczny sposób. Obserwowała czarownicę w milczeniu, nie zdradzając się z rosnącą frustracją i zaniepokojeniem, wzrastającym, gdy brunetka przestrzegła ich przed nadchodzącym chaosem. Dobrze, że jej posłuchali - potężny trzask sprawił, że Deirdre z trudem zachowała równowagę, przytrzymując się kandelabru. Odruchowo zamknęła oczy, pewna, że górny pokład zaraz zwali im się na głowy; na szczęście do niczego takiego nie doszło. Statkiem zakołysało, coś było nie tak - nie znała się na żegludze, ale gdy ponownie rozejrzała się po pomieszczeniu, była więcej niż pewna, że kajuta nie powinna wyglądać w ten sposób. Tajemnicza kobieta gdzieś zniknęła, być może chowając się w kociej postaci pod stertą mebli: Dei jednak nie koncentrowała wzroku na tamtej stronie: jej oczy przyciągały płomienie, wypełzające powoli na drewniane wykończenia pokoju. Znajdowali się w pułapce, wkrótce powietrze mogło zamienić się w trujący dym. Tsagairt mocniej zacisnęła dłoń na uchwycie, ale zanim zdołałaby się naprawdę przerazić bądź podjąć jakieś sensowniejsze działanie, Rosier uniósł swoją różdżkę z zamiarem ugaszenia ognia. - Uderzyliśmy w coś? Coś...olbrzymiego? - spytała i odpowiedziała jednocześnie, na ślepo próbując zrozumieć przyczynę tego porażającego trzasku oraz przechylenia statku. Nie podobał się jej ten brak równowagi, napinała mięśnie, chcąc utrzymać równowagę, po czym znów utkwiła wzrok w Tristanie. Chciała dostać się do drzwi, jak najbliżej wyjścia, instynktownie kierując się w górę - i do arystokraty, mogącego pomóc jej złapać pion. Od razu do głowy przyszły jej najgorsze wizje tonącego statku: jeśli faktycznie na coś wpadli, musieli jak najszybciej wyjść na górny pokład. Nie podobało się jej zniknięcie animażki, ale na razie nie zamierzała wołać kota - spróbowała dostać się w górę, do drzwi, chwytając się kolejnych stabilnych elementów oraz wyciągając dłoń w kierunku ręki Rosiera, by móc się z nim zrównać i znaleźć się bliżej progu kajuty.

| próbuję iść do drzwi, nie sięgam po różdżkę


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : 40
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]10.12.18 20:32
The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 23
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]11.12.18 18:34
A więc nie udało mu się - w jednej sekundzie zostaliśmy wrzuceni w samo serce rozszalałego anomaliami żywiołu i był to przerażający widok. Przerażający i piękny jednocześnie. Wręcz czarne chmury wisiały nisko pod niebem, kompletnie odcinając dopływ światła, lodowate, wysokie fale lizały deski pokładu, a silny wiatr łamał maszty jak wykałaczki. W całym tym chaosie musiałem się na chwilę zatrzymać, przytłoczony ogromem złowrogiej natury. Monumentalny galeon, potężny Syreni Lament, ginął w tym momencie w morskich głębinach i nic nie mogliśmy na to poradzić. Niszczycielska siła ciągnęła go na samo dno. Widziałem ciało Blacka, jak uderza o jedną z burt i ląduje w przeraźliwie zimnej wodzie - nie chciałbym podzielić jego losu, właściwie nie życzyłbym tego nawet największemu wrogowi, a chociaż Alphard zdecydowanie nie należał do moich ulubieńców (i vice versa, jak mniemam) to w jego kierunku rzuciłem się w pierwszej chwili. Zmrużyłem oczy, czując na powiekach, policzkach i każdym innym odsłoniętym fragmencie skóry, lodowate krople, tryskające ze wzburzonych fal. Złapałem za grubą linę, jeden z jej końców przywiązując mocno do tego, co zostało z masztów, drugim z kolei pomachałem nad głową, wolną ręką przytrzymując się mocno burty; tego by jeszcze brakowało, żebym i ja wypadł.
- Spróbuję ci pomóc, ale wiedz, że będziesz miał wobec mnie dług do spłacenia! I to cholernie wielki!!! - krzyczę, chociaż jestem prawie pewien, że mój głos ginie gdzieś w okrzykach bólu i dudnieniu wiatru. Niemniej rzucam sznur w kierunku Blacka, w nadziei, że uda mu się go złapać. Co prawda wielki był z niego chłop, ale może jak się zaprę i jak on też da z siebie wszystko, to jakoś się uda go wyłowić? Tylko co dalej? Co później?... Z przestrachem rozejrzałem się dookoła, a mój wzrok zatrzymał się na szalupach. Szalupy! Tak! Nie wiedziałem, czy opuszczenie statku w jakikolwiek sposób poprawi naszą beznadziejną sytuację, ale z drugiej strony zostanie na pokładzie byłoby chyba najgorszym pomysłem. Tylko niestety miały już swoich pasażerów - ohydne, oślizgłe straszydła. Dreszcz przerażenia przebiegł mi po kręgosłupie, kolana się ugięły, a dłoń sama zacisnęła na różdżce.
- Co do kurwy...! - wypadło z moich ust, zanim nie uniosłem ręki i nie ułożyłem warg w zaklęcie - Ignitio! - pierwsza klątwa, która przyszła mi na myśl, ale to chyba nawet rozsądne, żeby takich obleśnych topielców przeganiać ogniem?...




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]11.12.18 18:34
The member 'Johnatan Bojczuk' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 38

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Cmentarzysko statków HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]12.12.18 10:47
Kiedy mężczyzna rzucił w członka załogi zaklęciem przez chwile ją wmurowało. Nie podobał jej się sposób jego reagowania, ale tak naprawdę ciężko było jej teraz osądzić czy był on jego naturalnym odruchem czy raczej reakcją spowodowaną skutkami ubocznymi działania nieściągniętej klątwy. Może właśnie dlatego postanowiła nie komentować tego co się stało. Ona zrobiłaby to w całkowicie inny sposób. Chociaż słyszała wiele historii o podróżach Syreniego Lamentu to jedna załoga zawsze była załogą, a oni kręcili się po ładowni, która nie należała do miejsc przyjemnych i idealnych na schadzki. Nic jednak już nie mogła poradzić, bo zanim w ogóle pomyślała by podjeść do mężczyzny, albo zabrać stąd Drew i sprawdzić co naprawdę dzieje się na wyższych partiach statku, grunt usunął jej się dosłownie spod nóg.
Sztorm był tym czego Lucinda naprawdę się obawiała. Wejście na statek było dla niej wystarczająco trudne. Przez chwile miała głupią nadzieje, że to wszystko będzie prostą transakcją, która skończy się zanim tak naprawdę się zacznie, a następny port zabierze ją z powrotem do Londynu. Czując jak silne fale uderzają o burtę statku już wiedziała, że nic ze spokojnej podróży. O transakcji nawet nie chciała już wspominać.
Stojąc na środku ładowni kobieta nie miała się nawet czego chwycić. Zdążyła jedynie spojrzeć na stojącego kilka kroków od niej mężczyznę zanim statek przechylił się na jedną z burt ciągnąć ją ze sobą. Blondynka próbowała złapać się czegokolwiek po drodze, ale jej palce jedynie prześlizgiwały się po mijanych obiektach. Strach wziął nad nią górę chociaż naprawdę starała się go zwalczyć. To co działo się ze statkiem było spełnieniem jej najgorszych koszmarów. Wodę mijała szerokim łukiem. Sama obecność tutaj była ciężka do przeżycia, a widząc jak statek gnie się pod naporem fal czuła się sparaliżowana.
Myśli o szalejącym na zewnątrz sztormie zostały szybko odgonione przez ulegające żywiołowi regały z bagażami. Przez pierwszą chwile po prostu im się przyglądała próbując uspokoić oddech. Widząc jednak, że te mkną w ich stronę wyciągnęła znajdującą się w kieszeni różdżkę. Nie zdążyła jednak w żaden sposób zareagować, bo z jednej z walizek wysypał się czarny proszek całkowicie pozbywający ich widoczności. Oddech szlachcianki stał się płytszy. Do jej uszu dobiegały dźwięki zbliżających się do nich bagaży. Musieli reagować szybko jeżeli chcieli uchronić się przed uderzeniem, ale Lucinda nic nie widziała. W ładowni było tak ciemno, że nawet jeśli chciała rzucić jakiekolwiek zaklęcie zatrzymujące bagaże to nie wiedziałaby, w którą stronę kierować różdżkę. - Nic nie widzę. Kompletnie nic nie widzę – powiedziała do mężczyzny mając nadzieje, że ten ciągle znajduje się obok niej. Blondynka przymknęła oczy i z wymuszonym skupieniem rzuciła – Protego Totalum! - nie myślała już nawet o tym czy jej się powiedzie. Po wypowiedzeniu zaklęcia skuliła się najmocniej jak mogła by przygotować się na uderzenie.

Spostrzegawczość II


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]12.12.18 10:47
The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 8

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Cmentarzysko statków HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]12.12.18 10:53
Zaklęcie dosięgnęło rannego mężczyznę na co uśmiechnął się z przekąsem, bowiem chociaż wówczas różdżka go nie zawiodła i pozwoliła zdobyć przewagę. Nie lubił intruzów, nie tolerował celowania w niego samego, a tym bardziej w dziewczynę bez wyraźnego powodu – jeśli takowy istniał i był związany z ich obecnością w ładowni to gość miał po prostu pecha. Macnair nie zamierzał wchodzić w jakiekolwiek pojedynki tym bardziej, że jego dłoń wciąż pulsowała od nieudanej próby ściągnięcia parszywego przekleństwa.
-Najwyraźniej.- odburknął w jej stronę widząc już ewidentne niezadowolenie malujące się na twarzy. Zapewne było w tym trochę jego winy, ale musiała od razu boczyć się nie dając sobie nic wytłumaczyć? Trafili na ów statek nieprzypadkowo, a skakanie sobie do gardeł nie mogło niczego ułatwić.
Nie minęła chwila, nie zdążył nawet odpowiedzieć nic na jej słowa, a Syrenim Lamentem mocno zakołysało, szatyn odniósł wrażenie, że przyszło mierzyć im się z naprawdę ogromnymi falami, cholernym sztormem. Jego uszu doszedł dźwięk nietypowego trzasku, był przekonany, iż nie było to nic zwyczajnego – coś szło nie tak, coś ewidentnie działo się na wyższych pokładach, a oni pozostając w ładowni wpakowali się na jeszcze większą minę.
-Whisky też mam Ci oddać?- rzucił w jej kierunku unosząc nieznacznie brew, by po sekundzie momentalnie stracić równowagę na skutek mocnego przechylenia statku i polecieć na wygiętą w łuk burtę. Uderzenie plecami o drewnianą powierzchnię nie wiązało się z niczym przyjemnym, jednakże najgorsze miało dopiero nadejść. Ciemność, opadające jak domino regały – i co dalej? Może dziura w pokładzie? -Lumos.- wypowiedział cicho mogąc jedynie liczyć na łut szczęścia, że masywne szafy oprą się o ścianę tuż nad ich głowami oszczędzając nieprzyjemnego zgniecenia. Czy jednak Syreni Lament przyjmował na swe barki jakiekolwiek cudy? Kompletna ciemność niczego nie ułatwiała, nie wiedział nawet gdzie miałby rzucić cholerny czar powstrzymujący katastrofę.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]12.12.18 10:53
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :
Cmentarzysko statków HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarzysko statków [odnośnik]12.12.18 19:13
Tristan, Deirdre

Sytuacja w kajucie zdecydowanie nie należała do wymarzonych – cały statek zdawał się trzeszczeć i drżeć pod naporem wiatru i fal – ale Tristan zachował zimną krew, błyskawicznie reagując na rozprzestrzeniający się pożar. Udało mu się zachować równowagę przy jednoczesnym rzuceniu udanego zaklęcia: z jego różdżki wydobyła się gęsta mgła, która bardzo prędko wypełniła pomieszczenie, gasząc ogień. Wewnątrz wciąż unosiło się sporo dymu, który utrudniał rozeznanie i wywoływał łzawienie oczu, ale nie uniemożliwiał oddychania.
Deirdre okazała się mieć mniej szczęścia – spróbowała podciągnąć się w górę, by dotrzeć do swojego towarzysza, jednak w chwili, w której ruszyła do przodu, kandelabr oderwał się od ściany, odbierając jej jedyny punkt oparcia; czarownica straciła równowagę, zachwiała się i upadła na kolana, nabijając sobie kilka bolesnych siniaków. Zwinność pozwoliła jej pozostać w miejscu i uniknąć stoczenia się w dół, wciąż miała jednak jeszcze kilka metrów do drzwi.
Zarówno pytania Tristana, jak i Deirdre, pozostały bez odpowiedzi – kotka, jeżeli była przytomna, pozostała w ukryciu. Żadne z nich nie wiedziało, w jakim stanie był mężczyzna, bo jego ciało zginęło w plątaninie mebli, najprawdopodobniej uwięzione między nimi. W kajucie rozległ się za to inny dźwięk: głośny trzask pękającego szkła przedarł się przez dobierający z zewnątrz ryk wiatru, wizualizując się w postaci podłużnej rysy na jednym z okien. Jeszcze nie pozwalającej wodzie na przedostanie się do środka, ale zdecydowanie nie wyglądającej stabilnie.

Deirdre traci 15 punktów żywotności (tłuczone).

Obowiązują zasady poruszania się z poprzedniego postu. Deirdre znajduje się na podłodze, nie musi więc rzucać dodatkową kością, jeżeli chce sięgnąć po różdżkę - ale próba wejścia na górę już tego wymaga.


Johnatan, Alphard

Alphard z trudem zdołał utrzymać się na powierzchni, chwytając się jednej z dryfujących desek, jednak próba rzucenia zaklęcia okazała się nieudana – jego różdżka szarpnęła się jedynie lekko, ale nie dała rady pokonać siły morskiego prądu, spychającego mężczyznę w stronę czarnych skał. Znajdował się już coraz bliżej nich, z tej odległości dostrzegając już nie tylko ich ostre kształty, ale też ziejący pomiędzy nimi otwór: trójkątny, stworzony ze skrzyżowanych pod kątem kamieni, wyglądający na wejście do zalanej wodą groty. Zdawało się, że to właśnie w tamtym kierunku spychały go fale, oraz że to stamtąd wypływały szare istoty. Black dostrzegał je teraz wyraźniej, wspinające się po olinowaniu i przemykające przez burtę, wychudzone, zielonkawe ciała z kępkami włosów na prawie łysych czaszkach. Przepływały również tuż pod nim, obok niego, za nim – zdawały się jednak z jakiegoś powodu go omijać, odbijając się od niewidzialnej bariery, chociaż nie oszczędzały wcale innych dryfujących dookoła pasażerów i członków załogi; Alphard widział na własne oczy, jak jeden z inferiusów wciąga pod wodę krzyczącą wniebogłosy kobietę – żadne z nich nie wpłynęło już z powrotem.
Johnatan starał się jak mógł ratować sytuację: lina, którą przywiązał do masztu, poleciała w kierunku wody, ale niezwykle prędko została porwana przez wiatr, który zaczął chłostać nią to w jedną, to w drugą stronę. Jego pomysł zaatakowania ożywieńców ogniem należał do tych dobrych, ale zawiodło wykonanie; ognista kula minęła cel, niknąc gdzieś w szalejącym sztormie. Atak zwrócił jednak uwagę dwóch inferiusów, które – poruszając się z niezwykłą zwinnością – ruszyły w kierunku Bojczuka.

Alphard - dopóki znajdujesz się w wodzie, w każdej turze obowiązuje cię (dodatkowy) rzut na utrzymanie się na powierzchni, do rzutu dolicza się biegłość pływania. Wynik ujemny oznacza podtopienie i odbiera każdorazowo 20 punktów żywotności. Zanurzenie w lodowatej wodzie odbiera ci też dodatkowo 10 punktów żywotności co turę (wychłodzenie). Ta kolejka kosztowała cię 10 punktów żywotności (wychłodzenie)

Johnatan - jeżeli spróbujesz tego dokonać, opuszczenie szalupy na wodę nie przysporzy ci trudności (wymaga jest biegłość żeglarstwa), jednak jeżeli nie pozbędziesz się z niej najpierw inferiusów, będzie się to wiązało z atakiem z ich strony.


Drew, Lucinda

Lucinda podjęła się próby uchronienia siebie oraz swojego towarzysza przed lecącymi w ich kierunku regałami, jednak magia ją zawiodła: wątła kopuła rozmyła się w ciemnościach, a chwilę później najbliższy ze stelaży z hukiem uderzył w burtę tuż nad ich głowami. Drew miał rację w dwóch rzeczach: po pierwsze, góra regału rzeczywiście oparła się o ścianę nad głowami czarodziejów, chroniąc ich przed przykrą śmiercią poprzez zgniecenie; po drugie, ciężar lecącej z impetem konstrukcji w istocie wybił dziurę w pokładzie. Nie wiedział, jak dużą – światło, które rozbłysło na końcu jego różdżki, nie sięgało tak wysoko – ale nie było wątpliwości, że do wewnątrz w szybkim tempie zaczęła wdzierać się woda, gromadząc się na podłodze i ściekając w kierunku Drew i Lucindy. Nie był to jednak jedyny problem, z jakim borykała się lady (jeszcze?) Selwyn; regał co prawda ją oszczędził, jednak gdy się przechylił, w jej stronę poleciał ciężki, metalowy kufer, lądując wprost na jej nogach na wysokości kolan i przygniatając je do podłogi. Czarownica poczuła ostry, rozlewający się ciepłem ból, a po chwili jej stopy i łydki zaczęły drętwieć. Nie była w stanie się poruszyć, nie miała też siły do samodzielnego zepchnięcia skrzyni: potrzebowała pomocy lub magii.
Rzucone przez Drew lumos rozświetliło jego najbliższe otoczenie: po swojej lewej stronie widział Lucindę, oprócz tego dostrzegał zawieszone nad nimi, oparte o ścianę nad ich głowami regały, tworzące chaotyczne skupisko częściowo zniszczonych mebli i przedmiotów. Przeciętnego wzrostu czarodziej bez problemu był w stanie się spod nich wyczołgać, cała konstrukcja wyglądała jednak wyjątkowo niestabilnie i w każdej chwili groziła zawaleniem.
Spetryfikowany przez Macnaira czarodziej nie dawał znaku życia.

Lucinda traci 30 punktów żywotności (tłuczone). Rozległość obrażeń będzie mogła zostać oceniona dopiero po usunięciu skrzyni.

żywotność i ekwipunek:

Na odpisy czekam do 14.12, do godz. 20:00.

Mapa pojawi się, kiedy będzie potrzebna, ale jeżeli ktoś potrzebowałby prowizorycznej mapki poglądowej - zapraszam.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarzysko statków Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 1 z 21 1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next

Cmentarzysko statków
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach