Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 [SEN] Święty Matthew

Go down 
AutorWiadomość
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

[SEN] Święty Matthew Empty
PisanieTemat: [SEN] Święty Matthew   [SEN] Święty Matthew I_icon_minitime24.12.18 23:06

Dopinałem ostatnie guziki swojego świętego munduru przechadzając się głównym korytarzem firmy. Widok gorączkowo krzątających się pod nogami elfów napawał mnie rozczuleniem. I rozbawieniem - wyglądały jakby miesiąc ciągnęły na amfetaminowych ciasteczkach. Heh, zazdro. Przeciągnąłem po zapięciach ginących w futrzano-białej oprawie. Poprawiłem klamrę nieco za ciasno przepasającego mnie pasa. Poprawiłem gacie tak aby mnie nie piły.
- Jak tam stan techniczny sań? Zamontowali te alupłozy? - rzuciłem na wejściu w stronę elfki po tym jak znalazłem się już na dachu. Przed moimi oczami malował się iście upierdliwy obrazek bogaty w gromadkę reniferów i wielkie sanie bez zaimplementowanego magicznego wspomagania lejc. Podchodziłem w ich stronę wolnym krokiem tak by elfka dała radę za mną dreptać odpowiadając na pytanie. Zdążyłem w tym czasie zapalić też fajka. Upewniłem się, że sztuczna broda jest ściagnięta pod szyję - chuj, nie miałem zamiaru potem przez miesiąc dopierać z niej resztki spreju, a niestety image był na tyle wyrobiony, że nie mogłem od niego się odchylać. No ale mniejsza. Patrzyłem czy Rudolph dobrze świeci, czy uprzęże się trzymają. Przystanąłem na dłużej przy Cometcie zauważając na jego futrze jakąś zaschłą plamę. Na szczęście zdrapałem ją paznokciem.
- Nowa jesteś, co? Święty... - zagaiłem podpierając łokieć o jedną ze ścianek sań samemu stojąc przed nimi. Patrzyłem na elfkę tak uważniej zdając sobie sprawę, że pierwszy raz będę odwalać z nią nockę. Chyba. Czasem jak wracałem z nad Polski czy Rosji to zdarzało mi się nie być pewnym własnego imienia. Podałem jej rękę przedstawiając się - Pierwszy raz w terenie, co? Masz przy sobie przygotowaną listę grzecznych i niegrzecznych? - spytałem i kiwnąłem głową, odrzuciłem niedopałek i władowałem się na sanie ściągając lejce - Ładuj się. Sprawdź czy wszystkie prezenty są i pamiętaj, że jak pomylimy Szwecję ze Szwajcarią to będziemy w dupie - przestrzegłem, a potem pogoniłem dziewięcio reniferze sanie ku niebu.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

[SEN] Święty Matthew Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Święty Matthew   [SEN] Święty Matthew I_icon_minitime24.12.18 23:42

Czuła się trochę niepewnie, a raczej wyjątkowo niepewnie. To był jej pierwszy dzień w nowej pracy i czuła lekkie poddenerwowanie na myśl o tym jak sobie poradzi w tej roli. Nie sądziła, aby było jej to przeznaczone; jak dotąd odnosiła znaczne sukcesy w wyścigach na latających reniferach, jednakże do czasu wyleczenia kontuzji po upadku - musiała sobie radzić w inny sposób. Na całe szczęście nadchodzące święta Bożego Narodzenia to niemal raj w Laponii. Wszędzie szukali rąk do pracy, ale Maxine mierzyła wysoko - została zatrudniona u samego świętego Mikołaja.
Cały dwudziesty czwarty grudnia krzątała się po fabryce zabawek, aby wszystkiego dopilnować. Nakazywała innym elfom poprawiać makijaż lalek, dokręcać turbodoładowanie zabawkowym samochodzikom dla mugolskich chłopców i ostrzyć rózgi dla niegrzecznych synów Malfotów z Wiltshire. Mieli tylko jedną szansę w roku, wszystko więc musiało być dopięte na ostatni guzik. Jakież było jej zdziwienie, gdy przaśna elfka w szacie opinającej jej tak mocno, że lukrowe guziki niemal eksplodowały, oznajmiła, że to własnie Desmond będzie tej nocy towarzyszyć Świętemu! Nie czuła się gotowa, ale z całą pewnością zaszczycona. Pobiegła szybko do łazienki, by poprawić strój - sukienkę do kolan w biało-czerwone prążki, pod którą miała zielone rajstopy. Na stopach miała - jak każdy elf - zielone buciki w z wywiniętym czubkiem, a na złotych włosach spoczywał elfi kapelusz. Naciągnęła go na głowę mocniej, aby nie spadł podczas lotu na saniach i pobiegła niemal w podskokach na wyznaczone miejsce.
- Tak, proszę Świętego Matthew, nakazałam przeprowadzić przegląd. Brakowało nieco czarodziejskiego pyłku do spryskiwaczy, ale teraz wszystko jest już w porządku... Nie powinna nas czekać żadna niemiła niespodzianka - oznajmiła rzeczowym, poważnym tonem, zaglądając w notatki jakie miała na swojej podkładce w gwiazdki, na której widniał napis [i]Wesołych świąt!
- To mój pierwszy dzień, ale dam z siebie wszystko! - odpowiedziała na pytanie entuzjastycznie, aż kapelusz z pomponik się zatrząsł. Ujęła podaną jej rękę. Uścisk miała pewny i dość mocny jak na kobietę, choć była wątłej budowy. Przynajmniej pozornie. - Elfka Wścieknięta Maxine - przedstawiła się; imiona wszystkich elfów w firmie łączyły się z przymiotnikami określającymi ich osobowość. Aby zaprezentować, że dobrze przygotowała się do czekającego ich zadania wyciągnęła rolkę pergaminu i  puściła ją wolno, trzymając na koniec. Zaczęła się rozwijać i rozwijać i rozwijać... Jakby nie miała końca. - To lista niegrzecznych. Grzecznych było dużo mniej, ale też ją mam! - zachichotała, zgrabnym ruchem w mgnieniu oka zwijając rolkę z powrotem. Wsunęła sobie tę listę za dekolt.
Zanim załadowała się do sań, przed którymi kopytami o dach niespokojnie uderzał już Swarek i Waleczny, sprawdziła w bagażniku, czy na pewno mają wszystkie prezenty. Zaczęła liczyć i liczyć i liczyć, aż nagle przerażona krzyknęła...
- Och, nie! Brakuje rózgi dla Krystianka z Sosnowca. Ale to nic! Zatrzymamy się w kopalni i wydobędziemy dla niego kilka bryłek węgla, ot co - zawyrokowała tonem znawcy, po czym wskoczyła w sanie, zajmując miejsce obok Świętego Matthew. - A więc wiooo! - krzyknęła radośnie; siedzący obok niej Mikołaj smagnął renifery lejcami, a one wystrzeliły do przodu, podrywając sanie do góry. Musiała mocno trzymać się poręczy, aby nie wypaść.
- Ale zaraz, zaraz, Święty Matthew! Mieliśmy lecieć do A U S T R I I, a nie AUSTRALII! - zawołała przerażona, rozkładając przed sobą mapę świata. - Musisz natychmiast zmienić kurs! BARDZIEJ NA ZACHÓD, PROSZĘ ŚWIĘTEGO, NA ZACHÓD!





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

[SEN] Święty Matthew Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Święty Matthew   [SEN] Święty Matthew I_icon_minitime28.01.19 18:51

- Święty wystarczy. Pozwólmy sobie na nieco poufałości. Będzie nam się łatwiej pracowało. W końcu przed nami najdłuższa nocka w roku - postanowiłem wspaniałomyślnie chcąc rozluźnić swoją pasiastą, jędrną pomagierkę, jak również wprowadzić nieco swobody w komunikacji. Należało dbać w końcu o PR również wśród współpracowników. Zwłaszcza kiedy tak sumiennie przykładali się do swoich obowiązków - I doskonale. Widzę, że wszystko jest w najlepszym porządku. Rudolph świcie jak należy, futro błyszczy, raciczki oraz płozy wypastowane. Dobra robota Wścieknięta - kiwam z uznaniem głową bo to w sumie pierwszy raz od trzech lat jak nie mam możliwości ponarzekania na czyjeś partactwo w kwestii przyszykowania sań. Przejąłem zaraz po tym listę niegrzecznych, którą powoli zacząłem zwijać na nowo w rulonik, jak tylko sobie usiadłem na miejscu kierowcy. Skrzywiłem się z niesmakiem. Zaśmiałem się jednak do rozpuchu widząc dobrze mi znane imię i nazwisko - O cholera, Bertiego Botta program dalej wyłapuje? - zbliżyłem pergamin chcąc dopatrzeć się powodu jego debiutu na liście niegrzecznych. Popatrzmy....nicpoń bawił się złotem leprokonusów ze stróżem prawa. No, no - to ci niespodzianka.
- Tak, tak - tak zrobimy. Właściwie wszystkim z Sosnowca damy węgiel. Tym z Łodzi też. Zaoszczędzone rózgi pójdą do Katowic i Gliwic. Roztropka zwróciła mi uwagę, że podtrzymanie tradycji noszenia tam węgla może w niedalekiej przyszłości zostać uznane za mowę nienawiści czy coś - wymamrotałem bez większego przejęcia, zainteresowania czy też zrozumienia. Węgiel nie mówił, a to nie była tradycja tylko zwyczajne lenistwo. Po co mam zjeżdżać po uzupełnienia, jak tam węgiel można zdrapywać ze ścian? No ale trudno. Z Roztropką nie zamierzałem się kłócić.
Gdy skończyłem zwijać pergamin to dosiadła się akurat obok moja pomagierka. Upewniwszy się, ze wszystko jest w porządku poruszyłem lejcami, a sanie chwilę później sunęły już po niebie. To była najlepsza część roboty.
- Oj tam...! - krzyknąłem na tyle głośno by słychać mnie było przez świszczący pęd wiatru. W myślach przeknąłem samego siebie i szarpnięciem zmieniłem gwałtownie kierunek lotu w stronę Europy nad domami której chwilę później szybowaliśmy. Obniżyłem nieco lot nie tracąc jednak na czujności. Zwolniłem i posadziłem nas na dachu jednego z pierwszych domów.
- Wścieknięta, przygotuj kominek i upewnij się, że wszyscy śpią - w razie konieczności pomóż im w tym. Idę po wór




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

[SEN] Święty Matthew Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Święty Matthew   [SEN] Święty Matthew I_icon_minitime09.05.19 20:55

Maxine wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Obawiała się swojego pierwszego dnia w nowej pracy, zwłaszcza, że została rzucona od razu na głęboką wodę. Towarzyszenie samemu Świętemu Matthew w tę najdłuższą w roku noc to nie było byle co. Chciała zrobić na nowym szefie dobre wrażenie, ale chyba się udało. Od razu zaproponował jej przejście niemal na ty i poczuła się swobodniej, wciąż jednak pozostała czujna, inaczej mogłoby coś jej umknąć - a przecież Desmond zależało na tej robocie.
- Dziękuję! Waleczny dostał odpowiednią dawkę eliksiru uspokajajacego, zbliża się okres godowy i zrobił się aż zbyt waleczny... - poinformowała jeszcze czarodzieja, wzdychając przy tym ciężko. Sama oczywiście nie była tego świadkiem, na szczęście, ale takie było zalecenie magiweterynarza.
- Bertie Bott sam napisał list do Świętego, prosząc o pokój na świecie i nowe foremki do ciastek, dlatego znalazł się na liście... - odparła po chwili zawahania, również spoglądając na listę.
Gdy Matthew zaczął mówić o węglu, wyciągnęła swój niewielki notesik i zaczęła w nim spisywać polecenia, aby przypadkiem o niczym nie zapomnieć. Wszystkie nazwy polskich miast brzmiały dziwnie i ciężko się je wypowiadało, ale z jakiejś przyczyny doskonale wiedziała gdzie leżą na mapie Europy. - Jest taki jeden dzieciak z... Sandomierza... O, nazywa się podobnie jak Święty... Prosił o rowerek... Ciekawe ile razy z niego spadnie - zachichotała
Podróż latającymi saniami nad Europą była niesamowitym przeżyciem. Jeszcze lepszym niż lot na miotle w ekstremalnych warunkach atmosferycznych! Czasami prawie z tych sani wypadła, czasami miotało nimi na wszystkie strony, ale musiała przyznać, że...
- Ależ z ciebie dobry woźnica, Święty! - stwierdziła z uznaniem, uśmiechając się w kierunku czarodzieja w czerwonym wdzianku.
Pędzili niezwykle szybko, pokonując dziesiątki i setki kilometrów w mgnieniu oka. Elfka zaciskała dłonie na brzegu sań, a i tak prawie z nich wyleciała, gdy wyhamowali lądując na dachu domu. - Ale jazda - wyrzuciła z siebie z przejęciem. Wygramoliła się na zewnątrz i wygładziła pasiaste wdzianko. - Ta jest! - zasalutowała Świętemu jak w wojsku.
Ostrożnie podeszła do komina, z którego na całe szczęście nie wylatywał żadem dym, ogień w kominku o tej porze musiał już wygasnąć. Wdrapała się na jego krawędź i podskoczyła - uniosła się wysoko w powietrzu i zanurkowała wgłąb komina tak, jakby skakała na główkę do jeziora. Chwilę później stała już w przytulnym, ładnie urządzonym salonie, w którym półmrok rozpraszał blask choinkowych lampek.
- Ooooch... - wyszeptała wzruszona, dostrzegając liczne skarpety na cukierki, zawieszone na kominku.
Rozejrzała się wokół czujnie. Było cicho i spokojnie. Na kanapie spał pies, ale nie zaczął na nią szczekać, wprost przeciwnie - machając ogonem domagał się pogłaskania.
- E, Święty, patrz, pora na przekąskę - powiedziała cicho do Matthew, gdy znalazł się w salonie z worem pełnym prezentów dla dzieci z całego świata. Wskazała brodą na stoliczek koło choinki - stała na nim szklanka mleka i talerz ciasteczek. Chyba jakoś się tym podzielą.





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

[SEN] Święty Matthew Empty
PisanieTemat: Re: [SEN] Święty Matthew   [SEN] Święty Matthew I_icon_minitime29.08.19 13:52

- No masz ci los... - zaśmiałem się rubasznie podpierając się pięściami o boki bioder. Pokiwałem z niedowierzaniem głową, lecz widać było, że bardziej niż zaskoczony to byłem zadowolony i dumny ze swego podopiecznego - Niby renifer, a jednak gier - poklepałem zwierze pieszczotliwie po szyi bo w końcu co można było na to poradzić - jaki pan taki renifer, prawda?
Mlasnąłem z niedozwoleniem robiąc zniesmaczoną minę, kiedy to przyszło mi słuchać o Bertim, który nie był już dwunastoletnim chłopcem, a młodocianym mężczyzną. Merlinie, niech ktoś go w końcu przekona, że te prezenty to od ciotki czy coś bo jak to tak potrwa to więcej dorosłych zacznie wierzyć i tylko się narobi więcej roboty. Tego mi tylko brakuje by spłaty hipoteki lub zgrzewki piwa zostawiać pod choinkami. No nic, ubolewając wzdychając zasiadłem w saniach. Wyregulowałem sobie oparcie, uruchomiłem ciepły nawiew na stopy i wznieśliśmy się w powietrze. Czekała nas długa, lecz zdecydowanie nie nudna podróż bogata w spirale i ostre skręty podróż między powietrznymi prądami.
- Pacz i ucz się Wścieknięta, a sama będziesz powoziła nas w drodze powrotnej - puściłem jej perskie oczko chcąc podsycić jej entuzjazm bo wiadomo było, że im było weselej tym czas szybciej płynął. Wszystko co dobre się jednak kończy i tak samo my musieliśmy koniec końców zabrać się za tą mniej lekką pracę. Posłałem swojego pomocnika przodem samemu zerkając na listę tak by wypełnić torbę tym co miałem zabrać. Sądząc po tym, że Wścieknięta dostała się już do wnętrza i zdawała się nie zgłaszać żadnych uwag samemu zatopiłem się w kominie. Wypluty zostałem w salonie. Mojej uwadze nie umknął pies. Korzystając ze swojego wspaniałego refleksu sięgnąłem po różdżkę niczym kowboj po spluwę transmutując zwierzaka w podnóżek. Zadowolony z siebie zdmuchnąłem magicznie skrzącą aurę znad końca różdżki, drugą ręką poprawiłem wór prezentów przerzucony przez bark.
- O, doskonale - zawtórowałem podchodząc i zrzucając worek który obróciłem do góry nogami tak, że wszystkie kolorowe paczki posypały się na ziemię. Podsunąłem je potem stopą bardziej pod świąteczne drzewko i git - No to fajrant. Nie stój tak tylko się częstuj, Wścieknięta - zerkam na nią z góry, a potem dając przykład sięgam po jedno z ciastek. Zapiłem je mlekiem. Szklankę podałem Wściekniętej. To było życie - Och, skarpety jeszcze do wypchania zostały, co? - mruknąłem nie zauważając ich wcześniej




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
 

[SEN] Święty Matthew

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19