Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Weranda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I was once told that
walking through a doorway
could cause someone to forget
even the most precious
memories they had
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 24
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Weranda JN1mj4G

Weranda Empty
PisanieTemat: Weranda   Weranda I_icon_minitime31.12.18 1:44

Weranda

Zaniedbana przez lata weranda zaczęła zarastać - i to ona właśnie stała się inspiracją dla tego, żeby w całym domu obecne były rośliny. Po lekkim poskromieniu pnączy i zarośli, dodaniu paru akcentów - między innymi szklanych kul z magicznymi świetlikami, krzesełek i stolika oraz bardziej egzotycznych gatunków roślin - została zaczarowana tak, by nie wpływały na nią panujące w Dolinie Godryka warunki atmosferyczne. Z werandy roztacza się widok na las, za którym skrywa się dno doliny.
Zaklęcia ochronne: Duna, Muffliato
[bylobrzydkobedzieladnie]




jestem na nieobecności


- I'm made of ivory, I'm a cannibal.

- What have you done? You're not a weapon, are you?
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-charlie https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Weranda Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda I_icon_minitime16.03.19 14:14

| 04.11

Charlie po otrzymaniu listu od Alexandra niezwłocznie zaczęła przygotowania do wyjścia. Jego sowa zjawiła się na jej parapecie krótko po jej powrocie z pracy. Kilkakrotnie przeczytała list, nie mogąc uwierzyć w to, co czyta – Alex ma informacje o Verze? Zgodnie z jego poleceniem zapamiętała położenie jego domu, a potem wrzuciła list do kominka. Nie zdążyła nawet zrobić sobie obiadu, więc naprędce tylko skleciła sobie dwie kanapki i zjadła je w biegu, po czym ubrała się i znów wyszła z domu, by z najbliższej uliczki wezwać magiczny środek lokomocji.
Vera nie wróciła do domu od połowy października, i choć w pierwszych dniach Charlie jeszcze nie martwiła się aż tak mocno, bo jej siostrze zdarzały się wyjazdy, tak z każdym kolejnym dniem bez odzewu trudno już było łudzić się, że to sytuacja normalna, bo na tak długo nie znikała nigdy. Vera zawsze była bardzo rzetelna i konkretna, nie miała skłonności do egoistycznych szaleństw, więc nie zniknęłaby bez słowa. A w obecnych czasach Charlie naprawdę miała podstawy do tego, by się martwić. Vera nie tylko miała niebezpieczną pracę, ale na dodatek należała do Zakonu Feniksa, a ich świat przeżywał coraz większy kryzys.
Skąd Alexander mógł wiedzieć coś o losach jej siostry? Poza Zakonem raczej nie mieli okazji się poznać, tak przynajmniej myślała; ale może Vera robiła coś dla Zakonu, o czym Charlie nie miała pojęcia? Przez całą drogę intensywnie się nad tym zastanawiała, nie mogąc uwolnić się od niepokoju, ale i poczucia nadziei. Chciałaby dowiedzieć się, że jej siostra żyje, bała się, że mogłoby być inaczej. Jedną siostrę już straciła, a gdyby tak zabrakło też drugiej... Nie chciała nawet o tym myśleć, tym bardziej że miała świadomość, że jej matka od pięciu lat pozostawała w żałobie po Helen i nigdy do końca się nie otrząsnęła.
Błędny Rycerz zatrzymał się w centrum Doliny Godryka. Zdarzało jej się tu w przeszłości kilka razy bywać, odwiedzając kogoś znajomego, więc rozpoznała to miejsce. Charlie wysiadła tam, resztę drogi do domu Alexandra zamierzając pokonać pieszo. Deszcz wciąż siekł z nieba, zmieniając uliczki na obrzeżach wioski w błotnistą breję. Na niebie od kilku dni zalegały burzowe chmury od czasu do czasu przecinane jasnymi rozbłyskami. Nawet kaptur, który narzuciła na blond warkocz nie chronił jej głowy w pełni przed obfitym deszczem, a po kilku minutach marszu buty i dolny brzeg szaty były całe w błocie, więc zaraz podwinęła ją nieznacznie, przez resztę drogi przytrzymując dłońmi. Raz skręciła w złe odgałęzienie, ale potem przypomniała sobie mapkę i w końcu odnalazła położony na uboczu dom Alexandra. Zrozumiała też jego ostrożność, w końcu pamiętała Proroka codziennego wydanego po szczycie w Stonehenge, na którym pozbawiono go nazwiska. Młody uzdrowiciel nie był już Selwynem, wypędziła go własna rodzina, co w opinii Charlie było bardzo okrutne i niezrozumiałe. Jak można było tak po prostu wyrzucić jednego ze swoich? Podejrzewała też, że w obliczu dokonanego przewrotu był w niebezpieczeństwie jako osoba, która jawnie przeciwstawiła się nowemu porządkowi oraz ujawnionym rycerzom Walpurgii.
Dom znajdował się na uboczu, niepozorny i otoczony zarośniętym ogrodem, ale to musiał być ten, odpowiadał opisowi Alexandra. Czując coraz większy ścisk w środku oraz napięcie oczekiwania na usłyszenie wieści o siostrze ruszyła przez podwórze. Starannie wytarła buty o trawnik, a potem wycieraczkę, by następnie zapukać do drzwi, które po chwili otworzył jej Alex we własnej osobie, zawinięty w koc, zasmarkany i opuchnięty. Charlie na jego widok zmartwiła się.
- Wszystko w porządku? Mogłeś napisać, że jesteś przeziębiony, to przywiozłabym ci jakiś eliksir – odezwała się z wyraźną troską, choć właściwie nie była pewna, jak się do niego zwracać. Znała go ze spotkań Zakonu i widywała go w Mungu, gdzie pracowała jako alchemik na różnych oddziałach, ale nigdy nie poznali się bliżej.
Alex poprowadził ją na werandę, gdzie pod zadaszeniem mogli usiąść, słysząc szum deszczu.
- Okropna pogoda, prawda? – westchnęła. – Ciekawe, czy to ma jakiś związek z anomaliami. Pewnie tak, bo trudno uwierzyć, że to mogłoby być normalne.
Był śnieg w czerwcu, były wahania temperatur, były dziwne mgły, więc może ta paskudna burza i deszcz także były anomalią? Poważnie wątpiła, żeby było to naturalne zjawisko, żadna zwyczajna burza nie ciągnęła się kilka dni.
- Vera od ponad dwóch tygodni nie daje znaku życia – odezwała się nagle, znów zwracając na niego wzrok; szybko przeszła do rzeczy, ale niepokój dławił ją już tak mocno, że nie mogła dłużej tego ignorować. – Naprawdę wiesz, co się z nią dzieje? To... jakaś misja Zakonu? – zapytała; Alex był Gwardzistą, na pewno wiedział o jakichś misjach, w które ona nie została wtajemniczona, a Vera mogła zostać. Może było to na tyle tajne, że przez cały ten czas nikt jej o niczym nie powiedział. Charlie była tylko alchemikiem, nieprzydatnym w walce, ale Vera miała bardzo duże umiejętności z zakresu łamania klątw oraz białej magii. Na misjach z pewnością byłaby cenniejsza niż niepozorna Charlie, która najlepiej czuła się nad kociołkiem lub książkami.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
I was once told that
walking through a doorway
could cause someone to forget
even the most precious
memories they had
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 24
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Weranda JN1mj4G

Weranda Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda I_icon_minitime22.04.19 1:37

W stanie, w którym aktualnie się znajdował zdecydowanie nie powinien się z kimkolwiek widzieć. Zdawał sobie z tego sprawę, zarówno jak i z faktu, że za długo zwlekał z tą rozmową. Jeszcze parę dni temu nie było to jednak możliwe aby psychicznie był w stanie udźwignąć ciężar tej rozmowy. Paradoksalnie rozpaczliwa i skazana na porażkę próba samej próby odebrania sobie życia pomogła mu ułożyć sobie w głowie wszystkie rozszalałe myśli. Odkąd utracił pamięć stracił sens i rozeznanie w zbyt wielu rzeczach. Intuicja, tak pomocna w pierwszych tygodniach po spotkaniu Mulcibera z czasem zaczęła mu przeszkadzać, sprzecznymi sygnałami uniemożliwiając racjonalne postępowanie i ocenę rzeczywistości. Powoli i systematycznie staczał się w objęcia choroby, aż ta nieomal go zabiła. Nie tego się po sobie spodziewał i nie tego oczekiwali po nim inni: zarówno jako uzdrowicielu, jak przede wszystkim Gwardziście. Zaczął podejmować decyzje, które były tak jakby nie do przeskoczenia - potrzebował uporządkować swoje życie od początku do końca, ponieważ tylko w ten sposób mógł wypełniać złożoną przysięgę. A była ona dokładnie tym, co przewodziło jego życiu: walka o lepszy świat. Nie dla siebie, nie tylko dla jego najbliższych, lecz przede wszystkim dla tych wszystkich bezimiennych ludzi, których najprawdopodobniej nigdy w życiu miał nie spotkać.
Czekał cierpliwie, wsłuchany w szum deszczu rozbijający się wśród zrzucających liście drzew. Podejrzewał, że Charlene raczej rzuci dosłownie wszystko i pojawi się w Kurniku najszybciej jak tylko będzie w stanie. Dlatego nie był zdziwiony, kiedy zaklęcia poinformowały go o przybyciu kogoś na teren posesji. Ze stęknięciem podniósł się z wygodnego krzesła i ostatkiem sił ruszył ku drzwiom. W połowie drogi musiał zrobić sobie przerwę, czując jak świat niebezpiecznie zaczyna wirować. Ciężko oparł się o jadalniany stół, a jakby zza grubej tafli szkła dobiegło do niego pukanie. Odczekał chwilę i starając się nabrać wystarczająco dużo powietrza przez rozchylone usta odepchnął się od mebla, pokonując ostatnie metry. U progu stanął w całej swojej zmizerniałej okazałości, a jego blada zapuchnięta twarz i czerwony nos wyzierały zmęczone spod zarzuconego na głowę i ramiona koca.
- Cześć - powiedział, jednak jego głos przypominał bardziej zachrypnięty, wydobywający się z gardła ze znaczną trudnością głośny szept niż faktyczną mowę. - Jeszcze coś mam - powiedział, odnosząc się do eliksirów, jednak zaraz zaniósł się męczącym kaszlem. Przepuścił pannę Leighton w drzwiach, oparłszy się o framugę zamykając je za nią. Poczekał aż odwiesi palto na wieszak i ruchem ręki zaprosił, żeby szła za nim, prowadząc alchemiczkę na werandę. Opadł w krzesło, nawet nie mówiąc jej aby również usiadła: zarówno drugie krzesło jak i zielony kubek z herbatą czekały na nią po drugiej stronie stolika. Alex przez chwilę łapał oddech po tej morderczej wyprawie, toteż na jej słowa o pogodzie wzruszył ramionami i ze zrezygnowaniem skinął głową. Pogoda była zupełną porażką i wolał nie zastanawiać się za często nad tym, kto był w tym winowajcą. Ostatecznie wysupłał spomiędzy fałd koca dłonie i złapał za swój pomarańczowy kubek. Przyciągnął go do piersi, grzejąc się jego ciepłem i w końcu znów przemówił.
- Nie - pokręcił przecząco głową. To nie była misja Zakonu. - Przypadek... natrafiliśmy na anomalię w mugolskim warsztacie - wychrypiał i zapowietrzył się, powstrzymując kaszel. Zapalenie oskrzeli było koszmarne. - Anomalia wybrała sobie kilka osób - mówił dalej, bardzo cicho i bardzo ostrożnie, żeby znów nie zacząć krztusić się powietrzem - i ściągnęła je. Vera nic ci nie mówiła? Nie interesowała się żadnym warsztatem? - zapytał i zaraz po tym zaczął przeraźliwie kaszleć. Kiedy skończył ledwo był w stanie złapać oddech, lecz zapuchniętych oczu nie spuszczał z Charlie. Był chory i zmęczony, a jego zmysły działały z pewnym opóźnieniem, jednak całą swoją uwagę skupiał na czujnej obserwacji zarówno otoczenia, jak i siedzącej naprzeciw niego czarownicy.




jestem na nieobecności


- I'm made of ivory, I'm a cannibal.

- What have you done? You're not a weapon, are you?


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 22.04.19 17:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-charlie https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Weranda Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda I_icon_minitime22.04.19 14:19

Charlie zdawała sobie sprawę, że Alexandrowi musiało być bardzo ciężko. Stracił w końcu pamięć całego życia i był zmuszony układać je ponownie z fragmentów wspomnień innych. Pewnie niewielu ludziom udałoby się to udźwignąć i nie zwariować. Nie wiedziała, czy po czymś takim możliwe było odzyskanie całości dawnego życia, wiele wspomnień i myśli zapewne było bezpowrotnie utraconych. Czy zmieniała się i osobowość? Charlie miała nadzieję, że sama nigdy się o tym nie przekona. Wspomnienia były tym, co uważała za bardzo dla siebie cenne, miała w końcu szczęśliwe życie pełne rodzinnego ciepła. To bliscy, a także doświadczenia życiowe ukształtowały ją w osobę, którą dziś była.
Alex dźwigał też inny ciężar, był Gwardzistą, poświęcił się całkowicie idei Zakonu, choć był tak młody, nawet młodszy od niej. Musiało to wymagać niezwykłej odwagi i umiejętności, bo Charlie pewnie nigdy nie odważyłaby się na podobny krok, zwłaszcza że nie potrafiła walczyć, a najbardziej użyteczna była jako alchemik. Co sprawiło, że Alexander podjął taką decyzję, zaskakującą tym bardziej, że dorastał w rodzinie szlacheckiej? Niewielu takich jak on było zdolnych poświęcić wszystko dla innych, i to niżej urodzonych.
Po otrzymaniu listu niezwłocznie, najszybciej jak było to możliwe wybrała się do Doliny Godryka. W końcu tu chodziło o jej siostrę, więc nie zamierzała zwlekać, skoro tylko była szansa, że po dwóch tygodniach ciszy i niepokoju wreszcie się czegoś dowie. Nie wiedziała, skąd Alex mógł mieć informacje o Verze, dlatego siłą rzeczy założyła jakieś związki z Zakonem, bo kto jak kto, ale Gwardzista na pewno wiedziałby o jakichś ewentualnych misjach, w które wtajemniczona była Vera, a Charlie nie.
Zastanawiała się nad tym przez całą drogę, a w jej serce wlała się nadzieja na poznanie losów siostry i może dowiedzenie się, gdzie teraz była. Nigdy przecież nie znikała na tak długo, a w obecnych czasach łatwo było o pojawienie się w głowie czarnych myśli. Znikało zbyt wielu ludzi, także Zakonników. Kilkoro z nich już zginęło z powodu sprawy, w którą uwierzyli.
Alex nie wyglądał dobrze. Choć czarodzieje rzadko chorowali, najwyraźniej warunki pogodowe sprawiły, że dopadło go wyjątkowo paskudne przeziębienie. Spojrzała na niego zmartwionym wzrokiem, ale nie zabrała ze sobą żadnych leczniczych specyfików.
Przeszli jednak na werandę, gdzie Charlie usiadła na jednym z krzeseł. Choć byli osłonięci od deszczu, słyszała szum spadających na ziemię kropel, a także echa grzmotów. Paskudna, niepokojąca pogoda z pewnością musiała być dziełem anomalii. Także zacisnęła dłonie na swoim kubku, grzejąc zmarzniętą skórę i wdychając zapach gorącego napoju, zanim ostrożnie i powoli wypiła łyk, po czym odłożyła kubek na stolik.
Wysłuchała jego słów, zastanawiając się nad tym, co powiedział i przeczesując swoje wspomnienia, wracając myślami do dni bezpośrednio przed tym, kiedy widziała Verę po raz ostatni.
- Zdaje mi się, że parę dni wcześniej wspominała o jakimś warsztacie w którym działy się dziwne rzeczy i gdzie podobno ministerstwo już wysłało jedną grupę, a ślad po niej zaginął. Może to ten sam? – odezwała się, kiedy coś sobie przypomniała. Vera na pewno była zainteresowana taką sprawą, zwłaszcza jeśli w grę wchodziły klątwy oraz niewyjaśnione losy współpracowników, ale nie zdradziła siostrze dużej ilości szczegółów, zapewne sama nie znała ich wtedy wielu. – W jaki sposób anomalia mogła sobie wybrać jakieś osoby? I dlaczego właśnie Verę? Ty też tam byłeś? – dopytywała dociekliwie, bo brzmiało to naprawdę dziwacznie, choć z anomaliami nigdy nic nie wiadomo. – Pamiętasz, co się tam działo? I czy Vera... co się z nią stało? Czy ona...
Urwała. Ale z drugiej strony, gdyby Alex wiedział z niezbitą pewnością o śmierci jej siostry, to czy nie poinformowałby rodziny wcześniej? Może istniała nadzieja, że Vera żyła?
- Moja siostra nigdy nie znikała na tak długo bez uprzedzenia. Zawsze dbała o rodzinę bardziej niż o siebie samą. Miała niebezpieczną pracę i była jej oddana, więc mimo mieszkania razem spędzałyśmy ze sobą niewiele czasu, głównie wieczorami, kiedy już obie wracałyśmy z pracy. Ale nigdy nie wykazywała się lekkomyślnością i egoizmem. O ewentualnych wyjazdach uprzedzała.
Byli ludzie, którzy lubili rzucać się w wir przygód nie licząc się z bliskimi, ale Vera do nich nie należała. Była mądra, rozsądna i twardo stąpająca po ziemi. Dlatego Charlie nie opuszczało przekonanie, że skoro nie wróciła ani nie wysłała żadnego listu, to coś musiało się stać. W innym przypadku starsza siostra na pewno nawiązałaby kontakt.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
 

Weranda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19