Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Flamborough

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime12.12.18 2:45

First topic message reminder :

Flamborough

Niewielka mugolska wioska Flamborough położona jest nad wschodnim wybrzeżem hrabstwa Yorkshire; zamieszkuje ją tylko kilku czarodziejów oczarowanych rybołówczymi możliwościami umiejscowionego tutaj morskiego brzegu. Czasem dopływają tutaj nawet jeżanki. Punktem nawigacyjnym tego miejsca jest błyskająca bielą latarnia morska z 1669 r. Zachwycająca przyroda nosi znamiona dzikiej, woda wydaje się przejrzysta, a roślinność nienaruszona - zwierzęta też śmielej wynurzają się z zarośli. Niewielu tu turystów, niewiele więcej mieszkańców.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : ex-auror, rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść


ja też
OPCM : 29
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 66aab98705f7bc0cefe476433f25a02d

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime25.10.20 12:22

Zawsze byłem bardzo sumienny. Zarówno w szkole, w nauce, podczas kursu i później stażu aurorskiego, nie uległo to zmianie, kiedy stałem się pełnoprawnym aurorem. Do powierzonych mi zadań podchodziłem poważnie. Z należytą dbałością. Od tego mogło przecież zależeć ludzkie życie, nie jedno, a wiele. Przeoczywszy coś, zaniedbując sprawę, byłbym wówczas tego współwinny. Zawsze zadawałem zatem mnóstwo pytań. Może nawet za dużo. Chciałem wiedzieć wszystko, bo w najmniejszym nawet szczególe mógł kryć się klucz do rozwiązania zagadki. Pozornie nieistotna informacja mogła odszyfrować kłamstwo. Mimo że nie nie wykonywałem już aurorskich obowiązków z ramienia Ministerstwa Magii, to nie przestałem się nim czuć, a teraz powierzono mi poniekąd opiekę nad tym miasteczkiem - i zamierzałem się z tych obowiązków wywiązać należycie. Bombardowałem nieznajomą gradem pytań i nie przestanę, dopóki nie upewnię się, że nie kłamie. A co do tego nabierałem coraz większych wątpliwości.
- Teraz już musisz - odpowiedziałem natychmiast, cierpkim tonem. - Przypadkiem, powiadasz? Co robiłaś w środku nocy w mugolskiej wiosce? - spytałem przy tym mrużąc oczy. - Gdzie ją znalazłaś? Niech wskaże, który to dom, gdzie ją skrzywdzono. Jeśli to prawda, znajdziemy i ukarzemy oprawcę. - Nie było możliwości, aby we Flamborough ukrywał się gwałciciel i porywacz mugoli. Prędko przegnano by go z wioski. Dopilnowałbym tego osobiście. - Nie powie za wiele, ale tobie zdołała opowiedzieć tę historyjkę? - spytałem podejrzliwie.
Nagle, kiedy już rzekomo znalazła swoja wybawicielkę straciła możliwość mowy? Słowa czarownicy nie składały się w jedną logiczna całość. Ta historia miała tyle dziur, że utwierdzałem się jedynie w przekonaniu, że postąpiłem słusznie próbując je zatrzymać.
Moje zaklęcie było tak silne, że brunetka nie miała szansy, aby się przed nim obronić. W chwili, kiedy upadła spetryfikowana na ziemię, ja zacząłem się do nich zbliżać - do zapłakanej dziewczyny bez różdżki.
- Nie martw się, zaraz się ocknie, nic jej nie będzie. Powiedz mi - kto cię skrzywdził? Jak ci na imię? - zwróciłem się do niej łagodnym tonem.
Popełniłem tym samym błąd. Czarownica dość szybko - zbyt szybko - przełamała czar i zerwała się na równe nogi.
- To nie ty będziesz o tym decydować - oznajmiłem suchym tonem. - Ona nie jest twoją własnością. Ma głos, którego najwyraźniej potrafi używać. - Nie podobał mi się sposób w jakim wypowiadała się o mugolce ta kobieta. Mówiła o niej jak o rzeczy. Zabieram ją stąd, nie będziesz z nią rozmawiał - jakby należała do niej.
- Krzycz. Bardzo proszę. Niech wszyscy tu przyjdą - zasugerowałem śmiało. Jeśli mówiła prawdę, to chyba nie miała nic do ukrycia. W całym tłumie nawet pojedynczy zbir ich nie skrzywdzi, nie ośmieli się - a mugolka mogła go wskazać. - Telamo sacculo - zażądałem od różdżki, mierząc w czarownicę.





when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime25.10.20 12:22

The member 'Cedric Dearborn' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 72


Powrót do góry Go down
Wren Chang
Wren Chang

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
tell her i wasn't scared.
OPCM : 9
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime26.10.20 19:40

Czasem pragnęła, by w kolorowej bajce smok pożarł rycerza pędzącego do księżniczki na białym koniu. Spalił go tchniętym z gardzieli ogniem, usmażył w metalu znaczonej draśnięciami zbroi, sprawił, by ten przestał w końcu dopytywać, szarżować, rozpychać się łokciami pośród nieswoich spraw. Im więcej logicznych odpowiedzi mu oferowała, tym z większą łatwością doszukiwał się w naprędce tkanej historii niedociągnięć, rozkazywał im wypełzać na światło dzienne, obnażał je w blasku rozleniwionego księżyca spozierającego na nich z nieboskłonu o kolorze ciemnego atramentu. Miała go dosyć - i gdyby nie śliczna twarz Lucy, już dawno wykorzystałaby ją jako tarczę przeciw impertynenckim, władczym przekonaniom o wyższości nieznajomego. Póki co zgrzytały zęby. Zaciskała dłoń wokół nadgarstka dziewczyny, trzymała ją blisko siebie, zważając przy tym by półprzytomna zaklęciem Lucy nie potknęła się o nierówności w drodze powoli tracącej chodnikową konstrukcję. Doszli najwyraźniej do granicy Flamborough. W oddali płonęły pojedyncze światła w oknach domostw, gdzie mieszkańcy nie pogrążyli się jeszcze w śnie, można było jednak zliczyć je na palcach jednej ręki. Wstaną, wstaną wszyscy, jeśli zacznie krzyczeć - ale, wbrew przekornemu zapewnieniu, nie zamierzała tego robić.
- Czego ty nie rozumiesz? - odgryzła się zimno Azjatka, choć wiedziała, że strzępi język. Mężczyzna nie odpuści - nie teraz, gdy w swym przekonaniu znalazł się na tropie przestępstwa roku, diabelny strażnik mugolskich cnót, ich skreślonego przez świat bezpieczeństwa. - Nie muszę z niczego ci się tłumaczyć. Kim jesteś żeby mnie przepytywać? - czarne oczy zaskrzyły się wściekłością, pytała go już o to wcześniej, ale nie udzielił jej odpowiedzi - choć z jego ust co rusz wylewała się lawina nowych żądań. Nie ofiarował jej nic w zamian, a tak jednostronna transakcja prowadziła donikąd. Wren nie czuła się w obowiązku dalszego grania w jego grę. - Sam pałętasz się tu w środku nocy, wśród mugoli, ale dziwi cię moja obecność. Kim jesteś, co? - powtórzyła. - Samozwańczym aniołem na straży tej wioski? A może rebeliantem? Buntownikiem Longbottoma? Ministerstwo nie przysłałoby tu nikogo, by sprawować nad nimi pieczę - nad nimi, nad społecznym elementem, nieważnym, bezpańskim - a skoro tak, nikt również nie zabraniał jej wyciągać rękę po jedną z tutejszych owiec. Nie należały do nikogo, przeznaczenie od dawna miało ich wszystkich za nic, prędzej czy później i tu dotrą płomienie wzniecone przez wybawiony od brudu Londyn.
- Ty - zapłakała później Lucy, gdy mężczyzna ruszył ku nim, ku niej i powalonej na ziemię Wren, nieprzytomnej, choć oczy miała otwarte. Młódka nie rozumiała z tego nic - czym były światła rozcinające kurtynę nocy, co sprawiło, że ciało jej towarzyszki nagle odmówiło ruchu? Zaczerwienione, spuchnięte oczy wędrowały od lica Azjatki do twarzy nieznajomego. - Ty ją skrzywdziłeś, dlaczego, jak to zrobiłeś? Jak...? - Choć inkantacja osłabiała znacznie jej intelektualne zdolności, nie była w stanie uśmierzyć przerażenia, zlęknionej wątpliwości, ciekawości. Miała wrażenie, że śni. Że zaraz wybudzi się z tego koszmaru i znów wszystko będzie dobrze. - Lucy - pisnęła w odpowiedzi, unosząc dłonie do swej twarzy, jakby w dziecięcym geście próbując się przed nim osłonić. - Proszę, nie rób mi krzywdy, proszę...
Zanim dziewczyna zdążyła opowiedzieć Cedricowi cokolwiek więcej, Wren przełamała działanie zaklęcia i znów stała na własnych nogach, mierząc różdżką w Dearborna. Nie odpowiedziała jednak - nie zdążyła, bo w jej kierunku znów pomknęła kolejna wiązka.
- Protego! - spróbowała przywołać przed siebie tarczę, a wtulona w nią Lucy pisnęła znów, nie pojmując już ani trochę, co działo się wokół niej.





it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime26.10.20 19:40

The member 'Wren Chang' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 65


Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : ex-auror, rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść


ja też
OPCM : 29
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 66aab98705f7bc0cefe476433f25a02d

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime01.11.20 12:57

Życie to nie bajka. Ani ja nie byłem rycerzem w lśniącej zbroi, ani ona smokiem, który mógłby mnie pożreć. Na jej i moje właściwie też nieszczęście w życiu obowiązywała reguła, że jeśli coś ma pójść nie tak - to bardzo często pójdzie. Wtedy, gdy najbardziej człowiek potrzebował wymknąć się niezauważonym, zawsze ktoś musiał mu stanąć na drodze.
- Obawiam się, że teraz już musisz - odpowiedziałem lodowatym tonem. Wściekała się, złościła, zapierała. - Mam chronić to miejsce i na tej podstawie żądam wyjaśnień. Dlatego jestem tu w środku nocy - wyjaśniłem, skoro tak bardzo pragnęła odpowiedzi. Czyż teraz nie powinna odpuścić, jeśli miała dobre zamiary, uczciwe intencje wobec tej mugolki? Każdy, kto chciałby naprawdę pomóc nie zachowywałby się tak jak ona. Od razu oskarżyła mnie o bycie rebeliantem Harolda Longbottoma, na co zmrużyłem nieufnie oczy. - Jaką masz pewność? - spytałem śmiało. Czyżbyś, droga nieznajoma, tak dobrze znała teraz Ministerstwo Magii, że wiesz kogo gdzie wysyłają? A może to właśnie oni przysłali tu ciebie? Już od dłuższego czasu docierały do mnie wiadomości o tym, że Ministertwo Magii płaci szmalcownikom za polowania na mugoli. Wstyd mi było za to Ministerstwo, które nie zasługiwało na to miano. Niesprawiedliwość i okrucieństwo stały się prawem, karykaturą prawa, a wówczas każdy opór staje się obowiązkiem.
Na pewno nie zamierzałem odpuścić. Nie w tym momencie, gdy czarownica ze wschodu plątała się w zeznaniach i podskakiwała niemal ze złości jak ryba wyrzucona na brzeg. Nie mogłem
Niemagiczna dziewczyna za to zachowywała się dość dziwnie. Mówiła nieskładnie. Im bliżej byłem, tym dokładniej dostrzegałem nieprzytomny wyraz na jej twarzy. Chyba nie do końca pojmowała co dzieje się wokół i nie chodziło o promienie zaklęć, które latały pomiędzy nami. Zaczynałem podejrzewać, że jest albo pod wpływem zaklęcia, albo eliksiru.
- Nie zrobiłem jej krzywdy, spójrz na nią, nic jej nie jest. Tobie także nie zamierzam. Chcę, żebyś była bezpieczna - odparłem na słowa mugolki, posyłając w stronę czarownicy celne zaklęcie, przed którym jednak zdołała się obronić. Nieustannie szedłem przed siebie, pełen złych przeczuć, które pogłębił brak reakcji na zachętę do krzyczenia. - Teraz już nie zamierzasz krzyczeć? Zaalarmować wszystkich? - spytałem zimno. - Może ja to zrobię? - zaproponowałem. Nie opuszczałem różdżki, teraz już pewien, że czarownica zwyczajnie kłamie. - Expelliarmus - powiedziałem, chcąc wytrącić jej broń z ręki, zanim sama wyprowadzi atak. - Puść dziewczynę - zażądałem od Azjatki.





when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime01.11.20 12:57

The member 'Cedric Dearborn' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 39


Powrót do góry Go down
Wren Chang
Wren Chang

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
tell her i wasn't scared.
OPCM : 9
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime01.11.20 17:37

Wiedziała, że to nie skończy się dobrze.
Nic w postawie nieznanego maga nie wskazywało na to, by był skory poddać się, pozwolić im odejść i bezpiecznie zaszyć się w czarnej otoczce nocy, spłonąć razem w grzechu, którego próbowała przed nim bronić. Bezskutecznie. Jej jeden ruch na szachownicy spotykał się z zasadzką dwóch gotowych rozszarpać ją pionów; z jego słów sączył się lód, był przekonany, że kłamała i przede wszystkim zdeterminowany, by kłamstwo to obnażyć. Przed sobą, przed towarzyszącą jej dziewczyną, przed całym światem. Wren zacisnęła mocno zęby, świadoma, że gra dobiegała końca. Kazał jej puścić mugolkę, a wystosowane w jej kierunku zaklęcie ledwo musnęło jej dominującą rękę, niemal ocierając się błyszczącą wiązką o napięte przedramię. Ale nie pozbawił jej różdżki, jeszcze nie - i tak musiało pozostać, jeśli planowała opuścić to miejsce w jednym kawałku.
Trudno. Odnajdzie inną dziewczynę, upoluje ją, zwiedzie na manowce gdy nikt niepożądany nie będzie się temu łapczywie przyglądał; najwyraźniej nie był to jej dzień, a dla własnego dobra była w stanie zrezygnować z wypielęgnowanego wcześniej łupu. Póki co jednak służyła jej za stworzoną z mięsa i kości tarczę; Azjatka w ciszy cofała się ślepo, otwarcie szarpiąc już wątłym ciałem, by Lucy zasłoniła ją przed ewentualną ofensywą bezimiennego strażnika Flamborough. W pewien sposób liczyła na jego skrupuły - na to, że nie byłby w stanie zagrozić zdrowiu niewinnej istotki, tylko po to, by dostać się do spoczywającego za nią wilka. Dłoń boleśnie zacisnęła się na karku młódki, wyrywając spomiędzy jej spierzchniętych warg jęk niezrozumiałego cierpienia, a kraniec ostrawej różdżki przycisnął się do tyłu jej głowy.
- Proszę bardzo, krzycz. Niech zbiegną się tu mugole - odparła w końcu twardo, cierpko, przerywając trwającą zbyt długo ze swej strony ciszę. Nie próbowała już kokietować, nie próbowała skakać do gardła - była zimna, obojętna, niewzruszona żałosnym łkaniem swojej rzekomej podopiecznej. Niech płacze, niech wyje do księżyca jak wilkołak, może się odwodni i umrze, skoro takie miała życzenie. - Ale zanim to zrobią, ona będzie martwa. Chcesz tego? - mogła to zrobić. Zaintonować skuteczne lamino, które wbiłoby się w czaszkę ostrzami noży i tyle Cedric miałby ze swej obrony, na swym sumieniu goszcząc kolejną zapomnianą przez czas tożsamość. Lucy zawyła, rozumiejąc pokracznie, że to jej zdrowie znajdowało się teraz na szali, a koniec kasztanowego drewna bezlitośnie wwiercił się w łagodną skórę głowy. W międzyczasie czarownica próbowała rzucić na nią bezdźwięczne obliviate, lecz brakowało jej koncentracji, spokoju wymaganego przez tak skomplikowaną inkantację; pragnęła pomieszać jej w głowie, sprawić, by w mózgu nie zachowało się żadne wspomnienie z sieci utkanych kłamstw, ale zawiodła, wiedząc o tym doskonale - a to dolało oliwy do ognia. Wren warknęła pod nosem. Musiała stąd zniknąć, szybko. Zanim do jednego robaka dołączą kolejne, wypełzając z czerni głębokiej nocy, równie wstrętne i obślizgłe, stojące na straży szlamu i społecznie potępionego istnienia; w szybkim geście jej dłoń zsunęła się w dół, a różdżka przycisnęła do pleców dziewczyny. - Znaj moją dobroć, weź ją sobie. Everte stati - zaintonowała wściekle, sprawiła, że nogi Lucy oderwały się od podłoża a jej wiotkie, szczupłe ciało runęło bezwładnie w kierunku Cedrica; dziewczyna nie mogła obronić się przed bezpośrednią inkantacją, nie miała w sobie magii, a każde odniesione przez jej działanie obrażenie odczuwała zapewne dwukrotnie boleśniej niż robiłby to czarodziej. I jeśli Dearborn rzucił się by ją ratować, by złagodzić niechybny upadek lub złapać w swoje ramiona, Wren wykorzystała tę okazję, łagodząc wszelkie zdenerwowanie i skupiając się na prawidłowej teleportacji mającej zabrać ją daleko stąd. Zniknęła z cichym pyknięciem, pozostawiając po sobie jedynie łzy wielkie jak grochy spływające po twarzy młodej kobiety i niesmak w ustach Cedrica.
Lucy niechybnie doszła do siebie następnego dnia. Powiedzieć mogła tyle, że przyjaciółka, niejaka Tamsin Lennox, mugolska medyczka i działaczka w podziemiach, miała zapewnić jej bezpieczną kryjówkę, do której niebawem winni dołączyć jej dziadkowieh; tej nocy opuszczała ich z bolącym sercem, przekonana jednak, że tak będzie lepiej - że tak trzeba. Nie znała prawdziwego przeznaczenia, które czekało na nią w planach nieistniejącej Tamsin. Ale Merlin świadkiem - że pojawienie się Cedrica i nieugiętość w działaniu wyrwały ją chyba z samych bram piekieł.

zt :pwease:





it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : ex-auror, rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść


ja też
OPCM : 29
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 3 66aab98705f7bc0cefe476433f25a02d

Flamborough - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Flamborough [odnośnikFlamborough - Page 3 I_icon_minitime04.11.20 22:29

Azjatka miała wyjątkowe nieszczęście tej nocy, że trafiła akurat na mnie. Pewnie kogoś innego, przypadkowego mugola czy czarodzieja, obojętne, przekonałyby jej gładkie słówka. Potrafiła naprawdę dobrze intonować, czarować słowem, manipulować tonem głosu i mimiką - ale nie dość dobrze, żeby całkowicie uśpić moją czujność. Nie dość, że naturalnie byłem wyczulony na takie niuanse, to szkolono mnie przecież, abym potrafił odróżnić prawdę od kłamstwa. Wychwycić delikatne niuanse. Zwracać uwagę na drobne szczegóły. Analizować, czy opowiadana historia ma sens, szukać w niej luk. Na tym polegało po części aurorskie szkolenie, na tym polegała późniejsza praca. A miałem już kilka lat doświadczenia na karku. Bardzo dużo czasu spędziłem z doskonałymi kłamcami. Zbyt wiele, aby tak szybko dać wiarę słowom dziewczyny. Brakowało jej cierpliwości. Zabrakło lepiej zbudowanego tła. Pewnie nie spodziewała się, że w wiosce zamieszkanej niemal całkowicie przez mugoli znajdzie się czarodziej - i to mający pilnować tu porządku. Włodarz Flamborough wiedział co robi, gdy szukał ludzi do ochrony jego mieszkańców.
W chwili, gdy nieznajoma czarownica zasłoniła się mugolką, byłem już niemal pewien, że przeczucie mnie nie myliło, że nie mówiła prawdy, że próbowała mi wcisnąć dziwną bajeczkę. Gdyby naprawdę chciała pomóc tej dziewczynie, jeśli miałaby wziąć na siebie rolę zbawicielki, nie wykorzystywałaby jej jako potencjalnej tarczy. Tak postępowali ludzie pozbawieni skrupułów i moralności. Zmrużyłem gniewnie oczy, gotów, aby wezwać tu innych i zyskać przewagę liczebną, gdyby nie groźba rzucona. Nie zdołałbym w tej chwili mugolki obronić, jeśli zdecydowałaby się odebrać jej życie. Nie wiedziałem na co ją stać, co potrafi. Czy potrafiła posługiwać się czarną magią? To możliwe. Ładna buzia, nawet i niewinna, nie świadczyła o czystości serca. Drugi raz nie dam się na to nabrać.
- Nie bądź głupia i nie szkodź sama sobie, puść ją - powiedziałem głosem spokojnym, opanowanym, próbując ją przekonać, że popełnia błąd. Mogła się jeszcze wycofać. Byłem pewien, że nie dam jej odejść, lecz o tym nie wspominałem. Zależało mi na tym, aby puściła dziewczynę. - Tylko ty i ja, zmierzmy się jak przeciwnicy - zaproponowałem. Zasłanianie się żywą tarczą było haniebne.
Musiała zdawać sobie sprawę z tego, że znalazła się w beznadziejnej pozycji, że nie zdoła już wyciągnąć stąd tej mugolki, bo nie dam im odejść - a jeśli ją skrzywdzi, to i dla niej nie skończy się to dobrze. Nie, wyrwało się z moich ust, gdy błysnęło zaklęcie. Przez ułamek sekundy bałem się, że zaraz ujrzę krew, bądź co gorsza - zielony błysk Avady Kedavry, lecz Azjatka posłała brutalnie mugolkę w moje ramiona. Uniemożliwiając mi tym samym zaatakowanie jej i dając sobie szansę na ucieczkę. W istocie skupiłem się na tym, aby złapać niemagiczną dziewczynę i uchronić przed bolesnym upadkiem, a kiedy zwróciłem spojrzenie w kierunku, gdzie jeszcze przed chwila stała z tajemniczą nieznajomą - Azjatki już nie było. Przekląłem brzydko pod nosem. Rzuciłem zaklęcie, które powiedziało mi, że w pobliżu jej nie ma. Musiała uciec już gdzieś daleko. Może na drugi koniec Anglii. Zacisnąłem szczęki i wyciągnąłem z kieszeni chusteczkę, aby otrzeć łzy mugolki, która nie była nawet w stanie zdradzić mi swojego imienia. Łkała i szlochała, nie wiedziała co się dzieje, zabrałem ją zatem do swojego zleceniodawcy - powinien był wezwać uzdrowiciela, zanim wspólnie ustalimy kto próbował ją uprowadzić.

| zt :pwease:





when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Powrót do góry Go down
 

Flamborough

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Yorkshire, York-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21