Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Flamborough
AutorWiadomość
Flamborough [odnośnik]12.12.18 2:45
First topic message reminder :

Flamborough

Niewielka mugolska wioska Flamborough położona jest nad wschodnim wybrzeżem hrabstwa Yorkshire; zamieszkuje ją tylko kilku czarodziejów oczarowanych rybołówczymi możliwościami umiejscowionego tutaj morskiego brzegu. Czasem dopływają tutaj nawet jeżanki. Punktem nawigacyjnym tego miejsca jest błyskająca bielą latarnia morska z 1669 r. Zachwycająca przyroda nosi znamiona dzikiej, woda wydaje się przejrzysta, a roślinność nienaruszona - zwierzęta też śmielej wynurzają się z zarośli. Niewielu tu turystów, niewiele więcej mieszkańców.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Flamborough [odnośnik]18.06.22 14:41
Nie spodziewał się, że pierwszym, co spotka go po przekroczeniu progu będzie rzucająca mu się na szyję Thalia Elisa. Pocałunki składane na jego policzkach zdziwiły go na tyle, że w jednym momencie urwał klejoną przez siebie odpowiedź na pytania Goshawka...
— Nasi policjanci lubują się w dokumenta— — a tak przynajmniej wyobrażał sobie Szwajcarię z kilku porozrzucanych po latach i miejscach anegdotek, które miał okazję usłyszeć, chociaż przede wszystkim wtedy, gdy mieszkał jeszcze na stałe w Londynie, w trakcie odbywania kursu alchemicznego. Szwajcarzy odwiedzający Anglię zawsze byli tacy... sztywni, ale w sposób zupełnie różny od anglików właśnie i wyglądali na tych, którzy lubili aż za bardzo dociekać do źródła wszechrzeczy. Nie miał jednak okazji dokończyć myśli, bowiem ciało zareagowało od razu, objął więc swą żonę w pasie, przymknął nawet oczy, gdy ze zdziwienia przeszedł w rozbawienie, bowiem wszystko to było przecież grą, w dodatku w jego mniemaniu niespodziewanie groteskową. Powoli odsunął z twarzy pani Koch zagubiony kosmyk włosów, przypatrując jej się z dumą (z wykonywanego zadania) i zadowoleniem (że nie spotkali jednak tych policjantów), po czym złożył na jej czole drobny pocałunek. — Już, już, kochana. Mówiłem, że załatwimy to prędko i już jestem. Nic nam nie grozi — mówił miękko i cicho, głaszcząc powoli włosy swej tymczasowej żony. Po chwili jednak przeniósł spojrzenie na Clemensa, uśmiechając się do niego przepraszająco. Wykonał także rękami drobne drgnięcie, jakby chciał je rozłożyć w wyrazie pewnej niemocy, zaraz znów spoglądając wymownie na przyklejoną do jego boku żonę.
Tak, panie Goshawk, sam pan widzi...
— Oczywiście, przejdźmy więc do konkretów. Pozwól, najdroższa — uśmiechnął się dość szeroko, choć tak naprawdę wolałby zniknąć z tego miejsca, zanim pojawi się policja. Na całe szczęście zdołał rzucić na siebie zaklęcie utrudniające zapamiętanie twarzy, więc może nie powinno być tak źle? Przechodząc do części, w której mieli ubić targu z Goshawkiem, przyjrzał się ochroniarzom pana domu, darowując przyjemny uśmiech także i w ich stronę. — Mam nadzieję, że nie byłaś dla panów zbyt dużym utrapieniem — och, jak ludzie mogli się mylić... Na całe szczęście nawet jeżeli by chcieli, mężczyźni nie zareagowali w sposób przesadnie wymowny. Prawdopodobnie sama obecność Clemensa Goshawka sprawiła, że nie chcieli specjalnie obrażać jego szanownych gości.
Targ został ubity, podrobiona biżuteria sprzedana, a nawet magipolicja zdążyła się zjawić, by spisać zeznania. Castor opowiedział o sprawie w sposób, który prawdopodobnie umniejszał znaczeniu pojawiającej się masy, tak, jakby była to swego rodzaju turystyczna atrakcja, coś, co dodawało temu miejscu niezwykłego charakteru. Nie zwracał przy tym uwagi na Goshawka, który mógł być podobnym stanem sprawy znów zaniepokojony, bowiem wyglądało na to, że Elisa stęskniła się za swym mężem wyjątkowo, a mąż z kolei nie chciał zmuszać jej do czekania zbyt długo.
Gdy wreszcie udało im się wyjść z domu Goshawka i odejść na większą odległość, Castor wyciągnął z kieszeni coś jeszcze. Po rzuconym niewerbalnie zaklęciu finite w jego dłoniach pojawiło się coś większego. Karwasz, przygotowany specjalnie dla Thalii.
— Popatrz, z tobą też mogę ubić targ — zaśmiał się cicho, gdy znajdowali się w tym samym miejscu, w którym odbyli wcześniejszą zbiórkę z Floreanem. — Proszę. Niech się nosi i przepraszam, że tyle mi to zajęło. Nigdy wcześniej nie pracowałem z karwaszami, ale... Jestem z niego dumny. Noś jak najczęściej możesz, a przynajmniej przez najbliższy miesiąc. Do kolejnej pełni powinien nabrać odpowiedniej mocy.

| przekazuję Thalii runę szczególnej krwi (genetyka metamorfomag)


Myślę sobie, zaraz obudzę się.
Lecz im bardziej spadam,
tym bardziej widzę, że
To wszystko chyba nie jest sen.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Flamborough [odnośnik]29.06.22 23:12
Wyciągnąłem przed siebie dłonie, zauważając, że zaczęły lekko drżeć z nerwów. Włamywanie się do cudzych domów, kradzież, kłamstwa – niby w dobrym celu, ale i tak nie czułem się z tym najlepiej. Tak wiele rzeczy mogło pójść nie tak. Stałem samotnie za pniem drzewa i obiecywałem sobie, że nigdy więcej. Wraz z nabraniem doświadczenia podobne akcje wcale nie stały się dużo prostsze – wręcz przeciwnie, byłem jeszcze bardziej świadomy zagrożenia, a moja wyobraźnia podsuwała mi tuzin złych zakończeń. Nie nadaję się do walki, tak naprawdę nigdy się nie nadawałem, wolę coś budować a nie burzyć. Przerwałem ten wir myśli dopiero wtedy, kiedy do moich uszu dotarł dźwięk zbliżających się kroków. Najpierw wyjrzałem niepewnie zza drzewa, nie mając pewności, czy to osoby, na które czekam. To jednak byli oni, cali i zdrowi. Odetchnąłem z ulgą, przywdziewając na twarz lekki uśmiech. – Wszystko w porządku? – Upewniłem się, jeszcze raz mierząc ich wzrokiem. Już otworzyłem usta, żeby opowiedzieć im o swoich przygodach, ale dość szybko uznałem, że to nieodpowiednie miejsce, dalej niebezpieczne.– Lepiej od razu stąd odejdźmy – mruknąłem, po czym szybkim krokiem oddaliłem się od domu naszej dzisiejszej ofiary.
Jego gabinet praktycznie w ogóle nie był zabezpieczony – zacząłem, kiedy już poczułem się bezpieczniej. – Musiałem trochę się naszukać, ale w końcu znalazłem – wyjąłem zza pazuchy dość grubą teczkę z dokumentami niczym największe trofeum. – Składam na twoje ręce – podałem ją Thalii, ona najlepiej będzie wiedziała co z nią zrobić. – Powieliłem za pomocą geminio, więc jutro zniknie. Trzeba się z tym szybko zapoznać albo powielić w bardziej trwały sposób – wyjaśniłem, nie chcąc, żeby teraz te ciężko zdobyte informacje się zmarnowały przez zwykłą nieuwagę. – Kradzież z wami to była czysta przyjemność! Chodźmy coś zjeść, nie dajcie się namawiać – dodałem już luźniej, bo faktycznie mi ulżyło, że mimo wszystko nasza akcja skończyła się pomyślnie. Pogoda była całkiem znośna, a towarzystwo zacne – nawet w tak kiepskich warunkach życia coś nam się od niego należało.

zt x3


not a perfect soldier
but a good man

Florean Fortescue
Zawód : bezrobotny
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 34 +2
UROKI : 6 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Flamborough - Page 6 E89bda95c5344104e5639bbb0172ffa8
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Flamborough
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach